Przejdź do treści

Brytyjska Izba Gmin: „Tak” dla wykorzystania DNA osób trzecich w in vitro

Izba Gmin odpowiedziała się za wprowadzeniem możliwości stosowania kontrowersyjnych technik in vitro: wykorzystują one DNA trzech osób – dwóch kobiet i mężczyzny. Wielka Brytania może być pierwszym krajem, który zalegalizuje tę metodę.

Za umożliwieniem metody in vitro z wykorzystaniem DNA trzeciej osoby opowiedziało się 382 parlamentarzystów. Przeciw było 128. Już wcześniej partie zapowiedziały, że głosowanie w tej sprawie będzie zwolnione z dyscypliny partyjnej.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Nowa metoda tzw. wspomaganego rozrodu, która polega na wykorzystaniu niewielkiego fragmentu mitochondrialnego DNA trzeciej osoby, pozwoli na posiadanie zdrowych dzieci osobom z chorobami genetycznymi. Tylko około 0,1 proc. DNA dziecka miałoby pochodzić od drugiej dawczyni.

Jeśli za rządowym projektem opowie się także Izba Lordów, czego spodziewają się komentatorzy, to nowe przepisy mogą wejść w życie jeszcze w tym roku. Wielka Brytania stałaby się wówczas pierwszym krajem na świecie dopuszczającym tę nowatorską metodę.

Projekt zakłada, że kobieta, od której pochodzić będzie mitochondrialne DNA, traktowana będzie tak samo jak obecnie dawcy organów, a więc pozostanie anonimowa dla dziecka.

Celem nowych technik jest zapobieganie przenoszeniu chorób mitochondrialnych podczas wykonywania zabiegów in vitro. U niektórych kobiet mitochondria są wadliwe. Zakodowana jest w nich niewielka liczba 37 genów, które mogą zawierać wady genetyczne przenoszone przez matkę na potomstwo, zlokalizowane w mitochondrialnym DNA (mDNA).

Tego rodzaju mitochondrialne wady genetyczne często związane są z tkankami o wysokim zapotrzebowaniu energetycznym – mięśni szkieletowych lub układu nerwowego. Są to takie schorzenia jak neuropatia wzrokowa Lebera, neuropatia obwodowa z ataksją i barwnikowym zwyrodnieniem siatkówki oraz padaczka miokloniczna z nieprawidłowymi czerwonymi włóknami mięśniowymi. Statystycznie choruje na nie 1 na 15 000 osób.

Jak wyjaśnia Agencja Reutera, mDNA nie ma wpływu – w przeciwieństwie do DNA w jądrze komórkowym – na takie ludzkie cechy jak kolor włosów czy oczu, wygląd czy cechy osobowości. Jednak kontrowersje wywołuje fakt, że zmiana w mDNA byłaby trwała i przekazywana z pokolenia na pokolenie.

– To odważna, ale zarazem świadoma i dobrze rozważona decyzja parlamentu – mówiła podczas debaty wiceminister ds. zdrowia Jane Ellison. Jej zdaniem decyzja ta dla wielu rodzin jest „światełkiem w tunelu”.

Nie brakowało jednak przeciwników zalegalizowania kontrowersyjnej metody. – Nie można przewidzieć, jakie konsekwencje będzie miała ta decyzja. Wiadomo tylko tyle, że kiedy procedury, nad którymi debatujemy, zaczną być legalne, nie będzie już drogi powrotu – mówiła Fiona Bruce, parlamentarzystka Partii Konserwatywnej

Wcześniej za przyjęciem projektu opowiedział się premier David Cameron. – Uważam, że konieczne są dokładne badania nad tą metodą, ale jako rodzic, który miał niepełnosprawne dziecko, wiem, przez co przechodzą rodzice w takiej sytuacji. Jeśli nauka może pomóc w tej sytuacji, a wszystkie argumenty przemawiają na korzyść, uważam, że powinniśmy dać im możliwość skorzystania z tej metody – mówił. Poparcie dla rządowego projektu wyrazili też m.in. brytyjscy naukowcy nobliści oraz 40 naukowców z 14 innych krajów.

Wśród przeciwników tej metody sztucznego zapłodnienia są przedstawiciele Kościołów anglikańskiego oraz katolickiego, którzy w zeszłym tygodniu zabrali głos w tej sprawie. Według nich metoda ta nie jest ani etyczna, ani bezpieczna, i w dodatku wiąże się z niszczeniem embrionów.

Aktywiści z organizacji Human Genetics Alert przestrzegają też, że zalegalizowanie tej metody może stanowić furtkę do modyfikacji genetycznych ludzkich embrionów w przyszłości, nie tylko do celów zdrowotnych. – Jeśli już przekroczy się tę granicę wyznaczaną przez etykę, trudno będzie powstrzymać się przed kolejnymi krokami w kierunku „projektowanych dzieci” – powiedział BBC David King z Human Genetics Alert.

Metoda może być stosowana w przypadku ok. 10 zapłodnień rocznie

Oprócz kwestii natury etycznej przeciwko przełomowej metodzie wytaczane są argumenty dotyczące bezpieczeństwa. Część naukowców twierdzi, że sama procedura zapłodnienia z udziałem genów osoby trzeciej nie jest jeszcze dostatecznie zbadana i przetestowana, a tym samym nie powinno się jej reklamować jako w pełni bezpiecznej.

Zdaniem naukowców z Uniwersytetu Newcastle, którzy opracowali tę metodę, będzie ona miała zastosowanie tylko w niewielkiej liczbie przypadków, gdy wady DNA mogą powodować poważne konsekwencje dla dziecka. Ich zdaniem mowa tu o około 10 przypadkach rocznie w całej Wielkiej Brytanii.

TOK FM

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Absurdy dotyczące in vitro 2017 roku

in vitro rysunki

Specjalnie dla Was wybraliśmy 5 największych absurdów wypowiedzianych o in vitro w  2017 roku. Jakie są wasze typy?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

  1. Dzieci z in vitro są jak modyfikowane genetycznie truskawki

Takiego porównania użył podczas sesji krakowski radny PiS Adam Grelecki podczas dyskusji o finansowaniu przez samorząd procedury in vitro dla krakowian. Wówczas powiedział: „dzieci z in vitro są jak modyfikowane truskawki, bez smaku”.

Ten sam sam radny jest autorem drugiego powiedzenia…

2. Współczuję dzieciom, które muszą się bawić z dziećmi z in vitro

To również słowa, które padły z ust krakowskiego radnego PiS Adama Greleckiego, który powiedział do swoich kolegów z rady miejskiej: „Współczuję córce Krzysztonka, że musi się bawić z dziećmi z in vitro”.

W głowie mi się to nie mieści, by słyszeć takie słowa – mówi Małgorzata Jantos, krakowska radna z  Nowoczesnej, inicjatorka projektu uchwały o dofinansowaniu przez samorząd procedury in vitro. – Żeby dorosły człowiek, odpowiedzialny za swoje słowa mówił tak żenujące rzeczy. Brak mi słów. Wstyd, że to miało miejsce akurat w Krakowie mieście intelektualistów, słynące z wolności słowa.

3. In vitro to dzieci z bruzdą i cywilizacja śmierci

Podczas przygotowań łódzkiego samorządu do programu dofinansowania in vitro powołany został specjalny zespół. Zapisał się do niego między inny łódzki radny PiS  Tomasz Głowacki, który podczas wystąpienia prof. dr hab. Sławomir Wołczyński z Kliniki Rozrodczości i Endokrynologii Ginekologicznej Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku wyciągnął „Gościa Niedzielnego” i cytował tezy dotyczące in vitro.

Przeciwstawianie tez medycznych, naukowych przedstawianych przez niekwestionowany autorytet w tej dziedzinie z tezami zawartymi w gazetce kościelnej było czymś tak absurdalnym, że nikt nie wiedział jak to skomentować a sam profesor pewnie szukał ukrytej kamery na sali – komentuje sprawę Adam Wieczorek, łódzki radny miejski Platformy Obywatelskiej. – Na naszej sesji nie brak było również paradoksów, kiedy uchwalaliśmy program dofinansowania in vitro. Wówczas padały argumenty o dzieciach z bruzdami i cywilizacji śmierci. Nie ma sensu tego komentować.

4. Dzieci z in vitro są skazane na wady genetyczne

„Będąc genetykiem, znając mechanizmy powstawania różnych wad rozwojowych, zauważyłam, że wśród moich pacjentуw są dzieci z in vitro, które mają wady rozwojowe, które są spowodowane samą procedurą – to z kolei wypowiedź prof. dr hab. n. med. Aliny Midro z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku z V Konferencji Naukowej „Otoczmy Troską Życie”.

Pani Profesor Midro wykazała się kompletną ignorancją. W moich oczach jako genetyk jest skończona – skomentował w mediach społecznościowych prof. dr hab. n. med. Jacek Malejczyk, kierownik Katedry i Zakładu Histologii i Embriologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Wypowiedź prof. Midro jest tak skandaliczna, że aż ciężko to jakkolwiek skomentować. – uważa dr Karina Sasin, lekarka, naukowiec, aktywistka na rzecz praw reprodukcyjnych, doktorantka w Karolinska Institutet. – Skandaliczne jest, że lekarka, profesor, pracownik naukowy i dydaktyczny uczelni opowiada publicznie tak wierutne bzdury!

5. In vitro to zwykły kaprys i fanaberia

„In vitro to zwykły kaprys. Robi się je żeby można było wybrać płeć, żeby można było wybrać cechy, żeby można było połączyć swoją komórkę jajową np. z jakimś wielkim noblistą – powiedziała prof. Alina Midro”.

Leczenie niepłodności nie jest fanaberią, nie polega na doborze koloru oczu, wyborze płci czy stosowaniu nasienia Noblisty. Nie ma dowodów w piśmiennictwie, że sama procedura in vitro powoduje wady rozwojowe i można zauważyć je jako efekt leczenia tą metodą – napisali w swoim komentarzu do wypowiedzi prof. Midro: prof. dr hab. Marian Szamatowicz, prof. dr hab. Sławomir Wołczyński z Kliniki Rozrodczości i Endokrynologii Ginekologicznej Uniwersytet Medyczny w Białymstoku. Słynna już  bruzda u dzieci po in vitro przeszła do niechlubnej historii.

POLECAMY: In vitro i kebaby na nowej liście grzechów kościoła katolickiego

Jak uważasz?

Który z cytatów o in vitro uważasz za najbardziej absurdalny?

Cytat nr 1
Cytat nr 2
Cytat nr 3
Cytat nr 4
Cytat nr 5

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Przypinka z ananasami: ozdoba, za którą stoi mocny komunikat

Fot.: Pixabay.com – Ananas w okularach

Popularne serwisy społecznościowe w ostatnich tygodniach wypełniły się zdjęciami osób, których strój zdobi przypinka z uśmiechniętymi ananasami. Choć te wesołe owoce kojarzyć się mogą ze wzorami na wakacyjnych szortach, trend ten ma znacznie głębsze przesłanie. To wyraz wsparcia dla par, które zmagają się z niepłodnością i przechodzą przez procedurę in vitro.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Pomysłodawcą akcji jest magazyn IVF Babble, który postanowił w ten niecodzienny sposób pokazać parom cierpiącym na niepłodność, że nie są ze swoim problemem same.

Przypinka z ananasami: gadżet, który niesie nadzieję

Czemu znakiem akcji stała się para uśmiechniętych ananasów? IVF Babble podkreśla, że owoc ten od wielu stuleci uważany jest za symbol szczęścia, powodzenia i gościnności. Jakiś czas temu uznano go również za symbol społeczności osób starających się o dziecko.

Być może z powodu ciepła (…), które wspólnota TTC (z ang. trying to conceive – przyp. red.) oferuje sobie wzajemnie – wyjaśniają przedstawiciele IVF Babble..

Ostatecznie na oficjalny gadżet akcji wybrano przypinkę z parą uśmiechniętych ananasów. Ma ona symbolizować odważne kobiety i mężczyzn, którzy pokonują trudną drogę do rodzicielstwa, i pokazać im, że ich głos jest słyszany.

Silniejsi razem

Ważny przekaz szybko rozprzestrzenił się wśród użytkowników serwisów społecznościowych. Wkrótce Pinterest, Instagram, Facebook i Twitter zapełniły się tysiącami zdjęć przypinek, którym towarzyszy  hashtag: #IVFstrongertogether.

W akcję włączyły się też osoby medialne, m.in. prezenterki Fearne Cotton i Kate Thornton. Jednak to nie celebryci wpłynęli na sukces inicjatywy, a fakt, że niemal każdy z nas zna osobę, która cierpi na niepłodność.

Moja droga przyjaciółka właśnie Sara rozpoczęła swoją przełomową drogę. Zakładam ten badge z ananasem, by przekazać jej swoją siłę i miłość oraz wesprzeć inne kobiety, które zmagają się z niepłodnością” – napisała na swoim oficjalnym profilu Fearne Cotton. Do posta dołączyła hasło akcji i zdjęcie, na którym widnieje przypinka z ananasami.

Usłyszeć głos

Wśród uczestników akcji nie brakuje też osób, które same boleśnie doświadczyły samotności po kolejnych nieudanych próbach zajścia w ciążę.

Ile to razy siedziałam sama, czując niewyobrażalną samotność podczas swoich zmagań z niepłodnością i zastanawiając się, kto z osób wokół mnie również przez to przechodzi. Czemu nigdy nie porozmawiałam z samotną dziewczyną, która siedziała obok mnie w poczekalni w klinice? (…) Z pewnością mocny przekaz stojący za tą przypinką i społeczność, która się wokół niego tworzy, pozwoli nam poczuć się silniej i zacząć rozmowę” – napisała na swoim profilu Izzy Judd, muzyk i autorka autobiograficznej książki o zmaganiach z niepłodnością.

Przypinki z ananasami dostępne są m.in. na stronie IVFbabble.com.

Źródło: ivfbabble.com, yourtango.com

Przeczytaj też: Inteligentne narzędzia, które pomogą ci zajść w ciążę

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Kriokonserwacja – pod troskliwą opieką 

Wiele osób nadal nie zdaje sobie sprawy, jak ważnym etapem zabiegu in vitro jest zabezpieczenie zarodków w celu ich przechowywania, czyli kriokonserwacja. Wiedza i doświadczenie embriologów, którzy zajmują się właśnie tym etapem zapłodnienia pozaustrojowego, są szczególnie istotne. W nOvum uważa się, że procedura in vitro zostaje zakończona dopiero po transferze ostatniego zamrożonego zarodka. 

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zarodki, które nie zostały wykorzystane, czyli podane do macicy podczas transferu w 2.–3. lub 5. dobie od zapłodnienia, poddaje się procesowi zamrożenia w ciekłym azocie – jest to właśnie tzw. kriokonserwacja. Zarodki przebywają w kriostatach, czyli wielkich termosach utrzymujących temperaturę ok. -190 stopni, w warunkach monitorowanych 24h/ dobę, i czekają na odpowiedni moment na transfer.

Czas przechowywania embrionów nie wpływa na powodzenie leczenia, czego najlepszym dowodem są narodziny zdrowej dziewczynki po leczeniu rodziców w warszawskiej klinice nOvum. W 2001 roku urodził się jej „brat bliźniak”, ona zaś przyszła na świat… 11 lat później!

Kriokonserwacja zarodków – dlaczego wszystkie laboratoria embriologiczne mrożą zarodki?

„Dlatego, że jest to obecnie jedyna znana nauce metoda umożliwiająca przechowywanie i przeżycie zarodków poza organizmem matki – mówi dr Katarzyna Kozioł, Senior Clinical Embryologist ESHRE, embriolog kliniczny PTMRiE, dyrektor ds. medycznych nOvum. –Zarodki bardzo dobrze znoszą przechowywanie. Mamy już w nOvum ponad 5200 ciąż po kriotransferach i dzieci urodzone z zarodków, które były przechowywane 10, 11, a nawet 15 lat!”.

Jak odbywa się proces przywracania zarodków do życia?

Kriobiolog przygotowujący do transferu przechowywane zarodki ociepla je do temperatury naturalnie panującej w macicy kobiety. Następnie zarodki są przenoszone do inkubatorów i specjalistycznych pożywek. Przez kolejne godziny biolog obserwuje je, czekając na sygnały świadczące o podjęciu przez nie funkcji życiowych. W nOvum ponad 90% zarodków pomyślnie przechodzi ten etap” – mówi dr Kozioł. Zarodki, podobnie jak w naturze, mogą rozwijać się wzorcowo lub trochę mniej sprawnie. Embriolog ocenia je zgodnie ze standardami PTMRiE. Oceny tej nie należy jednak traktować jako „wyroczni” co do dalszego rozwoju zarodka i ciąży. W nOvum obserwujemy zdrowe i pięknie rozwijające się dzieci urodzone z zarodków, których szanse (oceniane zgodnie ze standardami laboratoryjnymi) nie były zbyt wielkie.

Czytaj też: Jakość i bezpieczeństwo priorytety w in vitro

Czy decyzja o in vitro jest równoznaczna z koniecznością zamrożenia większej liczby zarodków?

Niekoniecznie, chociaż nawet przy zapłodnieniu jednej komórki należy liczyć się z ewentualnością zamrożenia zarodka. Dzieje się tak np. gdy z powodu choroby kobiety lub innych wydarzeń losowych transfer nie może się odbyć. Przed zapłodnieniem komórek jajowych każda para powinna podjąć przemyślaną decyzję, jaką liczbę zarodków chce utworzyć, jak wyobraża sobie swoją rodzinę, ile dzieci chciałaby i może mieć. Oprócz zarodków można zamrozić komórki jajowe – należy jednak podkreślić, że nie przechowują się one równie dobrze. Działania związane z planowaniem rodziny powinny być podejmowane świadomie, najlepiej po rozmowie z lekarzem prowadzącym, który może pomóc w podjęciu wyważonych decyzji.

Co może dać parze zamrożenie zarodków? 

„Oczywiście zwiększa szansę na pierwszą i kolejne ciąże z jednej pełnej procedury leczenia, bez konieczności powtarzania stymulacji i punkcji jajników – mówi dr Kozioł. – W nOvum uznajemy procedurę zapłodnienia pozaustrojowego za zakończoną, gdy wykorzystane zostaną wszystkie zarodki oczekujące na transfer. Wtedy oceniamy tzw. cummulative pregnancy rate, czyli odsetek ciąż na cykl leczenia z wykorzystaniem świeżych i mrożonych zarodków. Jak wynika z danych Ministerstwa Zdrowia, cumulative pregnancy rate w nOvum utrzymywał się na poziomie 61%! To ogromny sukces zespołu!” – słyszymy.

Co, jeśli para po latach zdecyduje jednak, że nie chce lub nie może mieć więcej dzieci, a w klinice znajdują się ich zamrożone zarodki?

Taka para przekazuje je do przyjęcia przez inną parę starającą się o dziecko. Jest to jedyne – poza autologicznym wykorzystaniem – rozwiązanie, ponieważ zarodki nigdy nie są niszczone. Dla pary bezskutecznie starającej się o ciążę możliwość przyjęcia darowanego zarodka to często jedyna szansa na donoszenie ciąży i urodzenie dziecka.

Konsultacja: mówi dr Katarzyna Kozioł, Senior Clinical Embryologist ESHRE, embriolog kliniczny PTMRiE, dyrektor ds. medycznych nOvum.

POLECAMY: Niezwykłe badania nad ludzkim zarodkiem

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Brak rozwoju zarodka – przyczyny i objawy

Niekiedy po zapłodnieniu dochodzi do braku rozwoju zarodka. Czy kobieta odczuwa objawy braku zagnieżdżenia się zarodka? Co może być tego przyczyną – radzi lekarz.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Brak rozwoju zarodka – objawy

Niestety w przypadku starań naturalnych, na etapie zapłodnienia, podziałów komórkowych i implantacji zarodka, kobieta nie odczuwa żadnych symptomów, które mogłyby mówić o tym, czy procesy przebiegają właściwie lub nie.

– W sytuacji, gdy para poddawana jest procedurze in vitro, możliwości weryfikacji jest nieco więcej – przede wszystkim po transferze zarodka co kilka dni przeprowadza się badania laboratoryjne, które lekarzowi umożliwiają ocenę wczesnej ciąży i ewentualne podanie leków, które będą sprzyjały jej rozwojowi – prof. dr hab. n. med. Krzysztof Łukaszuk, specjalista endokrynologii ginekologicznej i rozrodczości, kierownik Klinik Leczenia Niepłodności INVICTA.

Przyczyny niezagnieżdżenia się zarodka

Zdaniem eksperta należy rozróżnić dwa czynniki, które na tym etapie mogą wpływać na brak ciąży:

  • nieprawidłowości w rozwoju zarodka, które na ogół prowadzą do zatrzymania podziałów i jego obumarcia,
  • zaburzenia implantacji, czyli problemy z zagnieżdżeniem się zarodka w śluzówce macicy.

Czytaj też: Kiedy widać zarodek na badaniu USG?

Nieprawidłowy rozwój zarodka

W pierwszym przypadku, przyczyną najczęściej jest jakość gamet – komórek jajowych i plemników. Znaczenie w tym kontekście może mieć wiek partnerów (szczególnie kobiety), obciążenie genetyczne, nieprawidłowości parametrów nasienia.

– Jeśli para nie była dotąd leczona z powodu niepłodności, zalecana jest kompleksowa diagnostyka i kobiety i mężczyzny – mówi prof. dr hab. n. med. Krzysztof Łukaszuk, specjalista endokrynologii ginekologicznej i rozrodczości, kierownik Klinik Leczenia Niepłodności INVICTA. – W tym przeprowadzenie badań nasienia (ogólne i specjalistyczne, np. fragmentacja DNA plemników), badań ogólnych, hormonalnych (u pacjentki m.in. poziom AMH i Inhibiny B), obrazowych (USG narządu rodnego, ocena liczby pęcherzyków antralnych).

W przypadku pacjentów leczonych metodą in vitro, bardzo wiele wniosków nt. przyczyn zaburzeń w rozwoju zarodka można wyciągnąć z przebiegu procedury i procesów obserwowanych w laboratorium embriologicznym.

Najczęstszym powodem zaburzeń rozwoju zarodków są czynniki genetyczne. Jeśli lekarz potwierdzi ryzyko takich problemów, w kolejnych programach zapłodnienia pozaustrojowego rozważyć można przeprowadzenie diagnostyki preimplantacyjnej PGD i podanie do macicy zarodków bez stwierdzonych nieprawidłowości w DNA. Takie rozwiązanie znacznie zwiększa szansę na ciążę i narodziny zdrowego dziecka. Jeśli przyczyny leżą gdzie indziej, w zależności od sytuacji można np. rozważyć zastosowanie specjalnie wzbogaconych podłóż hodowlanych lub innych zaawansowanych procedur w czasie leczenia.

Wśród najczęstszych przyczyn zaburzeń na etapie implantacji – poza nieprawidłowościami genetycznymi, gdzie rozwiązaniem są badania PGD zarodków – wymienić należy:

  1. zaburzenia hormonalne w poziomach estradiolu lub progesteronu,
  2. nieprawidłowe tzw. okno implantacyjne – to sytuacja, gdy nie ma synchronizacji między dojrzałością śluzówki macicy a momentem rozwoju zarodka,
  3. nadmierna aktywność skurczowa macicy, która uniemożliwia lub znacznie utrudnia rozwój wczesnej ciąży.

    Zaburzenia implantacji a problemy z zagnieżdżeniem zarodka

    W przypadku podejrzenia zaburzeń implantacji należy przeprowadzić szczegółowe badania – poza weryfikacją ryzyka genetycznego (najczęstszą przyczyną braku implantacji są problemy genetyczne), przeprowadza się badania hormonalne, ocenę receptywności endometrium (histopatologiczną., molekularną), a także badanie kurczliwości macicy.
    – W zależności od stwierdzonej przyczyny, w leczeniu wprowadza się odpowiednią suplementację np. hormonalną, indywidualnie wyznacza moment transferu, a także stosuje dodatkowe procedury np. wlewy z leków, które hamują nadmierną kurczliwość – informuje prof. dr hab. n. med. Krzysztof Łukaszuk, specjalista endokrynologii ginekologicznej i rozrodczości, kierownik Klinik Leczenia Niepłodności INVICTA. – W nielicznych przypadkach niepowodzenie po transferze może wynikać z czynnika immunologicznego. Przyczynę niepowodzeń należy zweryfikować w pogłębionej diagnostyce i ew. wprowadzić odpowiednią do wniosków terapię.

W każdym przypadku możliwość kontynuacji działań oceniana jest indywidualnie przez lekarza. Czasem wskazane jest szybkie rozpoczęcie dalszego leczenia, a w niektórych przypadkach warto zastosować dodatkowe procedury (np. wpływające na jakość komórek jajowych – podanie czynników wzrostowych do jajników lub aktywacja tkanki jajnikowej), które mogą wydłużyć okres przerwy między stymulacjami nawet do 5 miesięcy. Dużo zależy od tego, czy mówimy o cyklach ze stymulacją (pełny program in vitro), czy podaniu zarodków wcześniej poddanych mrożeniu.

Konsultacja: prof. dr hab. n. med. Krzysztof Łukaszuk, specjalista endokrynologii ginekologicznej i rozrodczości, kierownik Klinik Leczenia Niepłodności INVICTA.

POLECAMY: Ciąża pozamaciczna i jej wpływ na płodność

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.