Przejdź do treści

Czy adopcja powinna być zakazana?

adopcja zagraniczna zakaz

Wokoło adopcji co i rusz pojawiają się nowe kontrowersje. Jest to temat, który wymaga zgłębienia w bardzo wielu kwestiach, bardzo wiele z nich jest trudna – zarówno emocjonalnie, jak i prawnie. Ciągle należałoby też szukać jak najlepszych dróg i nie zadowalać się tylko „wystarczającymi” rozwiązaniami. Pytanie tylko, czy demonizowanie adopcji jest najlepszym sposobem na zapewnienie bezpieczeństwa dzieciom i rodzicom – tym adopcyjnym i tym biologicznym. A taki wydaje się być wydźwięk ostatnich słów padających w kontekście adopcji zagranicznych.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zakazać adopcji?

W sieci pojawiły się artykuły, które mówią o całkowitym zakazie adopcji, bowiem ma być ona „okrucieństwem” wobec dzieci. Wiąże się to głównie z rozdzielaniem rodzeństw i argumentem odrywania dzieci od ich korzeni. Krytykowane są sądy i instytucje zajmujące się adopcją, jako te, które utrudniają zarówno odkrywanie własnej historii, ale przede wszystkim kontakt z biologiczną rodziną. Urzędnicy mają kierować się przede wszystkim chęcią zysku, a ich działanie nazywane jest „samowolą”, co ma stawać się ścieżką do handlu dziećmi.

Idąc dalej, przekłada się to także na adopcje zagraniczne. W Stanach Zjednoczonych dzieci z Europy mają być przekazywane poprzez aukcje internetowe. Bez żadnej pieczy prawników i udziału organów państwa. Wystarczyć ma tylko oświadczenie obu rodzin, a dziecko może przejść „z rąk do rąk”. Podawane są liczne przypadki, gdzie najmłodsi trafiają tym sposobem w ręce pedofilów, są ofiarami przemocy, a nawet morderstw.

Trudne doświadczenia

Zagrożone jest też ich bezpieczeństwo psychiczne – odrywane są od korzeni, często nie znają języka, trafiają do obcych ludzi bez żadnego wsparcia i przygotowania. Co więcej, można odnieść wrażenie, że traktowane są jak „towar z poświadczeniem gwarancji”, konkretniej – oświadczeniem o stanie zdrowia.

Według przytaczanych danych, Polska jest jednym z krajów Unii, skąd najwięcej dzieci oddawanych jest właśnie do adopcji zagranicznych. Przyczyniać ma się do tego między innymi prawo, które swego czasu wymagało od ośrodków adopcyjnych przeprowadzania minimum 20 adopcji rocznie [o trudnej sytuacji ośrodków pisaliśmy w naszym portalu TUTAJ]. Co więcej, los dzieci po tego typu adopcjach ma być całkowicie poza kontrolą, nie da się sprawdzić, co się z nimi dzieje.

Artykuły przytaczają także historie o dramatycznym poszukiwaniu korzeni i traumie, którą przeżywa dziecko dowiadujące się o tym, że jest adoptowane – szczególnie jeśli dochodzi do tego w późniejszym wieku.

Ulepszyć, czy zakazać?

Wszystko to świadczyć ma o bezpodstawności adopcji w ogóle. Przy czym nie chodzi tu o pozostawienie dzieci samych sobie, w domach dziecka, bez wsparcia instytucji. Przeciwnie – pomoc jak najbardziej, ale w ramach rodzin wspierających. Podstawą powinien być jednak stały kontakt z rodziną biologiczną i staranie o wzmocnienie z nią więzi. Nie sposób nie zgodzić się z taką ideą, pytanie tylko, czy nazywając przy tym adopcji „okrucieństwem” nie wyrządza się większej krzywdy. Wydaje się, że nie chodzi bowiem o samą adopcję, ale o to, jakie pojawiają się wokół niej rozwiązania i w jaki sposób są realizowane. Zastanówmy się nad tym, jak ulepszyć wszelkie procedury i zapewnić dzieciom najwyższe bezpieczeństwo. Zdecydowanie da się to zrobić nie demonizując przy tym adopcji, która w wielu wypadkach jest jedynym i najlepszym rozwiązaniem.

Co więcej, dramatyczne historie związane z przeogromną przemocą zdarzają się wszędzie. Bardzo łatwo znaleźć jest takie przypadki i oprzeć na nich swoje hipotezy. Dlaczego nie podajemy przy tym historii, które skończyły się „happy end’em”? Adopcja, jak każde działanie związane z kontaktem międzyludzkim, wiąże się z ryzykiem. Czynnik ludzki ma to do siebie, że nieraz nie da się go w stu procentach zneutralizować, walczmy więc o to, aby mieć nad nim jak największą kontrolę, ale nie nazywajmy od razu w całej rozciągłości złem.

Razem, czy osobno

Pisaliśmy już w naszym portalu o rozdzielaniu rodzeństw. Pojawia się wiele głosów, które chcą całkowitej jawności adopcji, co także może budzić pewne wątpliwości. „Zastanówmy się nad przykładową sytuacją. Rodzeństwo trafia do dwóch różnych rodzin. Ośrodki Adopcyjne musiałyby wtedy ujawnić dane osobowe jednej rodziny drugiej i odwrotnie. Po pierwsze, są to sobie całkowicie obcy ludzie, którzy nagle mieliby zacząć „jakoś” wspólnie funkcjonować. Oczywiście adopcja wiąże się z ogromnym bagażem, który bardziej lub mniej świadomie ludzie na siebie biorą. Czy jednak adoptując dziecko adoptują też całą jego rodzinę i inne rodziny adopcyjne, które ewentualnie w danym kręgu są?” – pisałam. Dodatkowo pojawia się pytanie, czy w wielu wypadkach zerwanie kontaktu z biologiczną rodziną nie jest sytuacją zdrowszą dla dziecka. Nie chodzi o oderwanie go od korzeni, ale o ograniczenie zagrożeń i jego ochronę. Oczywiście są przypadki potwierdzające, jak i negujące takie podejście – i o tę skalę chyba w tej całej dyskusji chodzi.

Warto też pamiętać, że zmagania z traumą i praca na całe życie, która wynika z doświadczenia adopcji, jest nie tylko udziałem rodzin dokonujących adopcji zagranicznej. W każdym kontekście jest to trudne. Tak, jak najbardziej sytuacja zmiany kraju, kontakt z nową społecznością, być może inną kulturą, jest dodatkowym stresorem. Czy jednak zawsze złym? Czy aż tak nie mamy do ludzi zaufania? Czy aż tak nie wierzymy w możliwości stworzenia skutecznego systemu, że ośmielamy się mówić o adopcji „okrutna”?

„Nie dla każdego” nie oznacza „dla nikogo”

Zdecydowanie adopcja nie jest dla wszystkich rodzin. Nie każdy rodzic poradzi sobie z takim zobowiązaniem, odpowiedzialnością, ale i własnymi lękami. Nie każde też dziecko zapewne będzie potrafiło takie problemy przezwyciężyć i przepracować. Co więcej, nie każdy osoba pracująca  w ośrodkach, sądach, czy też innych instytucjach związanych z adopcją, powinna wykonywać swój zawód. Jednak, jak pisała w naszym portalu Magdalena Modlibowska, szefowa działu Adopcja: „Niech Pan i wszyscy inni odczepią się od adopcji (…) z uwagi na jedyny i ustawowo zapisany sens adopcji, jakim jest DOBRO DZIECKA” – czytamy. I tego należałoby się przede wszystkim trzymać.

magda-modlibowska.jpg

 

 

Magdalena Modlibowska: Dokładnie wiem o jakie artykuły chodzi i o jaką organizację, która je publikuje. Nie podam tych informacji, ponieważ nie chcę wspierać rozszerzania takich wiadomości, które nie są wystarczająco wiarygodne. Smutne jest jedynie to, że osoba reprezentująca organizację, która te opinie upowszechnia, jest politykiem, kandydowała do wyborów parlamentarnych i była gotowa reprezentować nas, również rodziców adopcyjnych. Oczywiście, że adopcja nie jest idealnym rozwiązaniem jeśli chodzi o dobro dziecka jako takie. Bezapelacyjnie rodzina biologiczna powinna być jedynym miejscem w którym rodzi, rozwija się i dojrzewa dziecko. Jednak życie pokazuje, że wielokrotnie rodzina biologiczna nie jest w stanie zapewnić dziecku choćby minimum opieki, a nawet bezpieczeństwa. Jestem pewna również, że mogą znaleźć się przypadki, w których adopcja nie była najlepszym wyjściem. W których rodziny biologiczne mogły być pokrzywdzone, ale wyraźnie zaznaczam, że nie znam osobiście, ani nawet z wiarygodnych źródeł, na które mogłabym się powołać, takich przypadków. Bardziej wnioskuję o tym z obycia się z różnymi trudnymi do jednoznacznego określenia, co jest najlepsze dla dziecka, sytuacjami. Nie wiem jak to jest być sędzią, psychologiem, czy dyrektorem w ośrodku adopcyjnym, czy wychowawcą w domu dziecka, czy nawet rodzicem zastępczym. Mogę tylko wyobrażać sobie jak trudne musi być decydowanie o losie dziecka, de facto o całym jego życiu, gdy jest się tylko na pewien czas zaproszonym do jego historii i nie sposób jednoznacznie i bez najmniejszych wątpliwości zadecydować, co jest dla niego najlepsze.

Zgadzam się, że procedury adopcji zagranicznych nie są w Polsce jednolite, ani idealne pod kątem oswajania dziecka z tak dużą zmianą. Cały proces adopcji mógłby być jeszcze doskonalszy. Na szczęście w Polsce jest wielu zaangażowanych ludzi, którzy chcą usprawniać ten proces. Rzecznik Praw Dziecka wraz ze swoim zespołem niedawno opracował standardy procesu adopcyjnego. Już za kilka dni osobiście będę z nim rozmawiać o dalszym optymalizowaniu tych standardów i procedur, a w najbliższym czasie wraz z Koalicją Rodzin Zastępczych chcemy zając się procedurami adopcji zagranicznych. Dzisiaj (17 stycznia) Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wydało oświadczenie o ograniczeniu adopcji zagranicznych. Jestem daleka od tego, żeby oceniać, co jest dobre, a co złe, do momentu, w którym nie wysłucham wszystkich stron, nie sprawdzę faktów, statystyk i innych szczegółów. Nie wiem czy wtedy też będę mogła oceniać w kategoriach dobre i złe. Jednak z całą pewnością będzie można znaleźć obszary do usprawniania. Będę wracała do moich czytelników, rodziców adopcyjnych i kandydatów z najnowszymi informacjami co w naszej „trawie” piszczy.

Wracając do tego, że adopcja została sprowadzona do oszustwa i okrucieństwa. Mówiąc wprost szlag mnie trafia i mam ochotę powtórzyć po raz kolejny „ręce precz od adopcji„!!!!. Przestańcie politycy, działacze i wszyscy orędownicy „dobra dziecka” w teorii, oceniać życie moje i tysięcy adopcyjnych rodzin w tak prostacki i brutalny sposób. Pojedyncze przypadki, którymi bezapelacyjnie należy się zająć, na pewno byłyby szybciej rozwiązane, gdyby cała energia wykorzystywana teraz na sianie negatywizmu skierowana była na formułowanie konkretnych rozwiązań i wdrażanie ich w życie. Pomysł na ograniczenie adopcji zagranicznych, nad którym rozpoczęło pracę Ministerstwo Rodziny, może być pierwszym krokiem do dalszego unieszczęśliwienia tych dzieci, których nie chcą ani rodziny biologiczne, ani polskie rodziny adopcyjne. Pomysł, aby adopcjami zagranicznymi zajmował się tylko jeden ośrodek w Polsce sprawi, że adopcje będą się odbywać jeszcze wolniej. A chore dzieci raczej w tym czasie nie wyzdrowieją. Ciekawa jestem również bardzo, jak minister Rafalska „z determinacją będzie dążyć do tego, by dzieci, które mają być adoptowane, znajdowały rodziców tu, na miejscu” – tzn. co? Będzie z ośrodka adopcyjnego szła informacja, że albo rodzice wezmą dziecko chore, albo nie dostaną innego? Czy może – oby! – rodzice adoptujący dziecko chore, wymagające rehabilitacji, będą otrzymywać od polskiego państwa pomoc systemową (jednorazowe np. 4 tys. złotych na pewno nie wystarczy).

Wkładanie każdego przypadku adopcji do tego samego worka z nieudanymi, jednak statystycznie nielicznymi przypadkami, jest nie tylko krzywdzące, lecz po prostu bezpodstawne. Mam dużo pracy nad tym, co dzieje się w mojej rodzinie, która jest silna i zbudowana na silnych fundamentach wzajemnego szacunku, a ktoś sprowadza moją rodzinę do oszustwa i okrucieństwa. Zastanawiam się ile statystycznie w biologicznych rodzinach jest oszustwa i okrucieństwa?

Źródła: wolne społeczeństwo, RMF. FM

Współpraca: JD

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Małżeństwo z Włoch adoptowało dorosłego mężczyznę

Małżeństwo z Włoch adoptowało dorosłego mężczyznę
fot. Fotolia

Włoska rodzina z Trydentu adoptowała 32-latka Białorusina. Niezwykłą historię opisała gazeta Trentino.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

11-letni chłopiec z Białorusi po raz pierwszy pojawił się w Trydencie ponad 20 lat temu. Został wysłany do Włoch na leczenie po katastrofie elektrowni atomowej w Czarnobylu.

Dziecko przez kilka miesięcy przebywało wtedy z bezdzietnym włoskim małżeństwem. Między nimi wytworzyła się na tyle wyjątkowa więź, że od tej pory chłopiec co roku przyjeżdżał do zaprzyjaźnionej pary na wakacje.

Zobacz także: Aby adoptować Wiktora przejechali ponad 10 tys. km

Małżeństwo z Włoch adoptowało dorosłego mężczyznę

Przez kilkanaście lat Włosi byli świadkami, jak chłopiec dorastał i stawał się mężczyzną. Dziś jest już zaręczony i dzięki pracy może często odwiedzać opiekunów. Białorusin jest kierowcą ciężarówki.

Para tak bardzo przywiązała się do mężczyzny, że postanowiła zalegalizować tę relację i usynowić Białorusina. Tym sposobem 32-latek stał się prawnie synem włoskiego małżeństwa.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: handofmoscow.com

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Adoptowali dziewczynkę z Ugandy. Kiedy poznali jej historię, odesłali dziecko

oszustwo adopcyjne
fot. Pixabay

Para była niezwykle szczęśliwa, kiedy dziewczynka z Ugandy zamieszkała z nimi. Gdy po sześciu miesiącach małżeństwo poznało historię dziecka, było w szoku. Zdecydowali się odesłać dziewczynkę do jej ojczyzny.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jessica i Adam Davis z amerykańskiego stanu Ohio mieli czworo dzieci. Pragnęli jednak przyjąć do swojego domu jeszcze jedno dziecko.

Rozpoczęli procedurę adopcyjną za pośrednictwem instytucji European Adoption  Consultants (EAC), starając się o przysposobienie dziewczynki z małej wioski w Ugandzie. Za usługę zapłacili EAC 15 tys. dolarów.

Zobacz także: Pokochaj w dziecku jego korzenie. Adopcja a rodzice biologiczni

Pierwsze spotkanie i podróż do Ameryki

Organizacja poinformowała małżeństwo, że ojciec dziecka zmarł, a matka zaniedbywała swoje rodzicielskie obowiązki. Nic nie stało zatem na przeszkodzie do adopcji.

W kwietniu 2015 roku para przyleciała do Ugandy, aby spotkać się z 5-letnią Matą. – Przebywała w sierocińcu, nie było tam żadnych zabawek, a w oknach zamontowane były kraty – wspomina Jessica. Po spotkaniu dziewczynka wyruszyła z Davisami do nowego domu w Stanach Zjednoczonych.

Mata rozpoczęła naukę języka angielskiego i po sześciu miesiącach była już w stanie opowiedzieć rodzicom swoją historię. Nie mogli uwierzyć w to, co usłyszeli.

Zobacz także: Małżeństwo z Włoch adoptowało dorosłego mężczyznę

Oszustwo adopcyjne

Zgodnie ze słowami Maty, wszystkie informacje podane przez EAC były fałszywe. Dziewczynka zapewniała, że w ojczystym kraju miała troskliwą matkę i nigdy nie była maltretowana.

Jessica i Adam prześledzili historię Maty i zdali sobie sprawę, że padli ofiarą adopcyjnego oszustwa. Choć ta decyzja nie była łatwa, Davisowie postanowili odwieźć dziewczynkę do biologicznej mamy.

Na miejscu Jessica i Adam dowiedzieli się, że matka dziewczynki również została oszukana. Ośrodek poinformował kobietę, że jej dziecko wyjeżdża tylko na kilka lat do Ameryki, gdzie Davisowie będą sponsorować jej edukację. Matka Maty nie zdawała sobie sprawy, że podpisując dokumenty, zrzeka się praw rodzicielskich.

Historia Maty to nie jedyny przypadek oszustwa adopcyjnego. Co roku wiele rodzin pada ofiarą tego typu oszustw, a dzieci odbierane są niczego nieświadomym rodzicom.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: www.ntd.tv

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Adopcja płodu przez telefon? Aplikacja „Adoptuj Życie” nowością w kręgach pro-life

Aplikacja Adoptuj Życie
fot. adoptujzycie.pl

Duchowa adopcja płodu i modlitwa przez dziewięć miesięcy – to propozycja Fundacji Małych Stópek, która wypuściła właśnie na rynek aplikację na smartfony o nazwie Adoptuj Życie.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Aplikacja dostępna jest w dwóch wersjach językowych, korzystać z niej mogą użytkownicy telefonów z systemem Android oraz iOS.

Duchowa Adopcja Dziecka polega na indywidualnej lub publicznej modlitwie wstawienniczej. Przez 9 miesięcy użytkownik aplikacji bierze pod opiekę nieznane, poczęte dziecko, „którego życie jest zagrożone aborcją” – czytamy w opisie.

Osoba podejmująca się takiego zobowiązania przez dziewięć miesięcy odmawia jedną dziesiątkę różańca i modlitwę w intencji duchowo adoptowanego dziecka.

Zobacz także: Modlitwa o dziecko. Czy modlitwa dla starających się o dziecko może pomóc?

Aplikacja Adoptuj Życie – co w niej znajdziemy?

Po zainstalowaniu aplikacji na telefonie ukazuje się następujący komunikat:

Oto Twój mobilny asystent podjętej przez Ciebie Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego. Będzie Ci towarzyszyć przez 9 miesięcy trwania modlitwy pomagając wywiązać się z Twojego modlitewnego zobowiązania. Za pomocą grafik przedstawiliśmy każdy z 40 tygodni rozwoju prenatalnego dziecka. Dodatkowo zamieściliśmy oryginalne zdjęcia USG oraz echo serca z kolejnych etapów rozwoju. Dzięki temu możesz śledzić wzrost dziecka przez cały czas trwania Duchowej Adopcji i edukować swoje środowisko, jak wygląda człowiek w rozwoju prenatalnym.

Oprócz tych informacji twórcy aplikacji przygotowali również rozważania różańcowe na każdy dzień. Użytkownicy codziennie będą również mogli przeczytać krótki komunikat – myśli dziecka „adekwatne do danego momentu rozwojowego”. Twórcy aplikacji twierdzą, że tego typu komunikaty pomogą uwrażliwić ludzi na poczęte życie.

Zobacz także: Patron niepłodnych. Do których świętych modlić się o ciążę?

Módl się i płać

Oprócz codziennej modlitwy i rozważań różańcowych znajdziemy jeszcze dwie inne zakładki. Jedną z nich jest „Przyrzeczenie”. Użytkownik zobowiązuje się w tym miejscu do codziennej modlitwy o uratowanie życia nienarodzonego dziecka oraz sprawiedliwe i prawe życie po urodzeniu.

W kolejnej zakładce „Twój Dobry Uczynek” również zobowiązujemy się do codziennej modlitwy, do której dołączyć można dobrowolne postanowienie, np. post, wyrzeczenie, czy uczynek miłosierdzia. Jeżeli użytkownik nie ma pomysłu na dobry uczynek, z pomocą przychodzą twórcy aplikacji.

Na dole strony pogrubionymi literami możemy przeczytać komunikat: „Wystarczy, że wpłacisz 10 zł na konto Fundacji, a za nie zakupione zostanie 20 pieluch jednorazowych i przekazanych dzieciom uratowanym od aborcji”.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: dlazycia.info/premiera-aplikacji-adoptuj-zycie/

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Powstanie centralny rejestr pieczy zastępczej

centralny rejestr pieczy zastępczej
fot. Pixabay

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej planuje wprowadzenie centralnego rejestru pieczy zastępczej. Będzie z niego można uzyskać informacje o rodzinach zastępczych i kandydatach zakwalifikowanych do pełnienia tej funkcji oraz o domach dziecka i osobach usamodzielniających się.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Powstanie rejestru przewiduje projekt nowelizacji ustawy z 9 czerwca 2011 roku o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej.

Projekt ten trafił właśnie do konsultacji społecznych, a jego celem jest lepsza praca z rodziną, rozwój rodzinnej pieczy zastępczej i mniejsza liczba adopcji zagranicznych.

Zobacz także: Coraz mniej adopcji efektem wprowadzenia programu 500 plus?

Centralny rejestr pieczy zastępczej – co się w nim znajdzie?

Projekt zawiera regulacje dotyczące utworzenia centralnego rejestru. Będzie się on składał z siedmiu wykazów zawierających informacje o dzieciach umieszczonych w pieczy, osobach z pozytywną, wstępną kwalifikacja oraz osobach już zakwalifikowanych do pełnienia roli opiekunów, jak również o rodzinnych domach dziecka i rodzinach zastępczych.

W rejestrze będzie można także znaleźć informacje o placówkach opiekuńczo-wychowawczych i osobach zaczynających samodzielne życie po opuszczeniu pieczy.

Dzięki tej inicjatywie poszukiwane dla dzieci miejsc w domach zastępczych ma być łatwiejsze.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Rzeczpospolita, Gazeta Prawna

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.