Przejdź do treści

Choroba z braku miłości

Każde dziecko, które trafia do adopcji, niesie ze sobą traumę opuszczenia przez matkę biologiczną. W zależności od tego jak długo jest pozbawione opieki przez jedną dedykowaną dorosłą osobę, tak bardzo dziecko może doświadczyć choroby sierocej.

Ostatnio bardzo dużo w środowisku adopcyjnym mówi się o FAS/FASD (dokładnie ten temat wyjaśniała dr Teresa Jadczak-Szumiło w wywiadzie w nr 11 do kupienia tutaj) i na to przygotowuje się przyszłych rodziców adopcyjnych. Jednak nie jest to temat, który dotyczy każdego dziecka zakwalifikowanego do adopcji, w przeciwieństwie do syndromu opuszczenia, który może prowadzić do rozwinięcia się choroby sierocej. Z rozmów z rodzicami, którzy adoptowali swoje dzieci, dowiaduję się, że nie wszystkie przygotowawcze spotkania i szkolenia wyjaśniają dokładnie, czym ta choroba jest i jak sobie z nią radzić.
 
ZROZUMIEĆ BRAK MIŁOŚCI
Samo pojęcie choroby sierocej jest dość powszechne i zapewne znane powierzchownie każdemu. Niestety, powierzchowność ta nie oddaje pełnego obrazu wszystkich jego odcieni ani głębi, jakiej sięgają przeżycia związane z tą chorobą.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Aby dobrze zrozumieć podłoże choroby sierocej, warto zwrócić uwagę na naturalną więź między matką i dzieckiem. Jest to bardzo silna więź pierwotna, czyli wynikająca z urodzenia, na którą nie mamy wpływu. Powstający z niej związek pomiędzy matką i dzieckiem jest nie tylko oddziaływaniem matki poprzez zaspokajanie potrzeb biologicznych takich jak podawanie pokarmu, ale także silną potrzebą przywiązania dziecka do matki. W normalnych warunkach związek ten jest obustronnie wzmacniany. Dziecko jest aktywnym twórcą więzi uczuciowej pomiędzy nim i matką. Uśmiechając się i przytulając do matki, wyzwala w niej reakcje miłości, które z kolei wpływają pobudzająco na dziecko. Thomas B. Brazelton odkrył, że noworodki już bezpośrednio po urodzeniu wykazują wrażliwość społeczną i posiadają zdolność do reagowania na zachowania matki. Matka zaspokajając podstawowe potrzeby swojego dziecka (potrzeba ssania, przywierania do ciała matki), daje mu poczucie bezpieczeństwa i ciągłości doświadczeń z okresu prenatalnego (bicie serca matki, kołysanie powodowane jej poruszaniem się). Matka reagując na zachowania swojego dziecka, również wyzwala w sobie gorące reakcje miłości. Nie brakuje przypadków, gdzie matki przed urodzeniem dziecka są zdecydowane zrzec się praw rodzicielskich, jednak po pewnym czasie opiekowania się nim zmieniają swoją wcześniejszą decyzję.

Zjawiska miłości matki i dziecka są ze sobą związane i są niezbędne dla zdrowia psychicznego obydwu stron. Więź między matką a dzieckiem nazywana jest miłością symbiotyczną lub rodzicielską i daje podstawy uczuciowego, a także społecznego i fizycznego rozwoju dziecka w dalszych latach jego życia.

Dziecko jest całkowicie zdane na swoją matkę. To ona daje mu poczucie bezpieczeństwa. W jej ramionach, kołysane jej poruszaniem się i oddechem, w rytm bicia jej serca, nabiera ufności do świata, jest spokojne, pogodne, chętnie zdobywa nowe doświadczenia. W miarę dorastania zaczyna odłączać się od matki, najczęściej w okresie raczkowania, z własnej inicjatywy zwiększając dystans fizyczny między matką i sobą. To dziecko decyduje o tempie rozluźniania fizycznej bliskości, a im lepiej jest zaspokojona pierwotna potrzeba więzi uczuciowej z matką, tym łagodniej dziecko fizycznie usamodzielnia się.

Mając ten obraz prawidłowego przeprowadzenia dziecka ze świata prenatalnego w świat, który w pierwszych miesiącach jest dla niego obcy i nieprzyjemny, trzeba wyobrazić sobie, że nagle dziecko jest pozbawione fizycznej bliskości matki. Okres krytyczny i decydujący o rozwoju dziecka to pierwsze trzy lata jego życia. Pozbawienie dziecka w tym okresie kontaktu z matką powoduje różnego rodzaju zaburzenia w rozwoju fizycznym i psychicznym. Zjawisko to jest chorobą sierocą, nie bez powodu nazywaną także chorobą braku miłości. Choroba ta nie dotyczy tylko wychowanków domów dziecka czy innych placówek opiekuńczo-wychowawczych i pacjentów szpitali (tzw. hospitalizm). Występuje ona także u dzieci wychowanych w pełnych lub niepełnych rodzinach, gdzie żadne z rodziców nie chce lub nie potrafi nawiązywać kontaktów emocjonalnych (np. rozmowa, uśmiech) i fizycznych (przytulanie, głaskanie itp.) z dzieckiem. Rodzic pojawia się tylko w przypadku podania jedzenia lub zmiany pieluchy, a gdy mimo to dziecko płacze (z uwagi na jego naturalną potrzebę bliskości), jest ignorowane (w rodzinach patologicznych często również uciszane przy zastosowaniu przemocy). Przyczyną pojawienia się choroby sierocej jest w równym stopniu brak obecności fizycznej co emocjonalnej.
 
TRZY FAZY
Choroba sieroca ma trzy fazy. Pierwsza z nich to protest; protest przeciwko rozłące z rodzicem, przede wszystkim z matką. Dziecko małe protestuje płaczem i krzykiem. Pojawiają się zaburzenia snu, nadpobudliwość, niepokój. Dziecko starsze reaguje agresją słowną, często też fizyczną. Ta agresja może być skierowana przeciwko sobie, innym osobom lub przedmiotom. Druga faza nadchodzi, gdy dziecko przekonuje się, że protest nie przynosi skutku i nic nie może zrobić, zaczyna więc rozpaczać. Dziecko nadal odczuwa ból, lęk i zagrożenie. Staje się apatyczne, często płacze, chodzi ciągle smutne, odmawia posiłków. Ustawicznie poszukuje różnych form samozaspokojenia ogromnej i wciąż niezaspokojonej potrzeby bliskości. Ssanie palca całymi godzinami, kurczowe ściskanie zabawki, przyleganie całym ciałem do poduszki. Bywają też drastyczne formy wyrażania rozpaczy jak autoagresja, np. uderzanie głową o barierki łóżka lub ścianę, wyrywanie włosów z głowy. Pojawia się wzmożona chęć przywierania do obcych osób, określana jako „klejenie się” dziecka lub wymuszanie głaskania (dziecko często ujmuje rękę dorosłego i gładzi się nią po włosach). Wszystkie te zachowania są naturalną potrzebą zapewnienia sobie poczucia bezpieczeństwa w sytuacjach zagrożenia, bólu lub lęku. Właśnie dlatego, że w chorobie sierocej dziecko permanentnie tkwi w sytuacji lęku i zagrożenia (odrzucenie przez matkę), te zachowania przybierają nasiloną, patologiczną formę. Po jakimś czasie dziecko w końcu staje się obojętne i wtedy rozpoczyna się trzecia faza wyparcia (zobojętnienia). Dziecko sprawia wrażenie pogodzonego z losem i dostosowanego do sytuacji. Są to jednak pozory wynikające z alienacji i dalszego zobojętnienia. Pojawiają się zachowania typowe dla alienacji, czyli zachowania stereotypowe, uporczywie powtarzane, takie jak kiwanie się, bezmyślne stukanie przedmiotami, rytmiczne ruchy głową, podrzucanie głowy lub całego ciała, wpatrywanie się w sufit. Dziecko charakteryzuje się zwolnionym tempem aktywności życiowej, rozwoju umysłowego i emocjonalnego, często towarzyszy mu brak apetytu, zaburzenia ze strony układu pokarmowego, zaburzenia układu nerwowego, ślinienie się, drżenie ciała, apatia, długotrwałe stany depresyjne, labilność emocjonalna, nieprawidłowe napięcie mięśniowe, moczenie nocne, utrata wagi.
 
KONSEKWENCJE

Ważne jest, żeby zrozumieć, jak poważna jest to choroba i jak niebezpieczne, a nawet nieodwracalne mogą być jej skutki. Najpoważniejsze skutki choroby sierocej to:
  • niedojrzałość uczuciowa i zahamowanie rozwoju emocjonalnego
  • problemy z nawiązywaniem i podtrzymywaniem kontaktów uczuciowych
  • poczucie niższości, samotności; lęki i depresja
  • niska aktywność życiowa i ubóstwo inicjatyw
  • niskie zainteresowanie światem i otoczeniem
  • huśtawka nastrojów, nieprzewidywalne zachowania
  • nieumiejętność radzenia sobie w nowych sytuacjach (bezradność lub agresja)
  • trudności w nawiązywaniu relacji i budowaniu trwałych więzi
 

To, co dzieje się z małym dzieckiem, może pozostać w nim na zawsze i ukształtować na tej bazie osobę dorosłą.

 

OPUŚCIĆ CHOROBĘ

Najpierw jest tzw. oswajanie. Nie można narzucać się dziecku, a równocześnie powinno się okazywać mu miłość i akceptację. Drugim etapem pomocy jest tzw. porozumienie. Okazuje się, że po początkowym, spokojnym okresie, dziecko zaczyna zachowywać się agresywnie, jest niespokojne, zaczyna rozpamiętywać i aktywizować przeżyte w przeszłości stany frustracji. Wtedy celem działań matki jest nawiązanie z dzieckiem porozumienia. Następnie jest czas na tzw. wyciszenie. Na tym etapie dziecko dochodzi do równowagi emocjonalnej, zaczyna przywiązywać się do rodziców adopcyjnych, staje się wrażliwsze i reaguje podobnie jak inne dzieci w tym samym wieku rozwojowym. Oczywiście czas, jaki jest potrzebny dziecku do przejścia tych etapów, jest bardzo trudny do określenia; praktycznie dla każdego dziecka i jego rodziców może on być różny. Może oznaczać kilka miesięcy albo też kilka lat.

Rodzice adopcyjni mają specjalne zadanie do wykonania, przekonać takie raz opuszczone dziecko, że jest dla nich ważne, a co najważniejsze, że nigdy go nie odrzucą. Zadanie nie jest łatwe, a stopień trudności rośnie wraz z wiekiem dziecka, w jakim pojawiło się ono w rodzinie adopcyjnej. Istotne jest zrozumienie sytuacji dziecka w momencie adopcji, stricte narodzin adopcyjnych, tych kilku dni, kiedy zostaje wzięte przez nowych rodziców i zabrane do nowego świata. Dotychczas funkcjonowało w swoim bezpiecznym świecie. Nawet jeśli ten świat jest skrajnie inny niż powinien być, nawet jeśli to jest ostatnia faza choroby sierocej, to przecież dla dziecka jest to jedyny znany świat, a skoro znany, to bezpieczny w jego rozumieniu. Pojawiają się rodzice adopcyjni i nagle próbują wyrwać dziecko z tego bezpiecznego świata, i przenoszą je w sposób dość gwałtowny do zupełnie innej rzeczywistości. Charakterystyczne jest również to, że zachowanie agresywne nie dotyczy ojców adopcyjnych, dziecko manifestuje swoją rozpacz tylko wobec matki adopcyjnej. Matka adopcyjna bierze na siebie symbolicznie odpowiedzialność za krzywdę, którą doznało dziecko.
Bardzo ważne jest niezmienne wsparcie z zewnątrz. Nawet najsilniej kochająca matka, w skrajnej chorobie sierocej swojego dziecka, może okazać się zbyt słaba, żeby pomóc samej sobie i poniesie ogromną stratę przyjęcia na siebie krzywd dziecka; krzywd za które nie jest odpowiedzialna. Wówczas będzie jej trudno pomóc dziecku w przejściu przez jego zmagania emocjonalne.

E-wersja magazynu Chcemy Być Rodzicami do kupienia tutaj!

————————————————————
Magdalena Modlibowska – szefowa działu Adopcja w magazynie Chcemy Być Rodzicami, aktywistka w środowisku adopcyjnym, autorka książki „Odczarować adopcję”, „Księga Adoptowanego Dziecka”, współautorka książki „Jak tu począć”, autorka wielu artykułów adopcyjnych, menadżer, coach zdrowia, prezes Fundacji „Po adopcji”, wiceprezes Stowarzyszenia „Dobrze Urodzeni”. Prywatnie mama trójki dzieci.

Magdalena Modlibowska

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Zaświadczenie o przyczynach bezdzietności i opinia proboszcza. Procedury adopcyjne po polsku

Procedury adopcyjne w Polsce /Na zdjęciu: tata trzyma małego chłopca na rękach, obok mama - trzyma dziecko za rękę
Fot.: Jonathan Daniels /Unsplash.com

Procedury w polskich ośrodkach adopcyjnych trwają średnio dwa lata. Nie każdy kandydat na rodzica może liczyć na ich pomyślny finał. Problemem jest zbyt mała liczba dzieci z uregulowaną sytuacją prawną, ale też liczne trudności proceduralne i brak jednolitych kryteriów kwalifikacyjnych, które byłyby stosowane we wszystkich placówkach. A to stwarza ogromne pole do nadużyć.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Procedury adopcyjne prowadzone są w Polsce przez ośrodki publiczne i niepubliczne. Kandydaci na rodziców mają możliwość samodzielnego wyboru placówki, w której będą ubiegać się o adopcję dziecka. Niestety, ośrodków, do których można się udać, jest niewiele. Po reformie, która weszła w życie w 2012 r., ich liczba spadła o ponad 30 proc. Na cały kraj mamy obecnie ok. 65 placówek adopcyjnych, ale nie rozkładają się one równomiernie na poszczególne województwa. Najwięcej znajduje się w Śląskiem (10) i Mazowieckiem (9), najmniej – w Podkarpackiem i Świętokrzyskiem (po 1).

Procedury adopcyjne w Polsce. Różne ośrodki, różne kryteria

Zgodnie z alarmującymi danymi Najwyższej Izby Kontroli, od czasu zmiany regulacji prawnych nikt kompleksowo nie badał, jak zreformowany system adopcyjny sprawdza się w praktyce. Pierwszy raport dotyczący realizacji zadań przez ośrodki zajmujące się adopcją powstał dopiero w sierpniu br. Opracowano go na podstawie kontroli NIK, którą zostało objętych 15 ośrodków adopcyjnych (¼ wszystkich działających w Polsce), w tym trzy zajmujące się adopcją zagraniczną.

Co wykazały te analizy? NIK zwrócił uwagę m.in. na to, że w przepisach regulujących procedury adopcyjne nie zawarto jednolitych kryteriów, które byłyby tożsame dla wszystkich ośrodków. To sprawia, że praktyki znacząco różnią się pomiędzy jednostkami – ich przedstawiciele nierzadko kierują się bowiem własnymi regułami. Te zaś często wykraczają poza wymogi ustawowe. Dotyczy to m.in. dokumentacji medycznej, opinii wskazanych podmiotów czy uznawalności szkoleń.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Aaaby poznać swoje korzenie… Jak w Polsce wyglądają poszukiwania biologicznej rodziny?

Opinia pana, wójta i plebana. Ponadustawowe wymagania ośrodków adopcyjnych

Z raportu NIK wynika, że część ośrodków adopcyjnych żądało, by kandydaci na rodziców przedstawili zaświadczenia o stanie zdrowia. W niektórych placówkach wymagano przedłożenia zaświadczeń lekarskich dotyczących przyczyn bezdzietności czy zdrowia psychicznego, a także dokumentów z poradni leczenia uzależnień. W kilku ośrodkach kandydaci, którzy mają za sobą nieudane małżeństwo, musieli przedstawić dane z wyroków rozwodowych.

Jeszcze więcej kuriozalnych wymogów stawiano kandydatom na rodziców adopcyjnych w ośrodkach katolickich. W dwóch skontrolowanych placówkach niezbędne było okazanie opinii parafii oraz świadectwa ślubu kościelnego. Trzy inne miały dodatkowe preferencje co do wieku potencjalnych rodziców i różnicy wiekowej pomiędzy nimi a dzieckiem.

Co więcej, we wszystkich podmiotach, które skontrolowano, weryfikacją kandydatów na rodziców zajmowały się komisje złożone wyłącznie z pracowników danego ośrodka adopcyjnego. Nie opracowano przy tym procedur odwoławczych, które pozwalałyby na ponowną ocenę niekorzystnych rozstrzygnięć wobec starających się o dziecko. Z tego powodu nikt nie odwołał się od opinii komisji kwalifikacyjnych ani nie złożył skargi na ich działalność.

NIK zauważa, że takie praktyki prowadzą do braku transparentności działania placówek adopcyjnych.

– Chociaż ich pracownicy mają w ręku ogromne kompetencje podczas całej procedury adopcyjnej, to nie istnieją metody ograniczające ich dowolność i uznaniowość w podejmowaniu decyzji – podkreśla Krzysztof Kwiatkowski, prezes Najwyższej Izby Kontroli.

ZOBACZ TEŻ: Rozmowa z psychologiem – co nas czeka w ośrodku adopcyjnym?

Niejasne procedury, a nawet korupcja. Na to skarżą się kandydaci na rodziców adopcyjnych

Na niejasności i przeszkody proceduralne wskazują także wyniki anonimowej ankiety przeprowadzonej pośród zainteresowanych adopcją dziecka. Wielu respondentów zwróciło uwagę, że w jednych ośrodkach adopcyjnych ważny był staż małżeński, a w innych nie brano go wcale pod uwagę. W różnych placówkach różnie rozpatrywano także kwestię adopcji przez osoby samotne.

Dodatkowym problemem okazała się kwestia tak podstawowa, jak dostęp do informacji.

– Kandydaci na rodziców często nie wiedzą np., ile osób oczekuje na adopcję, ile w danym momencie dzieci zgłoszono ani nawet ile adopcji ośrodek już przeprowadził – dodaje prezes NIK.

Co dziesiąty ankietowany twierdził ponadto, że istotną przeszkodą była znaczna odległość do najbliższego ośrodka adopcyjnego. Tylko o połowę mniej badanych spotkało się z poważnymi nieprawidłowościami w pracy placówek: w zakresie naruszenia poufności postępowań (4%), a nawet o charakterze korupcyjnym (5%).

CZYTAJ TAKŻE: Sandra Bullock opowiada o adopcji. Jej historia zainspirowała inne kobiety

Procedury adopcyjne w Polsce. Chętnych więcej niż dzieci z uregulowaną sytuacją prawną

W skontrolowanych ośrodkach niemal wszystkie zakwalifikowane do adopcji dzieci (98 proc.) znalazły w badanym okresie nowych rodziców. Zdaniem NIK, wynika to przede wszystkim z faktu, że liczba potencjalnych rodziców znacznie przewyższa liczbę dzieci z uregulowaną sytuacją prawną, która umożliwia skierowanie ich do adopcji. W ostatnich latach spadają jednak wskaźniki adopcji zagranicznych. Kwalifikację do nich uzyskało w 2015 r. 326 dzieci, rok później – 309, a w pierwszej połowie 2017 r. – zaledwie 75.

Jednocześnie przedstawiciele Izby zauważyli, że niewiele dzieci opuszcza pieczę zastępczą, czyli domy dziecka i rodziny zastępcze. Od 2015 r. do pierwszego półrocza 2017 r. tylko 6 tys. dzieci z ok. 75  tys. umieszczonych w pieczy zastępczej uzyskało kwalifikację do adopcji. W opinii NIK problemem są przedłużające się postępowania sądowe i niewystarczające działania powiatów na rzecz wyprowadzania dzieci z pieczy zastępczej.


Na podstawie przeprowadzonej kontroli sporządzono łącznie 75 zaleceń dla 11 z 15 analizowanych ośrodków adopcyjnych. Pełny raport dostępny jest na stronie NIK [plik PDF].

Źródło: nik.gov.pl

POLECAMY RÓWNIEŻ: Rodzina adopcyjna a rodzina zastępcza. Jakie są podobieństwa i różnice?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

„Ten dziwak nigdy nie zostanie adoptowany”. Kobieta opowiada o hejcie na jej chorego syna

Adoptowała chore dziecko, spotkał ją hejt
fot. Instagram @ nika_evil_

Rustam to niezwykle radosne dziecko. Jego adopcyjna mama walczy ze stereotypami i negatywnymi komentarzami, z którymi spotkała się po przysposobieniu syna.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Nikę Zlobinę na Instagramie śledzi niemal 85 tys. obserwatorów. Jednak jak mówi, ta liczba nie robi na niej wrażenia, a portal znalazła w sieci przez przypadek. Za jego pośrednictwem informuje teraz ludzi, z czym wiąże się adopcja chorego dziecka.

– Przygotowywałam papiery adopcyjne. Zobaczyłam bazę danych ze zdjęciami dzieci i nagle natknęłam się na zdjęcie Rustama – wspomina Nika w rozmowie z „Russia Beyond”. Dziecko nie miało nogi, a jego twarz była zdeformowana.

Aby zachęcić ludzi do adopcji, wolontariusze ośrodka adopcyjnego umieścili na stronie internetowej nagranie tańczącego chłopczyka. Wideo obiegło kraj i zobaczyła je również Nika. Komentarze, które przeczytała pod nagraniem, wywołały w niej smutek i złość.

Zobacz także: Adoptowali dziewczynkę z Ugandy. Kiedy poznali jej historię, odesłali dziecko

„Jeżeli nie ja, to kto?”

– Niektórzy pisali, że „ten dziwak nigdy nie zostanie adoptowany”. Byłam przerażona widząc multum negatywnych komentarzy. Wśród tych ludzi były młode matki z dziećmi – wspomina Nika. To ostatecznie zaważyło na decyzji o adopcji Rustama. – Jeżeli nie ja, to kto? – pomyślała. Tak też zrobiła.

Po pewnym czasie Nika zdecydowała się założyć konto na Intagramie, gdzie opisuje swoje życie z Rustamem. Jej profil to rodzaj pamiętnika, w którym dzieli się przemyśleniami oraz codziennymi troskami i radościami. Chce przede wszystkim pokazać światu, że Rustam, tak jak każde inne dziecko, rozwija się, robi postępy i nie jest dziwakiem.

Nika stara się dotrzeć przede wszystkim do osób zainteresowanych adopcją. Kobieta chce udowodnić, że przysposobienie niepełnosprawnego dziecka może być źródłem radości.

– Wszyscy pragną adoptować przede wszystkim piękne dzieci o blond włoskach, ale kolejka do takich dzieci jest długa. Tymczasem inne maluchy cierpią bez rodziców – podkreśla Nika.

Zobacz także: Aby adoptować Wiktora przejechali ponad 10 tys. km

Adoptowała chore dziecko, spotkał ją hejt

Pomimo prób uświadamiania społeczeństwa, kobieta wciąż spotyka się z falą hejtu w internecie.
– Gdyby nagle zablokowano moje konto, prawdopodobnie odetchnęłabym z ulgą, ponieważ nie musiałabym czytać masy nienawistnych komentarzy na temat mojego syna – mówi szczerze.

Siłę dają jej jednak pokrzepiające wiadomości od rodziców opiekujących się chorymi dziećmi.  – Jedna kobieta opowiedziała mi, że nie miała odwagi wyjść na zewnątrz z córką chorą na zespół Downa. Przyznała jednak, że moje wpisy dodają jej siły i teraz nie boi się wyjść z dzieckiem na spacer – opowiada Nika.

Kobieta przyznaje, że nie reaguje na natarczywe spojrzenia przechodniów. Do akcji wkracza dopiero, kiedy ktoś obraża jej syna. Pewnego dnia Nika spacerowała z Rustamem w pobliżu przedszkola.
– Zaczęli krzyczeć do niego „ty kaleko!”. Tego nie zamierzałam tolerować. Byłam w szoku – wspomina.

Rustam ma teraz pięć lat, intelektualnie rozwija się prawidłowo, aczkolwiek ma pewne problemy z mową. Czasami dzieci pytają Rustama, co się stało z jego twarzą i nogą, jednak na razie nie potrafi im tego wytłumaczyć. Kiedy chłopiec podrośnie, Nika planuje korzystać z usług psychologa, który pomoże dziecku nauczyć się radzić sobie z negatywnymi reakcjami.

fot. Instagram @nika_evil_

fot. Instagram @nika_evil_

fot. Instagram @nika_evil_

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: www.rbth.com

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Rodzina adopcyjna a rodzina zastępcza. Jakie są podobieństwa i różnice?

rodzina adopcyjna a rodzina zastępcza
fot. Pixabay

Jeśli nie możemy mieć biologicznego potomka, możemy rozważać inne formy pojawienia się dziecka w rodzinie. Możemy zostać rodzicami adopcyjnymi albo zastępczymi. Zarówno rodzina adopcyjna, jak i opiekunowie pieczy zastępczej mogą sprawować prawną opiekę nad dzieckiem innych rodziców biologicznych. Różnice między tymi dwiema instytucjami są jednak zasadnicze.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Adopcja, czyli inaczej przysposobienie, to prawne uznanie obcego biologicznie dziecka za własne. Procedurę adopcji regulują przepisy kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, a decyzja ta wiążę się z konsekwencjami prawnymi. Rodzice adopcyjni nabywają bowiem takie same prawa i obowiązki, co rodzice biologiczni. Rodzina adopcyjna a rodzina zastępcza- jakie są podobieństwa i różnice?

Zobacz także: Adopcja w 7 krokach. Jesteś zdecydowany? Poznaj szczegóły

Kto może zostać rodzicem adopcyjnym?

Rodzicem adopcyjnym może zostać osoba pełnoletnia, która ma pełną zdolność do czynności prawnych. Między przysposabiającym a przysposobionym powinna być również odpowiednia różnica wieku, nie większa niż 40 lat. O adopcję mogą się starać zarówno osoby samotne, jak i małżeństwa (bezdzietne lub posiadające już dzieci).

Adoptować można dziecko, które ma już uregulowaną sytuację prawną, czyli którego rodzice są całkowicie pozbawieni władzy rodzicielskiej lub którzy przed sądem wyrazili zgodę na adopcję.

Wbrew powszechnemu przekonaniu, że dzieci w domach dziecka czekają na kogoś, kto je pokocha, wyrażającemu się czasem w słowach: „nie możesz mieć dziecka – adoptuj”, zostanie rodzicem adopcyjnym nie jest łatwe.

Zobacz także: Pokochaj w dziecku jego korzenie. Adopcja a rodzice biologiczni

Procedura adopcyjna i co dalej?

Aby przysposobić dziecko, należy przejść procedurę adopcyjną, podczas której rodzice muszą m.in. dostarczyć do ośrodka adopcyjnego zaświadczenie o zarobkach i zatrudnieniu, zaświadczenie o niekaralności oraz zaświadczenie lekarskie o braku przeciwwskazań do adopcji. Kandydaci muszą również przejść szkolenie oraz badania psychologiczne, a w miejscu zamieszkania rodziny przeprowadzany jest wywiad środowiskowy.

Dziecko otrzymuje nazwisko po rodzicach adopcyjnych. Do aktu urodzenia w miejscu rodziców naturalnych zostają wpisani rodzice adopcyjni. Jeśli nie jest to sprzeczne z dobrem dziecka, nowi opiekunowie prawni mogą również wnieść o zmianę jego imienia, na ogół dotyczy to małych dzieci.

Wraz z adopcją władza rodzicielska biologicznych rodziców ustaje, wygasają również ich wszystkie uprawnienia wobec dziecka. Gdy adoptowane dziecko skończy 18 lat, może szukać swojej biologicznej rodziny (więcej na ten temat w CHBR nr 6/2018 „Aaaaby poznać swoje korzenie”)

Rodzina adopcyjna nie otrzymuje od państwa żadnych pieniędzy z tytułu adopcji. Mają prawo do korzystania ze świadczeń rodzinnych jak każda inna rodzina (zasiłki, 500+ itp.).

Zobacz także: Aaaby poznać swoje korzenie… Jak w Polsce wyglądają poszukiwania biologicznej rodziny?

Rodzina zastępcza

Rodzina zastępcza to forma opieki nad małoletnim, którego biologiczni rodzice są nieznani lub którym ograniczono władzę rodzicielską (lub jej ich pozbawiono). W praktyce ten pierwszy przypadek występuje niezwykle rzadko, do rodzin zastępczych zwykle trafiają dzieci, których rodzice niewłaściwie zajmowali się dziećmi i zostały im one odebrane (o proponowanych zmianach w rodzicielstwie zastępczym przeczytasz więcej na portalu www.chbr.pl w tekście Natalii Łyczko pt. „Po pierwsze: pełna rodzina. Ministerstwo stanie po stronie rodziców stosujących przemoc”: http://www.chcemybycrodzicami.pl/nowelizacja-ustawy-o-wspieraniu-rodziny-wesprze-rodzicow-przemoc).

Zgodnie z polskim prawem, rodziną zastępczą może zostać małżeństwo lub osoby samotne, które nigdy nie były pozbawione władzy rodzicielskiej i nie są ograniczone w zdolności do czynności prawnych. O ile w przypadku adopcji dziecko przyjmuje nazwisko rodziców adopcyjnych, małoletni przebywający w rodzinie zastępczej pozostaje przy swoim nazwisku.

Rodzice, decydując się na założenie rodziny zastępczej, mogą już mieć dzieci i nie stanowi to przeszkody ani ograniczenia. Tak jak w przypadku rodziców adopcyjnych, kandydaci na rodzinę zastępczą również muszą przejść szkolenie przygotowujące ich do pełnienia tej roli.

Zobacz także: Mistrzyni świata z Biłgoraju – mama SOS wychowała 19 dzieci

Prawa i obowiązki rodziny zastępczej

Obowiązek i prawo wykonania bieżącej pieczy nad dzieckiem umieszczonym w rodzinie zastępczej, jego wychowanie oraz reprezentowanie w dochodzeniu świadczeń alimentacyjnych, należą do rodziny zastępczej. Opiekunowie ponoszą również odpowiedzialność za szkody wyrządzone przez dziecko pozostające pod ich opieką. Inne obowiązki wynikające z władzy rodzicielskiej należą do rodziców dziecka.

Każde dziecko przebywające pod opieką rodziny zastępczej ma prawo do kontaktu z rodzicami biologicznymi. Częstotliwość kontaktów ustala sąd rodzinny. Biologiczni rodzice dziecka, które przebywa w rodzinie zastępczej, zazwyczaj nadal posiadają władzę rodzicielską, choć ograniczoną. Przy adopcji władza ta ustaje.

Rodzinom zastępczym przydzielany jest również koordynator wyznaczony przez organizatora pieczy zastępczej. Do jego zadań należy m.in. pomoc w realizacji zadań wynikających z pieczy zastępczej, przygotowanie – we współpracy z rodziną – planu pomocy dziecku oraz udzielenie wsparcia pełnoletnim wychowankom rodzinnych form pieczy zastępczej.

Wysokość pomocy pieniężnej dla rodzin zastępczych uzależniona jest od wieku, stanu zdrowia dziecka oraz stopnia pokrewieństwa z opiekunami. W przypadkach szczególnych (np. niepełnosprawność dziecka) świadczenie to może być wyższe.

Dla niektórych par rodzicielstwo zastępcze staje się przepustką do rodzicielstwa w ogóle, a potem czasem do rodzicielstwa adopcyjnego.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.