Przejdź do treści

Czy metoda in vitro jest skuteczna i bezpieczna?

Zapłodnienie pozaustrojowe polega na zapłodnieniu komórki jajowej w warunkach laboratoryjnych, a następnie przeniesieniu zarodka do jamy macicy. Daje ono szansę na posiadanie dzieci w sytuacjach, kiedy inne metody okazały się nieskuteczne lub kiedy są wskazania medyczne, wykluczające możliwość naturalnego poczęcia.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Spośród wszystkich metod leczenia niepłodności, in vitro jest metodą najbardziej skuteczną, stosowaną z powodzeniem od ponad 30 lat. Twórca metody dr Robert Edwards otrzymał w 2010 roku nagrodę Nobla w medycynie.

Procedura in vitro – krok po kroku

Zapłodnienie in vitro to skomplikowana, kompleksowa i wymagająca dużej precyzji oraz doświadczenia procedura medyczna. Aby ją przeprowadzać, ośrodek powinien uzyskać pozwolenie Ministra Zdrowia, a personel powinien posiadać odpowiednie umiejętności i doświadczenie. Przed przystąpieniem do leczenia należy wykonać wiele badań oraz oznaczeń laboratoryjnych przez obydwojga partnerów. Kiedy para uzyska kwalifikację do leczenia (tzw. orzeczenie o stanie zdrowia), można przystąpić do procedury.

Procedura in vitro składa się z kilku etapów:
  • Stymulacja owulacji
  • Pobrania komórek jajowych i nasienia
  • Zapłodnienia w laboratorium embriologicznym
  • Przeniesienie zarodka do macicy (embriotransfer)
  • Suplementacja drugiej fazy cyklu (fazy lutealnej)
  • Przygotowanie do transferu rozmrożonego zarodka

Każdy z tych etapów jest bardzo ważny, wymaga doświadczenia lekarza prowadzącego oraz dużej uwagi pacjentów we właściwym wypełnianiu zaleceń. In vitro jak każda procedura medyczna może ponosić za sobą powikłania.

Samopoczucie, objawy po in vitro

Kobiety po in vitro bardzo często czują podekscytowanie i radość przemieszaną z niepokojem. W końcu zakończył się etap przygotowań, a plan został wdrożony. Pary z nadzieją i optymizmem patrzą w przyszłość. Z drugiej strony istnieje możliwość niepowodzenia zabiegu, o której świadomość nie pozwala nam zapomnieć. Niektórym pacjentkom towarzyszy strach o swoje zdrowie i powodzenie procedury. Niepłodność jest bardzo trudna dla zdrowia psychicznego i samopoczucia. W klinice Gameta pary przystępujące do programu in vitro mogą skorzystać z bezpłatnych konsultacji psychologicznych.

Kobiety, które nie mogą zajść w ciążę, bardzo często koncentrują się na swojej niepłodności. Staje się to przewodnim tematem ich życia. Żmudne badania i kolejne etapy procedury in vitro wpływają na relacje między partnerami, poziom stresu, zmęczenia i ciągłe poczucie niepewności, które nie sprzyja powodzeniu zajścia w ciążę. Staram się zadbać o komfort psychiczny Pacjentów, o odpowiednie nastawienie, szukamy wspólnie motywacji w tej trudnej sytuacji, a także odczarowujemy niepłodność, rzetelnie informując o problemie z medycznego punktu widzenia. Wyeliminowanie poczucia winy, które często pojawia się u pacjentów zmagających się z problemem, koncentracja na nadziei i możliwości zmiany sytuacji to podstawa dobrego samopoczucia. Staramy się także przygotować na niepowodzenie procedury, wspólnie wypracowujemy „plan awaryjny”, który ma zapobiec dekompensacji pacjentów po niepowodzeniu. Spokój wewnętrzny jest niezbędnym elementem drogi przyszłych rodziców – mówi Aleksandra Gozdek-Piekarska, psycholog z kliniki Gameta Łódź.

Czy metoda in vitro jest bezpieczna?

Zapłodnienie metodą in vitro to metoda stosowana w Polsce od ponad 30 lat, która daje każdego dnia szansę na szczęście dla tysięcy niepłodnych par. To bezpieczna metoda, w której ryzyko powikłań jest małe. Świadczy o tym fakt, że program zapłodnienia pozaustrojowego na całym świecie przeprowadzany jest ambulatoryjnie tzn. nie wymaga hospitalizacji pacjentki. Należy zaznaczyć, że w medycynie nie da się nigdy wykluczyć powikłania w 100%. W Polsce, jak w całej Unii Europejskiej, powikłania po leczeniu metodą in vitro są monitorowane przez pracowników ośrodków wspomaganej prokreacji i Ministra Zdrowia.

Możliwe negatywne skutki procedury pozaustrojowego zapłodnienia:
  • Na etapie stymulacji hormonalnej: mdłości, uderzenia gorąca, napięcie, ból w dolnej części brzucha.
  • Punkcja jajników: zabieg wykonywany jest w znieczuleniu dożylnym (pacjentka zasypia na około 15-20 minut). Po wybudzeniu może odczuwać mdłości, zawroty głowy, ból głowy. Może pojawić się krwawienie z dróg rodnych, ból i wzdęcie brzucha, problemy z oddawaniem moczu, krwawienie do jamy otrzewnowej.
  • Zespół hiperstymulacji – nadmierna reakcja jajników na terapię hormonalną.
  • Ciąża pozamaciczna.
  • Ciąża mnoga.

Zapytaliśmy dr n. med. Pawła Radwana z Kliniki Gameta o częstość występowania powikłań u pacjentek.

Właściwie prowadzona kwalifikacja pacjentów oraz umiejętnie prowadzona stymulacja owulacji, w czasie której pacjentka ma monitorowany wzrost pęcherzyków oraz poziom hormonów, eliminuje z dużym prawdopodobieństwem wystąpienie powikłań – podkreśla dr Paweł Radwan.

Bardzo rzadko zdarza się, aby pacjentki krwawiły do jamy brzusznej po punkcji. Natomiast plamienie z pochwy występuje często po zabiegu, w którym nakłuwa się jej ściany w celu pobrania komórek jajowych. Jeśli zachodzi zwiększone ryzyko zespołu hiperstymulacyjnego, odraczamy podanie zarodka na kolejny cykl, co praktycznie niweluje występowanie objawów hiperstymulacji. Ciąże mnogie zdarzają się coraz rzadziej, gdyż w Klinikach Gameta kierujemy się polityką SET (Single Embryo Transfer) – czyli transferem pojedynczego transferu zarodka – dodaje.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Aplikacja mobilna wesprze leczenie niepłodności

Telefon komórkowy, a w niej: aplikacja mobilna
Fot.: Pixabay.com

Spersonalizowany plan leczenia niepłodności, przypomnienia o kolejnych dawkach leków oraz wizytach lekarskich, a także bezpośrednie komunikaty i wyniki badań z kliniki – to tylko niektóre funkcjonalności aplikacji, która wesprze pacjentki przechodzące przez procedurę in vitro.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Wiele pacjentek podkreśla, że procedura towarzysząca zapłodnieniu in vitro jest długotrwała, skomplikowana i obciążająca psychicznie. Stres i strach, związane z kolejnymi etapami IVF, można byłoby złagodzić, gdybyśmy mieli łatwy dostęp do eksperckiej wiedzy, a lekarze byli zawsze na wyciągnięcie ręki. Choć brzmi to nierealnie, ta wizja powoli się urzeczywistnia. Na australijskim rynku właśnie pojawiła się aplikacja, która w profesjonalny sposób wesprze pacjentki, które zdecydowały się na wykonanie zabiegu in vitro. To pierwszy taki program na świecie.

Co oferuje aplikacja do in vitro?

Za oprogramowaniem stoi renomowana australijska klinika Virtus Health, która oferuje m.in. usługi w zakresie diagnostyki i leczenia niepłodności oraz medycyny rozrodu.

– Wiele kobiet, u których zdiagnozowano niepłodność, zmaga się z nieprzyjemnym poczuciem utraty kontroli. Wierzymy, że ta aplikacja będzie dla nich czymś więcej niż praktycznym narzędziem; że poprawi samopoczucie pacjentek i nastawienie do leczenia – powiedziała Sue Channon, CEO grupy Virtus.

Niepozorny program, przeznaczony na urządzenia mobilne, skrywa wiele funkcjonalności. Użytkowniczka może skorzystać z rzetelnie opracowanych poradników, spersonalizowanego kalendarza leczenia, uzyskać szybkie wsparcie lekarza prowadzącego oraz za pomocą kilku kliknięć skontaktować się z kliniką. Aplikacja Virtus Health przypomni też o kolejnej dawce leków i zbliżającej się wizycie u lekarza. Wszystkie dane są poufne i szyfrowane.

Virtus Health App dostępna jest dla australijskich użytkowniczek w sklepie iTunes oraz Google Play. To pierwsza tego typu aplikacja na świecie. Mamy nadzieję, że w ślad za nią pojawią się podobne narzędzia dla Europejek.

Źródło: Medianet.com.au

Polecamy również: Ciągły monitoring zarodków zwiększa szanse in vitro o 25%

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Nieudane in vitro – dlaczego?

niepłodność a rozpad związku
fot. Fotolia

Każda z par rozpoczynających procedurę in vitro jest informowana o skuteczności leczenia tą metodą i wie, że być może zabieg trzeba będzie powtórzyć, czasem nawet kilkakrotnie. Pomimo to, jeśli zabieg się nie uda, wszyscy przeżywamy rozczarowanie i zadajemy sobie pytania: dlaczego? Dziś, na te pytania odpowiedzą dr Katarzyna Kozioł i dr Piotr Lewandowski – lekarze i założyciele warszawskiej Przychodni nOvum.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Panie Doktorze, Pani Doktor dlaczego się nie udało?

Przyczyn może być wiele, ale spróbujmy je pogrupować na etapy, które składają się na pełną procedurę zapłodnienia pozaustrojowego. Zacznijmy od stymulacji hormonalnej. Do jej rozpoczęcia pacjentka musi być dobrze przygotowana, np. powinna być jeśli to możliwe ustalona przyczyna niepłodności, wykorzystane wszystkie inne sposoby leczenia – jeśli w danej sytuacji są możliwe do zastosowania – oraz wykonany komplet obowiązkowych badań dodatkowych, które przyczynią się do podniesienia bezpieczeństwa zabiegu.  Pacjenci powinni też być szczegółowo poinformowani o czekającym ich leczeniu, szansach na pozytywny wynik, możliwych powikłaniach (nawet jeśli ryzyko ich wystąpienia jest znikome). To zmniejsza stres i powoduje że pacjenci podchodzą do zabiegu z większym spokojem i racjonalnym optymizmem.  Sam protokół stymulacji dobieramy do profilu hormonalnego pacjentki, wieku, BMI i rezerwy jajnikowej (po jej zbadaniu można prognozować odpowiedź na stymulacji). Ważne jest na jakim etapie reprodukcyjnym jest nasza pacjentka, jakim zapasem komórek jajowych jeszcze dysponuje, jaki jest jej ogólny stan zdrowia. Dlatego przed rozpoczęciem stymulacji oznaczamy poziom hormonu AMH, FSH. Jeśli rodzaj stymulacji został odpowiednio dobrany do pacjentki to stymulacja powinna zakończyć się pobraniem oczekiwanej liczby  8 do 15 komórek jajowych. Taka liczba daje największą szansę na ciążę. Oczywiście jeśli jest ich mniej ale w ogóle są szanse na udany zabieg i ciążę również są ale mniejsze, tym mniejsze im mniej dojrzałych komórek jajowych. Jeśli udało się pobrać dojrzałe komórki to mówimy o pierwszym sukcesie. Jeśli nie udaje się pobrać komórek, przyczyn należy szukać w odpowiedzi na stymulację, genetyce, ale często przyczyna może być bardzo prosta do wyeliminowania. Jeśli na dwa dni przed punkcją lekarz potwierdził podczas badania USG obecność kilku dojrzałych pęcherzyków jajnikowych ich brak po punkcji najczęściej jest spowodowany nieprawidłowym, niezgodnym z zaleceniem lekarza przyjęciem leku wyzwalającego. Lek ten w formie zastrzyku trzeba przyjąć na 34-38 godzin przed planowaną punkcją, czyli najczęściej jest to na dwa dni przed punkcją, wieczorem jeśli punkcja jajników jest planowana rano. Jeśli zostanie przyjęty w innym czasie komórki nie uwolnią się do wnętrza pęcherzyków a w pobranym płynie pęcherzykowym nie znajdą się komórki jajowe.

Jeśli jednak udało się pobrać komórki, co dzieje się dalej? Przecież nie każda komórka jajowa zapłodni się a potem da ciążę…

No właśnie. Pobrane komórki trafiają do laboratorium, gdzie oceniana jest ich dojrzałość a następnie są zapładniane.  To, czy z komórki jajowej powstanie zarodek zależy zarówno od jakości komórki jak i plemnika, a na tę jakość składają się zarówno materiał genetyczny obu gamet, jak i energetyczny komórki jajowej. W warunkach naturalnych, u płodnych ludzi, nie każda komórka jajowa jest zdolna do zapłodnienia i zapoczątkowania ciąży. Dlatego właśnie o niepłodności mówi się po roku, czyli 12-u cyklach prób! Podobnie jest podczas zabiegu in vitro. Przyjmuje się, że powinno zapłodnić się 60-80% komórek. Jeśli pomimo prawidłowej budowy morfologicznej i ruchliwości plemników i prawidłowego wyglądu komórek jajowych nie dochodzi do zapłodnienia i utworzenia się zarodków może to świadczyć o wielu problemach, nie zawsze możliwych do zdiagnozowania – podkreśla dr Katarzyna Kozioł. Proces zapłodnienia na poziomie komórkowym jest procesem bardzo skomplikowanym. Składa się w uproszczeniu z następujących etapów:

  • przenikania plemnika przez wzgórek jajonośny który otacza komórkę jajową i ją odżywia;
  • przyłączenia plemnika do otoczki przejrzystej bezpośrednio otaczającej komórkę jajową i pełniącą funkcję chroniącą komórkę przed szkodliwymi czynnikami w tym bakteriami i czynnikami immunologicznymi;
  • przenikania plemnika przez otoczkę przejrzystą;
  • fuzji plemnika z błona komórkową komórki jajowej;
  • aktywacji komórki jajowej;
  • uwolnienia wewnątrz komórki jajowej materiału genetycznego ze skondensowanej formy jaka była obecna w głowie plemnika;
  • utworzenia przedjądrzy męskiego i żeńskiego- kulistych tworów w których jest zgromadzony materiał genetyczny od przyszłego ojca i matki

Dlatego właśnie ze względu na złożoność wszystkich etapów zapłodnienia często trudno znaleźć przyczynę niepowodzenia.

Mogą to być zaburzeniach czynnościowe plemników (np. defekt akrosomu, tj. części główki plemnika w której znajdują się enzymy ułatwiające wniknięcie plemnika do komórki jajowej), dyskretne zaburzeniach genetyczne obecne w gametach, które powodują, że któryś z wymienionych etapów nie wystąpi lub przebiegnie nieprawidłowo. Przed kolejną procedurą należy wtedy koniecznie  zbadać kariotypy przyszłych rodziców, choć nie zawsze ich wynik  pozwoli znaleźć przyczynę. ; nieraz jest ona spowodowana zmianami w genach, których rola w procesie zapłodnienia jest wciąż poznawana.

Czytaj też: In vitro – obawy pacjentów

Przyjmy, że również ten etap przeszliśmy pozytywnie. Komórki się zapłodniły, obserwujemy rozwój zarodków…

Podobnie jak i w naturze, również w laboratorium nie każdy powstały zarodek rozwinie się do stadium, które rokuje jego dalszy prawidłowy rozwój , tak aby mogły być transferowane ( podane do macicy) najczęściej w 3. lub 5. dobie. Dobre laboratorium embriologiczne zapewnia zarodkom optymalne warunku do rozwoju: gwarancje stałych warunków fizycznych, temp, pH, wilgotności, czystości środowiska hodowlanego, najlepszy dobór pożywek hodowlanych. W najlepszych zarodki mogą być hodowane w embrioskopach, czyli inkubatorach umożliwiających stałe, elektroniczne monitorowanie rozwoju zarodków bez konieczności ich wyjmowania a więc chwilowych zmian korzystnego dla nich środowiska (tego zarodki nie lubią).

Dzięki temu uzyskujemy dodatkowe informacje o zarodkach, a podgląd umożliwia obserwację podziałów komórkowych, ocenę prawidłowości tych podziałów i osiągania kolejnych stadiów rozwojowych na podstawie czego można ocenić potencjał rozwojowy danego zarodka i przewidywać jego dalszy rozwój już w macicy.

Przed transferem lub mrożeniem zarodki są klasyfikowane w zależności od wyglądu i etapu rozwoju w momencie oceny. Często przyszłych rodziców niepokoi fakt, że ich zarodek w tej klasyfikacji nie wypada najlepiej. Niepotrzebnie!

Klasyfikacja ta jest potrzebna aby określić w przybliżeniu statystyczną szansę na jego dalszy rozwój i zapoczątkowanie ciąży. Co prawda z zarodków wyglądających na gorzej rozwijające się  nieco rzadziej rozwijają się ciążę ale nadal jest to możliwe, aby urodziły się z nich  piękne i zdrowe dzieci. Natura dąży do zachowania gatunku, a więc narodzin dzieci, a zarodki mają mechanizmy, które do pewnego stopnia umożliwiają im samodzielną naprawę własnych struktur. A poza tym nie wiemy z jakich zarodków urodziliśmy się my, czy dzisiejsi Nobliści. Więc pamiętajmy o tym, że każdy zarodek to szansa na udane rodzicielstwo.

Jeśli jednak zarodki nie rozwijają się prawidłowo przyczyn należy szukać w jakości komórek jajowych lub plemników. Komórki jajowe w przypadku niskiej rezerwy jajnikowej lub z wiekiem mają coraz słabszą jakość związaną być może ze zmniejszającą się liczbą mitochondriów. Medycyna, nawet najbardziej zaawansowana, nie jest jeszcze w stanie poradzić się z  naturalnym starzeniem się organizmu i wyczerpywaniem się jego rezerw i zasobów, w tym również prokreacyjnych.

W takiej sytuacji próbuje się innych sposobów stymulacji hormonalnej lub w skrajnych sytuacjach zapłodnienia w cyklu naturalnym. Należy pamiętać, że dopóki wytwarzają się i zapładniają komórki jajowe dopóty zawsze jest szansa na ciążę – mówi dr Piotr Lewandowski.  Czasem trzeba tylko dłużej się o nią postarać . Jeśli rozwój zarodków początkowo jest prawidłowy ale ulega zahamowaniu po 3-ej dobie rozwoju i nie dochodzi do utworzenia się blastocyst wtedy przyczyn należy szukać w plemnikach i próbować starać się poprawić ich jakość usuwając czynniki szkodliwe ( wyleczenie ewentualnych stanów zapalnych, unikanie przegrzewania jąder, szkodliwych warunków pracy lub życia np. oprysków roślin, pracy z innymi szkodliwymi substancjami chemicznymi, odstawienie niektórych szkodliwych leków lub suplementów oraz używek- np. sterydów anabolicznych, narkotyków, papierosów, unikanie substancji zaburzających hormonalną gospodarkę ustroju – endocrine disruptors). W sytuacji braku poprawy stosuje się  zaawansowane techniki laboratoryjne wspomagające plemniki. W ostatecznej sytuacji pozostaje opcja skorzystania z komórek anonimowej dawczyni lub plemników anonimowego dawcy.

Idźmy dalej! Są zarodki, para przychodzi na transfer i…

Wyczekiwany i ważny moment dla wszystkich par! – podkreśla dr Lewandowski. Zarodki do transferu przygotowane są w mediach hodowlanych – embriolog może wybrać media dodatkowo wspierające implantację, znając historię wcześniejszych efektów leczenia pary. Po transferze hormonalnie wspomagamy organizm, żeby ułatwić zagnieżdżenie się zarodka w macicy, i… czekamy na ciążę. To powinien być czas spokojnego dbania o siebie, a nie pełnego niepokoju wsłuchiwania się w organizm. Jeżeli kobieta przewiduje, że w tym okresie trudno jej będzie zapanować nad emocjami, może warto przygotować się na ten korzystając z pomocy psychologa?

Niestety, podobnie jak w naturze część zarodków mimo wcześniejszego obiecującego rozwoju nie rozwinie się dalej i nie zapoczątkuje ciąży. To przykre mając na uwadze, ile udanych etapów leczenia już za nami oraz tego, jak duże nadzieje na rodzicielstwo para pokłada w leczeniu in vitro.  Należy jednak pamiętać że taka sam sytuacja ma miejsce w naturalnych warunkach. Tylko ok 30-40% powstałych zarodków ma szansę na prawidłową implantację ( zagnieżdżenie w macicy). Jeśli para ma zamrożone zarodki, może już w kolejnym cyklu podejść do kolejnego tym razem kriotransferu. Kriotransfer może być ominięciem przeszkody w postaci zbyt mocno reagującej na stymulację hormonalną śluzówki macicy, co czasem bywa powodem niepowodzenia. Wówczas kriotransfer w cyklu naturalnym pomoże ominąć ten problem.

W nOvum procedurę in vitro, uważamy za zakończoną po transferze ostatniego, zamrożonego zarodka. Kriokonserwacja jest dla nas bardzo ważnym etapem leczenia, a po kriotransferach mamy już ponad 5300 ciąż – mówi dr Kozioł. Nawet jeśli pierwszy, świeży transfer się nie powiedzie, para nadal jest w trakcie procesu leczenia, który jeszcze się nie zakończył. Ostateczną oceną wyników leczenia jest  tzw.Cumulative preganancy rate czyli odsetek ciąż na cykl leczenia z wykorzystaniem świeżych i mrożonych zarodków.  Jak wynika z danych Ministerstwa Zdrowia, datowanych na 28 lipca 2017 r. w Programie MZ cumulative pregnancy rate w nOvum utrzymywał się na poziomie 61 procent! – dodaje dr Lewandowski

Brak ciąży po transferach zarodków może być spowodowany: zaburzeniami wzrostu i funkcji endometrium, zmianami w obrębie macicy tj. polipami, mięśniakami, zrostami, nieprawidłowościami w jej budowie; wadą genetyczną zarodków, która powstają w wyniku błędów podczas kolejnych podziałów i te uszkodzone natura eliminuje zatrzymując je w dalszym rozwoju;, zaburzeniem synchronizacji rozwoju śluzówki macicy z rozwojem zarodka co powoduje rozminięcie się gotowości do implantacji z warunkami w macicy. Czasem w grę wchodzą inne dodatkowe choroby wikłające niepłodność, co powoduje że trzeba poszerzyć badania aby wykryć inne zaburzenia mogące mieć wpływ na skuteczność leczenia niepłodności.

Polecamy: Kriokonserwacja pod troskliwa opieką

Para przeszła pełen cykl leczenia, często więcej niż jeden, a ciąży nie ma. Co można zrobić?

To czas na decyzję: co dalej? Może warto umówić się na wizytę w innym ośrodku, u innego lekarza? Przeanalizować to, co wydarzyło się wcześniej. W nOvum, nad programem leczenia pacjentów z trudną historią, często nieudanymi i wielokrotnymi zabiegami  w innych ośrodkach pracuje zespół specjalistów. Analizujemy każdy dotychczasowy etap i na podstawie wniosków staramy się przygotować plan uwzgledniający wszystkie dotychczasowe elementy – mówi dr Lewandowski, który często ma kontakt z pacjentami szukającymi pomocy po wielokrotnych niepowodzeniach w różnych ośrodkach.

Do kolejnej próby, należy się bardzo dobrze przygotować, wyeliminować wszystkie potencjalne przeszkadzające w sukcesie czynniki, które jesteśmy w stanie zidentyfikować – dodaje dr Lewandowski  Nawracające niepowodzenia w implantacji  (recurrent implantation failure) są tematem wielu naukowych debat i konferencji naukowych. Rozważa się różne opcje, ważne żeby proponowane terapie wspomagające miały udowodnioną skuteczność kliniczną. W innym przypadku mogą stać się źródłem dodatkowych rozczarowań i obciążeń w tym także finansowych…

Na tym etapie warto rozważyć wsparcie psychologa. Brak efektów leczenia, odbierany jako kolejne porażki nie pozostaje bez wpływu na psychikę pacjentów, a ta ma negatywny wpływ zarówno na codzienne ich funkcjonowanie jako wspierających się partnerów, jak i na system immunologiczny  oraz ogólny stan zdrowia kobiety i mężczyzny.

Zobacz także: Jakość i bezpieczeństwo – priorytety w in vitro

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Urodziła dziecko swojemu synowi. Udało się dzięki in vitro

Urodziła dziecko swojemu synowi
fot. Fotolia

Kiedy 29-latka wyszła za mąż wiedziała, że nigdy nie będzie w stanie urodzić dziecka. Wraz z mężem zdecydowali się na pomoc surogatki. Kobieta z początku nie przypuszczała, że surogatką zostanie jej… teściowa. To ona urodziła dziecko swojemu synowi i jego żonie.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kayla Jones z Texarkana w Arkansas w wieku 17 lat przeszła częściową histerektomię, co uniemożliwiło jej urodzenie dziecka. Ona i jej mąż Cody pragnęli jednak biologicznego dziecka. W tej sytuacja skorzystanie z pomocy surogatki wydawało się być najlepszym rozwiązaniem.

Podczas jednego z rodzinnych spotkań matka Cody’ego zażartowała, że jeżeli nie znają odpowiedniej kandydatki, ona zostanie surogatką. Para nie rozważała jednak takiej opcji, a deklaracja teściowej traktowana była jedynie jako niewinny żart rzucony podczas rodzinnego spotkania.

Urodziła dziecko swojemu synowi

fot. Facebook Kayla Jones

Zobacz także: Surogacja a niepłodność

Poszukiwania surogatki

Wybór odpowiedniej kobiety na surogatkę okazał się jednak nie lada wyzwaniem. Po odrzuceniu kilku ofert Kayla niemal straciła nadzieję na posiadanie biologicznego potomstwa.

Wtedy przypomniała sobie o deklaracji matki Cody’ego, Patty Resecker. – Moja teściowa zawsze żartowała, że zostanie surogatką. Po kilku odrzuconych kandydaturach zaczęliśmy myśleć o jej propozycji bardziej poważnie – ujawniła Kayla.

Małżeństwo miało jednak obawy natury etycznej. Kayla zaczęła przekopywać internet w poszukiwaniu historii takich, jak w jej rodzinie. W sieci znalazła kilka przypadków, w których babcie zostawały surogatkami. Zapadła decyzja – małżeństwo poprosiło o pomoc matkę Cody’ego.

Po serii badań Patty przystąpiła do procedury in vitro. Niestety, pierwszy transfer okazał się nieudany. Po drugiej próbie w maju 2017 roku okazało się, że Patty jest w ciąży.

Zobacz także: Po 10 latach starań została mamą, a wszystko dzięki… siostrze!

Urodziła dziecko swojemu synowi

Kayla i Cody dowiedzieli się pierwsi. Patty chciała, aby ta intymna chwila pozostała tylko dla nich i zostawiła w kubeczku mocz, żeby para mogła zrobić test ciążowy. Po ukazaniu się pozytywnego wyniku małżeństwo odwiedziło Patty i na nagraniu uwieczniło jej reakcję.

Reakcja Patty na wieść o ciąży // fot. Print screen www.youtube.com/watch?v=XgvoXfI49tY

– To był mój drugi najszczęśliwszy dzień w życiu – wspomina to wydarzenie Kayla.

Siedem miesięcy później, 30 grudnia 2017 roku na świat przyszedł Kross Allen Jones. – Miałam szansę na zrobienie cudownej rzeczy. Dla mojego syna i synowej nosiłam pod sercem własnego wnuka – powiedziała Patty na łamach LoveWhatMatters.

Źródło: Independent

Weronika Tylicka

dziennikarka, związana od początku z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Co z dofinansowaniem in vitro we Włocławku? Nowoczesna ma dobre wieści

Kobieta w ciąży trzyma w ręku wynik badania USG /Ilustracja do tekstu: Zielone światło dla dofinansowania in vitro we Włocławku

Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji wystawiła pozytywną opinię dla obywatelskiego projektu „Leczenie niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego in vitro dla mieszkańców miasta Włocławek w latach 2017-2019”. To zielone światło dla dalszych prac nad wprowadzeniem dofinansowania in vitro dla mieszkańców Włocławka.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Przypomnijmy, że projekt programu dofinansowania in vitro dla mieszkańców Włocławka został przygotowany w listopadzie ub.r. przez lokalne koło Nowoczesnej. Swoimi głosami wsparło go wówczas 600 mieszkańców miasta. Wbrew pierwotnym planom nie trafił on jednak pod obrady na ostatniej sesji rady miasta w 2017 r.  Ratusz odesłał projekt do poprawek z uwagi na braki formalne, które uniemożliwiały jego dalsze procedowanie. Chodziło m.in. o niedołączenie opinii Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji i niewskazanie źródła finansowania działań.

Projekt dofinansowania in vitro we Włocławku na ostatniej prostej, ale potrzebne wsparcie mieszkańców

Choć niezbędne formalności zostały załatwione, autorzy projektu podkreślają, że największe wyzwanie wciąż przed nimi. „Teraz musimy się zmobilizować, gdyż czeka nas ostatni najtrudniejszy etap: skierowania projektu pod obrady Rady Miasta i zatwierdzenia go w głosowaniu” – informują we wpisie w mediach społecznościowych.

Aby zwiększyć  szanse na przyjęcie uchwały o dofinansowaniu in vitro we Włocławku, działacze skierowali do mieszkańców prośbę, by poprosili swoich radnych o poparcie projektu w głosowaniu. „Jeżeli ciągle leży Wam na sercu problem osób z niepłodnością i walki z niekorzystnymi trendami demograficznymi we Włocławku, udzielcie nam swojego wsparcia!” – apelują.

Źródło: ddwloclawek.pl, wloclawek.info.pl

Polecamy również: Kliniki in vitro w Czechach. Czy warto rozważyć tę opcję?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.