Przejdź do treści

Chemioterapia, która przywraca szanse na dziecko. Jeden lek na niepłodność i nowotwór?

Szkoccy naukowcy dokonali szokującego odkrycia. Metoda chemioterapii zwykle stosowana do walki z chłoniakiem Hodgkina stymuluje kobiecy organizm do wytwarzania nowych komórek jajowych.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Naukowcy z Uniwersytetu Edynburskiego dowiedli, że jajniki mogą zacząć produkować nowe komórki jajowe. Do tej wydawało się to niemożliwe.

Przełom

Każda kobieta rodzi się z określoną liczbą komórek jajowych, co miesiąc, przez całe jej życie kilkanaście z nich dojrzewa. Wraz z wiekiem również kobiece komórki jajowe się starzeją. Kobieta w żaden sposób  nie jest w stanie sama z siebie wyprodukować nowych komórek jajowych, dlatego też z wiekiem coraz trudniej zajść w ciążę.

Zdaniem szkockich badaczy chemioterapia przy użyciu kombinacji czterech leków ABVD pacjentki onkologiczne z chłoniakiem Hodgkina miał nawet o 10 razy więcej komórek jajowych niż zdrowe kobiety.

Według założeń naukowców leczenie onkologiczne nie dość, że nie wyklucza szansy na urodzenia dziecka to może nawet zwiększyć płodność pacjentek. Badacze uważają, że szok powodowany chemioterapią może stymulować komórki macierzyste w jajnikach do wytwarzania nowych pęcherzyków, w których to dojrzewają komórki jajowe.

Szok

– Ze zdumieniem obserwowaliśmy co dzieje się z tkanką jajników. Przypominała tkankę, jaką widuje się u dziewcząt wchodzących w wiek pokwitania. Takie zagęszczenie pęcherzyków nie występuje u dorosłych kobiet. – tłumaczy kierownik badań, prof. Evelyn Telfer ze Szkoły Nauk Biologicznych przy Uniwersytecie Edynburskim.

Naukowcy już wcześniej wiedzieli, że chemioterapia ABVD nie obniża płodności, jak inne leki przeciwnowotworowe, jednak odkrycie, że może ona wspomóc wytwarzanie nowych komórek jajowych w dużych ilościach było dla nich szokiem.

– Wygląda na to, że ten schemat leczenia aktywuje jakiś proces w obrębie linii germinalnej lub w komórkach macierzystych. Teraz musimy dowiedzieć się co to za mechanizm. Możliwe, że ostra terapia wywołuje coś w rodzaju szoku, czy zaburzenia, które stymuluje komórki macierzyste do wytwarzania nowych komórek jajowych. – mówi prof. Evelyn Telfer.

– Uważam, że to ważne odkrycie. Po raz pierwszy zaobserwowaliśmy powstanie nowych pęcherzyków w jajnikach. Co prawda w badaniu uczestniczyła niewielka liczba kobiet, ale istotne jest to, że u wszystkich zauważyliśmy ten sam efekt po zastosowaniu leczenia schematem ABVD. Wyniki naszego badania mogą przynieść przełom. – dodaje badaczka.

Badanie zostało wykonane na próbkach tkanki jajników pobranych od 14 kobiet po chemioterapii oraz próbkach pochodzących o innych 12 zdrowych kobiet. Aż osiem pacjentek po leczeniu lekami ABVD miały wyższą liczbę komórek jajowych niż u zdrowych kobiet. Tkanki jajników były w podobnym stanie do tkanki jajników młodych kobiet.

Nowe komórki jajowe są jeszcze niedojrzałe, ale naukowcy już szukają odpowiedzi – jak doszło do ich produkcji oraz co zrobić, żeby dojrzały. Na razie nie wiadomo, czy w obecnej formie komórki jajowe  będą odpowiednio funkcjonować.

– To małe, ale niesłychanie ważne badanie – zapewnia prof. Charles Kingsland, ekspert ds. płodności ze Szpitala Kobiecego w Liverpoolu. – Na razie jesteśmy dopiero na początku, ale być może dowiemy się jak to możliwe, by jajniki wytwarzały nowe komórki jajowe, co do tej pory wydawało się niemożliwe.

Źródło: kobieta.onet.pl

Magda Dubrawska

dziennikarka Chcemy Być Rodzicami, doktorantka socjologii.

Sztuczna inteligencja oceni szanse na ciążę z in vitro. Opracowano spersonalizowany test

Kobieta w laboratorium sprawdza próbkę pod mikroskopem
fot. Fotolia

Chociaż zabiegi in vitro mają coraz wyższą skuteczność, żadna z par, które decydują się na procedurę, nie wie, która próba zakończy się sukcesem. Być może – dzięki nowej metodzie prognozowania wyniku in vitro – już niedługo będzie można to precyzyjnie obliczyć.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Nowoczesna metoda prognozowania wyniku in vitro, którą opracowała amerykańska firma Univfy, opiera się na wykorzystaniu sztucznej inteligencji i automatyce. Analizując dane o 150 tys. cykli in vitro i 50 tys. zarodków, a także indywidualną historię medyczną osób zgłaszających się na leczenie, umożliwia bardziej precyzyjną ocenę skuteczności in vitro (nawet o 1000% w porównaniu do prognoz opartych na samym wieku kobiety). Pozwala także oszacować wiążące się z tym koszty.

Univfy zostało założone w 2009 r. przez dwójkę naukowców: Mylene Yao i Winga Wonga. Badania nad udoskonaleniem swojej metody przeprowadzali na Uniwersytecie Stanford.

– Podczas współpracy z drem Wongiem i jego zespołem zbadaliśmy różnice w skuteczności in vitro, które występowały u poszczególnych par. Ta wiedza posłużyła nam do opracowania metod prognozowania wyniku in vitro, które mogłyby być zastosowane w każdej klinice leczenia niepłodności – dodaje.

Precyzyjne prognozowanie wyniku in vitro: świadoma decyzja i większe szanse na sukces

Projekt ma pomóc parom w zwiększeniu szans na ciążę i oszacowaniu kosztów, które się z tym wiążą. Te zaś są niemałe – zarówno od strony finansowej, jak i psychologicznej.

– Każdy, kto uczestniczył w procedurze in vitro, wie, jak bardzo obciąża ona fizycznie, finansowo i emocjonalnie – wyjaśnia Mylene Yao, założycielka Univfy. – Ponad 50% kobiet, które decydują się na in vitro, poddaje się po pierwszej nieudanej próbie, mimo że mają duże szanse na ciążę po drugim lub trzecim cyklu. Kiedy pacjenci płacą za leczenie, chcą wiedzieć, jakie są ich szanse – podkreśla.

Na rozwój nowej metody prognozowania wyniku in vitro twórcy Univfy otrzymali właśnie 6 milionów dolarów. Umożliwi to parom m.in. wykonanie darmowego badania w wielu klinikach w USA, a także otrzymanie spersonalizowanej oferty refundacji in vitro.

We wprowadzeniu na rynek technologii wspomoże naukowców zespół firmy Rethink Impact.

– Cieszę się, że mogę współpracować z Rethink Impact – ich naukowcy mają świadomość, jak ważna jest nasza praca, i chcą pomóc ludziom, którzy pragną zostać rodzicami – mówiła Yao.

Więcej informacji o Univfy można znaleźć na stronie www.univfy.com.

Źródło: mobihealthnews.com, venturebeat.com, univfy.com

POLECAMY TEŻ: Coraz mniej adopcji efektem wprowadzenia programu 500 plus?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

5 poradników dla par, które pomogą przetrwać kryzys w związku [LISTA]

Rysunek dwóch głów na tle regału pełnego książek
Fot. Pixabay.com

Kiedy wielokrotne starania o dziecko nie przynoszą rezultatu, wiele związków przechodzi poważną próbę. W chwilach kryzysu warto sięgnąć po dobry poradnik psychologiczny, który pomoże przetrwać trudny czas i lepiej zrozumieć własne emocje. Walentynki to świetna okazja, by sprawić go sobie w prezencie.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Na rynku księgarskim nie brakuje pozycji, które obiecują proste recepty na problemy w związku. O dobry poradnik jednak niełatwo. Sprawdźcie listę 5 pozycji, które możemy wam zarekomendować.

„Kochaj wystarczająco dobrze”, Agnieszka Jucewicz, Grzegorz Sroczyński, wyd. Agora

Poradniki dla par: "Kochaj wystarczająco dobrze" (okładka)   Zastanawialiście się kiedyś, czy istnieje związek idealny? A może chcielibyście się dowiedzieć więcej o swojej seksualności, emocjach i przyczynach codziennych konfliktów? Jeśli na któreś z tych pytań odpowiedzieliście „Tak” – koniecznie sięgnijcie po tę książkę.

„Kochaj wystarczająco dobrze” to druga wspólna publikacja Agnieszki Jucewicz i Grzegorza Sroczyńskiego. Tym razem dwójka dziennikarzy postanowiła porozmawiać z cenionymi psychologami, psychoterapeutami i seksuologami o budowaniu relacji i procesach, które zachodzą w długoletnim związku. Wśród rozmówców znaleźli się m.in. Bogdan de Barbaro, Alicja Długołęcka, Wojciech Eichelberger i Bogdan Wojciszke. Gwarantowana potężna dawka wiedzy, która pomoże wam lepiej zrozumieć partnera i siebie.

„Ukłony dla żony”, Katarzyna Gubała, wyd. Czarna Owca

Poradniki dla par: "Ukłony dla zony" (okładka)Jak przetrwać w długoletnim związku i się wzajemnie nie pozabijać? To pytanie po cichu zadaje sobie wiele par. Bez ogródek, a przy tym lekko i z dużą dawką humoru odpowiada na nie młode małżeństwo: Karolina i Jurek. Ten zabawny poradnik dla par z przymrużeniem oka przygląda się konwenansom i podpowiada, co zrobić, by planety męska i żeńska nie były sobie tak odległe. Z pewnością oboje znajdziecie w nim coś dla siebie.

Dodatkową atrakcję książki stanowią jej „ukryte” treści, do których możemy dostać się za dotknięciem palca. Wystarczy zeskanować kody QR, które widnieją na stronach, by przenieść się do wirtualnej rzeczywistości bohaterki poradnika.

„Niepłodność. Szkoła przetrwania”, Judith Daniluk, wyd. Helion

Poradniki dla par: "Niepłodność. Szkoła przetrwania" (okładka)Niepłodność to dla każdej pary doświadczenie skrajnie trudne. Negatywne emocje i rozczarowanie przekładają się na relację z partnerem, to zaś prowadzi do konfliktów i osłabienia łączącej nas więzi. W poradniku dla par „Niepłodność. Szkoła przetrwania” Judith Daniluk bez medycznych zawiłości podpowiada, jak radzić sobie z gniewem i bezsilnością, które wiążą się z diagnozą niepłodności, i opisuje, na jakie trudności możecie napotkać podczas tej trudnej drogi do rodzicielstwa.

Na 272 stronach publikacji poruszono m.in. takie tematy, jak różnice płciowe w doświadczaniu niepłodności, sposoby radzenia sobie z powtarzającymi się badaniami i problemy seksualne wynikające z nieudanych starań o dziecko. Nie zabrakło też cennych podpowiedzi, jak dbać o związek i… uporać się z „dobrymi radami” osób postronnych.

„O kobiecie / O mężczyźnie”, Zbigniew Lew Starowicz, wyd. Czerwone i Czarne

Poradniki dla par: Lew Starowicz: "O kobiecie" (okładka)„O kobiecie / O mężczyźnie” to podzielone na dwie równoważne części kompendium wiedzy o relacjach: dla niej i dla niego. Prof. Zbigniew Lew Starowicz podpowiada w nim, jak dbać o  związek, prowadzić efektywną komunikację oraz okazywać sobie wzajemnie szacunek i akceptację. Doświadczony terapeuta zdradza też, skąd biorą się nasze wewnętrzne lęki i jak zmieniający się model życia wpływa na współczesne związki.

Poradnik dla par, w formie wywiadu rzeki, to pozycja obowiązkowa dla wszystkich, którzy chcą poznać skrywane sekrety kobiet i mężczyzn oraz zgłębić meandry miłości – do partnera i do siebie.

„Fit dla par”, Tomasz Choiński, wyd. Świat Książki

Poradniki dla par: "Fit dla par" (okładka)„Fit dla par” nie jest wprawdzie poradnikiem psychologicznym, ale także może wam pomóc uporać się z negatywnymi konsekwencjami niepłodności. Doświadczenie to często przekłada się bowiem na zmniejszoną aktywność życiową, a ta negatywnie wpływa na wasze zdrowie. Jak wyjść z tego zaklętego kręgu? Najlepiej… zająć czymś nie tylko głowę, ale i ciało. Jeśli pozwala wam na to zdrowie, zdecydujcie się na wspólne ćwiczenia, które pozwolą wam wrócić do formy – fizycznej i psychicznej.

Za przewodnika posłuży wam Tomek Choiński, członek teamu Ewy Chodakowskiej „Be Active”. W książce „Fit dla par” proponuje czytelniczkom i czytelnikom dwa 30-dniowe plany treningowe (w wersji dla początkujących i średniozaawansowanych). Gdy zastosujecie się do porad, w zaledwie dwa miesiące wzmocnicie nie tylko swoją kondycję, ale też więź z partnerem.

POLECAMY TEŻ: Czy potrafimy rozmawiać o niepłodności?

 

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Planujesz zajść w ciążę? Zadbaj o dziąsła!

Kobieta u dentysty
Fot. Pixabay.com

Zanim rozpoczniemy starania o dziecko, przechodzimy zwykle wiele badań, które pozwalają ocenić stan naszego organizmu. Wiele osób zapomina, że na dobrą kondycję składają się także zdrowe zęby i dziąsła. To w jamie ustnej mogą bowiem czaić się bakterie, które stanowią zagrożenie dla prawidłowego przebiegu ciąży, a nawet utrudniają zajście w ciążę.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Pod wpływem hormonów ciążowych (estrogenu i progesteronu) w organizmie kobiety dochodzi do wielu zmian fizjologicznych. Sprawiają one, że dziąsła stają się bardziej wrażliwe na działanie bakterii. O ile infekcje typowe dla okresu ciąży są zwykle łatwe do wyleczenia, z większym zagrożeniem łączy się zapalenie dziąseł u ciężarnych, które nie wykryły zmian chorobowych przed rozpoczęciem starań o dziecko.

Zapalenie dziąseł w ciąży – czym grozi?

Według badań przeprowadzonych przez zespół naukowców z Chile istnieje istotny związek między nieleczonym zapaleniem dziąseł u matki a przebiegiem ciąży i rozwojem płodu. Badacze zaobserwowali, że u kobiet, które cierpiały na zapalenie dziąseł w ciąży, ryzyko przedwczesnego porodu było blisko siedmiokrotnie wyższe niż kobiet, które w czasie ciąży nie miały takiej infekcji. Ponadto analizy badaczy wykazały, że matkom, u których w okresie ciąży rozwijały się choroby przyzębia, częściej rodziły dzieci z niską wagą urodzeniową.

Choroby przyzębia opóźniają zajście w ciążę

Co ciekawe, stan zębów wpływa nie tylko na przebieg ciąży – może także spowodować trudności z zajściem w ciążę. W 2011 roku naukowcy z Australii odkryli, że choroby przyzębia (m.in. zapalenie dziąseł) opóźniają zajście w ciążę średnio o dwa miesiące. Paniom, u których rozwinął się stan zapalny dziąseł, zajęło to średnio siedem miesięcy, podczas gdy te, które nie miały nieleczonych infekcji dziąseł i przyzębia, zaszły w ciążę po pięciu miesiącach.

Ciążowe zapalenie dziąseł – dolegliwość nawet 50% przyszłych mam

Warto wiedzieć, że u niemal 50% procent ciężarnych występuje ciążowe zapalenie dziąseł, które objawia się m.in.:

  • bolesnością,
  • puchnięciem,
  • krwawieniem dziąseł.

Dolegliwość ta rozwija się przeważnie w czwartym miesiącu ciąży, a jej objawy nasilają się przez kolejne trzy miesiące. Później zapalenie dziąseł traci na sile, a przed porodem objawy stopniowo ustępują. Nie oznacza to jednak, że ciążowe zapalenie dziąseł można lekceważyć. Gdy podejrzewasz, że choroba ta wystąpiła u ciebie, zgłoś się do stomatologa, który zaordynuje odpowiednie leczenie.

Czym leczyć zapalenie dziąseł w ciąży?

Jednym z nieprawdziwych (choć wielokrotnie powtarzanych) stwierdzeń jest to, że w okresie ciąży należy unikać leczenia zębów i chorób przyzębia. Tymczasem stany zapalne rozwijające się w jamie ustnej matki są znacznie większym zagrożeniem dla prawidłowego rozwoju ciąży niż leczenie dentystyczne. Chorobotwórcze bakterie, przedostając się z jamy ustnej do krwioobiegu, mogą zaatakować wiele naszych narządów (m.in. serce i nerki), a nawet organizm rozwijającego się płodu. Właśnie dlatego zaleca się, by w czasie ciąży odbyć minimum dwie wizyty u stomatologa, który oceni, czy w jamie ustnej nie pojawiły się niepokojące zmiany.

Chociaż uważa się, że zabiegi stomatologiczne nie niosą zagrożenia dla rozwijającego się płodu, najbezpieczniejszym czasem na ich wykonanie jest drugi trymestr ciąży. Pamiętajmy, że ciężarne nie muszą obawiać się znieczulenia miejscowego – jest ono w pełni bezpieczne. Wystarczy poinformować lekarza, że spodziewamy się dziecka – dobierze on wówczas środek, który nie wywołuje obkurczania naczyń krwionośnych.

Najlepszą formą walki z zapaleniem dziąseł jest jednak… odpowiednia profilaktyka – regularne czyszczenie zębów i przestrzeni międzyzębowych oraz stosowanie antybakteryjnych płukanek. W czasie ciąży wszystkie preparaty należy jednak stosować pod kontrolą lekarza.

Źrodło: ScienceDaily.com, ncbi.nlm.nih.gov, Focus.pl

Przeczytaj również: Dwieście razy lądowała w szpitalu. Lekarze nie rozpoznali endometriozy

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Niepłodność i depresja często idą w parze. Ale ten związek może być inny, niż podejrzewasz

Smutna kobieta z czarnym parasolem /Ilustracja do tekstu: Depresja a szanse na ciążę. Czy depresja ma wpływ na płodność?
Fot. Pixabay.com

Wiele osób odczuwa głęboki smutek, gdy przedłużające się starania o dziecko nie przynoszą oczekiwanego rezultatu – szczególnie, gdy wszyscy wokół już dawno powiększyli rodzinę. Ale podczas gdy smutek jest naturalną reakcją na trudne doświadczenia życiowe, depresja to stan, który poważnie zagraża naszemu zdrowiu. Jak się okazuje… również prokreacyjnemu. Przeczytaj, jak depresja może wpływać na płodność.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Warto zdać sobie sprawę, że podobnie jak niepłodność, depresja może mieć różne podłoża. Istnieje m.in. depresja reaktywna, która jest odpowiedzią na trudne wydarzenie życiowe (najczęściej doświadczenie straty), depresja biologiczna, wynikająca z nieprawidłowego funkcjonowania pewnych obszarów w mózgu, i depresja, która współistnieje z innymi czynnikami zdrowotnymi.

Chociaż jak dotąd nie udowodniono, by któraś z nich była bezpośrednim powodem niepłodności, to coraz więcej badań sugeruje, że ten związek może być silniejszy, niż się wydaje. Depresja częściej występuje m.in. u osób, które zmagają się z cukrzycą, chorobą nowotworową i niedoczynnością tarczycy czy PCOS. A wszystkie te schorzenia mają bardzo istotny wpływ na naszą płodność.

Skutki głębokiego smutku

Długotrwałe obniżenie nastroju podczas depresji niejednokrotnie skutkuje też apatią i nieprzejawianiem troski o zdrowie. W głębokim smutku potrafimy unikać wszelkiej aktywności fizycznej, objadać się w niekontrolowany sposób lub wręcz przeciwnie – całkowicie zaniedbywać regularne spożywanie posiłków. Takie zaburzenia odżywiania mogą w krótkim czasie doprowadzić do nadwagi, niedowagi lub skrajnych wahań wagi. Stąd już tylko krok do poważnych zaburzeń hormonalnych – a prawidłowa gospodarka hormonalna jest przecież kluczowa podczas starań o dziecko.

Zdarza się również, że osoby, które zmagają się z depresją, starają się ukoić smutek przy pomocy używek. Tymczasem wiele z takich środków – m.in. alkohol, narkotyki i papierosy – to znani wrogowie płodności. Liczne badania wykazały ich długofalowy wpływ na zdolności prokreacyjne kobiet i mężczyzn.

Ciąża nie leczy depresji

Zarówno w przypadku depresji, jak i niepłodności od doświadczenia pierwszych symptomów do diagnozy mija często wiele miesięcy. Trudno przez to jednoznacznie ocenić, która z tych dolegliwości wystąpiła  pierwsza. Po długotrwałych staraniach o dziecko pojawia się jednak nadzieja, że wyczekiwana ciąża pomoże ukoić smutek i na nowo poczuć radość życia.

W rzeczywistości jednak stan błogosławiony (mimo obietnicy zawartej w samym tym określeniu) nie tylko nie stanowi magicznego lekarstwa na depresję, ale… może nawet nasilić jej objawy. Co więcej, brytyjskie badania wskazują na związek pomiędzy nieleczoną depresją u matki a późniejszym ryzykiem zachorowania na tę chorobę przez dzieci. Dlatego tak ważne jest, by nie zaniedbywać własnego zdrowia i zgłosić się po pomoc, gdy zaobserwujemy niepokojące objawy.

– Zacznijmy od zatrzymania się i zastanowienia nad tym, co się z nami dzieje, jak się czujemy i co czujemy. Czy to, co czujemy, to smutek? Czy to uczucie odchodzi samo czy zostaje z nami na długo? Czy akceptujemy to, co się z nami dzieje, czy raczej chcemy zminimalizować swój ból? – podpowiada Anna Krajewska, psycholożka i doradczyni zawodowa.

Wsparcia w trudnych emocjach możemy najpierw poszukać wśród bliskich. Rozmowa z osobą, której ufamy, jest pierwszym krokiem na ścieżce leczenia depresji. Kolejnym powinno być jednak poszukanie pomocy specjalisty.

– Przy większości depresji konieczne jest podjęcie leczenia farmakologicznego. Niezbędna jest więc wizyta u lekarza specjalisty w celu doboru odpowiedniego leku przeciwdepresyjnego. Leczenie – w zależności od stopnia nasilenia depresji – może trwać od kilku miesięcy do paru lat – mówi nam psycholożka Anna Krajewska.

Na efekt działania medykamentu trzeba jednak nieco poczekać.

Leczenie depresji nie zmniejsza szansy na ciążę

Istnieją pacjentki, które świadomie odmawiają leczenia farmakologicznego w depresji, obawiając się, że może to zmniejszyć ich szanse na poczęcie dziecka. Tymczasem nie ma dowodów na to, że współcześnie stosowane antydepresanty mają wpływ na płodność. Jeśli opiszesz swoją sytuację obu lekarzom: psychiatrze i ginekologowi, zaproponują oni środki, których działanie nie wpłynie znacząco na wasze starania.

– Czasami leki przeciwdepresyjne mogą obniżać libido, pogarszać wzwód lub opóźniać orgazm. Jeśli tak się dzieje, to mamy dwa wyjścia: albo dołączamy inny lek, na zasadzie antidotum, albo zmieniamy lek na inny – wyjaśnia dr n. med. Maciej Klimarczyk, psychiatra i seksuolog.

Warto też mieć świadomość, że farmakoterapia to tylko jedna z form leczenia depresji. Pacjenci mają również do dyspozycji psychoterapię – m.in. indywidualną, grupową, terapię wykorzystującą pracę z ciałem i grupy wsparcia.

– To tutaj zaczyna się praca nad własnym smutkiem i bólem. Podczas psychoterapii uczymy się, jak radzić sobie w tej trudnej sytuacji – mówi nam psycholożka Anna Krajewska.

W wielu przypadkach najlepsze efekty daje połączenie dwóch form leczenia – co ciekawe, także w niepłodności. Zgodnie z wynikami badań, na które powołuje się brytyjski dziennik „The Telegraph”, psychoterapia i leczenie farmakologiczne prowadzone równolegle mogą nawet zwiększyć szanse na zajście w ciążę.

Gdy tracisz kompatybilność

Wiemy już, jak depresja łączy się z niepłodnością. Ale jak przekonać się, czy to rzeczywiście ona odpowiada za nasze dolegliwości psychiczne?

Przede wszystkim trzeba zdać sobie sprawę, że depresja od smutku różni się… niemal wszystkim.

– Często spotykam się z osobami niezwiązanymi z medycyną, w tym również z pacjentami, którzy uważają, że depresja to pewien sposób myślenia, z którym można poradzić sobie samemu. Czyli „wziąć się w garść”. Otóż tak nie jest – podkreśla dr n. med. Maciej Klimarczyk, psychiatra i seksuolog. – Depresja nie jest chwilowym smutkiem, chandrą, lenistwem czy reakcją na przykre, krótkotrwałe wydarzenia – zaznacza.

Osiowym objawem depresji jest permanentnie obniżony nastrój.

– Jeśli wokół nas dzieje się coś wesołego, to się cieszymy. Gdy dzieje się coś smutnego, to się smucimy, płaczemy albo złościmy. Chorzy na depresję tracą tę kompatybilność i reagują na wszystko, co wokół nich się dzieje, obniżonym nastrojem. Mówimy wówczas o areaktywności – wyjaśnia dr Klimarczyk.

Inne ważne objawy depresji to:

  • znaczne ograniczenie zainteresowań,
  • anhedonia, czyli nieumiejętność doświadczania pozytywnych emocji,
  • problemy ze snem,
  • rozdrażnienie,
  • poczucie beznadziei,
  • brak motywacji i wyczerpanie fizyczne,
  • nawracające myśli o śmierci.

Do diagnozy depresji wystarczy współwystępowanie kilku powyższych symptomów. Jako narzędzie pomocnicze w autodiagnozie może posłużyć nam skala Becka, którą znajdziemy np. pod tym adresem.

Jeśli podejrzewasz, że choroba ta mogła dotknąć też ciebie, nie zwlekaj z podjęciem leczenia. Depresja jest bowiem chorobą śmiertelną. Nawet w 10% przypadków pacjent odbiera sobie życie.

– Lepiej depresję leczyć (bo się da!), niż z nią żyć – podsumowuje psychiatra.

Źródło: womenshealth.gov, rcpsych.ac.uk, telegrapgh.co.uk, psychiatrabydgoszcz.pl, depresja.pl.pl, verywellfamily.com

Polecamy również:Czy masz wpływ na rozwój swojej depresji?Psychiatra też lekarz. Nie bój się zwrócić o pomoc

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.