Przejdź do treści

Ciąża pod obstrzałem

494.jpg

Połowa października 2014. Aktorka Blake Lively („Plotkara”, „Miasto złodziei”, „Zielona Latarnia”), za pośrednictwem swojej strony Preserve ogłasza, że spodziewa się dziecka. 27-latka i jej mąż, kolega po fachu, Ryan Reynolds od tej chwili stają się łakomym kąskiem dla paparazzi. To oczywiście nie pierwsze dziecko znanej pary, które jeszcze przed narodzinami jest gwiazdą tabloidów.

Wydaje się, że w dzisiejszych czasach prywatność gwiazd jest warta tyle, na ile się ją wyceni. Czy zrobi to osoba zainteresowana czy media, nie ma aż takiego znaczenia. Siły są jednak nierówne, a próba dyktowania warunków ewentualnej współpracy ma zwykle smutny finał. Małżeństwa, rozwody, zdrady to najbardziej nośne, najlepiej sprzedające się tematy. Nie ma dnia bez kolejnej „sprawdzonej” informacji, że X kocha Y, którą roznosi „przyjaciel” lub „osoba z otoczenia”. Dzieci to już inna sprawa, bo jeśli się uda, to przez 9 miesięcy prasa brukowa i portale plotkarskie zrobią wszystko, żeby zdobyć (albo spreparować) jakikolwiek materiał. Rozpoczyna się polowanie na zwierzynę. Każdy sposób jest dobry – prowokacja, łapówki wręczane lekarzom i obsłudze szpitalnej, 24-godzinne koczowanie pod domem, wyścigi zatłoczonymi ulicami, tzw. ogony, nękanie w miejscach publicznych. Jaki wybór mają wtedy przyszli rodzice?

Zainteresowanie wokół nienarodzonego dziecka wzbudza najmniejsze podejrzenie:  niewyraźne zdjęcie zaokrąglonego brzucha, wizyta u ginekologa, zmiana garderoby, czy rzadkie wyjścia publiczne. Niewiele par decyduje się jeszcze na publiczne ogłoszenie radosnej nowiny, ale jeśli, to w nietypowy sposób. Alicia Keys, mama kilkuletniego Egypta, wykorzystała publiczne kanały social media. Bez zapowiedzi wrzuciła zdjęcie, którym oznajmia światu, że jej synek będzie miał rodzeństwo. Wspólnie z artystką pozuje dumny tata, producent muzyczny Swizz Beatz. Tę ścieżkę wybrała niedawno także Shakira. Kolumbijska gwiazda ma już dziecko z piłkarzem, Gerardem Pique, a teraz spodziewa się kolejnego. Wspomniana Blake Lively wyłamała się nieco z tej nowej tradycji, bo jako redaktorka autorskiej strony przemyciła ważną informację w jednym z tekstów. „Rdzeniem Preserve jest rodzina. Na niej została zbudowana. Każdy znajdzie tu coś dla siebie – mężczyźni, kobiety, starsi. Zdaliśmy sobie jednak sprawę, że brakuje jednego, nowego  elementu. Patrzymy teraz na panie w najbardziej wyjątkowym momencie życia: tworzenia rodziny.”. Uczczeniem tego była jesienna impreza, udokumentowana przez brata aktorki. Piękne zdjęcia żony Reynoldsa obiegły cały świat, pokazując, że można z dala od hollywoodzkiej otoczki cieszyć się przyszłym rodzicielstwem. Po powrocie do Nowego Jorku sielanka w ciepłym, jesiennym słońcu  dobiegła końca. Paparazzi prześcigali się w fotografowaniu zmęczonej Blake, a tabloidy pisały o jej „niezwykłym stylu ciążowym”. Nie obyło się też bez opisu historii jej związku z Reynoldsem. A ten postanowił zdystansować się do szaleństwa, jakie wywołała nowina. W jednym z wywiadów zażartował, że jeśli urodzi się dziewczynka, to dostanie „tradycyjne” imię, najpewniej Excalibur Anaconda. Synka z kolei ochrzci Bruce Jenner, na cześć byłej już głowy rodziny Kardashianów. Na takie wyznania z ust innego aktora nie można liczyć. Mowa o Ryanie Goslingu, tacie małej Esmeraldy, która jest owocem związku z Evą Mendes. Para nigdy nie potwierdziła charakteru swojej relacji, tym bardziej nie chwaliła się ciążą. Być może pozostałaby ona tajemnicą, gdyby nie doniesienia z otoczenia aktorów. Przez siedem miesięcy jednak latynoska aktorka milczała jak zaklęta, a nawet po niechcianym ujawnieniu, zakrywała brzuch torbą. Media nie dawały jej spokoju – mimo ewidentnej niechęci do dzielenia się prywatnością –  robiąc z wyjątkowego stanu temat numer 1. Internauci także odnotowali informację o „baby Gosling”, bo popularne memy z aktorem, rozpoczynające się hasłem: „Hey, girl!”, kończą się już „Do you wanna babysitt?”(Czy chcesz poniańczyć dziecko?). Esmeralda ma zaledwie kilka tygodni, ale znając rodziców, media nieprędko opublikują jej zdjęcia. Inną taktykę obrał już Ashton Kutcher, znany ze specyficznego poczucia humoru. Jego narzeczona, Mila Kunis borykała się z natręctwem reporterów od niemal początku ciąży. Nieraz aktorce „Czarnego Łabędzia” puszczały nerwy na widok wycelowanego w nią aparatu, ale na szczęście zwykle eskortował ją Kutcher. Ich córka, Wyatt Isabelle urodziła się w szpitalu gwiazd, jak określa się Cedars – Sinai, a dumny ojciec od razu pochwalił się fotografiami … kilku noworodków, w tym lamy. Opatrzył je podpisem: Nieważne, które jest moje. Wszystkie są piękne. Tabloidy jednak doszły po nitce do kłębka, rozpoznając Wyatt Kutcher po kucyku, w który ją zawinięto – a ten jest charakterystyczny dla Cedars-Sinai. Od momentu narodzin dziewczynki pytania kręcą się wyłącznie wokół rodzicielstwa, sprawy zawodowe zeszły na daleki plan, ale Kutcher jak na razie nie ma z tym problemu. W popularnym programie Jimmy’ego Fallona opowiadał m. in. o miłości i szukaniu idealnego imienia dla córki.

Hollywoodzkie standardy traktowania ciąż celebrytek są też dobrze znane w Polsce. O dzieciach rozpoznawalnych kobiet pisze się od dawna, ale to stan Anny Muchy był przełomem. Media, nie tylko plotkarskie, ochrzciły aktorkę „nawróconą Matką – Polką”, tą samą, która przez lata zapierała się, że rodzina nie jest dla niej priorytetem. Nagle okazało się, że można zmienić nawet najbardziej skrajne poglądy.  Mucha nie ukrywała, że spodziewa się dziecka, wręcz przeciwnie – z chęcią udzielała wywiadów. Jej obecność w mediach szybko przykuła uwagę dużych i mniejszych marek. Propozycje spływały: reklamy kocyków, dodatków dziecięcych, wózków, mebli, do tego doszły notoryczne „ustawki” z paparazzi. Nazwisko kojarzące się ze skandalami, rolami z lat 90-tych i tą w „M jak Miłość” zyskało na tej ciąży. Dzisiaj z dwójką dzieci, Mucha nadal jest na topie, niedawno otworzyła portal parentingowy Mamadu, wspierany przez Tomasza Machałę, redaktora naczelnego NaTemat. Koleżanka po fachu, Kasia Cichopek nie była gwiazdą okładek od czasu romansu, a później ślubu z Marcinem Hakielem. Dopiero nienarodzone dziecko przysporzyło jej zainteresowania. W mgnieniu oka została ekspertką i „sexy mamą”. Wyjątkowo medialna była też ciąża Małgorzaty Sochy, która akurat tryumfowała po sukcesie seriali „BrzydUla” i „Prosto w serce”. Reklamodawcy doceniali wdzięk i gust aktorki, kiedy wyszło na jaw, że na świecie pojawi się jej córka. Aktorka nie zwierzała się mediom, ale i tak zyskała, tylko w mniej nachalny sposób przygotowała się na przyjście nowego członka rodziny. Układy z fotoreporterami nie były aż tak oczywiste – Socha nie wdzięczyła się do aparatów, chociaż też przed nimi nie uciekała. Dumnie podkreślała krągłości, zdobywając tytuł najbardziej stylowej mamy. Po urodzeniu Zosi błyskawicznie wróciła na plan i bankiety, podpisała też kolejne kontrakty reklamowe. Ciąże nie zawsze są jednak ogłaszane – za zbędne uważały to m.in. Joanna Brodzik, Daria Widawska, Agnieszka Dygant, Małgorzata Kożuchowska czy Magdalena Różczka. Żadna nie mówiła o swoim stanie, chociaż często mówiono za nie. Ich koledzy po fachu i pracodawcy, szczególnie dwóch ostatnich, uznali za stosowne udzielać komentarzy.

Dzieci to nośny temat – nimi ratuje się karierę albo ją buduje, część przyszłych mam zostawia jednak tę rolę agentom i PR-owcom. Popularność jest wymagająca, ale dla niektórych pewne sfery, szczególnie tak intymna, pozostają nietykalne. Media oczywiście tak czy inaczej, znajdą sposób, by zdobyć materiał. To też transakcja wiązana, chociaż najwięcej zyskują osoby trzecie : wydawcy, może na równi z grupą docelową. 

Karolina Błaszkiewicz

dziennikarka. Związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami i z natemat.pl

Leki, tabletki, zastrzyki – jak możesz pomóc swojej wątrobie przetrwać walkę z niepłodnością?

czy warto brać coś osłonowo

Należy pamiętać, że organizm człowieka funkcjonuje jako całość. Wpływając na jeden aspekt fizjologii, siłą rzeczy wpływamy też na inny. Podczas leczenia niepłodności często zarówno kobiety, jak i mężczyźni, sięgają po rozmaite leki, które niestety mogą nie być bez znaczenia dla zdrowia układu trawiennego. Czy warto brać coś osłonowo?

Przy przyjmowaniu leków, zawsze warto zadbać o wsparcie żołądka, czy też wątroby. W aptekach dostępne są odpowiednie ku temu suplementy, o które warto zapytać farmaceutę, lub swojego lekarza. Postanowiliśmy jednak przedstawić kilka naturalnych produktów, które pomogą osłonić twój układ trawienny i wesprzeć funkcjonowanie organizmu podczas leczenia.

1. Olej z ostropestu

Ostropest – roślina ta od wieków uznawana jest jako lek na wątrobę. Można znaleźć zarówno jej nasiona, jak i używać jej w formie oleju.

Jakie ma właściwości? Badania wskazują, że obniża poziom cukru we krwi, wzmacnia system odpornościowy, ma działanie przeciwzapalne, a także antynowotworowe. Co jednak ważne w kontekście osłonowym, pracuje stabilizująco, ale też stymulująco na rozwój i regenerację komórek wątroby właśnie. Działa na nią regenerująco, ale dodatkowo tworzy też „barierę” przed wszelkimi trującymi składnikami, które mogą trafić do narządu. Olej z ostropestu polecany jest również m.in. w zaburzeniach dróg żółciowych, zapobiega też powstawaniu kamieni żółciowych.

Lecznicze spożywanie: 3 razy dziennie łyżeczka oleju przed posiłkiem.

W formie nasion: można je samodzielnie zmielić i dodawać do soków lub koktajli.

2. Jogurty

Jest to chyba najbardziej znany produkt, który poleca się osłonowo szczególnie podczas przyjmowania antybiotyków. Jednak nie każdy jogurt wiąże się właśnie z takim działaniem. Należy za każdym razem sprawdzić, czy dany produkt zawiera w sobie odpowiednie bakterie – pochodzące z naturalnej mikroflory bakteryjnej człowieka. Są to przede wszystkim pałeczki kwasu mlekowego, co przeważnie jest podkreślane przez producentów na opakowaniach nabiału.

Należy też sięgać przy tym po produkty, które nie zawierają w sobie cukru. Jest on bowiem czynnikiem, który może wpływać na namnażanie się niekorzystnych dla nas zarazków i grzybów.

3. Kiszona kapusta

Nie każdy dobrze reaguje na nabiał. Ratunkiem może być wtedy kiszona kapusta, która jest łatwo dostępna i tania. Co jednak najważniejsze, fermentacja kapusty pozwala na uaktywnienie się takich bakterii, jak na przykład Lactobacillus plantarum, czyli kwasu mlekowego. Jest to naturalny probiotyk, który dodatkowo stymuluje odporność. Kiszonki są bowiem znakomitym źródłem witaminy C. Jeśli jednak nie przepadasz za kapustą, sięgnij po ogórki kiszone – samo zdrowie!

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Jaki jest wpływ in vitro na przyszłe zdrowie dziecka? Sprawdź, co mówią eksperci!

wpływ in vitro

Pytania o wpływ zapłodnienia in vitro na przyszłe zdrowie dziecka pojawiały się już od pierwszych prób zastosowania tejże metody. Słychać było niepokoje związane z ewentualnymi wadami wrodzonymi i szeregiem innych problemów zdrowotnych. Jednak najnowsze brytyjskie badania wskazują, że tego typu obawy są „w większości bezzasadne”.

Zdrowie na plus

Eksperci uznali najnowsze odkrycia za „uspokajające” zarówno dla rodziców, jak i dzieci. W ich ocenie, rezultaty badań powinny zwiększyć także zaufanie do leczenia, które pozwala milionom osób na całym świecie, zrealizować marzenie o posiadaniu dziecka.

Naukowcy z King’s College London skupili się na badaniach epigenetyki – biologicznych mechanizmach, które regulują geny. Tego typu różnice zostały zidentyfikowane w powszechnych chorobach chronicznych – nowotworach, zaburzeniach psychicznych, czy cukrzycy. Badacze pobrali próbki krwi z pępowiny 107 noworodków. Ich celem była właśnie analiza zmian epigenetycznych. 47 z nich było poczętych dzięki in vitro, pozostała grupa metodami naturalnymi.

„Nie odkryliśmy żadnych istotnych epigenetycznych różnic u dzieci poczętych metodą in vitro” – powiedział dr Jordana Bell, którego słowa cytuje „Daily Mail”.

Co warto wiedzieć o in vitro?
5 porad, jak wybrać klinikę leczenia in vitro
Jak wygląda in vitro? [FILM]
Na czym polega in vitro (zapłodnienie pozaustrojowe) – czyli in vitro krok po kroku

 

Źródło: „Daily Mail”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Ciało po porodzie – szczere zdjęcia! Kobiecość, piękno, macierzyństwo niejedno ma imię

Foto: Mikaela Shannon Photography & Graphic Design Facebook
Foto: Mikaela Shannon Photography & Graphic Design Facebook

Ciało, kobiecość, seksualność i macierzyństwo – tematy, które są ze sobą nierozerwalnie związane. Często niestety stoją ze sobą w sprzeczności. Nie jest wcale łatwo zachować idealne ciało, urodzić dziecko i wciąż być w stanie sprostać społecznym standardom piękna. Te zdjęcia pokazują, że bycie mamą to powód do dumy, także ze swojego ciała!

Jestem mamą!

Seria zdjęć wykonanych przez Mikaelę Shannon, kanadyjską fotografkę, w niezwykle szczery sposób pokazuje, jak wygląda kobiece ciało po porodzie. U wielu kobiet zmienia się brzuch, pojawiają się dodatkowe krągłości, czy rozstępy. Paradoksalnie – do przyjętych kanonów – może to być powód do dumy i powinien być! „Chciałabym, by mamy nigdy nie czuły, że ich ciało nie jest już równie piękne, jak było kiedyś” – powiedziała fotografka.

Shannon postanowiła stworzyć swój projekt, po tym, gdy wiele matek wyraziło zainteresowanie udziałem w poporodowych sesjach. „Love Your Postpartum” (w wolnym tłumaczeniu „Kochaj swoje poporodowe ciało”), bo taką nazwę nosi seria fotografii, pokazuje kobietom, że warto darzyć swoje ciało pozytywnymi emocjami i szanować je. Nawet jeśli zmieniło się po ciąży, nawet jeśli nie wpisuje się w wykreowane przez społeczeństwo wizje – to wciąż jest ono nasze. Pozwala kobietom być matkami, pozwala wyrażać swoją ekspresję, pozwala realizować siebie. Każda kobieta jest kimś znacznie więcej, niż swoim ciałem. Jest sumą doświadczeń, przeżyć, piękna, które w sobie niesie.

Gdzie jest piękno?

W dzisiejszym świecie jest to bardzo trudne i nieraz natrafić można na sprzeczne komunikaty. Z jednej strony, bądź matką, bo to gwarantuje poczucie kobiecości. Z drugiej, ciąża może zniszczyć twoje ciało, a to ono jest swego rodzaju wizytówką człowieczeństwa. Czy oby na pewno?

Grunt to mieć odpowiedni dystans i silne poczucie, że wokół nas jest coś znacznie ważniejszego, niż tylko ładny obrazek. Oczywiście szalenie istotne jest dobre samopoczucie związane z byciem we własnej skórze, akceptacja i samozadowolenie. Tylko, czy jest to głównym celem? A może tylko środkiem do realizacji innych potrzeb? Projekt Shannon jest kolejną serią zdjęć, która porusza ten jakże ważny i trudny problem. Pokazywaliśmy niedawno na naszym portalu inne fotografie – „The Honest Body Project” – piękno nie zawsze jest perfekcyjne! >>KLIK<<

Źródło: „Daily Mail”

Foto: Mikaela Shannon Photography & Graphic Design Facebook

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Perfekcyjna mama i zmagania z depresją poporodową – te zdjęcia wiele mówią!

Foto: Kathy DiVincenzo Facebook
Foto: Kathy DiVincenzo Facebook

Perfekcyjne macierzyństwo nie istnieje – oto kobieta, która w odważny sposób stara się o tym przypomnieć światu. Matka cierpiąca na depresję poporodową, obok idealnych zdjęć publikuje też te, które pokazują jej codzienne zmagania z chorobą.

Dwie strony życia

Kathy DiVincenzo, pochodząca z Cleveland w Ohio, stworzyła serię zdjęć, które zrobione były przez jej przyjaciółkę Danielle. Na jednej z fotografii Kathy jest ślicznie ubrana i podczas zabawy z dwójką swoich dzieci, Gianną i Dominic’iem, uśmiecha się od ucha do ucha. Inne zdjęcie przedstawia zaś stres i problemy, z którymi mierzy się młoda matka podczas wychowywani dzieci. Co więcej, matka cierpiąca na depresję poporodową. Kathy wyjaśnia, że pomimo dramatycznych różnic obie te fotografie są jak najbardziej prawdziwe. Obie przestawiają jej codzienność, a na żadnej nie mija się z prawdą – po prostu nic nie jest tylko czarne, albo białe. Kobieta postanowiła podzielić się zdjęciami, by uhonorować miesiąc poświęcony właśnie depresji poporodowej.

Kathy jest matką dwójki maluchów i śmiało prezentuje dwa skrajne obrazy swojego macierzyństwa. Chce tym samym pokazać, jakie są realia życia z zaburzeniami nastroju, z którymi musi się na co dzień zmagać. W zdjęciach liczy się każdy niemal szczegół. Na jednym z nich młoda matka ma opadające ramiączko od ciążowego biustonosza i niechlujnie spięte włosy. Stara się w tym wszystkim znaleźć balans pomiędzy równoczesnym poświęcaniem czasu i uwagi córeczce oraz małemu synkowi.

„Pracuję dwa razy ciężej, by ukryć przez wami realia, ponieważ boję się, że poczujecie się niekomfortowo. (…) Boję się, że pomyślicie, iż jestem słaba, szalona, jestem koszmarną matką, albo milion innych określeń, do których przekonuje mnie mój umysł i wiem, że nie jestem w tych myślach sama” – słowa Kathy cytuje „Daily Mail”.

Zaopiekujmy się psychiką

Szalenie ważne jest głośne mówienie o depresji poporodowej, bowiem niektóre badania wskazuję, iż dotyka ona nawet jedną na siedem matek. Należy przestać ją stygmatyzować, podobnie jak i inne problemy psychiczne, co również jest przesłaniem Kathy. Rodzicielstwo to trudny orzech do zgryzienia, a zostanie rodzicem zawsze wiąże się z ogromnymi zmianami w życiu. Jeśli, jako społeczeństwo, będziemy uważni na troski młodych rodziców i ich zdrowie psychiczne, jest większa szansa, że wielu z nich odważy się prosić o wsparcie. „Być może, jeśli młode matki uwierzą, że można być wystarczającą, a nie idealną matką, szukanie pomocy stanie się łatwiejsze” pisała już w naszym portalu o depresji poporodowej psychoterapeutka Katarzyna Mirecka. Warto przy tym pamiętać, że szczęśliwy rodzic z większym prawdopodobieństwem będzie mógł dać szczęście nie tylko sobie, ale i swojemu dziecku.

Źródło: „Daily Mail”

Foto: Kathy DiVincenzo Facebook

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.