Przejdź do treści

Cały ten czat – wtorek z coachem płodności

We wtorek 15 kwietnia 2014 roku po raz pierwszy wspólnie ze stroną jestemplodna.pl zorganizowaliśmy możliwość porozmawiania z coachem płodności na czacie.

Pomysł niezwykle trafiony! Dał możliwość wielu z Was zadania pytania, podzielenia się swoimi obawami, uzyskania informacji dotyczących emocji w leczeniu niepłodności. A to wszystko anonimowo, komfortowo – bo przecież nie trzeba było nawet wychodzić z domu, żeby porozmawiać z coachem. Za wszystkie rozmowy bardzo dziękuję!

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Ponieważ rozmowa odbywała się w ramach czatu, odpowiedzi musiały być krótkie i konkretne. W kilku przypadkach zaproponowałam kontakt mailowy.

Zadawane  pytania i zgłaszane problemy można pogrupować w trzy grupy tematyczne.

Najczęściej pojawiającym się zagadnieniem było to, jak poradzić sobie z pytaniami dlaczego para nie ma dzieci i kiedy zamierza je mieć. Problemem są także życzenia rodziny i znajomych.

„Chciałabym dowiedzieć się, jak poradzić sobie z pytaniami rodziny, jesteśmy kilka lat po ślubie i nadal nie mamy dzieci”.

Zawsze należy pamiętać, że na innych ludzi nie mamy wpływu, a jedynie na siebie. Można nauczyć się tak kierować rozmową, żeby mieć nad nią kontrolę. Przygotować sobie kilka wariantów odpowiedzi: śmieszne, asertywne, byle nie obrażające innych. Ja na pytania o dziecko zawsze udawałam zdziwioną: Dziecko? Ach tak! Wiedziałam, że o czymś zapomniałam! – i zmieniałam temat. Mi pomagało, nie dawałam się zaskoczyć emocjom, wiedziałam, że pytanie padnie a ja miałam odpowiedź! Czasem po prostu stanowczo należy powiedzieć, że nie chce się o tym rozmawiać. Wszystko zależy od ludzi z którymi rozmawiacie i od okoliczności. To, o co możecie zadbać, to wcześniejsze strategiczne przygotowanie odpowiedzi. Na życzenia świąteczne – może powiedzcie po prostu „dziękuję”? Znajdźcie własną odpowiedź.

Druga część pytań dotyczyła emocji i myśli związanych z niepłodnością. Jeśli zaplanowana ciąża nie pojawia się szybko, kobiety zaczynają czuć się sfrustrowane porażką, zaczynają się bać o przyszłość, pojawia się problem z pozytywnym myśleniem – i to też temat kilku zadanych na czacie pytań.

„Jak przychodzą „te dni”, to czuję sama, że zaczynam się stresować – to wszystko siedzi w głowie”.

Rozmówczynie zgłaszały problemy z narastaniem stresu i napięcia przed każdą zbliżającą się miesiączką, z poczuciem, że nie umieją wyhamować, zatrzymać pojawiających się nieprzyjemnych myśli. Czują się wtedy w ich pułapce. Mam dobrą wiadomość – na własne myśli mamy wpływ! Można je zmienić, można o sobie, swojej niepłodności, swoim lęku myśleć inaczej. To wymaga pracy nad swoim sposobem myślenia i swoimi przekonaniami.Wiedząc, że nieprzyjemne myśli mogą się pojawić, wcześniej można przygotować sobie „listę dobrych myśli”. W momencie, kiedy dopada zły nastrój i stres, trudno będzie szukać w głowie pozytywnego myślenia. Jednak jeśli wcześniej stworzycie sobie listę zawierającą dobre myśli, możecie ją sobie po prostu przeczytać. Lista każdej osoby pewnie będzie zawierała inne propozycje. Kilka przykładów z mojej listy na zły dzień to: „Jestem miłą i sympatyczną kobietą, jestem fajna, jestem zdrowa i uwielbiam słuchać szumu fal”. A co będzie na Waszej liście?

Trzecią grupą tematów zgłaszanych na czacie były relacje z mężem w czasie leczenia niepłodności.

„Moje relacje z mężem są złe. Jak stawić temu czoło?” „Jak przejść przez  leczenie niepłodności razem?” – pytały na czacie rozmówczynie.

To najtrudniejsza grupa tematów. Jeśli chcecie być rodzicami, to musicie być drużyną, trzymać się razem i wspólnie radzić sobie z pojawiającymi się emocjami i problemami. Być dla siebie nawzajem wsparciem. Oznacza to też zadbanie o własne emocje tak, żeby nie obarczać nimi nadmiernie partnera, który często nie wie jak sobie z płaczącą partnerką poradzić. Mężczyźni są „zadaniowcami”, szukają konkretnych rozwiązań, chcą móc coś zrobić. Jeśli nie mogą, czują się bezsilni, wycofują się. Trudniej im rozmawiać o emocjach, zaakceptować własne problemy z płodnością. Jeśli takie występują – to uderza w męskie ego, a to bardzo wrażliwy punkt. Kobiety zaaferowane własną niemocą, lękiem, huśtawką emocji chciałyby od partnera wsparcia, akceptacji i czasem zapominają, że partner też potrzebuje, żeby mu powiedzieć: „Damy radę. Będzie dobrze”. Dokładne wyczerpanie tematu wzajemnych relacji w czasie starania o dziecko nie zmieści się ani w ramach czatu ani tego tekstu. To bardzo indywidualne i delikatne problemy. Zawsze jednak możecie usiąść wspólnie na kanapie i porozmawiać o swoich lękach i potrzebach. Zapytajcie się siebie nawzajem, czego od siebie chcecie, jakiego rodzaju wsparcia? Bo może on potrzebuje jako odstresowanie obejrzeć mecz, a ona masażu stóp. Jak jest u Was?

Pojawiło się również ważna kwestia dotycząca relacji z mężem i jego rodziną.

„Pytania rodziny męża mnie ranią, ale nie chcę nastawiać go przeciwko nim.” To sytuacja, na temat której zawsze najpierw należy porozmawiać z mężem. Jak już pisałam, jesteście drużyną i to Wy musicie być razem, nawet przeciwko światu! Rozmawiajcie i ustalcie wspólną strategię, wspólne odpowiedzi na niewygodne pytania.

Na koniec dziękuję jeszcze raz wszystkim kobietom, które pisały ze mną na czacie. Dziękuje Wam za Waszą odwagę w szukaniu dla siebie pomocy, emocjonalnego wsparcia i w szukaniu konkretnych rozwiązań.

Dwa razy nie udało mi się wysłać odpowiedzi, za szybko moje rozmówczynie „znikały”, a może ja za długo pisałam? Proszę wybaczyć, to mój pierwszy raz!

Czat się przedłużył o około pół godziny! Zaplanowany czas spędziłam przed komputerem odpowiadając na pytania, udzielając wsparcia i podrzucając garść pomysłów na poradzenie sobie z trudnymi sytuacjami. Wiem, że było warto!

Ponieważ czat cieszył się dużym zainteresowaniem i moim zdaniem pomógł przełamać kobietom pewną barierę w rozmowach o niepłodności i w szukaniu pomocy, konkretnych wskazówek – postanowiłyśmy wspólnie z jestemplodna.pl uczynić akcję „Wtorek z coachem płodności” cykliczną.

Kolejny czat już w maju! Szczegóły wkrótce!

 

Monika Szadkowska, coach

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Niepłodność – wspólnie rozwiążmy ten problem!

wcześniak w domu

Pasja, opieka i radość z każdego nowo narodzonego dziecka – o Centrum Medycznym Mediconcept, które zajmuje się kompleksową opieką m.in. w zakresie ginekologii i położnictwa, opowiedział nam szef kliniki, dr n. med. Wiktor Jarosz.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zastanawiam się, czy faktycznie widzi pan wśród kobiet potrzebę dodatkowej opieki właśnie w zakresie ginekologii i położnictwa?

Na rynku jest całe mnóstwo placówek ginekologicznych i położniczych. My znajdujemy się na nim już od 15 lat, co daje nam szerszą perspektywę. Obecnie można przede wszystkim zauważyć, że są to potrzeby coraz bardziej szczegółowe, ale i dotykające coraz to większej liczby pacjentek oraz pacjentów. Szczególnie jeśli mówimy o leczeniu niepłodności.

Które to rozwija się, podobnie jak i cała medycyna, w zawrotnym tempie. Zastanawiam się, jak zatem wygląda to z perspektywy specjalistów. Chyba trzeba mieć w sobie pewien rodzaj ekscytacji tą pracą?

Oczywiście, że tak! Medycynę postrzegam jako ogromną pasję, a moją pracę zawsze porównuję do swego rodzaju zabawy w detektywa – szukamy przyczyny, a po jej znalezieniu rozwiązujemy problem i osiągamy sukces. Niestety nie zawsze, ale bardzo często się to udaje, co sprawia nam wielką radość. Mówię „nam”, ponieważ wiem, że większość moich kolegów i koleżanek też tak pracuje. I chociaż oczywiście nie cieszy mnie czyjś problem medyczny, bo to byłoby nieludzkie, to cieszy mnie możliwość pracy nad jego rozwikłaniem. Późniejsza radość z zakładania karty ciąży jest niesamowitą frajdą!

Ta nagroda jest chyba niewspółmierna do żadnej innej, a każde kolejne dziecko musi być niesamowitym przeżyciem.

Szczęśliwy poród jest największą nagrodą i radością. Podziwiam w tym kontekście pediatrów, którzy zajmują się chorymi dziećmi. Powiem szczerze, że zawsze miałem z tym kłopot. Uwielbiam dzieci i styczność z chorymi maluchami już od początku, nawet gdy byłem studentem, była dla mnie tragedią. Dlatego tez postanowiłem zajmować się tą weselszą częścią medycyny – narodzinami.

Słyszę w pana wypowiedzi wątek psychologiczny, który jest niezwykle istotny również w leczeniu niepłodności.

Tak, oczywiście. Myślę, że szczególnie w przypadkach leczenia metodą in vitro pomoc psychologiczna jest niezbędna. Co więcej, nasze podejście musi być empatyczne i musimy dostosowywać swoje zachowania do potrzeb pacjentów. Najpierw musimy jednak owe potrzeby znaleźć i odczytać stan psychiczny zgłaszających się do nas ludzi, każdy bowiem reaguje na pewne działania inaczej. Z całą pewnością nie wszystkich potrafimy zadowolić, ale myślę, że przez wiele lat pracy sporo się nauczyliśmy. Staramy się, by pacjenci byli zadowoleni z naszej obsługi i co ważne – nabierali ochoty do leczenia. Niestety czasami proces diagnostyczny i leczniczy jest bardzo długi. Ważne, by się nie zniechęcić, a wręcz mieć do niego zapał, tak jak i my.

POLECAMY: Mutacja genu MTHFR a ciąża

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Przez 10 lat czekali na cud. Dzięki in vitro w ich życiu pojawił się Jaś!

Niemowlę /Ilustracja do tekstu: Mają dziecko dzięki in vitro
Fot. Pixabay.com

Długie lata starań o dziecko, dziesiątki wizyt u specjalistów, setki testów ciążowych i powoli niknąca nadzieja. Po wielu dotkliwych porażkach zły los się odwrócił – Anna i Krzysztof ze Szczytna zostali rodzicami dzięki in vitro.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Anna i Krzysztof ze Szczytna są małżeństwem od 14 lat. Oboje marzyli o dużej rodzinie, dlatego niedługo po ślubie rozpoczęli starania o dziecko. Gdy kolejne próby nie dawały rezultatu, postanowili poszukać przyczyny u specjalistów.

Bolesna cisza pod sercem

Powtarzające się wizyty u lekarzy i diagnostów oraz długotrwałe leczenie niepłodności nie przynosiły jednak spodziewanych efektów. Mimo nieustannych starań, wiadomość o upragnionej ciąży wciąż nie nadchodziła.

— Bolesna była ta cisza pod sercem — opowiada p. Anna. — Co kilka dni kupowałam testy ciążowe, wokół widziałam tylko wózki z niemowlakami. Nie da się opisać, co czuje kobieta, która pragnie być matką — tłumaczy w rozmowie z Gazetą Olsztyńską.

Po blisko 10 latach leczenia niepłodności lekarz oznajmił małżonkom, że najprawdopodobniej nie uda im się począć dziecka w sposób naturalny. Ostatnią nadzieją dla nich było zapłodnienie in vitro.

— Przez rok rozpaczałam, zaglądałam do wszystkich wózków, przystawałam, patrząc na bawiące się dzieci. Podjęłam decyzję, że spróbujemy in vitro; jeśli się nie uda, zaczniemy starać się o adopcję — przywołuje wspomnienia p. Anna.

Upragnione dziecko dzięki in vitro

Choć decyzja o poddaniu się procedurze in vitro nie należała do łatwych, małżonkowie ze Szczytna postanowili znów zgłosić się do kliniki leczenia niepłodności i rozpocząć przygotowania do zabiegu. Od pary pobrano komórki do zapłodnienia pozaustrojowego, a dwa uzyskane w ten sposób zarodki przetransferowano do macicy p. Anny.

Następne 10 dni wypełniło nerwowe oczekiwanie na badanie stężenia hormonu hCG. Obawiając się kolejnej porażki i konieczności ponownego zmierzenia się z trudem przygotowań do zabiegu, para zdecydowała, że będzie to ich jedyna próba. Na szczęście kolejne nie były potrzebne – pierwszy cykl zakończył się sukcesem!

Gdy lekarz oznajmił im radosną nowinę o ciąży, nie mogli powstrzymać łez wzruszenia, które popłynęły im po policzkach.

— Z tej radości nie potrafiłem nic powiedzieć. Patrzyłem na żonę — płakała, ja też nie mogłem powstrzymać łez. I dziś, gdy patrzę na synka, to wiem, że wszystko, przez co przeszliśmy, pozwala nam docenić, jakim cudem jest nasze dziecko — mówi wzruszony Krzysztof.

Szansa na rodzicielstwo

Ciąża przebiegła prawidłowo. Mały Jaś przyszedł na świat w zimowy poranek i z miejsca rozkochał w sobie całą rodzinę. Dzięki szczęśliwemu finałowi Anna i Krzysztof przekonali się, jak wielką szansą dla niepłodnych par jest procedura in vitro. Kontrowersje, które w wielu środowiskach budzi ta metoda poczęcia dziecka, nie są dla nich zrozumiałe.

— Z in vitro problem mają ludzie, którzy albo nigdy nie chcieli mieć dzieci, albo mają dzieci bez żadnych trudności — uważają małżonkowie. — Nie wiemy, dlaczego ludziom odbiera się szansę na rodzicielstwo. Nikt na tym nie cierpi, nikomu nie dzieje się krzywda, nikt nie jest zmuszony, żeby stosować in vitro — podkreślają Anna i Krzysztof.

Młodzi rodzice są wdzięczni za każdą chwilę, którą mogą spędzić z Jasiem. Zastanawiają się nawet, czy nie rozpocząć starań o rodzeństwo dla synka.

— Tylko ten, kto przeszedł ciężką drogę w staraniach o dziecko, wie, jakim szczęściem jest posiadanie potomstwa. Zaczęliśmy się nawet zastanawiać nad kolejnym dzieckiem – mówią radośnie.

Parze życzymy kolejnych dobrych wiadomości!

Źródło: szczytno.wm.pl

Polecamy również: 14 symptomów, które mogą świadczyć o zaburzeniach hormonalnych

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Szczepienie przeciwko odrze pomaga dzieciom bardziej, niż sądzono

Noworodek /Ilustracja do tekstu" Szczepienie przeciwko odrze chroni dzieci bardziej, niż sądzono"
Fot. fotolia

Coraz więcej osób kwestionuje dziś zasadność szczepionki przeciwko odrze. Tymczasem wyniki najnowszych badań pokazują, że chroni ona nie tylko przed tą chorobą, ale też przed wieloma innymi zagrożeniami dla zdrowia – czytamy w piśmie „Frontiers in Public Health”.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Prewencja odry, gruźlicy, błonicy, tężca, krztuśca i polio od wielu lat jest na liście priorytetów Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), która prowadzi akcje społeczne promujące szczepienia. Mimo tych działań, odsetek osób, które nie szczepią dzieci, stale rośnie.

Decyzja o niepodawaniu szczepionki nie pozostaje jednak bez wpływu na zdrowie dzieci. Jak wynika z danych udostępnionych przez ECDC, w 2017 roku w krajach Unii Europejskiej odnotowano trzykrotny wzrost zachorowań na odrę w stosunku do roku 2016. Spośród 13 610 chorych, których danymi dysponowali badacze, aż 87% nie otrzymało szczepień, a 8% – tylko jedną dawkę. Największy odsetek pacjentów z odrą (96%) odnotowano w grupie małych dzieci, które nie ukończyły jeszcze pierwszego roku życia.

Szczepienie przeciwko odrze szczególnie korzystne dla chłopców

Tymczasem pozytywny wpływ szczepień na zdrowie wykazano w wielu badaniach. Ostatnie, które przeprowadzili specjaliści z Navrongo Health Research Centre w Ghanie, sugerują, że szczepienia przeciwko odrze są bardzo skuteczne – i to nie tylko na samą odrę.

Szczegółowa analiza, która trwała przez 17 lat, objęła 38 tys. dzieci z Ghany. Część z nich została przed laty zaszczepiona przeciwko odrze po wcześniejszym szczepieniu DTP3 (przeciwko błonicy, tężcowi i krztuścowi). Pozostałe dzieci nie zostały objęte szczepieniem na odrę.

Jak się okazało, dzieci z pierwszej grupy miały o 28 proc. większe szanse na przeżycie 12 miesięcy. Pięć lat po urodzeniu różnica ta była wciąż wysoka – wynosiła 18 proc. Co ciekawe, efekt ochronny nie ograniczył się tylko do odry – mniejsze wskaźniki śmiertelności odnotowano też w odniesieniu do innych chorób.

Ponadto badanie naukowców z Ghany wykazało, że u chłopców działanie szczepień przeciwko odrze było jeszcze korzystniejsze niż w ogólnej populacji dzieci. Jak zauważyli badacze, chłopcy, którzy nie otrzymali tego szczepienia, mieli o 69% wyższe ryzyko śmierci w kolejnych 12 miesiącach. W wieku 5 lat różnica w śmiertelności u chłopców nieszczepionych i szczepionych wynosiła 43%. Przyczyny tych zależności nie są na razie znane. Potrzeba kolejnych badań, które pozwoliłyby to sprawdzić.

Kluczowa kolejność szczepień

Warto zauważyć, że szczepionkę przeciwko odrze podawano po trzeciej dawce szczepionki DTP3 przeciwko błonicy, tężcowi i krztuścowi – zgodnie z zaleceniami WHO. Podejrzewa się, że za ochronny efekt może odpowiadać również właśnie taka kolejność szczepień.

Dr Paul Welaga, który kierował badaniami, zauważa, że nowe odkrycia mogłyby być wskazaniem do kontynuacji szczepień nawet w przypadku całkowitej eliminacji odry.

Źródło: PAP, mp.pl

Polecamy także: Kampania „Zaszczep swoje dziecko. Nie pozwól powrócić chorobom zakaźnym”. Czy grozi nam epidemia odry i krztuśca?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Czym grozi zbyt intensywne odchudzanie w ciąży? Poznaj zagrożenia ciążoreksji

odchudzanie w ciąży
fot. Pixabay

Przymus „jedzenie za dwoje” w stanie błogosławionym to od dawna obalony mit. Co jednak z odchudzaniem? Gdy kobieta panicznie boi się, że przytyje w ciąży i dbanie o figurę przedkłada nad zdrowy tryb życia, może zaszkodzić nie tylko sobie, ale też dziecku. Ciążoreksja – czym grozi odchudzanie w ciąży?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Ciążoreksja, lub inaczej pregoreksja to zaburzenie odżywiania, które polega na głodzeniu się lub/i prowokowaniu wymiotów w czasie ciąży.

Przyczyny pregoreksji

Przyczyny choroby, tak jak w przypadku anoreksji, leżą w powiązanych ze sobą czynnikach osobowościowych, społeczno-kulturowych i biologicznych.

Zwykle w czasie ciąży kobieta o prawidłowej masie ciała powinna przybrać od 11 do 16 kg. Te liczby mogą być przerażające dla osób z zaburzeniami odżywiania. Dlatego też za wszelką cenę będą one dążyć do tego, by ciąża pozostała niezauważalna. Cel osiągają za pomocą drakońskich diet i morderczych treningów.

Póki co ciążoreksja nie jest uznawana za odrębną jednostkę chorobową. Wiąże się ją anoreksją i bulimią. Jednak lekarze alarmują, że w ostatnich latach liczba odchudzających się ciężarnych niebezpiecznie wzrasta. Według danych brytyjskich naukowców, już jedna na dwieście kobiet w ciąży ma problem z zaburzeniami odżywiania.

Zobacz także: Waga ma znaczenie. Niedowaga i jej wpływ na płodność

Komu grozi ciążoreksja?

Które kobiety są najbardziej narażone na pregoreksję? Przypuszcza się, że w największej grupie ryzyka są panie z niską samooceną, która prowadzi do braku akceptacji własnego ciała. Ciąża może być również bodźcem, który przypomina o traumatycznym doświadczeniu z przeszłości, dlatego na ciążoreksję mogą zachorować kobiety, które nie miały nigdy zaburzeń odżywiania.

Pośrednio winić też można media, które kreują nierealny wizerunek ciężarnych. Istnieje również przypuszczenie, że pregoreksję powoduje niechęć do posiadania dziecka.

Odchudzanie w ciąży i jego konsekwencje

Oprócz wyniszczenia własnego organizmu, zbyt intensywne odchudzanie zagraża zdrowiu dziecka. Może doprowadzić do niskiej masy urodzeniowej, problemów z oddychaniem, upośledzenia fizycznego i umysłowego malucha, a nawet do poronienia.

Matkom grozi z kolei niedożywienie, odwodnienie, problemy kardiologiczne, cukrzyca ciążowa, ciężka depresja podczas ciąży, przedwczesny poród, powikłania porodowe, trudności w karmieniu, czy depresja poporodowa.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: www.nationaleatingdisorders.org, Poradnik Zdrowie

Weronika Tylicka

dziennikarka, związana od początku z magazynem Chcemy Być Rodzicami