Przejdź do treści

#niepłodności nie widać – zobacz film!

Kolejna odsłona naszej kampanii Niepłodności nie widać odbyła się w sobotę, 10 marca 2018. Zobacz relację na filmie.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Sobotni event odbył się w dwóch blokach tematycznych: warsztat terapeutyczny dla par podczas przedłużających się starań o dziecko oraz spotkanie ze specjalistą z laboratorium diagnostycznego na temat badań związanych z niepłodnością.
Kampania niepłodności nie widać została wymyślona przez naszą redakcję już prawie 3 lata temu – mówi Jolanta Drzewakowska, redaktor naczelna magazynu Chcemy być rodzicami. – Początkowo miała za zadanie zaangażowanie środowiska blogerskiego w pisaniu o niepłodności po to, by przybliżyć temat. W tym roku zaczynamy odsłonę kampanii skierowaną do pacjentek, czyli do naszych czytelniczek.
Partnerem tej odsłony kampanii było Laboratorium diagnostyczne Alab.

– Jesteśmy laboratorium diagnostycznym, które działa w całej Polsce, dlatego zgłasza się do nas wiele organizacji pacjenckich z prośbą o wsparcie, bycie patronem – mówi lek. med. Agata Strukow dyrektor ds. Marketingu Medycznego Alab laboratoria. – Wybieramy te projekty, za którymi stoją ludzie, którzy gwarantują, że ten projekt się uda i tak jest w przypadku kampanii Niepłodności nie widać.

Po części dotyczącej dyskusji na temat badań w niepłodności przyszedł czas na warsztaty z komunikacji. Warsztat dla par Razem łatwiej starających się o dziecko poprowadziły dwie terapeutki Gestalt: Dorota Ostrowska-Karwat i Marlena Zasadzka-Moskwa.
– Rozpoczęliśmy współpracę z Chcemy być rodzicami, bo wierzymy, że warto wspierać ludzi, którzy starają się o dziecko – mówi Marlena Zasadzka – Moskwa, terapeutka. – W tym wsparciu ważna jest obecność drugiego człowieka, emocje, które temu towarzyszą, wymiana doświadczeń.

Dziękujemy wszystkim za wspaniałą atmosferę, zaangażowanie i udział w spotkaniu.
Zapraszamy na kolejne spotkanie już 19 maja.

Warsztat dla par został zorganizowany w ramach akcji „Niepłodności nie widać”

Partnerem akcji jest ALAB laboratoria.

POLECAMY: Kupon rabatowy na badania diagnostyczne

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

4 pytania do ginekologa, których wstydzisz się zadać

4 pytania do ginekologa, których wstydzisz się zadać

Strach i zażenowanie to najczęstsze powody, dla których część kobiet unika wizyty u ginekologa. A kiedy wreszcie zdecydują się na wizytę, często boją się zadawać intymne pytania związane z ich zdrowiem. Oto 4 pytania do ginekologa, których wstydzisz się zadać. 

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Według badań opublikowanych w 2009 roku, najczęstszym zmartwieniem kobiet w gabinetach ginekologicznych jest obawa o swój poziom higieny, zapach i obawa, że lekarz mógłby odkryć coś na temat życia seksualnego pacjentek. Lekarze opracowali listę zagadnień, o które pacjentki najbardziej wstydzą się pytać.

Dlaczego zdarza mi się popuszczać mocz podczas stosunku i w trakcie kichania?

Wiele osób uważa, że nietrzymanie moczu dotyczy jedynie seniorów. Jednak jak się okazuje, problem ten dotyka aż jedną na trzy kobiety po 18. roku życia.

Kobiety czują się zażenowane, gdy zdarzy im się popuścić mocz podczas seksu, kichania lub w czasie aktywności fizycznej – zauważa ginekolog i położnik dr Lauren Streicher.

Przyczyn nietrzymania moczu, które u kobiet jest spotykane dwukrotnie częściej niż u mężczyzn, jest wiele. Jednakże szanse na wystąpienie tego stanu podnosi palenie papierosów, przewlekłe zaparcia, spożywanie alkoholu i otyłość.

– Każdy jest w grupie ryzyka – twierdzi ginekolożka dr Jessica Shepherd. – Jednak w największej grupie ryzyka są kobiety, które urodziły dziecko, przechodzą menopauzę lub uprawiają intensywny sport typu jazda konna – dodaje ekspertka.

Zobacz także: Dlaczego chlamydia ogranicza płodność – radzi ekspert!

Czy moje wargi sromowe są za duże?

Dr Streicher ujawnia, że wiele kobiet jest zaniepokojonych wyglądem swoich warg sromowych.

– Tak jak każda część ciała, również ta może się różnić kolorem, kształtem czy rozmiarem – tłumaczy ginekolożka.

Coraz więcej kobiet decyduje się również na zabieg waginoplastyki. Według opublikowanego w ostatnich dniach raportu IMCAS, w porównaniu do poprzedniego roku, w 2018 roku odnotowano aż 50 proc. wzrost zainteresowania zabiegiem korekty warg sromowych.

Podczas badania dr Streicher stara się zapewniać pacjentki, że ich wygląd jest zupełnie normalny.

– Widzę, że twoja lewa warga sromowa jest większa niż prawa. To zupełnie normalne- mówię do moich pacjentek. Robię tak ponieważ wiem, że wiele kobiet czuje się bardzo niepewnie w związku ze swoim wyglądem – tłumaczy dr Streicher.

Zobacz także: Coraz mniej męskich ginekologów. Skąd ta zależność?

Czy ja źle pachnę?

Wiele pań wstydzi się zapytać o zapach czy smak pochwy, ponieważ nie chcą ujawnić lekarzowi, że uprawiają seks oralny. Jak wyjaśnia dr Streicher, smak zależy w dużym stopniu od spożywanych pokarmów. Dzieje się tak dlatego, że jedzenie może wpływać na nasze pH.

Ekspertka radzi swoim pacjentom, aby piły dużo wody, soku z żurawiny oraz jadły wiele owoców np. pomarańczy, grejpfrutów i ananasów.

Prawidłowe pH pochwy powinno oscylować w granicach 3,8 a 4,5. Konieczna jest również obecność dobrych bakterii. Złe baterie powodują z kolei brzydki zapach i często są odpowiedzialne za rozwój infekcji.

Ponadto wiele osób kulturowo postrzega waginę jako „miejsce nieczyste”. Kobiety zatem często się podmywają, co nie jest dobre dla zdrowia – zauważa ekspertka.

Zobacz także: Specjaliści alarmują: Choroby weneryczne zbierają żniwo

Czy wypada prosić o test na rzeżączkę?

Część pań, zwłaszcza tych pozostających w związku małżeńskim, niechętnie prosi swojego lekarza o testy pod kątem chorób przenoszonych drogą płciową.

Obawa ta wynika zdaniem dr Streicher z przeświadczenia, że kobieta zostanie posądzona o rozwiązłość.

Należy pamiętać, że chlamydię, czy rzeżączkę można z powodzeniem wyleczyć.  Bez odpowiedniej kuracji choroby te mogą  prowadzić do bardzo przykrych konsekwencji, w tym do niepłodności.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Daily Mail

Weronika Tylicka

dziennikarka, związana od początku z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Czym jest zespół stresu pourazowego? O sekretnym języku ciała, bólu i chorób

czym jest zespół stresu pourazowego?
fot. Pixabay

Zaburzenie to występuje najczęściej u osób, które przeżyły wojnę, kataklizmy, czy wypadki komunikacyjne. Ale nie tylko. Może dotyczyć również kobiet, które poroniły i odczuwają silny lęk związany ze śmiercią dziecka. Czym jest zespół stresu pourazowego?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kiedy doktor Alex Lickerman, lekarz rodzinny, zaczął odczuwać silne mdłości, podejrzewał powikłania po przebytej niedawno chorobie, na którą był leczony w szpitalu. Przypuszczenie to było tym bardziej uzasadnione, że przyjmował lek powodujący mdłości.

Tyle tylko, że złe samopoczucie pojawiło się po kilku tygodniach przyjmowania owego leku. Jako lekarz wiedział więc, że nie mogło być związku między jego samopoczuciem a przyjmowanymi medykamentami. Po konsultacji z przyjacielem, również lekarzem, zdecydował się na wizytę u psychiatry.

Zobacz także: Czy masz wpływ na rozwój swojej depresji?

Czym jest zespół stresu pourazowego?

Okazało się, że mdłości minęły niemal natychmiast po tym, kiedy dr Lickerman zaczął przyjmować zapisany lek antydepresyjny i przeciwlękowy. To ostatecznie przekonało go, że jednak problem, choć cielesny, był mocno zakorzeniony w niego psychice.

Co takiego działo się w życiu zwykłego, przeciętnego mężczyzny, że zareagował w ten sposób? Jak poważne musiał mieć kłopoty, jak głębokie lub jak bardzo skomplikowane? Okazuje się, ze nie tak bardzo, choć mocno go wystraszyły na poziomie, o istnieniu którego nie miał pojęcia.

Zanim trafił do szpitala, przeszedł zapalenie wyrostka robaczkowego, potem krwawił na tyle poważnie, że stracił połowę krwi, a na koniec pojawił się zator płucny, który trzeba było leczyć szpitalnie. Psychiatra, który zajmował się dr Lickermanem zdiagnozował u niego średnio nasilony zespół stresu pourazowego (znany jako PTSD).

Sam zainteresowany natomiast zrozumiał, że doświadczenie skumulowania kilku poważnych chorób skonfrontowało go z wypieranym lękiem przed śmiercią.

Czym jest somatyzacja?

Somatyzacja jest rozumiana i definiowana jako przeżywanie bólu psychicznego poprzez objawy fizyczne. Dane na temat tego, jak wiele tego, co rozumiemy, jako przede wszystkim chorobę cielesną, jest zakorzenione w psychice są niejednoznaczne.

Niemniej dane te niezmiennie wskazują, że znaczną część pacjentów skarżących się z powodu bólu w klatce piersiowej, zmęczenia, bólów głowy lub pleców, impotencji, kaszlu czy nadmiernej utraty wagi nie miała znanej, dającej się zlokalizować przyczyny fizycznej.

Jedne z badań, nie najmłodsze, bo opublikowane w 1989 pokazało, że zaledwie 16 proc. pacjentów z tego typu objawami mogło być skutecznie leczonych konwencjonalnymi metodami.

Zobacz także: Lęk – zżera od środka, zabiera radość życia. Oto 5 sposobów, które pomogą ci odzyskać kontrolę!

Ból psychiczny jest tak przerażający, że nie można się z nim zmierzyć

To otwiera przestrzeń do dyskusji, na ile medycyna jest niedoskonała, na ile nie dysponuje sprawdzonymi metodami diagnozowania i nie potrafi pomóc choremu człowiekowi a na ile jednak nasze problemy zdrowotne są czymś więcej niż tylko fizycznym bólem. Pojawia się też pytanie, co w gruncie rzeczy boli?

Fascynującym – dla obserwatora, dla pacjenta muszą być źródłem autentycznego cierpienia – zjawiskiem są zaburzenia konwersyjne.  W tym przypadku ból psychiczny jest tak nieznośny i tak przerażający, że nie można się z nim zmierzyć.

Brzmi to zapewne melodramatycznie, ale takie też zaburzenia konwersyjne. Pacjenci na przykład tracą władzę w nogach lub rękach, przestają widzieć, słyszeć, tracą zdolność mówienia, a jednocześnie, poddani serii bardzo wnikliwych badań, okazują się być całkowicie zdrowi.

Zaburzenia somatyczne niczym teatr

Psychoanalityczka brytyjska, Joyce McDougall porównywała przejawy zaburzeń somatycznych do teatru. Umysł używa ciała, żeby pokazać, co się z nim dzieje, jakiego rodzaju bólu doświadcza, z czym sobie nie radzi. Pokazuje to jak na scenie w teatrze.

Bardzo ciekawie zaburzenia konwersyjne opisuje dr Suzanne O’Sullivan w książce Wszystko jest w twojej głowie. Opowieść o chorobach psychosomatycznych. Ta praktykująca i bardzo doświadczona neurolog niemal każdego dnia spotyka pacjentów, który prezentują bardzo poważne zaburzenia neurologiczne, a jednak cierpią z powodu zaburzeń psychosomatycznych.

Autorka opowiada o pacjentce, która z dnia na dzień przestała widzieć, choć nie można było znaleźć żadnych medycznych przyczyn tego stanu rzeczy. Pracowała z wieloma pacjentami cierpiącymi z powodu rzekomej epilepsji. Rzekomej, bo znowu biologicznie ich ataki nie miały żadnych podstaw.

Zobacz także: Obie strony psychoterapii – jak to jest być pacjentem, jak to jest być terapeutą

Dramat podważanego cierpienia

Dramat osób doświadczających chorób psychosomatycznych polega na tym, że choć ich cierpienie jest bez wątpienia autentyczne – rzeczywiście ich boli, nie mogą oddychać, tracą przytomność, pamięć, zdolność do poruszania się – jest ono podważane.

Bo przecież choroba psychosomatyczna, a więc wystarczy się zmienić, zacząć inaczej postępować. W ostateczności iść do psychiatry. A wizyta u psychiatry budzi przecież lęk, obawę przed ostracyzmem społecznym, jest wreszcie powodem do wstydu.

Oczywiście, nie każda somatyzacja jest chorobą. Somatyzuje każdy z nas. Przed egzaminem boli głowa, pojawia się biegunka, nie można iść na spotkanie, ponieważ pojawia się ból głowy, nagle z niewiadomych powodów ciało pokrywa się wysypką.

Można te objawy traktować jako drogowskazy, informacje o tym, że coś z nami się dzieje, coś z czym sobie nie radzimy. Zwłaszcza, jeśli te objawy powtarzają się cyklicznie lub w podobnych sytuacjach. Bo przecież ciało i psychika funkcjonują nierozłącznie.  

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

To zioło zadba o twoje zdrowie! Wiesiołek na płodność

wiesiołek na płodność
fot. Pixabay

Poprawia wygląd skóry i włosów, łagodzi objawy PMS i może znacząco pomóc w staraniach o dziecko. Wiesiołek na płodność – przeczytaj, jak działa!

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Wiesiołek (Oenothera L.) to rodzaj roślin zielnych z rodziny wiesiołkowatych. Należy do niego ok. 120 gatunków pochodzących  z Ameryki Północnej, Południowej oraz Azji. W Polsce możemy spotkać ok. 30 gatunków, a najpospolitszym z nich jest wiesiołek dwuletni.

Rośnie zazwyczaj na terenach przydrożnych. Roślina ta kwitnie od czerwca do sierpnia i ciężko ją wtedy przeoczyć, ponieważ rodzi intensywnie pachnące i jaskrawożółte kwiaty.

Zobacz także: Przywrotnik na płodność. „Ziele Matki Boskiej”, które pomoże ci zajść w ciążę

Sekret wiesiołka

Wiesiołek od lat wykorzystywany był w medycynie ludowej. Również współcześnie tę roślinę stosuje się w celach leczniczych, a naukowcy dowiedli, że ma zbawienny wpływ na zdrowie.

Najważniejszą częścią wiesiołka są nasiona ukryte w kwiecie. To  z nich produkuje się olejek, który posiada niezwykle ważne dla zdrowia nienasycone kwasy tłuszczowe z grupy omega-6: kwas linolowy oraz kwas gamma-linolenowy.

Zobacz także: Aletra lecznicza na płodność. Będziesz zaskoczona, co potrafi ta roślina!

Wiesiołek pomocny w wielu schorzeniach

– Wiesiołek jako roślina lecznicza najczęściej stosowany jest w chorobach skóry, chorobach układu krwionośnego i zaburzeniach natury psychicznej. Olej z wiesiołka uzupełnia nienasycone kwasy tłuszczowe w naszym organizmie, które są składnikiem komórek organizmu – wyjaśnia Violetta Gdańska, mistrz naturopata i znawczyni ziół.

Wiesiołek znajduje również wykorzystanie przy leczeniu chorób immunologicznych i reumatycznych–  działa kojąco na stawy oraz jest pomocny przy złamaniach i uszkodzeniach innych elementów układu kostno-mięśniowego.

Zobacz także: Rozmaryn na płodność. Jak go stosować, by zwiększyć szanse na ciążę?

Wiesiołek na płodność

Wiesiołek to również zioło niezwykle przyjazne kobietom. – Stosuje się go przy nieregularnych cyklach miesiączkowych oraz dla złagodzenia napięcia przedmiesiączkowego. Reguluje ilość i jakość śluzu szyjkowego – wyjaśniła Violetta Gdańska.

– Jak widać wiesiołek ma również dobroczynny wpływ na płodność, jednak stosowanie go u kobiet starających się o dziecko należy skonsultować z lekarzem, ponieważ rośliny tej nie powinno się spożywać w okresie poowulacyjnym – zaznacza ekspertka.

Trzeba również pamiętać, żeby w okrasie ciąży wstrzymać kurację, ponieważ może doprowadzić do skurczów macicy.

Oprócz oleju z wiesiołka można spożywać ususzone, zmielone nasiona w dawce dwóch łyżek dziennie.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: www.creation.net.pl, www.ekologia.pl, www.sekrety-zdrowia.org 

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Popularny chwast na kobiece problemy. Koniczyna czerwona na płodność

koniczyna czerwona na płodność
fot. Pixabay

Choć w Polsce jest pospolitym chwastem, ma nieocenione właściwości lecznicze, wspomaga m.in. pracę wątroby, reguluje miesiączki i ma działanie wykrztuśne. Można ją spotkać na łąkach, przydrożach i lasach. Koniczyna czerwona na płodność.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Koniczyna łąkowa (Trifolium pratense), zwana również czerwoną, rośnie w Azji, Europie i Afryce Północnej. W Polsce można ją spotkać w wielu miejscach, „tam, gdzie panieńskim rumieńcem dzięcielina pała” jak pisał Mickiewicz.

Właściwości tej rośliny docenili już starożytni Grecy, Rzymianie i Celtowie. Koniczyna czerwona była symbolem szczęścia i wierzono, że chroni przed złymi mocami. W średniowieczu znachorzy stosowali koniczynę jako środek wykrztuśny i moczopędny. Rośliny używano również w celu zmniejszenia obfitych krwawień menstruacyjnych.

Ponadto w medycynie ludowej używana była przy zapaleniu pęcherza, astmie, problemach skórnych typu trądzik i łuszczyca, czy schorzeniach nerek.

Zobacz także: Głóg czarny na płodność. Zobacz, jak działa i w jakich dawkach stosować

Koniczyna czerwona na płodność i nie tylko

Współczesne badania potwierdzają, że wyciąg z koniczyny czerwonej ma działanie wykrztuśne i łagodzące stany zapalne oskrzeli. Ponadto udowodniono, że ma działanie przeciwzapalne, tonizujące, moczopędne, uspokajające i przeciwskurczowe. Wpływa również pozytywnie na pracę wątroby.

Do celów leczniczych wykorzystuje się ziele koniczyny czerwonej w postaci rozwiniętych główek. To zioło ma wiele witamin i mikroelementów, m.in. witaminy z grupy B, C i D, fitosterole, kwasy fenolowe, garbniki, glikozydy, taniny. Stanowi też bogate źródło soli mineralnych takich jak potas, wapń, magnez, żelazo, siarka, fosfor, kobalt, cynk, molibden, miedź, mangan i krzem.

– Koniczyna czerwona zawiera antyoksydanty, szereg witamin oraz mikroelementów. Podnosi odporność naszego organizmu, wzmacnia naczynia krwionośne oraz reguluje gospodarkę hormonalną. Ponadto reguluje florę fizjologiczną oraz nawilżenie pochwy – wyjaśnia Violetta Gdańska, mistrz naturopata i znawczyni ziół.

Zobacz także: Przywrotnik na płodność. „Ziele Matki Boskiej”, które pomoże ci zajść w ciążę

Koniczyna czerwona na płodność i problemy kobiece

Zioło to z pewnością docenią panie cierpiące na menopauzę, PMS lub kobiety zmagające się z zaburzeniami hormonalnymi. Koniczyna czerwona zawiera bowiem izoflawony, które wykazują działanie podobne do estrogenów. Jest ich około 30, w tym daidzyna, daidzeina, genisteina i pratenseina.

Jak pokazują badania, koniczyna może być stosowana zamiast hormonalnej terapii zastępczej u kobiet w okresie klimakterium. Reguluje bowiem gospodarkę hormonalną, zwiększa ilość estrogenów, łagodzi objawy menopauzy (uderzenia gorąca). Ponadto reguluje miesiączki, przeciwdziała osteoporozie i łagodzi PSM. Ostatnio udowodniono również, że działa antyrakowo, szczególnie chroni przed rakiem sutka.

Zobacz także: Aletra lecznicza na płodność. Będziesz zaskoczona, co potrafi ta roślina!

Koniczyna czerwona na płodność – jak stosować?

Koniczynę można zbierać z łąk od początku czerwca do połowy września. Pierwsze efekty można zauważyć po kilku tygodniach od rozpoczęcia kuracji. – Koniczyna często stosowana jest jako składnik mieszanek ziołowych do przygotowywania naparów. Dobrze współdziała z pokrzywą oraz liśćmi maliny – tłumaczy Violetta Gdańska.

Aby otrzymać napar z koniczyny należy zalać 1 łyżkę suszu szklanką wrzącej wody. Następnie napój odstawić na 30-40 minut i odcedzić. Napar można pić dwa razy dziennie.

Przeciwwskazaniem do stosowania koniczyny jest ciąża, karmienie piersią, nowotwory hormonozależne. Kobiety, które przyjmują estrogeny lub stosują hormonalną terapię zastępczą powinny zasięgnąć porady lekarza przed zastosowaniem koniczyny.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: naturalnemetody.pl, sekrety-zdrowia.org, zielarka.waw.pl

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.