Przejdź do treści

Bez cudu pod choinką – niepłodność i święta

niepłodność i święta
fot. Fotolia

Problem, z którym na co dzień zmaga się tysiące par, jest szczególnie dotkliwy podczas świąt. Spotkania z rodziną, przyjaciółmi i ich piękne, choć sprawiające ból życzenia. Narodziny Jezusa nie cieszą, kiedy nie udaje się począć własnego maleństwa. Jak sobie radzić z „dobrymi” radami i uwagami bliskich, zostać czy wyjechać?

„Mam nadzieję, że w tym roku zrobicie mnie babcią!”, „Życzymy wam dzidziusia!”, „Musicie się bardziej postarać!” – to tylko kilka zdań, które usłyszała chyba każda para, starająca się o dziecko podczas rodzinnej wigilii.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zobacz także: 5 porad, jak przeżyć święta z niepłodnością

Współczujące spojrzenia i krępująca cisza

Dlatego też wielu przed świętami spędza sen z powiek spotkanie w gronie najbliższych. Intencje oczywiście są dobre, ale przez to wcale nie mniej przykre. Dominuje poczucie porażki, bo nie spełniło się jedynej „prośby”. Widać współczujące spojrzenia, a później następuje krępująca cisza, gdy pada pytanie o postępy w prokreacji.

Święta to czas, który powinien napawać nadzieją, nie smutkiem, ale warto sobie na niego pozwolić. Nie uciekać przed emocjami, ale o nich rozmawiać. Kto najlepiej to zrozumie? Najbliższa osoba, z którą codziennie toczycie walkę – partner. Otwarcie na wzajemne potrzeby i poświęcenie czasu na dzielenie się uczuciami dodają otuchy w ciężkim okresie.

Zobacz także: Czy negatywne emocje pomagają parom niepłodnym?

Niepłodność i święta. Jak je przetrwać?

Podjęcie próby zaakceptowania faktu, że Boże Narodzenie to rodzinne święto, skupione na matce i dziecku, to istotny krok. Kolejnym jest zrozumienie, że nie można kontrolować sytuacji i zachowania otoczeniapewne momenty będą trudne i warto się na nie przygotować.

Dzięki temu para dokonuje wyboru, unikając bycia ofiarami. To ona rozdaje karty – nie zawiesza swoich planów leczenia, tylko działa równolegle. Podejmuje decyzję, kto może wiedzieć, co się dzieje, kogo zaprosi i czego woli nie usłyszeć przy łamaniu się opłatkiem etc.

Pozostaje jednak poczucie odizolowania od świata „płodnych”, którego nie da się unikać, ale można minimalizować własne cierpienie. Jak? Selekcjonując zaproszenia. Warto zastanowić się, gdzie najtrudniej będzie spędzić ten czas – publicznie (centra handlowe, jarmarki), jak i prywatnie. Tradycyjne, wszechobecne podejście sprawia ból, choć daje także możliwość szukania alternatyw, tzn. imprez nieskupionych wokół dzieci.

Ostatnia, najważniejsza rada brzmi: pamiętajcie, by uchwycić ducha świąt! Bierzcie udział w tym, co ma dla was znaczenie, radujcie się – dla własnego dobra.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Karolina Błaszkiewicz

dziennikarka. Związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami i z natemat.pl

W imieniu niepłodnych. Dlaczego trzeba mówić o niepłodności?

dlaczego trzeba mówić o niepłodności
fot. Pixabay

Kobiety odzyskują głos i nabierają rozpędu w walce o swoje prawa. Walczą o godziwe zarobki, możliwości rozwoju zawodowego, coraz odważniej mówią o nadużyciach seksualnych, których padają ofiarami. A mimo to temat płodności nadal jest tabu. Dlaczego trzeba mówić o niepłodności?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Ilu polskich celebrytów czy polityków, nawet tych liberalnych przyznało, że poddało się leczeniu niepłodności? Ilu przyznało, że ma dzieci dzięki in vitro?

Jedna z firm zajmujących się badaniami genetycznymi przeprowadziła bardzo niedawno badania ankietowe na grupie 1000 kobiet w wieku od 25 do 33 lat, które mają dzieci lub chciałyby je mieć. Okazało się, że większość kobiet trzyma informacje na temat swoich trudności z poczęciem w tajemnicy.

Aż 60 proc. powiedziało, że nie zwierza się z tego nawet najbliższej przyjaciółce. Co czwarta kobieta, która zamroziła lub zamierzała zamrozić komórkę jajową nie informowała o tym nikogo, a 21 proc. kobiet, które straciły ciążę, nie powiedziały o tym nawet swoim rodzicom.

Zobacz także: Niepłodność i utrata ciąży. Dlaczego są tematem tabu?

Dlaczego trzeba mówić o niepłodności? Jest wiele powodów

Te dane nie zaskakują. Kobiety potrafią wymagać od siebie wiele, ale jednocześnie bardzo silnie potrzebują relacji społecznych i płynącego z nich wsparcia. Bliskość drugiej osoby redukuje poczucie lęku, depresji, poprawia samopoczucie.

Badania pokazują, że kobiety zmagające się z niepłodnością częściej doświadczają depresji, lęków właśnie, częściej zapadają też na nowotwory oraz choroby serca. Dlatego też rozmowa o niepłodności powinna być całkowicie naturalna. Dlaczego więc nie jest?

  1. Nierealistyczne oczekiwania

Skoro niepłodność jest tematem tabu, łatwo zacząć mieć wobec siebie nierealistyczne oczekiwania. Media informują o kolejnych celebrytkach, które spodziewają się dziecka będąc już sporo po 40. roku życia. Tak jakby była to sprawa oczywista.

Nie czytamy o tym, że ciąża pojawiła się na skutek leczenia, in vitro czy dawstwu komórek. Łatwo wówczas dojść do wniosku, że późna ciąża jest efektem odpowiedniej diety oraz stylu życia. I że jest naturalna i bezproblemowa.

  1. Cisza i brak słów

Wiele pacjentek z pewnym zdziwieniem zauważa, że o niepłodności trudno rozmawiać nawet w gabinecie ginekologicznym. Według badań opublikowanych w 2015 roku zaledwie 25 proc. kobiet omawiało temat niepłodności ze swoim lekarzem, a aż 40 proc. przyznało, że to one zainicjowały temat.

To dość zaskakujące dane. Wydawałoby się, że gabinet lekarza ginekologa jest naturalnym terytorium do tego typu rozmów. A jeśli jednak nie jest, to nie bardzo wiadomo, gdzie kobieta mogłaby się poczuć swobodnie.

  1. Koszty

Leczenie niepłodności jest kosztowne. I o ile w polskiej rzeczywistości społecznie „dopuszczalna” jest metoda in vitro, o tyle zamrażanie komórek jajowych niekoniecznie. Po in vitro sięga para, komórki jajowe zwykle zamraża samotna kobieta.

Trudno o tym komukolwiek powiedzieć z obawy o bycie posądzoną o wygodnictwo, działania wbrew naturze, o przedkładanie kariery nad życie rodzinne. Powodów, dla których kobieta nie będąca w związku powinna milczeć o swojej płodności jest niestety wiele.

  1. Utraty

Niepłodnością są nie tylko trudności w staraniach o ciążę, ale również utrzymanie jej. Jednak opowiedzieć o tym, jak to jest stracić ciążę jest niezwykle trudno. Brakuje słów, brakuje łez, jest żal i poczucie niesprawiedliwości. Ale mówić o tym nie można.

Dlatego też kobiety, które straciły ciążę, najlepiej czują się wśród innych kobiet o tym samym doświadczeniu. Nie mówią również dlatego, żeby bliskim i kochanym osobom nie sprawiać przykrości, nie obciążać ich i nie konfrontować ich ze śmiercią.

Zobacz także: Czy niepłodność może mieć dobre strony? Odpowiadają blogerki

Pomóżmy sobie

Mówienie o niepłodności jest tak trudne, że nawet gabinety psychoterapeutów nie wydają się dobrym miejscem. Bardzo niewiele kobiet zmagających się z niepłodnością decyduje się na skorzystanie z pomocy psychoterapeuty. Wydaje się, że obawa stojąca za przyznaniem, że niepłodność boli, że bywa nie do zniesienia, że wykańcza, jest złożona.

Bo jeśli kobieta przyzna, że nie może mieć dzieci, zostanie zasypana szeregiem niepotrzebnych i często nietrafnych porad. Jeśli powie, tajemnica się wyda. Jeśli powie, rodzina będzie się martwić. Jeśli powie, posypią się pytania, na które nie ma odpowiedzi. I już zawsze wszyscy będą wiedzieli, co dla kobiet przeżywających niepłodność jako w jakiś sposób zawinioną, musi być ogromnym obciążeniem.

Jeśli jednak kobiety odważą się mówić o niepłodności, wiedza – a nie fantazje i przekłamania – zostanie poszerzona, będą miały łatwiejszy dostęp do wsparcia emocjonalnego, tak ważnego w długotrwałym leczeniu. Pomoże uprać się ze stygmą związana z odmiennością, ale też pomoże rozmawiać o różnych aspektach życia intymnego.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Ile komórek jajowych można zaadoptować od dawczyni?

Ile komórek można zaadoptować za jednym razem od dawczyni? I jaka jest granica wiekowa kobiety, która może skorzystać z dawstwa komórki jajowej? Wyjaśnia ekspert z kliniki InviMed.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Ile komórek jajowych można zaadoptować za jednym razem od jednej dawczyni?

W klinikach leczenia niepłodności InviMed pacjentki korzystające z Programu adopcji prenatalnej otrzymują 12 komórek jajowych od anonimowej dawczyni.

– Dodatkowo InviMed jako pierwsza klinika w Polsce oferuje pacjentkom gwarancję otrzymania z komórek dawczyni 3 wysokiej jakości zarodków – informuje dr Robert Gizler z kliniki InviMed. – Jeśli nie uda się ich uzyskać z pierwszego zestawu 12 oocytów, pacjentka otrzyma kolejny zestaw 8 oocytów od dawczyni bez ponoszenia dodatkowych kosztów związanych z pobraniem, witryfikacją i ogrzewaniem komórek jajowych  oraz procedurami embriologicznymi, do momentu uzyskania w Programie gwarantowanej liczby i jakości zarodków.

Dodatkowo jak mówi ekspert InviMed w przypadku, kiedy z zestawu 12 komórek jajowych ogrzeje się mniej niż połowa, w celu zwiększenia szans na otrzymanie gwarantowanej liczby i jakości zarodków klinika zapewnia kolejny zestaw 12 komórek jajowych , bez dodatkowych kosztów procedur opisanych powyżej.
– Wprowadzenie powyższej gwarancji jest odzwierciedleniem wysokiej skuteczności programu adopcji komórek jajowych oraz wyrazem dbałości przede wszystkim o dobro pacjentek – mówi dr Gizler z InviMed.

Jaka jest granica wiekowa kobiety, która może skorzystać z komórki jajowej? 

Do programu mogą przystąpić kobiety do 49. roku życia – odpowiada ekspert.

Konsultacja: dr Robert Gizler z kliniki Leczenia Niepłodności InviMed

POLECAMY:Co to jest adopcja prenatalna?

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Co z dofinansowaniem in vitro w Ostrowie Wielkopolskim? Wciąż nie uwzględniono środków w budżecie

Lekarka wykonuje badanie USG u ciężarnej
Fot. Fotolia

Podczas listopadowego głosowania radni Ostrowa Wielkopolskiego przyjęli projekt w sprawie dofinansowania in vitro ze środków miasta, ale do tej pory mieszkańcy nie doczekali się rozpoczęcia realizacji programu. Okazuje się, że nie zabezpieczono na ten cel nawet odpowiedniej kwoty w budżecie.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Program dofinansowania in vitro w Ostrowie Wielkopolskim jest pierwszym w historii tego miasta projektem obywatelskim. Jego założenia, przygotowane przez lokalnych radnych Nowoczesnej, zyskały liczne poparcie mieszkańców miasta. Zanim dokument trafił pod obrady, uzyskano pod nim 600 podpisów.

Realizacja dofinansowania in vitro w Ostrowie Wielkopolskim – pod znakiem zapytania?

Chociaż zdania radnych o pomyśle dofinansowania in vitro w Ostrowie Wielkopolskim były podzielone, ostatecznie udało się przegłosować projekt. Problem w tym, że od czasu głosowania nic się w tej sprawie nie wydarzyło. Dlaczego?

Podczas burzliwych obrad dotyczących budżetu na 2018 rok, które odbyły się miesiąc później, o uwzględnieniu środków na realizację programu dofinansowania in vitro w Ostrowie Wielkopolskim zapomnieli zarówno radni, jak i prezydent. Teraz zaniedbanie dostrzegli wnioskodawcy projektu, którzy stanowczo domagają się realizacji przyjętego projektu.

– Uchwała została przyjęta, a nic się w tej sprawie nie dzieje dalej. Ludzie są zdziwieni i pytają nas, jak doszło do tak kuriozalnej sytuacji. Mamy nadzieję, że grupa radnych, którzy poparli nasz projekt, będzie na tyle konsekwentna, że przekona panią prezydent do przeznaczenia pieniędzy na in vitro – tłumaczy Przemysław Gruszecki, sekretarz koła Nowoczesnej w Ostrowie Wielkopolskim, w rozmowie z portalem NaszeMiasto.pl.

Obecnie mieszkańcom pozostaje czekać na dalsze rozstrzygnięcia w sprawie dofinansowania in vitro w Ostrowie Wielkopolskim. Szacuje się, że problem niepłodności dotyczy w tym mieście 2 tys. par.

Przypomnijmy, że przyjęty projekt zakłada dofinansowanie procedury in vitro dla par małżeńskich zamieszkujących teren Ostrowa Wielkopolskiego. Kwota wsparcia to 5 tysięcy złotych. Zgodnie z uchwałą, program miał być realizowany przez dwa najbliższe lata, a w każdym roku z pomocy miało skorzystać 46 rodzin.

Źródło: ostrow.naszemiasto.pl

Polecamy również: Mieszkańcy zebrali brakujące podpisy pod inicjatywą „In vitro dla krakowian”

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Zamiast in vitro PiS promuje naprotechnologię. Eksperci krytykują

PiS promuje naprotechnologię
fot. Pixabay

Kiedy politycy Prawa i Sprawiedliwości wygasili rządowy program in vitro, niepłodnym parom zaproponowali w zamian naprtechnologię. Sęk w tym, że jej skuteczność podważają naukowcy, a na Mazowszu dzięki leczeniu przez rok w ciążę zaszły… trzy kobiety.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Program leczenia niepłodności od roku działa w Mazowieckim Szpitalu Bródnowskim w Warszawie. 99 319 zł to pula pieniędzy, jaką rządzący przewidzieli rocznie na pełne wsparcie dla ok. 43 par.

W roku 2017 dzięki programowi w ciążę zaszły w sumie… trzy kobiety.

– W ciążę zaszły panie z pierwszej grupy, która rozpoczęła kurs pod koniec lutego i było to 16 par – powiedział Wirtualnej Polsce rzecznik szpitala Piotr Gołaszewski.

Zobacz także: Miał być alternatywą dla in vitro, w kilku województwach nawet nie wystartował. Jak działa rządowy program prokreacyjny?

PiS promuje naprotechnologię

Tymczasem lekarze i eksperci mają poważne wątpliwości co do skuteczności naprotechnologii. Warto zwrócić uwagę, że nie ma rzetelnych badań naukowych w tym kierunku, dlatego metoda nie jest rekomendowana przez międzynarodowe i polskie towarzystwa naukowe.

Rząd PiS wymyślił swój program leczenia niepłodności, a jednym z jego elementów jest stworzenie co najmniej po jednym ośrodku leczenia niepłodności w każdym województwie. Pierwsze takie miejsce znajduje się w łódzkim Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki.

Co to jest naprotechnologia?

Naprotechnologia to metoda diagnozowania i leczenia niepłodności, jej nazwa pochodzi od słów Natural Procreative Technology (Metoda Naturalnej Prokreacji). Korzysta się w niej z osiągnięć ginekologii, chirurgii i endokrynologii. Jest to całkowicie naturalna metoda opracowana przez profesora Thomasa Hilgersa pod koniec lat 80′ XX wieku.

Polega na monitorowaniu i utrzymaniu zdrowia rozrodczego i opiera się głównie na naturalnych sposobach planowania rodziny, akceptowalnych przez Kościół Katolicki. Skupia się m.in. na obserwacji cyklu, śluzu, temperatury, samopoczucia kobiety, dzięki czemu można wyznaczyć dni płodne i wykryć ewentualne zaburzenia. Metoda ta maksymalizuje dobre okoliczności do zajścia w ciążę, ale sama w sobie nie leczy niepłodności.

Tutaj kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Wirtualna Polska

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.