Przejdź do treści

Chazan w Ministerstwie Zdrowia. Zwolniona dyrektorka odpowiedzialna za in vitro i standardy okołoporodowe?

chazan ministerstwo zdrowia korbasińska in vitro

Jak pisaliśmy ostatnio prof. Chazan znalazł się w zespole tworzącym nowe standardy opieki okołoporodowej. Zespół ten uchyla drzwi Chazanowi do Ministerstwa Zdrowai, gdyż był on już kilkukrotnie wymieniany jako kandydat na nowego ministra zdrowia. Wkroczenie Chazana do ministerstwa już skutkuje podobno ważnymi zmianami.

Jak podał wcześnie rano Bartosz Arłukowicz na twitterze, została zwolniona dyrektor Dagmara Korbasińska, szefowa Departamentu Matki i Dziecka. Korbasińska od lat zajmowała się tematem niepłodności, dobrze zna się na tematyce in vitro.

arlukowicz

Departament Korbasińskiej jest odpowiedzialny m.in. za zagadnienia dotyczące zdrowia prokreacyjnego i leczenia niepłodności, [..] postanowieniami Konwencji o Prawach Dziecka. Prowadzi działania związane z przeciwdziałaniem przemocy w rodzinie, wobec dzieci w tym przemocy rówieśniczej i promowaniem karmienia piersią.

Na stronie Ministerstwa Zdrowia, dyrektor Korbasińska jeszcze rano widniała jako szefowa departamentu. Po południu okazało się, że doniesienia Arłukowicza się potwierdziły – nową dyrektorką została Anna Widarska.

Możemy być więc pewni, że dziedziny, którymi zajmuje się Departament Matki i Dziecka są na tyle wrażliwe ideowo, że wymagają „swojego” człowieka na tym stanowisku,  który wprowadzi zmiany zgodne z radykalnymi poglądami rządzących.

Bartosz Arłukowicz to były minister zdrowia dzięki któremu wprowadzono program refundacyjny in vitro. On także powiedział:

Żaden program prokreacyjny nie będzie skuteczny bez in vitro.

Przed nami chyba jednak – znając poglądy dra Chazana pogodzenie się z tym, to naprotechnologia będzie kluczem „leczenia niepłodności”.

Jolanta Drzewakowska

redaktor naczelna Chcemy Być Rodzicami, jedynego pisma poradnikowego dla osób starających się o dziecko. Z wykształcenia prawnik i coach. Matka dwójki dzieci.

PCO i PCOS – to nie jest to samo! Oto 5 różnic, które powinnaś znać

czym różni się PCO i PCOS

Wiele kobiet nie wie, że istnieje różnica pomiędzy posiadaniem policystycznego jajnika (PCO), a diagnozą zespołu policystycznych jajników (PCOS). Brzmi w końcu tak podobnie, więc czemu nie stosować tych terminów wymiennie? Odpowiedź jest prosta – to nie jest to samo!

PCO można dostrzec dzięki badaniu USG. Na jajniku widzimy wtedy występujące cysty (torbiele). Natomiast PCOS to stan metaboliczny, który może wynikać z policystycznych jajników, ale nie musi. Aby mieć postawioną diagnozę PCOS kobieta musi wykazywać 2 spośród wymienionych 3 objawów:

1. Policystyczne jajniki widoczne na USG;

2. Nieregularne miesiączki;

3. Podniesiony poziom męskich hormonów we krwi, albo związane z tym symptomy, takie jak intensywne owłosienie, czy trądzik.

Jeśli więc kobieta ma nieregularne miesiączki i zwiększony poziom męskich hormonów może mieć postawioną diagnozę PCOS, pomimo nieposiadania policystycznych jajników. Zanim jednak tego typu diagnoza zostanie postawiona, należy sprawdzić inne ewentualności, takie jak zaburzenia czynności tarczycy, czy dysfunkcje w pracy przysadki, co podaje „Health Advice”.

Co ważne, pomimo podobnego nazewnictwa, PCO i PCOS wymagają innego podejścia medycznego. Stąd tak ważna jest świadomość występujących między nimi różnic. Oto 5 z nich:

1. PCO jest bardziej powszechne, niż PCOS

Wielotorbielowate jajniki ukazujące się podczas badania USG mogą dotyczyć nawet 1/3 kobiet w wieku rozrodczym, które nie mają przy tym żadnych innych objawów. Natomiast, jak pokazują statystyki, PCOS dotyka 12-18 proc. kobiet, a wiele z tych przypadków nie jest w ogóle zdiagnozowana.

2. PCO nie jest chorobą, a PCOS jest stanem metabolicznym

PCO może być jednym z „wariantów” normalnie funkcjonujących jajników. Zaś stan metaboliczny podczas PCOS wiąże się z brakiem równowagi hormonalnej.

3. PCOS może powodować długoterminowe skutki

Kobiety cierpiące na PCOS mogą obawiać się wystąpienia cukrzycy, komplikacji podczas ciąży, chorób sercowo-naczyniowych, czy też otyłości. Kobiety z PCO nie są w grupie podobnego ryzyka.

4. PCOS ma więcej objawów, które pojawiaj się we wczesnym wieku

PCO często odkrywane jest przy okazji standardowych badań, rzadko bowiem daje jakiekolwiek objawy. W przeciwieństwie do tego, symptomy PCOS są nieprzyjemne, utrudniają funkcjonowanie kobiet, przy czym nieraz pojawiają się już we wczesnym okresie życia. Jest to między innymi nadmierne owłosienie: „Inaczej mówiąc hirsutyzm. Za zwiększone owłosienie odpowiada nadmiar androgenów w damskim organizmie” – pisaliśmy w naszym portalu [TUTAJ].

5. Problemy z ciążą w PCOS

U kobiet z PCO zajście w ciążę nie powinno stanowić problemu. Wciąż mogą bowiem zachowywać równowagę hormonalną i mieć regularne owulacje. Trudności mogą mieć za to kobiety z zespołem policystycznych jajników. Częściej dochodzi też u nich do poronień. „PCOS zaburza równowagę hormonalną, przez co jajniki nie są w stanie wytworzyć w pełni dojrzałej komórki jajowej” – pisaliśmy.

PCOS i płodność – pytania i odpowiedzi – SPRAWDŹ

 

Źródło: „Health Advice”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Lily Allen po raz pierwszy tak o stracie dziecka. Wokalistce obrywa się za szczerość

lily allen poronienie

Brytyjska artystka, szczęśliwa mama dwójki dzieci, słynie z ciętego języka. Z jednej strony poświęca się życiu rodzinnemu, z drugiej przypomina o swoim istnieniu rzeszy fanów. Ostatnio wyznała im porażającą prawdę o śmierci syna w 6. miesiącu ciąży.

Choć tragiczne wydarzenie miało miejsce 7 lat temu, Allen ciągle je przeżywa. Straciła jedno z pociech zanim zdążyła nacieszyć się jego obecnością. W szóstym miesiącu ciąży serce chłopca przestawało bić z „naturalnych przyczyn”, organizm wywołał „raptowną akcję porodową”. Dwa lata wcześniej wokalistkę spotkała podobna sytuacja. Poroniła w trzecim miesiącu, a następnie trafiła pod opiekę specjalistów, wspierających ją w walce z depresją.

Kilka dni temu Allen za pośrednictwem Twittera uświadamiała internautów, czym jest depresja poporodowa i w jaki sposób szpitale traktują cierpiących na problemy psychiczne. Obserwatorzy piosenkarki dowiedzieli się, że to przez stratę drugiego dziecka znów musiała się leczyć – tym razem w klinice psychiatrycznej. W jednym z twittów napisała wprost, że nie jest w pełni zdrowa – ma zaburzenia afektywne dwubiegunowe, depresję i zespół stresu pourazowego.Czy to sprawia, że moja opinia się liczy?” – spytała fanów i hejterów.

Potem nastąpiło to wyznanie. „Leżałam na szpitalnym łóżku z częściowo wystającym z mojego ciała martwym synem między nogami przez 10 godzin! Po tym doświadczeniu piłam i chciałam się zniszczyć. Nieustannie o tym pamiętam” – można było przeczytać. W komentarzach pojawiły się zarzuty, że Allen kłamie, na co odpowiedziała: „Byłam tam, wy nie”. „Nie poroniłam. Rodziłam, mój syn zmarł, bo pępowina owinęła się wokół jego szyi” – dodała już później.

Internetowi trolle nie przestali jednak atakować. Najgorszym był chyba komentarz, w którym anonimowy internauta stwierdził, że „dziecko wiedziało, że czeka na niego beznadziejna matka i podjęło odpowiednią decyzję”. Co na to artystka? „Moja tablica jest pełna obrzydliwego, seksistowskiego, mizoginistycznego g**na. Serio, to nowe standardy. Nie jestem masochistką” – napisała. Jej kontem na Twitterze zajmuje się teraz niejaki Dennis, który z miejsca zaznaczył, że będzie odpowiadać wyłącznie gifami, a każdy hejterski komentarz zablokuje. My proponujemy wysyłać im linka do piosenki Allen – „F**k you”.

Przypominamy też historię szkockiej premierki, która też szczerze opowiedziała o swoim poronieniu [TUTAJ]

Źródło: mirror.co.uk

Karolina Błaszkiewicz

dziennikarka. Związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami i z natemat.pl

Przeczytaj również

Przekroczone granice zagranicznych adopcji – myśleć, widzieć, czuć

Czy cokolwiek więcej da się jeszcze powiedzieć? – myślałam. O ograniczeniach w zagranicznych adopcjach piszą ostatnio wszyscy, my też dorzuciliśmy do tego swoje trzy grosze. Nie wierzę jednak, że sprawa […]

Karmienie piersią w Polsce – opinie polskich mam i fakty

Polskie mamy pragną karmić piersią. Są coraz bardziej świadome wagi karmienia piersią, znaczenia tego faktu dla dziecka, a także dla nich samych. W ramach kampanii Mleko Mamy Rządzi mogą liczyć na dodatkową edukację, informację i wsparcie w tym zakresie. Mamy spotykają się z wieloma przeszkodami, od braku własnych umiejętności i doświadczenia, niedostatecznej ilości pokarmu, poprzez słaby dostęp do edukacji, brak pomocy i profesjonalnej porady laktacyjnej, aż do niechęci społeczeństwa do publicznego karmienia piersią. W raporcie KARMIENIE PIERSIĄ W POLSCE. RAPORT 2015 powstałym pod patronatem merytorycznym Centrum Nauki o Laktacji, na zlecenie organizatora kampanii Mleko Mamy Rządzi, prezentujemy wybrane aspekty tego ważnego tematu, m.in. opinie samych mam.

Karmienie piersią w Polsce – opinie polskich mam i fakty

Polskie mamy pragną karmić piersią. W ramach kampanii Mleko Mamy Rządzi mogą liczyć na dodatkową edukację, informację i wsparcie w tym zakresie. W raporcie KARMIENIE PIERSIĄ W POLSCE. RAPORT 2015 powstałym pod patronatem merytorycznym Centrum Nauki o Laktacji, na zlecenie organizatora kampanii Mleko Mamy Rządzi, prezentujemy opinie samych mam.