Przejdź do treści

Bezpieczeństwo a poród w domu

fotolia-89076276-s.jpg

Kanadyjscy naukowcy udowodnili, że domowy poród z udziałem położnej jest równie bezpieczny, a nawet oszczędniejszy niż rodzenie w szpitalu.

Badacze z University of British Columbia w latach 2001 – 2004 obserwowali dwa typy porodów. Pierwszy z nich odbywał się w domu i udział w nim brała wykwalifikowana położna. Natomiast drugi miał miejsce w szpitalu, choć matka spełniała kryteria, aby móc rodzić w domu.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Wyniki badań były zaskakujące. Porody w warunkach domowych okazały znacznie oszczędniejsze niż te w szpitalu. W ciągu pierwszych 28 dni od przyjścia dziecka na świat metoda ta kosztowała o 2338 dol. mniej niż poród szpitalny. Natomiast udział położnej zamiast lekarza to kolejna oszczędność – 2541 dol.

Cięcie kosztów na tym się nie kończy. Różnica dotyczyła także pierwszego roku życia malucha. Wynosiła 810 dol. w porównaniu do rodzenia w szpitalu w obecności położnej i 1146 – w obecności lekarza. Zdaniem naukowców to dowód na bezpieczeństwo porodu domowego dla zdrowia dziecka.

Wykazali również, że rodzenie w domu to mniej potrzebnych interwencji i zbliżona częstość powikłań.

„Staramy się dostarczać dane, które będą przydatne dla podejmowania decyzji na poziomie ustalania polityki zdrowotnej oraz na poziomie indywidualnym. Chcemy, aby kobiety same dokonywały najlepszych wyborów” – skomentowała badania autorka opublikowanej w PLOS ONE pracy, prof. Patricia Janssen.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Testy płodności kobiet nie są do końca wiarygodne – twierdzą naukowcy. Zobacz dlaczego?

Fot. fotolia
Fot. fotolia

Testy płodności oceniające zdolność kobiety do zajścia w ciążę, nie spełniają tej obietnicy – twierdzą autorzy badań, o których informuje „Journal of the American Medical Association”.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Testy rezerwy jajnikowej zostały opracowane na potrzeby klinik wykonujących zabiegi in vitro. Dzięki pomiarowi poziomu odpowiednich hormonów we krwi (AMH, FSH), miały oceniać ilość dostępnych komórek jajowych, a co za tym idzie – podatność kobiety na terapię. W tej roli się sprawdzają. Jednak zaczęto je reklamować jako metodę przewidywania szans na zajście w ciążę. I to pojawia się pewna nieścisłość!

Dlaczego testy na płodność mogą być nie do końca wiarygodne?

Badania na testach AMH przeprowadził zespół prof. Anne Z. Steiner z University of North Carolina w Chapel Hill, USA. Włączono do nich 750 kobiet w wieku od 30 do 44 lat, u których nie stwierdzono wcześniej niepłodności i które próbowały zajść w ciążę od nie więcej niż trzech miesięcy.

Jak się okazało, niski poziom AMH lub wysoki poziom FSH – hormonów związanych z rezerwą jajnikową – nie miały związku z prawdopodobieństwem zajścia w ciążę w ciągu najbliższego miesiąca, półrocza czy roku.

Eksperci podkreślają, że wiele kobiet z niską rezerwą jajnikową zachodzi w ciążę bez problemu, podczas gdy mające znacznie lepsze wyniki testu mogą potrzebować wiele czasu i wymagać leczenia. Wyniki testu są więc niemiarodajne, jeśli chodzi o samo stwierdzenie niepłodności, mogą natomiast być przydatne przy wyborze odpowiedniej terapii in vitro.

Źródło: PAP, Rynekzdrowia.pl

POLECAMY:
Rezerwa jajnikowa – czyli po co robić test AMH?

5 faktów o testach owulacyjnych

5 nietypowych objawów niepłodności

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Chlamydia – bezpłatne badania

Chlamydia

Centrum płodności FertiMedica w Warszawie zaprasza  na bezpłatne badania w kierunku infekcji C. trachomatis.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Z bezpłatnej diagnostyki w kierunku zakażenia bakterią trachomatis można skorzystać we wrześniu 2017 roku. Badanie wykonywane jest metodą PCR, materiałem do badania jest wymaz pobrany z kanału szyjki macicy. Diagnostyka wykonywana jest w ramach badań naukowych dotyczących występowania chlamydiozy w grupie kobiet leczonych z powodu niepłodności.

Kryterium włączenia do badania:

  • Kobiety w wieku od 18 do 45 lat aktualnie leczące niepłodność.

Kiedy nie możesz zrobić badania na chlamydię?

Przeciwwskazaniem do pobrania badania jest:

  • krwawienia z dróg rodnych (np. miesiączka),
  • przyjmowanie w okresie 48 godzin przed pobraniem wymazu leków dopochwowych,
  • przyjmowanie w ciągu ostatnich 7 dni przed pobraniem wymazu antybiotyków lub innych środków przeciwdrobnoustrojowych.

Oferta ważna jest do wyczerpania puli badań.

Więcej informacji znajdziesz na stronie: www.fertimedica.pl

POLECAMY:
Chlamydia ogranicza płodność – zobacz, co mówi ekspert!

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Nieleczona endometrioza może doprowadzić do trwałej niepłodności [WIDEO]

Fot. fotolia
Fot. fotolia

Endometrioza dotyka nawet co dziesiątą kobietę w wieku rozrodczym i często zaburza zdolność prokreacyjną. Zobacz jakie daje objawy, jak zdiagnozować chorobę i jak ją leczyć?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Co to jest endometrioza?

Endometrioza objawia się umiejscowieniem ognisk błony śluzowej macicy poza jamą macicy, co wywołuje olbrzymi ból. Przewlekły stan zapalny może doprowadzić do zrostów w obrębie jajowodów i zaburzyć zdolność prokreacyjną kobiety.

Endometrioza – coraz więcej kobiet cierpi jej powodu

Na endometriozę cierpi od 5 do 10 proc. kobiet w wieku rozrodczym, ale dotyka również dziewcząt. Szacuje się, że na całym świecie choroba występuje u blisko 180 milionów kobiet, również młodych i bardzo młodych. Diagnozuje się ją nawet w 80 proc. przypadków przewlekłego bólu miednicy i u 50 proc. kobiet niepłodnych.

Endometrioza polega na występowaniu fragmentów błony śluzowej, które normalnie są zlokalizowane w jamie macicy, poza jamą macicy – mówi dr n. med. Robert Bartkowiak z kliniki Premium Medical. – Najczęściej te ogniska pojawiają się w okolicach jajników, jajowodów i więzadeł łączących macicę ze strukturami miednicy mniejszej. I te ogniska błony śluzowej raz w miesiącu krwawią, tak jak błona śluzowa w jamie macicy.

Skutki endometriozy: problemy z zajściem w ciążę

Wewnętrzne krwawienia doprowadzają do przewlekłych stanów zapalnych i zrostów w jamie miednicy. Rozwijają się również bolesne guzki endometrialne. Zapalenie w obrębie jajowodów może uszkodzić plemniki i jajniki, a także utrudnić ich ruch. W efekcie chore kobiety mogą mieć problem z zajściem w ciążę.

Objawy endometriozy

Głównym objawem endometriozy jest przewlekły ból w miednicy, szczególnie w okresie okołomenstruacyjnym. Dyskomfort może również pojawić się w trakcie współżycia płciowego. Jeżeli ogniska błony śluzowej macicy są zlokalizowane w okolicy ostatniego odcinka jelita lub pęcherza moczowego, ból pojawia się również przy wypróżnianiu. W niektórych przypadkach endometrioza przebiega bezobjawowo.

Jak zdiagnozować endometriozę?

– Podstawowym badaniem diagnostycznym jest USG wykrywające nawet niewielkie ogniska endometriozy występujące często poza jajnikami, na przykład w okolicy przestrzeni odbytniczo-pochwowej. To dotyczy endometriozy głęboko naciekającej, która jest najbardziej dotkliwą formą choroby dla pacjentek – tłumaczy dr n. med. Robert Bartkowiak.

Standardem w ostatecznym rozpoznawaniu endometriozy jest laparoskopia, czyli endoskopia ginekologiczna. Zabieg ten stosuje się również w leczeniu choroby.

– Jest to metoda mało inwazyjna, polegająca na wykonaniu niewielkich nacięć na skórze, wprowadzeniu kamery i narzędzi do operacji. Dzięki temu pacjentki nie mają wykonywanej laparotomii, czyli nie mają przecinanych wszystkich powłok brzusznych,  jak w sposób klasyczny – dodaje lekarz.

W trakcie laparoskopii usuwa się ogniska endometriozy, w tym torbiele i zrosty w obrębie jamy miednicy. Metoda ta zmniejsza dolegliwości bólowe i poprawia wskaźniki płodności pacjentek. U kobiet, które nie planują zajść w ciążę, możliwe jest również stosowanie farmakoterapii, jednak objawy choroby zwykle nawracają po zakończeniu podawania leków.

Skutki nieleczonej endometriozy

Nieleczona endometrioza postępuje. Zmiany zapalne i zrosty w obrębie jajowodów nasilają się, uniemożliwiają skuteczną owulację i zaburzają zdolność do prokreacji.

Źródło: Newseria

ZOBACZ WIDEO:

POLECAMY:

Endometrioza. Historia kobiet z całego świata.

5 wskazówek, jak facet może pomóc przy endometriozie

Tu dostępny najnowszy numer magazyny Chcemy Być Rodzicami

 

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Hormony płodności kontra rak piersi – najnowsze badania

Hormony a rak piersi

Hormony, od których zależy płodność, mogą sprzyjać nowotworom. Poziom stężenia progesteronu i estrogenu może zwiększać ryzyko zachorowania na raka– wskazują najnowsze badania.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Płodność kobiety zależy od dwóch hormonów: estrogenu i progesteronu. Niestety, mogą one nie tylko zapewniać przetrwanie życia, ale też szkodzić – odgrywają ważną rolę w rozwoju nowotworów: piersi, jajników i macicy – wskazują najnowsze badania.

Wyniki opublikowano na łamach czasopisma „Lancet”.

Czy wiesz, że poziom hormonów zależy od ilości posiadanej energii?

Stężenia progesteronu i estrogenu zależą nie tylko od cech wrodzonych – genetycznych, ale też w większym stopniu, od dostosowania się organizmu do warunków panujących w otoczeniu –  informuje międzynarodowy zespół koordynowany przez prof. Grażynę Jasieńską, kierującą Zakładem Zdrowia i Środowiska na Wydziale Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Im organizm ma więcej energii, tym wyższy jest poziom hormonów płciowych. Rośnie szansa posiadania potomstwa, ale jednocześnie zwiększa się ryzyko zachorowania na nowotwór.

Badacze potwierdzają to przykładem. Bardzo dobrze odżywione kobiety zamieszkujące USA mają prawie dwa razy więcej progesteronu, niż kobiety żyjące w ubogiej Demokratycznej Republice Konga.

Niedobory w organizmie obniżają płodność

Szanse na urodzenie i wychowanie potomka zależą od zmagazynowanych w ciele kobiety zasobów. U człowieka potrzeba ich szczególnie wiele: ze względu na duży mózg, powolny wzrost i dojrzewanie.

Nic dziwnego, że niedobory zasobów obniżają płodność, a także poziom hormonów płciowych.

Przy ograniczonych zasobach energii narodziny dziecka są bowiem, z punktu widzenia ewolucji, ryzykownym przedsięwzięciem.

Zdaniem naukowców nie chodzi tylko o bieżącą sytuację – na płodność wpływają też okoliczności, w jakich wzrastała i dojrzewała matka. „Warunki w trakcie rozwoju człowieka kształtują poziom wyjściowy funkcji rozrodczych poprzez dostosowanie szybkości wzrostu i dojrzewania w odniesieniu do czynników ekologicznych, takich jak zaopatrzenie w energię i obciążenie chorobami” – piszą autorzy. Jak zaznaczają, energetyczny stres może być spowodowany nie tylko przez życie w nędzy, ale także znaczne wydatki energetyczne związane z pracą zawodową czy wyczynowo uprawianym sportem.

Wysoki poziom estrogenu a rak piersi

Jak potwierdzają liczne badania, hormony płciowe, a zwłaszcza estrogen, przyczyniają się do rozwoju nowotworów, np. raka piersi. Wchodzą w specyficzne relacje z innymi czynnikami, związanymi z przetwarzaniem energii – chociażby insuliną, leptyną, czynnikami stanu zapalnego. Bardzo prawdopodobne wydaję się to, że za wzrost zachorowalności na raka piersi w społeczeństwach zamożnych można w pewnym stopniu winić wysokie poziomy estrogenu i progesteronu.

Urodzenie dziecka i karmienia piersią chroni przed rakiem

Autorzy zwracają uwagę na pierwotne wzorce dojrzewania i rodzenia dzieci, jakie wciąż spotykamy w zbiorowościach tradycyjnych.

„Charakteryzują się późniejszym wiekiem wystąpienia pierwszej miesiączki, młodym wiekiem pierwszego zajścia w ciążę i urodzenia dziecka, wysokim wskaźnikiem rodzenia dzieci  i długimi okresami karmienia piersią. Taka kombinacja czynników chroni przed wystąpieniem raka piersi” – piszą. Koncentracja hormonów płciowych w czasie trwania całego życia jest znacznie niższa.

Płodność a ryzyko nowotworu

Niestety, próby zmiany zależności między płodnością i nowotworami nie muszą gwarantować poprawy – ogólnie widzianego – stanu zdrowia. W procesie rozmnażania zasoby, które dotąd zapewniały kobiecie ochronę, są „przekierowywane”, by można było urodzić żywe i zdrowe dziecko. Dlatego zwiększa się podatność na cukrzycę, otyłość i choroby sercowo-naczyniowe. Jak wynika z przytaczanych przez autorów danych, większa liczba ciąż idzie w parze z rozwojem chorób układu krążenia. Z analizy przeprowadzonej na grupie niemal 4 tys. kobiet w wieku od 45 do 74 lat wynika, że sześć lub więcej ciąż podwyższa ryzyko udaru o 70 proc.

Skomplikowane zależności pomiędzy rozmnażaniem a zdrowiem jeszcze bardziej komplikują czynniki społeczno-ekonomiczne – opisują badacze.  W społeczeństwach dobrobytu poziom hormonów rozrodczych jest wyższy, ale rozmiary rodzin nie rosną. Z jednej strony działają czynniki kulturowe i ekonomiczne – jak praca zawodowa i trwałość związków, z drugiej – fizjologia i hormony. A hormony decydują o ryzyku zachorowań na nowotwory.

Źródło: www.naukawpolsce.pap.pl

Zobacz także:
Fitoestrogeny zwiększają ochotę na seks
Jedzenie a zaburzenia gospodarki hormonalnej
Hormony niezbędne do zajścia w ciążę

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.