Przejdź do treści

Adopcja TAK! Ośrodki NIEKONIECZNIE

Ośrodek adopcyjny w Jeleniej Górze będzie zamknięty

Proces adopcyjny jest tak skonstruowany, żeby połączenie dziecka z rodziną było przeprowadzone jak najlepiej pod kątem doboru rodziny do dziecka. Zadanie to realizują ośrodki adopcyjne.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

 

W Polsce ośrodków adopcyjnych jest  blisko 70, to dużo mniej niż przed 2012 rokiem. A wygląda na to, że od 2017 roku będzie ich jeszcze mniej.

 

Za przeprowadzanie procedury adopcyjnej odpowiada administracja rządowa (poprzednio powiaty). Wykonanie zostało zlecone samorządom wojewódzkim. Oznacza to, że urzędy marszałkowskie podpisują umowy z ośrodkami na wykonywanie zadań z uchwały*, a finanse przychodzą z Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Największa akcja zamykania ośrodków miała miejsce w 2012 roku, kiedy to zastało jasno powiedziane ile adopcji rocznie musi przeprowadzić ośrodek, aby mógł kontynuować swoją działalność. Te które wykazały się minimum 20 adopcjami rocznie, miały podpisane umowy na 5 lat, w zakresie których realizowały wszystkie zadania związane z adopcją.

Po co ośrodek adopcyjny

Mówiąc skrótowo zadania ośrodków adopcyjnych to: wspieranie rodziców, głównie matek biologicznych, które rozważają zrzeczenie praw rodzicielskich, kwalifikowanie dzieci do adopcji, szkolenie i kwalifikowanie kandydatów na rodziców adopcyjnych, dobór rodziny do konkretnego dziecka, wspieranie przyszłych rodziców adopcyjnych w domknięciu formalności, udzielania wsparcia przez cały dalszy okres od zawiązania się rodziny adopcyjnej. Z każdym z tych zadań wiąże się ogrom pracy przygotowawczej, psychologicznej, biurowej (prowadzenie dokumentacji, opracowywanie pism do instytucji), wyjazdów i osobistych spotkań, rozmów, obecności. To bardzo dużo pracy. Oczywiście co do jakości wykonywanej różnie, bo ludzie są tylko ludźmi, zarówno ci w ośrodkach, jak i ci kandydujący na rodziców. Jeszcze się taki nie urodził, co każdemu by dogodził. Jednak biorąc pod uwagę jak wynagradzani są pracownicy ośrodków adopcyjnych, trudno uniknąć stwierdzenia, że to praca ściśle związana z poczuciem misji. Jednocześnie to praca niezbędna, żeby adopcja miała szansę się wydarzyć, a co dopiero, żeby miała sens. Tak dużo się mówi o zbyt długim okresie oczekiwania kandydatów na udział w szkoleniu, o wąskim zakresie tematycznym szkoleń, o tym, że na spotkania trzeba czekać tygodniami. Ale tych ludzi, którzy decydują się na pracę w ośrodku jest po prostu mało, a pracują też w określonych godzinach, bo jak każdemu należy się im życie prywatne, którego nie mogą w całości zamienić na godziny nadliczbowe. Niepłatne, jak wiadomo.

 

trudno uniknąć stwierdzenia, że to praca ściśle związana z poczuciem misji. Jednocześnie to praca niezbędna, żeby adopcja miała szansę się wydarzyć

Fakty z życia ośrodków

Ostatnio zawrzało w polityce jeśli chodzi o niepłodność i adopcja chętnie była wyciągana jako argument do „rozwiązania problemu”. Jak wielką jest to bzdurą pisałam dosadnie tutaj. Ale oto ukazuje się naszym oczom kolejny absurd. Skoro adopcja jest tak dobra, i tak chętnie proponowana parom pragnącym dziecka, to należałoby się spodziewać wsparcia systemu realizującego procedury adopcyjne. W normalnym państwie należałoby się spodziewać, że ośrodki adopcyjne dostaną większe dotacje na realizowanie swoich działań, może jakiś komputer, żeby było łatwiej, może odnowienie lokalu, w którym spotykają się kandydaci na szkolenia. Większość budynków urąga cudowi adopcyjnych narodzin, który tak chętnie jest teraz promowany. Może przydałby się samochód na każdy ośrodek, żeby pracownik mógł jak najszybciej pojechać do matki biologicznej, zrzekającej się dziecka, żeby jak najszybciej przeprowadzić obowiązkową wizytę w miejscu zamieszkania kandydatów. Może przydałby się dodatkowy etat, albo i dwa, żeby ośrodki mogły wydłużyć godziny działania. Można organizować więcej grup szkoleniowych, żeby kandydaci, mieli łatwiejszy dostęp do psychologa, który tylko w indywidualnych rozmowach z parą jest w stanie sprawdzić ich autentyczną motywację. A co wydaje się najważniejsze na bazie tej motywacji, pomóc rozszerzyć ich oczekiwania co do dziecka, jakie będą gotowi przyjąć do rodziny. To jest jedyna droga do zwiększenia liczby adopcji, w tym adopcji dzieci starszych czy obarczonych poważnymi dysfunkcjami zdrowotnymi. Tajemnicą przecież nie jest, że takich dzieci adoptować nie chce większość kandydatów. Przeprowadzona kontrola NIK wykazała, że często dokumenty, które objęte są ustawą o ochronie danych nie są należycie chronione w ośrodkach. Ja zapytam, kto zadba o stworzenie odpowiednich warunków do tego zadania? Przeszkolić pracowników z ochrony danych osobowych, zdobyć choćby trochę pieniędzy na zorganizowanie profesjonalnego biura i archiwum. Zadbać o te ośrodki, żeby one mogły zadbać o wszystkich uczestników adopcji.

Tymczasem…

Ośrodki adopcyjne się zamyka! Tak, dosłownie. Gdy  kilka dni temu zgłosiła się do mnie jedna z matek adopcyjnych, potem kolejna, niedowierzałam. Jak to możliwe, że adopcję traktuje się jak rozwiązanie na wszelkie troski starań o dziecko, a zamyka się ośrodki, bez których to rozwiązanie nie ma szans zastosowania. I to zamyka się nie byle jakie ośrodki, bo takie z długą historią.

 

Nasz ośrodek działa od 40 lat, adopcje które przeprowadziliśmy liczymy w tysiącach

„Nasz ośrodek działa od 40 lat, adopcje które przeprowadziliśmy liczymy w tysiącach. Obroniliśmy się w 2012 roku, bo mieliśmy wymaganą liczbę adopcji i wtedy została z nami podpisana umowa na 5 lat.” – rzeczowo opisuje Żaneta Babul, dyrektor Ośrodka Adopcyjnego Nadzieja w Jeleniej Górze. To ośrodek niepubliczny, drugi taki w województwie dolnośląskim to Archidiecezjalny Ośrodek Adopcyjny we Wrocławiu. Pozostaje jeszcze publiczny Ośrodek Adopcyjny przy Dolnośląskim Ośrodku Polityki Społecznej (DOPS) także we Wrocławiu. Obydwa niepubliczne ośrodki nie mają szansy funkcjonować od roku 2017, ponieważ rząd nie przekaże im żadnych pieniędzy. Już w tej chwili Ośrodek w Jeleniej Górze dowiedział się, że wojewoda nie otrzymał ostatniej transzy jaka powinna zostać przekazana ośrodkom na dokończenie zadania zgodnie z umową do końca 2016 roku.

O jakich pieniądzach mówimy?

„Kwoty jakie do tej pory otrzymaliśmy są najlepszym dowodem tego, że my pracujemy w ośrodku z potrzeby serca. Ale jednak jakieś minimum jest potrzebne. Przyznana 5 lat temu kwota 135 tys. złotych rocznie, nie zmieniła się przez cały ten okres. Co miesiąc dostawaliśmy niespełna 12 tys. zł, a mamy 2 etaty, na których pracują 3 osoby. Przez 5 lat ta sama kwota, ani złotówki więcej, chyba nie muszę mówić, że funkcjonowanie samego biura i opłaty z tym związane jednak się zmieniły w ciągu tych 5 lat. Oczywiście wzrosły.” – dokładnie wylicza dyrektor Żaneta Babul.

Co miesiąc dostawaliśmy niespełna 12 tys. zł

Biorąc pod uwagę ile zadań musi zostać wykonanych w ramach tej kwoty przez ośrodek, właściwie trzeba by uznać, że dotychczasowe działanie było cudem. Dolnośląskie to rozległe obszarowo województwo. Jeśli zostanie tylko publiczny ośrodek we Wrocławiu działanie procedur adopcyjnych i wszystkiego co się z adopcją wiąże będzie poważnie zagrożone. Można powiedzieć, że niektóre rzeczy staną się niemożliwe. „Obsługujemy cały obszar dawnego województwa jeleniogórskiego, m.in. Zgorzelec, Bogatynia, Lubań, Lwówek Śląski, to miejscowości odległe od Wrocławia. Trzeba wziąć pod uwagę, że takie dojeżdżanie na zajęcia w ramach procedury i szkolenia będą utrudnione dla kandydatów. Wiemy dobrze, że nie każdego po prostu na to stać. Jeśli ten region zostanie dorzucony do ośrodka we Wrocławiu ile trzeba będzie czekać na przyjazd pracownika na wywiad środowiskowy? A kto przyjedzie do matki biologicznej chcącej się zrzec praw rodzicielskich? Kto pojedzie dać jej wsparcie, sprawdzić co się faktycznie dzieje w rodzinie? Wiadomo, że ona nie przyjedzie do oddalonego ponad 150 km ośrodka. My tutaj jeździliśmy do nich. Ale też wspieramy rodziny po adopcji, i dorosłych adoptowanych. Prowadzimy akcje poszukiwania korzeni, jeździmy z nimi, poszukujemy, wspieramy. Doskonale wiemy, że to niezbędne dopełnienie, które jest potrzebne do normalnego życia tych ludzi.” – opisuje Babul. W tych słowach nie ma złości, jest żal. Przede wszystkim żal, że musi spojrzeć nie tylko pracownikom, ale rodzinom adopcyjnym prosto w oczy i powiedzieć: już nie mogę wam pomagać. „Jest mi przykro. Rozmawiam z rodzicami, mówią wprost że ośrodek jest ich, przecież to w nim zaczęło się dla nich coś pięknego. Człowiek jest traktowany przedmiotowo, a nie podmiotowo…” podsumowuje Żaneta Babul, dyrektor ośrodka Nadzieja.

Co mówią rodzice?

Nasze dziewczyny w ośrodku są profesjonalnie przeszkolone do przygotowania nas do życia rodzinnego i radzenia sobie w trudnych sytuacjach i jak wyjść z ciężkich sytuacji. Ośrodek powinien istnieć ponieważ pomaga spełnić oczekiwania przyszłych rodziców, długie oczekiwania na spełnienie i żeby wydarzył się cud. Ośrodek ten sprawia, że życie jest warte i ma sens . Mogłam tam ukończyć kurs jako rodzic adopcyjny. A teraz życie jest spełnieniem i toczy się wokół moich dzieci. Warto było szkolić się u super Pani Kasi Sztelmach oraz Żanety Babul. Cieszę się, że taki Ośrodek dał mi szanse na spełnienie się. Wiem że dużo jest małżeństw które są w trakcie adopcji. Ludzie ten Ośrodek tak jak brzmi nazwa to NADZIEJA na lepsze jutro. Dajmy szanse innym, oni tez chcą, żeby odmienić swoje życie dlaczego im utrudniać, skazywać na dłuższe czekanie. Nasz Ośrodek przyspieszy tylko dobro i dzieci szybciej będą w swoich domach. Dlaczego akurat nasz Ośrodek taka piękna nazwa NADZIEJA. Czy to nic nie znaczy? Tyle dzieci odnalazło swój rodzinny dom, tyle rodziców szczęśliwych i spełnionych. Tyle pracy włożonej przez panie, które szkolą. One poświęcały się całym sercem. Swój święty czas poświęcały na załatwianie spraw w sądach zamiast spędzać ten czas z własną rodziną.  – Mama Adopcyjna Małgorzata Stawowa

Ośrodek Adopcyjny Nadzieja to miejsce, które dosłownie daje nadzieję. Nam rodzicom czekającym na wymarzone dziecko i dzieciom na wyczekany dom, ciepło i miłość. Pierwsze spotkanie w ośrodku było pełne emocji. Przed wejściem stres przed nieznanym, a po wyjściu poczucie, że jesteśmy w odpowiednim miejscu. Wszystko dzięki pracownikom, a teraz mogę powiedzieć, że przyjaciołom . Przekraczając próg gabinetu usłyszeliśmy słowa, które rozluźniły cała atmosferę: „Kochani, najtrudniejszy krok macie za sobą – krok przez drzwi do naszego gabinetu. Teraz rozpoczyna się czas oczekiwania na Wasze szczęście.” – to było 4 lata temu, ale ja te słowa zapamiętam do końca życia.

„Kochani, najtrudniejszy krok macie za sobą – krok przez drzwi do naszego gabinetu. Teraz rozpoczyna się czas oczekiwania na Wasze szczęście.”

Co wyróżnia ten Ośrodek? To właśnie nasze dziewczyny: Kasia, Marysia, Żaneta, Marzena. To one od progu traktują starających się jak przyjaciół i pomagają przejść przez cały proces. Nie jesteśmy dla nich petentami. Godziny spędzone na szkoleniu, nierzadko przepłakane, to jeden z lepszych momentów w naszej drodze do bycia rodzicami. Dziewczyny dały nam nadzieję na pełną rodzinę. I nadzieja stała się dla nas rzeczywistością. Nie odbierajmy tej nadziei następnym. – Mama Adopcyjna Moniak Gudzowska

Nasz Ośrodek (Ośrodek Adopcyjny Nadzieja Jelenia Góra) ma zostać zamknięty… niemożliwe, nieprzemyślane działanie…ten budynek widział każdą naszą łzę, słyszał każdy nasz nawet najcichszy krzyk. Tam zaczęło się nasze prawdziwe życie. Życie nie tylko w pracy na maksymalną ilość godzin na dobę, aby zabić myślenie, ale życie z porannym „Wstawaj Mamusiu”, „kakałeczko”,  z mnóstwem buziaków, z „Kocham Cię” w każdej sekundzie, oczywiście z problemami, ale jakie to problemy (teraz pisze te słowa, a Córeczka na klawiaturę kładzie mi kartkę, bo już za długo nie jestem z nią) . W naszym Ośrodku pracują wspaniałe Osoby, każda z Pań,  nawet przez sekundę nie traktowała swojej pracy jak od 08:00-16:00, w każdej chwili z najmniejszym problemem mogłyśmy się zwrócić do nich do naszych Dziewczyn, nie zapomnę mnóstwa chwil, oczywiście szczególnie tkwi w głowie każdego z nas TEN TELEFON, „jest  dziewczynka” , później pojechaliśmy z naszą Kasia do Maleńkiej i tam płakałyśmy już obie, Kasia powiedziała do mnie „nie płacz” a ja: „czekałam na nią 8 lat” i nie pamiętałabym dokładnie tego momentu gdyby nie mąż. Czy ktoś z podejmujących takie decyzje zastanawiał się nad tym ile może teraz dla nas trwać adopcja, my od momentu zgłoszenia do TEGO telefonu czekaliśmy 1,5 roku, teraz już czas się wydłużył, a jakby nie było naszego Ośrodka to ile 5, czy 8 lat. Nie może się tak stać, że zabiorą nam NASZ Ośrodek, naszą  Nadzieję… jak wtedy będzie wyglądała adopcja… będzie jeden ośrodek we Wrocławiu na cały Dolny Śląsk, jeden. Teraz Dziewczyny brały dokumenty dziecka i wiedziały dokładnie że to ta para, a tam ludzie zaczną być anonimowi, przypiszą nam numery, jak będą nas pamiętać? Jak nam pomogę, jeśli zwrócimy się o pomoc, przecież nas nie znają. Tu w naszym Ośrodku, czuliśmy się jak w rodzinie. Nawet przez sekundę nie wyobrażam sobie aby mogło go nie być… – Mama Adopcyjna Magdalena Kaźmierczak

Z kogo robi się jelenia?

Zastanawiam się do czego to ma prowadzić? Tutaj już nie chodzi o polityczną hipokryzję. Posłowie prześcigają się w polecaniu każdemu adopcji publicznie, ale od zaplecza ją utrudniają. Chętnie zapytałabym kto z posłów chciałby poprowadzić taki ośrodek, chociaż przez rok, za taką kwotę za jaką był finansowany. Ale co dalej? Kto zaopiekuje się ludźmi związanymi z ośrodkiem od 40 lat? To są konkretne życiorysy, sytuacje, niejednokrotnie jedyna wiedza dla ludzi którzy szukają swoich korzeni i którzy potrzebują wsparcia w odnalezieniu się w roli rodzica adopcyjnego. Trudno w takim momencie nie powiązać faktów takich jak pieniądze na 500+ i brak na utrzymanie ośrodków adopcyjnych. Zapytamy w imieniu ośrodka różnych polityków, kto pomoże? Będziemy informować na bieżąco o tym czego się dowiemy.

Magdalena Modlibowska

Szefowa działu Adopcja w magazynie „Chcemy Być Rodzicami” i zastępczyni redaktor naczelnej, aktywistka w środowisku adopcyjnym, autorka książek „Odczarować adopcję” i „Księga Adoptowanego Dziecka”, współautorka książki „Jak tu począć”, autorka wielu artykułów dot. adopcji, menadżer, coach zdrowia, prezes Fundacji „Po adopcji”, wiceprezes Stowarzyszenia „Dobrze Urodzeni”. Prywatnie mama trójki dzieci.

Adopcja a niepłodność

adopcja a niepłodność
Adopcja często demaskuje niepłodność / fot. Pixabay

Po kilku latach bezskutecznych starań o ciążę u części par pojawia się myśl „chcemy adoptować dziecko”. Czy adopcja i niepłodność mają ze sobą coś wspólnego? Z jakimi stereotypami zderzają się osoby, które chcą adoptować dziecko?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Niepłodność to choroba cywilizacyjna, dotyka co piątą, a w niektórych kręgach już nawet do czwartą parę. To choroba wyjątkowa, ponieważ dotyczy dwóch osób. Jeżeli para przez 12 miesięcy bezskutecznie stara się o dziecko, można mówić o niepłodności. O niepłodności mówimy również po sześciu miesiącach bezowocnych starań w przypadku osób powyżej 35 roku życia.

Emocje związane z niepłodnością

Bardzo częstymi emocjami związanymi z doświadczeniami niepłodności jest bezradność, wstyd, poczucie porażki i poczucie wybrakowania. – To jest najczęstszy stereotyp, który dotyczy niepłodności, czyli obarczanie wstydem – wyjaśnia Magdalena Modlibowska, autorka książki „Odczarować Adopcję”, a prywatnie mama trójki dzieci.

Często na poziom poczucia wstydu bardzo duży wpływ ma społeczeństwo. Dyskomfort mogą powodować różne sytuacje, od niewinnych pytań rodziny, po rubaszne i przykre żarty kierowane do osób niepłodnych. Tego typu zdarzenia powodują chęć ukrycia porażek i życia z głęboko schowanym wstydem. Mimo starań, osoby niepłodne często czują się wybrakowane.

Emocje związane z adopcją

Pragnienie posiadania dziecka to pragnienie instynktowne, pierwotne. Kiedy para z różnych względów nie może mieć biologicznego potomstwa, często decyduje się na adopcję. Zgodnie ze słownikową definicją, jest to przysposobienie, usynowienie, czyli forma przyjęcia do rodziny osoby obcej, stwarzająca stosunek podobny do pokrewieństwa.

– To przyjęcie do serca, do rodziny dziecka, które zostało spłodzone przez inną parę rodziców – mówi Magda Modlibowska. Jak zaznacza, rozwinęłaby definicję jeszcze szerzej. – To też wychowywanie niebiologicznego dziecka – dodaje i przytacza przykład patchworkowcyh rodzin.

W procesie adopcji niezwykle ważną rolę odgrywa zrozumienie swoich emocji. Ekspertka porównuje przyjęcie dziecka do rodziny do uczuć towarzyszących przy pierwszej randce z ukochaną osobą. Odczuwamy wtedy ciekawość, radość, ekscytacja, lekkie zdenerwowanie.

Nieodłącznym elementem przy każdej adopcji będzie również moment pogodzenia się z historią dziecka. Uczucia temu towarzyszące można z kolei zestawić z emocjami związanymi z pierwszym spotkaniem rodziców ukochanej osoby. Te odczucia są już inne, będzie to lęk, niepewność, zdenerwowanie, obawa przed nieznanym. Te uczucia musimy zaakceptować, ponieważ nie mamy wpływu na sytuację. Podobnie jest z historią adoptowanego dziecka.

Dlatego niezwykle ważne jest, żeby zrozumieć, że adopcja jest przyjęciem dziecka razem z jego historią – zaznacza ekspertka.

Adopcja a stereotypy

Adopcja obudowana jest całym szeregiem stereotypów. Najbardziej powszechnym z nich jest przekonanie, że adopcja to bohaterstwo. – Oczywiście potrzebny jest altruizm, ale nie wstydzę się tego powiedzieć, że to z czym przyszłam do ośrodka adopcyjnego to był przede wszystkim egoizm – mówi Magdalena Modlibowska.

Ja przyszłam tam dlatego, że chciałam być mamą, a nie zbawiać świat i dzieci – dodaje. Takie narzucanie bohaterstwa adopcji często odbiera ludziom odwagę przysposobienia dziecka.

Kolejny stereotyp to ciężka procedura adopcyjna. – Myślę sobie, czy naprawdę ciężko było chodzić do ośrodka adopcyjnego na spotkania z psychologami, którzy pomagali nam zrozumieć samych siebie i znaleźć swoje własne motywacje po to, żebyśmy łatwiej wystartowali w rodzicielstwo? – zastanawia się. – Czy to faktycznie jest ciężka procedura?

Adopcja często obnaża niepłodność. Kolejny stereotyp łączy się z tym stwierdzeniem, bowiem niektórzy sądzą, że adopcja leczy niepłodność. – Adopcja sama w sobie jest lekiem na bezdzietność, ale nie na niepłodność – podkreśla ekspertka.

Konferencja „Siła kobiecości w macierzyństwie”

Wykładu Magdaleny Modlibowskiej na temat adopcji i niepłodności mogliśmy posłuchać podczas konferencji z okazji 10-lecia portalu ZapytajPolozna.pl . Impreza pod tytułem „Siła kobiecości w macierzyństwie” odbyła się 19 października w Warszawie. Podczas tego wydarzenia uczestnicy mogli wysłuchać ciekawych porad ekspertów oraz wziąć udział w tematycznych warsztatach.

Zobacz także:

Adopcja w 7 krokach. Jesteś zdecydowany? Poznaj szczegóły

Rokowania w leczeniu niepłodności – zobacz co mówią najnowsze dane udostępnione przez ESHRE

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Renata Przemyk opowiada o adopcji. „Przełom w moim życiu”

Renata Przemyk
Wikipedia: Lilly M - CC BY-SA 3.0

Polska wokalistka Renata Przemyk na swoim koncie ma ponad 500 tys. sprzedanych płyt, jest laureatką wielu nagród i aktywnie koncertuje. O swoim życiu prywatnym mówi jednak niewiele. W najnowszym wywiadzie dla magazynu „Viva!” dzieli się przeżyciami związanymi z adopcją córeczki – Klary.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Renata Przemyk: nie mogłam przestać się zachwycać

– Nie mogłam przestać się zachwycać i dziękować Bogu, że to się dzieje. I zaczął się kolejny przełom w moim życiu. Po całości. Od spraw głęboko duchowych na najwyższym poziomie po te na najniższym – zmienianie brudnych pieluch – ujawniła artystka.

Piosenkarka jest zdania, że decyzja o adopcji była najlepszą, jaką kiedykolwiek podjęła. Artystka zabrała córkę z pogotowania rodzinnego, gdy ta miała tylko osiem tygodni. – Myślę, że byłam tylko wykonawcą boskiego planu – mówiła na łamach Wysokich Obcasów Extra w 2012 roku.

Przemyk zdradziła również, że pierwsza zmiana pieluchy córeczki nie należała do przyjemności. – Zwymiotowałam! – ujawniła.

Renata Przemyk urodziła się w 1966 r. w Bielsku-Białej. Ma nie tylko ma adoptowaną córkę, gdy była dzieckiem, była przekonana, że rodzice ją adoptowali. Wynikało to z jej poczucia wyobcowania.

Gwiazdy i adopcja

Wśród polskich gwiazd, które zdecydowały się na adopcję można wymienić Agatę Młynarską, która wraz z mężem wychowała dwie córki z domu dziecka, czy Małgorzatę Foremniak, która również ma dwójkę adoptowanych dzieci – Milenę i Partyka.

Do zagranicznych sław, które adoptowały dzieci, zalicza się choćby amerykańska aktorka filmowa Sandra Bullock, czy aktorka i ambasadorka dobrej woli UNCHR Angelina Jolie.

Zobacz także:

Polskie gwiazdy, które adoptowały dzieci

Światowe gwiazdy adoptują dzieci – zestawienie, które wzrusza

Adopcja w 7 krokach. Jesteś zdecydowany? Poznaj szczegóły
Źródło: Viva!, Onet,

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Pierwsza adopcja dziecka przez parę gejów w Niemczech

Pierwsza adopcja przez parę gejów w Niemczech
Od 1 października 2017 r. homoseksualne pary w Niemczech mogą wstępować w związki małżeńskie / fot. Pixabay

Michael i Kai Korok adoptowali dziecko. Jest to pierwszy taki przypadek w Niemczech, ponieważ bohaterowie tej opowieści są gejami. Od tygodnia są też małżeństwem.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Panowie wcześniej żyli w związku partnerskim. Teraz są rodzicami Maximiliana. Chłopiec żyje z mężczyznami od urodzenia , małżeństwo opiekuje się również 9-letnią Janą i 6-letnim Jérome. Rodzina mieszka na przedmieściach Berlina. Kai pracuje jako lekarz rodzinny, Michael jest natomiast na urlopie rodzicielskim i zajmuje się dziećmi. Jak ujawnia Michael Korok, „żyją bardzo klasycznie”.

 Jestem tatą, mój mąż jest tatą – dodaje.

Michael i Kai Korok wraz z synem Maximilianem / fot. Twitter - @ thelocalgermany

Michael i Kai Korok / fot. Twitter – @thelocalgermany

W lato kanclerz Niemiec Angela Merkel zmieniła stanowisko w sprawie adopcji dzieci przez homoseksualistów i pozwoliła swoim posłom na głosowanie w tej sprawie zgodnie z sumieniem, bez dyscypliny partyjnej.

Pierwsza adopcja przez parę gejów w Niemczech – nowe prawo

30 czerwca tego roku Bundestag przyznał gejom i lesbijkom prawo do zawierania małżeństw, a już od 1 października 2017 roku w Niemczech weszły w życie przepisy zrównujące prawa par homoseksualnych i małżeństw heteroseksualnych. „Małżeństwo zawierają dożywotnio dwie osoby różnej lub tej samej płci” – brzmi po zmianie paragraf 1353.

Za zmianami opowiedziało się wówczas 393 posłów z partii SPD, Lewicy Zielonych i część deputowanych CDU/CSU. Przeciwnych było 226 posłów z CDU/CSU.

Zobacz także:

Michał Piróg o adopcji dziecka: fajnie jest mieć rodzinę

Adopcja w 7 krokach. Jesteś zdecydowany? Poznaj szczegóły

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: TVN24, Tysol, Viva!

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Międzynarodowa adopcja. Jak się do niej przygotować?

międzyrasowa adopcja
Fotolia

Dla zdecydowanej większości przyszłych rodziców adopcja nie polega na odnalezieniu dziecka, które będzie w sposób fizyczny do nich podobne. O wiele większe znaczenie ma natomiast proces budowania więzi rodzinnych. Niektórzy decydują się na adopcję dziecka o odmiennym kolorze skóry, co nadal budzić może w społeczeństwie kontrowersje i sensację. Jak się do tego przygotować?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

„Międzyrasowe adopcje” to skompilowana sprawa. Pod koniec XX wieku, kiedy adopcja nie była aż tak powszechna jak dziś, potencjalni rodzice zdecydowanie rzadziej rozważali opiekę nad dziećmi odmiennego pochodzenia. Pierwsza odnotowana międzyrasowa adopcja pojawiła się w Stanach Zjednoczonych dopiero po roku 1948.

Przez wiele lat również ośrodki adopcyjne zalecały adopcję dzieci tego samego pochodzenia co przyszli rodzice. Wynikało to z przeświadczenia, że tacy dorośli nie byliby w stanie wychować dziecka w zgodzie z jego spuścizną kulturowo-rasową. Wierzono wręcz, że taka relacja będzie „wypaczona” i „nienaturalna”.

Dziś, choć międzyrasowa adopcja jest już zjawiskiem o wiele bardziej powszechnym, rodzina taka może napotkać szereg trudności na swojej drodze. Jeżeli i ty rozważasz ten rodzaj adopcji, warto odpowiedzieć sobie na kilka pytań, aby jak najlepiej przygotować się do roli rodzica.

Międzynarodowa adopcja a rasizm

Pomimo ogromnych zmian i liberalizacji społeczeństwa, rasizm zawsze będzie istniał. Musisz być przygotowany na pytania ludzi, czasem zupełnie obcych, dotyczących pochodzenia twojego dziecka. Niemiłe komentarze mogą pojawić się również ze strony rodziny. Może się okazać, że dla dobra dziecka trzeba będzie zrezygnować z kontaktów z niektórymi członkami rodziny i znajomymi.

Międzynarodowa adopcja i odbiór społeczeństwa

Zapewnienie dziecku sprawnego funkcjonowania w twoim społeczeństwie jest niezwykle ważne. Warto odpowiedzieć sobie na następujące pytania:

  • czy w moim środowisku zjawisko rasizmu jest powszechne?
  • czy do szkół w mojej miejscowości uczęszczają dzieci innej narodowości?
  • czy masz przyjaciół innego pochodzenia lub znasz kogoś, kto poślubił osobę odmiennej rasy?

Kultura, z której wywodzi się dziecko

Mówi się, że kiedy decydujesz się na adoptuję dziecka innego pochodzenia, adoptujesz również jego kulturę. Nie oznacza to, że od tej pory musisz diametralnie zmienić wszystkie aspekty swojego życia. Należy jednak dziecku przybliżać jego spuściznę. Czy będziesz potrafił wychować go w poczuciu dumy ze swojego pochodzenia?

Podobieństwa i różnice

Pamiętaj, dzieci zaczynają zauważać różnice w wyglądzie zewnętrznym około 3 lub 4 roku życia. Jedną z pierwszych rzeczy, na które zwracają uwagę, jest kolor skóry.

Zjawisko coraz bardziej powszechne

Ostatnie badania przeprowadzone w Institute of Family Studies w Charlottesville w Stanach Zjednoczonych pokazują, że zjawisko międzyrasowej adopcji w USA wzrosło aż o 50 proc. w porównaniu z minioną dekadą.

Z badań wynika, że aż 44 proc. adoptowanych dzieci było wychowywanych przez rodziców innego pochodzenia. Eksperci przewidują, że liczba ta wciąż będzie rosnąć.

Zobacz także:

Adopcja w 7 krokach. Jesteś zdecydowany? Poznaj szczegóły

Niewinne dziecko żywą tarczą – adopcja na wojnie

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: americanadoptions.comthespruce.commarriage.com

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.