Przejdź do treści

Bez cudu pod choinką – Niepłodność i święta

612.jpg

Problem, z którym na co dzień zmaga się tysiące par, jest szczególnie dotkliwy podczas świąt. Spotkania z rodziną, przyjaciółmi i ich piękne, choć sprawiające ból życzenia. Narodziny Jezusa nie cieszą, kiedy nie udaje się począć własnego maleństwa. Jak sobie radzić z „dobrymi” radami i uwagami bliskich, zostać czy wyjechać?

„Mam nadzieję, że w tym roku zrobicie mnie babcią!”, „Życzymy wam dzidziusia!”, „Musicie się bardziej postarać!” – to tylko kilka zdań, które usłyszała chyba każda para, starająca się o dziecko podczas rodzinnej wigilii. Dlatego też wielu przed świętami spędza sen z powiek spotkanie w gronie najbliższych.  Intencje oczywiście są dobre, ale przez to wcale nie mniej przykre. Dominuje poczucie porażki, bo nie spełniło się jedynej „prośby” i współczujące spojrzenia, a później krępująca cisza, gdy pada pytanie o postępy w prokreacji. Święta to czas, który powinien napawać nadzieją, nie smutkiem, ale warto sobie na niego pozwolić. Nie uciekać przed emocjami, ale o nich rozmawiać. Kto najlepiej to zrozumie? Najbliższa osoba, z którą codziennie toczycie walkę – partner. Otwarcie na wzajemne potrzeby i poświęcenie czasu na dzielenie się uczuciami dodają otuchy w ciężkim okresie.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Podjęcie próby zaakceptowania, że Boże Narodzenie to rodzinne święto, skupione na matce i dziecku, to istotny krok. Kolejnym jest zrozumienie, że nie można kontrolować sytuacji i zachowania otoczenia – pewne momenty będą trudne i warto się na nie przygotować. Dzięki temu para dokonuje wyboru, unikając  bycia ofiarami. To ona rozdaje karty – nie zawiesza swoich planów leczenia, tylko działa równolegle. Podejmuje decyzję, kto może wiedzieć, co się dzieje, kogo zaprosi i czego woli nie usłyszeć przy łamaniu się opłatkiem etc.  Pozostaje jednak poczucie odizolowania od świata „płodnych”, których nie da się unikać, ale można minimalizować własne cierpienie. Jak? Selekcjonując zaproszenia. Warto zastanowić się, gdzie najtrudniej będzie spędzić ten czas – publicznie (centra handlowe, jarmarki), jak i prywatnie. Tradycyjne, wszechobecne podejście sprawia ból, choć daje także możliwość szukania alternatyw, tzn. imprez nieskupionych wokół dzieci. 

Ostatnia, najważniejsza rada brzmi: Pamiętajcie, by uchwycić ducha świąt! Bierzcie udział w tym, co ma dla was znaczenie, radujcie się – dla własnego dobra.

 

 

Karolina Błaszkiewicz

dziennikarka. Związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami i z natemat.pl