Przejdź do treści

Azoospermia: Brak plemników w nasieniu

Mężczyzna w średnim wieku
fot. Fotolia

Powtarzające się problemy z zajściem ciążę to często przyczynek do wykonania badań nasienia. Dzięki nim można uzyskać szczegółowe dane dotyczące najważniejszych parametrów określających płodność, takich jak liczba i jakość plemników. Co jednak w sytuacji, gdy plemniki w ogóle nie zostaną wykryte? Takie zaburzenie to azoospermia – dotyka ono 1% ogólnej populacji mężczyzn i odpowiada za 5-10% przypadków niepłodności wśród par.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Azoospermią określa się zupełny brak plemników w ejakulacie. Zaburzenie to można wykryć na podstawie podstawowego testu nasienia, który wykonuje się w warunkach laboratoryjnych. Jeżeli w pobranym materiale nie zostaną wykryte plemniki, diagnosta odwirowuje ejakulat, a z uzyskanego w ten sposób osadu przygotowuje preparat mikroskopowy. Gdy i tam nie zostaną zaobserwowane plemniki, można podejrzewać azoospermię. Aby jednak uzyskać pewność tej diagnozy, badanie należy wykonać dwukrotnie.

Azoospermia – przyczyny

W przypadku wykrycia azoospermii konieczne jest wykonanie szeregu dodatkowych badań, które pomogą ustalić jej przyczyny. Tych zaś może być bardzo wiele.

W zależności od miejsca, w którym rodzi się problem z produkcją plemników, przyczyny azoospermii dzieli się na:

  • jądrowe (gdy brak produkcji plemników wynika z zaburzeń hormonalnych, genetycznych lub związanych z czynnością jąder bądź jest następstwem przebytych chorób),
  • pozajądrowe (gdy występują nieprawidłowości w obrębie dróg wyprowadzających nasienie do jąder).

Azoospermia – leczenie

Warto wiedzieć, że nie wszystkie przyczyny azoospermii są jednakowym zagrożeniem dla płodności. Co więcej – wiele z nich można skutecznie leczyć, a tym samym zwiększyć szanse na poczęcie dziecka. Współczesna medycyna oferuje mężczyznom cierpiącym na azoospermię m.in.:

  • terapię hormonalną, która pozwala wyrównać poziom hormonów w organizmie,
  • zabiegi udrożnienia kanałów wyprowadzających nasienie,
  • metody rozrodu wspomaganego, np. pobranie plemników bezpośrednio z jąder (TESE) lub najądrzy (MESA) oraz implementację ich metodą in vitro.

Pewne (choć niewielkie) szanse daje także metoda zapładniania komórek jajowych spermatydami, czyli komórkami prekursorowymi dla plemników.

Zobacz też: 3 największe emocjonalne wyzwania niepłodności – czy ty też z nimi walczysz?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Badania kliniczne w leczeniu niepłodności. Szansa na poprawę skuteczności inseminacji

Specjalista bada próbkę w laboratorium /Ilustracja do tekstu: Badanie kliniczne nad nowym lekiem do inseminacji
Fot.: Drew Hays /Unsplash.com

Problem niepłodności w Polsce to nie tylko problem medyczny, ale także społeczny. Zmaga się z nim już co piąta para. Dawniej pacjenci z niepłodnością musieli liczyć na naturalne metody i na siebie. Dziś, dzięki rozwojowi medycyny w tym obszarze, mają znacznie większe szanse na założenie własnej rodziny. Dzieje się tak również dzięki pracy tysięcy ludzi nad nowymi lekami i metodami leczenia chorób, a także dzięki badaniom klinicznym.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Dlaczego prowadzi się badania kliniczne?

W ostatnich kilkudziesięciu latach medycyna zrobiła ogromny postęp. Opracowano wiele nowych leków i terapii, pozwalających na walkę z chorobami, które jeszcze kilkadziesiąt lub nawet kilka lat temu uważane były za nieuleczalne. By udowodnić, jak ogromny to postęp, warto podkreślić, że w ciągu ostatnich 20 lat naukowcy odkryli i opracowali ponad 300 nowych leków, szczepionek i produktów medycznych. Pozwalają one skuteczniej leczyć ponad 150 różnych chorób.

Jednym z takich przełomowych odkryć była szczepionka na polio, dzięki której choroba Heinego-Medina, która jeszcze kilkadziesiąt lat temu wiązała się z ogromnym ryzykiem śmierci, odchodzi w niepamięć. W 2002 roku Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ogłosiła, że Europa wolna jest już od tej choroby, podobnie jak większość regionów świata. Nie byłoby to jednak możliwe bez prowadzenia badań klinicznych.

Czym zatem są badania kliniczne?

Badania kliniczne są to programy badań nad nowymi lekami czy terapiami, prowadzone z udziałem pacjentów. Ich celem jest określenie poziomu bezpieczeństwa i skuteczności leku. Bezpośrednio przyczyniają się one do postępu w medycynie.

Badania kliniczne prowadzone są w różnych dziedzinach medycyny, także w terapiach mających na celu leczenie niepłodności lub poprawienie skuteczności znanych zabiegów w terapiach stosowanych u niepłodnych par.

Warto podkreślić, że wszystkie badania kliniczne prowadzi się według ściśle określonych zasad, zarówno w kontekście uczestników badania, jak i formy, terminu prowadzenia czy stosowanych dawek leków. Wszystko to, by zapewnić maksymalne bezpieczeństwo uczestników badania. W tym celu badania muszą być prowadzone zgodnie z wytycznymi Good Clinical Practice (w skrócie GCP), czyli Dobrej Praktyki Klinicznej (DPK). Czuwają nad tym nie tylko same firmy farmaceutyczne czy kliniki prowadzące badania, ale także ograny rządowe zajmujące się rejestracją leków i prowadzeniem inspekcji.

CZYTAJ TEŻ: Bezpłatne leki dla kobiet w ciąży. Minister zdradził szczegóły prac nad programem „Mama+”

Jakie są korzyści z udziału w badaniach klinicznych?

Dobrze zaplanowane i dobrze przeprowadzone badania kliniczne są dla odpowiednio dobranych uczestników przede wszystkim ogromną możliwością. Możliwością zyskania dostępu do nowego leku lub nowych metod leczenia, zanim staną się one ogólnodostępne.

Podczas udziału w badaniu pacjent zyskuje także możliwość korzystania, zazwyczaj nieodpłatnie, ze specjalistycznej opieki medycznej, najwyższej klasy urządzeń medycznych i bardzo szczegółowego monitoringu własnego stanu zdrowia.

Dzięki skorzystaniu z nowej terapii pacjent może nie tylko zyskać szansę na poprawę własnego zdrowia czy – w przypadku leczenia niepłodności – szansę na założenie własnej rodziny, ale także poczucie, że pomógł innym pacjentom, innym parom, przyczyniając się do postępu w medycynie.

Zaproszenie do udziału w badaniu klinicznym w klinikach InviMed w Warszawie, Poznaniu i Wrocławiu

Badanie kliniczne nad nowym lekiem do inseminacji

W ostatnim czasie klinika InviMed ogłosiła kolejną rekrutację do badania nad nowym lekiem, potencjalnie zwiększającym skuteczność zabiegów inseminacji. InviMed jest jedyną kliniką w Polsce, która przeprowadzi to badanie.

Badanie zostało zatwierdzone przez Komisję Bioetyczną przy Okręgowej Izbie Lekarskiej w Warszawie oraz Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych.

ZOBACZ TAKŻE: 3 rzeczy, które musisz wiedzieć o domowej inseminacji

Kto może przystąpić do badania?

W przypadku każdego badania klinicznego zawsze szczegółowo określane są kryteria przystąpienia. W tym konkretnym badaniu, prowadzonym przez InviMed, do udziału w badaniu mogą przystąpić pary, które od co najmniej roku bezskutecznie próbują zajść w ciążę i które do tej pory nie wykonywały żadnych badań w kierunku niepłodności lub stwierdzono u nich niepłodność idiopatyczną. Istotny w tym przypadku jest także wiek kobiety – do badania przyjmowane będą pary, w których wiek partnerki mieści się w przedziale 20–38 lat.

Co zyskują pary przystępujące do tego badania?

„W ramach badań klinicznych oferuje się bezpłatną diagnostykę niepłodności obojga partnerów, w tym badanie dróg rodnych oraz drożności jajowodów Sono-HSG, a także analizę nasienia. Wszystkie badania oraz zabiegi niezbędne do wykonania zabiegu będą wykonane bezpłatnie. U kobiet, które spełnią wymagane kryteria, zostanie wykonana inseminacja wewnątrzmaciczna z wykorzystaniem nasienia partnera” – wyjaśnia dr n. med. Tomasz Rokicki, dyrektor medyczny klinik leczenia niepłodności InviMed.

Jak się zgłosić do programu badań klinicznych?

Aby uzyskać więcej informacji i umówić się na wizytę kwalifikacyjną, należy zadzwonić pod numer: 500 900 888 lub wysłać e-mail na adres: badania.kliniczne@invimed.pl.

POLECAMY TEŻ: Jak zostaliśmy rodzicami? Opowiadają: Kasia i Marcin, pacjenci kliniki InviMed

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Zagraża płodności, ciąży i życiu. Dziś nie można jej wyleczyć, ale zmieni to druk 3D

W Polsce są ponad 3 miliony diabetyków, z czego ponad 200 tys. osób zmaga się z cukrzycą typu 1.
Fot.: Jaron Nix /Unsplash.com

Polscy naukowcy opracowują rewolucyjne rozwiązanie dla pacjentów z cukrzycą typu 1. Nawet 20 tys. osób w Polsce może wkrótce zyskać szansę skorzystania z bionicznej trzustki wydrukowanej w 3D, która funkcjonowałaby jak prawdziwy narząd, produkujący insulinę i glukagon. To szansa na poprawę jakości życia chorych, odzyskanie zdrowia, a nawet płodności.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Cukrzyca typu 1 jest przewlekłą chorobą autoimmunologiczną, w której układ odpornościowy pacjenta atakuje zdrowe komórki trzustki. W następstwie tego szkodliwego działania trzustka przestaje produkować insulinę – hormon, który jest niezbędny do prawidłowego metabolizmu cukrów. To zaś prowadzi u chorego do hiperglikemii, która odbija się na funkcjonowaniu wielu układów i narządów. Przyczynia się m.in. do rozwoju retinopatii, nefropatii, schorzeń układów krwionośnego, pokarmowego i sercowo-naczyniowego, a także zaburzeń funkcji rozrodczych u kobiet i mężczyzn.

POLECAMY TEZ: Jakie należy wykonać badania przed zajściem w ciążę? [WIDEO]

Bioniczna trzustka: szansa dla tysięcy pacjentów z cukrzycą typu 1

Na cukrzycę (wszystkich typów) choruje obecnie 400 mln osób na świecie, a do 2040 roku będzie ich ponad 650 mln. W Polsce są ponad 3 mln diabetyków, z czego ponad 200 tys. osób zmaga się z cukrzycą typu 1. Leczenie dostępne dziś dla tej grupy chorych polega na stałym przyjmowaniu zastrzyków insulinowych, których celem jest utrzymanie właściwego poziomu cukru we krwi. To jednak działanie doraźne, które wymaga stałego monitorowania wyników.

W przypadku 5-10% chorych ratunkiem jest jedynie przeszczep trzustki. To oni mogliby najszybciej skorzystać z innowacyjnej terapii, nad którą – w ramach projektu finansowanego przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju – pracują Polacy. Chodzi o… bioniczną trzustkę, wydrukowaną na drukarce 3D.

– Nikomu na świecie nie udało się wydrukować jeszcze całego narządu miąższowego, takiego jak wątroba, trzustka, nerka, serce, płuco czy nawet mięśnie, w takim stopniu, żeby można je było zastosować w praktyce klinicznej. My postanowiliśmy wydrukować bioniczną trzustkę (organ, który będzie produkował insulinę i glukagon), żeby móc leczyć pacjentów z cukrzycą – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Innowacje dr hab. n. med. Michał Wszoła, przewodniczący Rady Konsorcjum BIONIC.

CZYTAJ TAKŻE: Mija 51 lat od pierwszego przeszczepu w Polsce. Czy umiemy rozmawiać z bliskimi o dawstwie narządów?

Bioniczna trzustka dla pacjentów z cukrzycą. Ruszają testy

Trzustka z drukarki 3D miałaby zostać wytworzona w podobny sposób, jak drukuje się elementy kości. Konieczne jest jednak przygotowanie „rusztowania”, które pomagałoby utrzymać wyspy trzustkowe i umożliwiłoby ich funkcjonowanie.

Planowane jest zbudowanie trzustki na bazie wysp trzustkowych przekształconych z własnych komórek macierzystych chorego lub wysp pobranych od dawcy. W ten sposób zmniejszyłoby się ryzyko odrzucenia przeszczepu. Jak informują polscy badacze, obecnie planowane są doświadczenia na myszach.

– Chcemy zacząć wszczepiać płatki trzustkowe, czyli części, z której będzie się składała cała bioniczna trzustka, myszom bez układu immunologicznego. Zobaczymy, na ile to, co już w tym momencie wyprodukowaliśmy, jest funkcjonalne i na ile jest to w stanie odwrócić cukrzycę – tłumaczy dr hab. Michał Wszoła.

Trzustka z drukarki 3D: jak to działa?

Naukowcy donoszą, że plan druku narządu został już opracowany.

– Tak jak w normalnej drukarce 3D, mamy kartridże, ale zamiast tuszu wkładamy zawiesinę komórek, czyli komórek śródbłonka. W drugim biotuszu używamy komórek macierzystych, a do trzeciego biotuszu wkładamy małe wyspy trzustkowe. […] Przy pomocy odpowiednich dysz układamy to w odpowiedni wzór – tłumaczy przewodniczący Rady Konsorcjum BIONIC.

Obecnie wyzwaniem jest znalezienie odpowiedniej biodrukarki. Konsorcjum prowadzi właśnie zbiórkę crowdfundingową, aby zebrać środki potrzebne na realizację swojego ambitnego zadania. Jednocześnie współpracuje z innymi ośrodkami, które chcą stworzyć bioniczne narządy.

ZOBACZ TEŻ: Jajniki z drukarki 3D przełomem w leczeniu niepłodności

Cukrzyca typu 1 a płodność

Choć nie każdy przypadek cukrzycy musi wiązać się z wystąpieniem problemów z płodnością, wiele badań wskazuje na takie powiązania. Szczególne zagrożenie dotyczy mężczyzn – zwłaszcza tych, u których choroba nie jest właściwie kontrolowana lub/i istnieje od wielu lat. Długie okresy hiperglikemii nasilają u panów stres oksydacyjny, który wpływa negatywnie na jakość nasienia.

Naukowcy zauważyli też, że cukrzyca typu 1 u mężczyzn może wywoływać zaburzenia naczyniowe wynikające z dysfunkcji śródbłonka naczyniowego, prowadzącej do problemów z erekcją. Przy niewyrównanej glikemii u diabetyków, którzy żyją z cukrzycą od wielu lat, występują też często: neuropatia w obrębie komórek nerwowych męskich narządów płciowych, nadciśnienie tętnicze i zaburzenia lipidowe, zwapnienia nasieniowodów oraz zmniejszenie całkowitej masy gruczołu krokowego. Co więcej, u 25% cukrzyków, którzy zmagają się z zaburzeniami erekcji, obserwuje się spadek całkowitego poziomu testosteronu.

Z kolei z badań przeprowadzonych przez naukowców z Hiszpanii wynika, że kobiety, które chorują na cukrzycę typu 1, mają statystycznie mniej potomstwa niż kobiety zdrowe. Eksperci uważają, że może to wynikać z szeregu czynników: towarzyszących cukrzycy zaburzeń gospodarki hormonalnej, wpływu choroby na decyzje prokreacyjne oraz czynników socjoekonomicznych.

Należy też pamiętać, że kontrola cukrzycy, polegająca na umiejętnym dozowaniu insuliny, nie jest zadaniem łatwym. Tymczasem nadmierna podaż tego hormonu (przewyższająca potrzeby organizmu) może prowadzić do hiperandrogenizmu, objawów PCOS lub insulinooporności, które stanowią dodatkowe zagrożenie dla płodności kobiety.

WIĘCEJ NA TEN TEMAT: PCOS a cukrzyca. Te dwie choroby są ze sobą powiązane

Cukrzyca typu 1 a ciąża

Cukrzyca typu 1 to także zagrożenie dla prawidłowego rozwoju płodu.

W okresie ciąży – w wyniku działania hormonów płciowych – u chorych nasila się insulinooporność, co w konsekwencji zaostrza przebieg schorzenia. Brak odpowiedniej terapii może wówczas doprowadzić do powikłań okołoporodowych, wystąpienia wad wrodzonych płodu, wielowodzia i stanów przedrzucawkowych, a czasem nawet poronienia.

Źródło: newseria.pl, badaniaprenatalne.pl, cukrzycapolska.pl

POLECAMY TEŻ: Ciąża po przeszczepie. Czy mogę starać się o dziecko?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Rola położnej jest nieoceniona – nie tylko podczas porodu!

Pielęgniarka przy łóźku pacjentki - opieka okołoporodowa

Trwa piąta jubileuszowa edycja kampanii „Położna na medal”. O tym, jaki jest cel kampanii, dlaczego rola położnej jest tak ważna oraz jak zmieniała się ona na przestrzeni ostatnich lat, opowiada Iwona Barańska, pomysłodawczyni i organizatorka kampanii i konkursu „Położna na medal”.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

To już piąta edycja kampanii i konkursu „Położna na medal”. Od pięciu lat organizator – Akademia Malucha Alantan edukuje społeczeństwo na temat roli, jaką położne odgrywają w opiece okołoporodowej. Jakie różnice w postrzeganiu położnej i jej pracy zauważa pani na przestrzeni tych lat?

Iwona Barańska: Jeszcze kilka lat temu rola położnej ograniczała się tylko do sali porodowej. Dziś położna ma coraz więcej kompetencji. Jest towarzyszką kobiety przez całe jej życie. Służy wsparciem, pomocą i edukacją nie tylko w trakcie ciąży, porodu, połogu, ale również w zakresie opieki nad noworodkiem.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Hiperlaktacja: co to jest i jak jej przeciwdziałać? Radzi „Położna na medal”

Jaki jest cel kampanii „Położna na medal”?

Poza głównymi celami kampanii, takimi jak podnoszenie świadomości w opiece okołoporodowej, edukacją kobiet i ich rodzin, zależy nam na tym, aby medialnie pokazać rolę położnej w życiu kobiety. Dzięki współpracy z położnymi – ambasadorkami kampanii – powstają materiały edukacyjne, które pokazują, jak ważna jest praca położnej, jaki jest zakres jej działań i ile wnosi ona do opieki nad kobietą i jej rodziną.

W swoich artykułach położne prezentują nie tylko fakty dotyczące ciąży, porodu, połogu, ale również obalają mity, które przez lata narosły w społeczeństwie. Współpracując z ambasadorkami kampanii, możemy poruszać tematy, które do tej pory nie były szczegółowo poruszane w mediach. Podkreślamy, że w okresie okołoporodowym zdrowie dziecka jest bardzo ważne, ale nie możemy zapominać również o matce, jej stanach emocjonalnych, obawach, o tym, że w tym czasie potrzebuje bliskich osób. Tym samym podkreślamy rolę partnera, a jednocześnie taty – który odgrywa bardzo ważną rolę w życiu maluszka i młodej mamy.

CZYTAJ TEŻ: Tato, wspieraj mamę! O roli ojca podczas ciąży i po porodzie

W ramach kampanii prowadzony jest konkurs na położną na medal. Czym powinna wyróżniać się dobra położna?

Konkurs „Położna na medal” ma za zadanie wyłonić najlepsze położone w kraju i w poszczególnych województwach. Dzięki kobietom i ich rodzinom, które są najbliżej położnych, wybieramy i nagradzamy położne wyróżniające się nie tylko swoim zaangażowaniem, ale również empatią i oddaniem do wykonywanego zawodu.

ZOBACZ TAKŻE: Wybierz swoją położną na medal! Ruszyła piąta edycja kampanii

Czy kampania edukuje też w zakresie uprawnień położnej w Polsce?

Dzięki partnerom merytorycznym: Naczelnej Radzie Pielęgniarek i Położnych, Polskiemu Towarzystwu Położnych, Fundacji Rodzić po Ludzku i Dobrze Urodzeni, możemy na bieżąco pokazywać, jakie zmiany zachodzą w opiece okołoporodowej. Podczas tegorocznego śniadania prasowego szeroko omówiony został temat nowych standardów opieki okołoporodowej oraz uprawnień położnej. Zwrócono uwagę na rozporządzenie Ministra Zdrowia, dzięki któremu położna może samodzielnie prowadzić ciążę kobiety, zastępując w tej roli lekarza ginekologa.

Dodatkowym miejscem edukacji mam jest profil kampanii i konkursu „Położna na medal” na Facebooku. Ma już ponad 10 tysięcy fanów i z miesiąca na miesiąc zyskuje na popularności. Mamy – obecne i przyszłe – mogą tam nie tylko uzyskać porady związane z opieką nad dzieckiem, edukacją z zakresu laktacji czy prawami przysługującymi kobiecie podczas porodu, ale również bezpośrednio poprosić o fachową opinię ambasadorek kampanii „Położnej na medal”.

Konkurs wyłonił już 12 najlepszych położnych w kraju i 128 z poszczególnych województw. Jaki, pani zadaniem, wpływ na działania położnych ma ta inicjatywa? Czy to jest jednorazowe wyróżnienie, czy coś więcej?

Wygrana w konkursie otwiera położnej drzwi do nowych działań. Od czterech lat obserwujemy, że wyróżnienie w konkursie „Położna na medal” motywuje położne do realizowania dodatkowych szkoleń, rozwijania swoich kwalifikacji zawodowych. Położne są bardziej zauważane, nie tylko przez pacjentki, ale również przez pracodawców. Otrzymują nowe szanse i propozycje współpracy w zakresie doradztwa w temacie okołoporodowym.

Trwa piąta edycja konkursu. Do kiedy i gdzie mamy mogą zgłaszać położne?

Nominacje do tegorocznej edycji konkursu „Położna na medal” można składać do 31 lipca tego roku poprzez stronę www.poloznanamedal2018. W tym celu należy wypełnić formularz, podając dane swoje i nominowanej położnej Jest również miejsce na uzasadnienie wyboru. Samo zgłoszenie zajmuje chwilę.

Głosować na położne można do 31 grudnia tego roku.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Wcześniak w domu – jak się o niego zatroszczyć? Sprawdź, co radzi położna

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Argumenty zwyciężyły nad ideologią. Radni przyjęli uchwałę o dofinansowaniu in vitro!

Kobieta w ciąży; na brzuchu dziecięce buciki /Ilustracja do tekstu: argumenty zwyciężyły. Będzi dofinansowanie in vitro w Kołobrzegu

Podczas czwartkowej sesji rady miasta Kołobrzegu radni zajęli się projektem uchwały o dofinansowaniu in vitro. Mimo gorącej dyskusji – nie tylko na argumenty – udało się przyjąć rozwiązanie, które wesprze niepłodne pary z tego miasta.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Projekt uchwały w sprawie dofinansowania in vitro w Kołobrzegu wzbudził w ostatnich tygodniach wiele emocji. Członkowie lokalnej Akcji Katolickiej usiłowali wpłynąć na radnych, apelując do nich w wystosowanym liście, by opowiedzieli się przeciwko przyjęciu tego rozwiązania. Argumentowali m.in., że większość mieszkańców miasta jest ochrzczona, a Kościół katolicki nie daje przyzwolenia na stosowanie metody in vitro.

W piśmie znalazły się też argumenty pseudomerytoryczne, które nie mają poparcia w badaniach naukowych. Przytoczono je także podczas czwartkowej sesji – uczestniczyły w niej bowiem sygnatariuszki listu.

– Jako lekarz zmam obowiązek troską otoczyć nie tylko małżeństwo, parę cierpiąca z powodu niepłodności, ale również poczęte dzieci. Znając procedurę,w której planowo dopuszcza się ich śmierć, a niekiedy wywołują celowo, muszę powiedzieć, że nie zgadzam się na finansowanie takiej metody z pieniędzy publicznych – mówiła jedna z nich, praktykująca lekarka.

CZYTAJ TEŻ: Dofinansowanie in vitro zagrożone? Kościół straszy wiernych i przedstawia skandaliczne tezy

Troska o interes wszystkich, czyli nikogo

Innego kalibru zarzut wobec projektu uchwały przedstawił radny Marek Młynarczyk z PiS.

– Ja bym chciał się odnieść do argumentacji tej uchwały. (…) To nie jest profilaktyka, tylko sposób leczenia. A skoro tak, to ja zwracam się do Wysokiej Rady, abyśmy uchwalili przeznaczenie po 50 tys. na każdy rodzaj choroby, jaki występuje obecnie w Kołobrzegu, żeby wszyscy, którzy chorują, mieli równy dostęp do leczenia. Nie możemy wybiórczo traktować jednego rodzaju choroby; mamy dbać o interes wszystkich mieszkańców – mówił.

– Nie wiem, czym zasłużyły sobie takie osoby, żeby rada miasta uchwaliła taką uchwałę i przeznaczyła na to 50 tys. zł. Jest wiele osób chorych – dzieci, osób starszych – które potrzebują wsparcia finansowego i nie otrzymują go. Jest to nie w porządku i rada miasta nie powinna tak wybiórczo traktować mieszkańców naszego miasta. Trzeba zadbać o wszystkich mieszkańców, żeby stać ich było na dobrą opiekę zdrowotną, w czym pomaga nam obecny rząd i wspiera leczenie innych chorób – dodał.

Radna Wioletta Dymecka z Porozumienia dla Kołobrzegu zauważyła, że taka krytyka jest nieprzedmiotowa – radzie nie przedstawiono bowiem innych propozycji związanych z leczeniem mieszkańców miasta.

Gdzie jest projekt takiej uchwały? Niech pan to zaproponuje i będziemy głosowali. Proszę coś przygotować, czymś się wykazać. Ja podpisałam się pod tym projektem uchwały […], ponieważ konkretne osoby poprosiły mnie, abym go poparła. Ja sama, gdyby chodziło o mnie czy o moją córkę, moje dzieci, zrobiłabym dokładnie to samo: wsparłabym, pomogłabym, bo jest to sposób leczenia – odpowiedziała radna Dymecka.

Poparła ją radna Aneta Cieślicka z Platformy Obywatelskiej.

– Wiele osób mówi o śmierci, o zabijaniu. To są tak drastyczne określenia, że myślę, że mają one na celu zniechęcenie kogoś do takich działań – zaznaczyła.

Naprotechnologia nie zastąpi dofinansowania in vitro

Radna Cieślicka zwróciła dodatkowo uwagę, że naprotechnologia, określana przez środowiska kościelne i prawicowe jako moralna alternatywa dla in vitro, to w rzeczywistości metoda, którą ginekolog stosuje na pierwszej wizycie lekarskiej.

– Ta szumnie brzmiąca nazwa to przekazywanie informacji o podstawowych sposobach zwiększenia szans na zapłodnienie, czyli: podjęcia edukacji w zakresie tzw. kalendarzyka małżeńskiego, badania śluzu, skierowanie na podstawowe badania, m.in. poziomu hormonów. To są sposoby, z których już wiele par skorzystało – podkreśliła radna Aneta Cieślicka.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Zagrożenia związane z in vitro. Fakty czy mity? Sprawdza embriolog

Przyjęto projekt uchwały o dofinansowaniu in vitro w Kołobrzegu

Choć atmosfera podczas sesji rady miasta była napięta, a radni klubów Prawa i Sprawiedliwości oraz Niezależnego Kołobrzegu wyrazili kategoryczny sprzeciw wobec projektu uchwały o dofinansowaniu in vitro, ostatecznie udało się go przyjąć większością głosów. Głosy za oddali radni Platformy Obywatelskiej i Porozumienia dla Kołobrzegu Wioletty Dymeckiej – wnioskodawcy projektu.

Projekt uchwały o dofinansowaniu in vitro w Kołobrzegu zakłada wsparcie finansowe w wysokości do 5 tys. zł dla par w wieku 19-45 lat, które zmagają się z niepłodnością. Aby można było z niego skorzystać, para musi uzyskać kwalifikację medyczną, a jedno z partnerów musi być zameldowane na terenie miasta Kołobrzegu.

POLECAMY TEŻ: „Ja wolę podziękować Bogu za ten wielki cud”. Postępowy ksiądz mówi o in vitro

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.