Przejdź do treści

Czy, jak i kiedy mówić o ciąży

641.jpg

Dwie kreski na teście. Najpierw wielka radość albo niedowierzanie, później stres. Nieważne, w jakim wieku jesteś i co czujesz na tę nowinę – w każdym wypadku pojawia się dylemat: przyznać się, czy nie? A jeśli, to kiedy?

Najważniejsze to podejść do sprawy zgodnie z własnymi przekonaniami, zaś w wypadku rozmowy z pracodawcą warto poznać wcześniej prawa, jakie nam przysługują. Sytuacja zawsze niesie za sobą stres. Rynek pracy jest niepewny, utrata stanowiska to całkiem realna wizja – ciąża  wydaje się wiele komplikować. Wątek pracy pojawia się niemal w każdej wypowiedzi, dlatego też warto wiedzieć, czego możemy spodziewać się po rozmowie. Niestety, wciąż znajdują się pracodawcy, którzy traktują ciążę jako powód do zwolnienia. Nietakt, mało przyjemne epitety pod adresem ciężarnej, osobiste, wręcz intymne pytania. To tylko część tego, czego obawiają się kobiety, gdy odkryją, że będą miały dziecko. Prawo jednak stoi po ich stronie i powinny pamiętać, że przysługuje im specjalna ochrona. Pracodawca przede wszystkim musi zostać poinformowany o odmiennym stanie, później nie może: obsadzać jej na stanowisku, szkodliwym dla zdrowia, wypowiedzieć umowę o pracę, gdy jest zatrudniona na czas  nieokreślony, a jeśli określony, to musi przedłużyć ją do dnia porodu (są jednak od tego wyjątki), ani powierzać zadań do wykonania w nadgodzinach. Do obowiązków pracodawcy należy natomiast m.in. zatrudnić kobietę po powrocie z urlopu wychowawczego na tym samym stanowisku, jakie zajmowała przed jego rozpoczęciem (za wynagrodzeniem nie niższym niż pobierała) czy udzielić dodatkowej przerwy. Urlop macierzyński trwa od 20 do 37 tygodni, w zależności ile kobieta ma dzieci.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

34-letnia Beata, spodziewająca się drugiego potomka, wyszła z założenia, że nie warto  za wcześnie chwalić się nowiną. – W pracy powiedziałam dopiero po skończonym trzecim miesiącu. Wcześniej, jak musiałam leżeć dwa tygodnie, załatwiłam sobie zwolnienie od internisty, żeby nie wzbudzać sensacji – przyznaje – Tym bardziej, że w mojej miejscowości o pracę jest bardzo trudno i nie chciałam, żeby za szybko zatrudnili kogoś na moje miejsce. Rodzinie też się nie przyznawaliśmy do końca trzeciego miesiąca a wielu znajomych do tej pory jeszcze nie wie.

Kobiety, które długo starały się o dziecko, informację „Udało się!” pragną przekazać niemal całemu światu. Oczekiwanie, wbrew pozorom, często przeciąga się w czasie, ale kiedy wydarza się cud (jak inaczej to nazwać?), towarzyszą mu ogromne emocje. A przez to, że właściwie żyjemy wirtualnym życiem, przekazanie nowiny jest proste i szybkie. Kiedy Anna po 3 latach doczekała się dwóch kresek, zrobiła to właśnie za pośrednictwem Facebooka. – Może to nie było zbyt rozsądne bo jestem w ciąży po in vitro a test zrobiłam bardzo wcześnie jak się później dowiedziałam wszystko jeszcze mogło się wydarzyć. Ale wtedy w ogóle się nad tym nie zastanawiałam i po prostu się cieszyłam. A że nie jestem przesądna to nie uważałam, że trzeba czekać zbyt długo. Przyszła mama nie czekała również na odpowiedni moment do rozmowy z szefostwem. Właściwie zrobiła to od razu, głównie po to, by znaleziono dla niej na czas zastępstwo. – Jestem tak szczęśliwa, że chcę, żeby wiedział o tym cały świat – dodaje. 

Karolina Błaszkiewicz

dziennikarka. Związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami i z natemat.pl