Przejdź do treści

97% Polaków „słodzi”!

Według najnowszych badań przeprowadzonych przez IQS Group na zlecenie producenta Cukru Królewskiego, aż 56% badanych uważa, że my – Polacy jesteśmy mniej życzliwi niż inne narodowości. Nie brzmi to optymistycznie, ale czy nie mamy o sobie nadmiernie pesymistycznego zdania? Jak to bowiem możliwe, skoro badania pokazały również, że tylko 3% Polaków (!) nie komplementuje innych? Czy mówienie komplementów jest łatwe, czy trudne? Komu najchętniej „słodzimy” i dlaczego nie przełożonym? Czy warto to zmienić? Bezwzględnie – uważa psycholog Maria Rotkiel, która omówiła dla nas temat słodzenia i skomentowała wyniki badań.

Słodzisz? Może nawet o tym nie wiesz!

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Miłe gesty i słowa, pozytywne nastawienie do siebie i innych, umiejętność uśmiechania się również do obcych – tak definiuje termin „słodzenie” psycholog Maria Rotkiel.  – Słodzimy, gdy mówimy komuś „Dobrze cię widzieć”, „Wierzę w ciebie”, „Świetna fryzura”, słodzimy gdy przytulamy, komplementujemy, dajemy komuś kwiaty czy wysyłamy miłego smsa, a nawet gdy życzliwie się uśmiechamy.  Psychologowie nazywają takie zachowania „emocjonalnymi głaskami” – dodaje Maria Rotkiel.

 My, Naród, czyli… słodzenie łatwe czy trudne?

Wbrew powszechnemu mniemaniu okazuje się, że Polacy często mówią komplementy. W dniu badania połowa z nas komuś „posłodziła”, a 90% z nas zrobiło to w ciągu ostatnich kilku tygodni. Co więcej, 60% Polaków uważa komplementowanie za łatwe, a 1/3 za trudne. To dużo, czy mało?  W porównaniu z innymi narodami postrzegamy samych siebie – Polaków – jako mniej skłonnych do mówienia miłych rzeczy, niż inne narody. 56% z nas uważa, że Polacy są mniej serdeczni. Niewątpliwie problem istnieje, ale gdzie szukać jego przyczyn?

  – Ponieważ obawiamy się złego przyjęcia naszych słów lub wręcz uznania pewnych gestów życzliwości za niestosowne, jesteśmy narodem dość powściągliwym. W dużej mierze jest to wynik wychowania. Z jednej strony wpajania nam od dzieciństwa, że chwalić się nie wypada, z drugiej zaś stosunkowo rzadkiego chwalenia najmłodszych, z uwagi na, do dziś pokutujące przekonanie, że w ten sposób „rozpuścimy” dziecko – mówi psycholog.  – Nie ulega wątpliwości, że m.in. z tego tytułu jesteśmy dość zakompleksionym narodem – łatwiej wymienić nam własne wady niż zalety, częściej narzekamy, aniżeli potrafimy docenić cokolwiek i cieszyć się tym. Komplementy zawstydzają nas, ponieważ jako naród wciąż mamy niską samoocenę, jesteśmy nieśmiali i nieufni, a najczęściej wymienianym przez nas atutem bliźniego jest… „skromność”.

Komu słodzą Polacy?

Słodzimy przede wszystkim swoim najbliższym – kobiety najczęściej słodzą dzieciom, a mężczyźni swoim życiowym partnerkom, dzieci zdecydowanie wymieniając na drugim miejscu

– To ciekawy wynik, który warto wziąć pod uwagę, gdy zastanawiamy się nad przyczynami kryzysów w relacjach z partnerami. Jeśli to mężczyźni częściej prawią komplementy swoim partnerkom, a one nie zawsze potrafią to docenić, czy to oznacza, że wbrew powszechnej opinii, to właśnie panowie bardziej dbają o relacje partnerskie, przynajmniej w aspekcie emocjonalnych głasków? – zastanawia się Maria Rotkiel

Zaraz po rodzinie i partnerach w kolejce do głasków uplasowali się koledzy i koleżanki, którym słodzi 15% Polaków (częściej osoby z niższym wykształceniem), a później już długo, długo nikt… 4% Polaków zdarza się komplementować obcych, np. na ulicy czy w autobusie, a najrzadziej posłodzilibyśmy ….szefowi. Tylko 1% z nas komplementuje przełożonych! Szefom wprawdzie nie słodzimy, ale od nich chętnie przyjęlibyśmy kilka głasków. 17% badanych zadeklarowało, że największą przyjemność sprawiłyby im miłe słowa od przełożonego.

Dlaczego nie komplementujemy przełożonych?

Rotkiel:  – Szefom słodzi się wyjątkowo trudno. Tego typu życzliwość oznacza chęć nawiązania bliższej relacji i jest wyrazem sympatii, co nie mieści się w normach mocno sformalizowanych w Polsce miejsc pracy. Tymczasem (umiarkowane) słodzenie przełożonym lub kolegom z pracy ma dodatkowy atut – to doskonały sposób na przełamanie barier i skrócenie dystansu, co ułatwi kontakty i współpracę .

Jakie komplementy sprawiają nam największą radość?

Te, dotyczące naszego zachowania i postawy. Lubi je 45% mężczyzn i 32% kobiet. Najbardziej drażliwą kwestią dla pytanych Polaków okazuje się… wygląd. Pochwał dotyczących wyglądu NIE CHCIAŁBY słyszeć niemal co trzeci badany, szczególnie ten w średnim wieku.  Komplementowanie wyglądu największą przyjemność sprawia najmłodszym i tym z wykształceniem podstawowym (40%).

Obcy, twój wróg?

W badaniu pytano również o to, jak przyjęlibyśmy komplementy i miłe słowa od całkiem obcych nam osób, np. na ulicy. Czy zachowamy się w stosunku do nich bardzo podejrzliwie? Uciekniemy w popłochu, wietrząc nieczyste intencje? Będzie nam miło? Niemiło? Niezręcznie? Źle? Otóż nie! 80% Polaków deklaruje, że usłyszawszy komplement od całkowicie obcej osoby, zareagowałoby pozytywnie – podziękowałoby z uśmiechem, spróbowało odwdzięczyć się miłym słowem, generalnie – komplement taki sprawiłby nam przyjemność i poprawił nastrój. Tylko co 10-ty z nas zareagowałby nieufnie, podejrzewając złe intencje, kpinę, żart. – Lubimy takie komplementy, bo uważamy je za bardziej szczere i ufamy, że obcy słodzi nam po prostu bezinteresownie – zauważa Maria Rotkiel.

Kilkudniowy test życzliwości

Zdaniem psychologa życzliwości i słodzenia można, a nawet trzeba się nauczyć! Naturalnie, są osoby, którym przychodzi to łatwiej. Kobiety, jako osoby bardziej empatyczne, mają większą łatwość w komplementowaniu. Słodzenie nie jest problemem również dla osób o naturze ekstrawertycznej oraz tych, które wychowywały się w domach, w których okazywano sobie czułość i głośno mówiono o emocjach i uczuciach. Kłopoty mają natomiast ludzie o tzw. osobowości paranoidalnej, czyli podejrzliwe, nieufne i ostrożne, które większość słów i gestów interpretują jako negatywne intencje. Takie osoby mają również największe problemy z przyjmowaniem komplementów.

Zdaniem Marii Rotkiel, umiejętność słodzenia, komplementowania i cieszenia się z komplementów ma moc zmieniania rzeczywistości. Małe i duże sukcesy mają najczęściej swój początek w głowie i zależą od naszej postawy. To my mamy wpływ na to, jak wygląda nasze życie i otaczający nas świat. Nie należy więc zastanawiać się czy warto, tylko zwyczajnie spróbować. Taki kilkudniowy „test życzliwości” – w stosunku do bliskich i nieznajomych – to zarówno doskonała zabawa, jak i  pouczające doświadczenie!  Osoba obdarowana przez nas głaskiem chętniej będzie wchodzić z nami w relacje. Co więcej, metodą śnieżnej kuli – nasze zachowanie uruchomi w obdarowanym takie samo pozytywne zachowanie, co z kolei podtrzyma w nim pozytywny nastrój i zachęci do słodzenia kolejnym osobom. I tak dalej, i tak dalej, jak w dominie. Nigdy więc nie pozwalajmy sobie na jakiekolwiek wątpliwości, czy jeden uśmiech do mijającego nas przechodnia ma jakąkolwiek wartość. Otóż ma! Wydzielające się hormony szczęścia (endorfiny) koją nasza psychikę, obniżają stres i zmęczenie, tak fizyczne, jak i psychiczne, przyspieszają leczenie bezsenności, stanów zapalnych, zwiększają odporność, a nawet skracają okres rekonwalescencji. Pozytywne skutki posłodzenia odczuwa  zarówno osoba obdarowana głaskiem, jak i ta, która była życzliwa. Nawet najdrobniejsze gesty sympatii – zarówno te, które wykonujemy, jak i te, którym podlegamy, dają nam ogromną siłę i motywację , są źródłem energii i optymizmu.

I tak oto, w prosty sposób, bez psychologa czy lekarza możemy zadbać o samopoczucie swoje i innych… – kończy Maria Rotkiel.

 

Badanie: IQS Group, przeprowadzone na ogólnopolskiej próbie reprezentatywnej dla Polaków w wieku 15-70 lat, N-500, sierpień 2014

 

Czy wiesz że…

 

***

Nie powinniśmy obawiać się „słodzenia” bliźnim. Ryzykujemy jedynie brakiem wzajemności, ale w bardzo małym procencie. Dlaczego? Tajemnicze neurony lustrzane rozpoznają emocja na twarzy drugiej osoby i uruchamiają w naszym mózgu obszary, które odpowiadają za takie same emocje. Tym samym, jeśli uśmiechamy się do kogoś, neurony „aktywizują” uśmiech u osoby, do której się uśmiechamy. Co więcej, „słodka postawa” jest zaraźliwa. Łatwiej wzbudzić w kimś pozytywne emocje, niż zarazić go smutkiem czy zniechęceniem.

 

***

Znane w psychologii pojęcie „efekt aureoli” to sytuacja, w której na podstawie jednej cechy przypisujemy komuś szereg innych atrybutów. Tym samym uśmiech na twojej twarzy będzie dla wielu osób informacją, że jestes człowiekiem sukcesu, osobą niezwykle inteligentną, a nawet lepszym człowiekiem. I odwrotnie, jeśli osiągnąłeś sukces, masz wysokie IQ i dobre serce, ale jesteś typem smutasa i osobą zdystansowaną, trudno będzie komukolwiek dostrzec w tobie pozytywy.

 

 

Ciekawostki:

8% badanych najbardziej lubi być chwalonych za wyczyny kulinarne.

Osoby piastujące wyższe stanowiska (dyrektorzy, managerowie) znacznie częściej niż inne grupy komplementują dzieci (71%).

Rolnicy, częściej niż inne zawody, nie oczekują komplementów związanych ze swoją pracą.

Z komplementów związanych z kulinarnymi dokonaniami najmniej cieszą się osoby z wykształceniem wyższym i mieszkańcy wsi.

 

Badanie „Słodkie gesty”, przeprowadzone na zlecenie producenta Cukru Królewskiego, to jeden z elementów tegorocznej kampanii Südzucker Polska S.A. Z okazji 15-lecia marki, nieodzownie związanej przecież ze słodzeniem, producent postanowił przypomnieć znaczenie drobnych, ciepłych gestów, które mają moc zmieniania rzeczywistości. Słodka marka, od wielu lat ambasador pozytywnych emocji, tym razem przypomina wprost, aby nie obawiać się słodkich gestów, bo w nich tkwi jeden z przepisów na szczęście. Kampanię rozpoczęto premierą animowanego klipu „Forever sweet” wykonanego na zlecenie Cukru Królewskiego, który jest zgrabną afirmacją na temat miłości i pełnych ciepła gestów mających moc zmieniania rzeczywistości. 

materiały prasowe

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Konserwatywny polityk zawalczy o fotel prezydenta Warszawy. Rywal pyta o in vitro

Na zdjęciu: Patryk Jaki /Ilustracja do tekstu" Patryk Jaki o in vitro: Popieram
Fot.: Facebook.com/PatrykJaki

Znamy już czołowych kandydatów na fotel prezydenta miasta stołecznego Warszawy. Rywalem Rafała Trzaskowskiego, popieranego przez PO i Nowoczesną, zostanie Patryk Jaki. Jego kandydaturę z ramienia Zjednoczonej Prawicy oficjalnie ogłosił wczoraj Jarosław Kaczyński.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Na decyzję zarządu PiS o kandydaturze Jakiego na prezydenta Warszawy błyskawicznie zareagował Rafał Trzaskowski. Na Facebooku zamieścił film, w których pyta kandydata Zjednoczonej Prawicy o 12 kwestii istotnych dla wielu warszawiaków. W internetowym wystąpieniu podnosi temat m.in. finansowania organizacji pozarządowych, które chciałyby wprowadzić edukację seksualną, oraz wsparcia m.in. dla in vitro, WOŚP i Parady Równości.

Rafał Trzaskowski: „Warszawiacy potrzebują kogoś, kto ma własne zdanie”

Trzaskowski pytał Patryka Jakiego także o to, czy planuje poprzeć „skandaliczną ustawę przygotowaną dla złych deweloperów, która pozwoli budować osiedla mieszkaniowe byle gdzie, w totalnym substandardzie, z pogwałceniem planowania, bez żadnej infrastruktury” oraz „zmieniać nazwy ulic, budować pomniki, grodzić ulice, przejmować place bez żadnych uzgodnień z warszawiakami”.

– Warszawiacy potrzebują kogoś, kto słucha ludzi, zna miasto od podszewki i przede wszystkim ma swoje zdanie, a nie powtarza wyłącznie rozkazy oderwanego od rzeczywistości Pana z Nowogrodzkiej – podsumowuje Trzaskowski.

CZYTAJ TEŻ: Miejski program in vitro w Warszawie. Kto może z niego skorzystać?

Patryk Jaki: „Wybór Trzaskowskiego to utrzymanie tej samej administracji”

Na reakcję Patryka Jakiego nie trzeba było długo czekać. Wkrótce po nominacji polityk PiS opublikował na Facebooku grafikę opatrzoną hasłem: #Jaki2018 vs. #4KadencjaHGW, na której zamieścił zdjęcie Rafała Trzaskowskiego w towarzystwie Hanny Gronkiewicz-Waltz.

– Sądzę, że wybór Rafała Trzaskowskiego oznaczać będzie jedynie zmianę na fotelu prezydenta z utrzymaniem tej samej administracji na kolejne lata. Administracji, która odpowiada za aferę reprywatyzacyjną czy chaos w polityce przestrzennej i rozwojowej miasta. Tysiące warszawiaków nie zgadza się na taką pozorną zmianę i czwartą kadencję Hanny Gronkiewicz-Waltz w Warszawie – napisał Patryk Jaki.

Podkreślił również, że zależy mu na realizacji wizji Warszawy jako „miasta różnorodnego, dumnego, sprawnego oraz uczciwego” i że chce poświęcić się służbie mieszkańcom nie tylko w sprawie reprywatyzacji, ale również w każdej innej sferze działalności miasta.

Dofinansowanie in vitro w Warszawie – co po wyborach?

Konkretny program działań Patryka Jakiego nie jest na razie znany – na szczegóły będziemy musieli poczekać.

Tymczasem postulaty Rafała Trzaskowskiego klarują się już od wielu miesięcy. Polityk wielokrotnie podkreślał, że filarami jego programu na najbliższe wybory samorządowe są: walka o prawa kobiet, dofinansowanie in vitro, wsparcie dla rodziców i osób planujących dziecko oraz edukacja seksualna warszawiaków.

POLECAMY TEŻ: Deklaracje ws. in vitro i walki o prawa kobiet – tym kandydat PO chce przekonać warszawiaków

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Kielczanie zaprotestują przeciwko prof. Chazanowi. Dołączą do nich działacze wielu partii

Billboard z czarnego protestu: napis: Piekło kobiet trwa. /Ilustracja do tekstu: Protest przeciwko prof. Chazanowi

Dwudniowy protest przez urzędem wojewódzkim i Uniwersytetem Jana Kochanowskiego planują na środę i czwartek mieszkańcy Kielc i działacze partii politycznych. Chcą w ten sposób wyrazić oburzenie i niezgodę na powołanie prof. Bogdana Chazana na stanowisko świętokrzyskiego konsultanta ds. ginekologii i położnictwa.  

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Skandaliczna nominacja prof. Chazana na stanowisko wojewódzkiego konsultanta ds. ginekologii i położnictwa oburzyła środowiska pacjenckie, mieszkańców i działaczy politycznych. Swój sprzeciw wobec tej decyzji wyrażą podczas protestu, który zaplanowano na 25 i 26 kwietnia.

Protest przeciwko prof. Chazanowi zjednoczy wiele środowisk

Inicjatorami serii wydarzeń są działacze m.in. SLD, PO, Nowoczesnej, Partii Razem, KOD, Stowarzyszenia Stop Stereotypom i Obywateli RP. Akcję wspierają również Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, kielecka Inicjatywa Kobiecym Okiem oraz Kongres Świeckości.

– Nie sądziłam, że aż tyle partii politycznych się przyłączy, ale i powód jest szczególny. Nie godzimy się na powołanie prof. Chazana na tę funkcję – podkreśla Małgorzata Marenin, pomysłodawczyni protestu.

CZYTAJ TEŻ: Nowe stowarzyszenie zawalczy o politykę zdrowotną opartą na nauce.  Chce zacząć od odwołania prof. Chazana

Protest przeciwko prof. Chazanowi: najpierw konferencja i petycja, potem pikieta

Pierwszy protest przeciwko prof. Chazanowi zaplanowano na środę, 25 kwietnia. Rozpocznie go konferencja prasowa pod wejściem głównym do Urzędu Wojewódzkiego w Kielcach, połączona z wręczeniem petycji wojewodzie świętokrzyskiej, która powołała prof. Chazana na stanowisko konsultanta ds. ginekologii i położnictwa. Następnym punktem planu będzie pikieta, która potrwa do godz. 17.00.

Dzień później, 26 kwietnia, zorganizowana zostanie druga pikieta – pod budynkiem Wydziału Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Jana Kochanowskiego. Start o godz. 11.00 – na godzinę przed rozpoczęciem zajęć prowadzonych przez prof. Chazana.

– Pikieta jest zgłoszona do późnych godzin. Zapewne czas jej trwania będzie uzależniony od tego, czy i o której godzinie uda nam się spotkać pana profesora – zaznaczają organizatorzy. Apelują też o udział wszystkich, którzy nie zgadzają się z decyzją wojewody o powołaniu prof. Chazana na świętokrzyskiego konsultanta ds. ginekologii i położnictwa.

Szczegółowe informacje o proteście przeciwko prof. Chazanowi można znaleźć na stronie: https://www.facebook.com/events/430873017372406/.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Prof. Chazan powołany na świętokrzyskiego konsultanta ds. ginekologii i położnictwa. Mimo protestów!

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Zaryzykować życie córki czy synów? Tę dramatyczną decyzję wymusiło na niej życie

dDłoń noworodka w dłoni matki /Ilustracja do tekstu: Dramatyczna decyzja matki: Zaryzykować życie córki czy synów

Młodzi rodzice byli podekscytowani, gdy dowiedzieli się, że za kilka miesięcy mogą powitać na świecie trojaczki. Żadne z nich nie podejrzewało, że ich nieopisana radość ustąpi wkrótce miejsca niezwykle dramatycznym chwilom, a ich skutki mogą zaważyć na ich przyszłym życiu.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Chloe i Rohan z Australii byli już rodzicami trójki zdrowych i uroczych chłopców. W głębi serca oboje pragnęli jednak, by ich rodzina powiększyła się też o dziewczynkę. Postanowili spróbować jeszcze jeden, ostatni raz. Nie spodziewali się, że efektem tych starań będą… trojaczki.

– Podczas USG powiedziano nam, że nasze czwarte i ostatnie dziecko będzie tak naprawdę czwartym, piątym i szóstym. Wciąż nie mogę wyjść ze zdumienia. Jestem jednocześnie przerażona, podekscytowana, przejęta i przepełniona szczęściem oraz niemal wszystkimi innymi emocjami, które może sobie wyobrazić człowiek – pisała wówczas na swoim fanpage’u.

Dramatyczna decyzja matki: kogo ratować?

Obawy Chloe i Rohana szybko przykryła wzbierająca fala ogromnej radości. Gdy powoli przygotowywali się do powitania na świecie potrójnego szczęścia: dwójki chłopców i wymarzonej córeczki, sytuacja przybrała niespodziewany obrót. Rutynowe badanie wykazało, że dwójka chłopców zabiera zbyt dużo miejsca w macicy Chloe, co poważnie zagraża dziewczynce.

Sytuacja z dnia na dzień się komplikowała. Lekarze byli zdania, że żeński płód najprawdopodobniej nie przetrwa. Jedyną szansa, by go uratować, był przedwczesny poród. Ten jednak wiązał się z zagrożeniem dla pozostałych płodów. Niebezpieczeństwa dla nich można byłoby uniknąć, gdyby Chloe pozwoliła na naturalne obumarcie płodu córeczki.

Te nieoczekiwane wieści spadły na młodych rodziców jak grom z jasnego nieba. Z dnia na dzień stanęli przed decyzją wręcz niemożliwą do podjęcia. Przed tak trudnymi, dramatycznymi i obciążającymi wyborami nie powinien stawać przecież nikt. Załamana Chloe czuła w głębi serca, że żadne rozstrzygnięcie tej patowej sytuacji nie będzie dostatecznie racjonalne i dobre.  Ale decyzję – mimo to – trzeba było podjąć…

CZYTAJ TEŻ: Z jego nasienia narodziło się dziecko innego mężczyzny. Niesamowity przypadek w USA

Walcząc o wszystkie dzieci

– W tamtym okresie ledwie mogłam tego wszystkiego słuchać. Mój umysł skupiał się tylko na myśli: „Chcę, by przeżyły wszystkie moje dzieci”. Rozważyłam wszystkie alternatywy, zebrałam niezbędne informacje i próbowałam dowiedzieć się, co czeka moje dzieci w każdym ze scenariuszy… Wiedziałam, że będzie trudno, ale nie potrafiłam nie zawalczyć o córeczkę. Wiedziałam, że jest silna – przetrwała przecież do 28. tygodnia ciąży, nie mając dla siebie praktycznie żadnych składników odżywczych w macicy.

 

Chloe przyznaje, że czuła się winna, że decyduje się na przedwczesny poród, narażając tym samym  swoich synów na zagrażające ich zdrowiu procedury. Samopoczucie mamy pogarszały dodatkowo zdrowotne komplikacje Pearl (bo takie imię otrzymała córeczka). Odnotowano u niej spadek wagi urodzeniowej, z trudem walczyła też z infekcjami i wymagała podłączenia do specjalistycznej aparatury.

– Czasem czułam, że podjęłam złą decyzję, że powinnam zdecydować się na inna opcję, w której żadne z dzieci by nie cierpiało. Trudno było mi poradzić sobie z tymi uczuciami, a nawet przyznać się do nich – wspomina Chloe.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Męska perspektywa niepłodności. „Bezradność i wykastrowanie to dwa podstawowe uczucia, których doświadczałem”

Szczęśliwy finał

Ale czas mijał, a cała trójka dzieci stawała się silniejsza. W czasie, gdy Chloe koncentrowała się na zdrowiu dwójki chłopców, którzy wciąż czekali na swój czas, by przyjść na świat, Rohan wziął na siebie obowiązki rodzicielskie nad pozostałymi dziećmi. Wspólny wysiłek i odwaga obojga rodziców przyniosły wspaniałe rezultaty. Wkrótce urodzili się oczekiwani synowie, a Pearl z pomocą lekarzy wybrnęła z początkowych kłopotów zdrowotnych. I choć dziś – dwa lata od urodzin – jest nieco mniejsza od swoich młodszych braci, wiedzie prym wśród piątki rodzeństwa.

Takie zakończenia dają nadzieję każdej parze, która mierzy się z komplikacjami w okresie ciąży. Oby takich finałów było jak najwięcej!

Źrodło: fempositive.com, facebook.com/chloeandthebeans

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Wcześniak mniejszy od iPada. Poznaj niesamowitą historię walecznej dziewczynki

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Czy twój lekarz powołuje się na klauzulę sumienia? Teraz możesz to sprawdzić w aplikacji Medicover

Grafika: system elektronicznej dokumentacji medycznej /Ilustracja do tekstu: Klauzula sumienia w Medicover / Endometrioza a renta
Grafika: Pixabay.com

Aplikacja sieci placówek medycznych Medicover, która pozwala m.in. rezerwować i odwoływać wizyty oraz sprawdzać wyniki badań, wzbogaciła się o nową funkcję. Po ostatniej aktualizacji przy niektórych nazwiskach lekarzy pojawiły się specjalne ikonki. Co oznaczają?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W nowej wersji aplikacji Medicover znajdziemy listę lekarzy powołujących się na klauzulę sumienia, wynikającą z art. 39. Ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty z 5 grudnia 1996 r. O tym, czy medyk, do którego się wybieramy, powołuje się na tę regulację, poinformuje pacjentów specjalna ikonka przy jego nazwisku.

Podobną informację już wcześniej zamieszczono na stronie Medicover.

– Jeśli chodzi o naszą stronę, to przy zdjęciu takiego lekarza umieszczony jest symbol „§”, po na najechaniu na niego kursorem pojawia się informacja na ten temat – wyjaśnia Magdalena Wieńska z firmy Medicover w rozmowie z portalem Money.pl.

Klauzula sumienia w Medicover. Teraz unikniesz niespodzianek

Jak dodaje Wieńska, ogólnie dostępna informacja o tym, czy lekarz Medicover powołuje się na klauzulę sumienia, ma pozwolić klientom placówek świadomie wybrać lekarza.

Przedstawiciele prywatnej sieci placówek medycznych zaznaczają jednocześnie, że niewielu pracujących dla niej lekarzy odmawia świadczeń z uwagi na klauzulę sumienia. Klienci Medicover zwracają jednak uwagę, że spotkali się z takimi przypadkami. „Źle pani trafiła, ja nie zajmuje się antykoncepcją hormonalną – usłyszała niejedna pacjentka korzystająca z pakietu medycznego Medicover.

CZYTAJ TEŻ: Jak doświadczenia i opinie pacjentów pomagają budować wysokie standardy obsługi w klinice?

Prawo do odmowy świadczeń

Przypomnijmy, że klauzula sumienia to regulacja, która pozwala lekarzowi odmówić wykonania świadczeń, jeżeli są one sprzeczne z jego przekonaniami czy światopoglądem. Chodzi np. o wydanie recepty na środki antykoncepcyjne, skierowania na badania prenatalne czy wykonanie dopuszczalnej prawem aborcji.

Aplikacja Medicover dostępna jest do bezpłatnego pobrania w sklepach Google Play i App Store. Umożliwia ona m.in. na przeglądanie skierowań na badania, grafików pracy lekarzy i umawianie wizyt lekarskich. Pacjenci mają też możliwość zamówienia recepty na stale przyjmowane leki oraz uzyskania porady przez internet.

Źródło: Money.pl

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Klauzula sumienia a prawa reprodukcyjne

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.