Przejdź do treści

Specjalistyczne badania i zabiegi w ramach NFZ. W Opolu otwarto ośrodek leczenia niepłodności

Lekarz przyjmuje pacjenta
Fot.: Fotolia

Kompleksową opiekę m.in. z zakresu ginekologii, położnictwa, andrologii i genetyki zapewni wielu parom specjalistyczny ośrodek diagnostyki i leczenia niepłodności w Centrum Ginekologii, Położnictwa i Neonatologii w Opolu. Nowa placówka, która oferuje świadczenia w ramach umowy z NFZ, to pierwsze takie miejsce w województwie opolskim.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Placówka, której uruchomienie kosztowało 3,4 mln zł, została utworzona w ramach rządowego programu prokreacyjnego. Zakłada on zapewnienie mieszkańcom co najmniej jednego takiego miejsca na województwo. Kwota, którą Ministerstwo Zdrowia dofinansowało opolski ośrodek diagnostyki i leczenia niepłodności, wyniosła 2,7 mln zł. Pozostałe 700 tys. zł to wkład własny szpitala (453 tys. zł z tej kwoty pochodzi z budżetu województwa opolskiego).

– Na uruchomienie ośrodka czekało wiele par mających problemy z poczęciem potomstwa. Spodziewamy się pacjentów nie tylko z Opolszczyzny – mówił podczas konferencji prasowej Edward Puchała, dyrektor Centrum Ginekologii, Położnictwa i Neonatologii w Opolu.

Diagnostyka i leczenie niepłodności, ale bez in vitro

Świadczenia w opolskim ośrodku diagnostyki i leczenia niepłodności obejmą diagnostykę ambulatoryjną, w której zakres wchodzą: diagnostyka hormonalna, ultrasonograficzna, genetyczna i histeroskopowa.

– Jeżeli tego typu badania nie będą wystarczające dla pacjentki, kierujemy ją do diagnostyki i leczenia w warunkach szpitalnych, gdzie zostanie wykonany pełen zakres badań i zabiegów. Będzie to m.in. diagnostyka i leczenie endometriozy, czynnika jajowodowego, czynnika macicznego – mówiła Małgorzata Królik, ginekolożka z Centrum Ginekologii, Położnictwa i Neonatologii w Opolu.

Lekarka doprecyzowała, że chodzi m.in. o mięśniaki, wady macicy, polipy czy zrosty. W ośrodku będą wykonywane również badania nasienia. Program działania ośrodka nie uwzględni jednak procedury in vitro.

– Etap terapeutyczny, a mam tutaj na myśli zapłodnienie pozaustrojowe (in vitro), nie jest objęty finansowaniem w ramach tego programu.

Korzystanie ze świadczeń nie wymaga skierowania. Wszystkie zabiegi w ośrodku, w którym prowadzona jest diagnostyka i leczenie niepłodności, realizowane są w ramach NFZ. Oznacza to, że każda osoba, która posiada ważne ubezpieczenie zdrowotne, może leczyć się w nim bezpłatnie. Do ośrodka zgłosiło się już 15 par.

Źródło: wyborcza.pl

Przeczytaj również: Starasz się o dziecko? Poznaj prawa, które przysługują kobietom w ciąży!

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Naukowcy odkryli przyczynę PCOS. Szykuje się radykalna zmiana w podejściu do terapii!

Strapiona kobieta z rękami założonymi na głowę /Ilustracja do: Przyczyna PCOS to nie geny? Naukowcu rozwiązali zagadkę i opracowują terapię
Fot.: Unsplash.com

Nieregularne cykle miesiączkowe, insulinooporność, nadmierny przyrost masy ciała, trądzik czy hirsutyzm – to częste objawy zespołu policystycznych jajników (PCOS). Zaburzenie to dotyka co piątą kobietę na świecie, a 3/4 chorych zmaga się z tego powodu z niepłodnością. Do tej pory przyczyny rozwoju PCOS nie były do końca znane. Francuscy naukowcy twierdzą, że po latach badań udało im się wreszcie je wskazać.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Ze względu na częste występowanie PCOS u osób blisko spokrewnionych, przyczyna tego zaburzenia była często upatrywana w genach. Mimo szeregu prowadzonych badań, nie udało się jednak jednoznacznie potwierdzić tej tezy. Okazuje się, ze powód PCOS może być zupełnie inny – i należy go szukać już w życiu płodowym przyszłej chorej.

Przyczyna PCOS: jeśli nie geny, to co?

Badania Francuskiego Narodowego Instytutu Zdrowia i Badań Medycznych wykazały, że zespół policystycznych jajników rozwija się w wyniku nadmiernej ekspozycji żeńskiego płodu na hormon anty-Müllerowski (AMH). Nim naukowcy zaprezentowali ten wniosek, poddali obserwacji grupę ciężarnych. W wyniku tych analiz stwierdzono, że u kobiet w ciąży, które cierpiały na PCOS, poziom AMH był znacznie wyższy niż w grupie kontrolnej – wykraczał ponad normę o 30%.

Następstwem tych odkryć było rozpoczęcie testów na zwierzętach. Francuscy badacze pod kierownictwem Paolo Giacobiniego podali myszom laboratoryjnym, które spodziewały się potomstwa, dodatkową dawkę hormonu AMH. 

Podczas dalszych badań zaobserwowali, że ta nadwyżka hormonu anty-Mullerowskiego w życiu płodowym żeńskich osobników prowadziła w wieku dorosłym do rozwoju objawów typowych dla PCOS (w tym niepłodności). Naukowcy uważają, że wynika to z nadmiernej stymulacji komórek mózgowych odpowiedzialnych za wydzielanie testosteronu, do której dochodzi w okresie prenatalnym.

Wnioski te zdają się też wyjaśniać, dlaczego kobiety zmagające się z PCOS mają większą szansę na ciążę po 30. roku życia, gdy poziom AMH ulega obniżeniu.

ZOBACZ TEŻ: Rezerwa jajnikowa. Po co robić test płodności AMH i FSH?

Lek stosowany w in vitro pomoże w walce z PCOS

Na tym wcale nie koniec przełomowych odkryć. Badacze zdołali również wyeliminować objawy PCOS, podając myszom lek stosowany w stymulacji jajników – cetroreliks (antagonista hormonu uwalniającego hormon luteinizujący LHRH). Zdobyta dzięki temu eksperymentowi wiedza może już wkrótce pomóc w opracowaniu skutecznej terapii dla kobiet zmagających się z zespołem policystycznych jajników.

Radykalna zmiana w podejściu do zespołu policystycznych jajników otwiera szereg nowych możliwości badawczych – przyznał prof. Robert Norman z australijskiego Uniwersytetu Adelaide.

Próby kliniczne, w ramach których ochotniczki zastosują terapię PCOS z wykorzystaniem cetroreliksu, rozpoczną się prawdopodobnie pod koniec tego roku.

– Może to być ciekawa strategia terapeutyczna, która pomoże w przywróceniu owulacji, a w konsekwencji zwiększy wskaźnik uzyskanych ciąż – podkreślił prof. Giacobini.

Źródło: thenewscientist.com, nature.com, pulsmedycyny.pl

POLECAMY: Myo-inozytol – sprzymierzeniec w walce z PCOS

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Po ten nominacji zawrzało. Czy konserwatywny polityk PO może zagrozić dofinansowaniu in vitro?

Na zdjęciu: Kazimierz Ujazdowski
Fot. Wikimedia Commons

Oficjalnym kandydatem Platformy Obywatelskiej na prezydenta Wrocławia został konserwatywny polityk Kazimierz Michał Ujazdowski. Choć ma być reprezentantem środowisk obywatelskich i ruchów miejskich, jego wcześniejsze działania polityczne wzbudzają obawy mieszkańców 600-tysięcznego miasta. Czy słusznie?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Nowy kandydat PO na prezydenta Wrocławia w ubiegłym tygodniu otrzymał nominację od Grzegorza Schetyny. Zastąpił tym samym dotychczasową kandydatkę Platformy prof. Alicję Chybicką, prezeskę Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego i kierowniczkę kliniki transplantologii wrocławskiego Uniwersytetu Medycznego. Przedstawiciele partii podkreślają jednak, że zmiana kandydatury nie niesie za sobą zmiany programu.

– Kazimierz Ujazdowski przejmie program przygotowywany przez nas, Unię Pracy, PSL i ruchy miejskie. Zakłada on między innymi 4 mln zł na 400 par, które będą mogły skorzystać z programu in vitro, opiekę dla samotnych matek czy działalność antyprzemocową – wyjaśniała  prof. Chybicka, która udzieliła poparcia nowemu kandydatowi.

CZYTAJ TEŻ: 4 mln zł rocznie na in vitro. To propozycja kandydatki na prezydenta Wrocławia

Za, a nawet przeciw in vitro. Konserwatywne oblicze PO

Sam Ujazdowski podkreśla, że zależy mu na tym, by „Wrocław był szczególnym miejscem praw człowieka, praw narodu w skali europejskiej i w skali globalnej”. Deklaracja ta nie współgra jednak z jego konserwatywnymi poglądami i brakiem poparcia dla leczenia niepłodności metodą in vitro.

Warto przypomnieć, że przed kilkoma laty Ujazdowski (wówczas w PiS) poparł restrykcyjny projekt ustawy bioetycznej, przygotowany przez Jarosława Gowina. Jeden z punktów tego dokumentu zakładał nałożenie zakazu korzystania z in vitro na osoby samotne i pozostające w związkach nieformalnych. Jako europoseł z list PiS był też zwolennikiem utrzymania „terapii homoseksualizmu”, a przeciwny – przyjęciu rezolucji w sprawie równości kobiet i mężczyzn w UE.

Dziś kandydat PO deklaruje jednak, że gdyby wrocławscy radni wyrazili poparcie dla dofinansowania in vitro z budżetu miasta, on – jako potencjalny prezydent – nie przeszkodziłby w przyjęciu projektu. Słowa te potwierdza także poseł PO Bartosz Arłukowicz.

– Warunkiem udzielenia poparcia Kazimierzowi Michałowi Ujazdowskiemu była jego deklaracja, że jeśli Rada Miejska Wrocławia przyjmie program in vitro, to ten program zostanie wprowadzony – mówił były minister zdrowia na antenie TVN24.

Kazimierz Ujazdowski: inna twarz tego samego konserwatyzmu?

Mimo to w mediach zawrzało po ogłoszeniu kandydatury Kazimierza Ujazdowskiego na fotel prezydenta Wrocławia. Rozbieżność między działaniami polityka a jego deklaracjami wskazywało wielu działaczy innych partii.

– Wrocławianie i szczególnie wrocławianki zasługują na lepszy wybór niż ten między dwiema odmianami tego samego konserwatyzmu – nie szczędziła słów krytyki Katarzyna Wieliczko z Partii Razem.

POLECAMY TEŻ: Całodobowy gabinet ginekologiczny, a w nim porady ws. in vitro. To pomysł wrocławskich aktywistów

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Trwa nabór do badań klinicznych nowego leku, zwiększającego skuteczność inseminacji

Kliniki leczenia niepłodności InviMed prowadzą rekrutację par do badań klinicznych leku, którego celem jest zwiększenie skuteczności zabiegu inseminacji. Badania prowadzone będą w  klinikach InviMed w Warszawie, Wrocławiu i Poznaniu.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Co roku w naszych klinikach kilkaset par zawdzięcza swoje spełnione marzenie o dziecku właśnie zabiegowi inseminacji. Mamy nadzieję, że dzięki badaniom, które prowadzimy ta procedura będzie jeszcze bardziej skuteczna. – mówi dr n. med. Tomasz Rokicki, dyrektor medyczny klinik leczenia niepłodności InviMed.

W procesie badań klinicznych, w trakcie zabiegu inseminacji jajowody kobiety będą przepłukiwane roztworem zawierającym lek, który może zwiększyć szansę na zajście w ciążę. Substancja wpływa bowiem korzystnie na żywotność męskiego nasienia.

Pary zakwalifikowane do badania muszą spełniać szereg warunków, które zapewnią pełną zgodność z wymaganiami Dobrej Praktyki Klinicznej (GCP). Ostateczną decyzję o kwalifikacji pary podejmuje lekarz nadzorujący badania. Informujemy, że nie każda zgłaszająca się para będzie mogła zostać włączona do badania klinicznego. 

 

Czytaj też: Inseminacja: na czym polega: krok po kroku – wyjaśnia ekspert Invimed

Do udziału w badaniach zapraszamy pary:

  • którym przez rok nie udało się zajść w ciążę i które do tej pory nie wykonywały żadnych badań w kierunku niepłodności;
  • którym nie udało się zajść w ciążę przez rok i stwierdzono u nich niepłodność idiopatyczną (z nieznanej przyczyny), tzn.:
    • wyniki badania nasienia z ostatniego roku są prawidłowe według norm WHO (sprawdź),
    • u kobiety nie stwierdzono żadnej przyczyny niepłodności – ma drożne jajowody, nie ma endometriozy średniego lub dużego stopnia, regularnie miesiączkuje i ma owulację.

Podczas kwalifikacji do badania klinicznego będą też brane pod uwagę dodatkowe kryteria:

  • wiek kobiety mieści się w przedziale od 20 do 38 lat;
  • kobieta ma regularne cykle (26 – 35 dni).

Do programu nie zostaną zakwalifikowane pary, które mają za sobą w sumie 2 nieudane próby wspomaganego rozrodu (inseminacje lub in vitro).

– Każda z par, które zakwalifikujemy do badania przejdzie diagnostykę, zgodną z Ustawą o leczeniu niepłodności, obejmującą badanie dróg rodnych oraz drożności jajowodów Sono-HSG, a także analizę nasienia. Wszystkie badania oraz zabiegi niezbędne do wykonania zabiegu będą wykonane bezpłatnie. U kobiet, które spełnią wymagane kryteria zostanie wykonana inseminacja wewnątrzmaciczna z wykorzystaniem nasienia partnera – wyjaśnia dr n. med. Tomasz Rokicki, dyrektor medyczny klinik leczenia niepłodności InviMed.

InviMed jest jedyną kliniką w Polsce, która przeprowadzi badanie kliniczne. Badanie zostało zatwierdzone przez Komisję Bioetyczną przy Okręgowej Izbie Lekarskiej w Warszawie oraz Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych.

POLECAMY: Czy leżenie z nogami w górze po inseminacji zwiększa szanse na zajście w ciążę? – wyjaśnia ekspert Invimed

* * *

Pary, które chciałyby uzyskać więcej informacji lub umówić się na wizytę kwalifikacyjną w klinice InviMed w Warszawie, Wrocławiu lub Poznaniu, mogą zgłaszać się telefonicznie, dzwoniąc pod numer 500 900 888 lub za pośrednictwem e-mail, pod adresem badania.kliniczne@invimed.pl. Kontaktując się w tej sprawie, bardzo prosimy o wskazanie nazwy miasta (Warszawa, Wrocław lub Poznań), do którego macie Państwo najbliżej.

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

„Dzięki temu, że jestem tak uparta i nie odpuszczam, mam synka”. Blog o niepłodności „Matka mimo wszystko”

blog o niepłodności "Matka mimo wszystko"
Ania prowadzi bloga o nazwie "Matka mimo wszystko" // fot. Fotolia

„W klinice leczenia niepłodności spotkałam dziesiątki, o ile nie setki, wystraszonych, zagubionych kobiet. Chciałam im tyle powiedzieć, wyjaśnić, uspokoić je…lecz nie zawsze był na to czas i miejsce. Teraz mówię do nich przez bloga i mam nadzieję, że choć część z nich go czyta”. Blog o niepłodności „Matka mimo wszystko”.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kiedy Ania sześć lat temu dowiedziała się, że musi zmierzyć się z niepłodnością, o swoim wrogu nie wiedziała nic. Jednak dzięki determinacji i leczeniu metodą in vitro została mamą. Dziś stoi w tym samym punkcie co kilka lat temu, a jej walka rozpoczęła się na nowo.

Specjalnie dla portalu Chcemy Być Rodzicami, Ania opowiedziała o swojej historii i prowadzeniu bloga. Możesz go przeczytać TUTAJ.

Zobacz także: Znane blogerki piszące o niepłodności. Dlaczego dzielą się z innymi swoimi doświadczeniami?

Dlaczego zdecydowałaś się prowadzić bloga na temat starań o dziecko?

Pomysł na pisanie bloga narodził się już kilka lat temu- dokładnie wtedy, gdy pierwszy raz zetknęłam się z niepłodnością. To było dla mnie ogromne zaskoczenie, gdy wraz z moim partnerem usłyszeliśmy, że nie mamy szansy na naturalne zajście w ciążę.

O niepłodności nie wiedziałam wtedy w zasadzie nic. Stale szukałam informacji w Internecie, ale były one szczątkowe. Miałam milion pytań, a nie miałam z kim o tym porozmawiać. Starania o dziecko tak bardzo mnie pochłonęły, że nie miałam czasu na pisanie.

Teraz znowu jestem w tym samym miejscu- staram się z mężem o rodzeństwo dla naszego synka, który urodził się dzięki metodzie in vitro. Mam za sobą całkiem spore doświadczenie- jedną ciążę naturalną, poronienie, 4 podejścia do in vitro i 2 do kriotransferu…i właśnie tą zdobytą przez lata wiedzą- chcę się dzielić z innymi kobietami. 

Co daje Ci prowadzenie bloga?

Dobre pytanie…Na chwilę obecną blog jest moim drugim dzieckiem. Poświęcam mu wiele czasu, dbam o to by był merytoryczny, a jednocześnie napisany prostym, przystępnym językiem.

Z jednej strony pozwala mi wrócić do chwil, które przeżyłam, a które nie zawsze były szczęśliwe, przeanalizować je ponownie i wyciągnąć wnioski z tego co było. Z drugiej- jest to moja przestrzeń do wyciszenia emocji, oczyszczenia się z nadmiaru tych złych, które niestety często towarzyszą niepłodności.

Od zawsze byłam typem „społecznika”, a blog to miejsce, w którym mogę swoje pragnienia realizować. Z każdego pozytywnego komentarza od czytelnika- cieszę się jak dziecko. Nie mogę pomóc innym kobietom zajść w ciążę, bo nie jestem lekarzem. Ale mogę sprawić, by miały większą wiedzę na temat niepłodności czy in vitro, a może dzięki temu starania o dziecko będą dla nich choć odrobinę mniej stresujące.

W klinice leczenia niepłodności spotkałam dziesiątki, o ile nie setki, wystraszonych, zagubionych kobiet. Chciałam im tyle powiedzieć, wyjaśnić, uspokoić je…lecz nie zawsze był na to czas i miejsce. Teraz mówię do nich przez bloga i mam nadzieję, że choć część z nich go czyta.

Zobacz także: Jak zachować optymizm w staraniach o dziecko? Radzą blogerki piszące o niepłodności

Który moment był dla Ciebie najtrudniejszy podczas starań o dziecko?

Trudnych chwil było wiele. Leczenie niepłodności wiąże się z ogromnym stresem. Najpierw jest strach przed każdą wizytą u lekarza i badaniem, które trzeba zrobić. Później w napięciu czeka się na wyniki, miesiącami przyjmuje leki i nigdy nie wiadomo kiedy nastąpi ten upragniony moment i pojawią się tak długo wyczekiwane dwie kreski na teście ciążowym.

Dla mnie najtrudniejsze było odbicie się od dna po kolejnym niepowodzeniu procedury in vitro. Godzinami analizowałam cały miesiąc, wszystkie leki, które miałam zlecone, obwiniałam się, że może powinnam bardziej dbać o siebie, może powinnam po transferze leżeć itd…

To były ciężkie chwile i dla mnie i dla mojego męża. Ale po każdym dniu nawet tym najgorszym- przychodzi kolejny, w którym trzeba wstać z łóżka i powiedzieć sobie „nie poddam się, nie tym razem” i walczyć dalej.

Jak zachować optymizm w walce o upragnioną ciążę?

Nie zawsze da się to zrobić. Najważniejsze to nie załamywać się, nie poddawać przedwcześnie. My kobiety zostałyśmy tak stworzone, że potrafimy wiele przejść. Myślę, że nawet więcej niż nam się wydaje.

Wielokrotnie myślałam, że już nie mam sił próbować dalej, że doszłam do muru, wykorzystałam wszelkie możliwości i nadszedł czas by odpuścić, by zrezygnować z marzeń o dziecku. Mijało kilka dni i wpadałam na kolejny pomysł, szukałam nowego lekarza, nowej kliniki, układałam sobie plan na kolejne podejście.

I właśnie dzięki temu, że jestem tak uparta i nie odpuszczam- mam synka. Każdej kobiecie doradzam to samo- „nie poddawaj się, bo być może właśnie teraz jesteś o krok od upragnionej ciąży!”. A śmiało mogę powiedzieć, że warto walczyć, choćby po to, by usłyszeć słowo „mama” z ust swojego dziecka.

Zobacz także: Czy niepłodność może mieć dobre strony? Odpowiadają blogerki

Czy w niepłodności można doszukać się jakiś dobrych stron?

My z mężem śmiejemy się z tego, że niepłodność nauczyła nas cierpliwości. Nie robią na nas wrażenia kolejki do kasy w sklepie, przychodni czy na poczcie. Przecież my stale na coś czekamy, my od lat stoimy w takiej kolejce. Czekaliśmy na wizyty u lekarzy, na badania, na kolejne etapy procedury in vitro, w końcu czekaliśmy 9 miesięcy na synka, a teraz czekamy na moment, w którym damy mu rodzeństwo.

Niepłodność nauczyła nas też pokory. Nie wywyższamy się z tego powodu, że jesteśmy rodzicami, nie oceniamy innych, nie pouczamy w kwestii wychowania dzieci czy wieku, w którym dwoje ludzi powinno postarać się o potomstwo. Wiemy, że chcieć nie zawsze oznacza móc.

Myślę, że niepłodność wzmacnia związek, ale tylko taki, który jest zrodzony z miłości. Jeśli dwoje ludzi ma jakiekolwiek problemy w komunikacji ze sobą, nie potrafi się dogadać w codziennym życiu- im niepłodność nie pomoże, prawdopodobnie będą zbyt słabi by przetrwać te trudne chwile.

Zobacz także: Jak przygotować się do leczenia niepłodności? Zobacz porady blogerek!

Czy masz praktyczne rady dla czytelniczek, jak się przygotować do in vitro?

Oczywiście, mam cały worek praktycznych rad! Przygotowania do in vitro należy zacząć już dwa, trzy miesiące przed rozpoczęciem procedury.

Należy odwiedzić ginekologa i zrobić cytologię, o ile od ostatniej upłynął już rok. Dobrze jest też wybrać się do dentysty i sprawdzić stan uzębienia, aby później w trakcie procedury in vitro nie mieć nieprzyjemnych niespodzianek. Ja niestety tą część zaniedbałam i w trakcie stymulacji in vitro męczyłam się z okropnym bólem zęba.

Zalecam również zrobienie wyniku TSH i sprawdzenia czy z naszą tarczycą jest wszystko w porządku. Nie wiem czy wiecie, ale właśnie tarczyca potrafi nieźle namieszać i utrudnić zajście w ciążę. Na 3 miesiące przed planowanym zajściem w ciążę trzeba rozpocząć przyjmowanie kwasu foliowego. To tyle jeśli chodzi o kwestie medyczne.

Procedura in vitro wymaga od nas wielu poświeceń i pochłania mnóstwo czasu. Dlatego też dobrze jest już wcześniej dokładnie zaplanować ten okres, sprawdzić czy będziemy w stanie tak zorganizować nasze życie, by pogodzić je z badaniami i częstymi wizytami w klinice.

Wszystko zależy od tego, jak kobieta będzie reagować na podane w trakcie stymulacji leki. Jeśli dobrze- para odbędzie 4-5 wizyt w trakcie całej procedury, ale jeśli pęcherzyki nie będą odpowiednio rosły- lekarz może zlecić wizyty kontrolne nawet codziennie.

I na końcu wspomnę o tym, co jest równie ważne- o finansach. In vitro nie jest tanią procedurą i trzeba wcześniej tak zaplanować budżet domowy, by w trakcie stymulacji nam nie zabrakło pieniędzy na leki czy dodatkowe usługi do in vitro, które zaproponuje nam lekarz.

Warto dodać, że Ania prowadzi również na Facebooku zamkniętą grupę „Niepłodność…czyli chcieć, a nie móc„. Udzielać się tam mogą wszystkie kobiety, które mają problem z zajściem w ciażę.

Blog o niepłodności „Matka mimo wszystko” znajdziesz tu

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.