Przejdź do treści

„Decyzja o ograniczeniu adopcji zagranicznych jest zupełnie nieracjonalna” – ta rozmowa wiele wyjaśnia!

adopcja zagraniczna Izabela Rutkowska TPD

Coraz częściej w debacie publicznej pojawiają się kontrowersje wokół adopcji zagranicznych. Postanowiliśmy zapytać u źródeł – jak wygląda sytuacja, rozwiązania prawne, jakie ośrodki mogą się tego typu adopcją zajmować. Okazuje się, że w ostatnim czasie zachodzi wiele zmian i co ważne – nie zawsze są to „dobre zmiany”!

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Tematem adopcji zagranicznych zajmują się nie tylko eksperci pracujący z nim na co dzień, ale też politycy, od których to wiele rozwiązań zależy. W sieci pojawia się też wiele zarzutów wobec adopcji, nieraz jest ona w całej rozciągłości demonizowana – nie tylko ta zagraniczna, ale też krajowa, o czym pisaliśmy więcej w naszym portalu [TUTAJ].

Szerszą perspektywę problemu, ale też zmiany zachodzące w ostatnich dniach, przedstawiła nam Izabela Rutkowska, Dyrektor Krajowego Ośrodka Adopcyjnego Towarzystwa Przyjaciół Dzieci. Rozmowa trudna, ale niezwykle ważna kontekście toczących się dyskusji.

Czy odczuwa Pani w ostatnim czasie większe zainteresowanie, także w negatywnym kontekście, tematem zagranicznych adopcji?

Izabela Rutkowska: Zauważam, głównie w mediach, że buduje się bardzo negatywny obraz adopcji zagranicznej, z czym nie mogę się zgodzić. Adopcją zagraniczną zajmuję się od 11 lat i wiem, jakie dzieci znajdują swoich rodziców za granicą.

Domyślam się, że głównym pojawiającym się zarzutem jest brak kontroli nad późniejszym losem dzieci. Czy jest to słuszny zarzut?

Zarzut nie jest słuszny, aczkolwiek rzeczywiście w polskim prawie nie ma instrumentów, które pozwalałyby władzom kontrolować sytuację dzieci po adopcji. Jednak ośrodki adopcyjne, które zajmują się tym od co najmniej kilkunastu lat – a nasz ośrodek od 27 – doceniając znaczenie monitorowania sytuacji dzieci po adopcji , miały na to pewien pomysł. Rozwiązały to w ten sposób, że z każdą zagraniczną organizacją, z którą pracują – swoim odpowiednikiem za granicą – mają podpisaną umowę o współpracy. Tak jest w naszym ośrodku, Krajowym Ośrodku Adopcyjnym TPD, że z każdą organizacją mamy zawartą umowę.

Mamy tam zawarty bardzo ważny punkt 9-ty mówiący o tym, że oczekujemy na raporty postadopcyjne. Chociaż zaznaczam, że nie mamy do tego żadnego prawa. Nie ma przewidzianej takiej formy uzyskiwania informacji po adopcji, jaką jest konieczność sporządzania raportów postadopcyjnych. Taka sytuacja dotyczy zarówno rodzin polskich, które nie muszą „spowiadać się” ośrodkom adopcyjnym, co się dzieje z adoptowanymi dziećmi, jak również dotyczy to adopcji zagranicznych. Jednak w naszej umowie taki punkt się znalazł.

Oczekujemy i otrzymujemy raporty postadopcyjne o sytuacji naszych dzieci, które wyjechały za granicę. Pierwszy raport otrzymujemy po roku, drugi po dwóch, a trzeci po trzech latach. Później spodziewamy się otrzymywać raporty co trzy lata, aż do pełnoletniości dziecka. Monitorujemy sytuacje dzieci, mamy świadomość jak się rozwijają i to jest najprzyjemniejsza część naszej pracy. Mamy wtedy pewność, że dzieci trafiły w dobre ręce, rozwijają się bardzo dobrze, uczą się języka. Niektóre nasze dzieci są już dorosłe, mamy już nawet swoje adopcyjne wnuki.

A czy zdarzały się takie sytuacje, że rzeczywiście tych raportów nie było?

Czasami się takie sytuacje zdarzają, ponieważ, tak jak podkreślam, jest to umowa między nami, a organizacją adopcyjną.

Czyli działa to na zasadzie „dobrej woli” i chęci współpracy?

Na zasadzie dobrej woli. Jeżeli rodzina nie chciałaby takiego raportu nikomu przesłać, to go nie przesyła. Wtedy jednak staramy się do takich rodzin dotrzeć. Prosimy też organizację, która tę rodzinę przygotowywała i rekomendowała, żeby jednak mimo wszystko postarała się taki raport uzyskać. Jednak, tak jak podkreślam, to wszystko jest wyłącznie wynikiem naszych umów z partnerami zagranicznymi. Nie mamy do tego żadnego tytułu prawnego. Nie możemy się tego domagać.

A czy jest jakaś szansa, że to się zmieni?

O to trzeba zapytać Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, ponieważ to jest resort, który pełni funkcję centralnego organu w zakresie adopcji zagranicznej i każda procedura przysposobienia wymaga jego zgody. Ośrodki adopcyjne prowadzące adopcje zagraniczne wielokrotnie w rozmowach z ministerstwem zgłaszały, że istnieje pewna luka w polskiej procedurze.

Proszę jednak zwrócić uwagę, że byłoby nierównością wprowadzenie obowiązku raportów postadopcyjnych tylko dla zagranicznych rodzin, a nie wymaganie ich od rodzin polskich. Sprawa dotyczy przecież wszystkich dzieci umieszczonych w rodzinach adopcyjnych – wszyscy są równi wobec prawa.

Moim zdaniem byłoby to bardzo korzystne, jeżeli także polska rodzina po adopcji pozostawałaby przez pewien czas pod nadzorem ośrodka. Rozumiem to nie tyle jako kontrolę, ale raczej jako wsparcie. Wydaje mi się, że jeżeli rodziny miałyby odpowiednie wsparcie ze strony ośrodka, dałoby się uratować część adopcji, które są rozwiązywane. Ośrodek jednak nie może udzielać wsparcia z własnej inicjatywy. Rodzina sama musi się do niego zwrócić, by takie wsparcie otrzymać. Jeżeli byłby obowiązkowy okres monitorowania adopcji, może udałoby się przynajmniej część tych adopcji, które są w Polsce rozwiązywane, uratować.

Wracając do adopcji zagranicznych – są trzy ośrodki w Polsce, które się tym zajmują.

Taka była sytuacja do 17-ego stycznia 2017 roku. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, jako centralny organ w zakresie adopcji zagranicznej, mające prawo wyznaczać ośrodki do prowadzenia adopcji międzynarodowych, nagle wydało nowe obwieszczenie (podpisane w piątek, 13 stycznia, ogłoszone w Monitorze Polskim i obowiązujące od 17 stycznia). Mówi ono, iż od tej pory adopcjami zagranicznymi mogą zajmować jedynie dwa ośrodki – dwa katolickie ośrodki. Ośrodek Katolicki w Warszawie i Ośrodek Diecezjalny w Sosnowcu.

Co zatem dzieje się z Ośrodkiem TPD?

Nasz ośrodek, podobnie jak Wojewódzki Ośrodek Adopcyjny w Warszawie, nie został w tym obwieszczeniu wymieniony, co de facto oznacza, że nie możemy adopcji zagranicznych dalej prowadzić. Zajmowałyśmy się tym 27 lat. Procedura adopcji międzynarodowych swój obecny kształt zyskała dzięki pomysłowi Towarzystwa Przyjaciół Dzieci, które stworzyło pierwszy  bank danych o dzieciach oczekujących na adopcję. Warto jeszcze pamiętać, że adopcja zagraniczna jest ostatnią szansą dla dziecka na posiadanie rodziców. Poszukiwania zagranicznych kandydatów na rodziców dla dziecka można rozpocząć dopiero wtedy, jeśli w kraju nie znajdzie się żadna rodzina gotowa je przysposobić.

A czy byliście państwo w trakcie procesów, które trzeba w związku z tym przerwać?

Jesteśmy ośrodkiem, który zawsze przeprowadzał takich adopcji najwięcej i to chyba okazało się być źle widziane przez obecne władze, które twierdzą, że liczbę adopcji zagranicznych trzeba ograniczyć. Oczywiście, że mamy dużo spraw w trakcie. Ośrodek pracuje przez cały rok. Mamy kilkadziesiąt spraw w toku: są rodziny, które oczekują na orzeczenie sądu o adopcji, inne są w trakcie nawiązywania relacji i więzi z dziećmi, mamy też rodziny, których dokumenty właśnie do nas dotarły i oczekują na decyzję o ewentualnym połączeniu z dziećmi. Te wszystkie sprawy zostały nam odebrane. Decyzją Ministerstwa sprawy te przejąć ma warszawski Ośrodek Katolicki. Część spraw przejmuje Diecezjalny Ośrodek Adopcyjny w Sosnowcu. Chciałabym jednak zaznaczyć, że nie ma on żadnego doświadczenia w prowadzeniu adopcji zagranicznych. Nigdy ich nie prowadził. Ministerstwo nie wyjaśniło swojej decyzji o powodach wskazania tego właśnie ośrodka jako upoważnionego do realizacji adopcji zagranicznych.

Rozumiem, że z zachodzącymi zmianami pojawia się wiele nowych problemów.

Przede wszystkim niepokoi mnie jeszcze coś innego. Ministerstwo ma pomysł, żeby do adopcji zagranicznej mogły trafiać tylko dzieci, które umieszczone są w instytucji, czyli w domu dziecka. Dzieci przebywające w rodzinach zastępczych, a takich dzieci jest coraz więcej, mają nie być kierowane do adopcji zagranicznej, gdyż mówiąc w pewnym uproszczeniu „polskie dzieci powinna wychowywać polska rodzina”. Wysocy rangą urzędnicy ministerstwa twierdzą, że wskutek adopcji zagranicznej Polska TRACI rocznie ok. 300 obywateli, którzy nie podtrzymują polskiego języka ani kultury (choć ZYSKUJĄ rodziców). W mojej opinii prawo do tożsamości kulturowej i  zachowania języka jest jednak wtórne wobec najważniejszego prawa dziecka do wychowania w rodzinie. W rodzinie, która zagwarantuje dziecku stabilność wychowania, bezpieczeństwo oraz wyposaży go we wszelkie umiejętności potrzebne w dorosłym życiu. Takie zadania jest w stanie wypełnić jedynie rodzina adopcyjna, jako najbardziej trwała z form rodzicielstwa, poza rodzicielstwem biologicznym.

Rodzina zastępcza jest bowiem z definicji czasową formą opieki, która powinna trwać do momentu powrotu dziecka do rodziny naturalnej, lub – jeśli nie jest to możliwe – do momentu umieszczenia dziecka w rodzinie adopcyjnej. W sytuacji „zakazu” adopcji zagranicznej dziecka z rodziny zastępczej, zostanie mu odebrana szansa na „własnych” rodziców. Zawsze bowiem będą dzieci, których polscy kandydaci nie zaakceptują, a rodziny z zagranicy, mimo gotowości, nie będą mogły adoptować. I co się stanie z takimi dziećmi?  Bardzo mnie to martwi, ponieważ w Polsce zawsze były, są i będą dzieci, które nie mają szansy na adopcje krajową. Są zdrowotnie lub genetycznie obciążone, są duże, są w licznej grupie rodzeństwa – takie właśnie dzieci powierzamy za granicę. Nie będą mogły jednak być tam kierowane, ponieważ są w rodzinie zastępczej.

Dla mnie decyzja o ograniczeniu adopcji zagranicznych jest zupełnie nieracjonalna, w ogóle nie licząca się z potrzebami dzieci, które w takiej pieczy są. Liczba dzieci w pieczy wskutek ograniczenia adopcji zagranicznych będzie wzrastać, kandydaci na rodziców zastępczych nie zgłaszają się masowo – wszak to ciężka praca – czy czeka nas powrót do otwierania na nowo domów dziecka?

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Adopcja a niepłodność

adopcja a niepłodność
Adopcja często demaskuje niepłodność / fot. Pixabay

Po kilku latach bezskutecznych starań o ciążę u części par pojawia się myśl „chcemy adoptować dziecko”. Co mają wspólnego adopcja i niepłodność? Z jakimi stereotypami zderzają się osoby, które chcą adoptować dziecko?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Niepłodność to choroba cywilizacyjna, dotyka co piątą, a w niektórych kręgach już nawet do czwartą parę. To choroba wyjątkowa, ponieważ dotyczy dwóch osób. Jeżeli para przez 12 miesięcy bezskutecznie stara się o dziecko, można mówić o niepłodności. O niepłodności mówimy również po sześciu miesiącach bezowocnych starań w przypadku osób powyżej 35 roku życia.

Emocje związane z niepłodnością

Bardzo częstymi emocjami związanymi z doświadczeniami niepłodności jest bezradność, wstyd, poczucie porażki i poczucie wybrakowania. – To jest najczęstszy stereotyp, który dotyczy niepłodności, czyli obarczanie wstydem – wyjaśnia Magdalena Modlibowska, autorka książki „Odczarować Adopcję”, a prywatnie mama trójki dzieci.

Często na poziom poczucia wstydu bardzo duży wpływ ma społeczeństwo. Dyskomfort mogą powodować różne sytuacje, od niewinnych pytań rodziny, po rubaszne i przykre żarty kierowane do osób niepłodnych. Tego typu zdarzenia powodują chęć ukrycia porażek i życia z głęboko schowanym wstydem. Mimo starań, osoby niepłodne często czują się wybrakowane.

Emocje związane z adopcją

Pragnienie posiadania dziecka to pragnienie instynktowne, pierwotne. Kiedy para z różnych względów nie może mieć biologicznego potomstwa, często decyduje się na adopcję. Zgodnie ze słownikową definicją, jest to przysposobienie, usynowienie, czyli forma przyjęcia do rodziny osoby obcej, stwarzająca stosunek podobny do pokrewieństwa.

– To przyjęcie do serca, do rodziny dziecka, które zostało spłodzone przez inną parę rodziców – mówi Magda Modlibowska. Jak zaznacza, rozwinęłaby definicję jeszcze szerzej. – To też wychowywanie niebiologicznego dziecka – dodaje i przytacza przykład patchworkowcyh rodzin.

W procesie adopcji niezwykle ważną rolę odgrywa zrozumienie swoich emocji. Ekspertka porównuje przyjęcie dziecka do rodziny do uczuć towarzyszących przy pierwszej randce z ukochaną osobą. Odczuwamy wtedy ciekawość, radość, ekscytacja, lekkie zdenerwowanie.

Nieodłącznym elementem przy każdej adopcji będzie również moment pogodzenia się z historią dziecka. Uczucia temu towarzyszące można z kolei zestawić z emocjami związanymi z pierwszym spotkaniem rodziców ukochanej osoby. Te odczucia są już inne, będzie to lęk, niepewność, zdenerwowanie, obawa przed nieznanym. Te uczucia musimy zaakceptować, ponieważ nie mamy wpływu na sytuację. Podobnie jest z historią adoptowanego dziecka.

Dlatego niezwykle ważne jest, żeby zrozumieć, że adopcja jest przyjęciem dziecka razem z jego historią – zaznacza ekspertka.

Adopcja a stereotypy

Adopcja obudowana jest całym szeregiem stereotypów. Najbardziej powszechnym z nich jest przekonanie, że adopcja to bohaterstwo. – Oczywiście potrzebny jest altruizm, ale nie wstydzę się tego powiedzieć, że to z czym przyszłam do ośrodka adopcyjnego to był przede wszystkim egoizm – mówi Magdalena Modlibowska.

Ja przyszłam tam dlatego, że chciałam być mamą, a nie zbawiać świat i dzieci – dodaje. Takie narzucanie bohaterstwa adopcji często odbiera ludziom odwagę przysposobienia dziecka.

Kolejny stereotyp to ciężka procedura adopcyjna. – Myślę sobie, czy naprawdę ciężko było chodzić do ośrodka adopcyjnego na spotkania z psychologami, którzy pomagali nam zrozumieć samych siebie i znaleźć swoje własne motywacje po to, żebyśmy łatwiej wystartowali w rodzicielstwo? – zastanawia się. – Czy to faktycznie jest ciężka procedura?

Adopcja często obnaża niepłodność. Kolejny stereotyp łączy się z tym stwierdzeniem, bowiem niektórzy sądzą, że adopcja leczy niepłodność. – Adopcja sama w sobie jest lekiem na bezdzietność, ale nie na niepłodność – podkreśla ekspertka.

Adopcja a niepłodność – Konferencja „Siła kobiecości w macierzyństwie”

Wykładu Magdaleny Modlibowskiej Adopcja a niepłodność mogliśmy posłuchać podczas konferencji z okazji 10-lecia portalu ZapytajPolozna.pl . Impreza pod tytułem „Siła kobiecości w macierzyństwie” odbyła się 19 października w Warszawie. Podczas tego wydarzenia uczestnicy mogli wysłuchać ciekawych porad ekspertów oraz wziąć udział w tematycznych warsztatach.

Zobacz także:

Adopcja w 7 krokach. Jesteś zdecydowany? Poznaj szczegóły

Rokowania w leczeniu niepłodności – zobacz co mówią najnowsze dane udostępnione przez ESHRE

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

NIK kontroluje ośrodki adopcyjne. Wypełnij ankietę i pomóż

Ankieta NIK - kontrola funkcjonowania ośrodków adopcyjnych
fot. Pixabay

Najwyższa Izba Kontroli przeprowadza obecnie kontrolę wykonywania zadań przez ośrodki adopcyjne. Głównym celem badań jest odpowiedź na pytanie, czy ośrodki adopcyjne prawidłowo i skutecznie realizują zadania związane z postępowaniami adopcyjnymi.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Badanie ankietowe skierowane jest do rodziców, którzy przysposobili dziecko lub są w trakcie realizacji procedury adopcyjnej, bądź znaleźli się w takiej sytuacji, że podjęte działania nie zakończyły się adopcją.

Ankieta jest zamieszczona na stronie internetowej adres: www.nik.gov.pl.

Ankieta NIK

Udzielone w ankietach odpowiedzi zostaną wykorzystane do przeprowadzenia analiz mających na celu formułowanie ewentualnych uwag systemowych usprawniających funkcjonowanie badanego zagadnienia. Zostaną one zaprezentowane (w formie zagregowanej) w Informacji o wynikach kontroli, która zostanie przedłożona m.in. Sejmowi RP. Trudno jest obecnie (nie znając wyników ankiety) powiedzieć w jakim stopniu może pomóc w funkcjonowaniu ośrodków adopcyjnych, natomiast z pewnością uzyskane odpowiedzi poszerzą wiedzę na temat opinii osób, które zetknęły się z tymi placówkami – tłumaczy Paweł Adamowicz z Najwyższej Izby Kontroli

Celem usprawnienie funkcjonowania ośrodków w Polsce

Ankieta jest całkowicie anonimowa. Formularz można wypełnić do 31 grudnia 2017 r.  Udzielone odpowiedzi zostaną wykorzystane w pracach analitycznych mających na celu sformułowanie ewentualnych uwag i wniosków usprawniających funkcjonowanie ośrodków adopcyjnych, jako kluczowego elementu systemu adopcyjnego w Polsce.

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Pierwsza adopcja dziecka przez parę gejów w Niemczech

Pierwsza adopcja przez parę gejów w Niemczech
Od 1 października 2017 r. homoseksualne pary w Niemczech mogą wstępować w związki małżeńskie / fot. Pixabay

Michael i Kai Korok adoptowali dziecko. Jest to pierwszy taki przypadek w Niemczech, ponieważ bohaterowie tej opowieści są gejami. Od tygodnia są też małżeństwem.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Panowie wcześniej żyli w związku partnerskim. Teraz są rodzicami Maximiliana. Chłopiec żyje z mężczyznami od urodzenia , małżeństwo opiekuje się również 9-letnią Janą i 6-letnim Jérome. Rodzina mieszka na przedmieściach Berlina. Kai pracuje jako lekarz rodzinny, Michael jest natomiast na urlopie rodzicielskim i zajmuje się dziećmi. Jak ujawnia Michael Korok, „żyją bardzo klasycznie”.

 Jestem tatą, mój mąż jest tatą – dodaje.

Michael i Kai Korok wraz z synem Maximilianem / fot. Twitter - @ thelocalgermany

Michael i Kai Korok / fot. Twitter – @thelocalgermany

W lato kanclerz Niemiec Angela Merkel zmieniła stanowisko w sprawie adopcji dzieci przez homoseksualistów i pozwoliła swoim posłom na głosowanie w tej sprawie zgodnie z sumieniem, bez dyscypliny partyjnej.

Pierwsza adopcja przez parę gejów w Niemczech – nowe prawo

30 czerwca tego roku Bundestag przyznał gejom i lesbijkom prawo do zawierania małżeństw, a już od 1 października 2017 roku w Niemczech weszły w życie przepisy zrównujące prawa par homoseksualnych i małżeństw heteroseksualnych. „Małżeństwo zawierają dożywotnio dwie osoby różnej lub tej samej płci” – brzmi po zmianie paragraf 1353.

Za zmianami opowiedziało się wówczas 393 posłów z partii SPD, Lewicy Zielonych i część deputowanych CDU/CSU. Przeciwnych było 226 posłów z CDU/CSU.

Zobacz także:

Michał Piróg o adopcji dziecka: fajnie jest mieć rodzinę

Adopcja w 7 krokach. Jesteś zdecydowany? Poznaj szczegóły

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: TVN24, Tysol, Viva!

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Procedura adopcji zagranicznych słabo chroni prawa polskich dzieci

fot. Pixabay
fot. Pixabay

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar i rzecznik praw dziecka Marek Michalak mają zastrzeżenia do działania obowiązującej procedury adopcji polskich dzieci przez rodziny zagraniczne. Wskazali, że procedura ta w wielu przypadkach nie zapewnia poszanowania praw dziecka. W związku z tym rzecznicy wystosowali specjalne pismo do ministra sprawiedliwości.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W liście do ministra Zbigniewa Ziobry rzecznicy przypominają, że adopcja zagraniczna powinna być ostatecznością i powinna się odbyć wtedy, gdy nie udało się dziecku zapewnić odpowiedniej opieki.

Zobacz także: Adopcja a niepłodność

Adopcje krajowe priorytetem

Jak zwraca uwagę RPO i RPD, w naszym kraju nadal zdarzają się przypadki kierowania do adopcji zagranicznej dzieci, pomimo niewyczerpania innych możliwości, czyli znalezienia domu w Polsce. Co więcej, bardzo często dochodzi do sytuacji, w której rodzeństwo jest rozdzielane i nie ma kontaktu z bratem lub siostrą przebywającą za granicą.

Rzecznicy zaproponowali podjęcie prac w kierunku rozwiązań prawnych, które zagwarantowałyby na etapie postępowania sądownego pierwszeństwo adopcji krajowych nad zagranicznymi.

Zobacz także: Adopcja w 7 krokach. Jesteś zdecydowany? Poznaj szczegóły

Zbyt krótki okres styczności osobistej

Drugi problem, na który zwrócili uwagę Bodnar i Michalak, to zbyt krótki okres styczności osobistej, w którym potencjalni rodzice poznają dziecko. Czas ten jest potrzebny na zweryfikowanie możliwości nawiązania odpowiednich relacji pomiędzy dorosłymi a dzieckiem oraz zredukowanie stresu związanego z całą procedurą i zmianą miejsca pobytu dziecka.

W polskim prawie nie ma jednak przepisu mówiącego, jak długo ten okres miałby trwać. W większości przypadków wynosi on od jednego do trzech tygodni, co w ocenie RPO i RPD jest niewystarczające. Dlatego też rzecznicy zaproponowali wprowadzenie zasad oraz wyznaczenia minimalnego okresu kontaktu dziecka z rodziną adopcyjną.

RPO i RPD chcą również ustanowienia przedstawiciela, który będzie reprezentował interes dziecka w postępowaniu adopcyjnym. Ponadto proponują zwiększenie aktywności prokuratora w postępowaniach adopcyjnych, a w szczególności chcą jego obowiązkowego udziału w tych postępowaniach.

Ministerstwo Sprawiedliwości ma 30 dni na odpowiedź na propozycje rzeczników.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: TVP Info

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.