Przejdź do treści

Co z zarodkami samotnych kobiet? Mamy odpowiedź od Ministerstwa Zdrowia

Zgodnie z nową ustawą o leczeniu niepłodności, która zacznie obowiązywać od 01 listopada 2015 r., metoda in vitro będzie przeznaczona wyłącznie dla par. Nie będą mogły z niej korzystać samotne kobiety, nawet te, które wcześniej (przed przyjęciem ustawy) zamoroziły swoje zarodki.O komenatrz w tej sparwie poprosiliśmy Ministerstwo Zdrowia. Odpowiedź jest bardzo enigamtyczna…
Czekamy na bardziej szczegółową.

Szanowna Pani Redaktor!

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Odpowiadając na Pani e-mail dotyczący możliwości leczenia niepłodności – w świetle przepisów ustawy z dnia 25 czerwca 2015 r. o leczeniu niepłodności (Dz. U. po. 1087) – metodą zapłodnienia pozaustrojowego przez kobiety samotne przekazuję następujące informacje:

W trakcie prac nad ustawą – zarówno na etapie prac rządowych, konsultacji publicznych jak i prac parlamentarnych dyskutowano wiele kwestii wymagających rozstrzygnięć w sytuacji konfliktu dobra jednostki – osoby dotkniętej niepłodnością i dobra przyszłego człowieka – dziecka, które urodzi się dzięki zastosowaniu procedury leczenia niepłodności metodą in vitro. W każdym przypadku rozstrzygano konflikty konkurujących ze sobą wartości na korzyść dobra przyszłych dzieci. W tym duchu przewidziano obligatoryjne zapewnienie każdemu dziecku prawa do posiadania obojga rodziców – zarówno ojca jak i matki, rozstrzygając jednocześnie, że dziecko, jako istota z definicji słabsza, musi być chronione bardziej niż osoba dorosła i jej prawo do rodzicielstwa.

Wejście w życie ustawy o leczeniu niepłodności wprowadza do polskiego systemu prawnego określony ład prawny, zastępując dotychczasowy brak jakichkolwiek regulacji w tym obszarze. Z chwilą wejścia w życie ustawy, czyli od 1 listopada, przystąpienie do procedury in vitro możliwe jest jedynie w sytuacji leczenia pary – mężczyzny i kobiety, którzy wspólnie zadeklarują pełną odpowiedzialność za przyszłe dziecko, zobowiązując się do przyjęcia na siebie roli rodzica z chwilą urodzenia dziecka (ustawa nie przesądza o stosunkach prawnych łączących leczoną parę). Wyjątkiem od tej zasady jest jedynie śmierć jednego z partnerów, która nastąpi po utworzeniu zarodków – wówczas możliwe jest wykorzystanie przez wdowę utworzonych wspólnych zarodków. Tym samym ustawa o leczeniu niepłodności zmienia sytuację osób samotnych, które zdecydowały się na in vitro z wykorzystaniem nasienia z banku komórek rozrodczych. W myśl obowiązujących od listopada przepisów transfer zarodka możliwy będzie jedynie w przypadku zapewnienia przyszłemu dziecku prawa do przyjścia na świat i wychowania w pełnej rodzinie, tj. w sytuacji pozostawania przez biorczynię w związku małżeńskim lub we wspólnym pożyciu.

Ustawa przewiduje równolegle obowiązek ochrony zarodków zdolnych do prawidłowego rozwoju, zakazując ich niszczenia i wykorzystania do jakichkolwiek innych celów niż rozród człowieka.

Ustawa wchodzi w życie 1 listopada 2015 r.
 
Z poważaniem
/-/ Krzysztof Bąk
rzecznik prasowy Ministra Zdrowia

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Radni będą walczyć o dofinansowanie in vitro we Włocławku

dofinansowanie in vitro we Włocławku

Jest szansa na dofinansowanie in vitro we Włocławku. Klub radnych Sojuszu Lewicy Demokratycznej zapowiedział, że będzie zabiegał o wprowadzenie zmian w budżecie miasta.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Wniosek do samorządu o dofinansowanie zabiegów zapłodnienia pozaustrojowego po praz pierwszy złożyli przedstawiciele Nowoczesnej.

Również w porozumieniu programowym, które zawarł z SLD prezydent miasta Marek Wojtkowski, znalazł się zapis do refundacji leczenia niepłodności metodą in vitro.

Zobacz także: Zamiast in vitro PiS promuje naprotechnologię. Eksperci krytykują

Dofinansowanie in vitro we Włocławku

Do tej pory nie udało się jednak wprowadzić projektu na sesję Rady Miasta. Jak dowiedziała się „Gazeta Pomorska,” w marcu klub SLD będzie chciał wprowadzić poprawki do budżetu. Celem jest wygospodarowanie pieniędzy na dofinansowanie in vitro we Włocławku.

Projekt, złożony w listopadzie przez Nowoczesną, przewidywał dofinansowanie do kwoty 5 tys. zł na zabiegi in vitro. Całkowity koszt inicjatywy wyliczono na ok. 390 tys. zł.

Ratusz zwrócił jednak dokument do poprawy. Jak tłumaczył wówczas przewodniczący Rady Miasta Jarosław Chmielewski, projekt nie spełniał wymogów formalnych. Nie wykazano w nim źródła finansowania, brak było również opinii branżowego instytutu.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: „Gazeta Pomorska”, ddwloclawek.pl

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Hania urodziła się chora po błędzie w zabiegu in vitro. Trwa zbiórka pieniędzy na pomoc dziewczynce

Hania urodziła się chora po błędzie w zabiegu in vitro
fot. Fotolia

Hania nie chodzi, nie mówi i nie je samodzielnie. Dziewczynka choruje na rzadki zespół wad genetycznych, który jest skutkiem nieprawidłowo przeprowadzonego zabiegu in vitro. Do niedzieli trwała zbiórka, z której pieniądze trafią na leczenie 3-letniego dziecka.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Hania wymaga stałej opieki, przyjmuje bardzo duże ilości leków. Ze względu na ogromne koszty leczenia i rehabilitacji rodzice dziewczynki zorganizowali zbiórkę.

Na aukcji można było kupić m.in. piłkę z autografami reprezentacji Polski, koszulki z podpisami znanych osób, film z autografami Agaty Kuleszy, książki i inne rzeczy. Aukcja trwała do niedzieli, teraz Hanię można wspomóc za pośrednictwem Fundacji Kawałek Nieba.

Zobacz także: Pomyłka przy in vitro w klinice w Policach. Lekarz uniewinniony

Hania urodziła się chora po błędzie w zabiegu in vitro

Kilka lat temu w Laboratorium Wspomaganego Rozrodu w Policach doszło do pomyłki, w efekcie której nasienie męża pacjentki zostało połączone z komórką jajową innej kobiety. Dziecko urodziło się z wadami genetycznymi: dziewczynka cierpi na rzadki zespół Schinzela-Giediona, opóźnienie psychoruchowe, czy ciężką padaczkę lekoodporną.

Sprawa wyszła na jaw w 2015 roku. Podejrzenia rodziców wzbudziła grupa krwi Hani. Dziewczynka ma grupę A Rh+, a jej rodzice A Rh-. Matka urodziła zatem dziecko, które z biologicznego punktu widzenia nie było jej.

Zobacz także: Rekordowa liczba dzieci narodzonych dzięki in vitro

Batalia ze szpitalem

Rodzice postanowili wytoczyć szpitalowi proces cywilny. Domagają się trzech mln zł. Do tej pory nie udało się także ustalić, w jaki sposób doszło do połączenia nasienia mężczyzny z komórką jajową innej kobiety. Śledztwo w tej sprawie zostało umorzone, a szpital odrzuca wszelkie zarzuty.

Pierwsza rozprawa przed sądem cywilnym w Szczecinie zaplanowana jest na 20. grudnia 2017 r.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: tvn24, Chcemy Być Rodzicami

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

„In vitro dla Kielc” zdjęte z obrad sesji Rady Miasta. Radny PiS: To bubel prawny!

"In vitro dla Kielc"
fot. Fotolia

Z porządku obrad dzisiejszej sesji Rady Miasta zdjęto głosowanie nad projektem uchwały w sprawie programu „In vitro dla Kielc”.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

O wdrożenie programu w Kielcach od dłuższego czasu zabiegali przedstawiciele Sojuszu Lewicy Demokratycznej  i Platformy Obywatelskiej. Pomysł nie spodobał się jednak radnym Prawa i Sprawiedliwości oraz Porozumienia Samorządowego.

Inicjatywie sprzeciwił się również prezydent Kielc Wojciech Lubawski, który tłumaczył swoją decyzję względami religijnym.

Zobacz także: Kielce nie dofinansują in vitro. Bo prezydent jest katolikiem

Głosowanie nad projektem „In vitro dla Kielc”

W październiku 2017 roku, po trwających kilka miesięcy konsultacjach, kieleccy radni SLD i PO złożyli do Rady Miasta projekt uchwały dotyczący leczenia niepłodności metodą in vitro. Wtedy otrzymali negatywną odpowiedź.

Niespodziewanie głosowanie uchwały w tej sprawie znalazło się dziś w porządku obrad.

Radość PO i SLD nie trwała jednak długo. Na początku sesji o zdjęcie projektu uchwały wnioskował Tomasz Bogucki z PS.

To bubel prawny – stwierdził. Jego zdaniem „In vitro dla Kielc” nie spełnia wymogów formalnych i statutowych. Jednym z niespełnionych wymogów miało być brak opinii skarbnika o potwierdzeniu możliwości finansowania uchwały. Bogucki wylicza również brak podpisu osoby upoważnionej do reprezentowania wnioskodawcy.

Oburzenia słowami radnego PS nie krył Marcin Chłodnicki z SLD.

Zastanawiam się, po co ta cała szopka? Prezydent mówi nam, że jest na „nie”, że program jest niezgodny ze standardami i nie może wejść na sesje. Potem sami go umieszczacie, a teraz chcecie zdjąć. Chyba tylko po to, żeby nie dać znać opinii publicznej, dlaczego tak naprawdę nie chcecie tej uchwały. Przenosicie ciężar z kwestii pomocy wielu rodzinom na sprawy formalne. Liczyłem na merytoryczną dyskusję, a zaczynamy się boksować na temat kwestii formalnych – cytuje słowa Chłodnickiego Onet.

Zobacz także: Zamiast in vitro PiS promuje naprotechnologię. Eksperci krytykują

„In vitro dla Kielc” – co zakładał program?

Zgodnie z projektem uchwały, program „In vitro dla Kielc” miałby rozpocząć się w 2018 roku i trwać przynajmniej trzy lata.

Radni planowali wygospodarować na zabiegi zapłodnienia pozaustrojowego 150 tys. zł. Dzięki temu, rocznie 20 par mogłoby dostać wsparcie finansowe na leczenie o łącznej wartości 7,5 tys. zł. Z inicjatywy mogłyby skorzystać pary i małżeństwa zameldowane w Kielcach od minimum dwóch lat.

Za zdjęciem z porządku obrad sesji Rady Miasta programu „In vitro dla Kielc” opowiedziało się 14 radnych PiS i PS. Siedmiu radnych z SLD i PO było przeciw, dwóch radnych z PSL wstrzymało się od głosu.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Onet

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Staraliśmy się o dziecko 9 długich lat. Wreszcie nam się udało

para-niepłodność-in vitro-ciąża po transferze

Monika z mężem starali się o dziecko przez 9 długich lat. Wreszcie – po tylu badaniach, diagnozach, zmianie lekarza, po kolejnym transferze… udało się! „Mamy nasz mały, wymarzony cud” – poznaj historię Moniki.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Nasze starania o dziecko, były dość typowe. Pewnie jak u tysiąca innych par. Poszliśmy do lekarza w swoim mieście, który sugerował, że to dopiero początki, że mamy się nie przejmować i starać się zajść w ciążę. Wszystkie wyniki były w normie i słuchaliśmy naszego lekarza starając się o ciążę przez dwa lata. A ciąży nadal nie było.

Zmiana lekarza, złe wyniki badań

W tym czasie na jaw wychodziły pierwsze odchylenia od normy wyników badań. Wyszło mi w wynikach badań podwyższone TSH i niedoczynność tarczycy.

Wzięłam leki, które unormowały wyniki badań, ale w ciążę dalej nie zachodziłam. Postanowiliśmy zmienić lekarza. Trafiliśmy w ręce wspaniałego człowieka z ogromną wiedzą i cudownym podejściem do pacjenta. Kolejne badania, konsultacje i ciągła nadzieja, że może tym razem się uda. I nic. Mijały miesiące, te zamieniały się w lata, a dziecka dalej z nami nie ma. Lekarz kieruje nas do kliniki leczenia niepłodności we Wrocławiu. Jedziemy pełni nadziei, że teraz, kiedy zajmą się nami specjaliści, wszystko będzie dobrze.

Lata starania zaprowadziły nas do kliniki leczenia niepłodności

I znowu od nowa badania, diagnoza i … po dwóch miesiącach konsultacji lekarz proponuje nam in vitro. Udało się zakwalifikować do rządowego wówczas dofinansowania zapłodnienia pozaustrojowego. Ogarnęła nas wielka radość oraz naprzemiennie: smutek i obawy, płacz, a nawet depresja.

Zobacz też: Jak wybrać klinikę leczenia niepłodności

Wsparcie męża było nieocenione… szczególnie po nieudanym transferze

Dobrze, że mam kochanego męża, z którym od początku się wzajemnie wspieraliśmy.  Razem płakaliśmy i razem wstawaliśmy pełni nadziei na lepsze jutro. Mąż był przy mnie również wtedy, gdy jeździłam do kliniki, na pierwsze zastrzyki. Była ich ogromna ilość. Był ból i miałam huśtawki nastrojów. A mój mąż zawsze był ze mną. Wspierał jak umiał dobrym słowem.

Kiedy podchodziliśmy do pierwszego transferu miałam pełne przekonanie, że wszystko się uda. Byłam pewna, że to jest ten dzień, ta chwila i ten moment. Potem było 10 dni oczekiwania  na wynik. 10 dni dla mnie zamieniły się w 10 lat. Kiedy wreszcie nadszedł oczekiwany dzień cała w skowronkach odebrałam wynik… niestety negatywny. Wszystko pękło jak bańka mydlana. Czułam się wtedy strasznie. Płakałam kilka dni. Nie mogłam zrozumieć; dlaczego ja? Dlaczego innym się po prostu udaje zajść w ciążę. Modliłam się i pytałam Boga: dlaczego?

Lekarz kazał zrobić chwilę przerwę od stresu, wizyt lekarskich i leków. Tylko co z tego, skoro to nadal bolało tak bardzo. Każde święta, urodziny, spotkanie z bliskimi, którzy składając życzenia, mówili nam, aby tym razem się udało. Wybuchałam od razu płaczem. Widząc to, rodzina i przyjaciele przestali w ogóle poruszać temat dziecka.

Wstaliśmy jak Feniks z popiołów gotowi na kolejny transfer

Po kilku miesiącach smutku i żalu, pozbieraliśmy się na nowo, by spróbować po raz kolejny. Przed drugim transferem było już łatwiej, bo wiedzieliśmy jak to wszystko wygląda: badania i cała procedura w dniu transferu. Dlatego była spokojnam po powrocie do domu. Jednak po 10 dniach, kiedy nadszedł czas na wyniki, czułam się niepewnie. Bałam się bólu i rozczarowania, dlatego po wyniki pojechał sam mąż. Kiedy zadzwonił z płaczem i powiedział: „Mamusiu, wynik jest pozytywny, będziemy mieli dziecko”… płakałam razem z nim ze szczęścia. Teraz, opowiadając to, płaczę po raz kolejny. Wreszcie się udało. Po 9 latach starań. Tyle wizyt lekarskich, tyle łez, niepokoju, bólu, rozpaczy. Ale nie poddaliśmy się i walczyliśmy o to, co dla nas w życiu było i jest najważniejsze… nasze upragnione dzieciątko. Nasze upragnione oczko w głowie, nasz skarb, dar od Boga, nasz mały cud, który mamy z pomocą lekarzy.

 Teraz jestem spełnioną kobietą. Mam dom, rodzinę; męża i synka, których kocham nad życie, i wiem jedno: zawsze jest nadzieja. Po tylu latach starań najwyższa nagroda teraz mnie przytula i szepcze do ucha: „Mamo”.

PS: Dziękujemy wszystkim, którzy nas w tym czasie wspierali i nam pomagali.

Oprac. Aneta Grinberg-Iwańska

POLECAMY:

Moje życie po transferze – historia pewnego obłędu

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.