Przejdź do treści

Bank wapnia na całe życie

131.jpg

Dieta bogata w wapń jest jak dobra lokata długoterminowa − odpowiednia ilość tego pierwiastka, dostarczona organizmowi w młodości, będzie wysoko procentować w kolejnych latach. Aby zasoby banku wapnia wystarczyły na całe życie, warto zacząć oszczędzanie jak najwcześniej, uzupełniając codzienny jadłospis o mleko i jego przetwory.

Wapń to jeden z pierwiastków niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania człowieka. Zapotrzebowanie na ten makroelement wyraźnie zwiększa się w okresie intensywnego wzrostu i rozwoju organizmu, który przypada na wiek szkolny. W tym czasie w diecie dzieci nie powinno zabraknąć bogatych w wapń produktów mlecznych. Kryją one w sobie komplet potrzebnych rosnącemu organizmowi składników odżywczych i mineralnych z wapniem na czele. Ich spożywanie pozwala również uchronić się przed chorobami wynikającymi z niedoboru tego pierwiastka w wieku dojrzałym.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Wapń – mocna podstawa

Szkielet dorosłego człowieka składa się z 206 kości, które wraz z mięśniami i ścięgnami tworzą skomplikowaną konstrukcję umożliwiającą wykonywanie ruchów − od tych najbardziej precyzyjnych, jak trzymanie długopisu czy nawlekanie igły, po te angażujące większe partie ciała, jak na przykład bieganie. Najintensywniejszy rozwój układu kostnego przypada na okres dzieciństwa oraz dojrzewania. Choć w pewnym momencie kości przestają rosnąć „wzdłuż”, do końca życia ulegają przebudowie, regularnie uwalniając oraz uzupełniając kluczowy dla nich pierwiastek, czyli wapń. To właśnie wapń odpowiada za gęstość oraz wytrzymałość kości. Jego zapasy, zmagazynowane w układzie kostnym oraz zębach, tworzą swego rodzaju „bank wapnia”, którego rezerwy zostają uruchomione wtedy, gdy poziom tego pierwiastka we krwi jest zbyt niski. Należy jednak pamiętać, że bank wapnia nie zapełnia się równomiernie przez całe życie.”Znakomitą większość – bo aż 90% – ogólnej masy wapnia gromadzimy do 20 roku życia. Pozostałe 10% zasobów zostaje uzupełnione przed 30. rokiem życia. Niestety, później wapnia z kości już tylko ubywa” wyjaśnia prof. Janina Danuta Piotrowska-Jastrzębska, kierownik Kliniki Pediatrii i Zaburzeń Rozwoju Dzieci i Młodzieży Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. Przy niedoborze wapnia, kości wraz z wiekiem stają się coraz słabiej zmineralizowane, a co za tym idzie − kruche i podatne na złamania. Im więcej wapnia zmagazynuje młody organizm, tym mniejsze w przyszłości ryzyko wystąpienia chorób wywołanych jego brakiem, na przykład osteoporozy. Dlatego tak istotne jest, aby w diecie dzieci i młodzieży znajdowała się odpowiednia ilość tego cennego biopierwiastka, najlepiej pod postacią mleka oraz przetworów mlecznychdodaje prof. Jastrzębska.

Siła z mleka

Dietetycy są zgodni: mleko i jego przetwory to najlepsze źródło łatwo przyswajalnego wapnia. Odpowiednia ilość mlecznych produktów włączona do codziennego jadłospisu pozwala całkowicie pokryć dobowe zapotrzebowanie organizmu na ten pierwiastek. „Porcja wapnia, jaką każdego dnia powinny otrzymać dzieci w wieku 7-9 lat, wynosi 800 mg i kryje się w trzech szklankach mleka. Jedną szklankę mleka więcej powinny wypijać nastolatki, które potrzebują aż 1300 mg wapnia na dobę. Mleko można oczywiście zastąpić alternatywnymi produktami mlecznymi, jak jogurt, kefir, twarożek czy ser żółty” − mówi prof. Jastrzębska.

Odpowiednia podaż wapnia wzmacnia kości, zapewnia sprawne funkcjonowanie mózgu, obwodowego układu nerwowego, mięśni oraz prawidłowe krzepnięcie krwi. Wchłanianie wapnia ułatwia witamina D, również obecna w mleku i jego przetworach. Produkty mleczne są ponadto cennym źródłem pełnowartościowego białka, którego odpowiednie ilości w okresie intensywnego wzrostu dzieci i młodzieży są szczególnie istotne. Mleko to także bogactwo witamin z grupy B, witaminy A oraz cynku i jodu.

Mleczna edukacja

Z inicjatywy Polskiej Izby Mleka oraz Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka zainicjowany został program „Mam kota na punkcie mleka”, którego celem jest edukowanie odbiorców w zakresie zasad racjonalnego żywienia oraz roli mleka i produktów mlecznych w diecie. Projekt obejmuje działania informacyjne skierowane do uczniów szkół podstawowych i gimnazjów, ich rodziców oraz nauczycieli z całego kraju. Trzyletnia kampania jest współfinansowana ze środków Unii Europejskiej, Rządu Polskiego oraz Funduszu Promocji Mleka. Więcej informacji o programie znajduje się na stronie www.mamkotanapunkciemleka.pl.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Radar niepłodności – felieton autorki książki „Samotność w niepłodności”

Fot. Fotolia
Fot. Fotolia

Od niedawna zauważam w sobie wewnętrzny radar. Wyłapuje on niepłodne pary. Nie wmontowałam go sobie celowo. Pojawił się nagle i mnie nieco konfuduje — wszędzie wokół widzę Niepłodnych. Zresztą, mam wrażenie, że sama wyglądam, jakbym na czole miała napisane: „Jestem Niepłodna” i że wszyscy wokół wiedzą, jakie męki przeżywam na widok kolejnej kobiety w ciąży i kolejnego małego dziecka.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jakiś czas temu z powrotem zaczęłam być, a nie tylko bywać w kościele — i to nie tylko wtedy, gdy jest pusty i jest tak cicho, spokojnie, ale i wtedy, gdy jest pełny, gdy ksiądz grzmi z ambony, a wokół mnie kręci się co najmniej kilka małych brzdąców, doprowadzając mnie do łzawych i szybkich manewrów powiekowych w wersji „góra — dół”. W trakcie tych manewrów obowiązkowe jest zadarcie głowy wysoko do góry — ma to wyglądać dla zwykłego gapia jak nagły zwrot akcji błagalno-dziękczynnej w kierunku Wszechmogącego, ale w rzeczywistości jest to dramatyczna walka o wciśnięcie sobie łez z powrotem pod powieki.

Czytaj też: Modlitwa o dziecko

 

Niepłodni… widzę ich wszędzie

Stoję tak sobie w kościele, mocuję się z własnymi gruczołami, dzieciaki śliczne jak te aniołki, które właśnie spadły z nieba i plączą się pomiędzy nogami swoich rodziców. Stoję. Nagle mój radar zaczyna wysuwać swoje czułki i wydawać różnego rodzaju piknięcia i szumy. „Oho! — myślę sobie. — Niepłodni są gdzieś w pobliżu”.

Nawet przez zamglone łzami oczy nie muszę długo szukać tych Niepłodnych. Stoją obok siebie. Sami. Nieruchomo. Wiek trzydzieści plus. Wzrok smutny. Skupieni. Prawie słyszę ich modlitwy: „Panie, obdarz nas dzieckiem. Takim jak to obok. Może być brzydsze. Może być nawet sto razy brzydsze. Ale obdarz nas dzieckiem…”. Oboje idą do Komunii Świętej. Później długo klęczą ze zwieszonymi głowami. Ona dłużej. Wydają się być skupieni tylko na modlitwie i swoim pragnieniu. Wydają się. Ale jej ukradkowe spojrzenie w kierunku małego dziecka obok i twarz zmieniająca się w prawie niewidzialnym grymasie bólu utwierdza mnie w przekonaniu, że mój radar jest dobrze nastawiony.

Niepłodni są wśród nas. I jest ich więcej, niż nam się wydaje.

Agnieszka Mans, fragm. najnowszej książki „Samotność w niepłodności” 

KSIĄŻKA W PRZEDSPRZEDAŻY DO KUPIENIA TYLKO U NAS TUTAJ

POLECAMY:

Genialnymi memami w niepłodność

Agnieszka Mans

Autorka książki „Samotność w niepłodności". Przez pięć długich i bolesnych lat zmagała się z niepłodnością, ogromnym smutkiem i pustką, poczuciem braku sensu życia, w końcu z depresją. Ostatecznie walkę z niepłodnością wygrała wraz ze swoim mężem w 2014 roku. Książka „Samotność w niepłodności" powstała z potrzeby serca – aby zatrzymać ważne, choć bardzo trudne wspomnienia z tamtego okresu oraz ku pokrzepieniu udręczonych serc tych, którzy nadal walczą.

Surogatka zaszła w podwójną ciążę – jak to możliwe?!

Kontrowersyjne plakaty o in vitro na UMCS
Pixabay

Ciężarna kobieta zaszła w kolejną ciążę, rodząc dwoje dzieci, które nie tylko nie zostały poczęte w tym samym czasie, ale i mają innych rodziców!

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jessica Allen zdecydowała się być surogatką i urodzić dziecko chińskiej parze. Wszystko przebiegało pomyślnie aż do 6 tygodnia ciąży. Wtedy, w trakcie rutynowego USG, kobieta dowiedziała się od lekarza, że nosi w łonie nie jeden, a dwa płody. Kobieta była bardzo zaskoczona.
W tym czasie wszyscy byli przekonani, że dzieci będą identycznymi bliźniakami. Rodzice myśleli, że to skutek podziału embrionu i nikt nawet nie szukał innego wytłumaczenia.

Badania genetyczne wyjaśniły skomplikowana sytuację

Zgodnie z podpisanymi dokumentami, jako surogatka Allen nie mogła zobaczyć żadnego z chłopców po urodzeniu w szpitalu, ale dostała ich zdjęcie. Od razu zwróciła uwagę, że jedno dziecko miało jaśniejszą skórę od drugiego, co oznaczało, że nie są to bliźnięta jednojajowe. Kilka tygodni później, test DNA potwierdził, że materiał genetyczny jednego z chłopców zgadza się z próbką pobraną od chińskiej pary, ale już drugie dziecko posiadało geny Allen i jej partnera.

Surogatka, czy matka? Losy dziecka i rodzicielstwa rozstrzygnął sąd

Sprawa skończyła się w sądzie. Po walce z agencją reprezentująca interesy matek zastępczych, która zażądała wysokich opłat za zrzeczenia się dziecka na korzyść jego rodziców genetycznych, Allen i jej partner wreszcie odzyskali synka, który już wtedy miał trzy miesiące.

Mnoga ciąża to efekt superfetacji, czyli ciąży dodatkowej. Polega ona na tym, że kobieta po zajściu w ciążę nadal ma owulację, czyli może począć kolejne dziecko, które formuje się w tym samym czasie, co pierwszy płód. Co ciekawe, do tej pory zanotowano jedynie ok. 10 takich przypadków na całym świecie!

Źródło: o2.pl

POLECAMY:

Surogacja a status cywilny dziecka urodzonego za granicą

Weronika Tylicka

dziennikarka, związana od początku z magazynem Chcemy Być Rodzicami

PO i Nowoczesna chcą dofinansowania in vitro w Kaliszu

dofinansowanie in vitro w Kaliszu
Miasto chce przeznaczyć na dofinansowanie in vitro 35 tys. zł rocznie / fot. Pixabay

Radni Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej z Kalisza przygotowali projekt uchwały dotyczący dofinansowania leczenia niepłodności metodą in vitro. W poniedziałek radny Dariusz Grodziński oficjalnie złożył dokument w kancelarii miasta.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Według założenia kaliski program ma potrwać do 2017 do 2019 roku. Dofinansowanie w kwocie 5 tys. zł obejmowałoby maksymalnie trzy próby. Miasto chce rocznie przeznaczyć na ten cel 35 tys. zł.

Dofinansowanie in vitro w Kaliszu

Autorem programu jest prof. dr hab. n.med. Wiesław Szymański z Collegium Medicum UMK w Bydgoszczy i członkowie Stowarzyszenia na rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji „Nasz Bocian”.

Według szacunków w Kaliszu problem niepłodności może dotyczyć nawet 3,5 tys. par. Rocznie w tym mieście do zabiegu zapłodnienia pozaustrojowego kwalifikuje się 70 z nich.

Zobacz także: Ile kosztuje in vitro w Polsce?

Prezydent przeciwny inicjatywie

Prezydent Kalisza Grzegorz Sapiński jest jednak przeciwny finansowaniu in vitro z kasy miasta. Jego zdaniem finansowanie powinno się odbywać na poziomie rządu, a nie samorządów.

O tym, czy w Kaliszu będzie refundacja zdecydują jednak radni. Przewodniczący Rady Miejskiej Andrzej Plichta ma teraz trzy miesiące na skierowanie projektu pod obrady.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Radio Centrum, Fakty Kaliskie, Nasze Miasto Kalisz

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Staracie się o dziecko? Sięgnijcie po dynię!

pestki dyni na płodność
Pestki dyni bogate są w cynk, selen i żelazo

Dynia to królowa jesieni – w tym sezonie dostać ją można niemal w każdym sklepie. Oprócz niezaprzeczalnych walorów smakowych pełni ważną funkcję- może wspomóc naszą płodność.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

O niezastąpionych właściwościach dyni mówi m.in. dr Venkat, dyrektor Kliniki Leczenia Niepłodności Harley Street w Wielkiej Brytanii. – Wierzcie lub nie, ale nasiona dyni zawierają jeden z najważniejszych mikroelementów wzmacniających męską płodność, czyli cynk. Polepsza jakość nasienia oraz zwiększa poziom testosteronu. Nasiona dyni to również źródło kwasów omega-3, dzięki którym poprawia się ukrwienie narządów płciowych, poprawiają się również funkcje seksualne – mówi.

Zobacz także: Maca na płodność

Pestki dyni mają również bardzo dobry wpływ na kobiecą płodność. Cynk jest bowiem niezbędny do produkcji jajeczek. – Dzięki cynkowi w pęcherzyku Graafa jest wystarczająca ilość płynu. Bez tego płynu jajeczko nie jest w stanie przemieszczać się po jajowodzie – tłumaczy dr Venkat.

Cynk ma pozytywny wpływ na funkcjonowanie gruczołu krokowego, działa przeciwmiażdżycowo, wzmacnia kości i przedłuża żywotność plemników. Natomiast panie doceniają cynk za jego zbawienny wpływ na skórę, włosy i paznokcie.

Pestki dyni bogate są również w magnez, który stabilizuje funkcje układu nerwowego, poprawia pamięć i odpowiada za sprawne funkcjonowanie układu naczyniowo-sercowego.

W pestkach dyni znajdziemy również żelazo, które wspomaga odporność i odpowiada za prawidłowe funkcjonowanie komórek jajowych, a później zarodka.

Zobacz także: Witaminy płodności. Zobacz, które pomogą ci zajść w ciążę

Super przepisy na jesienne wieczory

Poniżej przedstawiamy super proste przepisy na pestki dyni. Są one bardzo zdrowe, pyszne i szybie! To świetna alternatywa dla niezdrowych przekąsek, takich jak paluszki czy chipsy.

Nagrzej piekarnik do 165 stopni, wydrąż dynię i wybierz pestki. Następnie opłucz je pod zimną wodą.
Wysuszone pestki dyni ułóż na papierze do pieczenia i piecz przez 30 minut.

Pestki możesz przyprawić według uznania. Oto kilka pomysłów:

  • delikatnie skrop pestki oliwą z oliwek, przyprawami i ponownie włóż pestki do piekarnika na ok. 20 minut, aż do uzyskania złotego koloru,
  • na słodko: nasmaruj pestki masłem, cukrem, cynamonem i miodem
  • po hiszpańsku: nasmaruj pestki wędzoną papryką i po pieczeniu wymieszaj je z migdałami
  • po włosku: dodaj do pestek oliwę z oliwek, przyprawy włoskie (np. bazylię, oregano, pietruszkę) i czerwony pieprz
  • serowe: do pestek dodaj masło, ser i paprykę

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Harley Street Fertility Clinic

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.