Przejdź do treści

Ambasador SOS, Tomasz Wolny w drugim etapie Plebiscytu Gwiazd Dobroczynności

Już od dziś internauci mogą głosować w kolejnym etapie Plebiscytu Gwiazd Dobroczynności na dziennikarza TVP Tomasza Wolnego, który wspiera dzieci z SOS Wiosek Dziecięcych.

Tomasz Wolny, dziennikarz TVP2, prowadzący „Panoramę” i poranny program „Pytanie na śniadanie” współpracuje ze Stowarzyszeniem SOS Wioski Dziecięce już dwa lata. Jest pomysłodawcą i realizatorem projektów: „A Ty pomógłbyś?”(Grudzień 2014), który miał pokazać Polakom jak niewiele trzeba by pomóc osieroconym dzieciom przed Świętami i „Szukam Mamy” (Marzec 2015), który nie tylko wsparł akcję 1%, ale i pomógł znaleźć wielu nowych rodziców SOS.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Dziennikarz wziął również udział w projekcie kalendarza Stowarzyszenia SOS Wiosek Dziecięcych na 2016 rok, w ramach akcji „Podaruj dzieciom lepszą przyszłość”, który nadal można kupić w sieci sklepów Kaufland i internetowej księgarni Gandalf. Cały przychód z jego sprzedaży zostanie przekazany na edukacje i zajęcia wyrównawcze dzieci porzuconych i osieroconych.

Kalendarz przedstawia zdjęcia podopiecznych ze swoimi idolami. Dzieci zostały zapytane kim chciałyby zostać w przyszłości i kto jest ich prawdziwym wzorem. Opowiedziały o swoich pasjach i wskazały gwiazdy, które są dla nich autorytetem i o których sukcesie marzą. Tomka wytypowała podopieczna Młodzieżowej Wspólnoty Mieszkaniowej SOS w Koszalinie Bożenka, która marzy by tak jak On, zostać dziennikarką. Tomek od razu się zgodził, a dla Bożenki było to wspaniałe przeżycie. Razem poprowadzili także urodziny wioski w Karlinie.

Film z ich wspaniałego spotkania można zobaczyć tutaj:
„SOS Wioski Dziecięce to miejsce absolutnie wyjątkowe. Jest odpowiedzią na największy dramat jaki może spotkać dziecko – utratę mamy i taty. Wioski SOS dają im prawdziwy dom. I ten murowany i ten emocjonalny. Byłem, widziałem na własne oczy i to jest coś wspaniałego. Wspaniała jest także Bożenka i wszystkie dzieciaki, które organizacja ma pod opieką” – powiedział Tomek Wolny.

W tym roku, dzięki takim ludziom jak Tomasz Wolny, którzy regularnie wspierają Stowarzyszenie, udało się zebrać pieniądze na edukację, zajęcia wyrównawcze, pomoc psychologiczną, a także na wakacje dla dzieci. Regularność i stabilizacja to bardzo ważne filary, Tomasz Wolny pomimo swojej dynamicznej pracy zawodowej, wspaniałej rodziny z trójką dzieci jest stale zaangażowany w działalność Stowarzyszenia i cały czas pamięta o dzieciach i ich wielkich potrzebach, za co Stowarzyszenie jest mu bardzo wdzięczne.

Historia trochę zatoczyła koło, bo to właśnie na balu Gwiazd Dobroczynności dwa lata temu spotkaliśmy się z Tomkiem po raz pierwszy osobiście i to właśnie tam zdecydowaliśmy, że musimy coś razem zrobić. Tam właśnie narodził się pomysł akcji „A Ty pomógłbyś”? Kiedy ją realizowaliśmy w Poznaniu było chyba minus 15 stopni, ale młodzi poznaniacy, którzy przyszli tam tylko dlatego, że Tomek ich poprosił, wytrwali do końca. Trzeba go było widzieć jak w anielskiej aureoli na głowie i z szerokim uśmiechem na twarzy rozgrzewał wszystkich przekonując, że warto pomagać. Tomek to niezwykle skromny człowiek, oburza się, gdy ktoś nazywa go gwiazdą, a dla mnie i dla naszych dzieciaków na pewno gwiazdą jest. Jest naszą gwiazdą dobroczynności – mówi Anna Choszcz- Sendrowska ze Stowarzyszenia.

Plebiscyt Gwiazdy Dobroczynności organizowany jest przez Stowarzyszenie Akademia Rozwoju Filantropii w Polsce wspólnie z Magazynem SHOW. Gwiazdy dobroczynności to osoby, które całym swoim sercem pomagają potrzebującym.
Informacja prasowa

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Pokochaj w dziecku jego korzenie. Adopcja a rodzice biologiczni

Akceptacja przeszłości i korzeni dziecka jest kluczowa zarówno dla dobra samego dziecka, jak i rodziców adopcyjnych. Da się to skutecznie wypracować, pomocne w tym procesie są ustawienia systemowe Berta Hellingera. Adopcja a rodzice adopcyjni – dowiedz się więcej.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Ustawienia systemowe niemieckiego psychoterapeuty Berta Hellingera to metoda, która od blisko 40 lat wykorzystywana jest w psychoterapii, coachingu i biznesie.

Metoda ta przez wielu uważana jest jednak za kontrowersyjną, a Niemieckie Towarzystwo Terapii Systemowej odżegnuje się od metod i praktyk stosowanych przez Hellingera.

Z kolei w Wielkiej Brytanii metoda ta jest uznana przez środowisko psychoterapeutyczne. W ostatnich dniach również w brazylijskie Ministerstwo Zdrowia uznało ją za oficjalną, komplementarną metodę leczenia.

Podstawową techniką prac jest tzw. ustawienie rodzinne. Odbywa się ono z udziałem tzw. reprezentantów, którzy zastępują członków rodziny klienta. Odczucia i wypowiedzi reprezentantów pozwalają na ujawnienie ukrytych zależności w rodzinie. Celem terapii jest pojednanie klienta z rodziną.

Zobacz także: 7 rzeczy, których nie wiesz o adopcji

Adopcja a rodzice biologiczni. Kto stoi na pierwszym miejscu?

O wykorzystaniu ustawień systemowych w przypadku rodzin adopcyjnych opowiedziała ostatnio Małgorzata Rajchert-Lewandowska, psycholog, psychoterapeuta, superwizor.

Nie ta matka, która urodziła, ale ta, co wychowała – głosi stare porzekadło. Wizja ta sprzeczna jest jednak z filozofią praktykowaną przez zwolenników Hellingera.

– Powiedziałabym, że obie matki są ważne. Często dyskredytuje się rodziców biologicznych, mówi się o tym, że najważniejsi są ci, którzy wychowali i wykształcili dziecko. Okazuje się jednak, że są pewne duchowe porządki w rodzinie, zgodnie z którymi rodzice biologiczni są na pierwszym miejscu – mówi Małgorzata Rajchert-Lewandowska.

Wynika to z faktu, że to właśnie biologiczni rodzice dają życie. To od nich dziecko przejmuje pewne cechy, predyspozycje, talenty, czy budowę ciała. – Całą resztę możemy dostać od innych ludzi – wyjaśnia ekspertka.

Nie ma znaczenia, w jakich okolicznościach życie do nas przychodzi, mówi filozofia głoszona przez Hellingera. – Czasami jest to jedna chwila, ludzie nie są w związku, spotykają się na przygodny seks i z tego zaczyna się nowe życie. Można powiedzieć, że był jakiś duchowy zamysł, że tych dwoje miało się spotkać po to, żeby to życie się zaczęło – wyjaśnia psycholog.

Zobacz także: W wieku 18 lat zaszła w ciążę, zdecydowała się na otwartą adopcję

Adopcja a rodzice biologiczni. Czy powiedzieć dziecku, że jest adoptowane?

Co jednak, gdy dziecko nie wie, że jest adoptowane? – To jest potężne wykroczenie przeciwko duchowym porządkom w rodzinie. Na duchowym poziomie jest to odbierane jako wina przez system rodzinny. Często z miłości do rodziców adopcyjnych dziecko tę winę bierze na siebie i nieświadome próbuje siebie ukarać za odrzucenie przez biologicznych rodziców – tłumaczy Rajchert-Lewandowska.

Kluczowa jest zatem postawa adopcyjnych rodziców do rodziców biologicznych. – Im więcej szacunku mają do rodziców biologicznych, tym bardziej szanują dziecko. Z osobami, które przychodzą na moje kursy robiłam ćwiczenia, w których była matka adopcyjna, adoptowane dziecko i matka biologiczna. Matka adopcyjna odsuwała na bok matkę biologiczną, albo próbowała ją zasłonić i mówiła do dziecka: ja jestem twoją matką, ja cię wychowałam.

Okazywało się wtedy, że dziecko słabnie. – Mata biologiczna oczywiście czuje się wykluczona, wycofuje się, albo stoi bezradna, a dziecko ma tzw. „ruch do śmierci”. Patrzy w dół, chce się schować,  drży w lęku tak, jakby coś mu zagrażało. Bo mu zagraża. To tak, jakby w nim matka adopcyjna dziecku wykreśla rodziców. Dzieci czują się dobrze wtedy, kiedy adopcyjni rodzice patrzą z szacunkiem na rodziców biologicznych – podkreśla psycholog.

Zobacz także: Adopcja w 7 krokach. Jesteś zdecydowany? Poznaj szczegóły

Kilka słów o in vitro, destrukcji i adopcji idealnej

Jak to natomiast wygląda w przypadku in vitro, kiedy kobieta korzysta z nasienia zupełnie obcego mężczyzny? Czy życie powołane tą drogą podlega regułom, o których mowa w przypadku adopcji?

– Bez względu na czasy i okoliczności porządek jest zawsze taki sam. Ci, którzy dają życie, muszą być uszanowani – mówi ekspertka.

Czy sami rodzice adopcyjni mogą odczuwać negatywne skutki wykluczenia rodziców biologicznych?

– Często rodzice adopcyjni patrzą z pogardą na rodziców biologicznych. A są przecież w jednym systemie. Gdyby nie tamci, których oceniają, nie byłoby dziecka. Jeśli odrzucają tych rodziców, to dziecko słabnie i czuje się kimś gorszym i niegodnym.

Czy istnieje idealny sposób przeprowadzenia adopcji? – Ta polityka zaczyna się od serca, wewnętrznej postawy. To, czy adopcja się dobrze potoczy, czy nie, w dużej mierze zależy od intencji ludzi, którzy adoptują. Jeżeli adoptują dziecko, bo mają dużo do zaoferowania i chcą się kimś zaopiekować, bo mają warunki i się kochają, to wtedy się udaje. Natomiast jeśli intencja jest taka, że nie możemy mieć dziecka, więc weźmiemy czyjeś i uznamy je za swoje, to wtedy, jak mówi ostro Hellinger, jest to kradzież.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: ustawieniasystemowe.com/ psychologia.net.pl

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Małżeństwo z Włoch adoptowało dorosłego mężczyznę

Małżeństwo z Włoch adoptowało dorosłego mężczyznę
fot. Fotolia

Włoska rodzina z Trydentu adoptowała 32-latka Białorusina. Niezwykłą historię opisała gazeta Trentino.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

11-letni chłopiec z Białorusi po raz pierwszy pojawił się w Trydencie ponad 20 lat temu. Został wysłany do Włoch na leczenie po katastrofie elektrowni atomowej w Czarnobylu.

Dziecko przez kilka miesięcy przebywało wtedy z bezdzietnym włoskim małżeństwem. Między nimi wytworzyła się na tyle wyjątkowa więź, że od tej pory chłopiec co roku przyjeżdżał do zaprzyjaźnionej pary na wakacje.

Zobacz także: Aby adoptować Wiktora przejechali ponad 10 tys. km

Małżeństwo z Włoch adoptowało dorosłego mężczyznę

Przez kilkanaście lat Włosi byli świadkami, jak chłopiec dorastał i stawał się mężczyzną. Dziś jest już zaręczony i dzięki pracy może często odwiedzać opiekunów. Białorusin jest kierowcą ciężarówki.

Para tak bardzo przywiązała się do mężczyzny, że postanowiła zalegalizować tę relację i usynowić Białorusina. Tym sposobem 32-latek stał się prawnie synem włoskiego małżeństwa.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: handofmoscow.com

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.