Przejdź do treści

Czy już czas wykreślić słowo “bezpłodność” ze słowników?

Bezpłodność czynnik maciczny

Według Światowej Organizacji Zdrowia bezpłodność jest to “trwały i nieodwracalny stan niemożności spłodzenia dziecka”, gdy niepłodność jest chorobą z definicji uleczalną (dawstwo oocytów i adopcja zarodków pozostają poza ramami obu definicji). Obecnie medycyna rozrodu jest w stanie pomóc prawie każdej niepłodnej parze, również tym, które do niedawna były klasyfikowane jako bezpłodne.

Jednym z głównych wyzwań do rozwiązania pozostawał maciczny czynnik bezpłodności tj. zespół Mayer’a-Rokitansky’ego-Kuster’a-Hauser’a (MRKH), stan po chirurgicznym wycięciu macicy (histerektomia) z powodu nowotworu, mięśniaków czy krwotoku położniczego. Wraz z narodzinami pierwszego dziecka po przeszczepie macicy, Vincenta i dzieci kolejnych pacjentek poddanych transplantacji, można śmiało stwierdzić, że brak macicy stał się uleczalny. Zespół z Uniwersytetu w Goteborgu (Szwecja) pod kierownictwem wybitnego chirurga ginekologicznego prof. Matsa Brannstroma oficjalnie ogłosił, że po roku od operacji 7 z 9 pacjentek ma prawidłowo funkcjonującą macicę, a większość z nich już urodziła zdrowe dzieci.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

MRKH w Polsce

O ile szwedzki zespół planuje znacząco zwiększyć liczbę wykonywanych operacji, jak również badacze z innych krajów (m.in. Wielkiej Brytanii, Francji i USA) są gotowi do rozpoczęcia badań klinicznych nad przeszczepem macicy, zabieg ten znajduje się poza możliwościami polskich pacjentek. Główną przeszkodą pozostają koszty szacowane w Szwecji na 50 do 100 tysięcy Euro, jak również bariera językowa, dylematy etyczne czy wstyd z powodu bycia niepłodną (jakkolwiek kuriozalnie to brzmi, jest to bardzo częste zjawisko w naszym kraju). Niepłodność, a szczególnie bezpłodność, to w Polsce temat tabu. O ile można zrozumieć, że pacjentki wstydzą się swojej choroby, o tyle brak zainteresowania specjalistów jest niepokojący. Choć zespół MRKH klasyfikowany jest jako “choroba rzadka” i występuje u 1 na 5 tysięcy nowonarodzonych dziewczynek, to szacuje się, że w Polsce żyje nawet 4 tysiące kobiet urodzonych bez macicy.

Rocznie taką diagnozę-wyrok słyszy około 40 młodych dziewczyn.

Jest to olbrzymia grupa kobiet wymagających dokładnej diagnostyki, wysokospecjalistycznego leczenia operacyjnego celem wytworzenia pochwy, oraz wielodyscyplinarnej opieki przez resztę życia. Niepokojące jest, że w 38-milionowym kraju jest tylko jeden ośrodek sprawujący opiekę nad pacjentkami z zesp. MRKH w sposób kompleksowy. Jest to zespół doktor Kariny Kapczuk i profesora Zbigniewa Friebe z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. Poza opieką nad pacjentkami prowadzą oni liczne badania naukowe nad optymalizacją metod chirurgicznych oraz, we współpracy z zespołem psychologów, nad psychologicznymi aspektami tej jakże trudnej diagnozy, równocześnie uczestnicząc i współorganizując liczne spotkania naukowe. Środowisko pacjentek z zespołem MRKH wyraża bardzo duże zainteresowanie przeszczepem macicy, ale jak wspomniałam powyżej, dla znacznej większości pacjentek leczenie takie pozostaje w sferze marzeń.

CZYTAJ TAKŻE: Co nowego w przeszczepach macicy

Nasuwa się więc pytanie, czy i w Polsce mógłby taki przeszczep mieć miejsce? Jak na razie nic mi nie wiadomo, by ktoś  tutaj planował takie badanie kliniczne, ale wzrost zainteresowania specjalistów problematyką bezpłodności w zesp. MRKH jest obiecujący, co potwierdzają dwa ostatnio opublikowane artykuły w prasie fachowej.

O ile mass-media intensywnie informowały o sukcesach szwedzkiego zespołu, o tyle krajowe czaspisma specjalistyczne zbywały temat milczeniem. Aż do niedawna, kiedy to przeszczep macicy był tematem numeru “Analizy przypadków w położnictwie i ginekologii”. Znajdziemy tam dwa artykuły o transplantacji macicy, które w sposób obszerny, aczkolwiek przystępny omawiają różnorodne aspekty przeszczepu. Pierwszy z nich, autorstwa dra Tomasza Rokickiego z Kliniki Invimed w Warszawie, przedstawia opis przypadku 25-letniej pacjentki z zespołem MRKH typu II, czyli z towarzyszącymi wadami wrodzonymi innych układów, u której przeprowadzono procedurę stymulacji jajników i zamrożenia otrzymanych oocytów. Podkreślić należy, że zastosowano standardowe procedury, które okazały się skuteczne i pozbawione powikłań. Kolejnym krokiem będzie sam przeszczep, który jest zaplanowany w Szpitalu Uniwersyteckim Sahlgrenska w Goteborgu. Po upływie kilku-kilkunastu miesięcy, po potwierdzeniu dobrego stanu przeszczepionego narządu, uprzednio zwitryfikowane oocyty zostaną rozmrożone, zapłodnione metodą ICSI, a zarodki przetransferowane do przeszczepionej macicy. Obszerna dyskusja w sposób szczegółowy omawia istotę zespołu MRKH, jak również trudną i wyboistą drogę przebytą przez szwedzki zespół od pomysłu do narodzin dzieci, które rosłych w tych samych macicach co ich matki. Należy bezwzględnie podkreślić wagę słów Autora o konieczności rozpoczęcia dyskusji nad zmianą definicji bezpłodności. Wydaje się to być niezbędnym najbliższym krokiem dla ekspertów WHO, gdyż w chwili obecnej nie ma już takiej przyczyny niemożności zajścia w ciążę po stronie kobiety, której współczesna medycyna nie potrafiłaby leczyć.

W kolejnym artykule, będącym komentarzem do pierwszego, redaktor naczelny czasopisma prof. Romuald Dębski podsumowuje dotychczasowe osiągnięcia w zakresie przeszczepu macicy, od pierwszego (nieudanego) przeszczepu w Arabii Saudyjskiej, poprzez przypadek turczynki Deryi Sert, której prof. Omer Ozkan z zespołem przeszczepili macicę, ale nic nie wiemy o jej dalszych losach, skończywszy na imponującym sukcesie szwedzkiego zespołu. Nie sposób nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że to właśnie prof. Brannstrom jest najlepszym kandydatem do nagrody Nobla z medycyny i fizjologii. Niepodważalne jest stwierdzenie, że to właśnie szwedzki zespół dokonał największego kroku milowego w ostatnim dziesięcioleciu. Jego wieloletnie badania prowadzone przez blisko 50 członków zespołu zostały zwieńczone niebywałym sukcesem w postaci zdrowych noworodków. Narodziny pierwszego z nich, Vincenta były chyba najbardziej komentowanymi narodzinami w 2014 roku.

Szwedzi już mogą wykreślić ze słowników termin  „sterilitet” czyli „bezpłodność”. Mamy nadzieję, że to słowo, będące synonimem horroru dla wielu kobiet już niedługo będzie mogło zniknąć też i z naszych słowników. Wg dobrze poinformowanych źródeł pierwsza polka zostanie poddana przeszczepowi macicy jeszcze w tym roku, a wszyscy w Redakcji wyrażamy głęboką nadzieję, że już niedługo takie operacje będą wykonywane w naszym kraju.

Od redakcji:

Magazyn Chcemy Być Rodzicami, jako jedyny na świecie, będzie publikował na bieżąco anonimową relację wspomnianej pacjentki. Część pierwsza, czyli „background story” w kolejnym numerze.

 

Karina Sasin

Lekarka, naukowiec, aktywistka na rzecz praw reprodukcyjnych. Wielokrotna stypendystka m.in. Organizacji Narodów Zjednoczonych, Rządu USA (NIH) i Krajowego Funduszu Na Rzecz Dzieci. Organizatorka konferencji International Meeting on MRKH Syndrome w Warszawie. Po godzinach miłośniczka cukiernictwa i dalekich podróży ;-)

Jak przeżyć ciążę (nie swoją!) i nie zwariować?

niepłodność a ciąża
Fot. fotolia

Ciąża: euforia, łzy szczęścia, kopniaki maluszka w brzuchu, zdjęcia w ramce USG i zakupowe szaleństwo… Ten stan jednak nie dotyka Ciebie, a Twoje najbliższe koleżanki i przyjaciółkę. I co teraz? Jak nie oszaleć jeśli jesteś niepłodna lub bezpłodna?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Przede wszystkim zaakceptuj siebie taką jaka jesteś!

Nie możesz obwiniać się ciągle za to, że nie możesz zajść w ciąże. Nie robisz tego specjalnie, że Twoje ciało zwyczajnie nie może mieć dziecka ( tak jak moje, a urodziłam się bez macicy) . Pamiętaj, jesteś piękna taka jaka jesteś – czy to bez macicy, pochwy, z endometriozą czy bez.

Powiedz to, co myślisz i nigdy nie chowaj tego w sobie

Bezpłodność to już nie jest temat tabu – mówi się i słyszy się o tym zdecydowanie więcej niż kilka miesięcy czy nawet lat temu. A skoro w kręgu Twoich najbliższych znajomych jest jakaś przyszła mama powinna dobrze wiedzieć, że Tobie też jest ciężko. W moim przypadku przyjaciółka wspierała mnie i wspiera do tej pory w mojej bezpłodności, a ja wspierałam ją kiedy było jej ciężko w 8 miesiącu ciąży. Traktuj to jako silną współpracę.

Miej do tego wszystkiego dystans

Po prostu wyluzuj. Twoja koleżanka urodzi za chwilę bobasa i będzie zmęczona, zabiegana, pełna obaw z nosem w książce o tym jak karmić malucha czy pozbywać się kolki. A Ty na spokojnie możesz czytać dobry kryminał do 3 w nocy i przejmować się tylko tym, że kolejna scena morderstwa będzie Ci się śnić po nocach.

Może brzmi to brutalnie i pewnie czytając te słowa myślisz sobie „Co ta kobieta mi tu pisze?!”, ale uwierz mi, że nabranie dystansu do tego wszystkiego to klucz do przetrwania babyboom, który teraz wokół Ciebie się dzieje.

Oswój towarzyszące ci emocje… to pomaga

W tym okresie mogą Ci towarzyszyć najróżniejsze emocje – początkowo od radości, euforii do smutku i zazdrości. Sama świadomość tego, że Twoja koleżanka, kuzynka czy siostra zaraz będzie mamą może albo Cię rozwścieczyć czy zdenerwować, albo ucieszyć.

Na początku, kiedy jeszcze borykałam się z akceptacją MRKH, nie mogłam znieść widoku przechodzących obok mnie kobiet z okazałym brzuszkiem. Wtedy zwyczajnie brałam chusteczki higieniczne i płakałam. Płakałam długo i głośno.

I bardzo mi to pomagało, bo wyrażałam swoje emocje – nie trzymałam tego w sobie, złe emocje nie gromadziły się we mnie i nie wybuchałam agresją w nieoczekiwanych momentach. Miałam też taki moment, że zazdrościłam swojej sąsiadce, że urodziła. Denerwowało mnie to kiedy pokazywała mi zdjęcia, małe buciki, ubranka i zabawki. To był jeszcze czas, kiedy zajmowałam się fotografią – zabrałam ją pewnego jesiennego, ciepłego dnia na sesje ciążową. I wtedy moja nienawiść, powoli przerodziła się w akceptację. Oczywiście nie w taką akceptację, że tryskałam szczęściem na widok każdej ciężarnej, ale poczułam z nią bliskość. Było mi miło, że tak niewielkim gestem jak zrobienie kilkunastu zdjęć, mogę uczestniczyć w czymś fajnym i emocjonalnym.

Pozwól sobie pomóc

Patrząc wstecz wiem, że bardzo dobrym czynnikiem jest też wsparcie. Masa wsparcia. Najlepszą przyjaciółką jest moja mama, która wspierała mnie od słów diagnozy po dzisiejszy dzień. Często zdarza się tak, że wystarczy nam spojrzenie, a wiemy co myśli ta druga. Przy pierwszych ciążowych przypadkach siedziałyśmy i płakałyśmy obie, długo rozmawiałyśmy z kubkiem herbaty w dłoni. Miesiąc temu pochwaliłam się mamie, że jedna z moich bardzo dobrych i bliskich koleżanek urodziła synka – obie się cieszyłyśmy z tego powodu, obie oglądałyśmy zdjęcia małego i obie komentowałyśmy to jakie ma pucołowate policzki.
Jeśli posiadasz takie wsparcie w swojej mamie czy innym członku rodziny – weź chusteczki i płacz razem z nim, rozmawiaj i śmiej się przy herbacie.
Dzisiaj, kiedy obecnie mam 23 lata, a o diagnozie dowiedziałam się 8 lat temu, przeżyłam takich ciąż 9. Dla jednych to mało, dla drugich dużo.

Zaakceptuj sytuację taką, jaka jest

Początkowo zazdrościłam posiadanego potomstwa, dziś akceptuje stan taki jaki jest. Wiem kim jestem. A jestem świadomą i pewną siebie kobietą, wiedzącą czego chce, dążącą do wyznaczonych celów. Wspiera mnie rodzina, wspiera mnie wspaniały partner i przyjaciele. Jest to też ciężka, wypracowana przeze mnie akceptacja tego, co ma miało na mnie wpływ 8 lat temu i tego, co ma wpływ dzisiaj. Nie jest mi w zupełności łatwo myśleć o tym, że nigdy nie urodzę dziecka – żadna kobieta tego w 100% nie akceptuje, zwłaszcza jeśli towarzyszy temu choroba. Z pewnością jest mi łatwiej dziś niż wtedy, kiedy byłam 16- letnią dziewczynką, której odebrano macierzyństwo.

Prawdą jest, że czas leczy rany.  Musimy być tylko cierpliwi…

POLECAMY:

6 sposobów na przetrwanie niepłodności – rady psychologa

3 rzeczy, które chciałabym powiedzieć swoim ciężarnym koleżankom 

Najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

 

Agnieszka Wasilewska

Studentka pielęgniarstwa AHE w Łodzi, pedagog, animatorka zabaw dla dzieci i wolontariuszka Fundacji DKMS Polska. Miłośniczka zielonej herbaty i dobrych kryminałów. Nie wyobraża sobie życia bez pomagania – to jeden z czynników, który napędza ją do działania i do życia. Bo troska o jednego człowieka to miłość, ale o wiele osób – to pielęgniarstwo.