Przejdź do treści

Cięcie cesarskie a kolejna ciąża

446.jpg

Nowe badania opublikowane w czasopiśmie PLOS Medicine sugeruje, że ​​u kobiet, które poddały się cięciu cesarskiemu podczas pierwszego porodu, może się pojawić niewielki, ale istotny wzrost ryzyka, że kolejna będzie pozamaciczna lub że urodzą martwe dziecko.

Zespół naukowców, w tym prof. Louise Kenny z University College Cork w Irlandii, twierdzi, że ich odkrycia mogą mieć istotne implikacje dla przyszłych matek i pracowników służby zdrowia na całym świecie.

Wskaźniki cięcia cesarskiego znacznie wzrosły w ostatnich latach. Według Centrum Kontroli i Prewencji Chorób (CDC), w latach 1996-2009 – z 20,7% do 32,9%.

Cesarskie cięcie jest związane z szeregiem kolejnych problemów zdrowotnych u dziecka. W zeszłym roku, Medical News Today pisał o badaniu sugerującym, że dzieci urodzone przez cesarskie cięcie są pięć razy bardziej narażone na rozwój alergii, natomiast nowsze badania wykazały, że procedura ta może wystawić dziecko na większe ryzyko otyłości w wieku dorosłym.

Natomiast badanie prof. Kenny sugeruję że, cesarskie cięcie może mieć również wpływ na kolejne ciąże.

 

Badanie

Zespół przeanalizował dane odnośnie 832 996 kobiet, pierwsze dziecko urodziły w okresie między 1982 a 2010 rokiem. Dane te pochodziły z duńskiego rejestru.

Kobiety podzielono na grupy zależne od tego, czy miały one cesarskie cięcie czy rodziły  naturalnie. Wszystkie kobiety były monitorowane, dopóki nie doświadczyły drugiego żywego urodzenia, poronienia, urodzenia martwego płodu lub ciąży pozamacicznej.

Za pomocą modelu statystycznego, zespół oszacował stopę powikłań ciąży, które wystąpiły po uprzednim przebyciu cesarskiego cięcia. Wynik porównano z odsetkiem powikłań ciążowych, które miały miejsce po porodzie pochwowym.

Okazało się, że u kobiet, które podczas pierwszego porodu miały cesarskie cięcie, ryzyko urodzenia martwego dziecka w kolejnej ciąży rosło o 14%, natomiast ryzyko ciąży pozamacicznej – o 9%,, w porównaniu z kobietami, które rodziły w sposób naturalny.

Zespół twierdzi, że nie stwierdzono zwiększonej częstości poronień w drugiej ciąży u kobiet, u których wcześniej wykonano cesarskie cięcie.

 

Źródło: www.medicalnewstoday.com

Marlena Jaszczak

absolwentka SWPS, kobieta o wielu talentach.

Dofinansowanie in vitro w Małopolsce? Nikłe szanse

in vitro w małopolsce

Coraz więcej miast pomaga parom starającym się o dziecko metodą in vitro. W Małopolsce wydaje się to być jednak mało prawdopodobne, chociaż marszałek Jacek Krupa zapowiedział taką możliwość. Sprawa musiałaby mieć jednak poparcie także sejmiku, co się na chwilę obecną raczej nie wydarzy. 

Niewielkie szanse

Marszałek Województwa Małopolskiego zaznacza, że należałoby zacząć od odpowiednich analiz i stworzenia koniecznych ram programu. Jeżeli znalazłaby się zgoda sejmiku, niezbędne środki na ten cel byłyby wpisane do budżetu województwa. Dlaczego wydaje się to być mało prawdopodobne? Układ sił politycznych w sejmiku jest niezmienny od lat. Nawet jeśli pojawiał się podobny projekt, nie miał on nigdy poparcia. Co więcej, w sejmiku nie ma przedstawicieli lewicy, a nie wszyscy radni Platformy Obywatelskiej wykazują chęć głosowania za tego typu uchwałą, o czym donosi „Dziennikpolski24”.

Ogromne emocje

Dyskusja nad in vitro w Małopolsce od dłuższego już czasu wzbudza wielkie emocje. W styczniu radni Krakowa odrzucili miejski program wsparcia leczenia metodą in vitro. Przy okazji głosowania odbyła się burzliwa dyskusja i protesty pod magistratem. Marcin Górski, z Partii Razem, opublikował na swoim Twitterze dodatkowy komentarz: „Skandaliczne słowa padły na dzisiejszej Radzie M. Krakowa. „dzieci z #invitro to eksperymenty genetyczne jak truskawki bez smaku” – czytamy i nie kryjemy oburzenia – pisaliśmy wtedy na naszym portalu [tutaj >>KLIK<<]. 

Źródło: „Dziennikpolski24”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Trochę dzieci się nie urodziło, trochę rodzin jest nieszczęśliwych – kogo to obchodzi

refundacja in vitro

Refundacja in vitro to marzenie większości osób leczących się z powodu niepłodności. Gdy został powoływany program refundacji in vitro (partie koalicyjne nie miały odwagi przeprowadzić takiej dyskusji w Sejmie, więc wprowadzono go jako program ministerialny) dla wielu par starających się bezskutecznie o dziecko pojawiła się nadzieja. Nadzieja na to, że nie będą musieli oszczędzać, wybierać pomiędzy mieszkaniem a leczeniem, pożyczać pieniędzy od rodziny czy od banku.

Nagle niepłodnych, zdeterminowanych by mieć dzieci, dostrzegło państwo. I to państwo im powiedziało: rozumiemy przez co przechodzicie, należy Wam się pomoc. Państwo, Polska, Wam pomoże. Pomoże Wam mieć dzieci.

Ta refundacja in vitro miała więc dwa wymiary. Pierwszy oczywisty – finansowy. A drugi – ludzki. Okazano tym ludziom szacunek. Przestali być niewidzialni i niewygodni. Stali się grupą, której problemy są rozumiane a potrzeby spełniane. To naprawdę wielka rzecz dla osób, które swoje starania zamykają w gabinetach lekarskich i sypialniach.

Nagle było jakby mniej wstyd.

 

Niestety ta sytuacja nie trwała długo.

Zmiana

Właściwie natychmiast po zmianie rządu minister Radziwiłł, szczęśliwy ojciec ośmiorga dzieci (cztery córki, czterech synów – pieknie, prawda?) zapowiedział wygaszenie programu refundacyjnego realizowanego przez swojego poprzednika. Jak powiedział, tak zrobił. Ten rząd działa szybko.

30 czerwca 2016 roku był ostatnim dniem działania programu refundacji in vitro. Równo od roku dofinansowań nie ma.

Ale to samo cofnięcie pieniędzy nie wystarczyło. W debacie publicznej zaczęły padać coraz mocniejsze słowa: o zabijaniu dzieci, o zabijaniu braci i sióstr, o syndromie ocaleńca, o braku moralności wszystkich, którzy z in vitro korzystają lub je wykonują. Do głosu doszli ci, którzy myślą, że ich moralność jest lepszego sortu i którzy myślą, że mają prawo dokonywać wyboru za innych.

Dlatego to cofnięcie dofinansowania ma również dwa wymiary. Pierwszy  znów finansowy. Znowu wróciło oszczędzanie, pożyczanie, sprzedaże samochodów, zastanawianie się czy badanie za 200 zł naprawdę jest konieczne. Znowu będą pary, których na in vitro po prostu nie będzie stać. Partia rządząca jasno pokazuje, że biedniejsi nie będą się leczyć. To cofnięcie refundacji zabiera wielu ludziom nadzieję na dziecko. Bo nawet jeśli uzbierają na jedno podejście do in vitro, nie mają pewności, że się uda.

Jest również drugi wymiar – ponowne zepchnięcie w niebyt, w niewidzialność. Właściwie można tę grupę zdeterminowanych ludzi bezkarnie obrażać. Mówić, że może nie nadają sie na rodziców, skoro nie mogą mieć dzieci, może to jakaś kara ta ich bezdzietność.

Tę niewidzialną grupę dostrzegają powoli samorządy. (SPRAWDŹ KTÓRE – KLIK). Może jest im łatwiej, może radni są bliżej ludzi niż posłowie. Bo problem niepłodności jest i nie da się go rozwiązać rządowym portalem czy aplikacją.

Potrzebne jest rozwiązanie systemowe, a nie doraźne, które nie będzie się zmieniało w zależności od aktualnego rządu czy większości parlamentarnej. Niestety, planowanie rodziny i rodzicielstwa w Polsce to ruletka. Nigdy nie wiemy, co nas czeka.

A co się dzieje z zarodkami po zakończeniu programu rządowego przeczytacie TUTAJ

 

 

 

Jolanta Drzewakowska

redaktor naczelna Chcemy Być Rodzicami, jedynego pisma poradnikowego dla osób starających się o dziecko. Z wykształcenia prawnik i coach. Matka dwójki dzieci.

Jeden z najważniejszych składników w diecie niemowlaka. Dlaczego jest tak istotny?

Beb con frutas
Owoce w diecie malucha

Soczyste i smaczne są doskonałym źródłem witamin, błonnika oraz wielu związków organicznych, które wpływają korzystnie na funkcjonowanie organizmu dziecka. Ich zróżnicowane kształty i kolory zachęcają dzieci do dotknięcia, sprawdzenia czy próbowania. Owoce powinny pojawić się w diecie niemowlęcia zaraz po warzywach – które wprowadzamy jako pierwsze, nie wcześniej niż po ukończeniu 17. tygodnia życia i nie później niż w 26. tygodniu. Jak każdego dnia wplatać te kolorowe dary natury do jadłospisu dziecka?

Zalecane przez ekspertów

Według zaleceń ekspertów w 3. tygodniu rozszerzania diety do jadłospisu niemowlęcia należy wprowadzić owoce, zaczynając od jednej porcji dziennie, z upływem czasu stopniowo zwiększając ich udział w diecie wg schematu żywienia niemowląt. Ważne, aby konsystencja owocowych posiłków była dopasowana do wieku dziecka oraz jego umiejętności. Początkowo powinny być one podawane w formie delikatnych przecierów. 1000 pierwszych dni to wyjątkowy czas, który ma fundamentalne znaczenie dla zdrowia dziecka teraz i w przyszłości. Organizm niemowlęcia ma wyjątkowe potrzeby i jest szczególnie wrażliwy na wpływ czynników zewnętrznych, w tym spożywanej żywności. Na tym etapie niezwykle istotna jest odpowiednia jakość i bezpieczeństwo podawanych mu produktów. Dlatego dla najmłodszych konsumentów warto wybierać spełniającą rygorystyczne normy jakości, bezpieczną żywność, tworzoną z myślą specjalnie o niemowlętach i małych dzieciach, która posiada na opakowaniu wskazanie wieku. Jest ona poddawana wielu kontrolom, nie zawiera konserwantów ani sztucznych barwników, a jej konsystencja odpowiada wymaganiom niemowlęcia na każdym etapie jego rozwoju. Dziecku powyżej 12. miesiąca życia, które ma już rozwiniętą umiejętność żucia i gryzienia, należy podawać 4 porcje owoców dziennie . Warto pamiętać, że jedna porcja owoców dla malucha to np. pół brzoskwini , garść malin, duża śliwka, pół jabłka czy gruszki.

Soki owocowe nie zastąpią świeżych owoców

Podczas gdy zjedzenie owocu powoduje uczucie sytości, wypicie zbliżonej ilości soku (o podobnej wartości energetycznej) nie daje tego wrażenia, gdyż soki zawierają znacznie mniej błonnika, w tym pektyn. Codziennej, zalecanej dawki owoców nie powinno się zastępować sokami owocowymi, nie powinny również pełnić one funkcji osobnego posiłku. W przypadku niemowląt i małych dzieci nie należy podawać więcej niż pół szklanki dziennie. Warto pamiętać, że do zaspokajania pragnienia zawsze powinna służyć woda.

Korzystajmy z sezonowych darów natury

Truskawki, maliny i agrest zawierają dużo witaminy C. Jabłka są źródłem błonnika, który obniża poziom złego cholesterolu oraz wspomaga prawidłowe trawienie, a jagody działają korzystnie na wzrok. Prawdziwą witaminową bombą są jednak czarne porzeczki – 100 gramów tego owocu zawiera 3 razy więcej witaminy C niż taka sama ilość truskawek. Porzeczki zawierają również sporo potasu, magnezu, żelaza, a także błonnika pokarmowego. Zawsze przed podaniem dziecku owoców pamiętajmy o ich dokładnym umyciu.

Drugie śniadanie lub podwieczorek

Najnowsze badanie Instytutu Matki i Dziecka, „Kompleksowa ocena sposobu żywienia dzieci w wieku od 5. do 36. miesiąca życia – badanie ogólnopolskie 2016 rok”, wykazało, że aż 51% niemowląt w wieku 5-12 miesięcy spożywa przekąski między posiłkami, a już w przypadku dzieci powyżej 13. miesiąca życia to ponad 80%.

Należy pamiętać, że zbyt częste podjadanie między posiłkami nie jest korzystne dla zdrowia, a w przyszłości może prowadzić do otyłości.

Jest to ważne zwłaszcza w początkowym okresie życia, ponieważ w tym czasie kształtują się nawyki żywieniowe oraz preferencje smakowe. Banan, jabłko czy gruszka może stanowić dobry pomysł na drugie śniadanie lub podwieczorek.

4 porcje owoców, ale… 5 porcji warzyw

Warto dbać o spożycie owoców, należy jednak pamiętać, że niedobór warzyw jest jednym z najczęściej obserwowanych błędów żywieniowych – występuje u niemal 90% dzieci po pierwszym roku życia! Ważne więc, żeby jednocześnie nie zapominać o warzywach, których każdego dnia małe dzieci powinny spożywać więcej niż owoców.

Więcej informacji na temat prawidłowego żywienia kobiet w ciąży, kobiet karmiących piersią oraz najmłodszych dzieci znaleźć można na stronie edukacyjnego programu 1000 pierwszych dni dla zdrowia www.1000dni.pl.

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Posłowie chcą zmiany niektórych ustaw w związku z realizacją programu „Za życiem”. Dziś Sprawozdanie Komisji w Sejmie

Sejm

20 grudnia, jak pamiętamy, wszedł w życie program kompleksowego wsparcia dla rodzin – „Za życiem”. Jego założeniem jest wspieranie osób niepełnosprawnych i ich rodzin.

Uruchomienie programu wywołało konieczność wprowadzenia zmian w niektórych ustawach:

  • o systemie oświaty, która zakłada opiekę nad uczennicami w ciąży. Proponowana zmiana ma dotyczyć doposażenia miejsc w bursach i internatach a także doposażenie placówek prowadzących wczesne wspomaganie rozwoju
  • o pomocy społecznej – zmiana ma umożliwić wojewodom zwiększenie do 30 proc. dotacji na jednego uczestnika środowiskowego domu samopomocy ustalanej na uczestników z niepełnosprawnościami sprzężonymi i spektrum autyzmu. Zmiany odnoszą się do mieszkań chronionych, takie wsparcie ma mieć charakter usługowy. Adresatem ma być osoba pełnoletnia. Wprowadza się także podział mieszkań chronionych na dwa typy – treningowe i wspierane (przeznaczone dla osoby niepełnosprawnej).
  • o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy, zmiany zakładają: stworzenie preferencyjnych warunków dla zakładania przez opiekunów osób niepełnosprawnych działalności gospodarczej oraz zachęcanie innych bezrobotnych do zakładania działalności polegającej na prowadzeniu żłobków lub klubów dziecięcych z miejscami dla dzieci niepełnosprawnych lub polegającej na świadczeniu usług rehabilitacyjnych dla dzieci niepełnosprawnych w miejscu zamieszkania; zachęcenie przedsiębiorców do zatrudniania opiekunów osób niepełnosprawnych; wsparcie bezrobotnych opiekunów osób niepełnosprawnych przez umożliwienie im skorzystania z subsydiowanego zatrudnienia czy podjęcia pracy w formie telepracy; wsparcie opiekunów osób niepełnosprawnych, którzy nie mogą uzyskać statusu bezrobotnego, rzez zapewnienie im bezpośredniego dostępu do usług rynku pracy i instrumentów rynku pracy; wsparcie opiekunów osób niepełnosprawnych w realizacji codziennych obowiązków domowych w ramach prac społecznie użytecznych.
  • o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych.
  • o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej.

Projekt wpłynął do Sejmu 14 czerwca, a już dziś, tj. 21 czerwca mieliśmy okazję uczestniczyć w sprawozdaniu Komisji w Sejmie. To dobra wiadomość zarówno dla osób niepełnosprawnych, jak i uczennic w ciąży. Czekamy na wejście zmian w życie.

 

Aneta Polak-Myszka

Dziennikarka, absolwentka polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego