Przejdź do treści

Czy plemniki mogą przenosić wirusy? Nasienie a poronienie

nasienie a poronienie
fot. Pixabay

Najnowsze badania sugerują, że za niektóre przypadki poronień odpowiedzialne są zakażone wirusami plemniki.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Część wirusów, które przenikają do jąder mężczyzny, jest zdolna przetrwać w organizmie bardzo długo, czasami nawet aż do śmierci nosiciela.

Przykładem takiego „długowiecznego” wirusa jest wirus Zika. Zgodnie z najnowszymi badaniami Zika infekuje plemniki i utrzymuje się w jądrach nawet do kilku tygodni po wyzdrowieniu i zniknięciu śladów infekcji z krwi i moczu.

Zobacz także: Na czym polega proces wyboru plemnika do in vitro? Wyjaśnia ekspertka

Nasienie a poronienie – badania

Temat przenoszenia wirusów przez plemniki to obszar zainteresowania dr Jelizawiety Braginy z Instytutu Biologii Fizyko-Chemicznej Biełozierskiego MGU. Jest ona autorką przeglądu pt. „Plemniki jako nośnik wirusów”.

Jakiś czas temu, kiedy ekspertka badała plemniki za pomocą mikroskopii elektronowej, zauważyła, że są one zarażone wirusem opryszczki. Swoim odkryciem podzieliła się z innymi lekarzami.

Wiadomo, że wirusy (np. HIV, zapalenie wątroby typu C, opryszczka) przenoszone są drogą płciową. Jednak czy wirusy atakujące plemniki mogą zainfekować również komórkę jajową, a następnie zarodek?

Zobacz także: Nieprawidłowe plemniki wciąż dają szansę na ojcostwo

Nasienie a poronienie – wyniki testów zaskakują

Na podstawie licznych badań naukowcy stwierdzili, że jest to możliwe. W Chinach obserwowano pary, gdzie mężczyzna był zarażony wirusem opryszczki, a kobieta nie, jednak ciąża kończyła się poronieniem.

Badacze wyodrębnili następnie wirus z nasienia mężczyzny i poronionego płodu. Okazało się, że wirusy były identyczne. – Zakażenie komórki jajowej spermą często prowadzi do zatrzymania rozwoju zarodka – cytuje słowa Braginy portal sputniknews.com.

Jak tłumaczy ekspertka, jest to reakcja obronna organizmu. Kiedy infekcja wirusowa wpływa na płód, ten przestaje się rozwijać.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Sputnik Polska

Weronika Tylicka

dziennikarka, związana od początku z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Jak atakuje rzeżączka? To zależy od płci zakażonego! Przełomowe badanie naukowców

jak atakuje rzeżączka
fot. Pixabay

Najnowsze badanie naukowców z Tufts University School of Medicine pokazują, że ten sam szczep rzeżączki zachowuje się inaczej w organizmie mężczyzny i kobiety. To odkrycie może mieć duży wpływ na zwalczanie rosnącej oporności rzeżączki na antybiotyki.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Rzeżączka to choroba zakaźna przenoszona najczęściej drogą płciową. Do zakażenia może dojść również u noworodków w trakcie porodu. Chorobą można się łatwo zarazić również poprzez używanie publicznych urządzeń sanitarnych, wspólnych ręczników, gąbek, a nawet pościeli.

Zobacz także: Specjaliści alarmują: Choroby weneryczne zbierają żniwo

Antybiotyki przestają działać

Do najczęstszych objawów rzeżączki u mężczyzn zalicza się ropny wyciek z cewki moczowej, pieczenie, ból przy oddawaniu moczu, obrzęk jąder oraz swędzenie odbytu.

U kobiet objawy są mniej widoczne, a czasem wręcz niezauważalne. Jednak najczęstsze symptomy świadczące o zakażeniu to upławy, zaburzenia cyklu miesiączkowego, obfita menstruacja, swędzenie, infekcje w okolicach pochwy i odbytu oraz wymioty i wysoka gorączka.

Rzeżączka to choroba nader kłopotliwa, ponieważ bakterie, tzw. dwoinki rzeżączki Neisseria gonorrhoeae (gonokoki) stają się odporne na antybiotyki. A problem jest duży- według statystyk rzeżączka to w Polsce najbardziej rozpowszechniona choroba zakaźna przenoszona drogą płciową.

Zobacz także: Chlamydioza może prowadzić do niepłodności. Jak wykryć chorobę?

Przełomowe badania

Problem rosnącej odporności rzeżączki na leki skłonił badaczy do wnikliwej analizy. Grupa amerykańskich naukowców przeprowadziła badania w jednej z chińskich klinik zajmującej się leczeniem chorób przenoszonych drogą płciową.

Było to pierwsze badanie nad porównaniem ekspresji genów gonokoków u mężczyzn i kobiet zakażonych rzeżączką. Wcześniej testy prowadzono w hodowlach tkankowych in vitro, jak również na modelach zwierzęcych.

W badaniu wzięło udział sześciu mężczyzn w wieku ok. 34 lat, którzy skarżyli się na ból i obecność wydzieliny z cewki moczowej. Powoła badanych przyjęła samodzielnie antybiotyki przed wizytą w klinice.

W ramach eksperymentu przebadano również partnerki mężczyzn. Żadna z nich nie miała objawów zakażenia i nie przyjmowała antybiotyków przed wizytą w klinice.

Zobacz także: Pluszowy przyjaciel Plemnik, czyli edukacja z pomysłem

Jak atakuje rzeżączka? To zależy od płci!

Po pobraniu próbek od wszystkich pacjentów analiza sekwencji RNA wykazała, że 9,4 proc. genów gonokokowych wykazywało zwiększoną ekspresję wyłącznie u mężczyzn i obejmowało geny zaangażowane w interakcje z komórkami układu odpornościowego, podczas gdy 4,3 proc. wykazywało zwiększoną ekspresję wyłącznie u kobiet. Ponadto u mężczyzn zaobserwowano czterokrotnie wyższą ekspresję genów warunkujących oporności na antybiotyki.

Jak wyjaśnia główna autorka badań Caroline A. Genco, kiedy bakterie rzeżączki infekują mężczyznę, aktywuje się inny profil ekspresji genów niż w przypadku zakażenia kobiet.

– To duże odkrycie – zaznacza Genco. – Być może będziemy mogli dostosować dawkę leków na podstawie płci pacjenta – dodaje.

Należy pamiętać, że nieleczona rzeżączka prowadzi do licznych powikłań. Wśród najczęstszych wymienia się niepłodność, zakażenie układu płciowo-moczowego, zapalenie stawów, sepsę, zapalenie opon mózgowych, czy zapalenie przydatków u kobiet.

Aby ograniczyć ryzyko zarażenia warto unikać przygodnych kontaktów seksualnych, stosować prezerwatywy i nie pożyczać bielizny oraz przyborów higienicznych.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: cidrap.umn.edu, medexpress.pl, leczymyprzepukline.pl, polki.pl

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Rak prostaty zabija szybko i po cichu. W Polsce można byłoby go skutecznie leczyć, gdyby nie… procedury

Zmartwiony mężczyzna trzyma się za twarz /Ilustracja do tekstu: Rak prostaty: leczenie sekwencyjne nie na NFZ
Fot.: Kyle Glenn /Unsplash.com

Raka prostaty co roku diagnozuje się u blisko 11 tys. mężczyzn, a wskaźnik umieralności wśród pacjentów z tym nowotworem sięga nawet 50 proc. Mógłby być znacznie niższy, gdyby nie polityka refundacyjna i procedury NFZ, które uniemożliwiają leczenie sekwencyjne – podkreślają eksperci.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Rak prostaty (gruczołu krokowego) to w tej chwili drugi najczęstszy nowotwór złośliwy wśród mężczyzn. Każdego roku diagnozuje się około 11 tys. nowych przypadków i stwierdza 4-4,5 tys. zgonów, których przyczyną jest właśnie nowotwór prostaty. Choroba najczęściej dotyka mężczyzn po 50. roku życia, ale grupie ryzyka znajdują się również panowie dużo młodsi.

Rak prostaty jest dużym problemem, znajduje się na drugim miejscu pod względem częstotliwości występowania i w pierwszej piątce głównych zabójców. To jest nowotwór, który zabija, jeżeli nie jest odpowiednio leczony – mówi prof. Anna Kołodziej, sekretarz zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Urologicznego.

Rak prostaty nie musi prowadzić do śmierci

Wskaźnik śmiertelności wśród pacjentów z rakiem prostaty sięga obecnie nawet 50 proc. Mógłby być o wiele niższy, gdyby w Polsce poprawił się dostęp do wczesnej diagnostyki i terapii nowej generacji, których wiele pojawiło się w ostatnich latach. Urolodzy i onkolodzy podkreślają, że procedury i polityka refundacyjna NFZ w zakresie leczenia raka prostaty wymagają zmian.

– Dzięki temu, że w ostatniej dekadzie mamy wysyp wielu nowych leków, mamy szansę przedłużyć życie pacjentom z zaawansowanym procesem nowotworowym gruczołu krokowego i zamienić chorobę, która do tej pory była terminalna, w chorobę przewlekłą, długotrwałą. To podobnie jak w przypadku cukrzycy, która też jest śmiertelną chorobą, tylko rozciągniętą na lata. Taki sukces w onkologii widzieliśmy już w terapii zaawansowanego raka nerki, a teraz w leczeniu raka gruczołu krokowego. Każdy lek, który w tej dekadzie został wynaleziony i z powodzeniem zastosowany u pacjentów, skutkuje przedłużeniem im życia o minimum 2-3 lata – mówi prof. Anna Kołodziej.

ZOBACZ TAKŻE: Zanieczyszczone powietrze przyczyną raka i niepłodności!

Leczenie sekwencyjne raka prostaty – na czym polega?

W leczeniu ważna jest sekwencyjność terapii, ponieważ nowotwór – w miarę podawania pacjentowi kolejnych dawek leku – wykształca klony oporne na leczenie. To znaczy, że chory po prostu uodparnia się na zastosowany lek, który przestaje działać.

Zastosowanie różnych sekwencji leków na raka prostaty (jeden po drugim lub wymiennie) pozwala sobie z tym poradzić, maksymalnie wykorzystać efekt terapeutyczny i wydłużyć życie chorego –  szczególnie, że mechanizm choroby jest różny u różnych pacjentów. Występują u nich też inne receptory, choć należące do jednej grupy antyandrogenów.

– Przy innym receptorze androgenowym, działając w innym środowisku komórki albo jądra komórkowego, te leki za każdym razem powodują u danego pacjenta przedłużenie życia. Niestety, w Polsce nie przyjmuje się tego do wiadomości. Mamy do dyspozycji programy lekowe wykluczające się wzajemnie, które nie przedłużają chorym życia. Co więcej, programy są często skonstruowane tak, aby płatnik, czyli NFZ, mógł jak najwięcej zaoszczędzić. Tak więc pacjent musi spełnić kryteria, które są niemożliwe do spełnienia, aby go włączyć do tej terapii – mówi prof. Anna Kołodziej.

CZYTAJ TEŻ: Mężczyźni z grupą krwi 0 mniej narażeni na nawrót raka prostaty

Leczenie sekwencyjne raka prostaty – nie na NFZ

W tej chwili polityka refundacyjna uniemożliwia zastosowanie u pacjentów z rakiem prostaty sekwencyjnego leczenia Co prawda, w listopadzie ubiegłego roku na listę leków refundowanych, po długim oczekiwaniu, trafiły nowe leki, m.in. zarejestrowane w leczeniu opornego na kastrację raka prostaty, jednak leczenie nimi sekwencyjnie jest niemożliwe. Zgodnie z procedurami NFZ, jeżeli pacjent otrzyma jeden lek, to kolejnym nie można go już bezpłatnie leczyć.

– Leki nowej generacji są rewelacyjne. Leczeni nimi pacjenci mówią, że po miesięcznej lub dwumiesięcznej terapii wstają z łóżka, idą do pracy i na dodatek dojeżdżają do niej na rowerze. Okazuje się jednak, że te leki nie mogą być stosowane tak, jak powinny – czyli sekwencyjnie, jeden po drugim lub wymiennie. Zgodnie z opinią wydaną przez biegłych dla Ministerstwa Zdrowia jest to niemożliwe – podkreśla Bogusław Olawski, prezes Sekcji Prostaty Stowarzyszenia UroConti. Dodaje, że to wbrew zaleceniom zarówno Polskie go Towarzystwa Urologicznego, jak i ekspertów.

W ogonie Europy

W tym tygodniu pacjenci z rakiem prostaty – wspólnie z wieloma innymi organizacjami – wystosowali apel do Ministra Zdrowia o zajęcie się tymi obszarami polskiej urologii, które wymagają zmian, między innymi w zakresie dalszego poszerzenia dostępu do refundowanych nowoczesnych terapii.

– Pacjenci z rakiem prostaty nie domagają się szczególnego traktowania. Chcielibyśmy jedynie nie musieć dłużej walczyć o to, co cały świat z powodzeniem stosuje od dawna, a co dla nas nadal jest niedostępne. Mamy prawo do takich samych standardów leczenia jak pacjenci w innych krajach. Tymczasem nadal jesteśmy w ogonie Europy, jeśli chodzi o nowoczesne leczenie raka prostaty, zarówno przed chemioterapią, gdzie mamy do dyspozycji tylko jeden lek, jak i po chemioterapii, gdzie nasze leczenie ogranicza zakaz sekwencyjności, który jest sprzeczny z międzynarodowymi standardami – stwierdził Bogusław Olawski, prezes Sekcji Prostaty Stowarzyszenia UroConti.

Źródło: biznes.newseria.pl

POLECAMY RÓWNIEŻ: Chcesz się ustrzec przed rakiem prostaty? Jedz orzechy!

Tagi:

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Bakterie w jądrach wyznacznikiem płodności? Zobacz najnowsze odkrycie włoskich naukowców

Bakterie w jądrach wyznacznikiem płodności? Do takich wniosków doszli włoscy naukowcy. Wyniki ich badań mogą być przełomem w leczeniu męskiej niepłodności. 
fot. Pixabay

Bakterie w jądrach wyznacznikiem płodności? Do takich wniosków doszli włoscy naukowcy. Wyniki ich badań mogą być przełomem w leczeniu męskiej niepłodności. 

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Naukowcy odkryli właśnie, że w męskich jądrach bytują bakterie, których typ różni się w zależności od stopnia płodności mężczyzny.

Do tej pory naukowcy uważali, że środowisko panujące w jądrach jest sterylne. Testy włoskich badaczy obalają jednak tę teorię.

Eksperci uważają, że w jądrach obecne są mikroorganizmy, które mogą dawać wskazówki dotyczące płodności człowieka. Okazuje się, że mężczyźni z większą liczbą baterii są bardziej płodni. Im mniej mikroorganizmów, tym mniejsza liczba plemników.

To zaskakujące odkrycie, ponieważ niemal wszystkie podręczniki medyczne wspominają, że ludzkie jądra są mikrobiologicznie sterylnym mikrośrodowiskiem – powiedział autor badań Massimo Alfano.

Zobacz także: Mała liczba plemników to nie jedyny problem. Zobacz, na co jeszcze narażeni są niepłodni mężczyźni

Bakterie w jądrach wyznacznikiem płodności

W testach naukowcy porównali nasienie zdrowych, płodnych panów z nasieniem mężczyzn z azoospermią. Jest o stan, który charakteryzuje się brakiem plemników w ejakulacie.

Problem azoospermii dotyczy 1 proc. mężczyzn, jednak odpowiada za 10-15 proc. przypadków męskiej niepłodności.

Naukowcy ze szpitala San Raffaele w Mediolanie wyróżnili cztery typy bakterii występujących w męskich jądrach. Mężczyźni z bardzo małą ilością plemników mają tylko jeden typ bakterii– uważają naukowcy.

U panów z azoospermią bakterie są najmniej zróżnicowane. Badanie ukazało, że w ich jądrach dominuje jedna forma organizmów.

Zobacz także: Polski wynalazek, który może pomóc tysiącom mężczyzn. Co potrafi CoolMen?

Dzięki odkryciu powstaną nowe metody leczenia

To odkrycie przyczyni się do opracowania nowych terapii dla niepłodnych mężczyzn. Naukowcy są zdania, że badania nad bakteriami mogą pomóc w doprecyzowaniu, dla których panów chirurgiczna ekstrakcja plemników da największe korzyści.

– Niektórzy z tych mężczyzn nie mają szans, aby zostać ojcami. To właśnie im chcemy w szczególności pomóc – mówi dr Sarah Vij, urolog z Cleveland Clinic. Jak zaznacza, badania bakterii mogą się stać alternatywą dla inwazyjnej biopsji.

Testy przeprowadzono tylko na 15 mężczyznach, odkrycie wymaga jeszcze dalszych badań. Jeżeli zostanie potwierdzone, może być wstępem do pionierskich badań w tym temacie.

O wynikach badań można przeczytać w majowym wydaniu czasopisma naukowego „Human Reproduction”.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Daily Mail

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Alergia a ciąża

alergia a ciąża
fot. Pixabay

Wiele kobiet rozpoczyna ciążę już z chorobami alergicznymi. Niestety alergia może pojawić się również po raz pierwszy w okresie ciąży, nawet jeśli objawy uczulenia nigdy wcześniej nie występowały.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

O alergii w ciąży

Około 18–30% kobiet w wieku rozrodczym cierpi na chorobę alergiczną. Astma występuje u 8–9% ciężarnych. Inne choroby alergiczne, które mogą skomplikować ciążę, to zapalenie spojówek, ostra pokrzywka, anafilaksja, alergia pokarmowa i alergie na leki.

Dolegliwości alergiczne u kobiet w czasie ciąży mogą się zaostrzyć albo ustąpić. Natomiast u jednej trzeciej kobiet objawy uczuleniowe pojawiają się po raz pierwszy właśnie w ciąży.

Zobacz także: Przerost Candida a niepłodność: co mają ze sobą wspólnego?

Alergia czy objaw ciąży

W czasie ciąży, wskutek zmian hormonalnych, często dochodzi do obrzęku śluzówek nosa, zazwyczaj w drugim trymestrze ciąży. Wysokie poziomy estrogenu rozpulchniają śluzówkę nosa, a to powoduje pojawienie się wysięku i wodnistej wydzieliny.

Oprócz kataru może pojawić się krwawienie z nosa. Nieżyt nosa w czasie ciąży uznaje się za typowy objaw fizjologiczny. Jeżeli dochodzą do niego dodatkowo symptomy takie jak kichanie, kaszel, swędzenie, łzawienie oczu, duszności, pokrzywka, wysypka, wtedy możemy podejrzewać alergię.

Zobacz także: Dieta w ciąży a alergia u dziecka. Czy istnieje związek?

Jak zapobiegać alergii?

Najlepszym sposobem na walkę z uczuleniem jest unikanie alergenów, dlatego dobrze jest wiedzieć, na które alergeny i konkretne ich białka jesteśmy uczuleni.

Do najczęstszych alergenów należą: pyłki drzew, traw, roztocza kurzu domowego, sierść zwierząt domowych, zarodniki pleśni, karaluchy, pokarmy (orzeszki ziemne, mleko, jajka, ryby, skorupiaki) oraz leki, lateks i jad owadów błonkoskrzydłych.

Zobacz także: Starasz się o dziecko? Zrób badanie na obecność wirusa HPV! [WIDEO]

Jak jednym badaniem wykryć przyczynę alergii?

W ofercie ALAB laboratoria znajduje się kompleksowy test in vitro w kierunku diagnostyki alergii IgE zależnej na poziomie molekularnym – ALEX Panel 282.

Jest to najbardziej zaawansowana generacja testów, która pozwala uzyskać kompletny obraz uczulenia każdego pacjenta. Ocenia aż 282 składowe testu ze 156 źródeł alergenów, oferując jednoczesny pomiar całkowitej i swoistej IgE.

Określa prawdziwy profil uczuleniowy poprzez wykluczenie reakcji krzyżowych i ustalenie właściwej cząstki uczulającej. Pozwala przewidzieć ryzyko ciężkich reakcji ogólnoustrojowych bądź łagodnych reakcji miejscowych.

Dodatkowo można także dopasować indywidualne wskazówki dietetyczne i terapeutyczne dla każdego pacjenta.

Pomiar przeciwciał IgE swoistych dla alergenów w surowicy ma podobną wartość diagnostyczną jak testy skórne, ale ma znacznie wyższą powtarzalność, a na wyniki nie mają wpływu trwające objawy czy leczenie, np. leki przeciwhistaminowe.

Diagnostyka in vitro jest bezpieczna zarówno dla kobiet w ciąży, jak i tych cierpiących na choroby skóry, a także w przypadku podejrzenia reakcji anafilaktycznej w alergii pokarmowej i uczulenia na jady owadów.

ALEX Panel 282 to kompleksowe, spersonalizowane postępowanie w alergologii. Po więcej informacji o teście zapraszamy na naszą stronę: https://www.alablaboratoria.pl/19704-alex

Autorka: mgr Martyna Lewandowska, Product Manager w Alab laboratoria

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.