Przejdź do treści

Być niechcianym dzieckiem?

Dzisiaj część druga opowiadania dorosłej Michaliny, która w dzieciństwie została adoptowana przez rodzinę swojego zmarłego ojca. Jestem pewna, że jej adopcyjni rodzice mieli jak najlepsze intencje. Byli odpowiedzialni i chcieli uchronić w dzieciństwie Michalinę przed doświadczeniem sierocińca. Ale czy samo poczucie odpowiedzialności wystarczy?

Polecam przeczytać część pierwszą (znajdziesz tutaj) zanim przeczytasz ten tekst.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Część DRUGA

W mojej adopcyjnej rodzinie nie było miłości ani czułości. Nikt nikogo nie przytulał, nie mówił nic miłego. Przez dziesięć lat nigdy nie usłyszałam, że mnie ktoś kocha. Pamiętam, jak raz popłakiwałam sobie w kuchni i weszła moja starsza przyrodnia siostra. Spytała, czemu płaczę, a ja jej powiedziałam, że mnie nikt nie kocha. Odpowiedziała ze śmiechem – „no co ty” i wyszła.
Potem już byłam coraz bardziej cicha, coraz mniej chciałam, coraz mniej mówiłam. Byłam idealnym dzieckiem z dobrym świadectwem. Im więcej było kłótni i wyzwisk między ciotką i wujkiem, tym ja byłam grzeczniejsza. Czułam się odpowiedzialna za dobrą atmosferę w domu. Uczyłam się i dbałam o porządek. Nauczyłam się prawie czytać w myślach wszystkich wokół, żeby zawsze być o 5 minut do przodu. Po gestach ciotki wiedziałam, że zaraz spyta się czy łazienka posprzątana a po spojrzeniu wujka wiedziałam, że mam kilka minut na postawienie herbaty na stole, żeby wujek był zadowolony. Nie, nie było przemocy, alkoholu czy biedy. To była normalna rodzina. Tylko taka, w której nie było grama miłości, za to mnóstwo książek i tytuły magistrów.
Nadal nie mogłam o nic pytać. Śmierć taty i odejście Haliny były tabu. O mojej mamie nie wolno było mówić „mama”. Zawsze była „Haliną”. Mając 12 lat, kiedy musiałam na koloniach wpisać nazwisko panieńskie matki – ja nie wiedziałam, o która matkę chodzi. Nie miałam nawet kogo spytać, bo się bałam, że ciotka i wujek będą na mnie źli. 

Czasem, siedząc w pokoju, słyszałam zza ściany, jak w kuchni ciotka rozmawia z sąsiadkami o mojej matce – Że była puszczalska, że życie zmarnowała mojemu tacie, że przez nią zginął.

A ja za nią tęskniłam. Ale przecież nie tęskni się za kimś, kto cię zostawił. A już na pewno nie za matką, która się puszczała. Nie mogłam zapomnieć o matce, więc chciałam jej nienawidzić. Wyobrażałam sobie najgorsze o niej rzeczy, żeby zagłuszyć tęsknotę za nią. Miałam nową rodzinę. Miałam zapomnieć o przeszłości. Nie wolno mi było tęsknić za mamą, tatą, babcią ani siostrą. Nikt tego głośno nie mówił, ale ja czułam, że mam być wdzięczna za to nowe życie.

Wystarczyło tylko zapomnieć o przeszłości.

Ale to trudne, kiedy ma się 12 lat…

Nadal siadywałam nocą przy tym zimnym oknie i nadal patrzyłam w te pozapalane okna i pamiętam jak dziś, że sobie powtarzałam w myślach – „Kiedyś to zrozumiem. Teraz jeszcze nie rozumiem, ale na pewno kiedyś znajdę wytłumaczenie tego wszystkiego.”
Kiedy skończyłam 18 lat, zdałam egzaminy na studia i wyjechałam. I postanowiłam zapomnieć. Wyrzuciłam tego pluszowego lisa. Wszystko wyrzuciłam. Zaczęłam życie od zera. Mając 18 lat nie wiedziałam, jaki kolor lubię ani jakie filmy. Nie wiedziałam, czego chcę a czego nie. Nie wiedziałam, o czym marzę, czego się boję. Przez 11 długich lat odcinałam się od tego, co czuję. 
Teraz czasem rozmawiam z ciotką i wujkiem przez telefon. Wymiana informacji, nic więcej. Dla nich jestem pracoholiczką, która realizuje się w pracy.
Z tamtym rodzeństwem nie rozmawiam nigdy.

Nie umiem. Mam 38 lat, fajną córkę, rozwiodłam się. Mam masę przyjaciół i znajomych. Ale nikogo nie dopuszczam zbyt blisko. Nie, nie wyzbyłam się choroby sierocej a nawet się z nią zaprzyjaźniłam. To moja nitka do korzeni. Tych, które chciałam odciąć.

Ten brak empatii, ta chwiejność uczuć to dowód, że coś jednak czuję. I dzisiaj jestem naprawdę szczęśliwa. Kocham moją córkę, mam przyjacielską relację z byłym mężem. Mam tych samych przyjaciół od lat. Nie szukam już odpowiedzi na to, co mnie spotkało w dzieciństwie. Jest we mnie mnóstwo wdzięczności i zrozumienia dla cierpienia innych ludzi.

Ale wiem, że to nie porzucenie przez matkę ani śmierć taty. nie były tym, co mnie najgorszego spotkało. Najgorsze było milczenie. Ten ciężar prawdy, który musiałam pomieścić w sobie jako dziecko. Te uczucia do biologicznych rodziców, które miałam w sobie zabić, żeby być dobrym adoptowanym dzieckiem. Takim, które warto było zaadoptować.

Całym tym pisaniem chciałam powiedzieć właściwie tylko jedno. Jeśli rodzice są nieszczęśliwi bez dziecka i to adoptowane dziecko ma ich uszczęśliwić, albo „załatwić” ich problemy, urzeczywistnić ich marzenia czy powołania to moim marzeniem jest, żeby to małe dziecko nie musiało dźwigać tego ich szczęścia na swoich ramionach. Żeby uszanować jego przeszłość i jej nie odcinać. Bo ta przeszłość to jest jedyne, co ma. A nie można żyć w nicości. Żeby nie wymazywać jej, ale być przy dziecku i stawić czoła tej przeszłości i pomóc ją zrozumieć, przeżyć, pogodzić się z nią. Żeby dając komuś nową rodzinę, nie zaprzeczać przeszłości, pozostawiając jej ciężar na dziecku.

Michalina
 
Autorka poprosiła mnie o zachowanie w tajemnicy jej danych, bo jak powiedziała „nie chce być niewdzięcznym adoptowanym dzieckiem”. Oczywiście uszanuję jej prośbę, ale chcę też powiedzieć, że jestem wdzięczna za ten głos. Widzę w nim ogromną pomoc dla wszystkich, którzy adoptowali i wahają się jak rozmawiać z dzieckiem o jego korzeniach. Pytają mnie, innych i siebie „co mówić dziecku”? Myślę, że po lekturze tego tekstu, płynącej prosto z serca najbardziej doświadczonej adopcyjnie osoby, wystarczy jedna odpowiedź – Zawsze warto powiedzieć prawdę.

Myślę, że rodzice, którzy Cię adoptowali zrobili wszystko najlepiej jak mogli i jak umieli. Zabrakło na pewno przygotowania ich na to, jak Cię przyjąć z uszanowaniem Twoich korzeni, a presja jaką sami na siebie nałożyli, utrudniała im być może dotarcie do emocji. To kolejny dowód, że adopcja nie jest dla wszystkich, a bez jawności i przyjęcia korzeni dziecka, może prowadzić do wielu trudności. Dziękuję Ci, Michalino, za podzielenie się Twoją historią, w imieniu swoim, wszystkich rodziców adopcyjnych i ich dzieci. Dziękuję za wspaniałą lekcję.

E-wersja magazynu Chcemy Być Rodzicami do kupienia tutaj!

————————————-
Magdalena Modlibowska – szefowa działu Adopcja w magazynie Chcemy Być Rodzicami, aktywistka w środowisku adopcyjnym, autorka książki „Odczarować adopcję”, „Księga Adoptowanego Dziecka”, współautorka książki „Jak tu począć”, autorka wielu artykułów adopcyjnych, menadżer, coach zdrowia, prezes Fundacji „Po adopcji”, wiceprezes Stowarzyszenia „Dobrze Urodzeni”. Prywatnie mama trójki dzieci.

Magdalena Modlibowska

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Coraz więcej par homoseksualnych adoptuje dzieci

coraz więcej par homoseksualnych adoptuje dzieci
fot. Pixabay

Rośnie liczba homoseksualnych par, które ubiegają się o adopcję w Wielkiej Brytanii – pokazują najnowsze statystyki. Coraz mniej wniosków adopcyjnych napływa z kolei ze strony par heteroseksualnych.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W roku 2016 jeden na siedem wniosków adopcyjnych składany był przez pary jednopłciowe. Brytyjska kancelaria adwokacka „Wilsons” przeanalizowała statystyki dotyczące adopcji przez geje i lesbijki.

Zobacz także: Pierwsza adopcja dziecka przez parę gejów w Niemczech

Coraz więcej par homoseksualnych adoptuje dzieci

Z ich wyliczeń wynika, że w latach 2013-2014 wniosków takich było 510, natomiast tylko w ostatnim roku ich liczba wzrosła do 586.

– Adopcje w związkach homoseksualnych są obecnie na rekordowym poziomie. Prawdopodobnie ma to związek z legalizacją małżeństw homoseksualnych w 2013 roku – powiedziała prawniczka Sarah Wood-Heath.

Zobacz także: Michał Piróg o adopcji dziecka: fajnie jest mieć rodzinę

Pary heteroseksualne mniej zainteresowane adopcją

Jednocześnie na Wyspach zainteresowanie adopcją spadło u par heteroseksualnych. Zdaniem prawników przyczyną tego zjawiska jest postęp medycyny i dostęp do in vitro oraz surogacji.

Od roku 2002 na Wyspach pary jednopłciowe mają prawo adoptować dziecko. Oprócz Wielkiej Brytanii prawo takie obowiązuje również w 13 innych państwach.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Independent

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Dwumiesięczny chłopiec znaleziony we wrocławskim oknie życia

dwumiesięczny chłopiec znaleziony we wrocławskim oknie życia
fot. Pixabay

Dwumiesięczny chłopiec został w czwartek znaleziony we wrocławskim oknie życia. To siedemnaste dziecko uratowane przez Siostry Boromeuszki.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Chłopiec trafił do okna życia w czwartek o godzinie 19.20. Dziecko było nakarmione i ciepło ubrane. Przy niemowlaku znaleziono torbę z ubraniami i książeczkę zdrowia.

Zobacz także: Najmłodszy wcześniak świata ma już trzy lata. „To cud”

Stan dziecka był dobry

Siostry poinformowały, że chłopiec był spokojny, uśmiechał się do nich, a jego stan zdrowia określiły jako dobry. Jak zdradziła jedna z sióstr, dziecko mogło pochodzić z ubogiej rodziny, na co wskazywał stan ubranek malca.

Siostry nadały chłopcu imię Daniel. Zgodnie z procedurami dziecko trafiło do szpitala na rutynowe badania. W tym czasie trwają poszukiwania rodziny adopcyjnej dla małego Daniela.

Zobacz także: Dał jej życie dwa razy – najpierw adoptował, później oddał część wątroby

Siedemnaste dziecko w oknie życia

Wrocławskie okno życia, które mieści się przy ul. Rydygiera 22-28 działa od 23 września 2009 roku. Jest ono alternatywą dla kobiet, które z różnych przyczyn nie są w stanie wychować dziecka. Daniel to czwarte dziecko pozostawione w tym roku w oknie życia. Od początku istnienia okna siostry uratowały już 17 dzieci.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Interia Fakty, Stacja 7

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

NIK kontroluje ośrodki adopcyjne. Wypełnij ankietę i pomóż

Ankieta NIK - kontrola funkcjonowania ośrodków adopcyjnych
fot. Pixabay

Najwyższa Izba Kontroli przeprowadza obecnie kontrolę wykonywania zadań przez ośrodki adopcyjne. Głównym celem badań jest odpowiedź na pytanie, czy ośrodki adopcyjne prawidłowo i skutecznie realizują zadania związane z postępowaniami adopcyjnymi.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Badanie ankietowe skierowane jest do rodziców, którzy przysposobili dziecko lub są w trakcie realizacji procedury adopcyjnej, bądź znaleźli się w takiej sytuacji, że podjęte działania nie zakończyły się adopcją.

Ankieta jest zamieszczona na stronie internetowej adres: www.nik.gov.pl.

Ankieta NIK

Udzielone w ankietach odpowiedzi zostaną wykorzystane do przeprowadzenia analiz mających na celu formułowanie ewentualnych uwag systemowych usprawniających funkcjonowanie badanego zagadnienia. Zostaną one zaprezentowane (w formie zagregowanej) w Informacji o wynikach kontroli, która zostanie przedłożona m.in. Sejmowi RP. Trudno jest obecnie (nie znając wyników ankiety) powiedzieć w jakim stopniu może pomóc w funkcjonowaniu ośrodków adopcyjnych, natomiast z pewnością uzyskane odpowiedzi poszerzą wiedzę na temat opinii osób, które zetknęły się z tymi placówkami – tłumaczy Paweł Adamowicz z Najwyższej Izby Kontroli

Celem usprawnienie funkcjonowania ośrodków w Polsce

Ankieta jest całkowicie anonimowa. Formularz można wypełnić do 31 grudnia 2017 r.  Udzielone odpowiedzi zostaną wykorzystane w pracach analitycznych mających na celu sformułowanie ewentualnych uwag i wniosków usprawniających funkcjonowanie ośrodków adopcyjnych, jako kluczowego elementu systemu adopcyjnego w Polsce.

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Procedura adopcji zagranicznych słabo chroni prawa polskich dzieci

fot. Pixabay

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar i rzecznik praw dziecka Marek Michalak mają zastrzeżenia do działania obowiązującej procedury adopcji polskich dzieci przez rodziny zagraniczne. Wskazali, że procedura ta w wielu przypadkach nie zapewnia poszanowania praw dziecka. W związku z tym rzecznicy wystosowali specjalne pismo do ministra sprawiedliwości.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W liście do ministra Zbigniewa Ziobry rzecznicy przypominają, że adopcja zagraniczna powinna być ostatecznością i powinna się odbyć wtedy, gdy nie udało się dziecku zapewnić odpowiedniej opieki.

Zobacz także: Adopcja a niepłodność

Adopcje krajowe priorytetem

Jak zwraca uwagę RPO i RPD, w naszym kraju nadal zdarzają się przypadki kierowania do adopcji zagranicznej dzieci, pomimo niewyczerpania innych możliwości, czyli znalezienia domu w Polsce. Co więcej, bardzo często dochodzi do sytuacji, w której rodzeństwo jest rozdzielane i nie ma kontaktu z bratem lub siostrą przebywającą za granicą.

Rzecznicy zaproponowali podjęcie prac w kierunku rozwiązań prawnych, które zagwarantowałyby na etapie postępowania sądownego pierwszeństwo adopcji krajowych nad zagranicznymi.

Zobacz także: Adopcja w 7 krokach. Jesteś zdecydowany? Poznaj szczegóły

Zbyt krótki okres styczności osobistej

Drugi problem, na który zwrócili uwagę Bodnar i Michalak, to zbyt krótki okres styczności osobistej, w którym potencjalni rodzice poznają dziecko. Czas ten jest potrzebny na zweryfikowanie możliwości nawiązania odpowiednich relacji pomiędzy dorosłymi a dzieckiem oraz zredukowanie stresu związanego z całą procedurą i zmianą miejsca pobytu dziecka.

W polskim prawie nie ma jednak przepisu mówiącego, jak długo ten okres miałby trwać. W większości przypadków wynosi on od jednego do trzech tygodni, co w ocenie RPO i RPD jest niewystarczające. Dlatego też rzecznicy zaproponowali wprowadzenie zasad oraz wyznaczenia minimalnego okresu kontaktu dziecka z rodziną adopcyjną.

RPO i RPD chcą również ustanowienia przedstawiciela, który będzie reprezentował interes dziecka w postępowaniu adopcyjnym. Ponadto proponują zwiększenie aktywności prokuratora w postępowaniach adopcyjnych, a w szczególności chcą jego obowiązkowego udziału w tych postępowaniach.

Ministerstwo Sprawiedliwości ma 30 dni na odpowiedź na propozycje rzeczników.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: TVP Info

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.