Przejdź do treści

Depresja niejedno ma oblicze

119.jpg

„Ale mam deprechę”. Obecnie często mówi tak potocznie ktoś, kto jest akurat przygnębiony czy smutny, bo właśnie z przygnębieniem czy smutkiem depresja jest utożsamiana. Może ona jednak przybierać bardzo różne formy.

Do gabinetu psychoterapeutycznego zgłosił się Krzysztof, ponieważ coraz częściej ma kłopoty ze wstawaniem rano do pracy. Kiedy po południu wraca do domu, bezczynnie leży albo po prostu zasypia. Interesował się filmem i często chodził do kina, jednak od kilku tygodni kompletnie nie ma na to ochoty. Żona zarzuca mu, że nie może się do niego odezwać, by nie usłyszeć burkliwej czy wręcz pełnej złości odpowiedzi. Mężczyzna przyznaje, że prawie stale czuje się poirytowany, na niczym nie może się skupić, a rozmowy z ludźmi go denerwują.

Z dalszej rozmowy wynika, że trzydziestoośmioletni Krzysztof od dłuższego czasu pracuje na tym samym stanowisku, podczas gdy jego osiem lat młodsza żona nie tylko awansowała, ale także dalej się kształci. Ponadto od około roku mężczyzna bezskutecznie namawia żonę na dziecko, lecz ona najpierw chce zdobyć lepszą pozycję zawodową i nie chce na razie słyszeć o powiększaniu rodziny. Krzysztof ma poczucie, że żona uważa go za nieudacznika, który nie będzie potrafił się zająć rodziną, gdyby mieli dziecko.

Trzy miesiące temu Maria poroniła w 11 tygodniu ciąży. Ma dopiero 25 lat i lekarz powiedział jej, że jeszcze zdąży mieć dzieci. Koleżanki, które wiedziały, że spodziewa się dziecka mówiły z podziwem, że tak dobrze sobie radzi, że jest taka dzielna, że „nic po niej nie widać”. Maria raczej ma poczucie, że sama nie wie, co czuje; jakby była zamrożona. To nie było planowane dziecko, jednak zdążyła się przyzwyczaić do myśli, że zostanie matką i nawet zaczęła się tym cieszyć. Ma męża, stabilną pracę, więc uznała, że po prostu macierzyństwo przyszło do niej wcześniej niż by to sobie wymarzyła.

Od niespełna dwóch miesięcy ma duże kłopoty ze snem. Najczęściej budzi się bardzo wcześnie rano; jest stale zmęczona. Czuje, że w pracy nie jest tak efektywna jak dawniej, a szef coraz częściej złości się na nią, że o czymś zapomniała. Nie ma też apetytu. Nie ważyła się, ale każdy, kto jej dłużej nie widział mówi, że schudła. Ostatnio była też diagnozowana z powodu częstych, silnych bólów głowy, ale lekarze nie znaleźli medycznej przyczyny jej dolegliwości.

Maria zdała sobie sprawę, że boi się, że nie będzie mogła mieć dziecka, chociaż jej ginekolog zapewniała ją, że nie ma podstaw do obaw, że wg statystyk podawanych przez Ministerstwa Zdrowia ok. 10-15% ciąż kończy się poronieniem w pierwszym trymestrze, że jest młoda i ma dużo czasu. Nigdy nie miała wysokiej samooceny, ale teraz czuje się gorsza, jakby naznaczona, ma poczucie, że koleżanki są atrakcyjniejsze, inteligentniejsze, lepsze. Nie ma ochoty nawet na rozmowy telefoniczne, nie wspominając już o wspólnych wyjściach. Zaczęła też obawiać się, że mąż może od niej odejść, chociaż ciągle zapewnia ją o swojej miłości. Maria sama uważa to za irracjonalne, czuje, że nie rozumie, co się właściwie z nią dzieje.

Zaburzenia depresyjne często wiążą się ze stratą i trudnościami z pogodzeniem się z nią, ale mogą też występować pomimo braku łatwej do określenia przyczyny (co nie znaczy, że jej nie ma). Oprócz obniżonego nastroju mogą charakteryzować się objawami somatycznymi, czyli fizycznymi, takimi jak duża męczliwość nawet po małym wysiłku, zaburzenia snu, zmniejszona aktywność, zmniejszony apetyt i utrata wagi (w łagodnych zaburzeniach zdarza się czasem zwiększony apetytu i przybranie na wadze), osłabienie koncentracji uwagi, pamięci oraz libido. Osoby cierpiące na depresję często nie czerpią przyjemności z aktywności, które dotąd lubiły, bywają rozdrażnione, nie wierzą w siebie, czują się winne, a przyszłość widzą w czarnych barwach. Zaburzeniom depresyjnym mogą też towarzyszyć myśli i próby samobójcze.

W tzw. maskowanej depresji mogą pojawić się między innymi bóle i zawroty głowy, zaburzenia ze strony układu pokarmowego (np. zapalenie jelita grubego), kołatanie serca, wzmożona potliwość, suchość w jamie ustnej, świąd skóry, a nawet astma oskrzelowa, alergie czy gorączka i nawracające infekcje. Dolegliwościom nierzadko towarzyszy niepokój. Jeśli wymienione objawy fizyczne nie znajdują uzasadnienia medycznego, a ustępują w wyniku psychoterapii i/lub po podaniu leków antydepresyjnych, można mówić o takiej „zamaskowanej” formie depresji.

Jeśli dostrzegasz u siebie tego rodzaju objawy lub dostrzegają je twoi bliscy, warto szukać pomocy u psychoterapeuty lub psychiatry. W łagodnym przebiegu depresji psychoterapia jest wystarczającą formą pomocy; w ciężkich – konieczne jest (najprawdopodobniej w początkowym okresie leczenia) równoległe zastosowanie leków antydepresyjnych, które może przepisać jedynie lekarz. Dobrze dobrane leki szybciej przynoszą ulgę, natomiast psychoterapia daje szansę na zrozumienie problemu i siebie, a co za tym idzie na zmniejszenie ryzyka ponownego pojawienia się choroby. Nieleczona depresja może być przyczyną nasilającego się, niepotrzebnego cierpienia. Leczenie jest tym ważniejsze, że część osób cierpiących na depresję próbuje popełnić samobójstwo i niestety niektórym się to udaje.

Magdalena Kaczorowska-Korzniakow

jest psychologiem, psychoterapeutką i tłumaczem. W swojej pracy terapeuty kieruje się Kodeksem Etycznym PTPP. Prowadzi indywidualną psychoterapię dorosłych i dzieci.

„POŁOŻNA NA MEDAL” poszukiwana – Trwają zgłoszenia do konkursu na najlepszą położną

położna na medal

Trwa 4. edycja kampanii społeczno-edukacyjnej „Położna na medal”. W ramach kampanii realizowany jest konkurs na najlepszą położną w Polsce. Jeszcze tylko do 31 lipca można zgłaszać położne do plebiscytu, a głosy na nominowane kandydatki oddawać można do 31 grudnia. Nominacje i głosy przyjmowane są za pośrednictwem strony www.poloznanamedal2017.pl. Organizatorem kampanii i konkursu jest Akademia Malucha Alantan.

Położna na medal

1 lipca minęły trzy miesiące od startu 4. edycji kampanii i konkursu Położna na medal. Jeszcze tylko przez miesiąc można zgłaszać położne do tegorocznej edycji plebiscytu. Konkurs ma na celu wyłonienie najlepszej położnej w kraju oraz wyróżnienie najlepszych położnych w poszczególnych województwach. Głównym celem kampanii jest zwiększenie społecznej świadomości roli położnej, jej kompetencji i odpowiedzialności pracy, jaką na co dzień wykonuje, jak również propagowanie nowoczesnych standardów opieki okołoporodowej i podniesienie standardów pracy położnych.

„Kampania wywołuje pozytywne dyskusje w środowisku położnych. Zauważamy, jak ważne jest dla nich podkreślanie ich roli w opiece okołoporodowej. Praca, którą wykonują położne często jest niezauważana i mało doceniana, w porównaniu do tego jaki wkład i zaangażowanie muszą włożyć wspierając nie tylko kobietę w jednym z najważniejszych okresów jej życia, ale często są przyjacielem całej rodziny. Przyszłe i młode mamy zgłaszają położne do konkursu, ponieważ w ten sposób chcą podziękować im za opiekę” – mówi Iwona Barańska z Akademii Malucha Alantan, pomysłodawcy i organizatora kampanii „Położna na medal”.

W ramach kampanii edukujemy również kobiety o ich prawach w okresie okołoporodowym. Współpracujemy z położnymi, które są Ambasadorkami Kampanii „Położna na medal”. Dzięki ich wiedzy poruszamy tematy, które są bliskie kobietom w ciąży, obalamy mity, pokazujemy fakty związane z pielęgnacją i opieką nad noworodkiem. Zwracamy również uwagę na to, że po porodzie młoda mama także wymaga zainteresowania ze strony rodziny. Kobiety w tym czasie często borykają się z depresją poporodową i potrzebują wsparcia ze strony najbliższych – dodaje Iwona Barańska.

Zgłoszenia położnych można składać poprzez formularz znajdujący się na stronie internetowej kampanii – www.poloznanamedal2017.pl w zakładce „Zgłoś położną”. W celu zgłoszenia kandydatki należy wypełnić wymagane pola z danymi osobowymi zgłaszanej położnej oraz dołączyć jej zdjęcie, a także podać imię i nazwisko oraz email osoby zgłaszającej kandydatkę. Położne nominować można do 31 lipca b.r., a głosy oddawać przez cały czas do 31 grudnia b.r.

Patronat honorowy na czwartą edycją objęła Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych. Partnerami merytorycznymi zostali: Polskie Towarzystwo Położnych, Fundacja Rodzić po Ludzku, Stowarzyszenie Dobrze Urodzeni. Mecenasem kampanii jest marka Alantan Plus.

 

Położna na Medal to prowadzona od 2014 roku kampania społeczno-edukacyjna zwracająca uwagę na kwestie związane z koniecznością podnoszenia standardów i jakości opieki okołoporodowej

w Polsce poprzez edukację i promocję dobrych praktyk. Istotną kwestią kampanii jest również podnoszenie świadomości społecznej na temat roli położnych w opiece okołoporodowej.

Jednym z kluczowych elementów kampanii jest konkurs na najlepszą położną w Polsce. Zgłoszenia do tegorocznej, czwartej edycji konkursu przyjmowane są od 1 kwietnia do 31 lipca 2017 r. Głosy na nominowane położne można oddawać od 1 kwietnia do 31 grudnia 2017 roku. Nominacje i głosy odbywają się na stronie www.poloznanamedal2017.pl

Patronat honorowy nad kampanią i konkursem objęła Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych. Patronat merytoryczny sprawują: Polskie Towarzystwo Położnych, Fundacja Rodzić po Ludzku oraz Stowarzyszenie Dobrze Urodzeni. Mecenasem kampanii jest marka Alantan Plus.

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Ojcowie i ich lęki

ojcowie i ich lęki

Każdego dnia na świecie około 350,000 mężczyzn zostaje ojcami. Biorą na ręce noworodki, witają pierwszego lub kolejnego syna lub córkę. Oczywiście, jeśli jest to kolejny raz, jest inaczej niż za pierwszym razem, ale powiedzenie, że jest łatwiej wydaje się być nieuprawnione.

Kiedy myślimy o ojcach, pojawiają się różne obrazy. Tata zabiera na rower, z tatą gra się w piłkę, bardzo dużo pracuje, częściej nie ma go w domu, ale można się z nim świetnie bawić. Tata to też zasady, proste reguły, konsekwencje, ale też ciepło, wsparcie, stabilizacja.

Mężczyźni inaczej przygotowują się do rodzicielstwa niż kobiety. Nie mają presji czasowej, nie karmią piersią, z tego (ale również innych, społecznych) powodów nie mają zwykle takiej przerwy w pracy zawodowej jak kobiety. Być może odczuwają pojawienie się dziecka z mniejszą intensywnością niż matki. Ale właśnie to, co niezmienne w życiu ojca, to co jest jego rolą i zadaniem, może mu spędzać sen z powiek. Czasem dosłownie.

Badania pokazują, że przyszli ojcowie bardzo intensywnie śnią o swoich nienarodzonych dzieciach oraz ich zmieniającej się sytuacji życiowej i osobistej. I co ciekawe, wcale nie są to sny przede wszystkim radosne, ujawniające ekscytację. Emocje doświadczane przez przyszłych ojców są dalekie od tego, co pokazują nam media. Sny ujawniają lęki związane z zależnością, są wstydliwe, budzą wstyd, gniew i przerażają.

Przerażające fantazje

Słowo „fantazje” jest często używane przez terapeutów, zwłaszcza zorientowanych psychoanalitycznie. Nieprzypadkowo. Odnosi się ono do wyobrażeń, wszystkich, nie tylko seksualnych. Fantazje to wyobrażenia, a więc nie fakty i zdarzenia. I rzeczywiście, ojcowie mają różne fantazje na temat swoich dzieci, czasem bardzo głębokie i przerażające, na poziomie którego nie można nawet zwerbalizować. Dlatego też ujawniają się w snach.

Psycholog, Chuck Schaeffer[1], wymienia kilka tego typu fantazji. Jeden z ojców na przykład śnił o tym, że zostanie porzucony przez partnerkę oraz mające się narodzić dziecko. Inny obsesyjnie obawiał się, że jego nienarodzona córeczka umrze na skutek śmierci łóżeczkowej. Jeszcze inny śnił o tym, jak podczas zmiany pieluszki łamie swojemu synowi rękę lub nogę, jak dziecko spada z przewijaka. Ale zdarzają się też sny – i one chyba szczególnie przerażają-  o tym, że ojciec mógłby nadużyć swoją córkę czy syna.

Schaeffer powołuje się na badania pokazujące, że aż 45% przyszłych ojców doświadcza przerażających fantazji i obsesyjnych myśli związanych z uduszeniem dziecka czy inna przyczyną jego śmierci, 25% fantazjuje o możliwości celowego skrzywdzenia dziecka, a 4% o możliwości nadużycia seksualnego.

Skąd biorą się fantazje?

Fantazje generalnie są naturalnym elementem życia psychicznego. Są swoistego rodzaju wentylem bezpieczeństwa i przejawem natury ludzkiej. Nie są więc zarezerwowane dla ojców. Wszyscy obawiamy się utraty kontroli, cierpienia, okrucieństwa (swojego i cudzego, bycia ofiarą i sprawcą), boimy się zależności i odpowiedzialności. Być może fantazje o naturze seksualnej wyrażają w ogóle potrzeby seksualne, niekoniecznie związane z ryzykiem nadużycia, ale z poczuciem, że samemu zostało się odrzuconym przez partnerkę.

Ale o fantazjach można też myśleć jako o przewidywaniu rzeczywistości. Martwimy się, wyobrażamy sobie najgorsze scenariusze i w konsekwencji przygotowujemy się na nie. Jest to rodzaj próby generalnej, szczególnie ważnej przed narodzinami dziecka. Na szczęście, ani obrazy, które pojawiają się w głowach ojców niezwykle rzadko spełnia się w rzeczywistości.

Reakcja otoczenia

Skoro fantazje same w sobie nie są niczym dziwnym ani nagannym, trudno też oczekiwać, że znikną. Czy też, że trzeba je jakoś specjalnie leczyć. Nie w fantazjach jest zagrożenie, ale w ich realizacji. Dlatego też bardzo ważne jest, żeby móc mówić o tym, co się myśli. Swobodnie, bez lęków o ocenę. To pomaga normalizować przerażające myśli, uspokoić lęki, urealnić obawy. Rozmowa o lękach czy przerażających snach pozwala też uznać, że również ojciec ma wrażliwą, słabszą stronę – na szczęście, dla niego i jego dzieci, ponieważ jest to potencjał, na którym można budować więź. Mężczyźni mają jednak trudności z przyznaniem się do jakiekolwiek słabości, zwłaszcza w obliczu tak ważnego wydarzenia, jak narodziny dziecka. Ale realność jest przecież taka, że noworodek zmienia wszystko dla obojga rodziców. Nie ma więc powodu, żeby ojciec nie był co najmniej przejęty nadchodzącym wyzwaniem.

Początek ojcostwa, już na etapie oczekiwania na dziecko, może ujawnić bardzo ważną i często niechcianą stronę mężczyzny. Może on się z nią zmagać w samotności, może jej nie akceptować, może jej zaprzeczać. I wtedy naraża się na narastający lęk lub też na wycofywanie się z niektórych form opieki nad dzieckiem. Jeśli rodzin obawia się, że je skrzywdzi, będzie unikał przebierania czy kąpieli. I nigdy nie dowie, co tak naprawdę oznacza lęk. Nie będzie miał szansy zrozumieć, że być może przemawia przez niego szczególna wrażliwość na delikatność dziecka, lęk przed odpowiedzialnością za nie, za jego stan psychiczny i fizyczny.

I nie dowie się, że inni ojcowie „też tak mają”. Albo miewają od czasu do czasu. Bo każdy z nas, ojcowie, matki, boi się, a jednocześnie jest pełen najlepszych chęci. Rozmowa może pomóc rozładować napięcie. Nie będzie już trzeba kurczowo trzymać granic, ponieważ okaże się, że granica jest zupełnie gdzie indziej, całkiem nieźle strzeżona.

[1] https://www.psychologytoday.com/blog/psychoanalysis-unplugged/201706/hey-new-dads-having-scary-thoughts-is-common

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Dodatkowy nabór do in vitro w Częstochowie

Do 18 lipca można składać w Urzędzie Miasta w Częstochowie wnioski o dofinansowanie in vitro. Okazało się, że niektóre pary zrezygnowały lub nie zostały zakwalifikowane do programu.

Jak pisaliśmy na naszym portalu, Częstochowa to pierwsze polskie miasto, które wprowadziło dofinansowanie do zabiegów in vitro. Program ruszył w 2012 roku. Miał zakończyć się w 2015, ale zdecydowano o jego kontynuacji. W ramach jego działania, w 2016 roku pojawiło się 10 ciąż ( w tym bliźniacza). Wnioski do końca lutego mogły składać pary:

pozostające w związku małżeńskim lub partnerskim zamieszkujący Częstochowę;

wiek kobiety 20-40 lat (dopuszczalnie 42, ale zależnie od wyników AMH);

gdy inne leczenie niepłodności zakończyło się niepowodzeniem lub pojawiły się bezpośrednie wskazania do in vitro.

Uczestnikom programu przysługuje możliwość jednorazowego dofinansowania do zabiegu zapłodnienia pozaustrojowego w wysokości do 5000 zł pod warunkiem przeprowadzenia co najmniej jednej procedury. Pozostałe koszty procedury ponoszą pacjenci” – czytamy na stronie Urzędu Miasta Częstochowy, gdzie można znaleźć więcej informacji o Programie.
W tym roku na realizację programu zarezerwowano 235 tys. zł

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Oto 7 miast, które dofinansowują in vitro – gdzie i na jakich warunkach?

dofinansowanie in vitro

Metoda leczenia niepłodności, jaką jest in vitro, wiąże się z kosztami finansowymi, na które nie każdy może sobie pozwolić. Odkąd ze szczebla rządowego nie ma w Polsce wsparcia dla starających się o dziecko w ten właśnie sposób, niektóre miasta realizują swoje programy związane z dofinansowaniem zabiegów.

Oto 7 miast, które dofinansowują leczenie metodą zapłodnienia pozaustrojowego:
1. Łódź

„In vitro dla Łodzi” to program, który ruszył w roku 2016. Jego pełna nazwa brzmi: „Program dofinansowania do leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego dla mieszkańców miasta Łodzi na lata 2016-2020”.

„Roczny budżet programu wynosi 1 mln złotych (przy czym na rok 2016 budżet ten wyniósł 650 000 zł)” – czytamy na stronie programu. Co ważne, klinikami, które wygrały konkurs ofert na realizację programu w latach 2017 i 2018 są: GAMETA-SZPITAL i SALVE MEDICA.

Najważniejsze informacje:

– skorzystać z programu mogą pary będące w związku małżeńskim lub partnerskim;

– ich miejscem zamieszkania jest Łódź;

– wiek kobiety przystępującej do programu: 20-40 lat (warunkowo 42 lata – zależnie od wyników badań);

– istnieje możliwość dofinansowania do 3 prób zabiegu in vitro w wysokości do 5000 zł (nie może to być jednak więcej niż 80 proc. kosztów całej procedury).

2. Częstochowa

Jest to pierwsze polskie miasto, które wprowadziło dofinansowanie do zabiegów in vitro. Program ruszył w 2012 roku. Miał zakończyć się w 2015, ale zdecydowano o jego kontynuacji. W ramach jego działania, w 2016 roku pojawiło się 10 ciąż ( w tym bliźniacza). W 2017 r. budżet miasta zabezpieczył na realizacje programu 150 tys. zł. Wnioski do końca lutego mogły składać pary:

– pozostające w związku małżeńskim lub partnerskim zamieszkujący Częstochowę;

– wiek kobiety 20-40 lat (dopuszczalnie 42, ale zależnie od wyników AMH);

– gdy inne leczenie niepłodności zakończyło się niepowodzeniem lub pojawiły się bezpośrednie wskazania do in vitro.

„Uczestnikom programu przysługuje możliwość jednorazowego dofinansowania do zabiegu zapłodnienia pozaustrojowego w wysokości do 5000 zł pod warunkiem przeprowadzenia co najmniej jednej procedury. Pozostałe koszty procedury ponoszą pacjenci” – czytamy na stronie Urzędu Miasta Częstochowy, gdzie można znaleźć więcej informacji o Programie.

Realizatorami jest obecnie pięć klinik. Realizujemy program we współpracy z Częstochową już po raz trzeci. Każdego roku chętnych jest dużo, a liczba miejsc jest ograniczona, dlatego zachęcam do jak najszybszego zapisywania się” – przytaczaliśmy w naszym portalu słowa Beaty Cenkalik, dyrektor zarządzającej Kliniką leczenia niepłodności InviMed w Katowicach, która to jest jednym z miejsc zajmujących się właśnie parami z Częstochowy.

3. Gdańsk

O początkach pracy nad gdańskim programem, pisaliśmy w listopadzie zeszłego roku >>KLIK<<. W lutym 2017 radni przegłosowali jego wprowadzenie w życie, natomiast pojawiły się problemy ze strony wojewody, który mówił o niezgodnościach formalnych. Wszystko kwestie sporne zostały jednak rozwiązane i wiadomo dziś, że program ruszy za kilka tygodni (lato 2017).

Jakiej pomocy można się spodziewać i dla kogo?

– maksymalnie wsparcie w postaci 5 tys. złotych, do trzech prób in vitro;

– wiek kobiety 20-40 (po spełnieniu odpowiednich warunków 42);

– „Oprócz samej procedury miasto opłaci także dwie wizyty kontrolne oraz przechowywanie zarodków przez rok (potem koszt będą musiały pokryć pary)” – zaznacza „wyborcza.pl”.

Na realizację programu w 2017 roku zaplanowane jest około 700 tys. zł. Kolejne lata wiążą się z kwotą 1,1 mln zł. Łącznie finanse te mają pomóc w wykonaniu około 200 procedur rocznie.

4. Poznań

W styczniu 2017 roku zapadła decyzja radnych stolicy Wielkopolski, że miasto dofinansuje leczenie in vitro, o czym pisaliśmy tutaj >>KLIK<<. Jego pełna nazwa brzmi: „PROGRAM POLITYKI ZDROWOTNEJ Leczenie niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego dla mieszkańców miasta Poznania w latach 2017-2020”.

W budżecie zarezerwowane jest na jego realizację 1,9 mln złotych, co może pomóc około 367 parom. Konkurs na realizację wygrały trzy klinki: InviMed, Kliniczny szpital przy Polnej i prywatny ośrodek Ivita. Co ważne, rozpoczęcie już w połowie lipca 2017 roku.

Co warto wiedzieć?

– inne metody leczenia niepłodności pary okazały się być nieskuteczne lub są wskazania do in vitro;

– dofinansowanie w wysokości 5 tys. złotych;

do trzech prób zapłodnienia pozaustrojowego;

– wiek kobiety 20-43 lata;

– para jest mieszkańcami Poznania.

5. Sosnowiec

Obecny sosnowiecki program dofinansowania metody in vitro funkcjonować będzie w latach 2017-2020. Każdego roku budżet przewiduje na ten cel 200 tys. złotych. Co ciekawe, jest to kolejny w tym mieście program wsparcia leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego. Pierwszy miał miejsce w 2013 roku.

Jakie są kryteria?

– pary w związku małżeńskim lub partnerskim mieszkające w Sosnowcu;

– wiek kobiety 23-40 lat;

– dofinansowanie do 5 tys. zł (do 80 proc. kosztów procedury), maksymalna ilość zabiegów to 3;

– „Mają udokumentowane potwierdzenie przeprowadzenia pełnej diagnostyki przyczyn niepłodności, udokumentowane potwierdzenie trwałego uszkodzenia uniemożliwiającego naturalną koncepcję lub też są po roku bezskutecznego leczenia zachowawczego lub chirurgicznego” – podaje uchwała rady miasta.

6. Warszawa

Starania mieszkańców stolicy o dofinansowanie leczenia metodą in vitro trwały wiele miesięcy. Program „Stołeczna kampania na rzecz wspierania osób dotkniętych niepłodnością, z wykorzystaniem metod zapłodnienia pozaustrojowego” będzie funkcjonował w latach 2017-2019.

Co jest ważne?

Podobnie jak w innych miastach, dofinansowanie będzie można dostać na maksymalnie 3 zabiegi in vitro.

„Program wsparcia pacjentów obejmuje dofinansowanie w wysokości 5.000 zł do każdej procedury i nie więcej niż 80 proc. całej procedury zapłodnienie pozaustrojowego” – opisuje to uchwała.

Wiek kobiety ma mieścić się w przedziale 25-40 lat, a jej rezerwa jajnikowa (stężenie AMH) wynosić musi powyżej 0,7 ng/m.

Para musi zamieszkiwać Warszawę przynajmniej od 2 lat.

Co ważne – „Do programu zostaną zakwalifikowane także kobiety w wieku 18-40 lat, u których z powodu choroby nowotworowej należy zastosować terapię gonadotoksyczną, zamieszkujące na terenie Warszawy przynajmniej od dwóch lat. Zamrożenie komórek jajowych pozwoli u tych kobiet odroczyć płodność do czasu wyleczenia choroby”.

7. Bydgoszcz

Po burzliwej sesji w maju tego roku (podczas sesji była wzywana policja, która miała sprawdzić, czy prezydent miasta jest pijany) bydgoscy radni zagłosowali za dofinansowaniem procedury in vitro. Uchwałę w tej sprawie poparło 15 radnych z PO i SLD a 12 było przeciw.

Bydgoszcz przeznaczy 250 tys. na dofinansowanie w roku 2017 (wystarczy dla 50 par), a w kolejnych dwóch latach kwota ma być dwukrotnie wyższa, co pozwoli dofinansowań zabiegi większej liczbie par.

Co ważne

Z programu dofinansowania w Bydgoszczy mogą skorzystać:

  • pary spełniajace wymagania ustawowe
  • pary mieszkające w Bydgoszczy
  • pary, w których kobieta nie skończyła 40 lat (wyjątkowo 42 lata)
Maksymalne dofinansowanie to 5.000 zł jeśli para przeprowadzi pełną procedurę in vitro.

Opisane tu miasta to tylko niektóre z miejsc podejmujących się tematyki dofinansowania in vitro. Warto być na bieżąco z lokalnie toczącymi się dyskusjami. Jeśli zaś chodzi o szczegóły miejskich programów, są one dostępne zarówno w placówkach zajmujących się leczeniem, w urzędach miejskich, jak i na ich stronach internetowych.

Kolejnym miastem, w którym ruszają prace specjalnie powołanego zespołu, są Chojnice. Eksperci i politycy będą dyskutować na miejskim programem wsparcia in vitro już od 5-ego lipca. Odbędą się też konsultacje społeczne, w których będą mogli wziąć udział wszyscy zainteresowani >>KLIK<<.

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.