Przejdź do treści

Depresja poporodowa

fotolia-76627237-s.jpg

Badania pokazują, że depresja poporodowa występuje u kobiet niezależnie od szerokości geograficznej i zagraża dobru matki, ale również ma wpływ na rozwój dziecka.

Bardzo niewiele kobiet będących w ciąży lub planujących dziecko spodziewa się rozmiaru zmian, jakie dokonują się po jego narodzinach. Dość typowe jest oczekiwanie, że kobieta po porodzie odczuwa przede wszystkim radość, dumę oraz spełnienie wynikające z faktu urodzenia dziecka. Dane statystyczne pokazują jednak inną rzeczywistość, w której do 30% kobiet doświadcza jakiejś formy poporodowych zaburzeń nastroju. Najpowszechniejsze są tak zwany baby blues oraz depresja poporodowa, znacznie rzadziej występuje psychoza poporodowa, niezwykle niebezpieczna dla matki oraz dziecka.
 
Objawy i przyczyny

Niektórzy badacze uważają, że depresja poporodowa jest formą depresja jako takiej, różni się jedynie momentem pojawienia się. Wyróżnia ją jednak to, że ściśle wiąże się z obecnością dziecka oraz relacją z nim. Do typowych objawów należą obniżony nastrój, zwiększony lub zmniejszony apetyty, zaburzenia snu, zauważalny wyraźnie spadek zainteresowań, nieumiejętność odczuwania przyjemności, ograniczenie ważnych dotąd form aktywności, zmęczenie, brak energii, poczucie winy, wstydu, nieadekwatności. Być może najważniejszym jednak wskaźnikiem jest to, co matka czuje wobec swojego dziecka i co o nim myśli.

Kobiety doświadczające depresji poporodowej często mówią o tym, że czują się złymi, nieadekwatnymi matkami, inne odczuwają nadmierny i nieuzasadniony niepokój o dziecko, martwią się stanem jego zdrowia, co skutkuje licznymi wizytami u lekarzy. Mogą również odmawiać zostania same z dzieckiem w domu, niepewne swoich umiejętności lub też w obawie o jego dobro.

Obawy i wątpliwości młodych matek są całkowicie zrozumiałe i uzasadnione. Wiele matek może odczuwać część z wymienionych dolegliwości, które wynikają z fizycznego zmęczenia związanego z opieką nad niemowlęciem, braku wsparcia i doświadczenia. Różnica wydaje się jednak leżeć w natężeniu objawów oraz zdolności matki do krytycznej oceny sytuacji.

Współczesne badania przekonują, że źródła depresji poporodowej są zróżnicowane i wielopoziomowe. Wśród społecznych i psychologicznych czynników ryzyka wymienia się wcześniejszą chorobę psychiczną, wysoki poziom stresu w ciąży, niską samoocena, trudności w radzeniu sobie ze stresem, temperament dziecka, poczucie izolacji i brak wsparcia, ciążę nieplanowaną lub niechcianą.

Własny wkład w rozumienie pochodzenia depresji poporodowej maja psychoterapeuci pracujący psychodynamicznie oraz psychoanalitycznie. Historie pacjentek spotykanych w gabinetach pokazują, że zwykle nie doświadczyły wystarczająco dobrej opieki macierzyńskiej. W przeżyciu pacjentek ich matki nie były wystarczająco wrażliwe i troskliwe, nie dawały też wystarczającego wsparcia swoim córkom. Często też w tle matek przechodzących depresję poporodowa jest doświadczenie porzucenia – faktycznego lub emocjonalnego. Dla kobiet, które mają taką historię, wczesne macierzyństwo może więc ożywiać dawno zapomnianą, nigdy nie omówioną traumę.
 
Związek pomiędzy leczeniem niepłodności a depresją poporodową
 
Badania pokazują, że nie ma statystycznie istotnych różnić, jeśli chodzi o zapadalność na depresje poporodową pomiędzy kobietami, które poczęły dziecko naturalnie oraz sztucznie. Wydaje się więc, że leczenie niepłodności nie zwiększa ryzyka pojawienia zaburzeń nastroju po porodzie. Wiadomo jednak również, że czynnikiem, który chroni młode matki przed wystąpieniem depresji poporodowej jest zdolność do tolerowania różnych uczuć wobec dziecka i samej siebie, w tym złości oraz umiejętność szukania pomocy.

Kobiety, które zostały matkami często po latach starań, mogą mieć ogromnę trudność w przyznaniu się przed samymi sobą, że pierwsze dni czy tygodnie macierzyństwa są dla nich doświadczeniem trudnym. W obawie przed niezrozumieniem, a często potępieniem ze strony otoczenia, nie dzielą się swoimi obawami.

Z doświadczeniem niepłodności, z latami starań i pragnień mogą wiązać się również często nierealistyczne wyobrażenia o tym, jak prawdziwe macierzyństwo wygląda. Kobiety po takich przejściach mogą mieć silne pragnienia bycia matkami idealnymi, które potrafią bezbłędnie odczytać potrzeby dziecka, zaspokoić je, a przy tym pogodzić życie rodzinne z zawodowym bez uszczerbku dla kogokolwiek.

Osoby będące w trakcie leczenia niepłodności często przyjmują postawę zadaniową, co z kolei wiąże się z nadmierną samodyscypliną, skrywaniem emocji i odcięciem się od przygnębienia, smutku czy złości. Są to również czynniki sprzyjające ujawnieniu się depresji poporodowej.

Depresja poporodowa dotykająca kobiety bardzo długo starające się o dziecko jest trudnym tematem, a nierzadko też wstydliwym. Okres poporodowy jest z zasady trudny i wymaga sporej elastyczności i poczucia realizmu ze strony rodziców. Osoby, które zostały rodzicami na skutek sztucznego zapłodnienia mogą mieć przekonanie, że nie powinny pozwalać sobie na słabość, przeżywanie trudności i wątpliwości. To z kolei uruchamiania błędne koło negatywnych myśli na temat dziecka oraz siebie i wynikającego stąd poczucia winy.
 
Depresja matki i depresja niemowlęcia

Matka cierpiąca na depresję poporodową może mieć trudności w odzwierciedlaniu uczuć i stanów emocjonalnych dziecka. Niemowlę, patrząc na matkę, napotyka na ten sam wyraz twarzy, jej głos jest mniej zróżnicowany, nie reaguje ona równie spontanicznie i adekwatnie w porównaniu z matką nie-depresyjną. Niemowlę ma więc ograniczone szanse dowiedzieć się od matki, co się z nim dzieje, jakich uczuć i emocji doświadcza. Badania pokazują również, że dzieci matek depresyjnych mają większą trudność w nawiązywaniu stabilnej i bezpiecznej relacji z matkami Znacznie częściej obserwuje się u nich różnego rodzaju, utrzymujące się również w przyszłości deficyty, zwłaszcza w obszarze emocjonalnym, behawioralnym i poznawczym.
 
Jak sobie pomóc
 
Depresja poporodowa jest bardzo trudnym doświadczeniem. Bywa, że w pewnym natężeniu, niebezpiecznym dla matki i dziecka, ponieważ wiąże się z ryzykiem samobójstwa. Nie jest jednak wyrokiem. Dostępne źródła przekonują, że terapia lub terapia połączona z farmakoterapią prowadzą do wyleczenia. Jeśli matka otrzyma odpowiednią pomoc, również ryzyko związane z trudnościami rozwojowymi dziecka mogą zostać zminimalizowane. Okres okołoporodowy jest niezwykłym czasem z życiu rodziny; niełatwym i wymagającym dokonania wielu niespodziewanych zmian, ale też fascynującym i bogatym w doświadczenie. Bywa, że towarzyszy mu depresja poporodowa. Być może, jeśli młode matki uwierzą, że można być wystarczającą, a nie idealną matką, szukanie pomocy stanie się łatwiejsze.

 
————————————————–

Katrzyna Mirecka – studia psychologiczne ukończyła na Uniwersytecie Nottingham (Wielka Brytania). Jest członkiem Brytyjskiego Towarzystwa Psychologicznego (BPS) oraz Polish Psychologists Association (PPA) w Wielkiej Brytanii.

Doświadczenie zawodowe zdobywała na stażach klinicznych w Instytucie Psychiatrii i Neurologii, w Domu Samotnej Matki i Dziecka w Warszawie oraz w praktyce prywatnej.

Współpracuje z portalami parentingowymi i Stowarzyszeniem Nasz Bocian w zakresie pomocy psychologicznej dla osób doświadczających niepłodności.

Prowadzi terapię indywidualną i grupową osób dorosłych. Pracuje z osobami przeżywającymi kryzys, doświadczającymi depresji, lęku, trapią ich natrętne myśli, mają objawy somatyczne, których podłoże nie ma wyraźnego medycznego podłoża, mają trudności w relacjach z innymi, nie są zadowolone z jakości swoich związków, czują że ich potencjał jest zahamowany. Więcej informacji na stronie: www.psychoterapia-mj.pl

 

Bibliografia: 
Born, L., Zinga, D., Steinem, M. (2004). Challenges in identifying and diagnosing postpartum disorders.Primary Psychiatry; 11; 29–36.
Gotlib, I.H., Whiffen, V.E., Wallace, P.M., Mount, J.H.(1991).  A prospective investigation of postpartum depression: Factors involved in onset and recovery. Journal of  Abnormal Psychology, 1991; 100; 122–132.
McMahon, C., Barnett, B.; Kowalenko, N.,, Tennant, C. (2005). Psychological factors associated with persistent postnatal depression: Past and current relationship. Journal of Affective. Disorders 84: 15–24.
Nylen, K., Moran, T., Franklin, C., O’Hara, M.(2006).  Maternal depression: A review of relevant treatment approaches for mothers and infants. Infant Mental Health Journal; 27: 327–343.
http://www.postpartumprogress.com/postpartum-depression-after-infertility
http://womensmentalhealth.org/posts/increased-risk-of-depression-during-pregnancy-and-postpartum-following-successful-ivf/
Katarzyna Mirecka

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Polki coraz później rodzą pierwsze dziecko

Polki odkładają decyzję o macierzyństwie i rodzą pierwsze dziecko przeciętnie w wieku 27 lat – wynika z najnowszych danych Eurostat. Oznacza to, że średni wiek kobiet w Polsce zostających po raz pierwszy matkami wzrósł przez dwie dekady o trzy lata. Tymczasem kobiety w Unii Europejskiej mają już przeciętnie 28,9 lat, gdy rodzą pierwsze dziecko. Z upływem lat rośnie natomiast ryzyko wystąpienia problemów związanych z płodnością kobiet i prawidłowym przebiegiem ciąży, na co wskazują również eksperci medyczni kampanii „Płodna Polka”.

Kobiecy organizm maksymalną płodność osiąga mniej więcej w wieku 25 lat. W kolejnych latach płodność powoli spada, a po 35 roku życia gwałtownie już się obniża. Stąd coraz wyższy średni wiek kobiet decydujących się na pierwsze dziecko, który w wybranych krajach europejskich przekroczył już 30 lat, nie jest korzystnym zjawiskiem z medycznego punktu widzenia. Z upływem lat rośnie bowiem ryzyko pojawienia się niepłodności, powikłań w ciąży, jak i wystąpienia wad genetycznych u dziecka. Odkładanie planów rodzicielskich w dużej mierze jest zdeterminowane współczesnym stylem życia, sytuacją osobistą, zawodową czy materialną, jednak kobiety powinny również pamiętać o zegarze biologicznym, który jest istotny w kwestii płodności – mówi dr Olaf Lindert, specjalista ds. leczenia niepłodności z Kliniki Bocian, ekspert medyczny kampanii „Płodna Polka”.

Co mówią statystyki

Według najnowszych danych Eurostat (obejmujących dane za 2015 rok) Polki rodzą zazwyczaj pierwsze dziecko w wieku 27 lat, co w porównaniu do innych Europejek nie jest jeszcze najwyższym wynikiem. Najstarszymi pierworódkami w Unii Europejskiej są bowiem mieszkanki Włoch (30,8 lat) i Hiszpanki (30,7 lat). Jednak średni wiek Polek, które zostają mamami po raz pierwszy jest coraz wyższy, jeszcze w 1996 roku wynosił blisko 24 lata, gdy w 2015 roku było to już 27 lat. Do tego dochodzi niski współczynnik dzietności, który według Eurostatu w 2015 roku wynosił w Polsce 1,32 i był jednym z najniższych w porównaniu do innych krajów UE. Gorzej było tylko w Portugalii, gdzie na jedną kobietę przypadało 1,31 dziecka.

Wiek a płodność

Płodność kobiet w dużym stopniu warunkuje wiek. Największe szanse na zajście w ciążę sięgające ok. 20-25% w każdym cyklu miesięcznym mają dwudziestolatki, tymczasem u trzydziestolatek szanse te są już mniejsze i wynoszą ok. 15-20%, a po 35 roku życia płodność kobiet jeszcze bardziej się obniża. U starszych kobiet częściej dochodzi chociażby do tzw. cykli bezowulacyjnych, podczas których nie może dojść do zapłodnienia. Z wiekiem rośnie również ryzyko utraty ciąży. U dwudziestolatek jest mniejsze niż 10%, natomiast u kobiet w wieku 30-35 lat wynosi ok. 12%, a w wieku 35-37 lat ok. 16%. Z biegiem lat częściej występują nieprawidłowości chromosomalne, rośnie ryzyko wystąpienia wad genetycznych u dziecka. Przykładowo, u kobiety w wieku 20 lat ryzyko urodzenia dziecka z zespołem Downa wynosi ok. 1:1600, natomiast w wieku 30 lat ok. 1:900, 35 lat już 1:350, a u czterdziestolatki 1:100. Ponadto kobiety rodzące przed trzydziestką są mniej narażone na wystąpienie w przyszłości nowotworów piersi.

Wraz z upływem lat zmniejsza się liczba i pogarsza jakość komórek jajowych, niejednokrotnie ujawniają się choroby i zaburzenia mogące utrudniać zajście w ciążę, jak chociażby endometrioza czy PCOS. Warto zatem aby kobiety, które odkładają decyzję o dziecku sprawdzały swoje zdrowie pod względem płodności, kontrolowały swoją gospodarkę hormonalną, rezerwę jajnikową, systematycznie badały się u ginekologa i wykonywały USG. Niestety taka profilaktyka nie jest powszechna wśród Polek nie starających się jeszcze o dziecko, a mogłaby pomóc wielu kobietom. Wczesne wykrycie ewentualnych problemów z płodnością pozwala podjąć odpowiednie kroki, by plany macierzyńskie miały szansę w przyszłości się spełnić – dodaje dr Olaf Lindert z Kliniki Bocian, ekspert kampanii „Płodna Polka”.

Kampania społeczna „Płodna Polka” ma na celu zwrócenie uwagi młodych kobiet, zwłaszcza nieposiadających jeszcze dzieci, na problem rosnącej liczby zaburzeń płodności wśród Polek. W ramach projektu prowadzone są działania edukacyjne budujące świadomość kobiet na temat czynników mogących utrudniać zajście w ciążę, związanych nie tylko ze stanem zdrowia, ale również ze stylem życia, jak i wiekiem, w którym rozpoczyna się starania o dziecko. Rozpowszechniana jest również wiedza odnośnie dostępnych metod diagnozowania płodności oraz świadomego planowania rodziny i znaczenia w walce z niepłodnością wczesnego wykrywania problemów utrudniających lub uniemożliwiających zajście w ciążę. Kampania zachęca kobiety do wykonywania profilaktycznych badań sprawdzających gospodarkę hormonalną i systematycznych badań kontrolnych u lekarza ginekologa. Kampanię koordynuje Klinika Leczenia Niepłodności „Bocian”.

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Drodzy panowie – wczesne chodzenie spać może pomóc wam zostać tatą!

jakość spermy

Na jakość spermy wpływ ma bardzie wiele czynników. Dieta, wysiłek fizyczny, brak używek, a także… sen! O tym, że jest on niezwykle ważny dla naszego zdrowia w ogóle, wiedzą chyba wszyscy. Teraz okazuje się, że ma także wpływ na męskie nasienie.

Naukowcy z Harbin Medical University w Chinch odkryli, że mężczyźni zasypiający w godzinach 20-22 mają najlepszą ruchliwość spermy, co zwiększa szansę na zapłodnienie. Monitorowali oni wzorce snu u 981 zdrowych mężczyzn. Jedna grupa dostała za zadanie zaśnięcie właśnie w powyższych godzinach. Druga musiała zaś zasnąć pomiędzy 22-24, a trzecia po północy. Uczestnicy badania byli poproszeni także o nastawienie budzików tak, by mogli spać sześć godzin lub mniej, siedem do ośmiu lub dziewięć godzin i dłużej. Naukowcy regularnie pobierali przy tym próbki nasienia w celu sprawdzenia liczebności plemników, ich kształtu i ruchliwości, o czym donosi „Daily Mail”.

Jakie były wyniki? Mężczyźni, którzy chodzili spać po północy, mieli niższą liczbę plemników, a czas ich życia być krótszy niż w innych grupach. Jeszcze gorsze parametry wykazywali jednak mężczyźni, którzy spali sześć godzin lub mniej. Podobnie wpływało spanie przez dziewięć godzin i dłużej.

Eksperci uważają, że niewłaściwy czas odpoczynku jest szkodliwy bowiem zwiększa poziom przeciwciał antyspermowych. Jest to typ białka wytwarzany przez układ odpornościowy, który może niszczyć zdrowe plemniki.

Chcesz wiedzieć więcej o męskich sprawach?

Sperma – czy ma płeć? Fakty i mity o męskim nasieniu

Plemniki – 9 zaskakujących faktów na temat męskich pływaków

7 interesujących faktów o spermie – warto wiedzieć!

Źródło: „Daily Mail”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Tęczowe dziecko: „Ciąża po stracie może pojawić się szybko, ale towarzyszące jej emocje, to już zupełnie inna historia”

tęczowe dziecko

Wiele lat temu w pewnej rodzinie urodziło się dziecko. Dziewczynka, zdrowa, w terminie. Rodzina była spora, ale dość typowa jak na tamte czasy – trzech chłopców i dwie dziewczynki. Rosła w poczuciu bycia uwielbianą przez ojca, kochaną przez starsze rodzeństwo i nieustannie pilnowaną przez matkę. Kiedy była dzieckiem, matka nigdy nie spuszczała z niej oka, karmiła ją długą piersią, z opowieści dziewczynka wiedziała, że w niemowlęctwie często była dodatkowo monitorowana przez maszynę mierzącą oddech.

Jej matka mówiła, że dziewczynka nigdy nie płakała. Nie miała powodu. Jej wszystkie zachcianki i pragnienia były spełniane w mgnieniu oka, ale też w miarę możliwości rodziców w tamtych niełatwych ekonomicznie czasach. Była więc postrzegana przez rodzinę jako bardzo grzeczne i spokojne niemowlę, które wyrosło na zadowolone z życia dziecko.

Dziewczynka zawsze wiedziała, że miała starszego brata, który zmarł jako niemowlę. Znała jego imię, często się o nim mówiło w domu, wiedziała, kiedy przypadały jego urodziny. Usłyszała też kilka razy, że „gdyby jej brat nie zmarł, jej by nie było”. Nie zostało to jednak nigdy powiedziane bezpośrednio do niej, usłyszała rozmowy rodziców i starszych braci. Kiedy dzieci w szkole opowiadały o swoich rodzinach, ona również mówiła o swoich rodzicach i rodzeństwie. Także tym, które zmarło przed jej narodzinami, informując jednocześnie mocno zaskoczonych kolegów, że ona „urodziła się dlatego, że zmarł jej brat”.

Śmierć, odchodzenie, strata…

Temat śmierci zawsze był obecny w jej życiu, podobnie jak poczucie winy. Im była starsza, tym bardziej jasne było dla niej, jak wielkie poczucie winy miała jej matka, kobieta gorliwie wierząca, przekonana, że śmierć dziecka była karą za stosowanie antykoncepcji. Kiedy dziewczynka trochę podrosła policzyła, że jej rodzice byli bardzo młodzi, kiedy zmarł ich syn. Ona natomiast urodziła się dlatego, że jego zabrakło w dramatycznych okolicznościach. Rosła więc w przekonaniu, że powinna zrobić w swoim życiu coś nietuzinkowego, zostać kimś wyjątkowym.

Były wiec fantazje o misjach, medycynie uprawianej gdzieś w ubogich rejonach świata, było pragnienie możliwie najlepszych ocen, które przyniosłyby rodzicom dumę z niej. Ale to często się nie udawało. Nie była wybitnie uzdolniona, ciężka praca też nie zawsze przynosiła zamierzone efekty. Rosło więc poczucie winy i wstydu. Z czasem pojawiła się depresja, poczucie bycia niewiele wartą, zajmującą nie swoje miejsce. Ilekroć jednak myślała o tym, dlaczego tak się czuje, nie znajdowała żadnego uzasadnienia. Przecież nikt nigdy nie powiedział nic wprost, rodzice byli bliscy i wspierający. Dopiero w terapii, a i to nie od razu, zaczęła łączyć fakty. To, co było częścią jej życia, co nie było żadną tajemnicą, miało jednak na nią wpływ. Czy była to sama śmierć dziecka, czy bardziej trauma młodych rodziców, którzy nie mieli szans przepracować żałoby? Można się zastanawiać.

Tęczowe dzieci

W tamtych czasach nieznane było pojęcie „tęczowych dzieci”.  Jednym ze sposobów radzenia sobie ze stratą była właśnie kolejna ciąża. O „tęczowych dzieciach” mówi się od niedawna, choć sama sytuacja jest znana od zawsze. „Rainbow baby” to dziecko, które rodzi się krótko po śmierci innego dziecka: w niemowlęctwie, poronieniu lub po narodzinach martwego dziecka. Nazwa „tęczowa” wiąże się z tęczą, która przychodzi po burzy. Sugeruje więc szczęśliwe zakończenie po bardzo trudnym, dramatycznym nawet ciągu wydarzeń.

Zakończenie, choć wyczekiwane i radosne, nie jest łatwe do osiągnięcia. Ciąża po stracie może pojawić się szybko i bez większego wysiłku, ale emocje, które jej towarzyszą, to już zupełnie inna historia. Wiele kobiet, które jej doświadczyły mówi wręcz, że normalna ciąża po stracie nie jest możliwa. Trudno się cieszyć i być podekscytowanym, kiedy skupia się na każdym, najdrobniejszym objawie. Kobietom w ciąży po stracie towarzyszy nie tylko lęk, ale również poczucie winy, wynikające z tego, że znowu są w ciąży, że „zapomniały” o tamtym dziecku, że po prostu próbują żyć dalej i być szczęśliwe. Czasami ma to również bardzo praktyczny wymiar; mają rzeczy przygotowane lub nawet używane przez dziecko, którego już nie ma. Czy mają więc prawo z nich korzystać? Czy trzeba wszystko wymienić, a jeśli tak, to czy nie potwierdza to tezy, że utracone dziecko zostało zbyt szybko zapomniane? Pytań i wątpliwości może być wiele.

Również otoczenie może uznać, że kolejna ciąża rozwiązuje problem. Inni z kolei uznają, że pojawia się dziecko- zastępstwo, że za szybko, że nie ten moment. A w rodzicach może to z kolei uruchamiać nieświadome lęki i wątpliwości.

Przeżyć i kochać

Rodzicielstwo po stracie może wydawać sprawą oczywistą, być może nawet dla niektórych rodziców problem jest sztuczny. Przecież każde dziecko traktowane jest w wyjątkowy, niepowtarzalny sposób. Również te, którą rodzą po stracie. Jednak siła i jakoś emocji doświadczanych podczas śmierci dziecka lub straty ciąży jest niebanalna, a żałoba konieczna. I w żałobie właśnie leży zasadnicze źródło zdrowienia. Nieprzeżyta żałoba, zaprzeczone cierpienie związane ze stratą rzeczywiście może doprowadzić donie zamierzonego przecież obciążania kolejnego dziecka własnymi emocjami.

Również wielu dorosłych nie jest świadomych tego, że pojawiło się „w zastępstwie” za kogoś. Czują, że żyją w czymś cieniu, bywają porównywani do zmarłego dziecko, słyszą że urodzili się, ponieważ inne zmarło. Albo też starają się nie zawieść za wszelką cenę, być idealni, wszystko robić perfekcyjnie.

Narodziny to powód do radości i celebracji, ale czasami przebiegają w cieniu tragedii. Wtedy trzeba dokonać niezwykle trudnej sztuki pogodzenia uczuć związanych ze stratą i z początkiem. Znaleźć sposób na pamiętanie, które nie obciąża.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

„Położna. 3550 cudów narodzin” ponownie ukaże się nakładem wydawnictwa Muza

Jeannette Kalyta, najbardziej znana polska położna, od lat z niesłabnącym zaangażowaniem dba o to, by kobiety rodziły w poczuciu bezpieczeństwa, a noworodki były traktowane z szacunkiem. Historia jej pasjonującej pracy to ponad trzy tysiące przyjętych porodów, spośród których wybrała i opisała te najbardziej wzruszające i przełomowe. Książka „Położna. 3550 cudów narodzin” ponownie ukaże się nakładem wydawnictwa Muza już 7 czerwca.

Jeannette Kalyta opowiada o ludziach, dzięki którym zdobywała doświadczenie i którzy wpłynęli na jej nieustanne poszukiwania i odkrywanie samej siebie. Jej autobiograficzna książka jest nie tylko wyjątkową kroniką cudu narodzin, lecz także obrazem zmian, jakie zaszły w polskim położnictwie w ciągu ostatnich 30 lat.

To nie są łatwe chwile. Każda z Matek doskonale o tym wie. Ona – Położna Anioł – wie natomiast, co zrobić, by o narodzinach naszych dzieci myśleć jak o cudzie. Jeannette Kalyta zebrała doświadczenia wielu lat pracy w książce, którą czyta się jak znakomitą powieść, choć opartą na faktach, z najprawdziwszymi bohaterami. Wracają wspomnienia, odczucia, emocje. Wraca nieopisana wdzięczność za cud narodzin… 
Paulina Chylewska

Jeannette Kalyta – położna z trzydziestoletnim doświadczeniem zawodowym. Inspiratorka nowatorskich zmian w polskim położnictwie. Mentorka i niekwestionowany autorytet wielu młodych położnych. Jej misją jest, by zawód położnej był wypełniany z intencją wspierania kobiety od momentu narodzin aż do późnej starości. Jest charyzmatyczna, otwarta na drugiego człowieka i zawsze zmotywowana do podejmowania kolejnych wyzwań.

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.