Przejdź do treści

Depresja poporodowa

fotolia-76627237-s.jpg

Badania pokazują, że depresja poporodowa występuje u kobiet niezależnie od szerokości geograficznej i zagraża dobru matki, ale również ma wpływ na rozwój dziecka.

Bardzo niewiele kobiet będących w ciąży lub planujących dziecko spodziewa się rozmiaru zmian, jakie dokonują się po jego narodzinach. Dość typowe jest oczekiwanie, że kobieta po porodzie odczuwa przede wszystkim radość, dumę oraz spełnienie wynikające z faktu urodzenia dziecka. Dane statystyczne pokazują jednak inną rzeczywistość, w której do 30% kobiet doświadcza jakiejś formy poporodowych zaburzeń nastroju. Najpowszechniejsze są tak zwany baby blues oraz depresja poporodowa, znacznie rzadziej występuje psychoza poporodowa, niezwykle niebezpieczna dla matki oraz dziecka.
 
Objawy i przyczyny

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Niektórzy badacze uważają, że depresja poporodowa jest formą depresja jako takiej, różni się jedynie momentem pojawienia się. Wyróżnia ją jednak to, że ściśle wiąże się z obecnością dziecka oraz relacją z nim. Do typowych objawów należą obniżony nastrój, zwiększony lub zmniejszony apetyty, zaburzenia snu, zauważalny wyraźnie spadek zainteresowań, nieumiejętność odczuwania przyjemności, ograniczenie ważnych dotąd form aktywności, zmęczenie, brak energii, poczucie winy, wstydu, nieadekwatności. Być może najważniejszym jednak wskaźnikiem jest to, co matka czuje wobec swojego dziecka i co o nim myśli.

Kobiety doświadczające depresji poporodowej często mówią o tym, że czują się złymi, nieadekwatnymi matkami, inne odczuwają nadmierny i nieuzasadniony niepokój o dziecko, martwią się stanem jego zdrowia, co skutkuje licznymi wizytami u lekarzy. Mogą również odmawiać zostania same z dzieckiem w domu, niepewne swoich umiejętności lub też w obawie o jego dobro.

Obawy i wątpliwości młodych matek są całkowicie zrozumiałe i uzasadnione. Wiele matek może odczuwać część z wymienionych dolegliwości, które wynikają z fizycznego zmęczenia związanego z opieką nad niemowlęciem, braku wsparcia i doświadczenia. Różnica wydaje się jednak leżeć w natężeniu objawów oraz zdolności matki do krytycznej oceny sytuacji.

Współczesne badania przekonują, że źródła depresji poporodowej są zróżnicowane i wielopoziomowe. Wśród społecznych i psychologicznych czynników ryzyka wymienia się wcześniejszą chorobę psychiczną, wysoki poziom stresu w ciąży, niską samoocena, trudności w radzeniu sobie ze stresem, temperament dziecka, poczucie izolacji i brak wsparcia, ciążę nieplanowaną lub niechcianą.

Własny wkład w rozumienie pochodzenia depresji poporodowej maja psychoterapeuci pracujący psychodynamicznie oraz psychoanalitycznie. Historie pacjentek spotykanych w gabinetach pokazują, że zwykle nie doświadczyły wystarczająco dobrej opieki macierzyńskiej. W przeżyciu pacjentek ich matki nie były wystarczająco wrażliwe i troskliwe, nie dawały też wystarczającego wsparcia swoim córkom. Często też w tle matek przechodzących depresję poporodowa jest doświadczenie porzucenia – faktycznego lub emocjonalnego. Dla kobiet, które mają taką historię, wczesne macierzyństwo może więc ożywiać dawno zapomnianą, nigdy nie omówioną traumę.
 
Związek pomiędzy leczeniem niepłodności a depresją poporodową
 
Badania pokazują, że nie ma statystycznie istotnych różnić, jeśli chodzi o zapadalność na depresje poporodową pomiędzy kobietami, które poczęły dziecko naturalnie oraz sztucznie. Wydaje się więc, że leczenie niepłodności nie zwiększa ryzyka pojawienia zaburzeń nastroju po porodzie. Wiadomo jednak również, że czynnikiem, który chroni młode matki przed wystąpieniem depresji poporodowej jest zdolność do tolerowania różnych uczuć wobec dziecka i samej siebie, w tym złości oraz umiejętność szukania pomocy.

Kobiety, które zostały matkami często po latach starań, mogą mieć ogromnę trudność w przyznaniu się przed samymi sobą, że pierwsze dni czy tygodnie macierzyństwa są dla nich doświadczeniem trudnym. W obawie przed niezrozumieniem, a często potępieniem ze strony otoczenia, nie dzielą się swoimi obawami.

Z doświadczeniem niepłodności, z latami starań i pragnień mogą wiązać się również często nierealistyczne wyobrażenia o tym, jak prawdziwe macierzyństwo wygląda. Kobiety po takich przejściach mogą mieć silne pragnienia bycia matkami idealnymi, które potrafią bezbłędnie odczytać potrzeby dziecka, zaspokoić je, a przy tym pogodzić życie rodzinne z zawodowym bez uszczerbku dla kogokolwiek.

Osoby będące w trakcie leczenia niepłodności często przyjmują postawę zadaniową, co z kolei wiąże się z nadmierną samodyscypliną, skrywaniem emocji i odcięciem się od przygnębienia, smutku czy złości. Są to również czynniki sprzyjające ujawnieniu się depresji poporodowej.

Depresja poporodowa dotykająca kobiety bardzo długo starające się o dziecko jest trudnym tematem, a nierzadko też wstydliwym. Okres poporodowy jest z zasady trudny i wymaga sporej elastyczności i poczucia realizmu ze strony rodziców. Osoby, które zostały rodzicami na skutek sztucznego zapłodnienia mogą mieć przekonanie, że nie powinny pozwalać sobie na słabość, przeżywanie trudności i wątpliwości. To z kolei uruchamiania błędne koło negatywnych myśli na temat dziecka oraz siebie i wynikającego stąd poczucia winy.
 
Depresja matki i depresja niemowlęcia

Matka cierpiąca na depresję poporodową może mieć trudności w odzwierciedlaniu uczuć i stanów emocjonalnych dziecka. Niemowlę, patrząc na matkę, napotyka na ten sam wyraz twarzy, jej głos jest mniej zróżnicowany, nie reaguje ona równie spontanicznie i adekwatnie w porównaniu z matką nie-depresyjną. Niemowlę ma więc ograniczone szanse dowiedzieć się od matki, co się z nim dzieje, jakich uczuć i emocji doświadcza. Badania pokazują również, że dzieci matek depresyjnych mają większą trudność w nawiązywaniu stabilnej i bezpiecznej relacji z matkami Znacznie częściej obserwuje się u nich różnego rodzaju, utrzymujące się również w przyszłości deficyty, zwłaszcza w obszarze emocjonalnym, behawioralnym i poznawczym.
 
Jak sobie pomóc
 
Depresja poporodowa jest bardzo trudnym doświadczeniem. Bywa, że w pewnym natężeniu, niebezpiecznym dla matki i dziecka, ponieważ wiąże się z ryzykiem samobójstwa. Nie jest jednak wyrokiem. Dostępne źródła przekonują, że terapia lub terapia połączona z farmakoterapią prowadzą do wyleczenia. Jeśli matka otrzyma odpowiednią pomoc, również ryzyko związane z trudnościami rozwojowymi dziecka mogą zostać zminimalizowane. Okres okołoporodowy jest niezwykłym czasem z życiu rodziny; niełatwym i wymagającym dokonania wielu niespodziewanych zmian, ale też fascynującym i bogatym w doświadczenie. Bywa, że towarzyszy mu depresja poporodowa. Być może, jeśli młode matki uwierzą, że można być wystarczającą, a nie idealną matką, szukanie pomocy stanie się łatwiejsze.

 
————————————————–

Katrzyna Mirecka – studia psychologiczne ukończyła na Uniwersytecie Nottingham (Wielka Brytania). Jest członkiem Brytyjskiego Towarzystwa Psychologicznego (BPS) oraz Polish Psychologists Association (PPA) w Wielkiej Brytanii.

Doświadczenie zawodowe zdobywała na stażach klinicznych w Instytucie Psychiatrii i Neurologii, w Domu Samotnej Matki i Dziecka w Warszawie oraz w praktyce prywatnej.

Współpracuje z portalami parentingowymi i Stowarzyszeniem Nasz Bocian w zakresie pomocy psychologicznej dla osób doświadczających niepłodności.

Prowadzi terapię indywidualną i grupową osób dorosłych. Pracuje z osobami przeżywającymi kryzys, doświadczającymi depresji, lęku, trapią ich natrętne myśli, mają objawy somatyczne, których podłoże nie ma wyraźnego medycznego podłoża, mają trudności w relacjach z innymi, nie są zadowolone z jakości swoich związków, czują że ich potencjał jest zahamowany. Więcej informacji na stronie: www.psychoterapia-mj.pl

 

Bibliografia: 
Born, L., Zinga, D., Steinem, M. (2004). Challenges in identifying and diagnosing postpartum disorders.Primary Psychiatry; 11; 29–36.
Gotlib, I.H., Whiffen, V.E., Wallace, P.M., Mount, J.H.(1991).  A prospective investigation of postpartum depression: Factors involved in onset and recovery. Journal of  Abnormal Psychology, 1991; 100; 122–132.
McMahon, C., Barnett, B.; Kowalenko, N.,, Tennant, C. (2005). Psychological factors associated with persistent postnatal depression: Past and current relationship. Journal of Affective. Disorders 84: 15–24.
Nylen, K., Moran, T., Franklin, C., O’Hara, M.(2006).  Maternal depression: A review of relevant treatment approaches for mothers and infants. Infant Mental Health Journal; 27: 327–343.
http://www.postpartumprogress.com/postpartum-depression-after-infertility
http://womensmentalhealth.org/posts/increased-risk-of-depression-during-pregnancy-and-postpartum-following-successful-ivf/
Katarzyna Mirecka

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

5 sposobów, którymi niepłodność niszczy twoje małżeństwo – gdzie się podziała MIŁOŚĆ?

jak uratować małżeństwo

„Dzieci zmieniają wszystko” – to jedno z częściej wypowiadanych przez rodziców zdań. Nie sposób się z nim nie zgodzić. Niesamowite jest jednak to, że owe „wszystko” zmienia się nawet jeszcze zanim dzieci pojawią się na świecie. Co więcej, zanim w ogóle uda się zajść w ciążę.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Oto jeden z przykładów doświadczeń, z których warto wyciągnąć dla siebie wnioski. Matt Appling i jego żona Cheri przez kilka lat starali się o dzieci. Słowa mężczyzny pokazują, jak trudny był to czas. Jeśli właśnie jesteś na etapie zmagań i boisz się nie tylko o to, czy uda wam się zostać rodzicami, ale także o kondycję waszego związku i miłości, warto byś przeczytała jego wskazówki.

Przez pięć lat, moja żona Cheri i ja, staraliśmy się zostać rodzicami. Cieszyliśmy się zdrowym, romantycznym, radosnym małżeństwem. Jednak pięć lat leczenia niepłodności czegoś nas nauczyło: dzieci nie muszą się nawet urodzić, by przejąć cały związek.

Presja kulturowa sprawiająca, że mamy i tatusiowie ignorują swój związek, oddziałuje już tak samo mocno na tych z nas, którzy tylko „starają” się mieć dzieci. Presja ta ciążyła na nas przez lata niepłodności. Przy okazji stworzyła 5 nawyków, które gdyby były przez nas nieuświadomione, zniszczyłyby nasze małżeństwo.

Matt Appling „Crosswalk”

1. Nie robić nic, by siebie chronić

Wspólny front to podstawa we wzajemnym wspieraniu się w związku. Tak też jest z niepłodnością, która „jest jak nieproszony gość”. Gdy zostaje się rodzicami, niemal wszystkie komentarze są pozytywne. Gdy jednak to niepłodność staje się waszym udziałem, musicie przygotować się na wiele trudnych i nieraz nieprzyjemnych pytań oraz opinii, co podkreśla Appling.

Dość szybko nauczyliśmy się, że poradzenie sobie z niepłodnością i utrzymanie naszego małżeństwa w jednym kawałku, wiąże się ze zbudowaniem pewnej strategii. Jak będziemy odpowiadać na krępujące pytania padające z ust przyszłych dziadków? Jak będziemy odpierać niewrażliwe komentarze nieznajomych? Dzięki ochronie siebie, zauważaniu raniących opinii i temu, w jaki sposób możemy sobie wzajemnie pomóc, możemy wciąż pozostać po tej samej stronie.

2. Pozwolić wedrzeć się desperacji

Świadomość, że istnieje wiele rozwiązań i wiele “szczęśliwych” zakończeń, pozwoli wam poczuć większą swobodę. Nie zamknie was w klatce „jednego, słusznego rozwiązania”, do którego będziecie szli niemalże z klapkami na oczach. Życie składa się także z codzienności. Jeśli zaś umyka ona pod sztandarem celu, którego nie wszystkie składowe da się przewidzieć i skontrolować, nic dziwnego, że pojawia się frustracja. Co dzieje się z twoją codziennością? Jak ona wygląda? Czy potrafisz się mimo wszystko nią cieszyć?

Do zniszczenia szczęśliwego małżeństwa nie ma nic lepszego niż desperacja. Jeśli chcesz narazić swój związek na poważne niebezpieczeństwo, postaw wszystkie swoje nadzieje, wszelkie wysiłki, cały swój czas i uwagę na osiągnięcie celu, który jest poza twoją kontrolą.

3. Nie myśleć o niczym innym

Kiedy to dzieci i starania o bycie rodzicami zaprzątają wszelkie wasze myśli oraz rozmowy, pora przyjrzeć się temu, co się  między wami dzieje. „Warto pamiętać o tym, że oprócz leczenia, są też inne sprawy w życiu: wakacje, odpoczynek, praca, zainteresowania i ludzie” – pisała w naszym portalu psychoterapeutka Katarzyna Mirecka >>KLIK<<. Oderwanie się od problemów daje przestrzeń na znalezienie dodatkowych sił i nowych rozwiązań. Warto złapać czasami głęboki oddech – także ten emocjonalny. Przecież bez oddychania nie da się żyć, prawda?

Innymi słowy, przestaliśmy się bawić. Pewnie, niepłodność może być niechcianym gościem. Nikt jednak nie powinien czuć się winny korzystania z możliwości, na które pozwala brak dzieci. Skorzystajcie i wyjedźcie w podróż, którą planowaliście. Chodźcie na randki. Bawcie się. Jeśli jest coś, czego dzieci nie potrzebują, to są to rodzice, którzy już lata temu zapomnieli, jak to jest się dobrze ze sobą bawić.

4. Przestać być romantycznym

Gdy w drzwiach staje niepłodność, romantyzm zostaje za nie wyrzucony. Co więcej, nieraz wyrzucony jest z hukiem! Seks staje się mechanicznym obowiązkiem, który trzeba odbębnić o określonej godzinie, określonego dnia. Dodatkowo może wzbudzać poczucie winy, bo skoro nie prowadzi do upragnionego celu to znaczy, że jest beznadziejny! Zadbanie o romantyzm to przede wszystkim zadbanie o swoje zdrowie psychiczne i waszą relację. Bliskość jest niezwykle ważna, szczególnie w trudnych chwilach.

Jeśli zaś potrzebujecie dowodów naukowych na to, że przyjemność płynąca z seksu jest ważna, sprawdźcie doniesienia ekspertów: Najnowsze badania wskazują, że osiągnięcie przez kobietę orgazmu zwiększa szanse na zajście w ciążę nawet o 15 proc.” – pisaliśmy w naszym portalu >>KLIK<<. Ciało i psychika stanowią całość, dobrze jest dbać o obie sfery równocześnie.

5. Zamknąć się na komunikację

Dodając to wszystko do siebie – desperację, brak romantyczności i stres leczenia – łatwo jest parze zamknąć się na siebie. Może mąż wycofa się do takiej sfery swojego życia, w której czuje większą kontrolę. Może żona nie odczuwa, że może być w pełni szczera. (…)

Żona nie może przejść przez niepłodność ze zrezygnowanym mężem mówiącym: „Jak uważasz”. Mąż nie może przejść przez niepłodność z zamkniętą emocjonalnie żoną.

Żaden z tych nawyków nie musi przejąć kontroli nad twoim małżeństwem. W rzeczywistości, niepłodność może je zbudować, jeśli na to pozwolimy. Nam udało się przejść przez niepłodność, a nasze małżeństwo okazało się na końcu silne i szczęśliwe.

A co pojawia się w twoim związku? Jak wy radzicie sobie z niepłodnością? Szukacie wsparcia w sobie wzajemnie? Czy je tam znajdujecie? Warto zadać sobie czasami trudne pytania. Nie zawsze znajdą się na nie odpowiedzi, ale samo szukanie może sprawić, że poczujecie czego być może wam brakuje. Jakie są wasze potrzeby, do czego tak naprawdę dążycie i jakimi ścieżkami chcecie się wspólnie realizować.

Źródło: „Crosswalk”

 

POLECAMY:
5 zdań, których NIGDY nie powinniśmy mówić ludziom przechodzącym przez in vitro
Po diagnozie, czyli najtrudniejsze decyzje i jak do nich dojść 
Najnowszy magazyn Chcemy być rodzicami

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

A co jeśli wakacje nie pomogły?

A co jeśli wakacje nie pomogły?
Pixabay

Często pary starające się o dziecko jako pierwszą wskazówkę słyszą: „wrzućcie na luz”. A co jeśli wakacje nie pomogły, lato i czas pełen relaksu za nami, a efektów ciągle brak? Dlaczego może być to złudna porada i jak można uchronić się przed dodatkowym stresem?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

„Emocje i stan psychiczny mają duże znaczenie w trakcie starań o dziecko. Są jednak przyczyny niepłodności, które nie miną nawet na najpiękniejszych wakacjach. Niepłodność to choroba. Czy w przypadku innych chorób znajomi również mówią „wrzućcie na luz”? Raczej nie. Bez właściwej diagnostyki czas bezowocnych zmagań może powodować frustrację i ostatecznie wydłużyć czas starań o dziecko” –  mówi dr Hanna Starosławska z warszawskiej Przychodni Novum.

Jest to tym ważniejsze, gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że upływający czas zdecydowanie nie jest sprzymierzeńcem płodności: „O tym czy i o ile możemy przedłużyć naturalne starania, można zdecydować po badaniach oceniających potencjał rozrodczy pary. Wiek kobiety – głównie ten biologiczny, a nie metrykalny – zawsze ma znaczenie. Czasami metrykalnie kobieta jest w najlepszym okresie rozrodczym, lecz jej komórki jajowe są dużo „starsze” (obniżona rezerwa jajnikowa). Jest ich coraz mniej,  mogą mieć obniżoną zdolność do zapłodnienia i prawidłowego rozwoju, mimo, że dochodzi do owulacji. Wtedy nawet jeśli wiek nie jest zaawansowany naprawdę trzeba szybko rozpocząć specjalistyczną diagnostykę i nie odwlekać leczenia” – podkreśla nasza ekspertka.

Tak – potrzebujemy specjalisty!

Niepłodność, podobnie jak inne choroby, najskuteczniej diagnozuje się i leczy się w ośrodkach specjalistycznych. Dlatego, nawet jeśli do tej pory korzystałyśmy z pomocy „swojego” zaprzyjaźnionego ginekologa, warto wybrać się do takiej kliniki, chociażby na konsultacje. Jednoczesna ocena płodności kobiety i mężczyzny, specjalistyczne badania i ocena wyników przez zespół lekarzy zajmujących się płodnością, pomoże w ustaleniu na jakim etapie jest para, czy już potrzebna jest interwencja medycyny i w jakim stopniu.

Zdarza się słyszeć opinie i obawy, że skorzystanie z pomocy kliniki leczenia niepłodności jest równoznaczne z in vitro. Czy często specjaliści spotykają się z tego typu obawami? „Przede wszystkim, dla wielu par przekroczenie progu kliniki leczenia niepłodności jest swego rodzaju postawieniem kropki nad „i”, zmierzeniem się z trudnym faktem: jesteśmy niepłodni.

Jednak w specjalistycznym ośrodku wszyscy pacjenci w poczekalni są z tego samego powodu; nikt  nikogo nie ocenia a personel stara się pomóc. W klinice, która zatrudnia zespół specjalistów związanych z medycyną rozrodu i w której dostępne są wszystkie metody leczenia niepłodności, rodzaj terapii dopasowywany jest do potrzeb pary, a nie ograniczany możliwościami ośrodka.

In vitro to najbardziej zaawansowana technika leczenia, która proponowana jest tylko w uzasadnionych przypadkach i ze wskazań medycznych” – mówi dr Starosławska i uspokaja zaniepokojonych: „Rzeczywiście wykonujemy w nOvum bardzo dużo zabiegów zapłodnienia pozaustrojowego. Wynika to z faktu, że nasze efekty i ponad 20-letnie doświadczenie powodują, że  zgłaszają się do nas pacjenci, którym tylko ta metoda leczenia może pomóc. Jednak droga od progu ośrodka z całą pewnością nie wiedzie prosto do in vitro!”.

Wakacje i postanowienia

Podejmując decyzję o rozpoczęciu diagnostyki i leczenia niepłodności warto zastanowić się jakie są kluczowe argumenty przemawiające za wyborem specjalistycznej kliniki. Czy korzystny dla nas będzie dostęp do wielu specjalistów jednocześnie, a co za tym idzie skrócenie czasu diagnostyki? Czy może też holistyczne podejście do problemu?

Specjalistyczny ośrodek to przede wszystkim zespół współpracujących ze sobą lekarzy, embriologów i diagnostów. Przyspiesza to diagnostykę, a po konsultacjach z ekspertami różnych specjalizacji,  pozwala wybrać najwłaściwszą metodę leczenia. Wszystko dzieje się szybciej i często korzystniej finansowo, niż rozłożone w czasie kolejne i kolejne badania.

No i najważniejsze: klinika to miejsce, gdzie wiedza, doświadczenie i sprzęt pozwalają na zastosowanie odpowiedniego leczenia na każdym etapie niepłodności. W tym kontekście decyzja o przekroczeniu progu specjalistycznego ośrodka wydaje się być bardziej konkretną propozycją, niż „wrzucenie na luz”. Szkoda tracić czas, warto o siebie skutecznie zadbać!

Zobacz także:

Dla kogo zapłodnienie in vitro jest właściwą metoda leczenia

A tak poza tym…wakacje, czyli urlop od niepłodności

Plusy i minusy lata – czy przed i po transferze można się opalać?

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Czy macierzyństwo po in vitro jest inne?! – ciekawe spostrzeżenia psychologa

mama in vitro

Osoby doświadczające niepłodności wchodzą w rodzicielstwo z pewnymi obciążeniami – tendencją do izolacji, poczuciem niezrozumienia, odmienności, samotności…

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Od kiedy in vitro stało się powszechnie dostępną metodą leczenia niepłodności, spotyka się ona z licznymi kontrowersjami z jednej strony oraz zachwytami z drugiej.

In vitro – ostatnia deska ratunku?

Rzeczywistość jest taka, że metoda ta dała wielu ludziom szansę na rodzicielstwo, której nie mieliby kilkadziesiąt lat wcześniej.  Odmieniła zasadniczo przyszłość osób, które w innych okolicznościach pozostałyby bezdzietne, bo przecież adopcja nie zawsze jest możliwa, z wielu powodów. Ale też, jak wie każda osoba, która się jej podjęła, nie jest łatwą i przyjemną drogą do rodzicielstwa. Zwykle jest tak, że zanim ktoś dotrze do etapu in vitro, przechodzi krótszą lub dłuższą niepłodność, podchodzi do innych sposobów leczenia, przeżywa straty. Zapłodnienie in vitro bywa więc nazywane ostatnią deską ratunku.

Sytuacja polityczna a społeczny odbiór in vitro w Polsce?

Aktualna polska rzeczywistość zdaje się być coraz dalsza od zachodniej, opartej na przesłankach naukowych, faktach oraz rzetelności. Zmiany w prawodawstwie, brak dofinansowania leczenia z publicznych pieniędzy mają realne przełożenie na społeczny odbiór metody, jak również na komfort psychiczny pacjentów. Ich sytuację dodatkowo pogarsza fakt, że ciągle jest wiele niepewności tak w zakresie skuteczności leczenia, ale przede wszystkim jego skutków. Na tym też opierają swoją argumentację przeciwnicy metody. A od niepewności i wątpliwości, potrzebnych w nauce, do absurdów i pseudonaukowych wywodów w rodzaju bruzd na czole „dzieci z in vitro” jest bardzo krótka droga.

In vitro a naturalne starania – ciekawe badania

Warto więc przyjrzeć się temu, co nauka oparta na rzetelnych badaniach mówi na ważne tematy związane z in vitro: czy i w jaki sposób metoda ta wpływa na psychologiczny dobrostan kobiet, jakość ich życia i czy doświadczenie kobiet w ciąży po in vitro różni się zasadniczo od kobiet w ciążach z naturalnego poczęcia.
W jednym z ostatnich badań opublikowanych w 2016 roku wzięło udział 75 kobiet, które w tym samym czasie zaszły w ciążę na skutek  zapłodnienia in vitro i 78, których ciąża była naturalna. Wszystkie uczestniczki zostały przebadane za pomocą kwestionariuszy, wzięto również pod uwagę dane dotyczące nowonarodzonych dzieci.
Wnioski, do których doszli badaczy wskazywały,  że…

kobiety po doświadczeniu in vitro częściej się izolowały społecznie, ale jednocześnie częściej doświadczały pozytywnych emocji wraz z rozwojem ciąży oraz rosnącego poczucie sensu życia. Jednocześnie kobiety będące w grupie in vitro częściej doświadczały trudności seksualnych, co skutkowało obniżonym poczuciem spełnienia w niektórych aspektach życia.

Co ważne, kobiety z pierwszej grupy przeszły stosunkowo krótkie, bo 30-miesięczne leczenie niepłodności zanim zaszły w ciążę, co mogło mieć wpływ na otrzymane wyniki.

Izolacja kobiet po in vitro

Odpowiedź na pytanie, co było źródłem izolacji wśród kobiet po in vitro jest jednocześnie odpowiedzią na pytanie, co jest trudne w niepłodności w ogóle. Badacze postawili tezę, że potrzeba trzymania się na dystans wynikała z niechęci do spotkań rodzinnych oraz koleżeńskich, na których niezmiennie padały pytania o to, kiedy będą dzieci i dlaczego nadal ich nie ma, jak również ze względu na konieczność obserwowania cudzych ciąż. Pary mające trudności w poczęciu czuły się niezrozumiane, przez co podejmowały decyzję o radzeniu sobie z chorobą oraz leczeniem w samotności.

Poczucie odmienności i  nieprzystawalności pozostawało czasami nawet po narodzinach dziecka.

Badania pokazały również, że obie grupy kobiet były w podobnym stopniu zadowolone ze swoich związków.
Natomiast to, co zostało potwierdzone w badaniach z 2016 roku to wyższe ryzyko hospitalizacji kobiet, które zaszły w ciążę po in vitro oraz ciąż zakończonych cesarskim cięciem.

Ciąża po transferze wpływa na psychikę mamy i całe macierzyństwo

Można spekulować, czy ciąża będąca efektem zapłodnienia pozaustrojowego jest ciążą o którą wszyscy, rodzice i personel medyczny, dbają szczególnie. Niekoniecznie na świadomym poziomie. Dlatego też, nawet jeśli badania nie wskazują na to, że…

kobiety po leczeniu niepłodności oraz zapłodnieniu pozaustrojowym przejawiają cechy depresji klinicznej czy zaburzeń lekowych, trudności tych jednak doświadczają. Byłoby to zupełnie zrozumiałe.

Te uczucia pojawiają się już na wczesnych etapach leczenia, a nawet diagnozy i niestety nie znikają w magiczny sposób wraz z pojawieniem się ciąży czy dziecka. Łatwiej je jedynie wówczas ignorować, skupiając się z działaniu.

Kolejne badania pokazują więc, że osoby doświadczające niepłodności wchodzą w rodzicielstwo z pewnymi obciążeniami – tendencją do izolacji, poczuciem niezrozumienia, odmienności, samotności, doświadczają również często trudności w życiu seksualnym. To może ich skłaniać do szukania profesjonalnego wsparcia. Jednocześnie badania przekonują, że niepowtarzalne i niemożliwe do osiągnięcia innymi sposobami szanse, jakie stwarza metoda in vitro znacząco poprawiają jakość życia i ogólny stan psychiczny osób z niej korzystających.

POLECAMY:

Komu George Michael opłacił in vitro?

6 rzeczy, o których wiedzą niepłodni

Tu kupisz najnowszy Magazyn Chcemy Być Rodzicami

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Dlaczego nie można mówić „Jesteście młodzi, macie jeszcze czas”? Niepłodność to nie jest problem zegarka!

jak sobie radzić z niepłodnością

Często walka z niepłodnością zdaje się być równocześnie walką z otaczającym światem – z systemem, z ludźmi, z ich komentarzami. Te ostatnie nieraz potrafią być niezwykle bolesne, a zamiast tak bardzo potrzebnego wsparcia, po raz kolejny zderzają nas ze ścianą. Jednym z przykładów jest standardowe już: „Jesteście bardzo młodzi, macie jeszcze czas”  – znasz to?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

28-letnia Mary Horsley w swoim emocjonalnym felietonie pisze do osób, które właśnie wiek wykorzystują jako argument mający… no właśnie – mający zbagatelizować problem niepłodności? A może umniejszyć jej cierpienie? „Dla ciebie bycie młodym oznacza dużo czasu, by móc próbować. Jak myślisz, co zatem robiliśmy przez ostatnie cztery lata? Nie wykonywałam tych wszystkich badań USG dlatego, że jestem młoda lub dlatego, że je lubię” – komentuje w odważnych i bezpośrednich słowach kobieta. I trudno dziwić się jej odczuciom, bowiem jak sama zaznaczyła: Pary takie jak nasza nie zmagają się z problemem wieku – my zmagamy się z problemem medycznym, który ma słabe rokowania od lekarzy. Zanim więc stwierdzisz ‘Och, jesteście wciąż młodzi’, pomyśl proszę o czteroletnich zmaganiach, które ta „młoda” osoba już zniosła. Pomyśl proszę o latach, które przed tą „młodą” osobą wciąż jeszcze są – podsumowała niespełna 30-letnia kobieta w swoim artykule dla „The Mighty”. Dała tym samym wyraz ogromnej frustracji, z którą na co dzień borykają się miliony niepłodnych par na całym świecie.

Głową w mur słów

Niewątpliwie ma to ogromny wpływ na kondycję psychiczną zarówno kobiety, jak i mężczyzny. Warto bowiem wciąż podkreślać, że niepłodność to problem dotyczący pary. Owszem, każdego z partnerów z osobna, ale dotyka on także ich związku. Często w trudnych sytuacjach, w których muszą zderzyć się z mało wrażliwymi komentarzami, są oni obecni razem. Szczególnie gdy są to młodzi ludzie, mogą słyszeć słowa podobne do tych, które spotyka na swojej drodze Mary. „Macie jeszcze czas. Nie ma się czym przejmować”. Jakie emocje może to wywołać?

Niepłodność nie ma swojego PESELU. Para, która pragnie dziecka i stara się o nie dłuższy czas, ma prawo czuć się sfrustrowana, zła, smutna i niespokojna o przyszłość. Dzieje się to niezależnie od wieku, w jakim są partnerzy. Otoczenie często nie ma wystarczających danych o sytuacji pary. Nie wie, że pomimo młodego wieku kobieta ma np. niską rezerwę jajnikową, a więc jej nastrój i obawy o to, czy uda jej się zajść w ciążę, mają uzasadnienie. Dlatego tego typu pocieszenia nie przynoszą poprawy samopoczucia. Często wywołują za to właśnie złość oraz poczucie osamotnienia i niezrozumienia. Przecież nikt z nas nie może obiecać niepłodnej parze, że ponieważ są młodzi, z pewnością zajdą w ciążę i urodzą zdrowe dziecko. Niepłodni wiedzą o tym i tym bardziej czują się w takich sytuacjach raczej tanio pocieszani, niż prawdziwie rozumiani i akceptowani ze swoimi uczuciami i cierpieniem” – mówi w rozmowie z nami psycholog Dorota Gawlikowska, która w klinice leczenia niepłodności InviMed na co dzień wspiera osoby zmagające się z podobnymi problemami.

Kto, z kim, do kogo, o czym…

Warto w takiej sytuacji wziąć jednak pod uwagę fakt, że za padającymi słowami może stać bardzo różna motywacja. Z jednej strony może być to wyraz wsparcia i pocieszenia. Z drugiej, może być to przejaw bagatelizowania i niezrozumienia problemu. Czy owa motywacja ma jakieś znaczenie? „Oczywiście motywacja i rodzaj relacji łączącej nas z osobami, które starają się nas w ten sposób wspierać, ma duże znaczenie” – mówi psycholog.

Jeśli para czuje, że osoba, która mówi o młodym wieku jest oddana, obecna w ich życiu i stara się ich zrozumieć, zapewne przyjmie jej słowa bardziej jako wyraz wsparcia, niż chociażby właśnie bagatelizowania problemu. Jeśli jednak jest to ktoś, kto wyraźnie unika kontaktu, nie stara się wniknąć i zaangażować w ich sytuację, mogą poczuć się zlekceważeni i niezrozumiani. Bliskim, empatycznym i emocjonalnie wspierającym nas ludziom wybaczamy więcej i chętniej wierzymy w ich dobre intencje, bo wiemy, że chcą i starają się nam pomóc. Mamy też w pamięci to, ile już dla nas zrobili” – słyszymy.

Nie sposób się z tym nie zgodzić, bowiem często nie tylko sama para jest zaangażowana w zmagania z niepłodnością. Zdarza się, że wpływa to na relację także z dalszą częścią rodziny, czy znajomymi. Bardzo ważne jest wtedy ich wsparcie. Nawet jeśli nie zawsze jest trafione, może dać poczucie jakże potrzebnej wtedy bliskości. Nikt bowiem nie powinien być w tak trudnym momencie sam.

Co robić?

Jeśli jednak zastanowimy się nad emocjami, które pojawiają się w związku z trudnymi opiniami, może warto byłoby się na nie przygotować? Ważne jest by odważnie dbać o swoją przestrzeń. Jak najbardziej mamy prawo do ochrony siebie! „Najważniejsze w radzeniu sobie z raniącymi komentarzami jest nasze przekonanie, że potrafimy się bronić i stawiać granice tam, gdzie ludzie je przekraczają. Niezależnie nawet od tego, jakie mają intencje” – podkreśla ekspertka.

Sposób, w jaki będziemy je stawiać jest już mniej ważny i zależy w dużej mierze od tego, z czym czujemy się dobrze w relacjach z innymi, a co uznajemy za niedopuszczalne. Zależy także od naszych dotychczasowych doświadczeń. Tam, gdzie wcześniej mieliśmy poczucie, że nie chroniliśmy się dostatecznie, czasem mamy później chęć wyraźniejszego zaznaczenia swoich granic. Inaczej robimy to także wobec osób bliskich, rodziny i przyjaciół, inaczej wobec dalszych znajomych czy wścibskich sąsiadów, a jeszcze inaczej wobec osób, od których jesteśmy zależni, na przykład przełożonych w pracy. Są jednak trzy formy reagowania na przykre komentarze i raniące pytania. Warto zastanowić się, który z nich najbardziej nam odpowiada w konkretnej relacji:

– Zakończenie kontaktu, czyli oddalenie się lub skończenie rozmowy.

– Zmiana tematu, czyli przekierowanie uwagi pytającego na inny, interesujący go obszar.

– Jasne zaznaczenie, że dana uwaga jest przez nas odbierana jako naruszające nasze granice, prywatność, intymność i nie chcemy na ten temat rozmawiać.

Wybór reakcji może z początku wydawać się trudny, dlatego warto skonsultować się z psychologiem. Pomoże nam on podjąć decyzję, która z opcji będzie dla nas najodpowiedniejsza w danej sytuacji” – podsumowuje psycholog Dorota Gawlikowska. A czy ty bronisz swoich granic? Czy nie dajesz się dodatkowo obciążyć raniącymi cię komentarzami? A może to właśnie tobie zdarza się powiedzieć o dwa słowa za dużo? Dobrze jest poddać refleksji słowa, które nas otaczają, bowiem słowa to często emocje. W czasie przedłużających się starań ich kaliber jest i tak wystarczająco duży, po co dodatkowo dokładać sobie kolejny balast?

 

Zobacz też:

6 sposobów na przetrwanie niepłodności – rady psychologa

Tęczowi ojcowie: „Bycie rodzicem po stracie to obciążenie, zwłaszcza jeśli temat został zduszony i ukryty”

Lęk – zżera od środka, zabiera radość życia. Oto 5 sposobów, które pomogą ci odzyskać kontrolę!

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.