Przejdź do treści

Chcesz zajść w ciążę? Zrezygnuj z seksu…oralnego

377.jpg

zy wiesz, że ślina zawiera enzymy trawienne mogące osłabić żywotność plemników? Dlatego parom, którym zależy na poczęciu dziecka zaleca się unikanie seksu oralnego – mówi dr Grzegorz Mrugacz, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu, dyrektor medyczny Kliniki Leczenia Niepłodności „Bocian”, ekspert kampanii „Płodna Polka”.

Niepłodność (czyli brak ciąży pomimo roku regularnego współżycia bez stosowania antykoncepcji) dotyczy już co trzeciej pary. W większości przypadków nie udaje się zdiagnozować przyczyny problemów z zajściem w ciążę. Jest jednak kilka prostych rad, które mogą ułatwić szczęśliwe poczęcie. Oprócz tej o powstrzymywaniu się od seksu oralnego w trakcie „gry wstępnej”, specjaliści wymieniają także:
 
– kontrolowanie masy ciała (nadwaga utrudnia zajście w ciążę);
– zdrowe odżywianie się, dbanie o wysoką zawartość w codziennej diecie witaminy z grypy B, witaminy E oraz żelaza;
– rezygnację z więcej
portale medyczne

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Ile kosztuje in vitro w Polsce? Cennik vs rzeczywistość

In vitro - Fotolia
In vitro - Fotolia

Ile płacą pary za in vitro w Polsce z dofinansowaniem i bez niego? Zgodnie ze wstępnym cennikiem w klinice  to wydatek rzędu 10 – 12 tys. zł.  Ale cena może przekroczyć również 20 tys. zł. Zobacz, co składa się na koszt zapłodnienia pozaustrojowego?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Koszty in vitro – przed kwalifikacją

Zanim para podejdzie do zabiegu in vitro musi przejść badania kwalifikacyjne i diagnostyczne. Na podstawie tych badań można bowiem wstępnie ocenić szanse na powodzenie metody in vitro. Przed kwalifikacją pacjentka wykonuje m.in. badania: AMH ok. 180 zł i FSH ok. 40 zł, a pacjent badanie nasienia, seminogram komputerowy, który kosztuje ok. 170 zł.

Jeśli para została zakwalifikowana do in vitro oznacza to, że przeprowadzenie zabiegu daje szansę na posiadanie potomstwa. Może się jednak zdarzyć, że ze względu na indywidualną historię choroby, zarówno kobiety, jak i mężczyzny lekarz zleca dodatkowe badania laboratoryjne. Mogą to być m.in. wykonanie badań wirusologicznych, posiewu bakteriologiczno-mykologicznego, wymazów z dróg rodnych, cytologii oraz badania piersi.
Koszt potrzebnych na tym etapie badań to może być wydatek wydatek rzędu 1 tys. zł dla jednego z współmałżonków.

Ile kosztuje in vitro w Polsce?

Największy koszt procedury in vitro stanowi sama procedura: punkcja jajników, zapłodnienie oraz transfer zarodków.  Procedura IVF ICSI/IMSI kosztuje w naszym kraju około 7-8 tysięcy złotych. Ceny zależne są również od kliniki, które zgodnie z własną wyceną ustalają ceny za poszczególne usługi medyczne.

Jak wyjaśnia przedstawiciel jednej z klinik…
– Nie ma jednej ceny, bo każdy przypadek jest inny. Nawet w ramach konkretnej kliniki nie ma jednej, z góry ustalonej ceny, ponieważ wszystko zależy od dolegliwości, ilości wizyt, panelu diagnostycznego, leków, a te są różne w zależności od potrzeb.
Dlatego w większych miastach ceny zabiegu in vitro są wyższe niż w małych miejscowościach, wiele zależy również od prestiżu ośrodku leczenia niepłodności, posiadanych przez niego certyfikatów, kwalifikacji zespołu czy udziału w międzynarodowych konferencjach.

Refundacja leków do procedury in vitro

Dawniej dużym obciążeniem finansowym były także leki.  Ich koszt to wydatek rzędu od 400 zł do nawet kilku tysięcy złotych. Obecnie preparaty umożliwiające stymulację hormonalną podlegają refundacji.

O lekach refundowanych do in vitro przeczytasz KLIKAJĄC TU
Uśredniając cenniki różnych klinik zajmujących się leczeniem niepłodności, możemy przyjąć, że  koszt in vitro w Polsce to ok. 10 tys. – 12 tys. zł.

Historie naszych czytelniczek pokazują, że w indywidualnych przypadkach kwota, jaką para musi wydać na przeprowadzenie zapłodnienia pozaustrojowego jest o 50 proc. a nawet 100 proc. wyższa, niż wskazuje pierwotnie cennik. Z czego to wynika, poznaj historie naszych czytelniczek…

Historie naszych czytelniczek – cena in vitro

Marina – Na in vitro wydaliśmy dwa razy tyle, co zakładaliśmy

Na stronach klinik są cenniki. Kiedy podliczyłam, wyszło, że zapłacimy około 10-12 tys. zł. Na in vitro wydaliśmy dwa razy tyle… 23 tys. zł. Cóż, byliśmy w szoku, pożyczaliśmy pieniądze, gdzie się dało, ale każdy, kto tyle lat, co my, starał się o dziecko wie, że warto było 🙂

Nasze szczęście – wydaliśmy już 10 tyś. zł a sama procedura jeszcze przed nami

Kiedy dowiedzieliśmy się, że czeka nas procedura zapłodnienia pozaustrojowego nie mieliśmy pojęcia jakimi kosztami będziemy obciążeni. Kliniki na stronach zamieszczają ceny pakietów, badań…ale na jaki koszt trzeba się przygotować? W internecie wyczytałam że in vitro, to wydatek rzędu: ok 7 tysięcy, badania ok. 1 tysiąca, plus wizyty całość należy liczyć ok 10 tys. Jak było w naszym przypadku? Sami zobaczcie…

Koszty badania do in vitro:
Badania nas obojga:
KARIOTYP 450 zł x 2 =900 zł, VDRL 15 zł x 2 = 30 zł ,HBs Ag 12 zł x 2 = 24 zł, p/c anty HIV 30 zl x 2 = 60 zł, p/c anty HBs 19 zł x 2 = 38 zł , p/c anty HCV 22 zł x 2 = 44 zł, p/c anty CMV IgG 46 zł x 2 = 92 zł , p/c anty CMV IgM 46 zł x 2 = 92 zł, tsh 12 zł x 2 = 24 zł, grupa krwi 35 zł x 2 = 70 zł, chlamydia 100 zł x 2 = 200 zł

Badania moje dodatkowo:
czystość pochwy 50 zł, usg piersi 100 zl, cytologia 50 zł, p/c anty Toxo IgG 39 zł, p/c anty Toxo IgM 39 zł, p/c anty Rubella IgG 39 zł, p/c anty Rubella IgM 39 zł, FSH 29 zł, LH 32 zł, Estradiol 32 zł, Testosteron 39 zł, SHBG 47 zł, Amh 180 zł wyk. 4 razy = 720 zł, Inhibina B 160 zł wyk. 2 razy 320 zł, Ca 125 25 zł (wykonane 2 razy x 25 zł = 50 zł), Prolaktyna 39 zł wyk. 3 razy = 117 zł, Sono HSG 600 zł

Badania męża dodatkowo:
– rozszerzone badanie nasienia 150 zł x 4 = 600 zł

Na badania wydaliśmy zatem 4 tys. 500 zł.
Koszt wizyty 180 zł + koszt dojazdu ok 120 zł = 300 zł.

Od października 2016 r. do października 2017r. odbyliśmy 17 takich wizyt, więc ponieśliśmy koszt w przybliżeniu 5 tysięcy zł.

Łączny koszt jaki do tej pory wydaliśmy na leczenie to ok. 10 tysięcy zł. Przed nami jeszcze stymulacja i sama procedura.

Dobrze chociaż, że leki są refundowane.

Żadne słowo nie jest w stanie określić jaka walkę toczymy. Pani Daria, razem z mężem, żeby uzbierać na in vitro zorganizowali akcję zbiórki pieniędzy na portalu pomagam.pl

Dofinansowanie in vitro

Rządowy program refundacji in vitro obecny rząd zakończył się w 2016 roku. Wówczas na pomoc niepłodnym parom ruszyły władze lokalne. Wiele miast wprowadziło samorządowe programy dofinansowania leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego. Na dofinansowanie in vitro już teraz mogą liczyć mieszkańcy Częstochowy, Łodzi, Poznania czy Gdańska. Do nich wciąż dołączają kolejne samorządy. Dofinansowanie z miejskiej kasy ma obejmować 3 próby zapłodnienia. Samorządy pokrywają średnio ok. 80 proc. kosztów samego zabiegu – bez badań – i nie więcej niż 5 tys. zł na parę.

POLECAMY:

Czy metoda in in vitro jest skuteczna i bezpieczna?

Kontrowersyjna ustawa przegłosowana. Czy to koniec lokalnych programów in vitro?

Najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Położna na medal – jaka powinna być i czym się wyróżniać?

położna na medal

Trwa 4. edycja kampanii społeczno-edukacyjnej „Położna na medal”, w ramach której Ambasadorki kampanii radzą i edukują młode oraz przyszłe mamy o prawach, roli położnej w ich życiu i o tym, jak dobrze przygotować się do porodu. Położna na medal – Arleta Kwiatkowska-Król mówi, jaka powinna być wzorcowa położna i czym powinna się w swojej pracy wyróżniać.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kampania społeczno-edukacyjna „Położna na medal” działa już czwarty rok, a w jej ramach ambasadorki radzą i edukują młode mamy. W ramach kampanii trwa również konkurs, w którym wyłaniane i nagradzane są najlepsze położne z całej Polski. To pacjentki decydują, na drodze głosowanie, która położna otrzyma tytuł „Położnej na medal”. Tytuł potwierdza, że to co robią, robią dobrze i mają swoich zwolenników, dziękujących im za pomoc przez zgłoszenie ich do konkursu oraz oddanie na nie głosu.

Jaka powinna być i czym się wyróżniać położna ubiegająca się o miano najlepszej w Polsce? Poprzeczka została zawieszona wysoko, ponieważ to już kolejna edycja konkursu i z każdym rokiem przybywa tych najlepszych położnych. Położnych, które są wzorem dla innych, które wyznaczają najlepsze standardy pracy i opieki okołoporodowej. Położna, która chce zdobyć miano „Położnej na medal” powinna zacząć pracę nad sobą, podnosić swoje kwalifikacje, doskonalić umiejętności, aby finalnie wykorzystać swoją wiedzę w kontakcie i opiece nad pacjentką.

„Położna na medal” – empatia i życzliwość

Ważna jest empatia i życzliwość, które pozwalają zbudować wzajemne relacje. Kobieta, która ufa położnej, wie, że jeżeli pojawią się trudne chwile, trudny poród, depresja po porodzie, czy problemy z karmieniem, będzie mogła zawsze zwrócić się do położnej po pomoc. Takie relacje pomagają otworzyć się kobiecie, kiedy przeżywa trudne chwile. W okresie okołoporodowym dobra położna staje się przyjacielem domu, pomocną dłonią. Potrafi z pasją słuchać, wczuć się w problem pacjentki oraz w oczekiwania względem jej osoby. Kobieta w okresie ciąży, porodu i po porodzie często potrzebuje wsparcia w sytuacjach intymnych. Dobre relacje z położną pozwalają zmniejszyć dystans i w komfortowych warunkach przejść przez trudne chwile.

Duże znaczenie w procesie hospitalizacji, czy opieki nad położnicą ma uśmiech. Ten właśnie uśmiech potrafi załagodzić wiele stresujących zdarzeń i daje poczucie szczerej pomocy. Położna na medal powinna cechować się spokojem i cierpliwością, ponieważ pozwala to w znacznym stopniu złagodzić u pacjentki lęk przed obcymi ludźmi, szpitalem, nieznanymi sytuacjami, które mogą pojawić się w czacie okresu okołoporodowego. Dyskrecja i zaufanie w pracy położnej to kolejny z ważnych wyróżników. Zbudowanie takich relacji pozwoli otworzyć się kobiecie przed położną. Da jej poczucie, że osoba, która prowadzi ją w najważniejszym okresie jej życia, jest dla niej wsparciem i przyjacielem.

„Moja położna to anioł stróż”

Zawód położnej wymaga poświęcania. Tak naprawdę dobra położna jest w pracy zawsze, ma kontakt ze swoją pacjentką o każdej porze dnia i nocy. Przyszłe mamy czują się pewniej, jeżeli wiedzą, że mogą się skontaktować z położną, gdy pojawiają się wątpliwości czy pytania.

– W mojej pracy czasami słyszę z ust pacjentek: moja położna to anioł stróż, ekspert od babskich spraw – podsumowuje Arleta Kwiatkowska–Król, położna i Ambasadorka kampanii „Położna na medal”. – Życzę sobie i wszystkim położnym abyśmy potrafiły budować takie relacje z przyszłymi mamami. To przecież one wydają na świat największy cud jakim jest nowe życie – dodaje Kwiatkowska–Król.

Akcja „Położna na medal” trwa od 2014 roku

Położna na Medal to prowadzona od 2014 roku kampania społeczno-edukacyjna zwracająca uwagę na kwestie związane z koniecznością podnoszenia standardów i jakości opieki okołoporodowej
w Polsce poprzez edukację i promocję dobrych praktyk. Istotną kwestią kampanii jest również podnoszenie świadomości społecznej na temat roli położnych w opiece okołoporodowej.

Jednym z kluczowych elementów kampanii jest konkurs na najlepszą położną w Polsce. Zgłoszenia do tegorocznej, czwartej edycji konkursu przyjmowane były od 1 kwietnia do 31 lipca 2017 r. Głosy na nominowane położne można oddawać od 1 kwietnia do 31 grudnia 2017 roku. Głosowanie odbywa się na stronie www.poloznanamedal2017.pl

Patronat honorowy nad kampanią i konkursem objęła Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych. Patronat merytoryczny sprawują: Polskie Towarzystwo Położnych, Fundacja Rodzić po Ludzku oraz Stowarzyszenie Dobrze Urodzeni. Mecenasem kampanii jest marka Alantan Plus.

Dodatkowe informacje

Monika Majcher
Heima Public Relations
Email: monika.majcher@heimastudio.pl
Tel.: +48 728 120 011

Piotr Chojnacki
Heima Public Relations
Email: piotr.chojnacki@heimapr.pl
Tel: 728 751 113

Zobacz także:

„Insulinooporność. Zdrowa dieta i zdrowe życie” – premiera książki pod naszym patronatem!

PIS będzie karał miasta za dofinansowanie in vitro?

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Czy leżenie po inseminacji zwiększa szanse na zajście w ciążę? Mamy najnowsze wyniki badań!

Jak złagodzić ból endometriozy - 5 porad

Czy unieruchomienie kobiety na kwadrans po inseminacji zwiększa szanse na zapłodnienie? W klinikach raczej jej to stosowane. Jednak najnowsze wyniki badań ESHRE pokazują, że…

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Leżeć po inseminacji, czy nie? – najnowsze badania naukowe

Dotychczas można było znaleźć fachowe publikację m.in w British Medical Journal, że dla pacjentek po inseminacji domacicznej IUI pozostanie w pozycji leżącej na wznak może zwiększyć szanse aż o 50 proc. na powodzenie zabiegu, czyli zajście w ciążę. Jednak najnowsze doniesienia ESHRE – Europejskie Towarzystwo Płodności Człowieka i Embriologii podaje zupełnie inny wniosek.

Przeprowadzono badania, które miały na celu potwierdzenie teorii, czy wstawanie, albo leżenie po inseminacji poprawia współczynnik ciąż.

Przebadano 498 par z niewyjaśnioną lub łagodną męską niepłodnością oraz wskazaniem do leczenia IUI, z czego 244 uczestników zostało przydzielonych do grupy, która ma 15 minut zostać unieruchomienia na wznak i 254 uczestników do natychmiastowej mobilizacji po zabiegu.

Wyniki badań rzuciły nowe światło na dotychczasową tezę, bowiem współczynnik ciąż nie okazał się lepszy w grupie unieruchomienia po zabiegu inseminacji, gdzie odnotowano 32,2 % ciąż aniżeli w grupie kobiet, które mogły wstać zaraz po IUI, gdzie uzyskano 40,0 % ciąży.

Europejskie Towarzystwo Płodności Człowieka i Embriologii udostępnia polskim lekarzom dostęp do publikacji wyników światowych badań klinicznych. Są one analizowane i raportowane przez europejskie kliniki.

Poleżeć po IUI, czy nie? – kobiety przed inseminacją dociekają

Na forum opinie w grupie staraczek są podzielone…

Miałam pierwszą inseminację, więc nie mam doświadczenia w tym zakresie, ale czytałam, że po zabiegu należy chwilę poleżeć dla „polepszenia wyniku”. Czy potwierdzacie?

Inne „staraczki” odpowiadają: jedne potwierdzają, że rzeczywiście od kilku do kilkudziesięciu minut leżały po zabiegu…

„Miałam 3 inseminacje i po każdej leżałam do 30 minut w tym ostatnia zakończona ciążą”

a inne, że lekarz kazał im od razu wstać, że to bez znaczenia…

„Mój lekarz zapytany o tę kwestię, stwierdził, że leżenie na nic się ma, bo nasienie jest podawane tak głęboko, i jeśli zabieg zakończy się sukcesem, to wpływ na to mają inne czynniki, niż leżenie w bezruchu”.

A co na to lekarze z klinik leczenia niepłodności?

Na stronie kliniki InviMed w opisie zabiegu inseminacji istnieje informacja, że „po zabiegu pacjentka odpoczywa od 5 do 15 minut w pozycji leżącej. Po tym krótkim czasie może opuścić klinikę.”

Jak wyjaśnia lekarz z kliniki InviMed zalecenia dotyczące konieczności leżenia po inseminacji pochodzą z czasów, kiedy nasienie preparowane było starszymi i mniej efektywnymi metodami.

Obecnie objętość podawanej do macicy zawiesiny plemników jest bardzo mała (miedzy 0,3 a 0,5 ml) – w poprzednich metodach przekraczała nierzadko 3 ml. Zmieniły się również narzędzia – stosowane do podawania nasienia cewniki są bardziej miękkie i atraumatyczne – wyjaśnia lek. med. Robert Gizler, specjalista ginekolog-położnik z Kliniki InviMed we Wrocławiu. –  Oba te czynniki eliminują ryzyko wystąpienia po zabiegu czynności skurczowej macicy, prowadzącej do wypchnięcia podanego nasienia z dróg rodnych.
Najnowsze badania wykazują, że dłuższe leżenie po zabiegu przeprowadzanym nowymi metodami nie zwiększa w żadnym stopniu jego efektywności, a pacjentka może zaraz po procedurze podjąć normalne czynności.

POLECAMY:

Domowa inseminacja

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Jestem w drodze – sytuacja kobiety w ciąży. Konferencja w Sejmie RP

sytuacja kobiet w ciąży
Zdarza się, że po okresie ochronnym pracodawcy nie chcą ponownie przyjąć do pracy młodych matek / fot. Pixabay

W teorii prawo chroni ciężarną kobietę przed zwolnieniem z pracy, w praktyce często okazuje się, że po porodzie nie czeka już na nią dotychczasowa posada. Jak wygląda sytuacja kobiet w ciąży w Polsce i z jakimi problemami mogą się zderzyć młode mamy? 

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W czasie urlopu macierzyńskiego i wychowawczego kobiecie przysługuje ochrona i nie można jej zwolnić. Ale to tylko teoria, ponieważ w praktyce, jeżeli pracodawcy zależy na pozbyciu się pracownicy, może to zrobić. Usunięcie z pracy może nastąpić dyscyplinarnie, za zgodą związków zawodowych lub z powodu upadłości lub likwidacji zakładu. – Zwolnić można każdego i zawsze – wyjaśnia radca prawny fundacji „Jestem w drodze”- Adam Krzyżanowski. Jak tłumaczy, kodeks pracy nie zapewnia ochrony już po zakończeniu urlopu.

Sytuacja kobiet w ciąży i młodych matek w Polsce

Wypowiedzenie po okresie urlopu macierzyńskiego dostała m.in Sylwia Borek. Szef ogłosił likwidację jej stanowiska pracy. – Tak zrobił mój były pracodawca, zmienił sobie nazwę stanowiska na inne – tłumaczy Sylwia.

To jest wielki szok dla kobiety. Dlaczego mam zostać wyrzucona dlatego, że urodziłam dziecko? – zastanawia się.

Obecnie Sylwia jest mamą dwójki dzieci, niebawem na świat przyjdzie trzecie. Po nieprzyjemnych przeżyciach zdecydowała się otworzyć własny biznes i jest teraz właścicielką Wydawnictwa Kinderkulka. Pomysł wcieliła w życie po urodzeniu drugiego dziecka, będąc właśnie na urlopie macierzyńskim.

Jak tłumaczy, w tym czasie wiele kobiet decyduje się na prowadzenia własnego biznesu, często z obawy przed niepewną przyszłością w dotychczasowym miejscu pracy. Borek zauważa również, że przekonanie, jakoby młoda matka była mniej efektywnym pracownikiem, jest niezwykle krzywdzące. – Kobiety po porodzie dostają „super mocy”, są uporządkowane, stają się ekspertami organizacji i logistyki – wyjaśnia.

Zakłady przyjazne młodym rodzicom

Nie oznacza to jednak, że wszystkie zakłady pracy są nieprzyjaźnie nastawione w stosunku do młodych mam. Dobrym przykładem jest firma Danone. W Polsce zatrudnia trzy tys. pracowników, z czego 50 proc. stanowią kobiety.

Firma sponsoruje prywatne porody, zapewnia opiekę położniczą, roczny pakiet medyczny, elastyczny czas pracy, możliwość pracy z domu – wylicza Magdalena Dybska-Tabor, dyrektora HR Polska i Kraje Bałtyckie DANONE. Ale to nie wszystko. O urlopy o opiekę nad dzieckiem mogą się ubiegać również panowie i jak zapewnia Dybska-Tabor, z tego udogodnienia korzystają zarówno mężczyźni pracujący w fabrykach, jak i ci na stanowiskach menadżerskich.

Taka praktyka jest zrozumiała w przypadku dużych spółek. Sytuacja robi się skomplikowana w przypadku małego pracodawcy. – Często pracodawcy zostają pozostawieni sami sobie – zauważa Joanna Fabisiak, poseł KW Platformy Obywatelskiej. Ma pomysł na to, jak zainteresować pracodawcę ponownym przyjęciem kobiety do pracy. Zgodnie z jej propozycją, ZUS miałby pokryć część kosztów, jakimi obarczony jest pracodawca.

Co robi miasto?

Co natomiast robi miasto, aby ułatwić życie świeżo upieczonym mamom? Warszawa chwali się szeregiem udogodnień i modernizacji, które wprowadzono w ostatniej dekadzie. Miasto dofinansowuje rozbudowę oddziałów położniczych, łoży środki na żłobki, zapewnia bezpłatny przejazd komunikacją miejską dla dzieci z warszawskich szkół, w urzędach natomiast istnieją kąciki dla dzieci, miejsca dla karmiących matek, czy kolejki pierwszeństwa dla ciężarnych.

Tu zaczynają się schody

Nie wszędzie jednak takie udogodnienia da się wprowadzić. Urzędy ulokowane w starych kamienicach często nie mają podjazdów dla wózków, nie wspominając już o windach. Na własnej skórze przekonała się o tym dziennikarka i ambasadorka fundacji „Jestem w drodze”- Katarzyna Burzyńska-Sychowicz.

Po urodzeniu dziecka udała się do urzędu celem złożenia wniosku o Kosiniakowe. Jest to świadczenie rodzinne, na które mogą liczyć osoby, które zostały rodzicami, ale nie przysługuje im praco do zasiłku macierzyńskiego. Jak się okazało, urząd, do którego wraz z malutkim dzieckiem udała się Katarzyna, nie był przystosowany dla matek z wózkami. – Nie było ani windy ani podjazdu, co uniemożliwiało mi dostanie się do urzędu – mówi. Co może zrobić w takiej sytuacji kobieta? Chyba tylko zdać się na łaskę i pomoc innych ludzi.

„Jestem w drodze – sytuacja kobiety w ciąży.” Konferencja w Sejmie RP

16 października 2017 roku w Sejmie Rzeczypospolitej Polskiej odbyła się konferencja „Jestem w drodze – sytuacja kobiety w ciąży”.  Organizatorem wydarzenia była Fundacja „Jestem w drodze”. Pierwsza część spotkania była poświęcona sytuacji ciężarnych i młodych matek w pracy. O innych tematach poruszanych podczas konferencji możesz przeczytać na portalu www.chcemybycrodzicami.pl

Zobacz także:

PiS zwalnia prezesa AOTMiT. Czy to krok ku całkowitemu zablokowaniu in vitro w Polsce?

12 badań, które warto zrobić przed zajściem w ciążę

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.