Przejdź do treści

Agnieszka Pomaska: Ci, którzy chcą mieć dziecko, powinni mieć taką szansę

Agnieszka Pomaska, posłanka Platformy Obywatelskiej. Na co dzień pracuje w Komisji ds. Unii Europejskiej, a nam opowiada o swoim poparciu dla metody in vitro.

Popieram in vitro i się tego nie wstydzę, takim hasłem promuje pani ideę sztucznego zapłodnienia. Czy dzisiaj, kiedy Polacy deklarują dla niej poparcie – jest to ponad 70% społeczeństwa, nadal warto deklarować Nie wstydzę się?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

To hasło  powstało w mojej głowie po dyskusji w polskim parlamencie – dlatego, że czasem ma miejsce piętnowanie In vitro. A przecież wśród naszego społeczeństwa są dzieci poczęte w ten sposób i one nie powinny w żaden sposób być dyskryminowane. Mam wrażenie, że przeciwnicy In vitro nie biorą tego pod uwagę. I nawet wtedy, kiedy zrodziło się w mojej głowie hasło, o którym pani mówi, to nie wynikało z tego, że poparcia nie było. To jest raczej apel do ludzi, którzy tego nie akceptują.

Mam wrażenie, że na co dzień nie rozmawia się o In vitro w gronie rodziny, czy znajomych, kiedy nas ten problem nie dotyczy.

Ja akurat miałam niedawno okazję do odbycia takiej rozmowy w nieformalnej atmosferze. Okazuje się, że są osoby, które nie uznają tej metody. Chociaż nie znam zbyt wielu przeciwników. Dyskutuje się z tymi, którzy mają odmienne zdanie, a ja mam raczej poczucie, że wokół mnie są ludzie, podchodzący  do tej sprawy bez większych wątpliwości.

Prawdą jest, że potrzebowaliśmy czasu, by zrozumieć na czym polega in vitro, poznać różne poglądy. Co przekonało Panią?

Mnie nie trzeba było przekonywać. Ten temat jednak od paru lat jest bardziej obecny w debacie, niż miało to miejsce wcześniej. A stał się tak dlatego, że politycy zaczęli go wykorzystywać. Jeśli chodzi o moją opinię, jestem gotowa do dyskusji. Przede wszystkim jestem przekonana, że ci, którzy chcą mieć dziecko, powinni mieć taką szansę. I tym jest dla mnie In vitro.

In vitro jako takie nie leczy niepłodności, a bardziej omija przeszkody na drodze ku posiadaniu dziecka. Dlaczego więc ustawa je obejmuje?

Ta kwestia nie jest uregulowana prawnie, ale czemu znajduje się w tej ustawie, a nie innej, nie potrafię pani odpowiedzieć. Nie zajmuję się tym bezpośrednio w Sejmie.

A gdyby od pani zależał wygląd tej ustawy, co by pani w niej umieściła?

Na pewno mogę powiedzieć przeciwko czemu będę się opowiadać i opowiadam, czyli wszystkiemu, co ogranicza możliwość skutecznego zajścia w ciążę. To mój podstawowy wyznacznik. Nie zgodzę się na propozycję ustawy, w której pojawi się zapis, wpływający na to, że In vitro będzie nieskuteczne lub mniej skuteczne, czy spowoduje jeszcze większe koszty dla starających się o potomstwo. 

Projekt ustawy o leczeniu niepłodności budzi wiele kontrowersji – przede wszystkim etycznych, jak i merytorycznych. Czy jako posłanka partii rządzącej może Pani się do tej krytyki ustosunkować?

Nie zajmuję się ustawą szczegółowo, mam bardziej ogólny pogląd, że nie powinno być ograniczeń w zajściu w ciążę dzięki metodzie in vitro. W mojej opinii światopogląd natomiast jest indywidualną sprawą każdego człowieka, który powinien mieć szansę rozstrzygnąć ją  we własnym sumieniu.

Odnosi się wrażenie, że posłowie do sprawy in vitro podchodzą bardzo konserwatywnie, nie tak dawno jeszcze PiS karząco wypowiadał się o osobach, które tę metodę popierają. A jak widać jako społeczeństwo jesteśmy na to otwarci, co więc naprawdę wpływa na zachowawczość elit rządzących?

Źle się dzieje, że światopogląd może tak zdominować polską politykę. Jestem przeciwna ingerowaniu w to, jaki sposób ktoś chce walczyć o potomstwo. Nie jesteśmy od tego, by ograniczać jego dostęp do In vitro. Ja tak nie uważam. Wiele osób robi to jednak ze względów politycznych. Wykorzystują światopogląd do podkręcania emocji, licząc na to, że to się przełoży na poparcie wyborcze.

Patrząc na wyniki, jednak się przekłada.

Trochę tak, chociaż z drugiej strony należy się cieszyć z tego, że wśród społeczeństwa poparcie jest spore i ciągle rośnie

.Jest pani moją  – i innych – przedstawicielką w sejmie, więc oczekuję tego, by przekonywano innych do In vitro. Na tym też powinna polegać rola posła, prawda?

Mam wrażenie, że niestety istnieje grono osób, w tym parlamentarzystów, nie do przekonania. To rzucanie jak grochem o ścianę  Każdy obstaje przy swoich racjach,  a jeśli ktoś raz powiedział, że jest przeciwnikiem tej metody, bardzo trudno go przekonać do zmiany zdania. Na to nie ma argumentów. Powinniśmy oczywiście oczekiwać odpowiedzialnego podejmowania decyzji przez posłów, mówieniu, że dla wielu osób In vitro jest jedynym ratunkiem. A także dlatego, że wiele dzieci przyszło dzięki In vitro na świat. Mamy dofinansowanie, co mnie bardzo cieszy. I ta polityka na pewno będzie kontynuowana przez Platformę Obywatelską.

Środowiska katolickie prowadzą cichą wojnę z każdym, kto chociaż trochę odchodzi od „przyjętej prawdy”. Ostatnio brałam udział w spotkaniu organizowanym przez Klub Inteligencji Katolickiej, gdzie genetyk, Stanisław Cebrat ze sporym zaangażowaniem przekonywał obecnych, że in vitro jest po prostu niezgodne z naturą. I widać było, że mu się udało. Pojawiły się zarzuty pod adresem „bezdusznych i tylko liczących pieniądze” klinik. Jak z nimi zatem jest?

Wiem, że jest taka inicjatywa, która bardzo mi się podoba, inicjowana przez kliniki właśnie, dni otwartych. Była też kierowana do wszystkich parlamentarzystów. Można było przyjść, zobaczyć, jak cała procedura się odbywa. Chciałabym, żeby każdy poseł, który jest sceptyczny wobec In vitro ma wątpliwości, taką wizytę odbył.

Więcej o posłance na jej oficjalnej stronie: www.pomaska.pl

fot. Krzysztof Mystkowski / www.kfp.com.pl

Karolina Błaszkiewicz

dziennikarka. Związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami i z natemat.pl

Bank nasienia w Chinach szuka dawców lojalnych wobec partii

bank nasienia w Chinach
fot. Pixabay

Aby zostać dawcą spermy, trzeba spełnić szereg wymogów. Dosyć nietypowe kryteria postawił potencjalnym dawcom bank nasienia w Chinach.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Placówka w Pekinie wymieniła kryteria, które muszą spełnić przyszli dawcy nasienia. Wymieniono m.in. brak poważnych chorób, brak oczywistych oznak utraty włosów i… lojalność wobec rządzącej partii.

Zobacz także: Dawca nasienia poznał „swoje dzieci”. Ta liczba robi wrażenie

Bank nasienia w Chinach stawia niecodzienne wymogi

Do programu mogą zgłosić się mężczyźni w wieku od 20 do 45 lat, którzy „kochają socjalistyczną ojczyznę, popierają przywództwo partii komunistycznej, są lojalni wobec partii, przestrzegają prawa i nie mają problemów politycznych”.

Według statystyk, w Chinach problem niepłodności dotyczy ok. 400 mln osób. Od lat 70 wprowadzono w tym kraju ograniczenia przyrostu naturalnego poprzez politykę jednego dziecka. O 1 stycznia 2016 chińskie pary mogą mieć już dwoje dzieci.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Rzeczpospolita

Weronika Tylicka

dziennikarka, związana od początku z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Nieprawidłowa ruchliwość plemników: co musisz o niej wiedzieć?

Plemniki docierające do komórki jajowej /Ilustracja do tekstu: Nieprawidłowa ruchliwość plemników
Fot.: Fotolia.pl

Wiadomo, że w jednej kropli nasienia może znajdować się wiele milionów plemników. Nie wszystkie z nich mają równe szanse na zostanie „tym jedynym”, który zapłodni komórkę jajową.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Czasem, mimo że badanie nasienia wskazuje na prawidłową koncentrację plemników, tylko część z nich ma cechy umożliwiające dotarcie do jajeczka i połączenie się z nim. Plemnik zdolny do zapłodnienia przede wszystkim musi mieć prawidłową budowę oraz wykazywać ruch postępowy.

Nieprawidłowa ruchliwość plemników: 19% przypadków niepłodności u mężczyzn

Astenozoospermia to zmniejszony odsetek plemników, które wykazują ruch postępowy w nasieniu. Obniżona ruchliwość plemników może być efektem zaburzeń powstałych podczas ich dojrzewania lub może wynikać z uszkodzeń powstałych w plemnikach już po uzyskaniu ich zdolności do ruchu.

Przyczyną zmniejszonej ruchliwości plemników mogą być m.in. zaburzenia czynności pęcherzyków nasiennych i gruczołu krokowego spowodowane obecnością żylaków powrózka nasiennego, infekcjami lub zaburzonym stężeniem hormonów np. testosteronu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Plemniki na podbój kosmosu! NASA rozpoczyna przełomowe badania

Tylko jeden wygrany

Jednym z najistotniejszych parametrów nasienia mających wpływ na męską płodność jest prawidłowy ruch plemników. Ruch postępowy (progresywny) determinuje możliwość przebycia przez plemniki drogi z pochwy do jajowodu, gdzie następuje zapłodnienie. Umożliwia również plemnikowi prawidłowe połączenie z jajeczkiem (w tym penetrację przez wieniec promienisty i osłonkę przejrzystą komórki jajowej).

Istnieje również szereg badań, w których stwierdza się pozytywną korelację pomiędzy prawidłową budową plemnika a jego ruchliwością. W podstawowym badaniu nasienia prawidłową liczbę plemników o ruchu postępowym uważa się za najważniejszy pojedynczy parametr decydujący o męskiej płodności.

Więcej o badaniu płodności u mężczyzn na stronie labhome.pl.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Te narodziny to pierwszy taki przypadek w historii kraju. Zobacz, dlaczego są takie wyjątkowe

Tammy Duckworth jest pierwszą kobietą w historii Senatu USA, która urodziła dziecko w czasie trwania kadencji. Dlaczego to tak rzadkie zjawisko.
Na fotografii Tammy Duckworth, jej mąż Bryan i pierwsza córka Abigail // fot. Facebook - Tammy Duckworth

Tammy Duckworth jest pierwszą kobietą w historii Senatu USA, która urodziła dziecko w czasie trwania kadencji. Dlaczego to tak rzadkie zjawisko?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Dziewczynka przyszła na świat 9 kwietnia. Otrzymała imię Maile Pearl na cześć swojej babci, która w czasie II wojny światowej była pielęgniarką.

Nie moglibyśmy być bardziej szczęśliwi witając małą Maile Pearl jako nowego członka naszej rodziny – napisała na Twitterze świeżo upieczona mama.

50-letnia senator o ciąży publicznie wypowiedziała się dopiero w styczniu tego roku. Wtedy ujawniła również, że skorzystała z metody in vitro. Tammy Duckworth ma jeszcze jedną córkę, która również została poczęta metodą zapłodnienia pozaustrojowego.

Zobacz także: Ciąża nie ochroni ciężarnej przed zwolnieniem? Szykują się zmiany w Kodeksie pracy

Tammy Duckworth jako pierwsza senator, która urodziła podczas kadencji

Duckworth przyznała, że połączenie macierzyństwa z polityką może stanowić nie lada wyzwanie. Okazuje się, że gdyby zdecydowała się pójść na urlop macierzyński, nie mogłaby głosować. Mimo wszystko postanowiła wziąć 12-tygodniowy urlop, który spędzi w Waszyngtonie i w razie potrzeby stawi się na głosowanie.

Tammy zapowiada, że będzie dążyć do zmian zasad działania Senatu tak, aby matki mogły pracować również w czasie urlopu macierzyńskiego.

Warto wspomnieć, że od początku działania Senatu USA zasiadło w nim zaledwie 51 kobiet (na dwa tys. mężczyzn). Duckworth jako pierwsza w historii Senatu została matką w czasie kadencji. Jest też pierwszą Amerykanką azjatyckiego pochodzenia, która zasiada w Izbie Reprezentantów.

Pani senator jest także weteranką wojenną i osobą niepełnosprawną. Podczas służby w Iraku w roku 2004 straciła obie nogi. Helikopter Black Hawk, który wtedy pilotowała, został zestrzelony.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Onet Kobieta

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Adoptowali dziewczynkę z Ugandy. Kiedy poznali jej historię, odesłali dziecko

oszustwo adopcyjne
fot. Pixabay

Para była niezwykle szczęśliwa, kiedy dziewczynka z Ugandy zamieszkała z nimi. Gdy po sześciu miesiącach małżeństwo poznało historię dziecka, było w szoku. Zdecydowali się odesłać dziewczynkę do jej ojczyzny.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jessica i Adam Davis z amerykańskiego stanu Ohio mieli czworo dzieci. Pragnęli jednak przyjąć do swojego domu jeszcze jedno dziecko.

Rozpoczęli procedurę adopcyjną za pośrednictwem instytucji European Adoption  Consultants (EAC), starając się o przysposobienie dziewczynki z małej wioski w Ugandzie. Za usługę zapłacili EAC 15 tys. dolarów.

Zobacz także: Pokochaj w dziecku jego korzenie. Adopcja a rodzice biologiczni

Pierwsze spotkanie i podróż do Ameryki

Organizacja poinformowała małżeństwo, że ojciec dziecka zmarł, a matka zaniedbywała swoje rodzicielskie obowiązki. Nic nie stało zatem na przeszkodzie do adopcji.

W kwietniu 2015 roku para przyleciała do Ugandy, aby spotkać się z 5-letnią Matą. – Przebywała w sierocińcu, nie było tam żadnych zabawek, a w oknach zamontowane były kraty – wspomina Jessica. Po spotkaniu dziewczynka wyruszyła z Davisami do nowego domu w Stanach Zjednoczonych.

Mata rozpoczęła naukę języka angielskiego i po sześciu miesiącach była już w stanie opowiedzieć rodzicom swoją historię. Nie mogli uwierzyć w to, co usłyszeli.

Zobacz także: Małżeństwo z Włoch adoptowało dorosłego mężczyznę

Oszustwo adopcyjne

Zgodnie ze słowami Maty, wszystkie informacje podane przez EAC były fałszywe. Dziewczynka zapewniała, że w ojczystym kraju miała troskliwą matkę i nigdy nie była maltretowana.

Jessica i Adam prześledzili historię Maty i zdali sobie sprawę, że padli ofiarą adopcyjnego oszustwa. Choć ta decyzja nie była łatwa, Davisowie postanowili odwieźć dziewczynkę do biologicznej mamy.

Na miejscu Jessica i Adam dowiedzieli się, że matka dziewczynki również została oszukana. Ośrodek poinformował kobietę, że jej dziecko wyjeżdża tylko na kilka lat do Ameryki, gdzie Davisowie będą sponsorować jej edukację. Matka Maty nie zdawała sobie sprawy, że podpisując dokumenty, zrzeka się praw rodzicielskich.

Historia Maty to nie jedyny przypadek oszustwa adopcyjnego. Co roku wiele rodzin pada ofiarą tego typu oszustw, a dzieci odbierane są niczego nieświadomym rodzicom.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: www.ntd.tv

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.