Przejdź do treści

9 rzeczy, których warto nauczyć się od grzeSZnych dziewczyn

129.jpg

Chcesz mieć więcej radości z seksu? Skorzystaj z podpowiedzi niegrzecznych dziewczynek, które wiedzą, co to dobra zabawa w łóżku. Twój facet zrobi dla ciebie wszystko, o co poprosisz, a ty będziesz mieć więcej przyjemności.

Masa atrakcyjnych, inteligentnych, zabawnych kobiet wciąż ma problem z seksem. Chciałybyśmy robić to częściej, bardziej spontanicznie, mieć z tej zabawy większą frajdę. Cóż kiedy nie jest łatwo. Od małego byłyśmy uczone, że dziewczynkom nie wypada rubaszne zachowanie. Powinnyśmy być: skromne, grzeczne, czyste, schludne i porządne. Uff. I nie interesować się za bardzo „tymi sprawami”, bo to przecież nie wypada. Trudno po takim wieloletnim szkoleniu nagle stać się wulkanem spontaniczności i machać majtkami jak sztandarem. Więc chciałybyśmy, ale się wstydzimy. Wciąż siedzi w nas ta grzeczna dziewczynka z warkoczami, której tylu rzeczy nie wolno i na tak wiele nie może sobie pozwolić. Droga dziewczynko z warkoczykami, mam dla ciebie informację: jesteś już duża i zamiłowanie do seksu nie zrobi z ciebie dziwki tylko człowieka.

1. Bądź swoim własnym pępkiem świata

GrzeCZna dziewczynka: Jesteś przemęczona, a na siłowni nie byłaś od wieków. Chciałabyś pójść do fryzjera i kosmetyczki. I wreszcie zacząć zajęcia z tańca, ale zamiast tego po pracy biegniesz do domu i sprzątasz i gotujesz i prasujesz. Grzeczne dziewczynki są od małego uczone, że powinny dawać dużo z siebie, ale niewiele brać. GrzeSZna dziewczyna: Dla grzesznych dbanie o siebie to priorytet! Seksowne rozwiązanie: Manicure, masaż, jedwabne pończochy, nowe szpilki, czy chociażby wysmarowanie się po czubek nosa luksusowym kremem przed snem. Zrób coś, co pozwoli ci poczuć się i wyglądać fenomenalnie przynajmniej raz w miesiącu. Seks zaczyna się od głowy. Zadbanie o siebie podniesie twoje poczucie własnej wartości i spowoduje, że będziesz promieniowała. A to bywa bardziej sexy niż najbardziej fikuśny stanik.

2. Pokochaj swoje ciało

GrzeCZna dziewczyna: Nienawidzi swoich bioder. Wstydzi się brzucha. Nie pokazuje pupy, bo nie jest przecież odpowiednio gładka. GrzeSZna dziewczyna: Wie, że skoro facet wylądował z kobietą w łóżku to znaczy, że ona go podnieca. Jest świadoma tego, że każde jękniecie i grymas rozkoszy na jego twarzy, to jej zasługa, a wielkość jej bioder i ud jest w tej sytuacji po prostu doskonała. Seksowne rozwiązanie: Jeżeli wciąż nie możesz uwierzyć w to, że twoje ciało jest dla niego niesamowicie seksowne, mamy dla ciebie dobrego sprzymierzeńca: odpowiednie oświetlenie. Rozstaw nastrojowe świece w łazience, pokoju czy nawet kuchni. Tak rozświetlona stań w progu w seksownym gorsecie czy peniuarze. Jesteś gwiazdą tego show!

3. Dziewczyńskie zabawy

GrzeCZna dziewczynka: Masturbacja to dla ciebie wciąż temat krępujący i wstydliwy. Dlatego rzadko to robisz i nigdy się do tego nie przyznajesz. GrzeSZna dziewczyna: Jeden orgazm dziennie to w zasadzie norma. Nie ważne, czy jest samotna, czy w związku. Posiada własny zestaw wibratorów.Seksowne rozwiązanie: Wprowadź wibratory do swojego erotycznego repertuaru. Eksperymentuj z wolniejszymi i szybszymi prędkościami wibrowania. Wypróbuj je pod różnymi kątami i w różnych pozycjach: pieść łechtaczkę, połóż wibrujący gadżet na poduszce i spróbuj poocierać się o niego, masuj wejście do pochwy. Dzięki temu masz szansę lepiej poznać swoje ciało. Po kilku lekcjach solo możesz zaprezentować swojemu mężczyźnie wykład z pokazem na ten temat. Wibrator zwiększa twoje szanse na orgazmy: samodzielnie czy z partnerem.

4. Pokaż trochę entuzjazmu

GrzeCZna dziewczynka: Wielu z nas wpojono, że seks nie jest ważny, a jeżeli już jest, to liczy się, żeby jemu było dobrze. On ma orgazm, a tobie ma wystarczyć poczucie bliskości. Dlatego zajęcia w sypialni często traktujesz jako kolejny obowiązek. GrzeSZna dziewczyna: Lubi seks. Potrafi zatroszczyć się o swoje orgazmy. Zabawy w łóżku i szczytowanie dają jej radość, poprawiają samopoczucie i kondycję. Seksowne rozwiązanie: Przejmij inicjatywę. Czytaj artykuły, poradniki, szukaj pomysłów, a jeśli poczujesz, że masz ochotę coś wypróbować, zainicjuj zabawę. Nie czekaj zawsze, aż to on zacznie. Zaproś kochanka do „współpracy” budząc go pocałunkiem poniżej pępka. Wprowadzaj nowości: gadżety, gry, przebieranki i obserwuj jak na te eksperymenty reaguje twoje ciało. Odkrywaj czego pragniesz w łóżku i dziel się swoimi doznaniami z  partnerem. Zabawa w „poszukiwanie twojego zaginionego orgazmu” może być przełomowa dla waszego wspólnego życia seksualnego.

5. Rozmowy nieocenzurowane

GrzeCZna dziewczynka: Jak do tej pory, twoja poduszka nie słyszała nic więcej poza nieśmiałym: „Tak kotku” i kilkoma „Teraz mi dobrze”. GrzeSZna dziewczyna: Wie, że faceci lubią czuć, że są najlepsi w tym, co robią. Dlatego w czasie seksu przypomina partnerowi o tym, jakim jest ogierem, w najbardziej pieprzny sposób, jaki jej przyjdzie do głowy. Używanie ostrych słówek w łóżku daje grzesznym dziewczynom poczucie wyzwolenia. Seksowne rozwiązanie: Spróbuj oswoić się z ostrzejszymi słowami w łóżku. Zacznij od zapisywania ich w wolnej chwili i czytania na głos, gdy jesteś sama. Rozmowy w łóżku wprowadzaj krok po kroku. Zacznij od mówienia mu ”Lubię jak robisz…..” albo pytania ”Czy lubisz jak…?”. Jak już przełamiecie dotychczasowe milczenie w czasie seksu, wtedy dołącz bardziej pieprzne słowa.

6. Bo fantazja jest od tego…

GrzeCZna dziewczynka: Nigdy nie przyznałabyś się do marzeń o tym, żeby kochać się z nieznajomym, ani do fantazjowania o brutalnym seksie. Twoje pragnienie, aby okiełznał cię prawdziwy mężczyzna, który podczas orgazmu pociągnie cię za włosy i sponiewiera w dwuznaczny sposób, na zawsze ma pozostać twoją tajemnicą. GrzeSZna dziewczyna: Wciela w życie takie pomysły, których większość z nas nie tylko nigdy by nie zrobiła, ale nawet nie przyszłoby nam to do głowy. Fakt. Powinniśmy brać z nich przykład nie tyle w kwestii tego, jak daleko można się posunąć, ale za ich podejście. Nie oceniają swoich własnych zachcianek, nie oburzają się słuchając, co kręci partnera. Seksowne rozwiązanie:Spróbuj rozmowy. Pogadaj z nim o tym, co ciebie kręci, albo co wydaje ci się, że może cię kręcić (jeśli jeszcze nigdy w życiu tego nie próbowałaś). Jeżeli jest to seks z nieznajomym, możecie ustalić, że umówicie się w barze, gdzie będziecie udawać, że się nie znacie. Już sama rozmowa o takich planach może was podniecić. Dodatkowo macie szansę zbudować między wami atmosferę głębszej intymności i zaufania. Odgrywanie scenek w sypialni pobudza wszystkie zmysły: ciało i umysł, przedłuża przyjemność. Wyobraź sobie, że jesteś gwiazdą porno i odgrywasz pielęgniarkę w swoim najnowszym filmie. Nie komplikuj scenariusza, w końcu i tak chodzi o to, żeby wszystko zakończyło się bzykaniem. Jeśli wasze teksty w czasie odgrywania fantazji będą was rozśmieszały, to nic złego. Łóżko to bardzo dobre miejsce na zabawę. Pamiętaj, że tutaj kluczem jest poczucie bezpieczeństwa. Nie zgadzaj się na nic, co powoduje, że nie czujesz się dobrze. 

7. Rozpieszczajcie się wzajemnie

GrzeCZna dziewczynka: Seks oralny fundujesz swojemu chłopakowi tylko z okazji wielkich świąt i okrągłych rocznic. Zgadzasz się na próbowanie nowych pozycji, tylko jeśli sobie na to zasłużył. Nie sygnalizujesz własnych potrzeb związanych z seksem. GrzeSZna dziewczyna: Pożądanie to nie jest towar do wydzielania na kartki. Niegrzeczne dziewczynki obdarowują swoich partnerów przyjemnością bez ograniczeń. Nagrodą dla nich samych nie jest jednak czysta satysfakcja z tego, że jemu było dobrze. Potrafią mówić o tym, czego chcą w łóżku i oczekują rewanżu w sprawianiu sobie przyjemności. Seksowne rozwiązanie: Nie używaj seksu do manipulacji. Nie baw się też w akcje charytatywne, w ramach których tobie ma wystarczyć sam fakt, że jemu się podobało. Seks to przyjemność i w takiej formie należy wam się obojgu. Jeżeli wiesz, co pasuje twojemu mężczyźnie, to – o ile czujesz się z tym komfortowo – ofiaruj mu to w ilościach hurtowych. Jedynym wymaganiem niech będzie to, że on odwdzięczy ci się równie szczodrze, zgodnie z tym, o co poprosisz. 

8. Mianujemy cię Dyrektor Kreatywną ds. Łóżkowych

GrzeCZna dziewczynka: Wiesz, co działa na twojego mężczyznę, dlatego ciągle to powtarzasz. GrzeSZna dziewczynka: Wie, że na ciele są setki guzików przyjemności: od stóp po kark. Połowa zabawy to sprawdzanie, co działa, a co nie. Seksowne rozwiązanie: Poznawajcie swoje ciała i odkrywajcie swoje czułe punkty. Nie musicie się spieszyć w łóżku. Delikatnie podszczypuj albo podgryzaj jego sutki. Przejedź językiem po jego klatce i brzuchu. Przesuwaj językiem wzdłuż moszny, jednocześnie uciskając jego krocze (pomiędzy penisem, a odbytem). Możecie malować (i potem zlizywać) na swoim ciele czekoladowe wzorki. Ugniataj jego pośladki. Wypróbujcie masaż erotyczny.

9. Ubierz się w coś

GrzeCZna dziewczynka: Twój weekendowy look w dresie i kucyku stał się tak fascynujący, jak twoja randka z bieżnią. SEXY? Tak właśnie myśleliśmy: Nieeebardzo! GrzeSZna dziewczynka: Mężczyźni to wzrokowcy (właśnie dlatego GrzeSZne Dziewczyny maja pełne ręce roboty!). Taka dziewczyna świetnie wykorzystuje tę wiedzę ubierając się w seksowną bieliznę, zamiast w dres albo (tak, tak!) zostając w szpilkach podczas tete-a-tete. Seksowne rozwiązanie:  Dbaj o swój wygląd nie tylko wtedy, kiedy macie „wielkie wyjście”. Zadbaj o swój „domowy look” tak, żeby był kobiecy i kuszący. Zamiast piżamy w misie – jedwabna koszulka. Sama poczujesz się seksowniej. Jeżeli musisz chodzić w jego podkoszulkach, to nie zakładaj nic po za tym. Pod swoje ulubione weekendowe spodnie załóż stringi albo powitaj go w drzwiach jedynie w szpilkach i… nowej fryzurze! To sprawi, że jego serducho zabije mocniej i wykaże się ogromnym… eeee… zainteresowaniem.

Joanna Keszka, Barbarella.pl

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Posłowie chcą zmiany niektórych ustaw w związku z realizacją programu „Za życiem”. Dziś Sprawozdanie Komisji w Sejmie

Sejm

20 grudnia, jak pamiętamy, wszedł w życie program kompleksowego wsparcia dla rodzin – „Za życiem”. Jego założeniem jest wspieranie osób niepełnosprawnych i ich rodzin.

Uruchomienie programu wywołało konieczność wprowadzenia zmian w niektórych ustawach:

  • o systemie oświaty, która zakłada opiekę nad uczennicami w ciąży. Proponowana zmiana ma dotyczyć doposażenia miejsc w bursach i internatach a także doposażenie placówek prowadzących wczesne wspomaganie rozwoju
  • o pomocy społecznej – zmiana ma umożliwić wojewodom zwiększenie do 30 proc. dotacji na jednego uczestnika środowiskowego domu samopomocy ustalanej na uczestników z niepełnosprawnościami sprzężonymi i spektrum autyzmu. Zmiany odnoszą się do mieszkań chronionych, takie wsparcie ma mieć charakter usługowy. Adresatem ma być osoba pełnoletnia. Wprowadza się także podział mieszkań chronionych na dwa typy – treningowe i wspierane (przeznaczone dla osoby niepełnosprawnej).
  • o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy, zmiany zakładają: stworzenie preferencyjnych warunków dla zakładania przez opiekunów osób niepełnosprawnych działalności gospodarczej oraz zachęcanie innych bezrobotnych do zakładania działalności polegającej na prowadzeniu żłobków lub klubów dziecięcych z miejscami dla dzieci niepełnosprawnych lub polegającej na świadczeniu usług rehabilitacyjnych dla dzieci niepełnosprawnych w miejscu zamieszkania; zachęcenie przedsiębiorców do zatrudniania opiekunów osób niepełnosprawnych; wsparcie bezrobotnych opiekunów osób niepełnosprawnych przez umożliwienie im skorzystania z subsydiowanego zatrudnienia czy podjęcia pracy w formie telepracy; wsparcie opiekunów osób niepełnosprawnych, którzy nie mogą uzyskać statusu bezrobotnego, rzez zapewnienie im bezpośredniego dostępu do usług rynku pracy i instrumentów rynku pracy; wsparcie opiekunów osób niepełnosprawnych w realizacji codziennych obowiązków domowych w ramach prac społecznie użytecznych.
  • o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych.
  • o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej.

Projekt wpłynął do Sejmu 14 czerwca, a już dziś, tj. 21 czerwca mieliśmy okazję uczestniczyć w sprawozdaniu Komisji w Sejmie. To dobra wiadomość zarówno dla osób niepełnosprawnych, jak i uczennic w ciąży. Czekamy na wejście zmian w życie.

 

Aneta Polak-Myszka

Dziennikarka, absolwentka polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego

Mężczyzna też czuje! Jak wesprzeć partnera podczas starań?

wsparcie mężczyzny

W czasie starań o dziecko wciąż znacznie częściej pojawia się perspektywa kobiety. Biorąc pod uwagę panujące w naszym społeczeństwie przekonania dotyczące kobiecości i macierzyństwa, nie można się temu dziwić. Kwestie emocji i opieki nad tzw. „domowym ogniskiem” wciąż zdają się być domeną pań. Warto jednak poszerzać tę perspektywę – tak, mężczyźni też czują. Tak, ich emocje są równie ważne. Tak, mogą płakać i mówić o cierpieniu. Jak można ich w tym wesprzeć?

1. Co jest siłą?

Często w kontekście męskości pojawia się wizja silnego faceta, którego nie poruszają żadne problemy. Ze wszystkim świetnie sobie radzi i nie ma w nim praktycznie żadnych emocji. Pytanie tylko, czy to właśnie tego typu zachowania świadczą o prawdziwej sile i czym owa siła w ogóle jest?

Jeśli weźmiemy pod uwagę, że do zbudowania relacji i bliskości potrzebne jest swego rodzaju „odsłonięcie się”, opowiedzenie o tym, co się czuje, przyznanie się do wewnętrznych lęków, słabości, być może strat, nijak ma się to do opisanej wyżej postawy. Co więcej, stereotypy wciąż wtłaczają w nią mężczyzn, którzy mogą mieć obawy o przyznaniu się do tego, że zdarza im się najzwyczajniej w świecie z czymś sobie nie radzić. Jak możemy pomóc? Zaakceptować trudne emocje w partnerze, docenić je, podkreślić ich wagę, a nie oceniać go za nie – to w porządku, że je odczuwa. Pamiętajmy, że stereotypy ułatwiają życie tylko z pozoru. Szybko może okazać się, że prawdziwa siła jest od nich bardzo od odległa.

2. Nie wywierajmy presji

Czas przedłużających się starań o dziecko jest prawdziwym wyzwaniem – dla kobiety, dla mężczyzny, ale i dla związku. Presja może pojawić się w tym czasie nie tylko w zewnątrz, ale także mogą ją w siebie wtłaczać partnerzy. Nie chodzi tu tylko o temat dziecka, ponieważ pojawiająca się w tym czasie frustracja może też przenieść się na inne sfery życia.

Presję można wywierać na mężczyźnie m.in. w temacie pracy – czy oby na pewno nie zarabia za mało? Czy nie ma „za słabego” zawodu? Czy będzie nas stać na leczenie i wszystkie badania? „Kochanie, może weźmiesz jeszcze to dodatkowe zlecenie?” – rzeczywiście może wymagać tego sytuacja i to w porządku jeśli obie strony się z tym godzą. Pytanie tylko, czy oby na pewno nie jest to sposób na zapełnienie luki innych, niezaspokojonych w tym momencie potrzeb. Zbędna presja często wiąże się z poczuciem winy i poczuciem bycia nieustannie „niewystarczającym” – bo jeśli pracują, a i tak jest wciąż za mało, to coś musi być ze mną nie tak?!

Nie róbmy tego sobie, ani naszym bliskim. Zdecydowanie poniesiemy przy tym za dużo kosztów, a zyskamy niewiele.

3. Zrozumienie

Warto spojrzeć też na aspekt leczenia somatycznego, bo soma i psyche są ze sobą nierozerwalnie połączone. W leczeniu niepłodności często to kobieta przechodzi przez większość trudnych zabiegów i badań, ale pamiętajmy, że mężczyźni także poddawani są bardzo intymnym badaniom. Tutaj ponownie pojawia się odniesienie do stereotypów – „Co to za facet, jeśli nie potrafi spłodzić syna?! I jeszcze ma o tym mówić obcym ludziom?! Ma robić badania nasienia?!”. Wszystkie te procedury, a nawet rozmowy o nich mogą powodować skrępowanie i wstyd, które są jak najbardziej naturalne. Warto wtedy docenić fakt, że pomimo tego mężczyźni potrafią przekraczać granice swojego komfortu i podczas leczenia oni też muszą „swoje przejść”.

Jest to tylko kilka tematów, które mogą rozpocząć całą rzekę dyskusji. Coś, co jednak wydaje się być podstawą, to przyzwolenie na przeżywanie trudności. Każdy z nas ma prawo do załamań, spadków formy, płaczu, cierpienia, lęku. Myślenie, że mężczyźni są pod tym względem inni i w jakimś sensie bardziej „odporni”, jest zgubne dla obu stron. W staraniach warto walczyć o wspólne szczęście ramię w ramię. Razem – w tym jest moc.

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

„Adopcja? Przykro mi, nie wygląda to tak jak na filmach” – mocne słowa, które zderzają wyobrażenie z rzeczywistością

adopcja

Filmy i seriale często pokazują nam świat takim, jakim chcemy go widzieć. Nie zawsze jest to odzwierciedlenie rzeczywistości. Przykład? Adopcja. Często jej wizja, którą prezentują nam programy rozrywkowe, opiera się na szczęśliwym zakończeniu, fanfarach odnalezionej miłości i połączeniu bratnich dusz. „Przykro mi, nie wygląda to tak jak na filmach” – pisze Al Coates, adopcyjny tata sześciorga dzieci.

Dwa światy

Zderzenie jego relacji i tej prezentowanej przez popularne filmy, zdaje się być sednem problemu. Napływające do oczu łzy słodkich, niekochanych dzieci, które znajdują miłość u dobrych ludzi o wielkim sercu – i żyli długo i szczęśliwie. „Być może. Przez 18 lat jestem adopcyjnym rodzicem i realia życia mojej rodziny nie całkiem są odzwierciedleniem tej narracji” – czytamy w felietonie dla „Huffington Post”.

Autor tekstu opisuje, jak trudno jest spotkać się z realnym odzwierciedleniem życia współczesnej rodziny adopcyjnej. Gdy sam mówi ludziom o swoim doświadczeniu, spotyka się z uśmiechem, przyjacielskim uściskiem ramienia i  podkreśleniem, jak wspaniałe rzeczy robi. Kiedy jednak chce przedstawić codzienne zmagania z rzeczywistością i wyzwaniami swojego rodzicielstwa, ludzie zdają się nie słyszeć i nie rozumieć jego słów. „Problemy z tożsamością, nadmierna czujność, trwanie w nieustannym smutku i długoterminowe fizyczne, emocjonalne i behawioralne wyzwania często są nie do wymazania i wręcz nie do wyobrażenia” – zaznacza.

Współcześnie, duży procent adoptowanych dzieci przeżyło przemocowe i traumatyczne doświadczenia, które zostawiają długi cień na ich życiu. Cień, którego nie można usunąć odrobiną miłości, czystą pościelą, rutyną, piosenką i tańcem” – czytamy.

Nic nie jest czarno-białe

Al Coates podkreśla, że nie wszystko jest takie złe, jak to być może w swoim tekście opisuje. Na pewno jest jednak zupełnie inne od społecznej percepcji adopcji. „Staram się mówić ludziom, że wpływ traumy, straty i separacji jest trwały, a dzieci czasami cierpią” – zaznacza i dodaje, jak wiele rodzin nie jest w stanie poradzić sobie z presją i trudnościami. Potrzebna jest wtedy pomoc oraz wsparcie. Często jednak nawet pomimo tego, dzieci nie pozbędą się trudnych i nieraz szkodliwych strategii radzenia sobie w życiu. Nic dziwnego, bowiem to w końcu one pozwoliły im kiedyś przetrwać. Później przekłada się to niestety nawet na ich dorosłe życie.

Niewątpliwie jest to bardzo mocny felieton poruszający pewien temat tabu. Być może w brutalny sposób mówi o doświadczeniach, które mogą stać się udziałem adopcyjnych rodzin – rodzin, bowiem nie jest to tylko problem dziecka, czy rodziców. To, przez co przechodzą, staje się ich wspólną drogą. Często bardzo wyboistą, na której mecie może nie być złotego pucharu. Czy jednak to jakaś wyimaginowana nagroda jest sednem? Al Coates zdaje się mieć na ten temat inne zdanie.

Coś, co także  wybrzmiewa z opisywanego tu tekstu, to pamięć o tym, że adoptowane dziecko będzie kiedyś dorosłym człowiekiem. Jego przeżycia, jak pisał Coates, odciskają ślad na całym jego życiu. Może to być trudność, ale może także stanowić potencjał. O swojej historii opowiedział w rozmowie z nami Kamil: „Urodziłem się jako Marek przed dwudziestoma dwoma laty (…) Uporałem się już w dużej mierze z odkrywaniem swojej tożsamości i jestem po pierwszej rozmowie z biologiczną matką. Poznałem także większość rodzeństwa. Mówmy o adopcji! Rozmowa daje najwięcej!” – mówił. Grunt to dyskutować otwarcie o wszystkich blaskach i cieniach. Daje to świadomość, ale też szansę na zajęcie się wszelkimi trudnościami i szukanie wsparcia. Wsparcia w zrozumieniu, którego zdaje się potrzebować całe społeczeństwo.

Źródło: „Huffington Post”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Moja przyjaciółka jest w ciąży. Co teraz?

moja przyjaciółka jest w ciąży

Znamy statystyki. Te bardziej optymistyczne mówią, że jedna na osiem par zmaga się z jakąś formą niepłodności, inne mówią już o jednej na trzy pary. Nie jest to więc problem marginalny. Co więcej, wiele wskazuje na to, że osób z nim zmagających się ciągle przybywa. Jednak mimo tych alarmujących danych, ciągle jeszcze zasadnicza większość społeczeństwa zostaje rodzicami bez specjalnych kłopotów, decyduje również kiedy i ile razy chce tego doświadczać. Dlatego też niemal każda osoba cierpiąca z powodu niepłodności w którymś momencie musi zmierzyć się z rzeczywistością, w której ktoś bliski, ktoś z kim spędza się dużo czasu lub ktoś kochany – przyjaciółka, siostra, kuzynka – koleżanka – będzie spodziewał się dziecka.

Często są to bardzo trudne doświadczenia. Ciąża w najbliższym otoczeniu wiąże się z zachwianiem systemu wsparcia, którego osoba niepłodna szczególnie mocno potrzebuje. Często jest tak, że system wsparcia jest solidny, ale niezbyt rozbudowany. Powodów jest wiele – niepłodność nie jest częstym tematem rozmów towarzyskich. Można się wstydzić tego doświadczenia, można się obawiać, że niewiele osób je zrozumie. Kiedy więc ciąża pojawia się w wąskim gronie znajomych lub rodziny, może wywołać poważne zmiany.

Dlaczego jest to takie trudne? Co boli szczególnie i jak sobie poradzić? Wiele zależy od wcześniejszych doświadczeń oraz sposobu, w jaki je zinterpretowaliśmy.

Skoro inni mogą, dlaczego ja nie?

Bronimy się przed cierpieniem odsuwając je jak najdalej od siebie. Stąd fantazje, że nieszczęścia „zdarzają się innym”. Coś podobnego dzieje się w przypadku ciąży. O ile zdarzają się one innym ludziom, odległym, znanym z widzenia albo tylko słyszenia, może boleć. Jednak bliski i bezpośredni kontakt z ciążą, doświadczanie tego, że jednak jest możliwa, że zwyczajnie się zdarza, może rodzić również pytania o naturę niepłodności, koszty, które wywołuje, straty, których jest źródłem.

Ale są też pozytywne – nawet jeśli niewidoczne od razu – skutki ciąż, które obserwuje się z bliska. Wokół płodności narasta wiele mitów, promowanych lub wspieranych przez kulturę masową. Widzimy w mediach i filmach szczęśliwe rodziny, cieszące się obecnością i zdrowym rozwojem kilkorga dzieci. Znane osoby informują o kolejnych ciążach po 35 lub 40 roku życia, w kilka tygodni po porodach pozują do zdjęć, pokazując ciało nietknięte ciążą. Mogłoby się wydawać, że rodzicielstwo jest łatwe, szybkie i bezproblemowe. Tymczasem rzeczywistość często bywa zupełnie inna. Można więc z bliska obserwować, jak obciążająca i trudna bywa ciąża, jak wiele zmartwień i niedogodności może ze sobą nieść, jak trudny jest poród i powrót do formy. Ta rzeczywistość może być szczególnie zaskakująca i pomagająca znaleźć perspektywę, jeśli w ciąży jest osoba, która sama doświadczyła jakiejś formy niepłodności.

Bezpieczne tematy

Kiedy bliska osoba zachodzi w ciąży, wiele sprawy staje się wyzwaniem. Jedną z nich są rozmowy, a w zasadzie o czym rozmawiać. Trudność dotyczy obu stron. Dla osoby cierpiącej z powodu niepłodności rozmowy o dolegliwościach ciążowych, rosnącym brzuchu, porodzie czy wczesnym macierzyństwie mogą być niezwykle trudne. Jednak to ważne, żeby ustalić, które tematy są ponad siłę, które są zbyt bolesne nawet jeśli przyszłą matkę darzy się przyjaźnią i przywiązaniem.  Bardzo wiele zależy od tego, jaką historię ma dana para; jeśli ciąża dotyczy siostry, kuzynki czy przyjaciółki z czasów dzieciństwa, zwykle jest jakaś historia, rozwiązane konflikty i trudności. Można na tym budować porozumienie, kiedy jedna z osób zachodzi w ciążę. Jest z czego korzystać.

Jednak fakt, że pewne tematy mogą być bardzo bolesne dla osoby niepłodnej, jeśli ma o nich dyskutować z osobą spodziewającą się dziecka, nie znaczy, że stają się tabu, że należy ich z zasady unikać. Wręcz przeciwnie. Te tematy, jak i moment, w którym się pojawiają, jest ważny. Dobrze jednak znaleźć osobę lub osoby, z którymi będzie można je omawiać w bezpiecznej i nieoceniającej atmosferze.

Bo jak powiedzieć bliskiej, ciężarnej kobiecie, że jej stan sprawia nam ból? Jak pomieścić w sobie żal, smutek, zazdrość i jednocześnie radość i szczęście, że ważna dla nas kobieta spodziewa się dziecka? Jak nie przewracać oczami i nie złościć się słuchając o całodobowych mdłościach czy kolejnej nieprzespanej nocy? Ciąże wyzwalają w ludziach wiele uczuć, często sprzecznych, niespodziewanych, niezrozumiałych. Ale przecież nie tylko ciąża. Wiele osób decyduje się na rodzicielstwo zastępcze. Adopcji również towarzyszy ekscytacja, trudne do ukrycia radosne oczekiwanie. Pojawienie się dziecka, tą czy inną drogą, jakoś zmieni przyjaźń między matką i kobietą ciągle na dziecko oczekującą. Warto o tym pamiętać i być otwartym na zmiany, które muszą się pojawić. A jeśli pewne tematy stają się zbyt trudne, nie unikajmy ich. Szukajmy raczej innych rozmówców.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami