Przejdź do treści

7 porad, co i jak jeść podczas endometriozy

Endometrioza jest zmorą wielu kobiet. Kojarzy się przede wszystkim z wielkim bólem. Kobiety zmagające się z nią są gotowe niemal na wszystko, żeby tylko przestało boleć. Podpowiadamy, co jeść, żeby było choć trochę łatwiej.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Świeżo

W miarę możliwości kupuj świeże jedzenie. Unikaj wysoko przetworzonej żywności, jeśli możesz wybieraj ekologiczne produkty. Najlepsze będą surowe oraz gotowane na parze warzywa i owoce.

Różnorodnie

Na co dzień, jedz różnorodne posiłki. Dzięki temu dostarczysz sobie niezbędne minerały i witaminy, a Twój organizm będzie zdrowszy i silniejszy, ale przede wszystkim unikniesz nudnej diety.

Witamina B3

Witamina B3 reguluje poziom żeńskich hormonów – estrogenu i progesteronu, pomagając w problemach związanych z nieregularną miesiączką, łagodzi również bóle menstruacyjne. Znajdziemy ją m.in. w cielęcinie, kurczaku, indyku oraz podrobach mięsnych (np. wątróbka czy serca), nabiale, fasoli, grochu czy migdałach.

Żelazo

Endometriozie często towarzyszy silne krwawienie, przez co kobiety tracą sporą ilość żelaza. Warto uzupełnić niedobory odpowiednią dietą. Sporo łatwo przyswajalnego żelaza zawierają m.in. ryby, natka pietruszki, produkty zbożowe.

Kwasy tłuszczowe

Można je podzielić na złe i dobre. Złymi są kwasy nasycone, które znajdziemy m.in. w maśle, wieprzowinie, tłustym mleku czy smalcu. Dlaczego są złe? Bo zwiększają poziom cholesterolu i stymulują prostaglandyny F2 (PGF2), która stanowi czynnik sprawczy silnych dolegliwości bólowych.

Przeciwne działanie mają tłuszcze bogate w kwasy omega 3, ponieważ są źródłem syntezy PGE1. Jedzenie ich pomoże łagodnie stymulować skurcze mięśni, jak również nasilające skurcze macicy. Gdzie znajdziemy dobre tłuszcze? Przede wszystkim  w rybach i orzechach.

Błonnik

Błonnik jest podstawową zdrowej diety. Wiele kobiet chorych na endometriozę ma problemy jelitowe – biegunki, zaparcia. Błonnik stanowi naturalną „miotełkę”, który pomaga przemieszczać się treści jelitowej po często zablokowanym zrostami jelicie. Sporo błonnika jest we wszelkich produktach pełnoziarnistych, jak ryż, płatki owsiane, jęczmień, kasza oraz roślinach strączkowych (fasola, groch).

Woda!

Pij! Unikaj kofeiny, słodzonych napoi, odstaw też słodzik i alkohol – nie służą ani walce z endometriozą, ani staraniom o dziecko. Organizm powinien być nawodniony. Półtora litra wody dziennie pomoże utrzymać metabolizm na wysokim poziomie.

Zobacz także:

Gwiazdy z endometriozą. Poznaj ich historie

Nieleczona endometrioza może doprowadzić do trwałej niepłodności

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Magda Dubrawska

dziennikarka Chcemy Być Rodzicami, doktorantka socjologii.

Umysł kontra ciało. Kiedy do diagnozy potrzeba szerszego spojrzenia

Kobieta z zegarem w rękach /Ilustracja do tekstu: Kongres Psychiatrii Nieoczywistej: kiedy umysł walczy z ciałem
Fot.: Seth Macey /Unsplash.com

Potężna dawka praktycznej wiedzy opartej na przypadkach klinicznych (także z dziedziny niepłodności), dziesiątki wykładów, sesje plenarne i dyskusje eksperckie tak wyglądał zakończony w sobotę 26 maja Kongres Psychiatrii Nieoczywistej, który zgromadził wybitnych specjalistów z wielu dziedzin.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Psyche i soma to równoważne sfery, które przenikając się wzajemnie, wpływają na proces leczenia wielu jednostek chorobowych i zaburzeń – także niepłodności. Z tymi trudnymi tematami zmierzyli się prelegenci i goście Kongresu Psychiatrii Nieoczywistej, który w dniach 25-26 maja odbył się w eleganckich wnętrzach Hotelu Polonia w Warszawie.

Wydarzenie zostało poświęcone zaburzeniom psychicznym współistniejącym z chorobami somatycznymi. Wśród poruszonych zagadnień medycznych znalazły się m.in. niepłodność, ryzyko sercowo-naczyniowe, ból przewlekły i psychogenny, choroba dwubiegunowa i schizofrenia. Eksperci przyjrzeli się także problemom pacjentów onkologicznych.

ZOBACZ TEŻ: „Nadal potrzebuję silnych leków”. Justyna Kowalczyk boi się nawrotu depresji

Trudna droga do diagnozy

Jak zwrócono uwagę podczas Kongresu, terminy zdrowie i choroba są w dużej mierze nieprecyzyjne, a ich rozumienie zależy od kultury, subiektywnych odczuć i rywalizujących ze sobą teorii naukowych.

Zdrowie psychiczne i zaburzenia psychiczne nie są przeciwstawne, co oznacza, że brak rozpoznania choroby nie musi oznaczać zdrowia – zaznaczyła prof. dr hab. n. med. Dominika Dudek, kierownik Kliniki Psychiatrii Dorosłych Katedry Psychiatrii Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego i wiceprezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego.

Z tego powodu diagnoza istnienia lub braku wielu zaburzeń i chorób wymaga wnikliwej analizy nie tylko objawów prezentowanych przez pacjenta, ale również kontekstu biologicznego, somatycznego i społecznego.

POLECAMY TAKŻE: „Uderz w samą siebie, ukarz się za niepłodność!”. Jakże smutne rzeczy potrafimy robić same sobie

Oddziaływania psychiczne: pomijany czynnik w niepłodności

Tak szerokie podejście umożliwia medycyna interdyscyplinarna, oparta na współpracy specjalistów reprezentujących różne dziedziny nauki, w tym psychologię i psychiatrię.

Eksperci podkreślili, że uwzględnienie oddziaływań psychologicznych pozwala lekarzowi lepiej zrozumieć mechanizmy stojące za wieloma przypadkami medycznymi, a tym samym skuteczniej pomóc pacjentowi i podejść do niego z większą empatią. Takie podejście sprawdza się również w terapii niepłodności.

Prof. Tomasz Paszkowski, ginekolog z III Katedry i Kliniki Ginekologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie oraz prezes Polskiego Towarzystwa Ginekologii Estetycznej i Rekonstrukcyjnej, zwrócił uwagę, że stworzenie procedur, które umożliwiłyby ścisłą współpracę ginekologa, położnika oraz psychoterapeuty lub psychologa, znacznie poprawiłoby jakość leczenia wielu pacjentek zmagających się z niepłodnością.

– Nie zdawałem sobie sprawy, ile problemów myśmy zostawiali tym pacjentkom, nie mając do dyspozycji takiego profesjonalisty na co dzień. Po badaniu fizykalnym one zostawały same z potężnym problemem – zaznaczył prof. Paszkowski.

Więcej informacji o Kongresie Psychiatrii Nieoczywistej można znaleźć pod adresem: kpn.edu.pl.

Portal i magazyn „Chcemy Być Rodzicami” były patronami medialnymi wydarzenia.

WIĘCEJ NA TEN TEMAT: Niepłodność i depresja często idą w parze. Ale ten związek może być inny, niż podejrzewasz

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Chcesz zostać tatą? Zadbaj o męską płodność i zdobądź zniżkę na badania!

Mężczyzna u androloga. /Ilustracja do tekstu: Klinika InviMed zaprasza na warsztat o poprawie męskiej płodności

Niepłodność to już nie tylko problem medyczny, ale także społeczny. Statystycznie dotyka on 12-15% populacji w wieku reprodukcyjnym. U 40% niepłodnych par przyczyna niepłodności leży po jednej ze stron, a w 20% przypadków problem z płodnością mają oboje partnerzy. Własnie dlatego tak istotne jest, by podczas starań o dziecko zadbać także o parametry męskiego nasienia. Jak to zrobić? Już za kilka dni podpowiedzą eksperci InviMed.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

8 czerwca 2018 r. (piątek) o godz. 17.00 klinika InviMed w Katowicach zorganizuje bezpłatny warsztat dla mężczyzn „Tata – moje przyszłe imię”. Jego uczestnicy będą mieli oni okazję porozmawiać z ekspertem z dziedziny embriologii na tematy związane z utrzymaniem i poprawą męskiej płodności oraz czynnikami, które mają na nią wpływ.

– Badania przeprowadzone już 20 lat temu pokazały, że jakość nasienia produkowanego przez mężczyznę zmniejszyła się od lat 40. o połowę. I – niestety – stan ten wciąż się pogarsza. Wpływ na jakość nasienia ma wiele czynników, także tych środowiskowych. Ważne, by mężczyźni nie tylko zdawali sobie z tego sprawę, ale podejmowali kroki w celu poprawienia i utrzymania swojej płodności – zachęca do udziału w warsztacie Robert Szachoń, kierownik Laboratorium Embriologicznego w klinice InviMed w Katowicach, który poprowadzi czerwcowe spotkanie.

ZOBACZ TEŻ: Mała liczba plemników może być symptomem poważnych chorób. Zobacz jakich!

Porozmawiaj o męskiej płodności i zdobądź zniżki na badania!

Warsztat odbędzie się w siedzibie kliniki InviMed w Katowicach, przy ul. Piotrowickiej 83. Wszyscy uczestnicy – poza wiedzą ekspercką – otrzymają próbki suplementów wspomagających męską płodność, a także vouchery uprawniające do 50% zniżki na badanie nasienia oraz bezpłatnej pierwszej konsultacji medycznej w zakresie leczenia niepłodności dla pary.

InviMed to sieć polskich klinik leczenia niepłodności, obecna na rynku od 17 lat. Pierwsza klinika InviMed została otwarta w 2001 r. w Warszawie. Dziś InviMed ma 5 specjalistycznych placówek w: Warszawie, Wrocławiu, Poznaniu, Gdyni i Katowicach.

POLECAMY TEŻ: Klinika InviMed nagrodzona w plebiscycie IVF Clinic AWARD 2017

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

To proste ćwiczenie zwiększa szanse na ciążę u kobiet po poronieniach. Wystarczy 10 minut dziennie!

Ścieżka, na niej kobiece nogi w sportowym obuwiu /Ilustracja do tekstu: Spacer pomoże zajść w ciążę kobietom po poronieniach
Fot.: Pixabay.com

Regularna aktywność fizyczna poprawia wydolność organizmu, samopoczucie, a nawet płodność. Z najnowszych badań wynika, że może również istotnie zwiększyć szansę na ciążę u kobiet, które doświadczyły poronienia. Największe korzyści mogą przynieść nie wymagające sporty, ale proste ćwiczenie, którego wiele osób o taką moc nie podejrzewa.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Badanie, przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu Massachusetts, objęło 1214 kobiet w wieku 18-40 lat, które jedno- lub dwukrotnie straciły ciążę. Każda z nich wypełniła międzynarodowy kwestionariusz aktywności fizycznej i została poddana stałemu monitoringowi zdrowotnemu (w podstawowym zakresie). Trwał on przez sześć cykli miesiączkowych. Te z pań, które w międzyczasie zaszły w ciążę, podlegały dalszej obserwacji.

Eksperci chcieli sprawdzić, jaki wpływ na zdolność kobiecego organizmu do zajścia w ciążę mają takie modyfikowalne czynniki, m.in. aktywność fizyczna.

ZOBACZ TAKŻE: Sport i in vitro. Czy przed i po transferze zarodków można ćwiczyć?

Spacerem po płodność

Jak donosi pismo „Human Reproduction”, analizy uzyskanych wyników przyniosły zaskakujące wnioski. Okazało się, że 10-minutowe lub dłuższe spacery mogą przyczynić się do 82-procentowego zwiększenia szans na ciążę u kobiet z nadwagą i otyłych, które w przeszłości doświadczyły poronienia.

Podobnych związków nie wykazano w odniesieniu do większości innych rodzajów aktywności fizycznej.

CZYTAJ TEŻ: Aktywnością w męską niepłodność!

Aktywność fizyczna – skuteczny pomocnik w staraniach o dziecko

Z wtórnej analizy pozyskanych danych wynika natomiast, że kobiety z wysokim BMI (powyżej 25), które wykonywały energiczne ćwiczenia fizyczne przez minimum cztery godziny w tygodniu, miały o 68% wyższą skuteczność w staraniach o dziecko. Ten rodzaj aktywności sprzyjał też kobietom z prawidłowym BMI – odsetek uzyskanych ciąż był w tej grupie o 57% wyższy niż wśród pań, które nie wykonywały ćwiczeń.

Autorzy badania postawili hipotezę, że pozytywny efekt ćwiczeń fizycznych może wynikać z ich wpływu na układ endokrynny i obniżenie poziomu stresu. Zwracają jednak uwagę, że niezbędna jest też zbilansowana dieta, która wpływa na zdolność organizmu kobiety do zajścia w ciążę już na poziomie molekularnym.

– To, jak żyjemy i co jemy, stanowi czynnik modyfikowalny, poprzez który możemy wpływać na swoje zdrowie – podkreśla Brian Whitcomb, profesor biostatystyki i epidemiologii na wydziale zdrowia publicznego i nauk o zdrowiu Uniwersytetu Massachusetts, który wraz z Lindsey Russo prowadził badania. – Jesteśmy szczęśliwi, że udało nam się znaleźć dowody naukowe na słuszność dotychczasowych zaleceń w zakresie aktywności fizycznej. Szczególne znaczenie mają wyniki odnoszące się do spacerowania. Ze względu na powszechną dostępność i niski koszt aktywność ta pozwoli w łatwy sposób zmienić styl życia – dodaje.

Naukowcy podkreślili, że ze względu na ograniczony zakres przeprowadzonego badania jego wynik może nie być reprezentatywny dla ogółu populacji. Planują jednak kolejne, głębsze analizy, by poznać dokładny powód pozytywnego wpływu spacerowania i energicznych ćwiczeń na możliwość poczęcia dziecka.

Źródło: academic.oup.com, medicaldaily.com, sciencedaily.com, ndtv.com

POLECAMY TEŻ: Sport to zdrowie, ale… nie zawsze. Czy intensywny trening może obniżyć płodność mężczyzny?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Zagrożenia związane z in vitro. Fakty czy mity? Sprawdza embriolog

Na zdjęciu: Panelistki podczas dyskusji Fakty i mity o in vitro na X Kongresie Kobiet

Problem niepłodności dotyczy w Polsce aż 1,3 mln par. Dla wielu z nich szansą na biologiczne potomstwo jest procedura in vitro. W ostatnich miesiącach ta metoda poczęcia spotyka się jednak z rosnącym sprzeciwem niektórych grup społecznych, które nie szczędzą jej słów krytyki. Czy w tych opiniach jest ziarno prawdy? Podczas X Kongresu Kobiet z popularnymi mitami na temat in vitro rozprawiła się embriolożka z łódzkiej kliniki Salve Medica.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

MIT: In vitro zwiększa ryzyko wad genetycznych u płodu

Jednym z czołowych argumentów przeciwko in vitro, podnoszonym szczególnie przez środowiska prawicowe i kościelne, jest to, że procedura ta rzekomo wiąże się z ryzykiem powstania wad genetycznych u płodu. Pogląd ten rozpowszechnił w ostatnim czasie m.in. ks. prof. Franciszek Longchamps de Berier, autor kontrowersyjnego podręcznika dla katechetów „Wobec in vitro”. Czy taka teza ma poparcie w badaniach naukowych? Nie!

Jak podczas X Kongresu Kobiet zauważyła Małgorzata Wójt, kierowniczka laboratorium embriologicznego Salve Medica w Łodzi, to nie sposób poczęcia wpływa na zwiększenie ryzyka wystąpienia wad genetycznych u płodu, ale wiek i choroby rodziców. Ekspertka podkreśliła, że jednym z powodów, które mogą przyczynić się do zwiększenia ryzyka takich wad, jest niepłodność wynikająca z obecności mutacji w genach rodziców.

PRZECZYTAJ TEŻ: Chcesz przywrócenia refundacji in vitro? Podpisz petycję obywatelską!

MIT: In vitro jest metodą eksperymentalną

Zwolennicy tej teorii utrzymują, że in vitro jest procedurą nową i nieznane są jej długofalowe skutki dla życia i zdrowia dzieci. Tymczasem pierwsze dziecko z zapłodnienia pozaustrojowego, Luise Brown, przyszło na świat już w 1978 r. Dziś ma już 40 lat, jest w dobrym stanie zdrowia i ma dwójkę synów poczętych droga naturalną.

– To pokazuje, że niepłodność nie przekłada się na kolejne pokolenia – zauważyła Małgorzata Wójt z Salve Medica.

Od 1978 r. na świat przyszło ponad 6 mln dzieci poczętych metodą in vitro i nie obserwuje się u nich większych problemów zdrowotnych niż w ogólnej populacji dzieci.

MIT: Naprotechnologia jest zamiennikiem procedury in vitro

W 2016 r. ruszył narodowy program kompleksowej ochrony zdrowia prokreacyjnego, który zastąpił funkcjonującą dotychczas rządową refundację procedury in vitro. W nowym programie, opartym o naprotechnologię, resort zdrowia zrezygnował z dofinansowania zapłodnienia pozaustrojowego. Jak wyjaśniał wówczas minister Konstanty Radziwiłł, realizowany wcześniej program in vitro jedynie „redukował problem zaburzeń płodności i jego rozwiązywania do jednej procedury o (…) niezbyt dużej skuteczności, a jednocześnie budzącej kontrowersje natury etycznej”.

Ile w tym prawdy? Zdaniem łódzkiej embriolog, niewiele – naprotechnologia nie może być bowiem traktowana jako skuteczny zamiennik procedury in vitro. Pierwsza z tych metod opiera się na diagnozowaniu niepłodności i dokładnej obserwacji cyklu kobiety. In vitro zaś to metoda leczenia niepłodności o udowodnionej skuteczności, wynoszącej ok. 40%.

– Leczeniem jest każde działanie medyczne, które ma na celu wyeliminowanie przyczyny lub skutku choroby – mówiła ekspertka podczas panelu na X Kongresie Kobiet.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wypowiedź profesor o in vitro szokuje…

MIT: Procedura in vitro wiąże się z niszczeniem lub klonowaniem embrionów

Ustawa z dnia 25 czerwca br. o leczeniu niepłodności, która reguluje kwestie związane z procedurą in vitro w Polsce, jest jedną z najbardziej restrykcyjnych ustaw w Europie. Zakres ochrony, którą obejmuje ona zarodki powstałe w wyniku zapłodnienia pozaustrojowego, jest bardzo szeroki.

– Chyba nie ma większej ochrony w stosunku do zarodków niż ta, którą gwarantuje polska ustawa – mówiła Małgorzata Wójt podczas panelu dyskusyjnego „Fakty i mity o in vitro”, zorganizowanego w ramach X Kongresu Kobiet.

Jednym z punktów ustawy o leczeniu niepłodności jest zakaz niszczenia zarodków, które nie zostały wykorzystane w transferze:

Niedopuszczalne jest niszczenie zarodków zdolnych do prawidłowego rozwoju powstałych w procedurze medycznie wspomaganej prokreacji nieprzeniesionych do organizmu biorczyni” – czytamy w ustawie.

Zgodnie z tym rozporządzeniem, pozostałe zarodki, które powstały w wyniku dawstwa partnerskiego lub dawstwa innego niż partnerskie i są zdolne do prawidłowego rozwoju, „są przechowywane w warunkach zapewniających ich należyta ochronę do czasu ich przeniesienia do organizmu biorczyni”.

Ponadto – w myśl ustawy – obowiązuje zakaz klonowania zarodków. Mówi o tym jasno kolejny fragment dokumentu:

„Niedopuszczalne jest tworzenia zarodka, którego informacja genetyczna w jądrze komórkowym jest identyczna z informacją genetyczną w jądrze komórkowym innego zarodka, płodu, człowieka, zwłok lub szczątków ludzkich”.

Nieprawidłowe postępowanie z zarodkami wiąże się z odpowiedzialnością karną. Lekarz, który nie zastosuje się do zapisów tej ustawy, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 5.


Małgorzata Wójt – embriolożka specjalizująca się w procedurach rozrodu, kierowniczka laboratorium embriologicznego łódzkiej kliniki Salve Medica. Odbyła szereg szkoleń w Polsce i na świecie. Posiada certyfikat ESHRE: Senior Clinical Embryologist, który uprawnia ją do wykonywania zawodu embriologa klinicznego we wszystkich krajach Europy.

Swoją wiedzą podzieliła się podczas panelu dyskusyjnego „Fakty i mity o in vitro”, zorganizowanego w ramach X Kongresu Kobiet.

Co jeszcze działo się podczas X Kongresu Kobiet? Sprawdź TUTAJ.

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.