Przejdź do treści

Criotransfer

483.jpg

Fragment rozmowy z prof. dr. hab. Lechosławem Putowskim, Kierownikiem Katedry i Kliniki Ginekologii i Endokrynologii Ginekologicznej, wykładowcą na Uniwersytecie Medycznym w Lublinie.

Czym jest crioprezerwacja i criotransfer?

Crioprezerwacja to proces przechowywania komórek – gamet, embrionów – w niskich temperaturach. Natomiast do criotransferu dochodzi wówczas, gdy kobieta decyduje się na zajście w ciążę – wtedy jajeczka zostają odmrożone, zapłodnione i umieszczone w macicy jako embriony.

 

Jakie badania powinno się zrobić przed criotransferem?

Wśród badań, które należy wykonać przed zabiegiem criotransferu muszą znaleźć się badania wirusowe: HDS, HCV, HIV, dodatkowo należy również oznaczyć WR. Ich wykonanie zapewnia nam informację pozwalającą na podjęcie decyzji o wykonaniu zabiegu zamrożenia. Negatywne wyniki badań wykluczają ryzyko zakażenia zarodków czy gamet.

 

W jaki sposób lekarz może tak dokładnie określić moment, w którym pęka pęcherzyk?

Pęcherzyk jajnikowy pęka pomiędzy 23. a 56. godziną po endogennym wzroście stężenia hormonu lutropowego, lub też po podaniu egzogennej substancji o działaniu lutropinopodobnym. Uchwycenie tego momentu jest więc bardzo trudne. Gotowy do pęknięcia pęcherzyk ma średnicę ok. 17–24 mm, co oznacza, że zawiera pewną ilość płynu, która następnie może się pojawić w jamie otrzewnowej. Stwierdzając pojawienie się płynu, możemy przypuszczać o dokonanej owulacji. Pęknięcie pęcherzyka podczas badania ultrasonograficznego zdarza się niezmiernie rzadko. 

 

W którym dniu cyklu powinno się wykonywać criotransfer embrionów?

Przed przeprowadzeniem takiego zabiegu w późniejszym czasie, niezbędne jest odpowiednie kilkuetapowe przygotowanie endometrium do zagnieżdżenia zarodka. Poprzedza je ocena grubości i wyglądu śluzówki macicy. W pierwszej fazie cyklu podajemy estrogeny, w drugiej zaś – gestageny. Istnieją również inne możliwości odpowiedniego przygotowania endometrium, celem którego będzie doprowadzenie do powstania tzw. okna implantacyjnego, czyli momentu, w którym warunki do embriotransferu są najkorzystniejsze. Wykonywanie tego zabiegu poza oknem implantacyjnym może być nieskuteczne.

 

Źródło: Magazyn Chcemy Być Rodzicami nr 5, do kupienia w sklepie internetowym

 

 

 

Marlena Jaszczak

absolwentka SWPS, kobieta o wielu talentach.

Niepłodność i stres – co tak naprawdę znaczy: odstresować się?

odstresować się

Każda osoba długo starająca się o dziecko, która usłyszała, że powinna „wyluzować, odstresować się”, doskonale wie, jak irytujące są tego typu rady. Bo przecież wiadomo, że nadmierny stres przynosi negatywne skutki w zasadzie w każdej dziedzinie życia. Nikt też mnie chce obniżać swoich szans na dziecko z powodu nadmiernego stresu.

No tak, tylko co to znaczy: odstresować się? Gdzie wiedza popularna znajduje odzwierciedlenie w badaniach i nauce? Czy i w jaki sposób stres wpływa na płodność?

Hasło „stres” jest jak pojemny worek, do którego wrzucamy popularne martwienie się, ale też depresję, lęk, niepokój. To wszystko zaczyna się na długo, zanim ze zwykłego Kowalskiego staniemy się pacjentem kliniki leczenia niepłodności. Starania o dziecko, jeśli nie przynoszą upragnionego efektu w ciągu kilku miesięcy, stają się coraz bardziej dokuczliwym i stresującym doświadczeniem. Dla kobiet chroniczny stres może oznaczać utrudnioną, nieregularną owulację. Z kolei u mężczyzn długotrwały stres może skutkować obniżonymi parametrami nasienia oraz wpływać na wynik testosteronu.

Oczywiście, przedłużający się stres może też znacząco wpłynąć na inne aspekty płodności, takie jak implantacja lub samo zapłodnienie. Kolejne badania pokazują, że również podczas leczenia przewlekły stres i napięcie mogą mieć wpływ na przykład na ilość pobranych komórek jajowych. Interesujące izraelskie badanie pokazały, że kobiety które podczas leczenie niepłodności były zabawiane przez clowna miały większe szanse na poczęcie niż te, które śmiechu nie doświadczyły.

Czy niepłodność jest źródłem stresu?

To jest trochę pytanie o to, co było najpierw – stres czy niepłodność? Bardzo trudno dojść pewnej odpowiedzi, ale wystarczy, żeby u wielu pacjentów wywołać poczucie winy. Rzeczywiście, badania japońskie pokazały, że nawet 40% kobiet odczuwa niepokój lub cierpi z powodu depresji jeszcze zanim przystąpi do leczenia niepłodności. Można się, oczywiście, zastanawiać, czy jest to związane z nieudanymi naturalnymi staraniami, innymi życiowymi trudnościami pacjentki czy też jej pewnymi cechami jej osobowości.

Niestety, nie pomaga wiedza, co jest źródłem niepłodności. Nawet jeśli okazuje, że jest to przyczyna fizyczna, którą można leczyć. Kolejne miesiące niepowodzeń nieuchronnie zwiększają stres i jego konsekwencje. Błędne koło stres-trudności w zajściu- więcej stresu rusza w ruch.

Najpopularniejsze źródła stresu

Stres jest częścią życia. Nie da się go uniknąć, motywuję do działania, pomaga się rozwijać, wzrastać. Doświadczamy go głównie w pracy oraz w rodzinie. To nie jest zaskakujące. Jeśli praca jest mniej lub bardziej stresująca, ważne żeby umieć rozładowywać napięcie po powrocie do domu. Jeśli to z kolei życie rodzinne jest źródłem przewlekłego stresu, warto szukać źródeł i często również szukać profesjonalnej pomocy.

Badania pokazują, że ponieważ stres jest tak powszechny (i często korzystny), przyzwyczajamy się do niego. Nie odczuwamy jego poważniejszych skutków, takich jak zaburzenia snu, łaknienia, bóle różnych części ciała. To, co na pewno jest dewastujące to nagły i ostry stres, taki jak śmierć bliskiej osoby, nieplanowana przeprowadzka, utrata pracy.

Warto jednak pamiętać, że fakt, że nie widzimy skutków stresu nie znaczy, że ich nie ma. Rzeczywiście, może być tak, że  jesteśmy tak wytrzymali na skutek różnych życiowych okoliczności, że nawet nie zauważamy, że przestaliśmy o siebie dbać. Albo że nigdy się tego nie nauczyliśmy.

Jak ograniczyć stres związany z niepłodnością?

Mówiąc najkrócej: w każdy możliwy sposób, odpowiedni dla naszego temperamentu, potrzeb i możliwości.

  • Joga – ma wielu zwolenników, zwłaszcza ta jej odmiana, która koncentruje się na oddychaniu i ruchach, niekoniecznie medytacji. Wiele wskazuje na to, że jest to skuteczny sposób na wyciszenie oraz w konsekwencji redukcję stresu. Zwolenników ma również akupunktura. Niektóre kliniki leczenia niepłodności nawet oferują tego typu zabiegi.
  • Sen – ma znaczenie nie tylko w utrzymaniu dobrego samopoczucia, ale również w przebiegu owulacji. Przeszło 80% kobiet ma owulację pomiędzy północą a 8 rano, dlatego brak snu lub zaburzenia w obrębie rytmu dobowego mogą wpływać również na owulację. Sen pomaga się zregenerować, zrelaksować, zresetować umysł i ciało.
  • Ćwiczenia fizyczne i ruch – osoby uprawiające rekreacyjnie sport często zauważają, że po wykonaniu serii ćwiczeń lepiej się czują. Nic dziwnego, podczas wysiłku fizycznego uwalniają się endorfiny, znane również jako hormony szczęścia. Aktywność fizyczna pomaga również zadbać o prawidłową wagę, a to z kolei zwiększa szanse na poczęcie.
  • Seks – ale niekoniecznie ten związany z prokreacją. Seks rozumiany jako bliskość, wzajemna wymiana. Warto do niego wrócić po miesiącach lub latach współżycia z kalendarzem w ręku.
  • Ludzie – tak po prostu. Jest ogromna ilość badań potwierdzających, że wsparcie ze strony bliskich osób jest niezwykle ważne w radzeniu sobie ze wszystkimi życiowymi kryzysami. Nie ma powodu niepłodności traktować inaczej. Warto się otworzyć, szukać ludzi o podobnych doświadczeniach (co nie powinno być trudne) lub na tyle empatycznych, że będą w stanie zrozumieć sytuację osoby niepłodnej.

Cokolwiek jest pierwotne – niepłodność czy stres – trzeba pamiętać, że jedno wpływa na drugie. Trzeba o siebie dbać zwłaszcza wówczas, kiedy jesteśmy w trudnej sytuacji.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Pas 4D pokazujący dziecko w brzuchu matki – HIT, czy KIT?

Fot. Screen Futurism Facebook
Fot. Screen Futurism Facebook

Wielu rodziców oczekujących dziecka chciałoby jak najszybciej zobaczyć swoje maleństwo. Tradycyjne USG wydaje się być przeżytkiem, gdy na rynku pojawiają się takie oto smaczki – specjalny pas 4D pozwalający wyobrazić sobie dziecko jeszcze będące w brzuchu mamy.

Projekt autorstwa Melody Shiue, projektantki z University of New South Wales, przedstawił między innymi „Futurism”. Maszyna miałaby być pomocna nie tylko w obserwacji dziecka, ale też w stymulacji jego rozwoju, bowiem jeszcze podczas bycia w łonie matki można przekazać maluchowi wiele umiejętności i emocji. Ważny jest też aspekty zdrowotny – wyłapywanie ewentualnych wad rozwojowych.

Komentarza internautów są jednak w ocenie mocno podzielone:

To wygląda śmiesznie, nie mogę sobie nawet wyobrazić kobiety zgadzającej się na noszenie przez dłuższy czas jeszcze większego ciężaru wokół brzucha. Dodatkowo, możliwe efekty nieustannego bombardowania rozwijającego się płodu ultradźwiękami, to eksperyment, którego raczej nie przeprowadzę.

Natura znalazła najlepszy sposób na tę zagadkę i wszystkie inne są bezużyteczne. Nie wiem dlaczego lubimy zmieniać naturę, ponieważ ona sama w sobie jest najwyższą i najpraktyczniejszą formą techniki!

Gdy humanizujesz płód, starasz się postrzegać go takim, jaki naprawdę jest. Wyobrażam sobie, że będzie to najbardziej efektywne narzędzie pro-life, jakie możemy kiedykolwiek wymyślić.

Może być to urządzenie przydatne w ciążach wysokiego ryzyka, ale w większości przypadków kiedy ludzie chcieliby go używać, przypuszczam, że byłoby to niepotrzebne.

Jest potencjał w czasowym użyciu, ale prawdopodobnie potrzeba więcej badać odnośnie fal i ich efektów oddziaływania. Może dawać wiele istotnych możliwości, bądźmy cierpliwi, to jest wspaniały pomysł

Jest się nad czym zastanawiać

To tylko niektóre z mocnych słów, jakie pojawiły się w dyskusji internautów. Widzimy, jak wiele wątków zostało poruszonych. Zdrowie dziecka, „naturalność” ciąży, podejście pro-life, trudy związane ze zmieniającym się kobiecym ciałem. Niby tylko kolejna idea naukowców, a tak wiele tematów do przemyślenia!

Pisaliśmy niedawno w naszym portalu o projekcie innego urządzenia – Oculus Rift: „Dzięki niemu, rodzice będą mogli obserwować, jak rozwija się ich dziecko i jednocześnie słyszeć bicie jego serca >>KLIK<<. Jest to sprzęt, który wykorzystuje wirtualną rzeczywistość i pomaga uzyskać niezwykle wyraźny obraz płodu. Czyżby czekał nas w niedługim czasie prawdziwy skok techniczny?

Źródło: „Futurism” Facebook

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Kłopotliwe słowo ojciec – niesamowita historia mężczyzny, który chciał mieć najwięcej dzieci na świecie. Książka „Wszystkie dzieci Louisa”

Wszystkie dzieci Louisa

Książka „Wszystkie dzieci Louisa” Kamila Bałuka opisuje historie, które wydarzyły się kilkadziesiąt lat temu ale ich skutki bohaterowie odczuwają nadal i być może będą je odczuwać jeszcze ich dzieci. Nikt nie poniesie odpowiedzialności, bo trudno kogoś oskarżyć o swoją tożsamość. Zresztą sprawy i tak się przedawniły. 

Życie bohaterów książki jednak się nie przedawniło. Żyją z nietypowym doświadczeniem.

Historia przedstawiana w książce jest naprawdę niesamowita. Mężczyzna chciał mieć najwięcej dzieci na świecie. Oddając swoje nasienie do banku spermy, zapewnił możliwość zajścia w ciążę samotnym kobietom lub bezpłodnym parom. W latach 80′ ubiegłego stulecia nie było jeszcze prawnych uregulowań dotyczących dawstwa dlatego Louis mógł spełnić swoje marzenie.

Co wtedy z limitami liczby dzieci na jednego mężczyznę?
Najważniejsze są tu rozwaga, samokontrola i wyczucie – mówią zgodnie w latach osiemdziesiątych lekarze. Ale dodają, że prawo zmienia się powoli i wciąż brakuje wiążących przepisów (fragm. książki)

Jak pokazuje reportaż, rozwagi, samokontroli i wyczucia zabrakło. Czasem jednak potrzebne jest prawo. Blond matkom i typowym holenderskim parom rodziły się dzieci o ciemniejszej karnacji, Louis bowiem pochodzi z Surinamu i nie wygląda na rodowitego Holendra.

Oprócz ciemniejszej skóry Amanda ma inne włosy niż rodzice: brązowe, ciemne loki. Ma dwanaście lat, zauważa włoski na ramionach, stają dęba, kiedy jest jej zimno. Rodzice takich nie mają. Gdy próbuje się od nich dowiedzieć, czemu tak jest, nie umieją odpowiedzieć.

Jest to więc historia lekarzy, którzy nie potrafili wykazać się rozwagą.

Jednak jest to też historia o wielkiej sile mediów – bo to dzięki mediom odbędą się badania DNA pozwalające dzieciom Louisa potwierdzić, że są genetycznie spokrewnieni. To również historia wielkiej determinacji w dażęniu do tego by swoje rodzeństwo poznać (wątek śledztwa jest znaczący).

Odpowiedź: Dziękujemy za kontakt. Doktor Karbaat przekazuje, że nie poda żadnych dodatkowych informacji o dawcy. Bardzo mi przykro, że nie możemy dla Pana nic więcej zrobić. Tak łatwo się nie poddam, myśli chłopak. Kolejny list adresuje do popularnego programu Bez śladu, w którym przed kamerami telewizyjnymi godzą się skłóceni przez lata bracia, a adoptowane dzieci szukają prawdziwych rodziców.

Wszystkie dzieci Louisa to również historia o dylematach etycznych i religijnych, bo nawet w liberalnej Holandii w kwestii skorzystania z innego nasienia wypowiedział się Kościół. Skorzystanie z takiej metody nie zostało uznane za zdradę małżeńską (wówczas karalną)

Członkowie komisji przekonują władze Kościoła, że dawstwo nie zaburza jedności małżeńskiej, jeśli małżonkowie gorąco pragną mieć dziecko. Sprzeciwiają się też dotychczasowemu uznawaniu bezdzietności za krzyż, który para powinna nieść w milczeniu.

Oczywiście jednak książka Bałuka to przede wszystkim historia o sqóxh niezwykle silnych ludzkich potrzebach, O tym jak bardzo pragniemy zostać rodzicami i o tym jak ważna jest tożsamość. Jedna z bohaterek zastanawiała się, że nie ma dobrego momentu by powiedzieć dziecku, że jest z dawstwa Dla dzieci i późniejszych dorosłych jest to bardzo ważna kwestia w procesie kształtowania swojej tożsamości, szukają brakującego kawałka swojej historii nawet jeśli ta historia jest zamknięta w archiwach klinik, nawet jeśli jest zniszczona czy trudno dostępna.

Szukają swojego  biologicznego ojca czasem z ciekawości a czasem w oczekiwaniu na drobny gest uczucia. Nie zawsze go dostaną.

Szanowna Pani,
Kilka dni temu udało mi się porozmawiać z dawcą Pani dzieci. Jest obecnie niezwykle szczęśliwy ze swoją nową żoną, wobec czego odmawia jakiegokolwiek kontaktu z konsekwencjami swego uprzedniego dawstwa. Przykro mi, ale nie mogę nic więcej dla Pani zrobić.
Z serdecznym pozdrowieniem,
dr J. Karbaat

Na koniec podzielę się jednak swoimi zastrzeżeniami: w tekście często pojawia się sformułowanie „sztuczne zapłodnienie” zamiast „zapłodnienie pozaustrojowe” czy też „wspomagane medycznie” jeśli autor ma na myśli zarówno inseminację i in vitro. Kwestia terminologii pojawia się również w kwestii adopcyjnej, gdy bohaterzy szukają „prawdziwych” rodziców. Jednak bardziej poprawnie byłoby napisać „biologicznych” rodziców, gdyż trudno przy adopcji oraz przy dawstwie spermy autorytarnie stwierdzać, kto jest rodzicem prawdziwym a kto nie. To mi przy czytaniu zgrzytało.

Więcej o inseminacji spermą dawcy przeczytasz tutaj i tutaj KLIK

oraz

Nasienie na zamówienie czyli wielkie emocje o małych plemnikach

Wszystkie dzieci Louisa, Kamil Bałuk,

Wydawnictwo Dowody na Istnienie 2017

wszystkie dzieci louisa

 

 

 

 

 

 

 

 

Jolanta Drzewakowska

redaktor naczelna Chcemy Być Rodzicami, jedynego pisma poradnikowego dla osób starających się o dziecko. Z wykształcenia prawnik i coach. Matka dwójki dzieci.

5 porad, jak w czasie Wielkanocy radzić sobie z niepłodnością – dasz radę!

wielkanoc

Chociaż Wielkanoc nie jest aż tak skoncentrowana na dzieciach i ognisku domowym, jak dzieje się to w przypadku Bożego Narodzenia, to wciąż może być trudna do przeżycia. Jeśli starasz się o dziecko, możesz wcale nie być w nastroju na całą masę rodzinnych spotkań i trudnych pytań. Jak radzić sobie z niepłodnością w czasie świąt?

1. Ustalcie z partnerem swoje limity

Dogadajcie się w kwestii ilości czasu, jaki spędzicie wśród rodziny. Jasno określony plan odwiedzin pozwoli Ci lepiej przygotować się do nich mentalnie. Co więcej, ustalcie też znaki, które dadzą wam wzajemnie sygnał: „uciekajmy!”. Nie obwiniajcie się przy tym za to, że jest wam trudno – nawet jeśli komentarze i pytania ukochanej babci płyną z dobrego serca, macie prawo czuć się z nimi źle!

2. Miej dobrą wymówkę

Jeśli poczujesz, że punkt graniczny został przekroczony, nie bój się dla własnego dobra opuścić rodzinę, czy przyjaciół. Postaraj się przygotować wcześniej dobrą wymówkę, która da ci możliwość spokojnego uchylenia się od wspólnego świętowania. Może to być miejski koncert wielkanocny, a może wyjazd za miasto na spacer, który planowałaś od tygodni? Masz pełne prawo do decydowania o tym, jak chcesz spędzać swój czas. Nawet jeśli inni mają z tym problem.

3. Przygotuj gotowe odpowiedzi

Jeśli spodziewasz się trudnych pytań, wymyśl sobie gotowy plan działania i konkretne odpowiedzi. Jak tam wasze plany rodzinny? „Dziękuję, mamy to pod kontrolą” lub „Jeśli coś się zmieni, będziesz pierwszy na liście osób do powiadomienia”. Wydaje ci się to niegrzeczne? Daj sobie prawo do jasnego stawiania granic, to pomaga!

4. Polegaj na innych

Jeśli masz w rodzinie kogoś bliskiego, kto wie o waszych zmaganiach z niepłodnością, powiedz mu o swoich obawach. Być może jest to mama, tata, siostra, może wujek. Poproś ich o wsparcie w sytuacji, gdy poczujesz presję i dyskomfort. Nie zawsze to ty musisz odpowiadać na uciążliwe pytania, pozwól innym stanąć u twojego boku. Może wystarczyć subtelna zmiana tematu, odwrócenie uwagi, ciepły uścisk. Wsparcie może wiele pomóc, nie bój się go.

5. Zajmij czymś głowę

Pojęcie „czymś” jest dosyć szerokie, to prawda. Warto jednak znaleźć inną przestrzeń, która pozwoli ci zająć myśli równie intensywnie, jak zajmują je przemyślenia dotyczące ciąży i dziecka. Kochasz kulinaria? Wielkanoc może być znakomitym czasem na kombinowanie w kuchni. Uwielbiasz sport? Wolniejszy czas sprzyja jego uprawianiu. Twoją pasją są książki? Znakomicie pozwalają odwrócić uwagę. Co więcej, każdy dodatkowy temat pozwoli Ci na łatwiejsze przetrwanie rodzinnych rozmów. Skieruje tok dyskusji na zupełnie inne pola – może będą to paradoksalnie twoje najlepsze święta?

Inspiracja: „Fertility Authority”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.