Przejdź do treści

Grozi nam nie tylko zakaz aborcji. Czy przed nami też koniec in vitro i badań prenatalnych?

Zdjęcie z protestów przeciw zaostrzeniu ustawy ws. aborcji /Ilustracja do tekstu: Czarny Piątek. Nie pozwólmy odebrać sobie praw

Polski parlament rozpoczął procedowanie kontrowersyjnej inicjatywy ustawodawczej „Zatrzymaj aborcję”. Uniemożliwia ona legalną terminację ciąży kobietom, u których wykryto ciężkie i nieodwracalne uszkodzenia płodu. Dodatkowo Ministerstwu Zdrowia i Rzecznikowi Praw Pacjenta przedłożony został projekt autorstwa Ordo Iuris, który zakłada nadanie płodom statusu pacjentów. To niezwykle niebezpieczna sytuacja – może doprowadzić do likwidacji badań prenatalnych, antykoncepcji i metod wspomaganego rozrodu oraz zagrozić podstawowym prawom człowieka.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Obywatelski projekt „Zatrzymaj aborcję”, firmowany przez Kaję Godek i pozytywnie zaopiniowany przez Komisję Sprawiedliwości i Praw Człowieka, usuwa przesłankę embriopatologiczną z ustawy o warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. To godzi w podstawowe prawo kobiety do ochrony własnego zdrowia, narusza jej autonomię, a także stoi w rażącej sprzeczności z głównym postulatem praw reprodukcyjnych – czyli prawem do świadomego rodzicielstwa.

Przeczytaj również: Kamila Ferenc: Każda walka ma sens. Nie można się godzić na narzucone zasady gry

Przeciwko propozycji Komitetu „Zatrzymaj aborcję” wystąpiły liczne środowiska naukowe oraz polskie i zagraniczne organizacje (w tym Amnesty International i ONZ). Ich przedstawiciele podkreślają, że zapisy planowanej nowelizacji naruszają międzynarodowe zobowiązania Polski oraz fundamentalne prawa człowieka, m.in. do integralności cielesnej, prywatności oraz wolności od tortur i poniżającego traktowania. Mimo to Episkopat ponagla parlament, by przyspieszono proces procedowania projektu.

Thank you United Nations Human Rights!

Опубліковано ASTRA Network 22 березень 2018 р.

Warto zauważyć, że polskie przepisy w zakresie praw reprodukcyjnych i seksualnych już dziś należą do najbardziej restrykcyjnych w Europie. Planowane zmiany regulacji stawiają nas w jednym szeregu z państwami, które jawnie łamią prawa człowieka.

Zarodek jako pacjent

Z dodatkowym niebezpieczeństwem wiąże się inna inicjatywa ustawodawcza, złożona przez Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris. Zakłada ona nadanie praw pacjenta „osobom w okresie prenatalnym”, czyli zarodkom i płodom.

– Prawne uznanie embrionu lub płodu za nienarodzone dziecko i nadanie mu tych samych praw, co istocie ludzkiej, może skutkować m.in. zakazaniem procedury in vitro z uwagi na ryzyko narażenia ludzkiego życia na niebezpieczeństwo. Z tych samych powodów niedozwolone mogłoby być użycie wkładki domacicznej (IUD), ponieważ może ona zapobiegać zagnieżdżeniu się zapłodnionej komórki jajowej – zauważa Karina Sasin, lekarka, naukowczyni, aktywistka i redaktorka naukowa magazynu i portalu „Chcemy Być Rodzicami”.

– Uznanie zarodka za nienarodzone dziecko praktyczne uniemożliwia przeprowadzenie jednej z kluczowych procedur podczas in vitro, tj. witryfikacji (mrożenia), która zwiększa szanse na powodzenie in vitro bez konieczności przechodzenia przez kobietę kolejnych stymulacji hormonalnych – dodaje Jolanta Drzewakowska, redaktorka naczelna

Projekt Ordo Iuris jest już kolejną próbą zmiany definicji zarodka. Pierwszą w tej kadencji Sejmu podjął Jan Klawiter, który w czerwcu 2016 r. złożył projekt nowelizacji ustawy o in vitro.

Zobacz także: Sumienie ministra ważniejsze niz Twoje prawa!

Prawa reprodukcyjne to prawa człowieka

Jako redakcja i współpracownicy portalu „Chcemy Być Rodzicami”, który każdego dnia walczy o prawa obywatelek i obywateli do świadomego rodzicielstwa, stanowczo sprzeciwiamy się próbom wprowadzania obu tych nieludzkich regulacji. Wyrażamy tym samym pełne poparcie dla Marty Lempart i innych lokalnych aktywistek i aktywistów z Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, którzy zapowiadają organizację masowych protestów w Warszawie.

– Zwracamy się do posłów, aby odrzucili inicjatywy, które stawiają embriony i płody ponad nas, żyjące kobiety i obywatelki Polski. W tych smutnych okolicznościach prosimy media i społeczność międzynarodową o wsparcie dla Polek w mediach społecznościowych za pomocą hashtagu #BlackFriday –  apeluje Karina Sasin.

Już raz – w 2016 r. – udało nam się pokazać siłę i skutecznie zawalczyć o własne prawa. Wierzymy, że i tym razem politycy nie zdołają zdecydować za nas o naszej przyszłości.


Szczegółowe informacje o piątkowych protestach: https://www.facebook.com/events/197600607498924/.

PRZECZYTAJ TEŻ: Arłukowicz: Szkoda tylko, że kobiety musiały wyjść na ulice i w deszczu walczyć o swoje prawa

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Nieprawidłowa ruchliwość plemników: co musisz o niej wiedzieć?

Plemniki docierające do komórki jajowej /Ilustracja do tekstu: Nieprawidłowa ruchliwość plemników
Fot.: Fotolia.pl

Wiadomo, że w jednej kropli nasienia może znajdować się wiele milionów plemników. Nie wszystkie z nich mają równe szanse na zostanie „tym jedynym”, który zapłodni komórkę jajową.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Czasem, mimo że badanie nasienia wskazuje na prawidłową koncentrację plemników, tylko część z nich ma cechy umożliwiające dotarcie do jajeczka i połączenie się z nim. Plemnik zdolny do zapłodnienia przede wszystkim musi mieć prawidłową budowę oraz wykazywać ruch postępowy.

Nieprawidłowa ruchliwość plemników: 19% przypadków niepłodności u mężczyzn

Astenozoospermia to zmniejszony odsetek plemników, które wykazują ruch postępowy w nasieniu. Obniżona ruchliwość plemników może być efektem zaburzeń powstałych podczas ich dojrzewania lub może wynikać z uszkodzeń powstałych w plemnikach już po uzyskaniu ich zdolności do ruchu.

Przyczyną zmniejszonej ruchliwości plemników mogą być m.in. zaburzenia czynności pęcherzyków nasiennych i gruczołu krokowego spowodowane obecnością żylaków powrózka nasiennego, infekcjami lub zaburzonym stężeniem hormonów np. testosteronu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Plemniki na podbój kosmosu! NASA rozpoczyna przełomowe badania

Tylko jeden wygrany

Jednym z najistotniejszych parametrów nasienia mających wpływ na męską płodność jest prawidłowy ruch plemników. Ruch postępowy (progresywny) determinuje możliwość przebycia przez plemniki drogi z pochwy do jajowodu, gdzie następuje zapłodnienie. Umożliwia również plemnikowi prawidłowe połączenie z jajeczkiem (w tym penetrację przez wieniec promienisty i osłonkę przejrzystą komórki jajowej).

Istnieje również szereg badań, w których stwierdza się pozytywną korelację pomiędzy prawidłową budową plemnika a jego ruchliwością. W podstawowym badaniu nasienia prawidłową liczbę plemników o ruchu postępowym uważa się za najważniejszy pojedynczy parametr decydujący o męskiej płodności.

Więcej o badaniu płodności u mężczyzn na stronie labhome.pl.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

To proste ćwiczenie zwiększa szanse na ciążę u kobiet po poronieniach. Wystarczy 10 minut dziennie!

Ścieżka, na niej kobiece nogi w sportowym obuwiu /Ilustracja do tekstu: Spacer pomoże zajść w ciążę kobietom po poronieniach
Fot.: Pixabay.com

Regularna aktywność fizyczna poprawia wydolność organizmu, samopoczucie, a nawet płodność. Z najnowszych badań wynika, że może również istotnie zwiększyć szansę na ciążę u kobiet, które doświadczyły poronienia. Największe korzyści mogą przynieść nie wymagające sporty, ale proste ćwiczenie, którego wiele osób o taką moc nie podejrzewa.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Badanie, przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu Massachusetts, objęło 1214 kobiet w wieku 18-40 lat, które jedno- lub dwukrotnie straciły ciążę. Każda z nich wypełniła międzynarodowy kwestionariusz aktywności fizycznej i została poddana stałemu monitoringowi zdrowotnemu (w podstawowym zakresie). Trwał on przez sześć cykli miesiączkowych. Te z pań, które w międzyczasie zaszły w ciążę, podlegały dalszej obserwacji.

Eksperci chcieli sprawdzić, jaki wpływ na zdolność kobiecego organizmu do zajścia w ciążę mają takie modyfikowalne czynniki, m.in. aktywność fizyczna.

ZOBACZ TAKŻE: Sport i in vitro. Czy przed i po transferze zarodków można ćwiczyć?

Spacerem po płodność

Jak donosi pismo „Human Reproduction”, analizy uzyskanych wyników przyniosły zaskakujące wnioski. Okazało się, że 10-minutowe lub dłuższe spacery mogą przyczynić się do 82-procentowego zwiększenia szans na ciążę u kobiet z nadwagą i otyłych, które w przeszłości doświadczyły poronienia.

Podobnych związków nie wykazano w odniesieniu do większości innych rodzajów aktywności fizycznej.

CZYTAJ TEŻ: Aktywnością w męską niepłodność!

Aktywność fizyczna – skuteczny pomocnik w staraniach o dziecko

Z wtórnej analizy pozyskanych danych wynika natomiast, że kobiety z wysokim BMI (powyżej 25), które wykonywały energiczne ćwiczenia fizyczne przez minimum cztery godziny w tygodniu, miały o 68% wyższą skuteczność w staraniach o dziecko. Ten rodzaj aktywności sprzyjał też kobietom z prawidłowym BMI – odsetek uzyskanych ciąż był w tej grupie o 57% wyższy niż wśród pań, które nie wykonywały ćwiczeń.

Autorzy badania postawili hipotezę, że pozytywny efekt ćwiczeń fizycznych może wynikać z ich wpływu na układ endokrynny i obniżenie poziomu stresu. Zwracają jednak uwagę, że niezbędna jest też zbilansowana dieta, która wpływa na zdolność organizmu kobiety do zajścia w ciążę już na poziomie molekularnym.

– To, jak żyjemy i co jemy, stanowi czynnik modyfikowalny, poprzez który możemy wpływać na swoje zdrowie – podkreśla Brian Whitcomb, profesor biostatystyki i epidemiologii na wydziale zdrowia publicznego i nauk o zdrowiu Uniwersytetu Massachusetts, który wraz z Lindsey Russo prowadził badania. – Jesteśmy szczęśliwi, że udało nam się znaleźć dowody naukowe na słuszność dotychczasowych zaleceń w zakresie aktywności fizycznej. Szczególne znaczenie mają wyniki odnoszące się do spacerowania. Ze względu na powszechną dostępność i niski koszt aktywność ta pozwoli w łatwy sposób zmienić styl życia – dodaje.

Naukowcy podkreślili, że ze względu na ograniczony zakres przeprowadzonego badania jego wynik może nie być reprezentatywny dla ogółu populacji. Planują jednak kolejne, głębsze analizy, by poznać dokładny powód pozytywnego wpływu spacerowania i energicznych ćwiczeń na możliwość poczęcia dziecka.

Źródło: academic.oup.com, medicaldaily.com, sciencedaily.com, ndtv.com

POLECAMY TEŻ: Sport to zdrowie, ale… nie zawsze. Czy intensywny trening może obniżyć płodność mężczyzny?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Eksperci przyjrzeli się nowym standardom opieki okołoporodowej. Co do poprawy?

Na zdjęciu: Dziecięce nózki w dłoniach mamy /Ilustracja do tekstu: Nowe standardy opieki okołoporodowej. Co sądzą o nich eksperci?
Fot.: Pixabay.com

7 maja br. minął termin zgłaszania uwag do projektu nowych standardów opieki okołoporodowej, przedstawionych w kwietniu przez ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego. Jak nowy dokument oceniają eksperci?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Najnowszy projekt standardów opieki okołoporodowej, określający m.in. system organizacji pracy na oddziałach ginekologiczno-położniczych, został zaprezentowany na początku kwietnia przez Ministerstwo Zdrowia. Wprowadza on takie nowości, jak testy diagnozujące depresję u kobiet w ciąży i po porodzie oraz gwarantowany dostęp do znieczulenia na czas porodu.

Ponadto duży nacisk ma zostać położony na karmienie piersią. Szpitale będą miały obowiązek m.in. zapewnienia młodym mamom dostępu do laktatora. W nowych standardach opieki okołoporodowej wskazano również, że personel medyczny powinien szanować prywatność i poczucie intymności kobiety oraz respektować jej decyzje.

CZYTAJ TEŻ: Szykują się zmiany w standardach opieki okołoporodowej. Resort opracował nowe rozwiązania

Naczelna Rada Lekarska o standardach opieki okołoporodowej: muszą być weryfikowalne

Część nowych wymogów spotkała się ze sprzeciwem Naczelnej Rady Lekarskiej. W komunikacie wystosowanym do Ministerstwa Zdrowia przedstawiciele Rady zwrócili uwagę m.in. na zapis odnoszący się do sposobu zwracania się przez personel medyczny do pacjenta.

„Standardy postępowania, jako źródło prawa, którym jest rozporządzenie Ministra Zdrowia, muszą mieć charakter sprawdzalny i nadający się do weryfikacji i egzekwowania. Powinny być adresowane do świadczeniodawców, a nie do pacjentów. Tym samym brak jest podstaw do wprowadzania do standardów postępowania uregulowań odnoszących się do sposobu zwracania się przez personel medyczny do pacjenta, w szczególności sformułowań dotyczących kwestii absolutnie subiektywnych, jak nawiązywanie dobrego kontaktu z rodzącą czy prezentowanie postawy budzącej zaufanie” – stwierdza Naczelna Rada Lekarska.

Z tym stanowiskiem nie zgadza się jednak Fundacja Rodzić Po Ludzku. Jak podkreślają jej przedstawicielki, zapisy dotyczące sposobu, w jaki personel medyczny odnosi się do pacjentki, są niezwykle ważne.

„To właśnie one mają nam zagwarantować dobrą jakość opieki medycznej” – czytamy na stronie Fundacji.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Niepłodność wtórna. Czy komplikacje podczas porodu mogą uniemożliwić zajście w kolejną w ciążę?

Potrzebny nadzór nad położną?

Naczelna Rada Lekarska uważa też za uzasadnione, by zwiększyć udział lekarzy położników w trakcie porodu fizjologicznego – umożliwiłoby to nadzór nad położną.

„Niewłaściwym jest przejmowanie od położnej opieki nad rodzącą dopiero od momentu pogorszenia się stanu zdrowia kobiety ciężarnej lub płodu” – czytamy w stanowisku NRL.

Fundacja Rodzic Po Ludzku odpiera ten argument. – Położna jest specjalistką od porodów fizjologicznych i ma wystarczające kompetencje do tego, by samodzielnie sprawować opiekę podczas fizjologicznie przebiegającego porodu. Jednym z jej zadań jest wychwycenie nieprawidłowości i przekazanie pacjentki lekarzowi pod opiekę. W porodach, w których uczestniczą położne, jest znaczenie mniej interwencji medycznych – wyjaśnia w rozmowie z portalem Mamadu.pl.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Prof. Chazan powołany na świętokrzyskiego konsultanta ds. ginekologii i położnictwa. Mimo protestów!

Brak znieczuleń to wyższy wskaźnik cesarskich cięć

Ale z wprowadzeniem nowych standardów opieki okołoporodowej wiąże się też inny problem. Jak przypomina portal rynekzdrowia.pl, przeprowadzona w 2016 r. kontrola NIK wykazała, że z 24 audytowanych szpitali aż w 20 nie stosowano znieczuleń zewnątrzoponowych przy porodach naturalnych. Najwięcej takich przypadków odnotowano w placówkach mniejszych, np. powiatowych.

Prof. Krzysztof Czajkowski, konsultant krajowy w dziedzinie położnictwa i ginekologii, zwrócił uwagę, że właśnie wymóg odnoszący się do łagodzenia bólu podczas porodu będzie najtrudniejszy do wdrożenia.

– Wiemy, że istniejące ograniczenia w tym zakresie są spowodowane dotkliwym brakiem lekarzy anestezjologów. I tu musimy jasno powiedzieć, że od zapisania takiego prawa w standardach sama sytuacji się nie poprawi, bo lekarzy od tego nie przybędzie – zwraca uwagę prof. Czajkowski w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl.

Prezes Fundacji Rodzić po Ludzku Joanna Pietrusiewicz podkreśla jednak, że zapewnienie dostępu do znieczulenia jest niezbędne, by obniżyć bardzo wysoki odsetek cesarskich cięć w Polsce.

– On [odsetek ten – przyp. red.] pokazuje, że kobiety poprzez cesarki radzą sobie z lękiem. Do cesarskiego cięcia musi być anestezjolog. Z naszego monitoringu wynika, że w tych województwach, gdzie jest najmniejszy dostęp do znieczulenia zewnątrzoponowego, jest najwyższy odsetek cesarskich cięć – mówi Joanna Pietrusiewicz w rozmowie z portalem zdrowie.abc.com.pl.

Standardy opieki okołoporodowej: kto odpowiada za ich kontrolę?

Aby jednak nowe rozporządzenie nie było martwym prawem, konieczne jest zapewnienie kontroli jego egzekwowania.

– Wiele placówek narusza zapisy obowiązującego standardu, ale nie ponosi z tego powodu żadnych konsekwencji. Niestety w nowym standardzie też nie przewidziano monitorowania przestrzegania zapisów tego rozporządzenia. Nie wprowadzono także kontroli czy kar za nieprzestrzeganie standardów. Rok wcześniej w Ministerstwie Zdrowia pracował zespół, który miał poprawić wdrażanie starego, obowiązującego rozporządzenia. Z ich prac też wynika, że konieczna jest kontrola, wyciąganie konsekwencji i kar. Niestety takich zapisów nie ma także w nowym standardzie – zauważa.

Zaapelowała jednocześnie do Ministerstwa Zdrowia, by wprowadziło odpowiednie regulacje w tym zakresie.

Źródło: nil.org.pl, rodzicpoludzku.pl, mamadu.pl, zdrowie.abc.com.pl

POLECAMY: Bezpłatne leki dla kobiet w ciąży. Minister zdradził szczegóły prac nad programem „Mama+”

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Najnowsze doniesienia w temacie medycyny rozrodu i eksperci z całego świata. Konferencja PTMRiE już w tym tygodniu!

konferencja Development of Scientific Cooperation in Reproductive Medicine Research
fot. Unsplash - chuttersnap

W Ożarowie Mazowieckim odbędzie się V konferencja „Development of Scientific Cooperation in Reproductive Medicine Research”. Jest to jedna z największych i najbardziej prestiżowych konferencji poświęconych medycynie rozrodu na świecie.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Organizatorem wydarzenia jest Polskie Towarzystwo Medycyny Rozrodu i Embriologii (PTMRiE). Konferencja odbędzie się w dniach 25-26 maja 2018 roku w MCC Mazurkas Conference & Hotel w Ożarowie Mazowieckim. Na kongresie lekarze i naukowcy z całego świata będą dyskutować na temat najnowszych odkryciach ze świata medycyny rozrodu.

Na konferencji pojawi się ok. 350 uczestników i 40 wystawców. Kongres otworzy dr Nafis Rahman, prof. Sławomir Wołczyński oraz prof. Waldemar Kuczyński.

Zobacz także: I Ogólnopolski Kongres Endometriozy za nami. Zobacz, jak wyglądał drugi dzień kongresu

Konferencja Development of Scientific Cooperation in Reproductive Medicine Research

Podczas pierwszego dnia imprezy eksperci będą opowiadać m.in. o tym, jak stymulacja jajników wpływa na jakość oocytów, o niepowodzeniach in vitro w technice ICSI, czy utracie ciąży przy protokole FET (Frozen Embryo Transfer Protocols).

W drugim dniu naukowcy będą mówić  m.in. o sposobach zachowania męskiej płodności, zdrowiu dzieci poczętych dzięki technikom wspomaganego rozwoju, czy o możliwości zajścia w ciążę pacjentek z endometriozą.

Na wydarzenie przybędzie wiele wybitnych osobistości ze świata lekarskiego. Z polskich ekspertów pojawi się: prof. Marian Szamatowicz, prof. Waldemar Kuczyński, prof. Sławomir Wołczyński, prof. Jerzy Radwan, prof. Romuald Dębski, dr Marzena Dębska i inni.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: www.ptmrie.org.pl

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.