Przejdź do treści

Co to było za spotkanie! Motheratorka.pl: „Nie spodziewałam się tylu emocji”

Magdalena Rogala, motheratorka.pl - pierwsza z prawej.
Magdalena Rogala, motheratorka.pl - pierwsza z prawej. – Wywiad z Motheratorka.pl

Jesienna, wietrzna, zimna sobota. Szczególna, bo 15-ego października obchodziliśmy Dzień Dziecka Utraconego. W ramach kampanii „Niepłodności nie widać” po raz kolejny spotkaliśmy się w naszej redakcji, by wspólnie z blogerkami rozmawiać o tym paradoksalnie milczącym problemie.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Wśród gości była też Magdalena Rogala, autorka bloga Motheratorka.pl. Jakie pojawiły się w niej przemyślenia? Jakie inspiracje? Jedno jest pewne – silnych przeżyć nie brakowało.

„Chcemy Być Rodzicami”: Myślę, że nasze spotkanie w ramach kampanii „Niepłodności nie widać” było intensywne także pod względem emocjonalnym. Czy spodziewałaś się, że ten temat tak bardzo Cię poruszy?

Magdalena Rogala: Nie, absolutnie się czegoś takiego nie spodziewałam. Nie myślałam, że w taki sposób zareaguję. Nie spodziewałam się też tylu emocji ze strony innych blogerek i ze strony redakcji. Każdy miał jakąś swoją historię.

Rzeczywiście poruszany przez nas temat jest nieraz na co dzień niezauważany. Dopiero po spotkaniu z nim twarzą w twarz okazuje się, że dotyczy w pewnym sensie nas wszystkich.

Tak, często nie zwracamy na ten temat w ogóle uwagi. Owszem, spotykam się z nim od czas do czasu, ale być może tylko dlatego, że czytam inne blogi, obserwuję wasze działania. Mam wrażenie, że zaczyna się o tym pisać, zaczyna się o tym mówić.

Mimo wszystko nie zdawałam sobie jednak sprawy, na jak dużą skalę jest to problem. Znałam statystyki i relacje dotkniętych niepłodnością osób, ale dopiero po tym spotkaniu zdałam sobie sprawę, jak to wszystko poważnie wygląda.

Screen Facebook Motheratorka.pl

Czytałam na twoim blogu o konkretnej wiedzy, którą udało ci się wynieść z tej rozmowy. Chociażby to, jaka jest różnica między niepłodnością, a bezpłodnością.

Te punkty, które wymieniłam w swoim tekście, były dla mnie olbrzymią wartością dodaną. Biorąc pod uwagę nawet ten przykład – do tej pory myślałam, że bezpłodność i niepłodność to jest dokładnie to samo, że są synonimami. W rzeczywistości jest duża różnica między nimi i trzeba to podkreślać.

A czy pojawiły się w tobie jakieś inspiracje po naszym spotkaniu, wykorzystasz je w swojej pracy?

Będę starała się informować czytelników o problemie niepłodności. Na pewno jest to temat, do którego będę niejednokrotnie wracać. Chociażby dlatego, że sama mam dziecko. Piszę o dzieciach, piszę o wychowaniu. Początkiem tego wszystkiego jest właśnie staranie się o dziecko, które jest przecież kluczowe.

Poruszyłaś istotną kwestię, która pojawiła się także podczas rozmowy w naszej redakcji. Osobom, które już dzieci mają, nieraz wydaje się, że niepłodność nie będzie ich dotyczyła. Może się jednak okazać coś zupełnie innego.

Dokładnie, jeszcze zanim założyłam bloga, udzielałam się na forum mam starających się o dzieci. Były tam dziewczyny, które miały już dziecko. Pisały, że pierwsza ciąża przyszła bez problemu. Kiedy jednak zaczęły starać się o drugą, pojawiły się komplikacje. Często były już po kilku, a nawet kilkunastu miesiącach starań, a ciąży dalej nie było. Pamiętam, że się wtedy strasznie dziwiłam: „jak to?! Przecież mają już jedno dziecko, druga ciąża powinna być tak samo szybka, naturalna i bez przeszkód.” Było sporo kobiet w takiej sytuacji.

Mówisz o forach, o sieci. Czy są czytelniczki, które piszą do ciebie z takim problemem?  A może są to w twojej opinii wciąż na tyle ukryte zmagania, że ludzie walczą z tym sami?

Szczerze mówiąc nie spotkałam się z takimi wiadomościami. Myślę, że rzeczywiście jest to problem bardzo zamknięty, bardzo hermetyczny jeśli chodzi o pary. Raz, że jeśli ludzie starają się o dziecko, to rzadko o tym mówią w ogóle, a jeśli dodatkowo dochodzą do tego problemy, to koło się zamyka.

Jednak internet może być dobrym źródłem wsparcia. Nieraz łatwiej jest się otworzyć w pozornie anonimowym środowisku, jakim jest sieć.

Zdecydowanie warto o tym mówić.

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.