Przejdź do treści

Chcemy Być Rodzicami – marzec 2017

Chcemy Być Rodzicami 32017 okładka

Początek marca to już oczekiwanie na wiosnę. Odliczamy dni do jej rozpoczęcia i wyglądamy dłuższych dni, które sprawią, że będziemy wychodzić z pracy, gdy jest jeszcze jasno. To wszystko napawa optymizmem i budzi nadzieje na nowe życie. Bo do życia budzi się wszystko, całe nasze otoczenie. W nas też wstępują nowe siły, podejmujemy działania i decyzje, których nie chcieliśmy rozważać w mrokach zimy.

Dużo miejsca w tym numerze poświęciliśmy kwestii in vitro. Dla tych, którzy chcieliby poznać przebieg tej medycznej procedury, przygotowałam tekst wyjaśniający wszystko w możliwie najprostszy sposób (str. 22). Choć opis jest prosty, inaczej jest z decyzją o zabiegu i samym zabiegiem. Przy jej podejmowaniu decydująca może być wartość AMH (ekspercki tekst na ten temat na str.). Warto też wiedzieć, że in vitro swoja nazwą obejmuje wiele zabiegów (klasyczne in vitro, ICSI, IMSI), a także że cały czas się rozwija i sprawdzane są nowe metody, których celem jest zwiększenie skuteczności dla różnych grup pacjentek (o pionierskim in vitro activation czytajcie na str. 33).

W numerze też ważny raport – świadoma bezdzietność. Można nie mieć dzieci i żyć szczęśliwie. W niektórych momentach drogi po dziecko takie rozwiązanie wydaje się niemożliwe do udźwignięcia. Można jednak poczytać, dlaczego są ludzie, którzy decydują się na życie bez dzieci.

Wierzymy, że swoje decyzje życiowe warto podejmować świadomie, dlatego oprócz bezdzietności piszemy również o świadomej adopcji. Na co zwrócić uwagę, żeby faktycznie wybrać adopcję, która nie powinna być lekiem na niepłodność (str. 42)

W numerze także zupełnie nowy dział – Insulinooporność (str. 50). To choroba, która nie zawsze jest prawidłowo diagnozowana przez lekarzy i często bywa mylona z cukrzycą, a może być sporą przeszkodą w zajściu w ciążę. Dział ten prowadzi dla Was Dominika Musiałowska, od lat zwiększająca świadomość tej choroby. Po raz kolejny spotkacie się z Anną Mazur-Gajo, która nie tylko wprowadza nas w tajniki diety odżywiającej płodność, lecz także podaje przepisy do zastosowania od razu. Tym razem rozpracuje dla Was avocado (str. 20).

Życzę Wam, by wiosna i nadzieja na nowe życie przyszła do Was szybciej niż w kalendarzu.

 

Wstępniak do nr 3/2017 magazynu Chcemy Być Rodzicami

Jolanta Drzewakowska

redaktor naczelna Chcemy Być Rodzicami, jedynego pisma poradnikowego dla osób starających się o dziecko. Z wykształcenia prawnik i coach. Matka dwójki dzieci.

Przeszłaś usunięcie tarczycy i borykasz się z wagą? Oto 4 wskazówki, jak schudnąć

usunięcie tarczycy

Tyreoidektomia to operacja całościowego usunięcia tarczycy. Okazuje się, że waga znaczącej liczby pacjentek po takich przejściach wzrasta. Wielu specjalistów mówi, że to „normalne”. Nie zmienia to jednak faktu, że może skutecznie obniżać samopoczucie i utrudniać akceptację własnego ciała. Poznaj wskazówki, które pomogą Ci kontrolować wagę.

Coś o czym warto w takim wypadku pamiętać – wzrost wagi nie wynika z nadmiaru kalorii i niewystarczających ćwiczeń. Problemy stwarza brak równowagi hormonalnej. Jako, że to one są przyczyną wahań wagi, to właśnie w nich powinniśmy szukać też rozwiązania. Nic na dłuższą metę nie dadzą głodówki i wielogodzinne treningi (chociaż efekt może być zauważalny), jeśli nie zadbamy o prawidłowy poziom hormonów. Nie bójmy się więc o problemach z wagą rozmawiać z lekarzami.

Dostarczanie mniejszej ilości kalorii może wręcz wiązać się ze spowolnieniem pracy metabolizmu i co gorsza – jeszcze większym rozregulowaniem hormonów. Owszem, wciąż ma znaczenie co i jak jemy. Nie chodzi jednak o restrykcyjnie określoną liczbę kalorii, ale przede wszystkim o zdrowe odżywianie i dostarczanie organizmowi niezbędnych składników odżywczych.

1. Znajdź odpowiednie dla siebie leki

Jeśli masz poczucie, że nie czujesz się dobrze przyjmując przypisane przez specjalistę farmaceutyki, porozmawiaj z nim o tym. Być może zmienisz typ leków, być może potrzebna będzie inna dawka. W kontekście wagi może mieć to istotne znaczenie.

Pamiętaj jednak, że do podjęcia takiej decyzji niezbędna jest konsultacja, odpowiednie badania i stała opieka lekarza.

2. Zrównoważ poziom wszystkich hormonów

W naszym organizmie istotną rolę odgrywają nie tylko hormony tarczycy – są one jednym z elementów układanki. Warto pamiętać, że przeróżne hormony zachodzę ze sobą w interakcje. Przykładowo, hormon tarczycy oddziałuje na poziom progesteronu, kortyzolu, czy też insuliny.

Co ciekawe, wysoki poziom estrogenów i niski progesteronu wpływa na przyrost masy w dolnych partiach ciała – biodrach, pośladkach, udach. Zaś wysoki poziom insuliny może wpływać na tycie w okolicach brzucha.

4 fakty o ESTROGENACH – każda kobieta powinna to wiedzieć >>KLIK<<

3. Zapomnij o restrykcyjnych dietach

Silne ograniczenia wpłyną niekorzystnie nie tylko na twoje zdrowie psychiczne, ale też na ciało. Dbając o dietę postaw raczej na:

– zdrowe tłuszcze

– wiele warzyw

– unikaj żywności przetworzonej

– unikaj cukru i słodzików

4. Ćwicz dla zdrowia

Sport powinien być elementem życia nie ze względu na “spalanie kalorii”, ale przede wszystkim na zdrowie. W pełni zrozumiały jest brak ochoty na ćwiczenia, gdy zmęczenie, często pojawiające się przy dolegliwościach związanych z nieprawidłową pracą tarczycy, jest wszechogarniające. Warto jednak zdawać sobie sprawę, że wysiłek fizyczny również wpływa na regulację hormonów. Uwalnia endorfiny, co korzystnie wpływa także na samopoczucie. Nawet jeśli poziom twojej energii jest bardzo niski, postaraj się wykonać jakikolwiek ruch. Może to być półgodzinny spacer – daj swojemu ciału nowy impuls!

Źródło: „restartmed.com”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Blokowanie in vitro i kampania „sprzyjająca płodności” – prokreacja na celowniku polityków!

blokowanie in vitro

Polityka dotyka płodności Polaków na bardzo różnych płaszczyznach. Najnowsze doniesienia podkreślają, że rządząca partia blokuje lokalne programy dofinansowujące in vitro. Przy tym wszystkim stawia na kampanię „sprzyjającą płodności” i „działania na rzecz zwiększenia prokreacji”. Rządzący zdają się w dość ograniczony sposób opierać na „naturalnych metodach”. Czy słusznie?

Gdańsk z problemami i „naturalna” Warszawa

W ostatnich dniach zablokowana została kolejna uchwała dotycząca finansowania in vitro, tym razem w Gdańsku. Wojewoda pomorski z Prawa i Sprawiedliwości „wykorzystał fakt, że miejski projekt nie miał opinii z Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji”, o czym donosi „dziennik.pl”. Okazuje się jednak, że nie powinno być to wystarczającym powodem do zablokowania lokalnego projektu, o którym więcej pisaliśmy już na naszym portalu.

Z drugiej strony, wojewoda mazowiecki (PiS) postanowił wesprzeć walczących z niepłodnością programem naprotechnologicznym. Metoda ta nie ma medycznego uzasadnienia, a co za tym idzie, jej finansowanie ze środków publicznych wzbudza wątpliwości. Znalazło się jednak 300 tys. złotych, które wspomogą 120 par chcących skorzystać z programu.

Wiedza dla wszystkich

Pomysł wojewody mazowieckiego znakomicie wpisuje się w planowane działania Ministerstwa Zdrowia. Resort przeznaczy 2,7 mln zł na stworzenie kampanii edukacyjno-społecznej, która ma za zadanie „sprzyjać płodności”. Oprócz radia i telewizji władze stawiają w tym przypadku także na media internetowe.

Czego dowiemy się z kampanii? Nauczymy się, czego powinno się unikać, jeśli nie chcemy doznać niepłodności. Pojawią się wskazówki, jak zajść w ciążę. Będzie to między innymi opis cyklu, czy też porady dietetyczne. Dowiemy się więcej także na temat chorób przenoszonych drogą płciową. W ramach kampanii odbywać się będą również szkolenia i konferencje dla specjalistów, co opisuje „gazetaprawna.pl”.

O ile pomysł samej kampanii wydaje się być naprawdę słuszny, bowiem nasza wiedza o zdrowiu reprodukcyjnym pozostawia wiele do życzenia, o tyle sposoby na zmagania z niepłodnością, które popierają obecne władze, zdają się zmierzać w dość jednostronnym kierunku. Nie milkną jednak głosy starających się o wsparcie dla in vitro. Jedną z walczących o finansowanie tej metody jest krakowska radna, Małgorzata Jantos. Czy dzięki niej uda się wprowadzić w Krakowie dofinansowanie? Inicjatywę możesz wesprzeć swoim głosem >>KLIK<<

Źródła: „gazeta prawna.pl” / „dziennik.pl”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Międzynarodowy Dzień Kobiet, czyli o kobietach odzyskujących głos

międzynarodowy dzień kobiet

Jak wyglądałby świat, gdyby kobiety miały równy dostęp do edukacji i stanowisk? W jakiej żylibyśmy rzeczywistości, gdyby kobiety mogły decydować o swoich ciałach, o tym, czy i kiedy zostać matką, gdyby miały swobodny dostęp do środków antykoncepcyjnych i opieki medycznej? Gdyby mogły pytać o swoje prawa, szukać i korzystać bez obaw, poczucia wstydu i ryzyka wykluczenia ze swoich rodzin i społeczności sposobów na decydowanie o swoim ciele? Gdyby mogły pracować bez obaw, że staną się ofiarą mobbingu lub niewybrednych seksistowskich żartów? Jakie miałyby wówczas szanse osobiste i zawodowe?

Tak różne, a tak podobne

Europa, ze wszystkimi swoimi wadami, daję kobietom nieporównywalnie więcej szans niż Azja czy Afryka. Ciągle jest kontynentem, do którego się pielgrzymuje, do którego tysiące ludzi przedziera się przez morza i pilnie strzeżone granice. Kontynentem, do którego chce się dotrzeć, nawet jeśli nikt tutaj na gości nie czeka.

Liczne dane zebrane na całym świecie pokazują, że gdyby dać kobietom dostęp do antykoncepcji, udałoby się uratować jedna trzecią młodych matek i zapobiec śmierci jednej czwartej śmierci noworodków. Miałoby to wyraźne przełożenie na oszczędności i profity ekonomiczne, ponieważ na skutek zaniedbań w okresie okołoporodowym światowa gospodarka traci rocznie nawet piętnaście miliardów dolarów. Jest więc nawet poważny argument ekonomiczny.

Kobiety i dziewczęta, które są zaopiekowane medycznie, które znają swoje prawa reprodukcyjne, mają większe szanse na zdobycie wykształcenia i podjęcie satysfakcjonującej pracy zawodowej. Jednocześnie przekazują własnym dzieciom informacje, że kobieta może się rozwijać, że ma zasoby i możliwości.

Girl power

Kobiety nie zawsze miały własny głos. Wiele zawdzięczamy feministkom, które w początkach ubiegłego wieku, wbrew realnemu zagrożeniu i ogólnej niechęci społeczeństw do zmian, tłumnie wychodziły na ulice. Podobnie jak teraz.

Międzynarodowy Dzień Kobiet obchodzimy od 1901 roku. Początkowo miał na celu podkreślić zmagania sufrażystek związane z walką o prawo kobiet do głosowania. Kobiety miały wówczas jeden głos i jeden cel. Dziś wydaje się, że jest podobnie. Tak jak w początkach tego święta, również dziś kobiety zaczynają kolejną fazę walki o swoje prawa. Bardziej doświadczone, bardziej świadome swoich praw i możliwości. Tym razem nie walczą już jednak o podstawy swojego funkcjonowania, ale o równość. Walczą też przeciw przemocy. Bo dziś już wiadomo, że jeśli kobieta zarabia mniej mężczyzna na tym samym stanowisku, to jest to niesprawiedliwe. Wiedzą też, że mają prawo i obowiązek dbać o swoje zdrowie i życie. W niektórych krajach dobra opieka prenatalna jest sprawą oczywistą, ale w bardzo wielu nadal nie.

Kobiety więc wychodzą na ulice. I zaczyna to przynosić efekty. Dane zebrane przez Organizację Narodów Zjednoczonych pokazują, że wiele krajów wprowadza legislację chroniąca kobiety przed różnymi formami przemocy. Niemal połowa uczniów w szkołach powszechnych to dziewczynki, a śmiertelność wśród kobiet w okresie poporodowym spadła o 45% od roku 1990.

Niekończąca się historia

Ale jest też druga strona medalu, która tłumaczy, dlaczego nie można się zatrzymać i cieszyć osiągnięciami. Bo znowu dane ONZ pokazują, że pomimo coraz lepszego wykształcenia, kobiety nadal zasiadają na niższych stanowiskach niż mężczyźni. Na przykład, tylko w Stanach Zjednoczonych, kobiety zarabiają 80% tego, co mężczyźni na tych samych stanowiskach.

Dramatycznie bywa też nadal z przemocą wobec kobiet. Pomimo sprzyjającego, zdawałoby się, prawa, w Stanach Zjednoczonych 5% studentek padnie w tym roku ofiarą napaści seksualnej, a dwa miliony kobiet dozna jakiegoś uszczerbku na zdrowiu, na skutek przemocy ze strony znanej lub bliskiej osoby. Sprzyjać temu będzie fakt, że kobiety są często nadal zależne finansowo od swoich partnerów.

Niewiele jest też kobiet w polityce, zwłaszcza na kierowniczych stanowiskach, niewiele jest liderek. Zaledwie 20% wszystkich wyższych urzędników państwowych w USA to kobiety. Nie dziwi więc fakt, że trudno przeforsować chroniące kobiety lub nadające im równe prawa pomysły.

W zależności od tego, któremu krańcowi się świata się przyglądamy, inne są losy kobiet. Świat zachodu celebruje Dzień Kobiet na ulicach, kwiatami, radością. Podkreśla się rolę równości i bezpieczeństwa. Ale wiele kobiet na całym świecie walczy o absolutne podstawy swojego istnienia. Walczy nierzadko narażając życie. Bo wyjście do szkoły czy podjęcie pracy może spotkać się z niezadowoleniem męża lub jego rodziny, a stąd już bardzo blisko do przemocy przywracającej dawny porządek rzeczy.

Międzynarodowy Dzień Kobiet jest więc wspomnieniem tych kobiet, które mają odwagę iść pod prąd, dzięki którym głosujemy, pracujemy zawodowo, które walczyły i walczą o prawa reprodukcyjne, o prawo opieki medycznej, o prawo do ochrony zdrowia i życia. Jest też przypomnieniem, że każdego dnia robimy coś wyjątkowego, starając się zadbać o nasze rodziny, dzieci i jednocześnie pogodzić to z własnymi potrzebami. I że na szczęście inteligencji ani zarobków nie mierzy się wzrostem.

międzynarodowy dzień kobiet

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Za niski i za wysoki poziom ESTROGENÓW – co warto wiedzieć?

poziom estrogenów

Prawidłowy poziom hormonów jest niezwykle ważny dla ogólnego stanu zdrowia. Nie wpływają one tylko na funkcje rozrodcze, ale chociażby na układ sercowo-naczyniowy, czy też na stan psychiczny. Warto przyjrzeć się poziomowi estrogenów – na co wskazuje niski, a na co wysoki stan?

Brak równowagi

Dysregulacja estrogenów to dość powszechny problem wśród kobiet. Jakie mogą być symptom wysokiego poziomu estrogenów? Może to być PMS, rozregulowanie miesiączek, migreny, nudności, czy też powiększenie piersi. Z drugiej strony, niski poziom tychże hormonów może powodować uderzenia gorąca, przyrost wagi, ból podczas stosunków, zmęczenie, niepłodność oraz zwiększenie ryzyka chorób sercowo-naczyniowych.

Do prawidłowego funkcjonowania niezbędny jest więc balans. Co ważne, balans musi być zachowany także w poziomie progesteronu, bowiem hormony te są ze sobą niezwykle powiązane i wzajemnie na siebie oddziałują.

Za wysoko

Jak podaje dr Westin Childs, bardziej powszechnym problemem jest za wysoki poziom estrogenów, który może wiązać się między innymi ze wzrostem wagi. Nadwaga i otyłość mogą stać się przyczyną, bowiem:

– wzrost wagi prowadzi do odporności na insulinę, czego skutkiem jest dalszy przyrost masy ciała;

– odporność na insulinę prowadzi do zwiększonego poziomu androgenów i testosteronu (prowadząc do objawów podobnych do PCOS);

– wzrost masy ciała osłabia czynność tarczycy, co w dalszej kolejności może wpływać na niski poziom progesteronu, a tym samym na zwiększenie poziomu estrogenów.

Przyczyną wysokiego poziomu estrogenów może być także uboga w składniki odżywcze dieta, choroba Hashimoto, czy też podwyższone wskaźniki hormonów stresu. Warto jednak pamiętać, że są to tylko przykładowe problemy, a niepokojące wyniki mogą być skutkiem czegoś zupełnie innego – jeśli się niepokoisz, porozmawiaj ze swoim lekarzem.

Za nisko

Istnieje także wiele przyczyn obniżonego poziomu estrogenów. Może to być menopauza, hysterektomia, ekstremalne diety, duża utrata wagi, ekstremalny stres, czy też nadmierne ćwiczenia fizyczne.

Co ważne, estradiol pomaga utrzymać kontrolę nad hormonami regulującymi poziom tłuszczu, takimi jak insulina i lektyna. Jeśli przykładowo po menopauzie poziom estradiolu spada, organizm zaczyna potrzebować wyższego poziomu zarówno insuliny, jak i leptyny, co może prowadzić do przyrostu masy ciała. Co więcej, estradiol wpływa także na zmniejszenie apetytu poprzez regulację w mózgu poziomu serotoniny. Jeśli mamy poziom estradiolu w normie, czujemy kiedy powinnyśmy przestać jeść. Stąd też jednym z częściej występujących symptomów obniżonego poziomu estrogenów jest właśnie przytycie.

O hormonach nigdy za wiele! Sprawdź też:
4 fakty o ESTROGENACH – każda kobieta powinna to wiedzieć

 

Źródło: restartmed.com Dr Westin Childs

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.