Przejdź do treści

8 spraw, które zrozumieją tylko osoby zmagające się z niepłodnością

8 spraw, które zrozumieją tylko osoby Miesiąc po miesiącu test ciążowy pokazuje jedną kreskę. Rozczarowanie, emocjonalna huśtawka i ból stają się nieodłączną częścią życia. Te sprawy zrozumieją tylko osoby zmagające się z niepłodnością

Przez większość swojej młodości robisz wszystko, aby nie zajść w ciążę. Kiedy w końcu nadchodzi moment, gdy jesteś gotowa zostać mamą zaczynają się schody…

Coraz bardziej się niecierpliwisz, a tymczasem miesiąc po miesiącu twój test ciążowy pokazuje jedną kreskę. To są realne problemy wielu współczesnych par. Myślisz, że nie znasz nikogo takiego? Niemożliwe, wiele osób po prostu o tym nie mówi…

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Rozczarowanie staje się normą

IVF, czyli zapłodnienie in vitro jest jedną z najskuteczniejszych metod walki z niepłodnością, choć daleko jej do stuprocentowej gwarancji. Sukces zapłodnienia zależy od wielu czynników: jakości nasienia partnera, wieku kobiety, stylu życia pary czy ilości przebytych prób in vitro. Europejska średnia skuteczności in vitro wynosi ok. 31 proc. Zatem zaledwie co trzecia kobieta zachodzi i donosi ciążę. Rozczarowanie staje się stałym elementem procesu leczenia i musimy wliczyć je w koszty.

Wszelkie medyczne zalecenia są bardzo skomplikowane

Nic wielkiego się nie stanie, jeśli zapomnisz wziąć leku na zgagę po obiedzie. Jednak jeśli zabraknie ci lub zapomnisz o konkretnym leku stosowanym podczas leczenia niepłodności, to skutki twojego roztargnienia mogą być katastrofalne. Czas gra najistotniejszą rolę w całej układance, ponieważ leki powodują uwalnianie hormonów, które z kolei regulują lub wywołują owulację.

Emocjonalna huśtawka

Kobiety zmagające się z niepłodnością zwykle zaczynają brać leki klika dni po rozpoczęciu miesiączki. Właśnie w tym momencie zaczyna się czekanie. I tak kolejne cztery tygodnie to czas oczekiwania, niepewności, strachu, nadziei, planowania i obaw. Emocjonalna huśtawka odbija się piętnem na psychice.

Ból psychiczny i fizyczny

To boli wewnątrz i na zewnątrz. Cała terapia leczenia niepłodności ma wiele skutków ubocznych: puchną jajniki, traci się lub przybiera na wadze, pojawiają się dolegliwości skórne i wiele innych. Wyobraźcie sobie najgorsze PMS w swoim życiu w połączeniu z bólem fizycznym i ciągłym napięciem…

Trudno jest cieszyć się z cudzych ciąż

Chciałabyś ekscytować się razem z przyjaciółmi, ale ich powodzenie sprawia, że odczuwasz jeszcze większy ból. Trudno jest cieszyć się cudzego szczęścia, gdy sama czujesz się zepsuta. Nawet jeśli nie chcesz zazdrościć to dzieje się poza tobą. Nie złorzeczysz, ale po prostu trudno się uśmiechać, gdy wszyscy się śmieją…

„Wyluzuj” to nie takie łatwe

Techniki redukujące stres mogą pomóc kobietom borykającym się z problemem niepłodności, ale bagatelizowanie problemu mówiąc „odpocznij i samo przyjdzie” tylko pogarsza sytuację…

Ktoś inny decyduje o twoim macierzyństwie

Tak naprawdę nie masz wpływu na to czy zostaniesz rodzicem. Tę decyzję za ciebie podejmują politycy, którzy najczęściej nic nie wiedzą o twoim problemie i nie rozumieją twoich marzeń, a ich puste, krzywdzące komentarze oparte są na niewiedzy i ignorancji.

Walka z niepłodnością może być droższa od kupna egzotycznej wycieczki

W Polsce in vitro jest refundowane dopiero od połowy 2013 roku. Jednak nawet po wejściu w życie ministerialnego programu okazało się, że wiele pacjentek po prostu się do niego nie kwalifikuje lub skończyły się miejsca. Trudno określić jednoznacznie koszt jednego zabiegu zapłodnienia pozaustrojowego, dodatkowo wiele z nich za pierwszym razem nie kończy się ciążą.

Wiele źródeł podaje różne ceny jednego procesu in vitro.  Nie ma jednej ceny, bo każdy przypadek jest inny. Nawet w ramach konkretnej kliniki nie ma jednej, z góry ustalonej ceny, ponieważ wszystko zależy od dolegliwości, ilości wizyt, panelu diagnostycznego, leków, a te są różne w zależności od potrzeb – wyjaśniają eksperci.
Dlatego w większych miastach ceny zabiegu in vitro są wyższe niż w małych miejscowościach, wiele zależy również od prestiżu ośrodka leczenia niepłodności, posiadanych przez niego certyfikatów, kwalifikacji zespołu, czy udziału w międzynarodowych konferencjach. W Polsce koszt jednej, kompletnej procedury in vitro może sięgać nawet 12 tys. zł, a i tak na tle krajów europejskich rodzime zabiegi IVF są bardzo tanie.  Warto wcześniej zorientować się wyjściowych cenach poszczególnych klinik i wybierać jakość w rozsądnej cenie.
Zobacz także:

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Palenie w ciąży wpływa na płodność przyszłych pokoleń

palenie w ciąży a płodność
Palenie w ciąży może mieć wpływ na zdrowie przyszłych pokoleń / fot. Pixabay

Badania wykazują, że palenie papierosów zmniejsza kobiecą płodność. Jednakże, coraz częściej pojawiają się dowody na to, że palenie w czasie ciąży obniża płodność córki palaczki i i zwiększa szanse na wystąpienie raka i astmy u kolejnych pokoleń.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Australijscy naukowcy przeprowadzili eksperymenty na myszach- samice przez pięć tygodni były trzymane w pomieszczeniu, w którym wdychały dym papierosowy. Również w okresie ciąży i karmienia młodych, samice narażone były na obecność dymu.

Po porodzie, z potomstwa „myszy palaczek” wyselekcjonowano samice, które rozmnożono, tworząc tym samym kolejne pokolenie (F2). Po pewnym czasie również z nich wyselekcjonowano samice, które wydały na świat potomstwo (pokolenie F3).

Dym papierosowy obniża płodność następnych pokoleń

Naukowcy przez 9 miesięcy badali, jak dym papierosowy wpłynął na płodność kilku następnych pokoleń myszy. Okazało się, że u samic z pokolenia F2 proliferacja (czyli silne rozrastanie) komórek macierzystych jajników zostało zredukowane w porównaniu z innymi samicami.

Jednak najbardziej zauważalną zmianą u F2 był znacznie bardziej wydłużony czas potrzebny na poczęcie oraz wydłużony czas pomiędzy ciążami. U pokolenia F3 zauważono natomiast nieznaczny wzrost liczby oocytów i pęcherzyków, a zarodek w ich ciele rozwijał się już prawidłowo.

Opis i wyniki badań opublikowano na łamach Human Reproduction 1 czerwca 2017 roku.

Zobacz także:

Palenie w ciąży może zniszczyć wątrobę dziecka – sprawdź najnowsze badania

Bierne palenie zabija płodność i prowadzi do wcześniejszej menopauzy

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Human Reproduction

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Kisspeptyna: hormon seksu pomoże niepłodnym parom?

Fot. fotolia
Fot. fotolia

Czy postęp w endokrynologii rozrodu zapewni już wkrótce nowe metody leczenia niepłodności? To całkiem możliwe. Na celowniku naukowców znalazła się kisspeptyna. Ten hormon zawdzięczający swoją nazwę amerykańskim czekoladkom Hershey’s Kisses, a kojarzony głównie z dojrzewaniem i popędem płciowym, ma na to coraz większe szanse. Dlaczego?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kisspeptyna nadzieją medycyny reprodukcyjnej?

Kisspeptyna, czyli hormon produkowany przez gen KISS-1 wzbudza coraz większe zainteresowanie środowisk naukowych. Występuje on naturalnie w organizmie kobiet i mężczyzn, gdzie pełni kluczową rolę w regulacji osi podwzgórze-przysadka-gonady. Odpowiedzialny jest m.in. za stymulowanie wydzielania hormonów płciowych oraz proces dojrzewania, dlatego znacząco wpływa na mechanizm płodności i rozmnażania się. Nieprawidłowe działanie hormonu oraz jego niedobór w organizmie kobiety może np. skutkować ustaniem cyklu miesiączkowego, a co za tym idzie niemożliwością zajścia w ciążę. Dlatego mówi się, że wykorzystanie na tym polu kisspeptyny może być rewolucją w dziedzinie leczenia niepłodności.

Badania potwierdziły; kisspeptyna wpływa na płodność

Potwierdzają to m.in. badania naukowców z Imperial College London, w trakcie których kisspeptynę podano niepłodnym pacjentkom, u których występowały zaburzenia hormonalne i ustał cykl miesiączkowy. U kobiet, po podaniu substancji, w porównaniu do reszty badanych, odnotowano 48 – krotny wzrost hormonu luteinizującego (LH) i 16-krotny folikulotropowego (FSH), czyli hormonów niezbędnych dla procesu owulacji, a więc i płodności.

Komu może pomóc hormon seksu?

Kisspeptyna może być wsparciem dla kobiet z niskim poziomem hormonów płciowych i usprawniać biologiczne mechanizmy rozrodcze np. stymulować jajniki do produkcji komórek jajowych – w tym przy zastosowaniu metody IVF – ale również wpływać pozytywnie na psychiczne uwarunkowania procesów poprzedzających zapłodnienie. Hormon nie bez przyczyny jest nazywany „viagrą dla mózgu”. Gdy podczas badania podano go zdrowym mężczyznom, rezonans magnetyczny wykazał aktywność obszarów mózgu, które generują emocje związane z pożądaniem, zapoczątkowują romantyczne i seksualne bodźce.
To właśnie m.in. za sprawą kisspeptyny u młodych osób występuje burza hormonalna i niepohamowane libido. Dlatego też zastosowanie hormonu stanowiłoby wsparcie dla pacjentów z zaburzeniami psychoseksualnymi. Dodatkowo, jako substancja pozytywnie wpływająca na nastrój, trwają badania nad tym, czy może być ona pomóc osobom, które problemy z płodnością okupiły epizodami depresji.

Co na to ekspert?

Wiele par stara się o dziecko latami, często bezskutecznie. Nie dziwi więc, że każda nieudana próba to olbrzymi stres i rozczarowanie. Sporo z nich reaguje frustracją, czasem również depresją. Statystyki mówią, że 50 proc. kobiet i 15 proc. mężczyzn leczonych z powodu niepłodności wskazuje to doświadczenie jako najbardziej stresujące przeżycie, z jakim mieli do czynienia.

Zdarza się, że tak silne emocje i ciągły stan niepokoju napędza kolejny mechanizm, wywołujący tzw. niepłodność psychosomatyczną. Dochodzi do niej, gdy u kobiety wzrasta poziom kortyzolu, prolaktyny i adrenaliny, hormonów, których nadmiar powoduje zaburzenia owulacji – wyjaśnia dr n. med. Dariusz Mercik, ginekolog i endokrynolog z Kliniki Leczenia Niepłodności i Diagnostyki Prenatalnej Gyncentrum w Katowicach.

Dlatego tak istotna jest nie tylko odpowiednio dobrana terapia medyczna, ale również wsparcie psychologa. Naukowcy sugerują, że z racji swojego działania kisspeptyna może być w przyszłości potencjalnym panaceum na zaburzenia nie tylko na tle endykronologicznym, ale również psychosomatycznym. Wówczas hormon aplikowany w zastrzykach lub w formie doustnej parom o odpowiednich wskazaniach medycznych, byłby ważnym elementem wspierającym terapię niepłodności.

POLECAMY:

11 objawów zaburzeń hormonalnych

Hormony – królowe ciąży

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Dlaczego nie umiemy rozmawiać o niepłodności? [WIDEO]

Pixabay
Pixabay

Wstyd, lęk przed reakcją partnera/ki oraz obawa przed negatywną reakcją otoczenia a także brak podstawowej wiedzy – to główne przyczyny niepodejmowania tematu problemów z płodnością.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jak podaje Polskie Towarzystwo Ginekologiczne, aż 1,5 mln par w Polsce, czyli około 3 mln Polaków i Polek, zmaga się z problemem niepłodności.

Obciążenia cywilizacyjne, które nas dotykają, czyli życie w ciągłym biegu, stres, nieodpowiednie jedzenie, powodują to, że problem z niepłodnością będzie się cały czas pogłębiał – mówi agencji Monika Juszczuk, ekspertka marki Dr Bocian.

Co czuje osoba zmagająca się niepłodnością?

Bezsilność, rozczarowanie, żal, utracenie poczucia wartości, kobiecości. Obwinianie siebie. Zwracanie uwagi na to, co jem. Smutek, bieganina po lekarzach, żal, łykanie leków, rozpacz, monitoring cyklu, kłótnie z partnerem, zastrzyki. (Ewa M.)

Trudne rozmowy o niepłodności

Z badania przeprowadzonego na potrzeby kampanii „Płodne Gadki” wynika, że 55 proc. Polaków  w wieku 20–45 lat unika rozmów ze swoim partnerem lub partnerką na temat płodności lub robi to bardzo sporadycznie. W przypadku, gdy ten temat jest jednak podejmowany, częściej inicjatorkami tych rozmów są kobiety.

– W Polsce jest to nadal temat tabu, temat wstydliwy. Ludzie boją się, że zostaną w pewien sposób naznaczeni, bo są gorsi, bo nie mogą mieć dzieci –  podkreśla Monika Juszczuk. – Może to też wynikać z tego, że jest to problem złożony, więc nie wiedzą, gdzie szukać tej pomocy, nie wiedzą, do kogo się udać – podkreśla Monika Juszczuk.

Niewiedza blokadą w  rozmowie pary zmagającej się z niepłodnością

Pary, które planują powiększenie rodziny, często nie są świadome tego, jak przebiega cykl menstruacyjny kobiety, a tym samym, kiedy są największe szanse na zapłodnienie.

Polacy zapytani o elementarne zagadnienia związane z płodnością, często wykazują się dużym brakiem wiedzy. 32 proc. kobiet nie potrafi obliczyć dni płodnych, a 44 proc. mężczyzn nie zdaje sobie sprawy z tego, że zaczynają się one kilka dni przed owulacją. Wiele osób nie zna też budowy swojego ciała. O ile kobiety prawidłowo wskazują umiejscowienie jajników (91 proc.) czy jajowodu (87,5 proc.), to już co trzecia Polka ma problem ze zlokalizowaniem tak podstawowej części żeńskiego układu płciowego, jakim jest pochwa. Z kolei prawie połowa mężczyzn (49 proc.) zapytanych o wskazanie poszczególnych części własnego układu rozrodczego, nie potrafi wskazać lokalizacji nasieniowodu czy prostaty (28 proc.).

– 1/3 Polaków i Polek nie wie, jak wyglądają ich organy rozrodcze, nie potrafi wskazać podstawowych organów kobiecych czy męskich. O ile kobiety np. wiedzą, co to są dni płodne, o tyle nie potrafią ich już wyliczyć. Natomiast panowie bardzo często dni płodne mylą z menstruacją – mówi Monika Juszczuk.

Niepłodność tematem tabu zamkniętym w czterech ścianach

Pary, które bezskutecznie starają się o dziecko, często zostawiają swój problem w czterech ścianach i zamykają się na pomoc z zewnątrz.

Nie zdają sobie sprawy z tego, że fachowa porada specjalistów, regularne konsultacje lekarskie oraz rozmowa z osobami, które mają podobne doświadczenia, mogą wiele zmienić.

– Większość osób udaje się z nim wyłącznie do ginekologa. A przecież jest to problem bardzo złożony. Dodatkowo powinno się więc skorzystać z porady dietetyka, psychologa, położnej, androloga. Jak się okazuje, niecałe 10 proc. panów i pań wskazało, że powinni udać się do androloga, a jest to specjalizacja, która zajmuje się stricte problemami męskimi – tłumaczy Monika Juszczuk.

Eksperci podkreślają, że warto zwiększać świadomość Polaków, a jednocześnie likwidować często krzywdzące stereotypy związane z płodnością kobiet i mężczyzn. Planując powiększenie rodziny, dobrze jest już na początku drogi starania się o dziecko, udać się do lekarza i przeanalizować podstawowe aspekty trybu życia, żeby wykluczyć wystąpienie problemów z poczęciem.

Organizatorzy kampanii „Płodne Gadki” wydali właśnie raport na temat płodności Polaków, dostępny do pobrania na stronie zapłodnieni.pl. Został on przygotowany z myślą zarówno o parach planujących zajście w ciążę, jak i tych starających się o dziecko już od dłuższego czasu, ale mających problemy z jego poczęciem. Głównym celem publikacji jest przełamanie tabu i zachęcenie Polaków do bardziej swobodnej rozmowy na temat płodności – z partnerem lub partnerką oraz bliskimi, a w razie konieczności także z odpowiednim ekspertem.

Zobacz film:

Źródło: Newseria

POLECAMY:

6 rzeczy, o których wiedzą tylko niepłodni

 7 rzeczy, które czują niepłodne kobiety

Najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami dostępny tutaj

 

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Czy negatywne emocje pomagają parom niepłodnym?

Fot. fotolia
Fot. fotolia

Niepłodni często słyszą – nawet w gabinetach lekarskich, że wiele zależy od ich nastawienia, więc trzeba myśleć pozytywnie. Ale czy na pewno? Psycholog pokaże, że trudne emocje też mogą być pomocne w procesie leczenia niepłodności.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

O niepłodności i jej leczeniu zwykło się myśleć jako o doświadczeniu wywołującym liczne, skrajne i często negatywne emocje. To przekonanie stało się też częścią narracji, z którą pacjenci spotykają się w gabinetach lekarskich. Słyszą, że skuteczność leczenia zależna jest w znacznej mierze od ich nastawienia. Nie powinni więc poddawać się złym lub negatywnym emocjom. Trzeba myśleć pozytywnie.

Negatywne emocje w procesie leczenia niepłodności

Problemów z tym przekonaniem jest jednak kilka. Po pierwsze, zarówno niepłodność jak i metody jej leczenia mogą być źródłem traumy, w obliczu której trudno pozostać spokojnym i opanowanym, nie mówiąc o zachowaniu optymistycznej postawy. Druga sprawa to właściwie rozumienie, czym są i jaką w gruncie rzeczy rolę pełnią tak zwane negatywne emocje w procesie radzenia sobie z niepłodnością.

Ci pacjenci, którzy mówią o uczuciach takich jak desperacja czy złość mogą czuć się marginalizowani, a nawet napiętnowani. Dostają mniej lub bardziej wprost wyrażoną opinię, że to nie czas na tego typu stany emocjonalne. Jednak czy słusznie?

Bezradność, lęk, złość… jakie uczucia towarzyszą niepłodnym

Depresja i lęk nie należą do stanów twórczych. Ale też w gruncie rzeczy pacjenci leczący się z powodu niepłodności doświadczają znacznie bardziej złożonych emocji takich jak bezradność, desperacja i złość. A to znacznie zmienia postać rzeczy. Dlatego też, zanim zaczniemy namawiać pacjentów na przyjęcie jedynie słusznej postawy podczas leczenia, warto się przyjrzeć temu, z czym w gruncie rzeczy się zmagamy? Jeśli przyjrzymy się „negatywnym” emocjom pojawiającym się podczas leczenia niepłodności może się okazać, że niosą one ze sobą spory potencjał.

Bycie na krawędzi… napędza, czy blokuje niepłodnych?

Pacjenci będący w trakcie leczenia niepłodności często mówią o poczuciu balansowania na krawędzi. Można by więc spodziewać się, że osoby te zmagają się z rozchwianiem emocjonalnym, zagubieniem i trudnościami w podejmowaniu decyzji. Ale przecież, kiedy myślimy o pacjencie leczącym niepłodność, jego obraz jest zasadniczo inny. Częściej pozostaje on pod wpływem licznych emocji, twórczego pobudzenia niż klinicznej depresji.

Tak zwane toksyczne emocje w gruncie rzeczy odgrywają pozytywną rolę, ponieważ desperacja i gniew motywują do działania, poszukiwania optymalnych rozwiązań, zmuszają do podejmowania decyzji przemyślanych i świadomych.

Desperacja siłą napędową w długich staraniach o dziecko

Rozumienie desperacji jest bardzo szerokie, zaczynając od sytuacji, w której ktoś decyduje się na każde rozwiązanie, byle tylko zakończyć nieprzyjemną dla niego sytuację. Jednak osoby leczące się z powodu niepłodności, choć opisują swoje doświadczenie jako totalne, podporządkowujące sobie niemal wszystkie inne aspekty życia, wywołujące poczucie pustki i bezradności, mówią jednocześnie, że te właśnie uczucia ich motywują. Nie polegają na przypadkowych rozwiązaniach, niesprawdzonych metodach oraz miejscach. Badania pokazują, że pacjenci, którzy sami o sobie definiują jako zmagających się z desperacją, to również pacjenci, których cechuje szczególnie silna motywacja, ambicja i realizm.

Jakie uczucia znane przy niepłodności…gniew… znacie to?

Kolejna nielubiana emocja, nie pasująca w powszechnym przekonaniu zwłaszcza do kobiet to gniew.

A przecież pacjenci zmagający się z niepłodnością mają bardzo wiele powodów do złości i gniewu: utratę kontroli nad własnym ciałem, konieczność dostosowania swojego życia, potrzeb i możliwości do licznych wizyt w klinice, nierzadko niekompetencje lub nawet nieuczciwość „specjalistów” spotykanych po drodze. Mogą się też złościć na los, Boga, członków rodziny czy przypadkowo spotkane kobiety w ciąży. Mogą się wreszcie złościć na rzeczywistość, w której 40-letnia celebrytka bez problemu zdawałoby się zachodzi w ciążę bliźniaczą, a sąsiadką, która nie chce mieć dzieci ani nie ma ku temu warunków rodzi kolejne.

Złoszczą się na realność i własne fantazje. I nic w tym dziwnego ani nienaturalnego. Złość może być bardzo pomocna w testowaniu rzeczywistości, w konfrontowaniu tego, co słuszne i konstruktywne, w odsiewaniu faktów od pragnień bez poparcia. Bez złości, bez rozczarowania pacjentka, która przeszła w danej klinice trzy nieudane próby in vitro pewnie by w niej została. Bez wściekłości i poczucia rozczarowania być może nie zaczęłaby szukać innych miejsc, metod, specjalistów. Być może nie odważyłaby się opowiedzieć o swoim doświadczeniu i tkwiłaby w samotności. Gdyby nie złość i rozczarowanie łatwiej byłoby zatrzymać się na etapie niewiedzy i ślepego zaufania.

Złość może więc być twórcza i rozwojowa

Jak zauważają badacze złość, poczucie bezradności i winy współwystępują z nadzieją, wdzięcznością i optymizmem. Dlatego też warto pamiętać, jak ważną rolę odgrywają emocje w naszym życiu. Wszystkie emocje, również te tradycyjnie (i niesłusznie, warto dodać) nazywane negatywnymi.

Oczywiście, gdyby zanurzyć się jedynie w poczuciu rozpaczy czy depresji, zapewne będzie to oznaczać koniec leczenia niepłodności.

Ale pacjenci dotknięci tym schorzeniem są dość specyficzną  grupą społeczną – choć nie cierpią na chorobę zagrażającą życiu, cechuje ich niezwykła aktywność w poszukiwaniu metod leczenia, często są bardzo dobrze wykształceni, zarabiają powyżej „średniej”, żeby móc opłacić bardzo kosztowne i nierefundowane leczenie, są też niestrudzeni w podnoszeniu się z porażek.

Tak więc warto dać sobie prawo do przeżywania różnych emocji i stanów.

POLECAMY:

6 rzeczy, o których wiedzą tylko niepłodni

Puści, uszkodzeni, popsuci… tak czują się niepłodni?

Tu dostępny najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

 

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami