Przejdź do treści

Antykoncepcja długoterminowa – odpowiedź na potrzeby Polek?

Warszawa, 10 lutego 2015 r. – 90 proc. Polek, które uczestniczyły w sondażu pt. „Świadomość i potrzeby Polek w zakresie antykoncepcji” uważa, że wysoka skuteczność to jedna z najważniejszy cech, jaką powinna spełniać antykoncepcja. Jednocześnie, z badania wynika, że najczęściej wybierane metody antykoncepcyjne to te, które obarczone są największym ryzykiem błędu w stosowaniu, co sprawia, że nie gwarantują oczekiwanej przez Polki najwyższej skuteczności.

Sondaż „Świadomość i potrzeby Polek w zakresie antykoncepcji” wykazał, że Polki najlepiej znają i najchętniej wybierają „rutynowe” metody antykoncepcyjne, takie jak prezerwatywa i tabletka antykoncepcyjna. 96 proc. respondentek najlepiej zna prezerwatywę, a 82 proc. tabletkę hormonalną. 65 proc. kobiet wybrało prezerwatywę, jako pierwszą metodę używaną w życiu, a 36 proc. stosuje ją obecnie. Pigułka była pierwszą zastosowaną antykoncepcją u 18 proc. ankietowanych, a obecnie używa jej  21 proc. uczestniczek badania. Jednocześnie blisko połowa respondentek, które korzystały z metod antykoncepcyjnych, takich jak tabletki, plastry czy pierścienie przyznaje, że zdarzyło im się popełnić błąd w stosowaniu.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

„Kobiety pomijają średnio 2,6 tabletek na cykl[1]. Czasami panie mają problem z właściwym przyklejeniem plastra czy założeniem pierścienia, a wiele nawet nie wie lub nie zauważa błędów w stosowaniu czy przeoczeniu zażycia pigułki. Przy założeniu, że kobieta stosuje pigułki przez okres 3 lat, to w przeliczeniu na liczbę tabletek istnieje ryzyko popełnienia ponad 1000 błędów. Brak systematyczności w dawkowaniu lub nieumiejętne stosowanie, obniżają skuteczność antykoncepcji i mogą doprowadzić do nieplanowanej ciąży. Dlatego pacjentkom, którym kłopot sprawia systematyczne pamiętanie o codziennej czy cotygodniowej antykoncepcji, rekomenduję nowoczesne długoterminowe metody” – doradza prof. Violetta Skrzypulec-Plinta, ginekolog, położnik, endokrynolog, seksuolog.

 

65 proc. Polek biorących udział w ankiecie „Świadomość i potrzeby Polek w zakresie antykoncepcji” deklaruje, że chce mieć dziecko najwcześniej za 3 lata lub już nie planuje więcej potomstwa. Jednocześnie ankietowane wskazały swoje oczekiwania a propos „idealnej” antykoncepcji: najistotniejsze według nich cechy to: wysoka skuteczność (90 proc. odpowiedzi), jak najmniej działań niepożądanych (70 proc.) i brak wpływu na płodność w przyszłości  (68 proc.). 

Takie plany dotyczące macierzyństwa i oczekiwania w stosunku do antykoncepcji mogłyby wskazywać, że Polki wybierają długoterminowe metody antykoncepcji. Tymczasem wyniki sondażu pokazały, że wiedza kobiet na temat tych rozwiązań jest niewystarczająca,  m.in. w zakresie rozróżniania metod długo i krótko działających.

„Hormonalna antykoncepcja długoterminowa to taka, którą zakłada się raz, a działa przez wiele lat. Kobiety w Polsce mogą już stosować nowoczesne rozwiązania takie jak implant podskórny (aplikowany raz na 3 lata) czy system wewnątrzmaciczny w kształcie litery „T“ (zakładany raz na 3 lub 5 lat). Antykoncepcja długoterminowa uwalnia od pamiętania o stosowaniu antykoncepcji przez długi czas, ale nie zwalnia z regularnych badań i wizyt w gabinecie lekarskim“ – wyjaśnia prof. Violetta Skrzypulec-Plinta.

Respondentki sondażu „Świadomość i potrzeby kobiet w zakresie antykoncepcji“ poprawnie kojarzyły antykoncepcję długoterminową z bezpieczeństwem, komfortem, wygodą, skutecznością, długim okresem stosowania. Niewiele ankietowanych wiedziało natomiast, że hormonalne metody długoterminowe charakteryzują się także niską dawką hormonów, miejscowym działaniem i szybkim powrotem do płodności.

„Najniższą dawką hormonów spośród nowoczesnych metod długoterminowych charakteryzuje się wewnątrzmaciczny system hormonalny, który niewielkie dawki hormonu uwalnia powoli bezpośrednio do macicy. Dzięki takiemu rozwiązaniu utrzymuje się stałe działanie antykoncepcyjne, a ogólnoustrojowy wpływ hormonu jest minimalny. To istotne dla większości kobiet, ale szczególnie dla tych, które obawiają się problemów z zakrzepicą. Co ważne, takie metody mogą stosować także matki karmiące piersią. Należy pamiętać, że nie wszystkie kobiety mogą stosować antykoncepcję hormonalną i dobór metody powinien nastąpić w porozumieniu z lekarzem.” – mówi prof. Violetta Skrzypulec-Plinta.

Rozwiązania długoterminowe cechuje od 99,4 proc. do nawet 99,95 proc.[2] skuteczności, komfort stosowania, a co więcej, uniknięcie powszechnego błędu stosowania, który jest jedną z przyczyn nieplanowanych ciąż. Co istotne, antykoncepcja długoterminowa nie ogranicza par, którym zmieniły się plany życiowe: w każdej chwili, w porozumieniu z lekarzem, można zrezygnować z tej formy kontroli urodzeń i rozpocząć starania o powiększenie rodziny. Zalety nowoczesnych rozwiązań długoterminowych potwierdzają organizacje zajmujące się zdrowiem reprodukcyjnym, np. aktualne kryteria organizacji międzynarodowych takich jak np. Brytyjskie Towarzystwo Ginekologów i Położników wskazują, że nowoczesne rozwiązania długoterminowe mogą stanowić równoważną opcję przy doborze przez lekarza odpowiedniej metody antykoncepcyjnej, także dla młodych kobiet, które jeszcze nie rodziły[3].

 

Wyboru i ewentualnej zmiany metody antykoncepcji (w tym długoterminowej) zawsze dokonuje lekarz na podstawie regularnych (przynajmniej raz w roku) badań: wywiadu personalnego i rodzinnego (w tym w kierunku zakrzepicy), badania ginekologicznego i USG oraz wyników cytologii. Lekarz wskaże pacjentce korzyści ze stosowania danej metody. Kluczowe jest także poznanie przeciwwskazań wybranego rozwiązania oraz ocena stosunku korzyści do ryzyka, które są indywidualne dla każdej kobiety.

Podczas spotkania w centrum Warszawy, eksperci, wymieniona prof. Skrzypulec – Plinta, dr Grzegorz Południewski i sex-coach Marta Niedźwiecka dyskutowali na temat przedstawionej ankiety. Lekarze przypominali, że najważniejsza w antykoncepcji jest świadomość własnej seksualności lub chęć jej zrozumienia i pogłębiania. Podkreślali, iż informacji na temat antykoncepcji nie powinno się szukać w Internecie czy pytać o zdanie koleżanki, ale ginekologa, bo to on wie, co dla danej osoby będzie najlepszym rozwiązaniem. Mówili również o znaczeniu edukacji, która pomaga szczególnie młodym kobietom i chroni je przed niepotrzebnymi problemami związanymi z seksem. Z kolei Marta Niedźwiecka, pierwsza dyplomowana sex – coach w Polsce, stwierdziła, że podstawą zawsze jest rozmowa o seksie i podejmowanie próby wyzbycia się wstydu i niepewności co do własnego ciała. Cała trójka podobnie odniosła się do faktu, że długoterminowa antykoncepcja jest dla kobiet idealnym rozwiązaniem, kiedy chcą mieć one kontrolę nad swoim życiem.

 


[1] Potter L., Oakley D, de Leon-Wong E, Canamar R,: Oral contraceptive use and protective behaviour after missed pills. Measuring compliance among oral contraceptive users. Fam. Plann. Perspect. 1996; 28 (4); 154-157. Frost JJ, Darroch JE, Remez L., on behalf on the Guttmacher Instutite. Improving contraceptive use in the United States. Issues Brief (Alan Gutmacher Inst). 2008; (1): 1-8.

[2] Contraceptive Technology, 20th edition, skuteczność podana jako 100% minus indeks Pearla dla bezbłędnego stosowania metody, w tej postaci skuteczność chirurgicznego ubezpłodnienia kobiety wynosi 99,5%, a skuteczność braku antykoncepcji 15%

[3] Mansour D, Inki P, Gemzell-Danielsson K. Efficacy of contraceptive methods: a review of the literature. Eur J Contraception Reprod Health Care. 2010, 15, 4-16.

Materiały prasowe, Karolina Błaszkiewicz

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

5 tys. plus na każde dziecko. Wyjątkowe wsparcie dla rodziców wieloraczków

Niemowlę na rękach mamy; trzyma tatę za palec /Ilustracja do tekstu: Bon opiekuńczy: wieloraczki - nowe świadczenie dla rodziców
Fot.: Joshua Reddekopp /Unsplash.com

Po 5 tys. złotych na każde dziecko otrzymają rodzice, którym urodzą się wieloraczki – to świadczenie, które zaoferowały swoim mieszkańcom władze Szczecina. Jest jednak jeden warunek: ciąża musi być mnoga, a w jej wyniku na świat musi przyjść minimum troje dzieci.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W ramach nowego programu „Bon opiekuńczy – wieloraczki”, który został przyjęty przez miejskich radnych 26 czerwca br., jednorazowe świadczenie w wysokości 5 tys. złotych otrzymają rodzice wieloraczków urodzonych po 1 stycznia 2018 r. Otrzymanie bonu nie jest uzależnione od kryterium dochodowego.

Wychowanie jednego dziecka nie jest łatwe, a co dopiero trójki – zauważył w rozmowie z portalem Onet.pl  prezydent Szczecina Piotr Krzystek.

Dodał, że z uwagi na mały procent takich ciąż program nie obciąży budżetu, a zapewni ogromne wsparcie dla rodzin wieloraczków.

„Bon opiekuńczy – wieloraczki”: z wnioskiem możesz wystąpić do 12 miesięcy po porodzie

Jak informują przedstawiciele samorządu, wnioski w sprawie świadczenia można składać przez cały rok, jednak nie później niż 12 miesięcy od dnia narodzin dzieci.

Warto dodać, że to nie pierwsza inicjatywa władz województwa na rzecz rodziców wieloraczków. Przy oddziale Towarzystwa Przyjaciół Dzieci w Szczecinie powstaje właśnie wypożyczalnia sprzętu (m.in. wózków, przewijaków, nosidełek), z którego na szczególnych warunkach będą mogły korzystać rodzeństwa w tym samym wieku.

PRZECZYTAJ TEŻ: Bezpłatne leki dla kobiet w ciąży. Minister zdradził szczegóły prac nad programem „Mama+”

Ciąża jedna na pół miliona

Choć prawdopodobieństwo urodzenia wieloraczków jest bardzo małe, na świat przyszli już pierwsi beneficjenci nowego programu. W szczecińskim szpitalu Zdroje urodziły się bowiem… czworaczki. Rodzicami dwójki chłopców i dwóch dziewczynek zostali państwo Natalia i Mateusz. Dzięki pomocy samorządu otrzymają 20 tys. zł wsparcia finansowego na opiekę, która z pewnością pochłonie znacznie więcej kosztów niż w przypadku mniejszej liczby potomstwa.

W maju tego roku w tym samym szpitalu urodziły się też trojaczki.

Źródło: mamadu.pl, PAP, polsatnews.pl

POLECAMY RÓWNIEŻ: Rozwój płodu. Co się dzieje w organizmie mamy w drugim miesiącu ciąży?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Manuela Gretkowska o duchowym leku po poronieniu. „Kościół wie lepiej, co ci jest i na co cierpisz – chociażby na in vitro”

Manuela Gretkowska o duchowym leku po poronieniu
fot. Facebook - Manuela Gretkowska

Manuela Gretkowska w ostrych słowach skomentowała pomysł Kościoła katolickiego na „duchowy lek” łagodzący ból po poronieniu i utracie dziecka. „Kościół wie lepiej co ci jest i na co cierpisz – chociażby na in vitro. Consolatyna też temu zaradzi, serio” pisze feministka na swoim profilu na Facebooku.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

2 lipca sejmowa Komisja Polityki Społecznej i Rodziny dyskutuje nad projektem ustawy zakazującym aborcji w przypadku nieuleczalnych wad płodu. W odniesieniu do tych wydarzeń pisarka i feministka Manuela Gretkowska poruszyła na Facebooku sprawę praw kobiet, aborcji i in vitro.

W swoim wpisie Gretkowska odniosła się do kontrowersyjnego pomysłu Kościoła katolickiego na uśmierzenie bólu po poronieniu. Chodzi o produkt o nazwie „Consolatyna”, czyli „zestaw antydepresyjny po utracie dziecka”.

W niewielkim pudełeczku imitującym opakowanie leku, znajdziemy ikonę Matki Boskiej, modlitewnik, pojednianie z Bogiem, sobą i utraconym dzieckiem. Jak zapewnia producent, wyrób przeznaczony jest do codziennego użytkowania „o dowolnej porze dnia i nocy”, a przedawkowanie jest niemożliwe.

Wskazaniami do stosowania Consolatyny jest utrata dziecka, poronienie naturalne, poczucie winy, lęki i stany depresyjne po utracie dziecka, przerwanie ciąży, syndrom poaborcyjny oraz… in vitro. Lek duchowny wydawany jest bez recepty i kosztuje 9,90 zł.

Zobacz także: Poroniłaś? Kup modlitwę

Manuela Gretkowska o duchowym leku po poronieniu

Jesteś kobietą, weź Consolatynę wydawaną bez recepty. Działa na wszystkie lęki, depresje, nieszczęścia nawet te o których nie masz pojęcia, jak w przypadku 1/3 ciąż naturalnie przerwanych przez organizm. Kościół wie lepiej co ci jest i na co cierpisz – chociażby na in vitro. Consolatyna też temu zaradzi, serio. Jeśli umrze Ci dziecko, obojętnie w jakim wieku, albo masz poczucie winy po przerwaniu ciąży – podsumowuje z gorzko Manuela Gretkowska.

Gretkowska pisze dalej: „Skład Consolatyny to selfi Matki Boskiej, Modlitewnik – 1 szt. i „Pojednanie z Bogiem, sobą i utraconym dzieckiem – 1 szt”. A co jeśli były bliźnięta? Tertulian powiedział „Wierzę bo to absurdalne”, ty kup absurd. Gadżet produkuje wydawnictwo Świętego Stanisława, cena 9, 90 zł. Tanio w porównaniu z piekłem cierpienia.

Kościół już dawno zamienił się w gadżet wiary. Podsuwanie kobietom boskiego dowcipu Conoslatyny wygląda jak częstowanie miętuskiem skazaną na stos. Gdyby Kościół robił sobie jaja kosztem katoliczek, ich wolna wola. Ale już jutro, w poniedziałek Sejm znowu zajmie się ustawką ze wszystkimi Polkami. Wróci do komisji projekt ustawy antyaborcyjnej firmowany przez Kaję Godek. Opłacana przez spółkę państwową uważa, że jej prywatną sprawą są zarobione tam pieniądze. Natomiast publiczną sumienia kobiet.”

Jak uważasz?

Czy zgadzasz się z tym, co napisała Manuela Gretkowska?

Tak, zgadzam się z jej słowami w 100 procentach.
Nie, moim zdaniem przesadziła.

 

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Onet, Facebook- Manuela Gretkowska

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

„Bałem się, że skrzywdzę córeczkę”. Ojciec wcześniaka opowiada wzruszającą historię

Opieka nad wcześniakiem z perspektywy ojca
fot. Pixabay

Przedwczesne narodziny dziecka to ogromne wyzwanie dla rodziców. Czy zastanawiałeś się kiedyś, jak wygląda opieka nad wcześniakiem z perspektywy ojca? Zobacz opowieść tego mężczyzny.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Średnio jedna na dziesięć ciąż w Stanach Zjednoczonych kończy się przedwczesnym porodem. O wcześniactwie mówimy w sytuacji, gdy dziecko przychodzi na świat pomiędzy 22. a 37. tygodniem ciąży. Takie dzieci narażone są na problemy z oddychaniem i karmieniem, są również bardziej podatne na różnego rodzaju zakażenia.

Zobacz także: Wcześniak w domu – jak się o niego zatroszczyć? Sprawdź, co radzi położna

Ciężkie chwile dla mamy i taty

Opieka nad wcześniakiem jest dużym wyzwaniem, który generuje u rodziców stres i frustrację. I choć powszechnie uważa się, że to matki są najbardziej narażone na stres związany z pielęgnowaniem dziecka, również ojcowie przeżywają ciężkie chwile.

Zgodnie z badaniami opublikowanymi z 2017 roku przez Northwestern University Feinberg School of Medicine, ojcowie wcześniaków są bardziej zestresowani niż matki takich dzieci.

Dotyczy to zwłaszcza sytuacji, w której niemowlęta opuszczają szpital i wraz z rodzicami udają się do domów. Może to wynikać z niepokoju związanego z bezradnością i chorobą dziecka.

Tych wszystkich emocji doświadczył Steve Michener. Mężczyzna postanowili podzielić się ze światem swoją historią i opowiedział, z jakimi problemami przyszło mu się zmierzyć jako ojcu wcześniaka.

Zobacz także: Wcześniak mniejszy od iPada. Poznaj niesamowitą historię walecznej dziewczynki

Opieka nad wcześniakiem z perspektywy ojca

Ciąża Carissy- żony Steve’a, przebiegała książkowo. Wszystko zmieniło się w 23. tygodniu ciąży. Podczas wizyty lekarskiej okazało się, że kobieta miała za mało płynu owodniowego. Po tygodniu sytuacja jeszcze bardziej się pogorszyła i wywołanie porodu okazało się koniecznością.

– Zapytałem lekarza, kiedy mniej więcej miałoby to nastąpić. Odpowiedział mi: „będziemy gotowi za trzydzieści minut” – wspomina Steve. – W tym czasie paliłem, więc jedyne co mogłem zrobić, by ukoić nerwy, to wyjść na zewnątrz i wypalić kilka papierosów – dodaje.

W lipcu 2011 roku, w 24. tygodniu ciąży Carissa urodziła córeczkę o imieniu Claire. Dziewczynka przyszła na świat za pomocą cesarskiego cięcia. Steve przyznaje, że był przerażony, kiedy po raz pierwszy zobaczył dziecko.

– Kiedy urodziła się moja najstarsza córka z pierwszego małżeństwa, ważyła ok. 4 kg. To był szok, nigdy nie widziałem tak małego dziecka – wyznaje ojciec wcześniaka.

Przed narodzinami lekarze ostrzegli rodziców, że płuca dziecka mogą się nie rozwinąć i istnieje ryzyko, że powieki malucha będą zrośnięte.  – Powiedzieli też, że najprawdopodobniej nie zapłacze – mówi Steve. Tuż po porodzie dziecko wydało jednak ciszy okrzyk- dla Steve’a był to znak, że wszystko potoczy się dobrze.

Ojciec bał się jednak dotknąć maluszka. Jak wspomina, skóra córki była niemal przezroczysta i przez maleńką klatkę piersiową mógł dostrzec jej bijące serce.

Zobacz także: Najmłodszy wcześniak świata – padł nowy rekord

„Bałem się, że skrzywdzę córeczkę”

Po pewnym czasie lekarze zalecili rodzicom tzw. kangurowanie. Jest to metoda wczesnej opieki nad noworodkiem, zapewniająca bezpośredni kontakt ciała dziecka z ciałem matki lub ojca.

Noworodek utrzymywany jest w pozycji pionowej lub półpionowej na klatce piersiowej rodzica w okolicy piersi, pod ubraniem mamy lub taty. Metoda ta pomaga w utrzymaniu ciepłoty ciała dziecka, utrzymaniu regularnego oddechu i bicia serca oraz wyzwala głęboki sen.

– Moja żona bardzo się tym przejmowała, a ja bałem się, że skrzywdzę córeczkę. Martwiłem się też, że może się przez to rozchorować – wyjaśnia Steve. – Długo to odkładałem, jednak lekarze przekonali mnie, że to nie tylko najlepszy czas na nawiązanie więzi z dzieckiem, ale też sposób na przyspieszenie jego rozwoju fizycznego – dodaje.

Jak ujawnia, pierwsze kangurowanie trwało zaledwie dwie minuty, potem dziecko wróciło do inkubatora.
– Im dłużej to robiliśmy, tym pewniej się czuliśmy – przyznaje.

Kolejnym problemem w opiece nad wcześniakiem było to, że Carissa i Steve nie byli przygotowani na przyjście na świat wcześniaka, nie wiedzieli więc, jakie pytania mają zadawać lekarzom.

– Nie wiedzieliśmy,  co pytać, dopóki nie zostaliśmy postawieni w konkretnej sytuacji – mówi Steve. Z czasem rodzice nauczyli się obserwować swoje dziecko i wiedzieli, kiedy dzieje się coś złego.

Zobacz także: Śmiertelność wcześniaków kontra jakość opieki szpitalnej. Zobacz, co mówią badania!

„Miejcie wiarę w lekarzy”

Po dwóch miesiącach od narodzin Calire, kilku transfuzjach krwi i niekończących się obawach, Steve i Carissa mogli w końcu zabrać swoją córeczkę do domu. Nie oznaczało to jednak końca problemów rodziców.

– Musieliśmy znaleźć opiekunkę, która będzie potrafiła się zajmować wcześniakiem – wyjaśnia Steve. – Na szczęście na naszej drodze pojawiła się fantastyczna kobieta, która potrafiła spełnić wszystkie potrzeby Claire – dodaje.

Dziś dziewczynka ma siedem lat, rozwija się prawidłowo i niedawno sama nauczyła się jeździć na rowerze. Po kilku latach Steve ma dla rodziców wcześniaków jedną radę. – Miejcie wiarę w lekarzy i współczesną technologię – przekonuje. – Jeżeli Claire urodziłaby się 50 lat wcześniej, prawdopodobnie nie świętowałaby swoich siódmych urodzin. Lekarze naprawdę wiedzą, co robić – dodaje.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Daily Mail

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Chcesz przywrócenia refundacji in vitro? Podpisz petycję obywatelską!

Mężczyzna skladający podpis pod dokumentem /Ilustracja do tekstu: Petycja o przywrócenie refundacji in vitro
Fot.: Pixabay.com

W internecie pojawiła się petycja do Kancelarii Premiera, której autorami i sygnatariuszami są małżeństwa zmagające się z niepłodnością. Autorzy apelują o przygotowanie ustawy, która przywróciłaby rządową refundację kosztownych zabiegów in vitro.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Ustawa, której stworzenie postulują twórcy petycji, byłaby odpowiedzią na rosnący problem społeczny, jakim jest niepłodność. Już dziś dotyka ona 15-20% par, które starają się o dziecko. Niestety, w obecnej sytuacji politycznej niewiele z nich może liczyć na wsparcie. W miejsce wygaszonego w 2016 r. rządowego programu refundacji in vitro wprowadzono narodowy program prokreacyjny, który zakłada jedynie wsparcie naprotechnologii. Z dofinansowania in vitro można skorzystać tylko w  niektórych polskich miastach – z budżetu samorządów.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Dofinansowanie in vitro

Niepłodne pary samotne w nierównej walce

„Obecnie dużo mówi się o rodzinie, a o problemie niepłodności ani słowa, mimo że dotyka tak wielu ludzi. Ludzie ci czują się wykluczeni że społeczeństwa, samotni w nierównej walce o dziecko. Dodatkowo bez żadnego wsparcia rządu leczenie niepłodności to ogromne wydatki: koszty badań, leków są bardzo wysokie. A przecież oni walczą o coś najważniejszego, o rodzinę. Dlaczego ci ludzie mają być pozostawieni sami sobie tylko dlatego, że dotknęła ich choroba?” – pytają autorzy petycji.

Mimo niesprzyjającego klimatu politycznego twórcy apelu liczą, że uda się wprowadzić odpowiednie regulacje prawne, które wspomogą pary zmagające się z niepłodnością poprzez dofinansowanie procedury in vitro, a także wymaganych leków i badań.

„Prosimy, nie odbieraj nie nam szansy na założenie rodziny!” – kończą swój  dramatyczny apel.

Petycja o przywrócenie refundacji in vitro: gdzie składać podpisy?

Podpisy pod petycją można składać na stronie petycjeonline.pl – pod tym adresem.

Portal chcemybycrodzicami.pl gorąco wspiera twórców petycji w realizacji założonego celu.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Zamiast in vitro PiS promuje naprotechnologię. Eksperci krytykują

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.