Przejdź do treści

Dietetyczka od niepłodności – wizyta domowa: co to jest i jakie są korzyści

Spotykamy się w Warszawie i już jej pojawianie się rozjaśnia całe wnętrze. Szczupła, zadbana, uśmiechnięta i z pozytywnym ładunkiem energii. Chce się żyć. O specyfice wizyt domowych, diecie i niepłodności rozmawiam z dietetyczką. Na moje pytania odpowiada Zofia Mazurek – Dudek.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jak długo zajmujesz się dietetyką?

Moja przygoda z dietetyką zaczęła się właściwie już dawno. Można powiedzieć, że najpierw byłam dietetykiem dla siebie. Szukałam porad u osób zajmujących się żywieniem ale nie znalazłam nikogo, kto byłby w stanie mi pomóc. Musiałam więc wziąć sprawy we własne ręce i dostosować swoje żywienie do chorób, których ciągle przybywało. Całe szczęście w każdym ze schorzeń, które mam (wciąż w pakiecie z nieustannym uśmiechem) dietoterapia miała duże znaczenie. Miałam więc świadomość, że moje działanie ma duży wpływ na stan zdrowia a przede wszystkim – CZUŁAM TO!

I tak już zostało. Mam to szczęście, że dietetyka oprócz tego, że jest moją pracą jest też przede wszystkim moją pasją. Od lat uzupełniam swoją wiedzę na studiach, kursach, kongresach, konferencjach.

W jaki sposób pracujesz?

Z każdym inaczej. Nie mam sztywnych reguł. Sposób prowadzenia danej osoby klaruje się po dokładnym wywiadzie. Jedni potrzebują kontaktu ze mną praktycznie codziennie, a są tacy, którym wystarcza raz na tydzień. To wszystko też się zmienia w toku pracy – sposób, forma i częstotliwość kontaktów. Rzeczywiście często bywa tak, że pacjenci na początku czują się zagubieni i potrzebują wsparcia częściej. Ale z upływem czasu wiedzą więcej i czują się pewniej.

Z czym najczęściej zgłaszają sie klientki?

Ze specyfiki moich zainteresowań wynika fakt, że mam najwięcej pacjentek, które starają się o dziecko, tylko ‘coś’ im to utrudnia (najczęściej PCOS, Hashimoto, endometrioza).

Presja środowiskowa, modowa i coraz częściej zdrowotna generuje pragnienie szczupłej sylwetki i prawidłowej masy ciała –  każdy chciałby być zgrabny. Osoby, które poddają się temu pragnieniu stanowią drugą liczną grupę pacjentów – czyli ci, którzy chcą schudnąć.  

A na trzecim miejscu jeśli chodzi o częstotliwość uplasowałabym diabetyków, którzy też muszą nauczyć się wiele o prawidłowym odżywianiu.

W czym się specjalizujesz?

Wspomniałam o tym już wcześniej więc teraz dodam tylko to, że ze względu na to, że w temacie niepłodności nie jestem tylko teoretykiem – naprawdę rozumiem problemy z jakimi mierzą się moje pacjentki. Wiem jak mogą reagować na leki, wiem jak ciężko może im być sprostać nowym wyzwaniom. Wiem też jak wiele mogły ostatnio stracić i przez to w jakim stanie psychicznym być. Przerobiłam to wszystko na sobie więc myślę, że mogę nazwać siebie praktykiem. Rozumiem też ich usilne pragnienie spełniania marzeń i staram się przekuć całą, często ogromną determinację w osiągnięcie celu.

Najbardziej interesuje mnie jednak Twój pomysł na wizyty domowe. Jak to właściwie wygląda?

Wygląda to tak, że po prostu umawiamy się w domu osoby zainteresowanej, zamiast w gabinecie. Jest to z reguły trudne bo wymaga przełamania granicy intymności i zupełnie obnaża pacjenta. O ile w gabinecie pacjenci mogą zatajać pewne fakty i nie do końca szczerze odpowiadać na pytania, to w domu widać wszystko czarno na białym.

Natomiast jeżeli już ktoś przełamie te opory, to dzięki tej metodzie jesteśmy w stanie osiągnąć bardzo dużo i stosunkowo szybko. Jeśli pacjent/ka jest otwarta na zmiany lub wystarczająca zmotywowana to pozwala mi zajrzeć do szafek, lodówki i powyrzucać rzeczy niezdrowe i tuczące. Przypomina to wizytę osobistej stylistki, która zagląda do szafy. Ja również dbam o wygląd danej osoby, ale przede wszystkim dbam o jej zdrowie.

Takie spotkanie w domu jest też furtką dla tych osób, które z różnych względów mają pewne opory przed pokazaniem się w gabinecie dietetyka, czują się skrępowani albo nie chcą, żeby ktoś ich tam zobaczył.

No i nie oszukujmy się – jest to też wygodne. To dietetyk dojeżdża do Ciebie a nie Ty do niego, dzięki czemu oszczędzasz czas, nie musisz angażować opiekunki do dziecka itd.

Zaglądasz ludziom do szafek i wyrzucasz z nich rzeczy. Nie protestują?

Ale zaglądamy tylko tym którzy tego chcą! Chciałabym, żebyś mnie dobrze zrozumiała- to nie jest tak, że moja wizyta w domu pacjenta zawsze kończy się kompletną penetracją wszystkich szafek i lodówki. Robię to wyłącznie za pozwoleniem i zgodą drugiej strony. Często bywa też tak, że wizyta w domu jest taką zwykłą wizytą, jak ta w gabinecie.

Ale owszem, jeśli ktoś się zdecyduje, żeby wpuścić mnie do domu i do swoich szafek, musi się liczyć z tym, że będę robić w nich rewolucję, ponieważ wcześniej jasno i konkretnie ustalamy zasady.

Co zawsze z nich wyrzucasz i czym to zastępujesz?

Zawsze, ale to zawsze, z dzika rozkoszą wyrzucam z nich cukier. I najchętniej nie zastępowałabym go niczym ale jeśli już muszę to wybieram erytrol, ksylitol, stewię.

Do kosza trafia też wszystko co przesadnie sztuczne i mocno przetworzone – produkty zawierające tłuszcze trans czy szkodliwe dodatki do żywności. Niektóre z nich są dla pacjentów zaskoczeniem.

Wchodzisz komuś do domu, wyrzucasz rzeczy z szafki i co ta osoba ma teraz zjeść?

Szafki świecą pustkami raczej rzadko. Najczęściej pozostaje w nich jednak trochę produktów, które są wartościowe, ale rzeczywiście – kolejnym krokiem muszą być zakupy.

Przy zakupach też staram się zapewnić moim podopiecznym wsparcie. Mogą skorzystać ze wspólnego wyjścia do sklepu, bądź przygotowanej przeze mnie listy zakupów. Jednak zdecydowanie bardziej cenne dla pacjentów jest wspólne wyście do marketu niż gotowe rozwiązanie w postaci karteczki z listą zakupów. To kolejna okazja gdzie mogę ich czegoś nauczyć, wyłapać błędy czy pokazać zdrowszą alternatywę.

Ostatnim krokiem, przy którym da się coś poprawić i wprowadzić ulepszenia jest gotowanie. To też jeden z moich ulubionych etapów, zdecydowanie najbardziej twórczy i wesoły. Wprowadzam ostatnie zmiany, poprawki, wyłapuję błędy i daję praktyczne wskazówki.

Jakie jeszcze zalety ma ta metoda oprócz tych, o których już wspomniałaś?

W moim odczuciu jest to forma wnosząca najwięcej wartości na długo, mam nadzieję, że na zawsze. Dzięki tej metodzie nie dam Ci gotowej kartki z jadłospisem, tylko nauczę Cię jak masz robić zakupy, gotować i jeść, żeby czuć się i wyglądać lepiej. Nie musisz trzymać się sztywnych reguł, nie potrzebujesz też nieustannego kontaktu z dietetykiem, sam wiesz co, kiedy i w jakich proporcjach jeść. A moje wsparcie jest Ci potrzebne tylko od czasu do czasu.

Oczywiście są też pacjenci, którzy lubią reguły, lubią wypełniać plan, pewien ustalony schemat, nad którym panują – u takich jadłospis sprawdza się lepiej.

Jaką radę dietetyczną dałabyś każdemu?

Zdecydowanie – pij więcej wody!

 

Zofia Mazurek DudekZofia Mazurek-Dudek 

Dyplomowana dietetyczka, absolwentka Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie. W temacie niepłodności i walki z nią jest nie tylko teoretykiem – wszystko przerobiła na sobie. Propagatorka zdrowego podejścia do żywienia, przeciwniczka nieuzasadnionych diet eliminacyjnych. Pomaga osobom niepłodnym w osiągnięciu celu wpierając je od strony dietetycznej. Przyjmuje w Radzyniu Podlaskim, Lublinie i Radomiu. (a na Skype – w całej Polsce)

 

Jolanta Drzewakowska

redaktor naczelna Chcemy Być Rodzicami, jedynego pisma poradnikowego dla osób starających się o dziecko. Z wykształcenia prawnik i coach. Matka dwójki dzieci.

„Dieta w insulinooporności – Menu na 4 miesiące”

"Dieta w insulinooporności - Menu na 4 miesiące"
fot. materiały prasowe

Dieta dla osób z insulinoopornością wcale nie musi być restrykcyjna, nudna i pełna wyrzeczeń. Zapraszamy na ekscytującą wyprawę do kuchni smacznej, prostej i zdrowej, w którą może się wybrać cała rodzina! „Dieta w insulinooporności – Menu na 4 miesiące”.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Insulinooporność, czyli obniżona wrażliwość organizmu na działanie insuliny, może dotyczyć każdego z nas, niezależnie od wieku, płci, miejsca zamieszkania czy wagi. Coraz częściej dotyka osób młodych i aktywnych oraz dzieci. Jest to jednak zjawisko, które budzi wiele wątpliwości nie tylko wśród pacjentów, lecz także wśród specjalistów.

Co do jednego wszyscy są zgodni: zdrowy styl życia jest podstawą zarówno profilaktyki, jak i leczenia insulinooporności.

Ogromne znaczenie w zmianie stylu życia na zdrowszy ma TO, CO JEMY. Brzmi groźnie? Nic bardziej mylnego.Stosując się do zawartych tu wskazówek dietetycznych i dotyczących codziennej aktywności fizycznej, poczujesz przypływ energii i chęci do życia.

W książce oprócz przepisów na cztery miesiące znajdziesz również VADEMECUM dla insulinoopornych, czyli zbiór odpowiedzi na pytania, które najczęściej zadają osoby zmagające się z tą chorobą.

Zobacz także: Wieczne zmęczenie i problemy z nadwagą? To może być insulinooporność!

Dlaczego postanowiliśmy wydać tę książkę?

Sukces sprzedaży poprzedniej książki Dominiki Musiałowskiej, wydanej z końcem września 2017 pokazał nam jak wielki problem stanowi insulinooporność w polskim społeczeństwie i jak duże zapotrzebowane na wiedzę z tej tematyki. Książka „Insulinooporność – zdrowa dieta, zdrowe życie” wciąż zajmuje wysokie lokaty na listach sprzedaży sieci Empik.com

Czytelniczki po lekturze pierwszej książki sugerowały, że czują niedosyt informacji praktycznych: jak na co dzień radzić sobie z insulinoopornością, jak nareszcie skutecznie zgubić zbędne kilogramy i przy okazji poprawić swoją sylwetkę i kondycję.

To wszystko nie mogło się znaleźć we wspomnianej książce „Insulinooporność – zdrowa dieta, zdrowe życie”, za to stało się wystarczającym powodem aby wydać jej uzupełnienie w postaci „Diety w insulinooporności”, do której napisania zaprosiliśmy jedną z bardziej znanych dietetyczek w kraju, Magdalenę Makarowską, której już kilkanaście książek na temat zdrowego żywienia wydaliśmy.

Zobacz także: Insulinooporność a niepłodność

„Dieta w insulinooporności – Menu na 4 miesiące” – dlaczego warto ją kupić?

Jeśli znajdujesz się w grupie osób cierpiących na insulinooporność albo ze względu na problemy z dodatkowymi kilogramami podejrzewasz u siebie to schorzenie, ta książka jest właśnie dla ciebie.

W książce oprócz informacji na temat insulinooporności znajdziesz także praktyczne zalecenia dietetyczne, menu na 4 miesiące oraz plan treningowy. Dowiesz się, jak sobie poradzić z insulinoopornością na co dzień i od święta.

A więc do dzieła! Z tą książką zaczniesz na nowo żyć!

Słowo o autorkach:

Dominika Musiałowska (wcześciej Szadkowska) – to pacjentka z insulinoopornością, PCOS, ch.Hashimoto i celiakią, instruktor sportowy i członek Stowarzyszenia Edukacji Diabetologicznej.

Założycielka Fundacji „Insulinooporność – zdrowa dieta i zdrowe życie” , która jako jedyna Fundacja w Polsce skierowana do pacjentów z insulinoopornością.  Fundacja jako grupa łącząca pacjentów i specjalistów w tym lekarzy, dietetyków, instruktorów sportowych działa już od 2013 roku i wspólnie stworzyła jedyny i największy projekt w Polsce skierowany do pacjentów z insulinoopornością oraz specjalistów leczących to zaburzenie.

Magdalena Makarowska -dietetyk, biotechnolog, pedagog. Właścicielka gabinetu dietetycznego Centrum Natura w Łodzi (www.centrum-natura.pl). Mama kilkuletniej Wiktorii i żona zdolnego fotografa, dzięki któremu poradniki mają piękne zdjęcia. Zakochana w swojej pracy optymistka, której życiowe motto to: Jesteś tym, co jesz, więc jedz pięknie!

Gotowanie to jej pasja, a nie obsesja. Jest zwolenniczką kuchni roślinnej oraz entuzjastką nowych smaków. Według niej mądra dieta, będąca stylem życia, a nie chwilową modą, zapewnia nam zdrowie aż w 90%. Postrzega dietę nie jako reżim żywieniowy, ale świadome słuchanie potrzeb swojego organizmu i modelowanie metabolizmu za pomocą właściwie skomponowanych, pysznych i świeżych posiłków, opartych na produktach jak najmniej przetworzonych. Jest przekonana, że zmiana nawyków żywieniowych i wejście na żywieniową ścieżkę zdrowia są możliwe na każdym etapie naszego życia. 

Kontakt dla mediów: Monika Frąszczak, Marketing Manager, Wydawnictwo JK, tel. 601 385 336, promocja@wydawnictwojk.pl

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Dieta przy endometriozie – sprawdź, co mówi dietetyczka!

Ból, zmęczenie, napięcie i cały ogrom emocji – to tylko niektóre z efektów zmagań z endometriozą. Choroba, która dotyka około 10 proc. kobiet na całym świecie, ogarnia cierpiące na nią panie zarówno od strony psyche, jak i somy. Jak można w niej o siebie zadbać? Jednym ze sposobów jest odpowiednia dieta, o czym w rozmowie z nami opowiedziała Adrianna Barczyńska, dietetyk z kliniki InviMed w Katowicach.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Nieraz słyszymy, że jedzeniem można wyleczyć różne choroby. Wydaje się jednak, że w przypadku endometriozy nie jest to jednak możliwe. W czym zatem może pomóc nam odpowiednie żywienie w tym kontekście – czy może pomóc np. złagodzić ból?

Adrianna Barczyńska: Prawidłowe żywienie jest nieodzownym elementem leczenia endometriozy. Zagadnienie to jest w trakcie badań, jednak już wiadomo, że odpowiednia dieta w przypadku endometriozy może mieć zbawienny wpływ przede wszystkim na dolegliwości bólowe. Może pomagać łagodzić stany zapalne, poprawia również działanie układu odpornościowego. Zastosowanie będzie tutaj miała dieta przeciwzapalna, bogata w naturalne antyoksydanty i wielonienasycone kwasy tłuszczowe.

Chciałabym zatem dopytać o konkretne wskazówki. Coś, co pojawia się często w kontekście endometriozy, to m.in. polecenie oparcia swojej diety o warzywa i owoce oraz dostarczenie odpowiedniej ilości kwasów tłuszczowych.

Pierwszym krokiem powinno być oczyszczenie codziennej diety z produktów wysoko przetworzonych, czyli przede wszystkim gotowych dań, żywności typu fast-food, słodyczy, pieczywa cukierniczego oraz twardych margaryn kostkowych. Dzięki temu usuniemy z diety duże ilości kwasów tłuszczowych typu trans, które działają prozapalnie w naszym organizmie i mogą zaburzać syntezowanie hormonów. Kolejnym elementem do eliminacji jest czerwone mięso, które dostarcza dużych ilości nasyconych kwasów tłuszczowych. Częste spożycie czerwonego mięsa wiąże się z wyższym ryzykiem występowania endometriozy. Ograniczyć należy również spożycie cukru, ponieważ jego wysokie spożycie pozbawia nasz organizm witamin, głównie tych z grupy B.

Natomiast produkty, które powinny być podstawą codziennej diety to przede wszystkim warzywa. Głównie te zielonolistne, ale również wszystkie inne o intensywnym zabarwieniu (wskazuje to na dużą zawartość antyoksydantów). Ważne są również owoce oraz nasiona roślin strączkowych. Dostarczymy sobie dzięki temu dużych ilości witamin, składników mineralnych oraz przeciwutleniaczy, a także błonnika. Błonnik jest szczególnie ważny w kontekście prawidłowej pracy jelit oraz obniżania indeksu glikemicznego diety.

Należy również zadbać o odpowiednie ilości kwasów omega-3 w diecie. Głównymi jego źródłami są tłuste ryby morskie, orzechy włoskie, siemię lniane, nasiona chia.

Warto pamiętać również o produktach, które dostarczą innych silnych przeciwutleniaczy, czyli witaminy E i glutationu. Witaminę E znajdziemy w olejach roślinnych, orzechach, pestkach, zarodkach pszennych. Glutation znajduje się w awokado, brokułach, cebuli, czosnku, kapustach, brukselce i szparagach.

Ciekawa jestem także udziału w diecie witaminy D, która to ma pomóc równoważyć poziom żeńskich hormonów w organizmie.

Zbyt małe stężenie witaminy D w organizmie może zaburzać płodność, a jej niedobór jest bardzo częsty.  Witamina D bierze udział w syntezie hormonów płciowych, które mają wpływ na owulację, wpływa zatem na regulację cykli menstruacyjnych. Dla kobiet z endometriozą jest ważna również ze względu na pozytywny wpływ na układ odpornościowy i działanie przeciwzapalne.

Głównym źródłem witaminy D są dla nas promienie słoneczne, ponieważ syntezowana jest w skórze. Natomiast pokarmowe źródła dostarczające znacznych ilości tej witaminy to tłuste ryby morskie. Ponieważ nie spędzamy odpowiedniej ilości czasu na świeżym powietrzu, a tłustych ryb morskich nie jadamy raczej na co dzień, należałoby rozważyć suplementację. Należy jednak pamiętać, że dawka suplementu powinna być dobrana na podstawie badania określającego stężenie witaminy D w naszym organizmie (badamy 25(OH)D).

Jedną z powtarzających się w kontekście endometriozy wskazówek jest także dieta bogata w żelazo. Na ile jesteśmy w stanie uzupełnić je pożywieniem, szczególnie np. w sytuacji gdy nie jemy mięsa?

Wykluczenie mięsa z diety nie musi wiązać się z niedoborami żelaza, należy jednak przestrzegać kilku zasad. W diecie warto uwzględniać inne produkty zwierzęce będące źródłem żelaza hemowego (tego o lepszej wchłanialności), a są to żółtka jaj, ryby, owoce morza.

Oczywiście istnieją również roślinne źródła żelaza, ale ponieważ żelazo z tych produktów jest gorzej wchłaniane, powinniśmy wybierać takie, które dostarczą nam go najwięcej i stosować je codziennie w diecie. Najlepszymi źródłami roślinnymi żelaza są nasiona roślin strączkowych, tofu, kasze, sezam, orzechy nerkowca, pestki dyni, zielone warzywa liściaste, brokuły, korzeń pietruszki, suszone owoce.

Jeśli już wiemy, jakie produkty poza mięsem są najlepszymi źródłami żelaza, to warto pamiętać o czynnikach, które mogą ułatwiać bądź utrudniać jego wchłanianie. Ułatwia je obecność witaminy C, zatem w każdym posiłku z zawartością żelaza warto uwzględnić surowe warzywa lub owoce. Produktami, które utrudniają wchłanianie żelaza, są herbaty – również ziołowe, kawa, napoje typu cola. Dlatego należy pamiętać, aby nie popijać nimi posiłków.

O jakich jeszcze elementach diety należy w tym wypadku wspomnieć?

W diecie osób z endometriozą warto również zwrócić uwagę na tzw. indeks glikemiczny produktów. Najlepiej by był on jak najniższy. Produkty z wysokim indeksem glikemicznym to m.in. cukier, słodycze, produkty z białej mąki, słodkie napoje – są to produkty, które w małej ilości dostarczają znacznych ilości kalorii. Spożywanie takich produktów może powodować wzrost masy ciała, a nadmiar tkanki tłuszczowej może mieć negatywny wpływ na gospodarkę hormonalną. Wybierajmy zatem produkty pełnoziarniste zamiast tych oczyszczonych. Stosowanie diety z niskim indeksem glikemicznym wiąże się z wyższym spożyciem błonnika, witamin i składników mineralnych, czyli przynosi same korzyści.

 

Zobacz też:

Endometrioza – tego bólu nie da się opisać. Oto obrazy, które mówią więcej niż tysiąc słów!

Endometrioza – leczenie, diagnoza, objawy. Sprawdź, co mówi lekarz!Stan psychiczny w endometriozie

Nieleczona endometrioza może doprowadzić do trwałej niepłodności [WIDEO]

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

4 przepisy na dania zawierające afrodyzjaki od dietetyka

Fot. fotolia

Ponętny deser z chia i mango, czy kusząca sałatka z awokado i granatem – przepisy na dania z afrodyzjakami dla par starających się o dziecko poleca: Magdalena Czyrynda-Koleda, specjalista ds. żywienia człowieka w Dietosfera oraz Centrum Płodności FertiMedica.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

  1. Afrodyzjakowy krem z selera

Składniki:

–  100g pietruszki

–  500g selera korzeniowego

–  500g ziemniaków

–  kawałek pora

–  1 mała  cebula

–  2 ząbki czosnku

–  3 łyżki serka naturalnego kanapkowego

–  3 łyżki oliwy z oliwek

–  około litr bulionu warzywnego

–  sól, pieprz, gałka muszkatołowa, czubryca, 3 liście laurowe, 2 ziela angielskie

Przygotowanie: Warzywa korzeniowe umyć,  obrać  i pokroić w kostkę. Pora pokroić w plastry. Cebulę i czosnek posiekać. W garnku na dnie rozgrzać oliwę i zrumienić na niej cebulę i czosnek. Dodać po chwili pokrojone warzywa i jeszcze chwilę  smażyć.  Następnie całość zalać bulionem, dodać liść i ziele angielskie i  gotować na małym ogniu, pod przykryciem, aż warzywa będą miękkie. Dodać serek,  wymieszać i jeszcze chwilę gotować,  aż się rozpuści. Doprawić solą,  pieprzem i ziołami. Zdjąć z  ognia i zblendować. Przed podaniem posypać posiekaną natką pietruszki i łyżką rozdrobnionych migdałów.

Wartość energetyczna – 450 kcal

Seler wpływa korzystnie na ukrwienie narządów płciowych i tym samym poprawia libido – mówi Magdalena Czyrynda-Koleda, specjalista ds. żywienia człowieka w Dietosfera oraz Centrum Płodności FertiMedica. –Ponadto jest skarbnicą składników mineralnych, m.in.: żelaza, magnezu, cynku i fosforu, których w diecie kobiet starających się o dziecko nie powinno zabraknąć. Witamina C natomiast, jako świetny przeciwutleniacz, wzmocni plemniki i ich produkcję. Ekstra dodatek migdałowej posypki to dodatkowe źródło cynku, uważanego za pierwiastek miłości.

  1. Kusząca sałatka z awokado i granatem

Składniki:

–  2 garście rukoli lub roszponki

–  40g sera feta

–  3 łyżki owoców granatu

–  1/2 awokado

–  łyżka uprażonych pestek dyni

dressing: łyżka oliwy z oliwek, łyżka soku z cytryny, 1/2 łyżeczki musztardy,  1/2 łyżeczki miodu naturalnego, sól, pieprz

Przygotowanie: Wymyć sałatę, ułożyć w misce lub na talerzu. Składniki dressingu wlać do małego słoiczka i wszystko dokładnie wymieszać. Awokado również wymyć, obrać i pokroić w kostkę. Ułożyć na rukoli lub roszponce. Posypać pokruszonym serem, owocami granatu i uprażonymi pestkami dyni. Po wierzchu całość polać dressingiem.

Wartość energetyczna – 407 kcal

Nie dość, że kolorowa i smaczna to do tego pobudza i wyostrza zmysły –mówi dietetyczka. – Granat to naturalny, miłosny dopalacz, dzięki któremu temperatura w Twojej sypialni wzrośnie. W połączeniu z awokado daje miłosną, mieszankę wybuchową. Wspomniany zielony owoc łagodzi bowiem zmęczenie i skutki stresu. Dodatkowo zawarte w nim jednonienasycone kwasy tłuszczowe dbają o lepsze parametry nasienia Twego mężczyzny i wspomagają produkcję Twojej komórki jajowej.

Czytaj też: 5 produktów, które zwiększą ilośc plemników

 

  1. Krewetki z czosnkiem, kolendrą i papryczką chilli

Składniki:

–  250g krewetek tygrysich

–  1-2 ząbki czosnku

–  łyżka posiekanej kolendry

–  łyżka tartego imbiru

–  2 łyżki oliwy z oliwek

–  ½ małej papryczki chilli

–  50ml białego wina

–  sól, pieprz

–  do podania bagietka pełnoziarnista

Przygotowanie: Krewetki wymyć i osuszyć na ręczniku papierowym (te mrożone zalać zimną wodą i zostawić na około 10 minut). Posiekać czosnek i papryczkę chilii. Na patelni podgrzać oliwę, zrumienić chwilę czosnek, starty imbir oraz pokrojoną papryczkę. Dodać krewetki i smażyć 2-3 minuty. Dolać wino i na większym ogniu odparować. Zmniejszyć ogień i smażyć jeszcze kilka minut. Doprawić solą i pieprzem, oraz ewentualnie skropić sokiem z cytryny. Przed podaniem posypać posiekaną kolendrą. Serwować w towarzystwie 2 kromek bagietki pełnoziarnistej.

Wartość energetyczna – 552 kcal

Krewetki uznawane są za jeden z silniejszych afrodyzjaków – mówi Magdalena Czyrynda–Koleda. – To wszystko dzięki wysokiej zawartości cynku, fosforu i  potasu, które podnoszą poziom libido oraz dbają o jakość  i ruchliwość  plemników. Dodatkowym atutem wspomnianych owoców morza  jest także ich erotyczny kształt. By pobudzić ukrwienie narządów płciowych i tym samym zwiększyć doznania seksualne pamiętaj o dodaniu imbiru i papryczki chilli. Obecność kolendry zaś wzbogaci smak potrawy i rozbudzi zmysły. W   końcu przecież „przez żołądek do serca i…do upragnionego celu mam nadzieję”

  1. Ponętny deser z chia i mango

Składniki:

–  300ml mleka migdałowego

–  3 pełne łyżki nasion chia

–  1 małe dojrzałe mango

–  kostka gorzkiej czekolady

–  kilka listków mięty

Przygotowanie: Nasiona chia wymieszać z mlekiem migdałowym i odstawić na kilka godzin do lodówki (co jakiś warto zajrzeć i ponownie wszystko wymieszać, by nasiona nie opadały na dno). Mango umyć, obrać/ 1/3 owocu pokroić w kostkę, zaś resztę zblendować na mus. W pucharku na dnie ułożyć warstwę chia na mleku, następnie polać musem i ułożyć kosteczki mango. Na koniec zetrzeć gorzką czekoladę i udekorować deser listkiem mięty.

Wartość energetyczna – 215 kcal

Już sam wygląd deseru przynosi na myśl miłość, seksualność i namiętność. Mango wzmaga wydzielanie serotoniny – hormonu szczęścia, dzięki czemu rozluźnia ciało i  poprawia nastrój. Kwasy omega-3 zawarte w nasionach chia to dodatkowe zaś wzmocnienie organizmu. Wisienką na torcie jest jednak dodatek czekolady gorzkiej. Zawarta w niej tembroina ma działanie pobudzające. Fenyloftaleina zaś wywołuje euforię i podniecenie, co dzisiejszego dnia jest wybitnie pożądane.

Czytaj także: 4 przepisy – dania na płodność

 

Magdalena Czyrynda-Koleda, dietosfera.pl

PRZEPISY POLECA:  Magdalena Czyrynda-Koleda, specjalista ds. żywienia człowieka w Dietosfera.pl oraz Centrum Płodności FertiMedica. Dietetyczka, która na codzień zajmuje się dietą par, które zmagają się z niepłodnością. Sama latami starała się o dziecko.

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Glutation – związek zdrowia

glutation
fot. Fotolia

Nowy Rok to często okres postanowień związanych z lepszym dbaniem o własne zdrowie. Wiąże się z tym m.in. troska o odpowiednią dietę i dostarczane organizmowi niezbędne składniki. Jednym z nich jest glutation – czy wiesz, dlaczego w czasie starań o dziecko jest aż tak istotny?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Glutation to jeden ze związków budzących w ostatnim czasie ogromne zainteresowanie badaczy. We współczesnym zabieganym i niestety zanieczyszczonym świecie szukamy bowiem składników, które w jak najlepszy sposób pomogą naszemu ciału się regenerować.

Dzieje się to chociażby w procesie detoksykacji, a glutation właśnie odtruwa organizm z toksyn oraz wspomaga pracę wątroby. Jest to bardzo silny antyoksydant – pomaga zwalczać wolne rodniki, usuwa metale ciężkie z organizmu, poprawia pracę układu immunologicznego oraz opóźnia proces starzenia się komórek.

Glutation i jego dobroczynne właściwości

Ma to ogromne znaczenie dla płodności. Jeśli chodzi o panów, niedobory glutationu negatywnie wpływają na ruchliwość i budowę plemników. Może mieć to związek ze stresem oksydacyjnym, którego przyczyną jest zbyt wysoki poziom utleniaczy w organizmie.

Dlatego tak ważne jest zadbanie o utrzymanie odpowiedniej ilości antyoksydantów. Co ciekawe, glutation pomaga także hamować aktywność kortyzolu, a jest on zdecydowanym przeciwnikiem testosteronu wpływającego m.in. na męskie libido. U kobiet zaś brak antyoksydantów może negatywnie oddziaływać na cykl oraz powodować powstawanie stanów zapalnych.

Zobacz także: 10 superfoods dla płodności – masz je na swoim talerzu?

Gdzie szukać glutationu?

Glutation to związek zbudowany z kilku składowych i nie można dostarczyć go organizmowi bezpośrednio. Dlatego też zwiększanie jego ilości wiąże się raczej z dostarczeniem składników, które w organizmie będą mogły się dopiero w glutation przekształcić.

Ich źródłem są przede wszystkim owoce i warzywa – awokado, szparagi, brokuły, kapusta, szpinak, cebula, marchew, cukinia czy truskawki. Co ważne, w zachowaniu odpowiedniego poziomu glutationu duże znaczenie mają również witaminy C, B12 i E.

Jeśli umiemy odpowiednio zadbać o dietę, nie powinniśmy się martwić o swoje zdrowie. Bywa jednak, że potrzebujemy wsparcia. Dla panów może być nim Profertil, który zawiera w sobie właśnie m.in. glutation.

Warto postawić na skomponowane przez specjalistów produkty, które dostarczają niezbędnych składników. Dobrze byłoby bowiem podczas noworocznych postanowień zastanowić się nad tym, co dostarczamy swojemu organizmowi – zacznijmy rok z nową siłą!

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.