Przejdź do treści

Być niechcianym dzieckiem?

fotolia-15064771-s.jpg

Dzisiaj część druga opowiadania dorosłej Michaliny, która w dzieciństwie została adoptowana przez rodzinę swojego zmarłego ojca. Jestem pewna, że jej adopcyjni rodzice mieli jak najlepsze intencje. Byli odpowiedzialni i chcieli uchronić w dzieciństwie Michalinę przed doświadczeniem sierocińca. Ale czy samo poczucie odpowiedzialności wystarczy?

Polecam przeczytać część pierwszą (znajdziesz tutaj) zanim przeczytasz ten tekst.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Część DRUGA

W mojej adopcyjnej rodzinie nie było miłości ani czułości. Nikt nikogo nie przytulał, nie mówił nic miłego. Przez dziesięć lat nigdy nie usłyszałam, że mnie ktoś kocha. Pamiętam, jak raz popłakiwałam sobie w kuchni i weszła moja starsza przyrodnia siostra. Spytała, czemu płaczę, a ja jej powiedziałam, że mnie nikt nie kocha. Odpowiedziała ze śmiechem – „no co ty” i wyszła.
Potem już byłam coraz bardziej cicha, coraz mniej chciałam, coraz mniej mówiłam. Byłam idealnym dzieckiem z dobrym świadectwem. Im więcej było kłótni i wyzwisk między ciotką i wujkiem, tym ja byłam grzeczniejsza. Czułam się odpowiedzialna za dobrą atmosferę w domu. Uczyłam się i dbałam o porządek. Nauczyłam się prawie czytać w myślach wszystkich wokół, żeby zawsze być o 5 minut do przodu. Po gestach ciotki wiedziałam, że zaraz spyta się czy łazienka posprzątana a po spojrzeniu wujka wiedziałam, że mam kilka minut na postawienie herbaty na stole, żeby wujek był zadowolony. Nie, nie było przemocy, alkoholu czy biedy. To była normalna rodzina. Tylko taka, w której nie było grama miłości, za to mnóstwo książek i tytuły magistrów.
Nadal nie mogłam o nic pytać. Śmierć taty i odejście Haliny były tabu. O mojej mamie nie wolno było mówić „mama”. Zawsze była „Haliną”. Mając 12 lat, kiedy musiałam na koloniach wpisać nazwisko panieńskie matki – ja nie wiedziałam, o która matkę chodzi. Nie miałam nawet kogo spytać, bo się bałam, że ciotka i wujek będą na mnie źli. 

Czasem, siedząc w pokoju, słyszałam zza ściany, jak w kuchni ciotka rozmawia z sąsiadkami o mojej matce – Że była puszczalska, że życie zmarnowała mojemu tacie, że przez nią zginął.

A ja za nią tęskniłam. Ale przecież nie tęskni się za kimś, kto cię zostawił. A już na pewno nie za matką, która się puszczała. Nie mogłam zapomnieć o matce, więc chciałam jej nienawidzić. Wyobrażałam sobie najgorsze o niej rzeczy, żeby zagłuszyć tęsknotę za nią. Miałam nową rodzinę. Miałam zapomnieć o przeszłości. Nie wolno mi było tęsknić za mamą, tatą, babcią ani siostrą. Nikt tego głośno nie mówił, ale ja czułam, że mam być wdzięczna za to nowe życie.

Wystarczyło tylko zapomnieć o przeszłości.

Ale to trudne, kiedy ma się 12 lat…

Nadal siadywałam nocą przy tym zimnym oknie i nadal patrzyłam w te pozapalane okna i pamiętam jak dziś, że sobie powtarzałam w myślach – „Kiedyś to zrozumiem. Teraz jeszcze nie rozumiem, ale na pewno kiedyś znajdę wytłumaczenie tego wszystkiego.”
Kiedy skończyłam 18 lat, zdałam egzaminy na studia i wyjechałam. I postanowiłam zapomnieć. Wyrzuciłam tego pluszowego lisa. Wszystko wyrzuciłam. Zaczęłam życie od zera. Mając 18 lat nie wiedziałam, jaki kolor lubię ani jakie filmy. Nie wiedziałam, czego chcę a czego nie. Nie wiedziałam, o czym marzę, czego się boję. Przez 11 długich lat odcinałam się od tego, co czuję. 
Teraz czasem rozmawiam z ciotką i wujkiem przez telefon. Wymiana informacji, nic więcej. Dla nich jestem pracoholiczką, która realizuje się w pracy.
Z tamtym rodzeństwem nie rozmawiam nigdy.

Nie umiem. Mam 38 lat, fajną córkę, rozwiodłam się. Mam masę przyjaciół i znajomych. Ale nikogo nie dopuszczam zbyt blisko. Nie, nie wyzbyłam się choroby sierocej a nawet się z nią zaprzyjaźniłam. To moja nitka do korzeni. Tych, które chciałam odciąć.

Ten brak empatii, ta chwiejność uczuć to dowód, że coś jednak czuję. I dzisiaj jestem naprawdę szczęśliwa. Kocham moją córkę, mam przyjacielską relację z byłym mężem. Mam tych samych przyjaciół od lat. Nie szukam już odpowiedzi na to, co mnie spotkało w dzieciństwie. Jest we mnie mnóstwo wdzięczności i zrozumienia dla cierpienia innych ludzi.

Ale wiem, że to nie porzucenie przez matkę ani śmierć taty. nie były tym, co mnie najgorszego spotkało. Najgorsze było milczenie. Ten ciężar prawdy, który musiałam pomieścić w sobie jako dziecko. Te uczucia do biologicznych rodziców, które miałam w sobie zabić, żeby być dobrym adoptowanym dzieckiem. Takim, które warto było zaadoptować.

Całym tym pisaniem chciałam powiedzieć właściwie tylko jedno. Jeśli rodzice są nieszczęśliwi bez dziecka i to adoptowane dziecko ma ich uszczęśliwić, albo „załatwić” ich problemy, urzeczywistnić ich marzenia czy powołania to moim marzeniem jest, żeby to małe dziecko nie musiało dźwigać tego ich szczęścia na swoich ramionach. Żeby uszanować jego przeszłość i jej nie odcinać. Bo ta przeszłość to jest jedyne, co ma. A nie można żyć w nicości. Żeby nie wymazywać jej, ale być przy dziecku i stawić czoła tej przeszłości i pomóc ją zrozumieć, przeżyć, pogodzić się z nią. Żeby dając komuś nową rodzinę, nie zaprzeczać przeszłości, pozostawiając jej ciężar na dziecku.

Michalina
 
Autorka poprosiła mnie o zachowanie w tajemnicy jej danych, bo jak powiedziała „nie chce być niewdzięcznym adoptowanym dzieckiem”. Oczywiście uszanuję jej prośbę, ale chcę też powiedzieć, że jestem wdzięczna za ten głos. Widzę w nim ogromną pomoc dla wszystkich, którzy adoptowali i wahają się jak rozmawiać z dzieckiem o jego korzeniach. Pytają mnie, innych i siebie „co mówić dziecku”? Myślę, że po lekturze tego tekstu, płynącej prosto z serca najbardziej doświadczonej adopcyjnie osoby, wystarczy jedna odpowiedź – Zawsze warto powiedzieć prawdę.

Myślę, że rodzice, którzy Cię adoptowali zrobili wszystko najlepiej jak mogli i jak umieli. Zabrakło na pewno przygotowania ich na to, jak Cię przyjąć z uszanowaniem Twoich korzeni, a presja jaką sami na siebie nałożyli, utrudniała im być może dotarcie do emocji. To kolejny dowód, że adopcja nie jest dla wszystkich, a bez jawności i przyjęcia korzeni dziecka, może prowadzić do wielu trudności. Dziękuję Ci, Michalino, za podzielenie się Twoją historią, w imieniu swoim, wszystkich rodziców adopcyjnych i ich dzieci. Dziękuję za wspaniałą lekcję.

E-wersja magazynu Chcemy Być Rodzicami do kupienia tutaj!

————————————-
Magdalena Modlibowska – szefowa działu Adopcja w magazynie Chcemy Być Rodzicami, aktywistka w środowisku adopcyjnym, autorka książki „Odczarować adopcję”, „Księga Adoptowanego Dziecka”, współautorka książki „Jak tu począć”, autorka wielu artykułów adopcyjnych, menadżer, coach zdrowia, prezes Fundacji „Po adopcji”, wiceprezes Stowarzyszenia „Dobrze Urodzeni”. Prywatnie mama trójki dzieci.

Magdalena Modlibowska

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Pierwsza adopcja dziecka przez parę gejów w Niemczech

Pierwsza adopcja przez parę gejów w Niemczech
Od 1 października 2017 r. homoseksualne pary w Niemczech mogą wstępować w związki małżeńskie / fot. Pixabay

Michael i Kai Korok adoptowali dziecko. Jest to pierwszy taki przypadek w Niemczech, ponieważ bohaterowie tej opowieści są gejami. Od tygodnia są też małżeństwem.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Panowie wcześniej żyli w związku partnerskim. Teraz są rodzicami Maximiliana. Chłopiec żyje z mężczyznami od urodzenia , małżeństwo opiekuje się również 9-letnią Janą i 6-letnim Jérome. Rodzina mieszka na przedmieściach Berlina. Kai pracuje jako lekarz rodzinny, Michael jest natomiast na urlopie rodzicielskim i zajmuje się dziećmi. Jak ujawnia Michael Korok, „żyją bardzo klasycznie”.

 Jestem tatą, mój mąż jest tatą – dodaje.

Michael i Kai Korok wraz z synem Maximilianem / fot. Twitter - @ thelocalgermany

Michael i Kai Korok / fot. Twitter – @thelocalgermany

W lato kanclerz Niemiec Angela Merkel zmieniła stanowisko w sprawie adopcji dzieci przez homoseksualistów i pozwoliła swoim posłom na głosowanie w tej sprawie zgodnie z sumieniem, bez dyscypliny partyjnej.

Pierwsza adopcja przez parę gejów w Niemczech – nowe prawo

30 czerwca tego roku Bundestag przyznał gejom i lesbijkom prawo do zawierania małżeństw, a już od 1 października 2017 roku w Niemczech weszły w życie przepisy zrównujące prawa par homoseksualnych i małżeństw heteroseksualnych. „Małżeństwo zawierają dożywotnio dwie osoby różnej lub tej samej płci” – brzmi po zmianie paragraf 1353.

Za zmianami opowiedziało się wówczas 393 posłów z partii SPD, Lewicy Zielonych i część deputowanych CDU/CSU. Przeciwnych było 226 posłów z CDU/CSU.

Zobacz także:

Michał Piróg o adopcji dziecka: fajnie jest mieć rodzinę

Adopcja w 7 krokach. Jesteś zdecydowany? Poznaj szczegóły

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: TVN24, Tysol, Viva!

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Renata Przemyk opowiada o adopcji. „Przełom w moim życiu”

Renata Przemyk
Wikipedia: Lilly M - CC BY-SA 3.0

Polska wokalistka Renata Przemyk na swoim koncie ma ponad 500 tys. sprzedanych płyt, jest laureatką wielu nagród i aktywnie koncertuje. O swoim życiu prywatnym mówi jednak niewiele. W najnowszym wywiadzie dla magazynu „Viva!” dzieli się przeżyciami związanymi z adopcją córeczki – Klary.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Renata Przemyk: nie mogłam przestać się zachwycać

– Nie mogłam przestać się zachwycać i dziękować Bogu, że to się dzieje. I zaczął się kolejny przełom w moim życiu. Po całości. Od spraw głęboko duchowych na najwyższym poziomie po te na najniższym – zmienianie brudnych pieluch – ujawniła artystka.

Piosenkarka jest zdania, że decyzja o adopcji była najlepszą, jaką kiedykolwiek podjęła. Artystka zabrała córkę z pogotowania rodzinnego, gdy ta miała tylko osiem tygodni. – Myślę, że byłam tylko wykonawcą boskiego planu – mówiła na łamach Wysokich Obcasów Extra w 2012 roku.

Przemyk zdradziła również, że pierwsza zmiana pieluchy córeczki nie należała do przyjemności. – Zwymiotowałam! – ujawniła.

Renata Przemyk urodziła się w 1966 r. w Bielsku-Białej. Ma nie tylko ma adoptowaną córkę, gdy była dzieckiem, była przekonana, że rodzice ją adoptowali. Wynikało to z jej poczucia wyobcowania.

Gwiazdy i adopcja

Wśród polskich gwiazd, które zdecydowały się na adopcję można wymienić Agatę Młynarską, która wraz z mężem wychowała dwie córki z domu dziecka, czy Małgorzatę Foremniak, która również ma dwójkę adoptowanych dzieci – Milenę i Partyka.

Do zagranicznych sław, które adoptowały dzieci, zalicza się choćby amerykańska aktorka filmowa Sandra Bullock, czy aktorka i ambasadorka dobrej woli UNCHR Angelina Jolie.

Zobacz także:

Polskie gwiazdy, które adoptowały dzieci

Światowe gwiazdy adoptują dzieci – zestawienie, które wzrusza

Adopcja w 7 krokach. Jesteś zdecydowany? Poznaj szczegóły
Źródło: Viva!, Onet,

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Adopcja a niepłodność

adopcja a niepłodność
Adopcja często demaskuje niepłodność / fot. Pixabay

Po kilku latach bezskutecznych starań o ciążę u części par pojawia się myśl „chcemy adoptować dziecko”. Co mają wspólnego adopcja a niepłodność? Z jakimi stereotypami zderzają się osoby, które chcą adoptować dziecko?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Niepłodność to choroba cywilizacyjna, dotyka co piątą, a w niektórych kręgach już nawet do czwartą parę. To choroba wyjątkowa, ponieważ dotyczy dwóch osób. Jeżeli para przez 12 miesięcy bezskutecznie stara się o dziecko, można mówić o niepłodności. O niepłodności mówimy również po sześciu miesiącach bezowocnych starań w przypadku osób powyżej 35 roku życia.

Emocje związane z niepłodnością

Bardzo częstymi emocjami związanymi z doświadczeniami niepłodności jest bezradność, wstyd, poczucie porażki i poczucie wybrakowania. – To jest najczęstszy stereotyp, który dotyczy niepłodności, czyli obarczanie wstydem – wyjaśnia Magdalena Modlibowska, autorka książki „Odczarować Adopcję”, a prywatnie mama trójki dzieci.

Często na poziom poczucia wstydu bardzo duży wpływ ma społeczeństwo. Dyskomfort mogą powodować różne sytuacje, od niewinnych pytań rodziny, po rubaszne i przykre żarty kierowane do osób niepłodnych. Tego typu zdarzenia powodują chęć ukrycia porażek i życia z głęboko schowanym wstydem. Mimo starań, osoby niepłodne często czują się wybrakowane.

Emocje związane z adopcją

Pragnienie posiadania dziecka to pragnienie instynktowne, pierwotne. Kiedy para z różnych względów nie może mieć biologicznego potomstwa, często decyduje się na adopcję. Zgodnie ze słownikową definicją, jest to przysposobienie, usynowienie, czyli forma przyjęcia do rodziny osoby obcej, stwarzająca stosunek podobny do pokrewieństwa.

– To przyjęcie do serca, do rodziny dziecka, które zostało spłodzone przez inną parę rodziców – mówi Magda Modlibowska. Jak zaznacza, rozwinęłaby definicję jeszcze szerzej. – To też wychowywanie niebiologicznego dziecka – dodaje i przytacza przykład patchworkowcyh rodzin.

W procesie adopcji niezwykle ważną rolę odgrywa zrozumienie swoich emocji. Ekspertka porównuje przyjęcie dziecka do rodziny do uczuć towarzyszących przy pierwszej randce z ukochaną osobą. Odczuwamy wtedy ciekawość, radość, ekscytacja, lekkie zdenerwowanie.

Nieodłącznym elementem przy każdej adopcji będzie również moment pogodzenia się z historią dziecka. Uczucia temu towarzyszące można z kolei zestawić z emocjami związanymi z pierwszym spotkaniem rodziców ukochanej osoby. Te odczucia są już inne, będzie to lęk, niepewność, zdenerwowanie, obawa przed nieznanym. Te uczucia musimy zaakceptować, ponieważ nie mamy wpływu na sytuację. Podobnie jest z historią adoptowanego dziecka.

Dlatego niezwykle ważne jest, żeby zrozumieć, że adopcja jest przyjęciem dziecka razem z jego historią – zaznacza ekspertka.

Adopcja a stereotypy

Adopcja obudowana jest całym szeregiem stereotypów. Najbardziej powszechnym z nich jest przekonanie, że adopcja to bohaterstwo. – Oczywiście potrzebny jest altruizm, ale nie wstydzę się tego powiedzieć, że to z czym przyszłam do ośrodka adopcyjnego to był przede wszystkim egoizm – mówi Magdalena Modlibowska.

Ja przyszłam tam dlatego, że chciałam być mamą, a nie zbawiać świat i dzieci – dodaje. Takie narzucanie bohaterstwa adopcji często odbiera ludziom odwagę przysposobienia dziecka.

Kolejny stereotyp to ciężka procedura adopcyjna. – Myślę sobie, czy naprawdę ciężko było chodzić do ośrodka adopcyjnego na spotkania z psychologami, którzy pomagali nam zrozumieć samych siebie i znaleźć swoje własne motywacje po to, żebyśmy łatwiej wystartowali w rodzicielstwo? – zastanawia się. – Czy to faktycznie jest ciężka procedura?

Adopcja często obnaża niepłodność. Kolejny stereotyp łączy się z tym stwierdzeniem, bowiem niektórzy sądzą, że adopcja leczy niepłodność. – Adopcja sama w sobie jest lekiem na bezdzietność, ale nie na niepłodność – podkreśla ekspertka.

Adopcja a niepłodność – Konferencja „Siła kobiecości w macierzyństwie”

Wykładu Magdaleny Modlibowskiej Adopcja a niepłodność mogliśmy posłuchać podczas konferencji z okazji 10-lecia portalu ZapytajPolozna.pl . Impreza pod tytułem „Siła kobiecości w macierzyństwie” odbyła się 19 października w Warszawie. Podczas tego wydarzenia uczestnicy mogli wysłuchać ciekawych porad ekspertów oraz wziąć udział w tematycznych warsztatach.

Zobacz także:

Adopcja w 7 krokach. Jesteś zdecydowany? Poznaj szczegóły

Rokowania w leczeniu niepłodności – zobacz co mówią najnowsze dane udostępnione przez ESHRE

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Michał Piróg o adopcji dziecka: fajnie jest mieć rodzinę

Michał Piróg o adopcji dziecka
Instagram- @michalpirog

Michał Piróg, tancerz, choreograf i osobowość telewizyjna oraz jeden z najbardziej rozpoznawalnych homoseksualistów w Polsce. Nigdy nie ukrywał, że w przyszłości chciałby założyć rodzinę. W najnowszym wywiadzie dla „Faktu” zdradził, że w przeszłości poczynił nawet pewne kroki w stronę adopcji dziecka.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

– Kiedyś poczyniłem kroki w tym kierunku, ale to było poza Polską – wspomina w „Fakcie”. Planowaliśmy wtedy z partnerem ślub w Izraelu. Tam sytuacja jest inna i byłoby dużo łatwiej – zdradził.

Z planów założenia rodziny jednak nic nie wyszło, ponieważ Michał rozstał się ze swoim ówczesnym partnerem. Jak mówi, niedoszły mąż przestraszył się obowiązków wynikających z życia rodzinnego.

„W naszym kraju w ogóle nie jest łatwo”

– Jak nie masz rodziny, to jej sobie nie powiększysz – podsumował gorzko Piróg. – Nie rezygnuję jednak, póki mam dwie ręce, dwie nogi i umysł, mogę pracować i kiedyś założyć rodzinę, bo fajnie ją mieć. Zobaczymy, co życie przyniesie, ale wierzę,ze to się spełni. Na razie nie jest to możliwe, a w naszym kraju w ogóle nie jest łatwo. Nie ma więc co kombinować, bo to bez sensu.

Już kilka lat temu na łamach „Newsweeka” tancerz opowiadał o swoich marzeniach związanych z założeniem rodziny. Mówił wówczas, że w przyszłości nie wyklucza adopcji.

– To nie jest dobry czas, by mówić o adopcji dzieci. Wiadomo, że debata o związkach partnerskich rozbija się właśnie o lęk przed homoseksualnymi małżeństwami i adopcją przez takie pary dzieci. Tylko dlaczego dzieciom z sierocińców nie dać szansy na dom, na znalezienie ludzi, którzy będą je kochali jak własne? – komentował wówczas Piróg.

Zobacz także:

Adopcja w 7 krokach. Jesteś zdecydowany? Poznaj szczegóły

Międzynarodowa adopcja. Jak się do niej przygotować?

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Pudelek

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.