Przejdź do treści

Brak macicy to nie wyrok.

mrkh
fot. Fotolia

Z dr Lizą Johannesson z University of Guthenburg o MRKH i przeszczepach macicy rozmawia Jolanta Drzewakowska

Co to jest MRKH?

Zespół Mayera-Rokitansky’ego-Küstera-Hausera, w skrócie nazywany zespołem Rokitansky’ego lub zespołem MRKH, to zespół wad rozwojowych, obejmujący wrodzony brak lub znacznego stopnia niedorozwój macicy i pochwy. Wada ta dotyka jedną na cztery do pięciu tysięcy kobiet, nie jest to więc niezwykle rzadkie schorzenie. Wykrywa się je zazwyczaj dopiero w wieku nastoletnim, gdy dziewczynka nie dostaje miesiączki. W takiej sytuacji jednym z przeprowadzanych badań jest USG, podczas którego okazuje się, że pacjentka nie ma macicy. Zazwyczaj jajniki zbudowane są normalnie, funkcjonuje również wydzielanie hormonów, więc nie ma zauważalnych różnic w wyglądzie.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jak MRKH wpływa na życie seksualne?

Cechą charakterystyczną tego zespołu jest bardzo skrócona pochwa, czasami jej brak. W miejscu, w którym powinna się znajdować pochwa, jest tylko fałd skóry. Jednym ze sposobów naprawy tej sytuacji jest rozszerzenie tego fałdu, tak by kobieta mogła prowadzić normalne życie płciowe.Można to robić samodzielnie – podczas stosunków seksualnych pochwa się rozciąga – ale można także poddać się zabiegowi operacyjnemu.

Czyli są wszystkie zewnętrzne cechy płciowe: wargi sromowe, łechtaczka?

Tak, tylko pochwa jest mniejsza. W momencie, gdy pochwa zaistnieje w pełnym rozmiarze, stosunki seksualne przestają odbiegać od normy.

Czy z brakiem macicy mamy do czynienia tylko w przypadku MRKH, czy mogą być też inne przyczyny?

Gdy dzieje się tak z innych przyczyn, zazwyczaj istnieje jakiś zalążek macicy, choć może być on źle ukształtowany. Mówimy o przypadkach, gdy brak macicy jest wrodzony, bo przecież można stracić ten narząd z różnych przyczyn, np. w związku z rakiem szyjki macicy czy rakiem macicy. Czasami podczas porodu dochodzi do nadmiernego krwawienia, które również może skutkować operacyjnym usunięciem macicy. Zdarza się też, że wyściółka macicy nie jest odpowiednio uformowana, co uniemożliwia donoszenie ciąży.

Czy brak macicy i brak pochwy jest chorobą?

Kobieta bez macicy jest całkowicie zdrowa, natomiast jednostką chorobową jest bezpłodność/niepłodność, które można leczyć.

Jaki jest cel przeszczepu macicy?

Jedynym powodem jest chęć donoszenia zdrowej ciąży i urodzenia zdrowego dziecka.

W jaki sposób pacjentki są kwalifikowane do takiego zabiegu?

Do tej pory w Szwecji mieliśmy tylko dziewięć takich przypadków [poza Szwecją – tylko dwa: w Arabii Saudyjskiej oraz Turcji – przyp. red], na razie jest to więc mała grupa pacjentek. Podstawowym powodem, który skłania do przeprowadzenia takiego zabiegu jest bezpłodność wynikająca z braku macicy.

Kobieta powinna mieć świadomość istnienia alternatywnych rozwiązań macierzyństwa: adopcji lub surogacji, urodzenia dziecka przez matkę zastępczą, co jest dopuszczalne w niektórych krajach. Dopiero wówczas można rozpocząć dyskusję na temat przeszczepu macicy.

Pacjentka, u której rozpatrujemy takie rozwiązanie, musi być zdrowa, nie może mieć żadnych schorzeń, które mogłyby narazić ją na komplikacje podczas zabiegu. Nie jest wymagane, aby miała stałego partnera, ale musi mieć zamrożone zarodki z własnych komórek jajowych, aby po pomyślnym przeszczepie możliwe było dokonanie zapłodnienia metodą pozaustrojową.

Jak wygląda operacja?

Jest bardzo długa. Dawczynie są żyjące, więc wszystko odbywa się dwutorowo. Najpierw przeprowadzana jest operacja dawczyni, a zaraz potem – pacjentki przyjmującej organ. Operacja dawczyni trwa ok. 10–12 godzin. Dokonujemy nacięcia pośrodku powłok brzusznych i wyjmujemy macicę wraz ze wszystkimi długimi naczyniami krwionośnymi po obu stronach. Trzeba to zrobić bardzo ostrożnie, bo wszystkie struktury, wszystkie tkanki muszą pozostać nienaruszone. Wyjmujemy macicę, przygotowujemy naczynia krwionośne i w rękach lub w małej miseczce przenosimy do drugiej sali operacyjnej, gdzie dokonujemy wszczepienia. Musimy połączyć wszystkie naczynia krwionośne z naczyniami u pacjentki przyjmującej organ – trochę jak hydraulicy. Po pomyślnie przeprowadzonym zabiegu podczas badania ginekologicznego nie widać, że macica jest przeszczepiona.

Dlaczego zdecydowaliście się na żywe dawczynie?

W Turcji podczas przeszczepu skorzystano z organu nieżyjącej dawczyni, natomiast w Arabii Saudyjskiej – z żyjącej. My przed podjęciem decyzji przeprowadziliśmy badania. Podstawowym założeniem jest to, że nie może być żadnego zagrożenia dla dawczyni. Staraliśmy się określić stopień ryzyka i z badań wynikało, że jest ono bardzo małe. Ważne jest również to, że Szwecja jest niewielkim krajem, więc potencjalna podaż dawczyń macic jest niewielka. Nie mieliśmy możliwości skorzystania z narządów nieżyjących dawczyń. Poza tym w przypadku przeszczepu macicy chcemy wiedzieć, kim jest dawczyni, jaki jest stan jej zdrowia. Korzystanie z macic od żyjących dawczyń ma również tę dodatkową korzyść, że operację można dokładnie zaplanować. W momencie, gdy dawczyni i biorczyni znajdują się w tym samym miejscu, nie trzeba jechać po organ, który podczas transportu mógłby stracić swą przydatność.

Jako pierwsi na świecie przeszczepiliście macicę matki do córki.

Tak, w sumie pięć dawczyń to były matki, teściowa, jedna starsza siostra i przyjaciółka rodziny.

To dla mnie duże zaskoczenie, że przeszczepia się stary organ młodej osobie.

Tak naprawdę macica to tylko pojemnik, mięsień, a hormony ciążowe pochodzą z jajników należących do młodej dziewczyny. Około 50. roku życia zaczyna się menopauza, ale mieliśmy też dawczynie po menopauzie. Próbowaliśmy stymulować ich macice, aby zobaczyć, czy da się je ponownie „obudzić” i czy pod wpływem hormonów kobiety zaczną ponownie miesiączkować. I to się udało.

Czy przeszczep macicy od spokrewnionego dawcy zwiększa szanse powodzenia?

Zasada ta dotyczy wszystkich przeszczepów, ponieważ pomiędzy spokrewnionymi osobami istnieje podobieństwo immunologiczne. Taki organ przypomina nasze własne narządy. Niebezpieczeństwo odrzucenia przez organizm jest nieco mniejsze, nie ma więc konieczności stosowania immunosupresji w tak dużym natężeniu.

Czy były jakieś nieudane przeszczepy?

Tak. Zrobiliśmy dziewięć transplantacji i w dwóch przypadkach trzeba było usunąć macicę.

Po jakim czasie od operacji można podać zarodki?

Zaleca się, by odczekać przynajmniej rok, ponieważ to podczas pierwszych dwunastu miesięcy organizm najczęściej odrzuca przeszczepiony organ. Nie należy więc wprowadzać czynników, które mogłyby zaburzać jego działanie.

Czy zapłodnienie odbywa się za pomocą procedury in vitro?

Tak. Procedurę w zasadzie przeprowadza się przed przeszczepem, pobiera się komórki jajowe, powstaje zarodek, który podaje się po upływie roku. Dzieje się tak z dwóch powodów. Po pierwsze, nie przeszczepiamy jajników, więc wszczepiona macica nie komunikuje się z nimi w naturalny sposób i komórki jajowe nie mogłyby zejść. Po drugie, nawet w przypadku normalnej metody zachodzenia w ciążę trzeba na to trochę poczekać. A my nie możemy czekać, nie chcemy, aby ten przeszczepiony organ kobieta nosiła zbyt długo. Należy go usunąć jak najszybciej po spełnieniu swojej funkcji.

Czy po przeszczepie macicy kobieta musi zażywać lek immunosupresyjne? Jaki to ma wpływ na utrzymanie ciąży oraz urodzenie zdrowego dziecka?

Po przeszczepie macicy pacjentki muszą być poddawane immunosupresji, jak po każdym innym przeszczepie, ale wiemy już sporo na temat skutków przyjmowania tego typu leków, ponieważ przeszczepy wykonuje się już od lat 50. XX wieku. Wiele kobiet po przeszczepach innych organów rodziło dzieci. Być może niektóre z nich rodzą się trochę wcześniej, niektóre są trochę mniejsze, ale nie ma to wpływu na stan ich zdrowia.

Pani kolega z zespołu, dr Mats Brännström, powiedział: „Myślę, że najlepszą nagrodą – efektem naszej pracy – będą narodziny żywego i zdrowego dziecka jednej z naszych pacjentek”. Czy jesteście blisko takiej nagrody?

Tak, nie możemy jednak ujawnić szczegółów ze względu na dobro pacjentek. Zapewniam, że gdy tylko urodzi się żywe i zdrowe dziecko, będziemy o tym informować.

Czy te kobiety mogą normalnie funkcjonować, czy też muszą całą ciążę spędzić w szpitalu?

Funkcjonują normalnie. Były w szpitalu przez cztery dni po przeszczepie, a teraz pracują, kochają się, uprawiają sport – żyją pełnią życia, tak jak przed zabiegiem.

Czy po urodzeniu dziecka przeszczepiona macica będzie usuwana, czy może „poczekać” na kolejne dziecko?

Początkowo mieliśmy zamiar usuwać macicę zaraz urodzeniu pierwszego dziecka, ale teraz zaczynamy się wahać. Zdecydowaliśmy, że możliwe będzie zostawienie tego organu na drugą ciążę, jeśli kobieta będzie tego chciała. Natomiast ciąże te muszą nastąpić dosyć szybko po sobie.

Czy takie zabiegi mają medyczny sens? Przecież wspominała Pani, że te kobiety są zdrowe, a bez macicy można prowadzić wartościowe życie…

Często spotykamy się z pytaniem: dlaczego przeprowadzać takie zabiegi, skoro można np. adoptować dziecko. Myślę, że nie należy tego przeciwstawiać. Kobiety powinny mieć wybór. Nie uważam, że kobieta powinna być skazana tylko na jedną opcję. Coś, co jest dobrym rozwiązaniem dla jednej osoby, może być nieodpowiednie dla drugiej. Naszym celem jest to, aby zabieg był jak najbardziej bezpieczny, i nasze doświadczenie pokazuje, że jest to możliwe.

CZYTAJ TAKŻE:  Urodziłam się bez macicy

Co skłoniło Panią do zajęcia się akurat tą grupą pacjentek?

Na początku byłam sceptyczna. Kiedy jednak spotkałam się z kobietami, które tak desperacko pragnęły mieć własne dziecko i donosić własne ciąże zrozumiałam, jak silna i ludzka jest to potrzeba. Trudno im było odmówić. Dostrzeganie sukcesów takiego przedsięwzięcia jest naprawdę niesamowite. Jedna z pacjentek z MRKH powiedziała: „Przez całe życie czułam się jak odmieniec, nareszcie mam nadzieję i szansę, by być jak inni ludzie”.

Jedynego w Polsce wywiadu Liza Johannesson udzieliła nam w trakcie 1st International Meeting on MRKH w Warszawie (2014), podczas którego  była gościem specjalnym. Rozmowa została opublikowana w 5 numerze pierwszego poradnikowego pisma dla osób starających się o dziecko „Chcemy Być Rodzicami”. Magazyn nadal do kupienia w dobrych salonikach prasowych.

CZYTAJ TAKŻEUrodziła dziecko po przeszczepie macicy, teraz znów jest w ciąży!

zdjęcia: Peter Beym

Jolanta Drzewakowska

redaktor naczelna Chcemy Być Rodzicami, jedynego pisma poradnikowego dla osób starających się o dziecko. Z wykształcenia prawnik i coach. Matka dwójki dzieci.

Kobieta po przeszczepie macicy urodziła dziecko. Pierwszy taki przypadek w USA

urodziła dziecko po przeszczepie macicy
fot. Fotolia

Kobieta, której przeszczepiono macicę, wydała właśnie na świat dziecko.  Jest to pierwszy taki przypadek w Stanach Zjednoczonych.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Niezwykły poród odbył się w Centrum Medycznym Uniwersytetu Baylor w Dallas. Niezwykły, ponieważ mama chłopczyka miała przeszczepioną macicę. Lekarze określają ten poród jako przełomowe wydarzenie dla medycyny.

Przygotowywaliśmy się do tego od dawna – mówi ginekolog dr Liza Johannesson, ekspertka z Baylor.

Dziecko przyszło na świat dzięki cesarskiemu cięciu. Chłopczyk jest zdrowy. – Przyjąłem już wiele porodów w swoim życiu, ale ten był wyjątkowy – mówi dr Robert T. Gunby Jr. z Centrum Medycznego w Dallas.

– Kiedy zacząłem karierę lekarską nie mieliśmy nawet USG, a teraz przeszczepiamy macice i przyjmujemy takie porody – dodaje.

– Oprócz przyjścia na świat moich dzieci, to jest najbardziej ekscytujący poród, w jakim uczestniczyłem – mówi z kolei transplantolog dr Gregory J. McKena.

Zobacz także: Urodziła dziecko po przeszczepie macicy, teraz znów jest w ciąży!

Kobieta w USA urodziła dziecko po przeszczepie macicy

Dawczynią macicy jest 36-letnia pielęgniarka Taylor Siler, matka dwójki dzieci. Kobieta i jej mąż nie planowali już powiększenia rodziny i zdecydowali, że pomogą innej kobiecie pragnącej zostać mamą. – W mojej rodzinie są osoby, które walczyły o ciążę, to nie jest w porządku – podkreśla Siler. Biorczyni macicy pragnęła pozostać anonimowa.

W Baylor pacjentki są w wieku od 20 do 35 lat, natomiast wiek dawczyni powinien się wahać od 30 do 60 lat. Wyjęcie narządu z ciała dawczyni zajmuje zazwyczaj ok. 5 godzin, następnie pięć trwa przeszczepienie macicy do ciała pacjentki.

– Sam przeszczep macicy od żywej dawczyni jest wyjątkowo trudną operacją chirurgiczną wymagającą niezwykle doświadczonego zespołu ginekologów, transplantologów oraz wspierających ich anestezjologów, patologów, położników oraz pielęgniarek i położnych. Kluczowym etapem jest połączenie naczyń krwionośnych z pobranego narządu z naczyniami krwionośnymi biorczyni- to właśnie na tym etapie najczęściej dochodzi do powikłań skutkujących koniecznością usunięcia przeszczepionej macicy – tłumaczy dr Karina Sasin, lekarka, naukowczyni i aktywistka na rzecz praw reprodukcyjnych.

Zobacz wywiad z dr Lizą Johannesson

Sukces okupiony wieloma nieudanymi próbami

W Baylor zaplanowano w sumie 10 przeszczepów macicy. Do tej pory przeprowadzono osiem operacji, niestety trzy z nich się nie powiodły. W rozmowie z magazynem „Time” klinika potwierdziła, że kolejna kobieta po przeszczepie jest w ciąży.

– Sukces amerykańskiego zespołu kierowanego przez dr. Lizę Johannesson został okupiony wieloma nieudanymi próbami. Szczegółowe dane nie zostały jeszcze opublikowane, jednak nieoficjalnie wiemy, że u nawet połowy z 10 pacjentek poddanych przeszczepowi nastąpiła konieczność usunięcia przeszczepionego narządu właśnie z powodu wspomnianych zaburzeń ukrwienia. Narodziny zdrowego chłopca są jednak niebagatelnym sukcesem, a jeżeli ciąża u kolejnej pacjentki również zakończy się sukcesem potwierdzi to, że zespół z Teksasu osiągnął biegłość w przeszczepach macicy i może w pełni konkurować ze Szwedami – dodaje dr Karina Sasin.

Udane przeszczepy macicy przeprowadzono już w Szwecji. Lekarze z Uniwersytetu w Goteborgu pracują nad tym od kilkunastu lat, a dzięki ich pracy urodziło się już kilkoro dzieci.

Zobacz także: Co nowego w przeszczepach macicy?

Co mówią lekarze na temat tego niezwykłego porodu?

O opinię na temat porodu po udanym przeszczepie macicy zapytaliśmy dr Karinę Sasin oraz amerykańską naukowczynię, badaczkę MRKH i założycielkę fundacji Beautiful You – Amy Lossie.

Jestem zachwycona pracą całego zespołu. To świetna wiadomość,  po raz pierwszy procedura została (skutecznie – red.) powtórzona. W naukowym ujęciu kolejna udana próba ma kluczowe znaczenie dla zrównoważonego rozwoju przeszczepów macicy na całym świecie – mówi o narodzinach chłopca Amy Lossie.

Nasuwa się pytanie, czy przeszczep macicy może okazać się szansą na posiadanie potomstwa dla kobiet z MRKH, czy też ze względu na bardzo duże koszty leczenia pozostanie jedynie eksperymentalną metodą leczenia.  – To trudne pytanie. W USA in vitro z pomocą surogatki jest legalne. Kobiety z zespołem MRKH, które zdecydują się na in vitro i surogację nie będą w stanie nosić pod sercem swojego dziecka i doświadczyć porodu. Jednak jest to bezpieczny sposób na posiadanie biologicznego potomstwa.

Amy Lossie uważa, że przeszczepy macicy przestaną być jedynie eksperymentalną metodą leczenia. Ekspertka zwróciła jednak uwagę na wysokie koszty leczenia, które nie są refundowane przez państwo.

– W USA większość ubezpieczeń zdrowotnych zapewnia pracodawca. Istnieje tylko kilka firm (np. Apple, Google itp.), które pokrywają koszty leczenia niepłodności. Większość ubezpieczeń dostępnych w USA nie obejmuje takich usług – dodaje. – W Baylor poszukuje się sposobów na refundację procedury, która waha się w granicach 350 tys. do 500 tys. dolarów (nie wliczając badań klinicznych).

– Jestem optymistką. Uważam, że przeszczepy będą szerzej dostępne. Obawiam się jednak powstania pewnego rodzaju medycznej dysproporcji, w której procedura będzie możliwa wtedy, gdy masz odpowiednie fundusze – zaznacza ekspertka.

„Rok 2014 przyniósł prawdziwy przełom w medycynie rozrodu”

 Głos w sprawie przełomowego wydarzenia zajęła dr Karina Sasin.
Do niedawna jedyną postacią niepłodności, której nie potrafiliśmy leczyć był brak macicy. Rok 2014 przyniósł prawdziwy przełom w medycynie rozrodu: narodziny pierwszego dziecka z przeszczepionej macicy. Dokonał tego zespół prof. Matsa Brannstroma z Sahlgrenska Academy/Sahlgrenska University Hospital w Goteborgu. Do dnia dzisiejszego jego zespół przyczynił się do przyjścia na świat ośmiorga dzieci u kobiet, które uprzednio uznawano za bezpłodne. Podobne badania kliniczne prowadzone są w wielu krajach na całym świecie, a liczbę dokonanych przeszczepów szacuje się na około 50. Sukcesem, czyli narodzinami zdrowego dziecka pochwalić mogą się tylko zespoły ze Szwecji i USA, choć w Brazylii i Czechach udało się osiągnąć ciąże kliniczne – mówi dr Karina Sasin.
– Reasumując, każde kolejne narodziny po przeszczepie macicy są wydarzeniem wyjątkowym dla pacjentki, jej rodziny, oraz dla wszystkich pacjentek z zespołem MRKH, gdyż przybliża nas do wprowadzenia przeszczepu macicy jako standardowej metody leczenia. Na razie nie w Polsce, ale u najbliższych sąsiadów (Czechy, Niemcy, Szwecja) już tak – dodaje.

Zespół MRKH

Większość kobiet, które kwalifikują się do przeszczepu macicy cierpi na zespół Mayera-Rokitansky’ego-Küstera-Hausera, czyli w skrócie MRKH. Jest to zespół wad rozwojowych, obejmujący wrodzony brak lub znacznego stopnia niedorozwój macicy i pochwy.

Wada ta dotyka jedną na cztery do pięciu tysięcy kobiet, nie jest to więc niezwykle rzadkie schorzenie. Wykrywa się je zazwyczaj dopiero w wieku nastoletnim, gdy dziewczynka nie dostaje miesiączki.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Time

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.