Przejdź do treści

Coś dla panów – 5 produktów, które zwiększą ilość plemników

co jeść, by zwiększyćilość plemników

Starania o dziecko to nie tylko problem dotyczący kobiet i ich zaangażowanie. Siły w parze rozkładają się pół na pół. Warto więc nie tylko zadbać o to, co jest na talerzu przyszłej mamy, ale także taty.

Liczba plemników to jeden z najważniejszych wyznaczników męskiej niepłodności. Jak pokazują badania, w znaczącej ilości przypadków niepłodności, to właśnie mała ilość plemników może być jej przyczyną, o czym przypomina „Positivemed”. Co może wpływać na tego typu problem?

– alkohol i spożywanie narkotyków

– zbyt długie korzystanie z komputerów i laptopów

– siedzący tryb życia, między innymi długi czas przebywania za kierownicą

– palenie papierosów

– stres

– otyłość

– problemy medyczne, takie jak: infekcje, zapalenie jąder i prostaty, problemy hormonalne, zaburzenia erekcji, nietolerancja glutenu i niektórych leków etc.

Oto 5 produktów, które korzystnie wpływają na ilość plemników:
1. Banany

 

pexels-photo-61127

Szczególnie istotny w bananach jest enzym zwany bromelainą (można ją również znaleźć w ananasach, zwłaszcza świeżych). Działa on przeciwbólowo i przeciwzapalnie. Pomaga także w produkcji testosteronu. Banany zawierają też witaminy B1, A i C.

2. Ciemna czekolada

 

dark-brown-milk-candy

Przede wszystkim, ciemna czekolada jest znakomitym afrodyzjakiem, pomaga też w uwalnianiu endorfin, a to korzystnie wpływa na bliskie relacje partnerskie – bez tego w staraniach, ani rusz.

Jeśli zaś chodzi o składniki, zawiera ona w sobie między innymi L-argininę. Jest to aminokwas, który według badań, wpływa na jakość spermy, a także na ilość plemników. Bierze też udział w wielu innych ważnych procesach, jak np. detoksykacja organizmu. Rozszerza również światło naczyń krwionośnych, co nie tylko wpłynie na lepsze funkcjonowanie układu sercowo-naczyniowego, ale pomoże też zwiększać przepływ krwi do genitaliów.

3. Czosnek

 

garlic-1808_640

Zawiera on w sobie między innymi allicynę, która ma właściwości przeciwbakteryjne, przeciwzapalne, działa też korzystnie na ciśnienie w organizmie. Substancja ta wpływa korzystnie na dopływ krwi do penisa, co pomaga zwiększyć ilość wytwarzanych plemników. Czosnek jest także źródłem witaminy B6 i selenu, które są odpowiedzialne za produkcję zdrowej spermy.

4. Wołowina

 

pexels-photo-65175

Jest ona dobrym źródłem cynku, który pomaga zapobiegać, by częścią spermy nie stały się wolne rodniki. Zatrzymuje także, mówią w uproszczeniu, „przemianę” testosteronu w estrogeny, co może powodować spadek libido. Niedobór tego makroelementu może być przyczyną między innymi spadku odporności, problemów skórnych, depresji, czy też zaburzeń erekcji.

Jeśli nie jesz mięsa cynk znajdziesz np. w produktach pełnoziarnistych, orzechach, migdałach, czy ziołach takich jak rumianek lub szałwia.

5. Jajka

 

food-eggs-85080

Jajka znakomicie wpływają zarówno na ilość, jak i jakość plemników. Są źródłem witaminy E, której niedobór może powodować degenerację tkanek jąder. Przeciwdziała też skutkom szkodliwego działania wolnych rodników. Jajka zawierają też w sobie cynk i selen: „pierwiastki te regulują proces produkowania i dojrzewania zdrowych i silnych plemników” – pisaliśmy już w naszym portalu.

Warto pamiętać, że to tylko niektóre z ważnych elementów dbania o męską płodność. Równie istotny jest zdrowy styl życia. Bez używek, z dużą ilością ruchu.

Co najważniejsze – mamy na to wszystko wpływ!

Źródło: „Positivemed”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Rezerwa jajnikowa (I) Embriologia

rezerwa jajnikowa

Czy wiesz, że Twoje jajniki największy potencjał rozrodczy miały jeszcze w czasie Twojego życia płodowego i zmalał on o 97% kiedy ukończyłaś 40. r.ż.? Jeśli nie wiedziałaś, to znaczy, że nie jesteś ginekologiem, a ten artykuł jest dla Ciebie!

Kiedy powstaje rezerwa jajnikowa

Płeć jest determinowana w momencie zapłodnienia komórki jajowej przez plemnik, który zawiera albo chromosom X, albo chromosom Y, z których odpowiednio powstanie płód żeński albo męski. W 5. miesiącu życia płodowego żeński płód ma w swoich jajnikach wiele milionów pęcherzyków pierwotnych (czyli oocytów I rzędu otoczonych pojedyńczą warstwą płaskich komórek ziarnistych). Ich liczba sukcesywnie zmniejsza się poprzez apoptozę (czyli naturalny proces zaprogramowanej śmierci komórki), do okresu dojrzewania niezależnie od cyklu miesiączkowego, a po pierwszej miesiączce relatywnie proporcjonalnie, by przez średnio 450 owulacyjnych cykli miesiączkowych w okresie reprodukcyjnym, by osiągnąć liczbę poniżej 1000 niezdolnych do dalszego rozwoju pęcherzyków pierwotnych po 50. roku życia.

Gametogeneza czyli proces powstawania i rozwoju haploidalnych (1n, pojedyńczy zestaw materiału genetycznego w przeciwieństwie do diploidalnych komórek somatycznych 2n) komórek rozrodczych rozpoczyna się na bardzo wczesnym etapie rozwoju zarodkowego.

Ok. 18 dnia po zapłodnieniu pojawiają w ścianie pęcherzyka żółtkowego, w pobliżu omoczni. Między 5. a 8. tygodniem migrują lateralnie wobec jelita pierwotnego. W zawiązku jajnika pierwotne komórki płciowe otoczone przez komórki sznurów płciowych proliferują drogą mitozy i różnicują się w oogonia. Począwszy od 12. tygodnia ciąży oogonia wchodzą w fazę I podziału mejotycznego, czyli stają się oocytami I rzędu (forma spoczynkowa) co jest spowodowane obecnością retinolu, który w tym przypadku pełni rolę cytokiny morfogenezy. Każdy z nich otoczony jest jedną warstwą komórek ziarnistych. Proces ten osiąga swoje apogeum w połowie ciąży. W takiej formie oocyty pozostają aż do okresu pokwitania, kiedy to dostaną hormonalny sygnał do dojrzewania.

16032401-Oogenesis-Stock-Vector-mitosis-meiosis

Jak się zmienia rezerwa jajnikowa

Jak to bywa we współczesnej medycynie dążącej do opisania wszelkich zjawisk modelami matematycznymi, opracowano równanie pozwalające wyliczyć średnią ilość pęcherzyków pierwotnych. Nie wdając się w szczegóły, na podstawie licznych badań histologicznych zobrazowano zmienną ilość pierwotnych pęcherzyków jajnikowych na różnych etapach życia. Praktycznym zastosowaniem tej wiedzy jest informacja, że ilość pierwotnych pęcherzyków jajnikowych jest bardzo różna od momentu narodzin, ale zmniejsza się w podobnym tempie (wykluczając oczywiście leczenie gonadotoksyczne), co prowadzi do tego, że w wieku rozrodczym rezerwa jajnikowa drastycznie się różni u poszczególnych pacjentek. Poniższy wykres pokazuje jak wraz z wiekiem zmienia się rezerwa jajnikowa.

journal.pone.0008772.g004

Źródło: Wallace WHB, Kelsey TW (2010) Human Ovarian Reserve from Conception to the Menopause. PLoS ONE 5(1): e8772. doi:10.1371/journal.pone.0008772

W kolejnej części tej serii opowiemy o tym jak przebiega proces owulacji, a w części 3. znajdziecie mnóstwo przydatnych informacji o tym jak klinicznie ocenia się rezerwę jajnikową, a w 4. podpowiemy czy i jeśli tak to co można zrobić, by „podrasować” jakość swoich komórek jajowych.

 

Karina Sasin

Lekarka, naukowiec, aktywistka na rzecz praw reprodukcyjnych. Wielokrotna stypendystka m.in. Organizacji Narodów Zjednoczonych, Rządu USA (NIH) i Krajowego Funduszu Na Rzecz Dzieci. Organizatorka konferencji International Meeting on MRKH Syndrome w Warszawie. Po godzinach miłośniczka cukiernictwa i dalekich podróży ;-)

„Ma tendencje, żeby wyczyścić lodówkę”. Jedzenie – wróg, czy przyjaciel naszej psychiki?

jedzenie psychika kompulsywne objadanie emocje

Jemy przede wszystkim po to, żeby żyć. Wiadomo, że z głodu po pewnym czasie można umrzeć. Jedzenie jest też rytuałem, który łączy ludzi. Wspólne wyjścia, spotkania – oficjalne, towarzyskie i całkiem osobiste – często odbywają się przy posiłku. Jedzenie jest nietrudnym do osiągnięcia, łatwo dostępnym źródłem przyjemności. Ale wokół jedzenia jest też dużo napięcia. Jeśli chcemy się mniej lub bardziej świadomie ukarać, odmawiamy sobie jedzenia. Jeśli chcemy się nagrodzić – jemy. Jeśli chcemy komuś zrobić przyjemność, pokazać jak nam na nim zależy, jeśli chcemy mu poprawić humor, jednym z lepszych i najłatwiejszych sposobów jest przygotowanie dobrego posiłku.

Karmiące mamy

Jedną z najważniejszych kwestii, jakie zajmują umysł młodej matki jest sposób, w jaki będzie karmić swoje dziecko. Standardy światowe mówią, że najlepsza jest pierś, a dziecko powinno być karmione „na żądanie”. Powinno więc jeść tyle i tak często jak chce. Tak też większość matek robi, niezależnie od tego, czy karmią piersią, czy butelką.

Kiedy jednak dziecko idzie do przedszkola, a często nawet wcześniej, traci kontrolę nad tym, co i ile je. Pojawia się oczekiwanie, ze będzie w całości zjadało to, co znajdzie na talerzu. Być może potrzeba, żeby dzieci zjadały wszystko, wiąże się z doświadczeniem wcześniejszych pokoleń, które jakiejś formy głodu i niedostatku doświadczyły. Z drugiej jednak strony, nie sposób nie zauważyć, że jest to wyraz kontroli nad drugą osobą.

Jedzenie nie jest więc tylko czynnością fizjologiczną utrzymującą nas przy życiu. Tym samym zbyt restrykcyjne trzymanie wagi, przesadnie zdrowe odżywianie się, czy wreszcie otyłość nie są tylko problemem medycznym czy społecznym. To, jak i dlaczego jemy jest silnie umiejscowione w naszej psychice.

Otyłość

Często można usłyszeć, że ktoś „zajada” smutki. Wiele kobiet niemających większych kłopotów w utrzymaniu prawidłowej wagi ciała, kiedy ma gorszy dzień, sięga na przykład po czekoladę. Jednak zdarzają się też sytuacje, kiedy jedzenie jest jedynym dostępnym sposobem na przywrócenie kontroli i poradzenie sobie z zalewającym lękiem.

Basia jest matką trojga dzieci. Ma czterdzieści lat, męża, pracę i trzydzieści kilogramów nadwagi, z którą walczy przez większość życia. Zawsze była większa, ale otyłość stała się częścią jej codzienności po pierwszej ciąży. Odchudza się regularnie, skutecznie i niestety krótkotrwale. Wkłada wiele wysiłku i zaangażowania w to, żeby zrzucić kilogramy. Kiedy więc się to nie udaje lub szybko wraca do dawnej wagi, wpada w depresję. Basia wie, że je za dużo i niezdrowo. Zdaje sobie sprawę, że w jej diecie jest zdecydowanie zbyt dużo słodyczy, że ma tendencje, żeby „wyczyścić lodówkę”, kiedy dziecko jest nie do opanowania, albo czuje się źle traktowana w pracy. Niezmiennie ma jednak nadzieję, ze siłą woli i konsekwencją uda się jej opanować błędne nawyki.

Problem z otyłością polega między innymi na tym, czym dla osób na nią cierpiących, jest sam akt jedzenia. Spożywanie posiłku, karmienie (również siebie) jest działaniem. A działanie daje poczucie kontroli. Pomaga poradzić sobie z frustracją, brakiem, stratą, samotnością, zmniejsza poczucie winy. Może wreszcie być wyrazem rebelii wobec innych osób. W przypadku poważnych nadużyć dzieci tyją w nadziei, że dzięki temu przestaną być atrakcyjne dla dorosłego.

Basia wychowywała się w domu pozbawionym ciepła. Rodzice byli zajęci pracą i niewiele czasu pozostawało dla dziecka. Jedzenie pozwalało zapomnieć o samotności, rosnącym poczuciu izolacji, lęku i niepokoju. Działając, nie trzeba było czuć. Dlatego też odchudzanie jest tak trudne. Jeśli Basia naprawdę byłaby gotowa, żeby schudnąć, musiałaby przestać jeść, a to z kolei konfrontowałoby ją z uczuciami, przed którymi udawało się jej uciekać dzięki jedzeniu.

Kompulsywne jedzenie

Zwyczajowo, kiedy myślimy o zaburzeniach odżywiania na myśl przychodzą wychudłe młode kobiety cierpiące na anoreksję lub bulimię. Tymczasem coraz częściej zaburzeniem jest jedzenie kompulsywne, czyli napady niekontrolowanego obżarstwa. Wielu terapeutów widzi w kompulsywnym jedzeniu te same mechanizmy, co w uzależnieniach.  Osoby cierpiące z powodu tego zaburzenia nie mają kontroli nad tym, co, kiedy i w jakich ilościach jedzą. Jedzenie staje się sposobem na rozwiązywanie trudności. Skutkiem jest otyłość, czasami poważna. Ale już sam fakt, że sięgamy po jedzenie w każdej trudnej emocjonalnie sytuacji może niepokoić.

Ciało i seksualność

To, jak i ile jemy w bezpośredni sposób wiąże się z obrazem ciała, z zadowoleniem z własnego wyglądu lub poczuciem wstydu, zażenowania i niechęcią. Jeśli kobieta nieustannie skupia się na tym, czy ma płaski brzuch, nie ma możliwości cieszyć się intymną relacją. Jeśli czuje się gruba i nieatrakcyjna, często nie będzie miała ochoty wchodzić w bliską relację związaną z koniecznością pokazywania swojego niekochanego ciała. Wymagania, jakie współczesna kultura i społeczeństwo stawiają kobietom, są nie do uniesienia i często przekładają się na niską satysfakcję z życia seksualnego.

Jemy, ponieważ musimy. Jemy, ponieważ jest to czynność przyjemna i sycąca. Jemy, żeby żyć – fizycznie i psychicznie. Jedzenie jest czynnością zastępczą wobec przeżywania emocji, może też chronić przed byciem ofiarą. To, co wybieramy jako pokarm dla naszych ciał pokazuje, jak się traktujemy. Czy jesteśmy dla siebie wrażliwi i wyrozumiali, czy potrafimy dostarczyć sobie tego, co wartościowe. Czy może raczej traktujemy ciało jak śmietnik, naszą prywatną oczyszczalnię ścieków.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami