Przejdź do treści

Dieta, która pozwala uniknąć ADHD u dziecka – przyszła mamo, wiesz co jesz?

dieta ADHD u dziecka

Dieta i styl życia mają ogromny wpływ na wiele aspektów naszego życia. Co ważne, nie tylko naszego. Jeśli dotyczy to kobiet spodziewających się dziecka, dbając o siebie dbają też o malucha. Tym razem eksperci wskazali jaka dieta pozwala uniknąć ADHD – czy właśnie tak się odżywiasz?

Co jeść?

Nawiązując do badań, przyszłe mamy powinny wprowadzić w życie jak najwięcej elementów diety śródziemnomorskiej. Dużo warzyw, oliwa z oliwek i ryby. Zdrowe odżywianie uważa się za jeden z kluczowych elementów prawidłowego rozwoju dziecka, a tego typu dieta może mieć korzystny wpływ jeszcze podczas życia płodowego.

Dieta pod lupą naukowców

Badacze obserwowali 120 dzieci. Wyniki pokazały, że maluchy spożywające dużo cukrów i niezdrowych tłuszczów były 7 razy bardziej narażone na ryzyko wystąpienia ADHD. Co więcej, rzadkie jedzenie ryb, oliwy z oliwek, owoców i warzyw powodowało częstsze wykazywanie symptomów zaburzenia.

Istotny jest jednak fakt, że eksperci nie dowiedli bezpośredniego połączenia pomiędzy dietą, a późniejszą diagnozą. Jak podkreślają, może być to wręcz przykład odwrotnej przyczynowości: „Nie wiemy czy dzieci cierpią na ADHD z powodu niezdrowej diety, czy to samo zaburzenie sprawia, że jedzą więcej tłuszczów i cukrów, w celu zbalansowania ich impulsywnego i emocjonalnego dystresu” – słowa José Ángel Alda, z Uniwersytetu w Barcelonie, przytacza „Daily Mail”.

Badacze podkreślają przy tym, że bardzo prawdopodobne jest tu działanie swego rodzaju „błędnego koła” – impulsywność dzieci z ADHD powoduje, że jedzą niezdrowo. Tego typu pożywienie i brak pełnowartościowych składników wtórnie wpływają na pojawiające się symptomy zaburzenia.

Zdrowie na talerzu

Jako korzyści płynące z diety śródziemnomorskiej wymienia się między innymi bogactwo antyoksydantów. Znajdują się one w warzywach, oliwie z oliwek, czy też w czerwonym winie, o którego zdrowotnych właściwościach pisaliśmy już więcej w naszym portalu [TUTAJ].

Co prawda podobnych badań pojawia się bardzo wiele i co chwila jesteśmy bombardowani nowymi żywieniowymi ciekawostkami, jeśli jednak choć trochę mają polepszyć one nasze zdrowie, czemu nie! A czy na twoim talerzu jest miejsce dla diety śródziemnomorskiej?

Źródło: „Daily Mail”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Noworodek znaleziony w „oknie życia” – czy takie miejsca są potrzebne?

czy potrzebne są okna życia

Po raz kolejny zrobiło się głośno o „oknach życia”. 17-latka zostawiła w jednym z nich dziecko. Prokuratura bada teraz, czy nie doszło do przestępstwa porzucenia dziecka bez zapewnienia mu opieki. Grozi za to kara do 3 lat więzienia.

Trudna historia

Do zdarzenia doszło w piątek 3-ego lutego w Ostrowie Wielkopolskim. Tamtejsze „okno życia” znajduje się przy ośrodku prowadzonym przez siostry elżbietanki. Siostra przełożona, która o godzinie 5:35 znalazła chłopca, nie chce oceniać matki. Przypomina też, że tego typu miejsca powstały właśnie po to, by ratować maluchy. Zostawiając dziecko w „oknie życia” rodzic ma prawo wrócić po nie w ciągu trzech miesięcy. Za swoją decyzję nie może być też ukarany.

Noworodek w momencie znalezienia był wychłodzony i miał trudności z oddychaniem. Po przewiezieniu do szpitala jego stan się ustabilizował. – Modlimy się teraz za dziecko i jego matkę, bo nie wiadomo, jakie nieszczęście się za tym zdarzeniem kryje. Chłopczyka nazwałyśmy Błażej, bo patronem dnia 3 lutego jest św. Błażej – słowa siostry cytuje „WP”. Jest to pierwsze dziecko zostawione w „oknie” ostrowieckiego ośrodka, które działa od grudnia 2015 roku.

Potrzebne, czy nie?

Być może będzie to kolejny przypadek potwierdzający zasadność działania tego typu miejsc. Swego czasu zastanawiano się bowiem, czy „okna życia” nie będą likwidowane. „Komitet Praw Dziecka ONZ chce, żeby Polska zakazała korzystania z „okien życia”, a w zamian proponuje „alternatywne rozwiązania umożliwiające zrzeczenie się praw do dziecka”pisaliśmy w naszym portalu. Zarzutem Komitetu było naruszanie praw dziecka do tożsamości. Do sprawy odniósł się wtedy Rzecznik Praw Dziecka, Marek Michalak, który podkreślił znaczenie funkcji, jaką odgrywać mają „okna”. Zaznaczył, że warto rozwijać i proponować inne rozwiązania, ale „nie możemy likwidować alternatywy, która może uratować dziecku życie” – mówił.

Swój głos w przytaczanej tu dyskusji przedstawiła także szefowa naszego działu „Adopcja”, Magdalena Modlibowska: Zgodzę się z tym, że wszystko co ratuje życia niemowlęcia jest bardzo ważne. Wydaje mi się, że „okna życia” są medialne. Nie mówi się natomiast o pozostawianych noworodkach w szpitalach. Być może matki korzystające z „okien życia” nie wiedzą o innych możliwościach” – mówiła w Polskim Radiu 24. Dziś także temat nie pozostaje jej obojętny:

Wielokrotnie wypowiadałam się w kwestii tzw. „okien życia”. Wiadomo więc, że nie jestem ich zwolenniczką. Argument, że ratują życie oddawanych tam dzieci nie jest taki oczywisty, bo nie wiadomo czy faktycznie tak postąpiłaby osoba oddająca dziecko, czy po prostu było to jedyne znane jej wyjście z danej sytuacji.  Kierunek działań, jakie należy podjąć to wzmacnianie przekazu, komunikacja zarówno do kobiet w trudnej sytuacji, które rozważają oddanie dziecka, jak też do ogółu społeczeństwa.

Wciąż silny jest ostracyzm wobec matek, które oddają swoje dzieci. Niezwykle chętnie są krytykowane, a tak trudno jest im pomagać. Należy zatem przede wszystkim skupić się na wspieraniu kobiet w trudnej sytuacji. Kolejne działanie jakie trzeba usprawnić to szeroko komunikować, co może zrobić kobieta chcąca oddać dziecko, żeby każdy wiedział, jak jej pomoc. Kobieta ma prawo pozostawić je w szpitalu, zupełnie legalnie, w warunkach poszanowania zarówno dziecka jak i siebie. Jeśli personel szpitala będzie o tym wiedział i będzie umiał USZANOWAĆ decyzję takiej kobiety, to dużo zmieni.

Ważne też żeby kobieta wiedziała, że może korzystać ze wsparcia ośrodka adopcyjnego, zupełnie darmowo i może udać się tam na wizytę anonimowo. Dowie się tam dokładnie, jaka jest procedura zrzeczenia się praw, a co najważniejsze dostanie tam profesjonalne wsparcie. Co ważne, jak pokazuje praktyka wielu ośrodków, nawet 50% kobiet przychodzących z taką decyzją, postanawia finalnie ją zmienić i podjąć się wychowywania dziecka. Zatem przede wszystkim profilaktyka, komunikacja i oswajanie społeczeństwa ze zrzekaniem się praw. Ostatecznie likwidacja „okien życia”.

Jest to niewątpliwie trudny temat, który podczas kolejnych tego typu przypadków wypływa na światło dzienne. Zdecydowanie warto o nim rozmawiać. Warto też niewątpliwie cieszyć się z tego, że mały Błażej jest obecnie pod dobrą opieką.

Źródło: „WP”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Poznaj Kalani i Jarani – siostry bliźniaczki o różnych… kolorach skóry!

Fot. Facebook Whitney Meyer
Fot. Facebook Whitney Meyer

Kiedy słyszysz bliźniaki zapewne od razu staje ci przed oczami obraz identycznie wyglądających ludzi – jak dwie krople wody. Otóż nie jest to wcale takie oczywiste! Oto przykład, jak łatwo natura potrafi wyprowadzić nas z błędu. Poznaj Kalani i Jarani – siostry bliźniaczki o różnych kolorach skóry.

Tak podobne, a tak inne

Owszem, rysy twarzy dziewczynek są dość podobne. Jednak Kalani to jasnoskóry i niebieskooki maluch, natomiast jej siostra Jarani ma ciemną skórę i brązowe oczy. Dzieciaki przyszły na świat w kwietniu 2016 roku w USA. Od tego czasu zachwyca się nimi niemal cały świat!

Ich rodzice – Whitney i Tomas – nie mogą uwierzyć w swoje szczęście. Mają bowiem świadomość, jak rzadkie są tego typu przypadki. Dziewczynki są bliźniętami dwujajowymi. Oznacza to, że zapłodnione zostały dwa oddzielne jajeczka, w przeciwieństwie do tego, jak dzieje się to w chwili poczęcia bliźniąt monozygotycznych. W takiej sytuacji dzieci dziedziczą inną kombinację genów pochodzących od rodziców. Jeśli więc mama i tata mają inne kolory skóry, a tak właśnie jest w tym przypadku, możliwe jest odziedziczenie różnych genów odnośnie tej właśnie cechy. Jednak tak jak już wspomnieliśmy, są to niezwykle rzadkie sytuacje. Jeden z ekspertów wyjaśnił BBC, że w Wielkiej Brytanii, wśród par o odmiennych kolorach skóry, które oczekują bliźniąt, szansa na urodzenie dzieci o różnych karnacjach wynosi… 1 na 500! Co ciekawe, jeszcze 50 lat temu mało kto słyszał o tego typu przypadkach. Jednym z powodów wzrostu ich liczby jest większa ilość związków interrasowych.

W rodzeństwie jest moc

Trzeba przyznać, że dziewczynki są niezwykłymi maluchami, których widok od razu powoduje uśmiech. Podobne emocje wzbudza w nas inna para bliźniaków, o której pisaliśmy niedawno w naszym portalu. Chłopcy mają zespół Downa, a rodzice rozważali oddanie malców do adopcji. Dziś nie wyobrażają sobie bez nich świata. Co więcej, podobnie jak Kalani i Jarani podbijają oni internet – to się nazywa prawdziwa siła bliźniąt!

Źródło: CNN

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.