Przejdź do treści

„Botoks” na teście z religii. Licealiści uczą się, że in vitro to „głęboka niegodziwość”

Test z religii na podstawie filmu Botoks
Fot.: arch. M.K.

Jedno z tyskich liceów przeprowadziło na lekcji religii „test dotyczący problemów moralnych zawartych w filmie Botoks”. Wśród zdań, które uczniowie mieli uzupełnić odpowiednimi wyrazami, znalazło się m.in. takie, które określa techniki wspomaganego rozrodu jako „głęboko niegodziwe”.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

„Test wartości moralnych na podstawie filmu Botoks”, który mieli do rozwiązania licealiści z Tych, uwzględnił cztery części: „Dziecko jako dar”, „Aborcja”, „In vitro”, „Eutanazja”, „Antykoncepcja”, „Wolny związek” i „Wykroczenia przeciwko czystości”. Cały test polegał na uzupełnieniu ideologicznych tekstów odpowiednimi wyrazami. Te podano niżej. Od razu w odpowiednich formach gramatycznych – dla ułatwienia, i z hashtagami – by zainteresować młodych odbiorców.

Nowoczesność zakończyła się jednak na formie; w treści było znacznie bardziej tradycyjnie. Dużo uwagi poświęcono m.in. technikom wspomaganego rozrodu. Już na starcie uczniowie dowiedzieli się, że embrion „ma prawo do bezwarunkowego szacunku, jaki należy się istocie ludzkiej”. Tymczasem – jak napisano – metoda in vitro zakłada, że „nie zasługuje on na pełny szacunek z tego powodu, że staje się rywalem wobec pragnienia, które trzeba zaspokoić”.

W innych fragmentach testu licealiści przeczytali, że metoda zapłodnienia pozaustrojowego „stosowana jest jak gdyby ludzki embrion był po prostu zbiorem komórek, które są używane, selekcjonowane i odrzucane”.

Moralność jak z billboardów pro-life

Uczestnicy testu z religii dowiedzieli się też, że techniki wspomaganego rozrodu są „moralnie niedopuszczalne”. Część z nich, zakładająca dawstwo nasienia lub komórek jajowych czy macierzyństwo zastępcze, określono wręcz jako „głęboko niegodziwą”. „Techniki te pozostają w sprzeczności z wyłącznym prawem małżonków do stania się ojcem i matką wyłącznie dzięki sobie” – czytamy w jednym z fragmentów testu. Z innego akapitu jasno wynika, że para, która decyduje się na taką metodę, „oddaje życie i tożsamość embrionów w ręce lekarzy i biologów, wprowadza panowanie techniki nad pochodzeniem i przeznaczeniem osoby ludzkiej”. Tymczasem „tego rodzaju panowanie samo w sobie sprzeciwia się godności i równości, które winny być uznawane zarówno w rodzicach, jak i w dzieciach”.

W „teście dotyczącym problemów moralnych zawartych w filmie Botoks” napisano też, że niepłodność jest krzyżem, który powinna godnie nieść dotknięta nią para. „Ewangelia ukazuje, że bezpłodność fizyczna nie jest absolutnym złem. Małżonkowie, którzy po wyczerpaniu dozwolonych środków medycznych cierpią na bezpłodność, złączą się z krzyżem Pana, źródłem wszelkiej duchowej płodności. Mogą oni dać dowód swojej wielkoduszności, adoptując opuszczone dzieci lub pełniąc ważne posługi na rzecz bliźniego” – czytamy dalej. A to tylko niektóre fragmenty kilkustronicowego dokumentu, który odniósł się też do kwestii masturbacji, orientacji seksualnej czy eutanazji.

Jeden obraz warto tysiąca (wulgarnych) słów

Chociaż podejście katechetów do kwestii praw reprodukcyjnych i seksualnych jest dobrze znane, w powyższym teście z religii najbardziej zaskakuje fakt, że oparto go o problemy, które przedstawia film Patryka Vegi. Jak to możliwe, że reżyser kojarzony z prymitywną, pełną wulgarności i przemocy rozrywką stał się ulubieńcem katechetów? Z pewnością pomogło jego spektakularne nawrócenie i głośne deklaracje, że Botoks to film misyjny i „starcie ciemności ze światłem”.

„Prawda”, którą rozświetla Vega, nie ma jednak zbyt dużego powiązania z faktami. Film sugeruje m.in., że w szpitalach pracuje niewykwalifikowany, skorumpowany i zdemoralizowany personel, na oddziałach dochodzi do gwałtów, powszechnie dokonuje się aborcji (sic!), a płód umiera po niej na tacy lub dusi się go poduszką. Na okrasę dostajemy sceny zoofilskie i urokliwe bon moty w stylu: „Każdy lekarzyk ma swój cmentarzyk”.

Vega twierdzi jednak, że wszystkie sytuacje z filmu miały miejsce naprawdę, a za scenariuszem stoi sam… Bóg, który dał twórcy natchnienie. W jednym z wywiadów przyznał jednak, że „ważne tematy trzeba przemycać w sposób przebiegły”.

– Trzeba być roztropnym jak wąż i czystym jak gołębica. Chcąc dotrzeć do wielu ludzi, muszę dostarczyć im przede wszystkim dobrej rozrywki, a dopiero przy okazji mogę spróbować przemycić jakieś ważne przesłanie – mówił w rozmowie z Gazetą Polską.

Wszak jeden obraz znaczy więcej niż tysiąc słów – nie jest szczególnie istotne, czy ma coś wspólnego z prawdą.

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Ma dwie macice. Jej ciąża to przypadek jeden na 500 milionów!

Dwie macice, podwójna ciąża
fot. Pixabay

Wieść o ciąży bliźniaczej bywa dla rodziców źródłem zaskoczenia i podwójnej radości. Bohaterka tej historii również oczekiwała bliźniąt, jednak jej ciąża była inna niż wszystkie. To przypadek jeden na 500 milionów!

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jennifer Ashwood i jej mąż Andrew mieli już kilkuletnią córkę, kiedy dowiedzieli się, że na świat wkrótce ma przyjść ich kolejne dziecko. Tym razem Jennifer spodziewała się bliźniąt.

Jakież było zdziwienie lekarzy, kiedy podczas badania odkryli, że Jennifer ma w swoim ciele dwie macice… i w każdej z nich rozwija się płód! Małżeństwo dowiedziało się o tym w 20. tygodniu ciąży podczas badania USG.

– Dwie macice w jednym ciele to rzadki przypadek. Jednak zapłodnione jajeczka w obu macicach należy już chyba rozpatrywać w kategorii cudu. Myślisz, że znasz dobrze swoje ciało, tymczasem okazuje się, że niewiele wiesz – mówi Jennifer.

Zobacz także: Bliźnięta urodzone w różnych latach. Jak to się stało?

Dwie macice, podwójna ciąża

Jest to przypadek jeden na 500 milionów, a na świecie w podobnej do Jennifer sytuacji było dotychczas mniej niż sto kobiet. Taka anomalia może podnosić ryzyko poronienia i przedwczesnego porodu.

Na szczęście w przypadku Ashwood dzieci rozwijały się prawidłowo i w 34. tygodniu ciąży za pomocą cesarskiego cięcia na świat przyszły bliźnięta- chłopczyk o imieniu Piran i dziewczynka Poppy. Z powodu żółtaczki dzieci spędziły dwa tygodnie w szpitalu. Po tym czasie cała rodzina wróciła do domu.

– Mamy teraz niezły harmider – przyznaje Jennifer. – Nie śpimy wiele, jednak sądzę, że sytuacja wyglądałaby podobnie również przy jednym dziecku – dodaje.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Daily Mail

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Cięcie cesarskie z obawy przed sporem sądowym? Zobacz, czego boją się lekarze

cięcie cesarskie z obawy przed sporem sądowym
fot. Pixabay

Jak wynika z najnowszych badań, niemal 70 proc. lekarzy przeprowadzających cesarskie cięcie może podejmować decyzję o operacji z obawy przed sporem sądowym.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Choć porody naturalne są bezpieczniejsze dla kobiety i dziecka oraz niosą mniejsze ryzyko powikłań,  cesarskie cięcie cieszy się dużym powodzeniem zarówno wśród pacjentek, jak i personelu medycznego.

Eksperci podkreślają jednak potrzebę przyjrzenia się powodom, dla których lekarze tak często wykonują tego typu operację, często bez żadnych uzasadnionych z medycznego punktu widzenia przesłanek.

Zobacz także: Jak wygląda cesarskie cięcie? Zobacz film!

Cięcie cesarskie z obawy przed sporem sądowym

Badania na ten temat przeprowadzono na Trinity College w Dublinie. Naukowcy prześledzili 34 badania na temat podejścia lekarzy i położnych do cesarskiego cięcia w 20 krajach. Zgodnie z danymi z Irlandii i Wielkiej Brytanii, strach przed konsekwencjami prawnymi był w przypadku 67 proc. lekarzy powodem, dla którego wykonywali cesarskie cięcie. Obawy te wiązały się z komplikacjami, które mogły się wydarzyć podczas porodu siłami natury.

Jako inne powody wykonania operacji personel medyczny wymieniał swoje osobiste poglądy, wysokie ich zdaniem ryzyko, jakie niesie poród naturalny i postrzeganie cesarskiego cięcia jako bezpiecznej i pewnej opcji, która pozwala uniknąć ryzyka wystąpienia nietrzymania moczu lub wypadanie pochwy po zwykłym porodzie.

Wykazano, że płeć, wiek, doświadczenie zawodowe personelu oraz wyposażenie szpitala nie miały tu znaczenia. Naukowcy wysnuli również wniosek, że możliwość kontroli porodu to atrakcyjna opcja dla lekarzy, którzy w przeciwnym razie musieliby czekać długie godziny na poród naturalny.

Zobacz także: Cesarskie cięcie a otyłość u dzieci. Zobacz, co mówią badania

„To poważny problem”

– Na całym świecie rośnie liczba przeprowadzanych cesarskich cięć zwłaszcza u kobiet, które rodzą po raz pierwszy. To poważny problem, ponieważ poród siłami natury jest bezpieczniejszy i wiąże się z mniejszym ryzykiem wystąpienia komplikacji – mówi Sunita Panda, autorka badań.

– To badanie daje odpowiedź na pytanie, dlaczego zjawisko wciąż się rozrasta. Z naszych analiz wynika, że główny wpływ ma tu obawa przed sporem wynikającym o decyzji lekarzy – oznajmiła Sunita Panda.

W swojej pracy Panda wykorzystała 34 badania z udziałem ponad dziewięciu tysięcy lekarzy i położnych w latach 1992-2016. Jej odkrycia opublikowano w czasie PLOS ONE.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Daily Mail, Medical Press

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Dlaczego choruję na Hashimoto? O najczęstszych objawach i przyczynach choroby opowiada dr Izabella Wentz

Hashimoto- wywiad z dr Izabellą Wentz
fot. Unsplash- Kinga Cichewicz

Z doktor Izabellą Wentz, autorką książki „Hashimoto. Jak w 90 dni pozbyć się objawów i odzyskać zdrowie”, farmaceutką, rozmawiała Jolanta Drzewakowska.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jak często występuje choroba Hashimoto?

Na chorobę Hashimoto cierpi 13–28% populacji, w zależności od rodzaju przeprowadzonych badań. Jest to najczęstsza choroba autoimmunologiczna i przyczyna niedoczynności tarczycy w Stanach Zjednoczonych. Jest do ośmiu razy bardziej powszechna wśród kobiet i często nie zostaje rozpoznana.

Czym jest Hashimoto?

Hashimoto to choroba autoimmunologiczna, która ma wpływ na gruczoł tarczycy. System odpornościowy chorego rozpoznaje tarczycę jako intruza i zaczyna ją atakować. Jeżeli będzie ją atakować przez długi czas, tarczyca ulegnie zniszczeniu i nie będzie już mogła wyprodukować wystarczającej ilości hormonów, co poskutkuje niedoczynnością tarczycy.

Zobacz także: Jak rozpoznać chorobę Hashimoto?

Jakie są objawy Hashimoto?

Do objawów zalicza się stany lękowe, depresję, poronienia, zwiększenie masy ciała, spowolnienie umysłowe, apatię, zmęczenie, uczucie chłodu, wypadanie włosów, suchość skóry, zaparcia, skurcze mięśni, nieregularne miesiączki, niepłodność, osłabienie.

Jak można zdiagnozować tę chorobę?

Aby zdiagnozować Hashimoto, należy wykonać badania krwi, USG tarczycy, dobrze też jest zrobić dodatkowo biopsję tarczycy. Badania krwi są najprostsze i najbardziej dostępne dla większości ludzi – wśród nich polecam wykonać testy THS, FT3, FT4, przeciwciała anty-TPO.

Jakie jest konwencjonalne podejście do choroby?

Jeżeli tarczyca nie produkuje wystarczającej ilości hormonów, w konwencjonalnym podejściu pacjentowi podaje się syntetyczne hormony tarczycy. To podejście nie powstrzymuje jednak rozwoju choroby, pomija podstawowe przyczyny i zaburzenia obecne przy tej chorobie, co często prowadzi do sytuacji, w której pacjent nadal zmaga się z objawami.

Zobacz także: Co jeść przy chorobie Hashimoto – dieta bezglutenowa, paleo, a może zgodna z grupą krwi?

Jakie są główne przyczyny Hashimoto?

Odkryłam, że istnieje sześć różnych przyczyn Hashimoto, a wśród nich należy wymienić nietolerancje pokarmowe, niedobór składników odżywczych, niezdolność radzenia sobie ze stresem, podatność organizmu na działanie toksyn, zespół nieszczelnego jelita i przewlekłe infekcje.

Do „typowych” objawów niedoczynności tarczycy należą wzrost masy ciała, nietolerancja na zimno, wypadanie włosów, zmęczenie i zaparcia. Chory jest uwięziony w błędnym kole przeciążonego systemu immunologicznego, niedoczynności nadnerczy, dysbakteriozy jelit, zaburzeń trawienia, stanów zapalnych i zaburzeń uwalniania hormonów tarczycy. Cykl ten będzie powodował coraz więcej objawów, dopóki nie przerwie go zewnętrzny czynnik.

Większość chorych na Hashimoto będzie również cierpieć na refluks, niedobory składników odżywczych, anemię, zespół nieszczelnego jelita, nietolerancje pokarmowe, problemy z dziąsłami, hipoglikemię.

Zmiana stylu życia, o której mowa w mojej książce, ma na celu zlikwidowanie tego błędnego koła krok po kroku. Zaczynamy od najprostszych modyfikacji, eliminując „zapalniki” i naprawiając uszkodzone systemy w celu przywrócenia równowagi i pozwalając tym samym naszemu ciału na regenerację.

Zobacz także: Wpływ witaminy D na chorobę Hashimoto

Dlaczego kobiety częściej chorują na Hashimoto?

Dużą rolę odgrywają żeńskie hormony w trzech ważnych momentach życia kobiety – co oznacza, że z większym ryzykiem wystąpienia Hashimoto mamy do czynienia podczas dojrzewania, w trakcie ciąży i menopauzy. Hormony płciowe, a zwłaszcza estrogeny i prolaktyna, pełnią istotną funkcję w modulowaniu układu immunologicznego i mogą wpływać na choroby autoimmunologiczne.

Estrogeny mogą również zmieniać zapotrzebowanie na hormony tarczycy i przyczynić się do powstania choroby autoimmunologicznej, zwłaszcza gdy występują niedobory składników odżywczych.

Prolaktyna, która wydzielana jest w okresie karmienia piersią, może być również podwyższona u osób z Hashimoto i przyczynić się do niepłodności i pojawienia się przeciwciał przeciwtarczycowych.

Według innej teorii, do rozwoju choroby przyczyniają się produkty do pielęgnacji ciała, które zawierają toksyny. Kobiety używają średnio 12 takich produktów, a mężczyźni tylko sześciu.

Istnieje jeszcze teoria adaptacji fizjologicznej, która sugeruje, że w naszych ciałach rozwijają się choroby chroniczne w celu dostosowania się do życia w określonym środowisku, odgrywają więc rolę ochronną. Nasze ciała ewoluowały lub zostały zaprogramowane w taki sposób, by osiągnąć dwa główne cele: po pierwsze, aby przetrwać, a po drugie, aby się rozmnażać i zapewnić gatunkowi przetrwanie.

Wróćmy jednak do zagadnienia częstszej zapadalności kobiet na choroby autoimmunologiczne. Wiemy, że ciężar wydania na świat nowego życia spoczywa na kobiecie. To oznacza, że będzie ona szczególnie wrażliwa na cechy środowiska, aby zyskać pewność, że nastąpił odpowiedni czas do reprodukcji. Ponadto ciąża to duży szok dla organizmu, a ten potrzebuje odpowiednich zasobów. Jeżeli są one niewystarczające, łatwiej będzie przetrwać, jeśli nie będziesz w ciąży. Niepłodność jako skutek uboczny choroby tarczycy być może służy temu, aby przetrwać.

Do naszego ciała dociera wiadomość: „nie jesteś tu bezpieczna, to nie jest dobry czas na prokreację. Pomogę ci przetrwać ciężką zimę poprzez spowolnienie metabolizmu. To pozwoli ci na przybranie wagi w czasie, gdy zapasy pożywienia są małe. Sprawię też, żebyś czuła zimno i zmęczenie, abyś nie wychodziła ze swojej jaskini. Dzięki temu będziesz bezpieczna”.

Zobacz także: Woda dla chorych na Hashimoto? Sprzedają ją w Polsce!

Czy jest różnica między objawami choroby Hashimoto u kobiet i u mężczyzn?

Oprócz uczucia zmęczenia, nietolerancji na zimno, przyrostu wagi i „typowych” objawów przy Hashimoto i niedoczynności tarczycy u mężczyzn można zaobserwować spadek libido, depresję, wysoki poziom cholesterolu, zmniejszoną częstotliwość porannych erekcji, trudności z zapuszczeniem zarostu, problemy z erekcją czy spadek masy mięśniowej. Mogą się również pojawić problemy z płodnością. Niektóre z tych objawów mogą się wiązać z niskim poziomem testosteronu.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Hashimoto- wywiad z dr Izabellą Wentz

Ekspert

Dr Izabella Wentz

Doktor farmacji, międzynarodowa ekspertka w zakresie chorób tarczycy – sama od 2009 roku ma zdiagnozowaną chorobę Hashimoto. Jest autorką bestsellerów z listy New York Timesa. Doktor Wentz zajmuje się zwiększaniem świadomości na temat chorób autoimmunologicznych, prowadząc warsztaty i szkolenia dla pacjentów oraz lekarzy.

Jolanta Drzewakowska

redaktor naczelna Chcemy Być Rodzicami, jedynego pisma poradnikowego dla osób starających się o dziecko. Z wykształcenia prawnik i coach. Matka dwójki dzieci.

„Z brodą czuję się szczęśliwsza niż kiedykolwiek”. Odważne wyznanie kobiety z PCOS

kobieta z brodą Nova Galaxia
fot. Facebook @Nova

Jest zwyczajną 26-latką, która interesuje się modą i makijażem. Od innych kobiet różni się tym, że… zapuszcza bujną brodę. Swój szczególny wygląd zawdzięcza chorobie, którą po latach wstydu i upokorzenia zaakceptowała.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Nova Galaxia to pochodząca z Virginii Amerykanka, która od lat choruje na zespół policystycznych jajników.

Zobacz także: Owłosienie przez PCOS uniemożliwiało jej normalne funkcjonowanie. Jedno wydarzenie zmieniło jej życie

Kobieta z brodą

Galaxia zaczęła miesiączkować w wieku 11 lat, jednak po roku miesiączka zniknęła i już nigdy się nie pojawiła. Lekarze zdiagnozowali u nastolatki PCOS. W wieku 15 lat na twarzy dziewczyny zaczęło się pojawiać wyraźne owłosienie.

Z powodu swojego wyglądu Nova miała ogromne kompleksy i nikomu nie mówiła o chorobie. Aby uniknąć nieprzyjemnych komentarzy ze strony rówieśników, codziennie przed wyjściem do szkoły dokładnie się goliła.

– Wstawałam wcześnie i udawałam, że muszę wziąć prysznic, jednak prawda była taka, że musiałam się ogolić, bo nie znosiłam swojego wyglądu – wspomina Nova Galaxia.  – Bałam się, że jeżeli ktoś zobaczy mój zarost, uzna mnie za dziwaka – dodaje.

Zobacz także: 3 podstawowe pytania o PCOS – kto, dlaczego, jak?! Znasz odpowiedzi?

PCOS – co to takiego?

PCOS to zaburzenie hormonalne dotykające coraz większą liczbę kobiet w wieku rozrodczym. Dokładna przyczyna powstania tej choroby nie jest do końca znana.

Podejrzewa się jednak, że duże znaczenie ma tu genetyka. Najczęściej w rodzinie takiej kobiety są krewne- matka, ciotka lub siostry, które również cierpią na PCOS.

Do najczęstszych objawów PCOS zalicza się brak lub nieregularne miesiączki, owłosienie w nietypowych miejscach, trądzik, nadwagę i w końcu problemy z zajściem w ciążę.

Na PCOS wskazywać może np. zbyt duża liczba pęcherzyków uwidocznionych w jajnikach, problem z metabolizmem glukozy, insulinooporność czy nadmiar androgenów.

Zobacz także: Ryzyko zaburzeń psychicznych przy PCOS

Te wydarzenia zmieniły jej życie

Nastawienie Galaxii do swojej choroby zmieniło się w 2012 roku, kiedy zaczęła się spotykać ze swoją obecną partnerką Ash Byrd.

Po kilku tygodniach randek Nova wyjawiła drugiej połówce swój sekret. – Będę cię kochać niezależne od wszystkiego – odpowiedziała na to Ash. To ona zachęciła dziewczynę, aby pokazała światu swoje prawdziwe oblicze.

– Uwielbiam jej brodę. To część naszego związku – podkreśla 25-letnia Ash, która jest modelką.
–Owszem, ludzie zatrzymują się, gapią się na nas i zadają Galaxii pytania o jej płeć, jednak ona nigdy dotąd nie była tak szczęśliwa i jestem z tego dumna – dodaje.

Kolejnym punktem zwrotnym w życiu Galaxii był coming out Harnaam Kaur, 24-letniej brytyjskiej modelki, również cierpiącej na PCOS. W ubiegłym roku Kaur pojawiła się na pierwszych stronach gazet za sprawą swojej bujnej brody i odważnego wyznania o swojej chorobie.

Nova Galaxia wraz ze swoją partnerką Ash Byrd // fot. Facebook @Nova

Zobacz także: Ćwiczenia przy PCOS. Jak skutecznie zawalczyć o sylwetkę

„Ludzie oskarżają mnie, że udaję kobietę”

W październiku 2017 Nova ostatecznie pożegnała się żyletką i zaczęła zapuszczać zarost. – Na początku było to trochę przerażające, jednak teraz uwielbiam moją brodę. Codziennie ją myję, pielęgnuję i upewniam się, że jest pięknie uczesana – wyznaje Galaxia.

– Ludzie nie mówią o PCOS, choć jest to częsta przypadłość i pragnę, by kobiety zdawały sobie sprawę, że nie są z tym samym – dodaje.

Kobieta dosyć często spotyka się jednak z negatywnymi reakcjami otoczenia.  – Online dostaję dużo okrutnych komentarzy od obcych osób i trolli internetowych – wyznaje.

– Ludzie oskarżają mnie, że udaję kobietę albo myślą, że jestem transpłciowa, jednak nie dbam o to. Transpłciowość to żaden wstyd i obraza, jednak ja się z tym nie utożsamiam. Jestem lesbijką – wyjaśnia.

– W każdym razie z moją hipsterską brodą czuję się szczęśliwsza niż kiedykolwiek. Jestem z kimś, kogo kocham i kto wspiera moje decyzje – mówi Galaxia.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Daily Mail

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.