Przejdź do treści

6 najczęstszych przyczyn nadwrażliwości zębów

Nadwrażliwość zębów jedną z powszechnych dolegliwości jamy ustnej. Objawia się przede wszystkim uczuciem dyskomfortu podczas jedzenia bardzo ciepłych lub bardzo zimnych pokarmów. Według naukowców z University of Washington, nadwrażliwość dotyczy głównie ludzi młodych, osoby z cofniętymi dziąsłami, osoby stosujące domowe sposoby wybielania zębów oraz częściej występuje u kobiet niż u mężczyzn. Do przyczyn nadwrażliwości zębów należą:

 1. Uszkodzone szkliwo

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Szkliwo jest głównym obrońcą zębów i w wyniku jego uszkodzenia odsłonięciu ulega zębina, co jest bezpośrednią przyczyną bólu podczas jedzenia gorących, zimnych czy kwaśnych pokarmów. Również chłodne powietrze, wdychane przez usta, może powodować krótkotrwały, przeszywający ból.

2.Cytrusy i napoje gazowane

Owoce cytrusowe oraz napoje gazowane zawierają duże ilości kwasów obniżających pH w jamie ustnej, co prowadzi do demineralizacji zębów. Po spożyciu tych produktów powinno się przepłukać jamę ustną, zaczekać 30 minut i dopiero po tym czasie umyć zęby. W przeciwnym wypadku szkliwo ulega ścieraniu, co powoduje nadwrażliwość zębów.

3. Pasty wybielające

Wbrew pozorom, wysoka biel nie jest zdrowa dla naszych zębów. Jednym ze sposób na białe zęby jest używanie past wybielających, o bardzo wysokim RDA, czyli wskaźniku ścieralności szkliwa. Stosowane nadmiernie, przez dłuższy czas, zamiast wybielania mogą prowadzić do uszkodzeń szkliwa.  Zaleca się stosowanie tych past naprzemiennie z pastami zawierającymi związku potasu i aminofluorek, które odbudowują warstwę ochronną zębów.

4. Zbyt twarda szczoteczka

Do nadwrażliwości może również prowadzić używanie zbyt twardej szczoteczki, szczególnie przy energicznym myciu zębów. Powoduje to obniżenie linii dziąseł, odsłonięcie szyjek zębowych, a także uszkodzenie szkliwa. Należy pamiętać, że szczoteczka, która po 2 – 3 tygodniach stosowania ulega rozwarstwieniu, może być oznaką zbyt mocnego szorowania zębów.

5. Uszkodzenie zębów

Zęby, które zostały uszkodzone np. podczas urazu, są bardziej podatne na nadwrażliwość. Ukruszone lub popękane zęby mogą być nie tylko nadwrażliwe na różne pokarmy, ale również mogą prowadzić do poważniejszych dolegliwości, na skutek wnikania bakterii z płytki nazębnej.

6. Domowe sposoby wybielania

Domowe metody wybielania cieszą się coraz większą popularnością, co jednak wpływa niekorzystnie na kondycję naszych zębów. Produkty, takie jak cytryna, sól czy soda oczyszczona, uszkadzają zarówno szkliwo, jak i dziąsła, co nieuchronnie prowadzi do nadwrażliwości. Przed zastosowaniem tradycyjnej metody, skonsultuj ją ze swoim stomatologiem przed zastosowaniem.

 

Stomatolodzy zalecają stosowanie past do zębów z fluorem jako profilaktykę nadwrażliwości. Gdy to jednak nie wystarcza, warto poddać się zabiegowi fluoryzacji, który polega na pokryciu zębów preparatem o wysokim stężeniu fluoru. Powoduje on nie tylko wzmacnianie i uszczelnienie szkliwa, ale także wykazuje działanie przeciwpróchnicze. 

W wieku 18 lat zaszła w ciążę, zdecydowała się na otwartą adopcję

otwarta adopcja historia
fot. Pixabay

Kiedy miała 18 lat niespodziewanie zaszła w ciążę. Dwa miesiące później jej partner i ojciec nienarodzonego dziecka zmarł. Młoda kobieta stanęła przed ogromnym dylematem: co zrobić, by zapewnić dziecku godną przyszłość?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Hannah Mongie z Utah w Stanach Zjednoczonych była zwykłą nastolatką. Kiedy miała 18 lat poznała misjonarza Kadena Whitneya, z którym postanowiła dzielić przyszłość.

Po 8 tygodniach związku Hannah odkryła, że jest w ciąży. Po szczerej rozmowie przyszli rodzice stwierdzili, że nie będą w stanie zapewnić dziecku godnej przyszłości i zdecydowali, że ich synek trafi do rodziny adopcyjnej.

Niestety, dwa miesiące po tej rozmowie wydarzyła się tragedia. Partner nastolatki zmarł we śnie. Dziewczyna została sama i choć śmierć partnera totalnie ją załamała, musiała przetrwać ten trudny czas dla synka, który niebawem miał przyjść na świat.

Zobacz także: Ta akcja odmieniła jego życie! Strażak uratował dziewczynkę, później ją adoptował

Odkąd twój tatuś zmarł, jest mi bardzo ciężko

Aby złagodzić ból po śmierci ukochanego, postanowiła nagrać filmik z dedykacją dla swojego dziecka Nagranie w przyszłości miało trafić do chłopca.

Odkąd twój tatuś zmarł, jest mi bardzo ciężko – mówiła do synka na nagraniu.

Po porodzie Hannah miała 48 godzin na spędzenie czasu ze swoim synkiem Taggartem. Wykorzystała ten czas na nakręcenie kolejnego emocjonalnego nagrania, w którym tłumaczyła powód swojej decyzji.

W 9-minutowym filmiku Hanna wyjaśnia z płaczem:

Jeśli bym cię nie kochała, nie poznałbyś tej wspaniałej rodziny. Dam ci tyle całusów ile zdołam przed przekazaniem cię Bradowi i Emily. Kocham cię Taggarcie Cayden Marsh. Mój mały chłopczyku. Mój synku. Tak bardzo cię kocham.

Następnie kobieta przekazała noworodka rodzicom adopcyjnym – Emily i Bradowi.

Zobacz także: „Otwarta adopcja” – czyli co? 

Moment, w którym Hannah przekazuje synka nowej rodzinie // fot. Instagram Hannah Mongie

Otwarta adopcja

Hannah nie straciła jednak kontaktu ze swoim dzieckiem. Rodziny zgodziły się bowiem na otwartą adopcję. Dzięki temu kobieta regularnie widuje się i zajmuje chłopczykiem.

– Zawsze chciałam być mamą, jednak stało się to w bardzo nieodpowiednim czasie – tłumaczy Hannah.

Taggart ma już niemal dwa lata i jest wesołym, rezolutnym maluchem. Hannah często spędza czas z synkiem i jego dwoma adopcyjnymi braćmi Carterem Lucasem.

Hanna z synkiem Taggartem // fot. Instagram Hannah Mongie

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Maily Dail

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

6 rzeczy, których nie wiesz o kobietach zmagających się z niepłodnością

Smutna kobieta
Fot. fotolia

Dzięki temu, że kobiety coraz otwarciej dzielą się ważnymi, choć intymnymi sprawami, również niepłodność powoli zadomawia się w społecznej świadomości. A że jest to doświadczenie trudne, czasami skrajnie, nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Równie trudnym doświadczeniem jest leczenie.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jakie są kobiety z niepłodnością i jak sobie radzą z tym trudnym doświadczeniem?

Oto kilka mniej znanych faktów  (nie do końca poważnie, bo i na niepłodność czasem trzeba spojrzeć z przymrużeniem oka).

Są mistrzyniami mistyfikacji i białych kłamstw

Wytrawne oszustki, znawczynie kłamstwa. Bo ileż razy można unikać odpowiedzi na to samo pytanie: To kiedy dzieci? I po odpowiadać? Komu? Zamiast więc rozpłakać się, bo przecież robi się wszystko, co w ludzkiej mocy, żeby zostać rodzicem, a dzieci nadal nie ma, można sięgnąć po łagodne oszustwo: Chcemy najpierw kupić mieszkanie./ Chcielibyśmy zwiedzić trochę świata, zanim zakopiemy się w pieluchach./ Lubimy spać do południa./ Nasz pies nie zaakceptowałby konkurencji.

Wszystko wydaje się być lepsze niż bolesna szczerość. Jeśli kobieta nie chce ujawnić, że się leczy lub na jakim etapie leczenia jest, musi sięgnąć po jakąś formę dezinformacji. Nie mogę wziąć udziału w firmowej imprezie, ponieważ muszę zająć się chorą ciocią/ Wyjeżdżam./Złapałam okropne przeziębienie.

Jeśli nie chcesz, żeby wszyscy wokół znali szczegóły Twojego cyklu miesięcznego albo parametry nasienia Twojego męża, będziesz mówić nieprawdę.

Świetnie znają statystyki

Pomiędzy bajki można włożyć teorie, że kobiety niepłodne są niezorientowane w swojej sytuacji, zdane na los i łaskę personelu medycznego albo losu. Nie jest też tak, że zaprzeczają faktom i karmią się fantazjami. Każdy, kto potrafi czytać, może bez trudności dotrzeć do statystyk dotyczących leczenia niepłodności. Wiedza ta jest szczególnie ważna dla osób, które z własnej kieszeni płacą za bardzo drogie procedury medyczne. Osoby decydujące się rozpocząć leczenie niepłodności zwykle wiedzą, że mają około 20% szans na sukces, jeśli podejdą do IVF. Jeśli zdecydują się na IUI, jeszcze mniej. A mimo to decydują się. Nie dlatego, że matematyka i niepłodność nieszczególnie się lubią, ale dlatego, że tylko tą drogą mogą zostać rodzicami. Wolą więc 20% szans niż zero. Nie ma więc powodu,  by im współczuć czy je edukować.

Nie stronią od wiedzy na temat reprodukcji

Czasami można wręcz odnieść wrażenie, że kobiety zmagające się z niepłodnością to chodzące encyklopedie zdrowia. Obudzone w środku nocy potrafią opisać przebieg cyklu miesięcznego, objawy owulacji czy implantacji, mają zapisany numer telefonu do najlepszego lekarza i akupunkturzystki.

Nie zawsze są racjonalne

Dlatego nawet jeśli wiedzą, że nie ma solidnych dowodów na szkodliwość glutenu na proces zapłodnienia, odmawiają go sobie. Nie piją alkoholu w drugiej fazie cyklu, bo przecież mogą być w ciąży (nawet jeśli sześćset razy słyszały, że tylko in vitro pomoże). Biorą witaminy i suplementy, poddają się zabiegom akupunktury, biorezonansowi, robią testy na nietolerancje pokarmowe, choć wiedzą, że to nie pomoże. Ale daje nadzieję. Pomaga poczuć, że jednak coś się robi, nie czeka bezczynnie. Że ma się jakąś kontrolę nad swoim życiem i ciałem. I to jest ważne i potrzebne.

Uwielbiają rozmawiać o nieudanym in vitro

Ale tylko czasem. I tylko z niektórymi osobami. Niekoniecznie jest to temat do omówienia z koleżankami w pracy podczas półgodzinnej przerwy obiadowej. Nie koniecznie jest to też temat, który trzeba z kimś omówić w tramwaju. Ale z osobą bliską, wrażliwą lub taką, która sama przeszła tę drogę- tak. To bardzo ważne, żeby mieć kogoś takiego podczas zbyt długich starań o dziecko. Po to, żeby powiedzieć, jak podle się czujemy albo po raz milion pięćdziesiąty omówić poziom hormonów, albo w środku nocy zapytać, czy ból brzucha po transferze oznacza porażkę. Żeby usłyszeć, że to normalne, że się boimy albo żebyśmy się wzięły w garść. Cokolwiek jest pomocne.

Są silniejsze niż się może wydawać

Wiemy z licznych badań, rozmów z pacjentami i obserwacji, że niepłodność bywa najpoważniejszym kryzysem w dorosłym życiu. Doświadczeniem, które wysadza w powietrze poczucie własnej wartości, sprawstwa, kontroli, skutkuje poczuciem wstydu, nieadekwatności i samotności. Nie wiadomo, jak się ten kryzys zakończy. Nie ma pewności, że dzieci się pojawią. Ale kryzysy i zmiany to również rozwój. Niepłodność może więc być rozwojowa. Zmusza do zatrzymania, przeformułowania, a pokonanie piętrzących się trudności może wzmacniać poczucie, że jednak ma się w sobie wiele siły i odwagi.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Najlepsze książki dziecięce 2017 – głosowanie w internecie

Już wiemy, które książki dla najmłodszych czytelników skradły serca jury Konkursu na Najlepszą Książkę Dziecięcą Przecinek i Kropka 2017. O tym, komu zostaną przyznane nagrody zadecydują czytelnicy – rodzice i dzieci. Internetowe głosowanie potrwa do 1 marca, a zwycięzców ogłosi 17 marca Filip Chajzer na gali podczas Targów Książki Dziecięcej Przecinek i Kropka.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Wszystkie zgłoszone przez wydawców książki dla dzieci przeszły wnikliwą ocenę – nie tylko treści, ale też wartości edukacyjnej, dbałości o język ojczysty oraz walorów artystycznych. O jeden z najważniejszych laurów w kategorii literatury dla dzieci walczy teraz po pięć tytułów w dwóch kategoriach wiekowych (do 5 lat i 6-9 lat). Kapitułę konkursu Empiku tworzą specjalistki od literatury dziecięcej: Dorota Koman, Ewa Gruda i Ewa Świerżewska oraz psycholog dziecięca – dr Aleksandra Piotrowska. W tym roku do tego grona dołączyła historyk sztuki – Ewa Solarz, która była m.in. kuratorką wystawy „Tu czy tam? Współczesna polska ilustracja dla dzieci“. W ubiegłorocznej edycji nagrodę główną otrzymała pięknie zilustrowana przez Emilię Dziubak i wymyślona przez Barbarę Kosmowską opowieść o zajączku „Tru”. – W tym roku otrzymałyśmy niemal 200 tytułów do oceny. Zadanie było niełatwe, gdyż zgodnie z tym, co obserwujemy od kilku lat, w każdej edycji jest coraz więcej dobrych, mądrych i pięknych książek – mówi Ewa Świerżewska.

Głosowanie odbędzie się na stronie www.przecinekikropka.pl.

Finaliści konkursu w kategorii do 5 lat:

  • „Florka. Zapiski ryjówki”, Roksana Jędrzejewska, ilustracje: Jona Jung, Wydawnictwo Bajka
  • „Kiedy będę duża / Kiedy będę duży”, tekst i ilustracje: Maria Dek, Wydawnictwo Wytwórnia
  • „Mały atlas ptaków Ewy i Pawła Pawlaków”, tekst i ilustracje: Ewa Kozyra-Pawlak, Paweł Pawlak, Wydawnictwo Nasza Księgarnia
  • „Pisklak”, Dorota Gellner,  ilustracje: Jona Jung, Wydawnictwo Bajka
  • „Wesoły Ryjek i lato”, Wojciech Widłak, ilustracje: Agnieszka Żelewska, Wydawnictwo Media Rodzina

Finaliści konkursu w kategorii 6-9 lat:

  • „Ale auta! Odjazdowe historie samochodowe”, Michał Leśniewski, ilustracje: Maciej Szymanowicz, Wydawnictwo Egmont Art
  • „Dom, który się przebudził”, Martin Widmark, ilustracje: Emilia Dziubak, Wydawnictwo Mamania
  • „Dom nie z tej ziemi”, Małgorzata Strękowska-Zaremba, ilustracje: Daniel de Latour, Wydawnictwo Nasza Księgarnia
  • „Różowa walizka”, Susie Morgenstern, ilustracje: Serge Bloch, Wydawnictwo Adamada
  • „Sylaboratorium”, Justyna Bednarek, Agnieszka Frączak, Mikołaj Golachowski, Roksana Jędrzejewska-Wróbel, Emilia Kiereś, Ewa Nowak, Zuzanna Orlińska, Zofia Stanecka, Marcin Wicha, Wojciech Widłak (wstęp – Jerzy Bralczyk), ilustracje: Paweł Pawlak, Wydawnictwo Egmont Art

Przecinek i Kropka to szeroko zakrojony program edukacyjny Empiku, którego elementami są, m.in. konkurs na Najlepszą Książkę Dziecięcą oraz Targi Książki Dziecięcej. Kolejna edycja tego święta małych czytelników odbędzie się w Arkadach Kubickiego w Warszawie, w dniach 17-18 marca. Autorzy i ilustratorzy zwycięskich książek otrzymają nagrody pieniężne w wysokości 10 000 PLN. Dodatkową nagrodą jest szeroko zakrojona promocja tytułów jako tych szczególnie polecanych w salonach Empik i na empik.com.

Głosowanie, szczegóły i regulamin konkursu są dostępne na stronie www.przecinekikropka.pl. Zapraszamy do śledzenia aktualności na https://www.facebook.com/przecinekikropka.empik/.

Rozstrzygnięcie Konkursu:

Targi Książki Dziecięcej Przecinek i Kropka (17-18 marca)

17 marca, godz. 12:00

Arkady Kubickiego

Pl. Zamkowy 4, Warszawa

WSTĘP WOLNY – zapraszamy!

szczegóły: http://bit.ly/2o13dkM

 

Serwis Chcemy być rodzicami patronem medialnym wydarzenia!

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Znane blogerki piszące o niepłodności. Dlaczego dzielą się z innymi swoimi doświadczeniami?

blogerki piszące o niepłodności
fot. Pixabay

Sposobów na poradzenie sobie z bólem niepłodności jest wiele. Dziś przybliżymy wam sylwetki kobiet, które w tej materii wpadły na pomysł niebanalny. Swoimi przeżyciami, spostrzeżeniami i radami dzielą się na papierze lub w sieci z innymi czytelniczkami. Dlaczego zdecydowały się na taki krok i co im to daje? O odpowiedź na to pytanie poprosiłyśmy znane autorki i blogerki piszące o niepłodności.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Pięć różnych kobiet, pięć wzruszających historii, jeden problem. Niepłodność. To właśnie temat przewodni ich blogów.  Z czytelniczkami dzielą się wyznaniami, których często nie rozumie otoczenie. Jak wytrzymać, kiedy wścibska ciotka dopytuje o potomstwo, a rubaszny wujek podczas rodzinnego spotkania z radosnym okrzykiem rzuca „nie wiecie jak to się robi?!”

Niestety nie każdy wie, czym jest empatia. Możliwość przelania żalu i poczucia niesprawiedliwości na bloga może przynieść ulgę. Inną motywacją jest chęć niesienia pomocy innym osobom zmagającym się z podobnym problem. Dlaczego zdecydowały się na prowadzenie bloga i co im to daje – opowiadają blogerki piszące o niepłodności.

Autorki i blogerki piszące o niepłodności – Agnieszka Mans

Agnieszkę znacie zapewne z książki „Samotność w niepłodności”. Publikacja cieszy się niesamowitą popularnością wśród osób bezowocnie starających się o dziecko. Dlaczego autorka chciała podzielić się z czytelniczkami swoją historią?

Wszystkie teksty, które znalazły się w książce napisałam w trakcie walki z niepłodnością, publikowałam je na blogu otwartym dla kilkudziesięciu osób – pisanie pomagało mi wyrzucić z siebie przynajmniej część smutku, żalu, zwątpienia, utraty wiary. Gdy okazało się, że moje teksty pomagają nie tylko mnie samej, ale i innym walczącym z niepłodnością, postanowiłam wydać je w formie książki dla szerszego grona odbiorców.

Co osiągnęła dzięki publikacji książki?

– Przede wszystkim zamknięcie w sobie samej mojego rozdziału niepłodności. Mimo, że wygrałam z nią już cztery lata temu, nadal czułam, że podąża za mną jak cień, nie dawała mi o sobie zapomnieć. Teraz czuję się spokojniejsza, tak jakbym nadała sens temu doświadczeniu, temu bólowi, który przeżyłam i który ubrałam w słowa. Otrzymuję niebywale budujące maile od osób, które przeczytały moją książkę – mówi Agnieszka.

– Piszą w nich, że wreszcie nie czują się tak samotne w swojej walce, że wreszcie wiedzą, że nie zwariowały, że ich emocje i uczucia, choć bardzo trudne, są normalne i że wreszcie mogą sobie na nie pozwolić bez wstydu, bez chowania się z nimi i z chusteczkami po kątach, albo pod kocem. Piszą, że moją książkę dały przeczytać swoim mężom i czują się teraz bardziej przez nich rozumiane. To właśnie dało mi opublikowanie książki – nadanie sensu niebywale bolesnemu doświadczeniu w moim życiu – dodaje autorka książki.

Książkę Agnieszki Mans pt. „Samotność w niepłodności” możecie kupić tu http://www.chcemybycrodzicami.pl/sklep/ksiazki/samotnosc-w-nieplodnosci/

Zobacz także: „Dziewczyna w windzie” – niesamowicie osobisty i poruszający felieton o niepłodności

Blogerki piszące o niepłodności – Nasze Szczęście My

Darię miałyście okazję już poznać na łamach naszego portalu. Daria wraz z mężem rozpoczęli starania o dziecko – niestety przez długi czas nie udawało się zajść w ciążę. Wtedy para zdecydowała się na in vitro. Koszty przewyższyły jednak ich oczekiwania i aby sfinansować kosztowne zabiegi, zorganizowali zbiórkę na in vitro na platformie pomagam.pl

Dziś Daria prowadzi bloga, na którym opisuje swoje emocje przeżycia i chce motywować innych do walki o upragnioną ciążę.

– Zdecydowałam się na prowadzenie bloga ze względu na in vitro. Zapłodnienie pozaustrojowe to w Polsce temat tabu, bądź według Kościoła – sprawa niedopuszczalna ze względów moralnych. Dlaczego każdy milczy kiedy coraz więcej par ma problem z powiększeniem rodziny w sposób naturalny? Nieznajomość tematu może budzić w nas mieszane emocje.

Kiedy lata starań nie przynosiły skutków zagłębialiśmy [z mężem – red.] wiedzę na temat inseminacji, in vitro, a nawet adopcji. Jednak nasza droga nie była tak prosta jak historie, z którymi się utożsamiałam. Może dlatego, że szukałam samych wypełnionych optymizmem opowieści, szczęśliwych zakończeń, nie patrzyłam na to co złe, nie patrzyłam na to czy moja psychika poradzi sobie z uniesieniem tego ciężaru. Powtarzałam sobie „Przecież jesteś silna babka!” A jednak nie taka silna.

Z dnia na dzień zamieniałam się w kruchą kobiecinę, której nie starczało sił by żyć, a miała dla kogo – dla Męża. Podczas walki nasza psychika pogarszała się z każdym wyjazdem do kliniki, z każdym wyjściem z kliniki, ale również nasze oszczędności uciekały. Nie mogliśmy i do dziś nie jesteśmy w stanie na nic odłożyć. Każda złotówka jest odkłada, każdy pieniądz przed wydaniem dwa razy przemyślany, a  jeszcze z czasem spotykam się z wiadomościami „jeśli nie stać was na in vitro to jak będzie was stać na dziecko?”

To przykre bo każdy myśli, że wydatek na zapłodnienie pozaustrojowe to koszt tylko pakietu jaki podają kliniki, czyli ok. od 6 do 10 tys. zł. A gdzie koszty badań, wizyt, leków? Nie wspominając o transporcie czy innych dodatkowych rzeczach, o których się nie pamięta. My również byliśmy przygotowani na koszt ok 8 tys. zł,  ale niestety kalkulacja zakończyła się na ok. 30 tys. zł i nadal jesteśmy tylko we dwoje.

Każdy przypadek jest inny, dlatego nie utożsamiajmy się z nikim! Ja przedstawiam moja historie bo może komuś pomoże nie tylko starającym się ale tym co nie widzą czym jest in vitro i jaką drogę muszą przebyć osoby starce się o swój Cud.

Jaką rolę w życiu Darii pełni prowadzenie bloga?

Prowadzenie bloga to dla mnie oczyszczenie. Przeważnie w sobotę wstaję rano, robię kawę, siadam przed komputerem i piszę. Piszę o tym co mnie trapi, bądź trapiło przez całą drogę starań. Piszę jednym tchem, płaczę najczęściej głośno…a potem się uspokajam. Żyję…

A kawę wypijam całą po napisanym tekście 😉 Cieszę się, jeżeli ktoś do mnie napisze, że mu pomogłam, że nie czuje się sam. Z każdą parą jaka do mnie pisze utożsamiam się po części i razem z nimi przeżywam wizyty, badania, testy… Dodają mi skrzydeł również ciepłe słowa, że mam się nie poddawać! W tym momencie najmniejsze gesty, najprostsze słowa znaczą tak wiele! I nie bójmy się mówić, pisać.

Bloga Darii możecie śledzić pod adresem: http://naszeszczesciemy.blog.pl/

Zobacz także: Zbiórka na in vitro. „Wierzę, że nasze łzy bezradności kiedyś zamienią się na łzy radości”

Blogerki piszące o niepłodności – Sercem Otulone

Anna na co dzień jest mamą pięciu dziewczynek. Wcześniej, przez chwilę, była mamą trójki chłopców. Jest więc też Aniołkową Mamą. Jej blog ma nieść przesłanie, że mimo przeciwności losu, nie wolno się poddawać. Ma również zachęcać do rodzicielstwa zastępczego i adopcji, a Aniołkowym Rodzicom przynieść ulgę i podnieść na duchu. Sama o prowadzeniu bloga mówi tak:

Blog powstał z potrzeby mówienia o czymś ważnym. Czymś, czego sama – na „własnej skórze” doświadczyłam. Powstał jednak w momencie, kiedy wydawać by się mogło, że miałam już wszystko czego pragnęłam. Dzieci, o które długo walczyłam, dom, o którym marzyłam i pracę – bo tak się złożyło, że rodzicielstwo to także moja praca. Od  jakiegoś czasu pełnię funkcję rodziny zastępczej zawodowej.

Przełom przyszedł w momencie, kiedy na świat przyszła Zuza – moje długo wyczekiwane biologiczne dziecko. Wspomnienia o śmierci moich poprzednich dzieci tak bardzo się nasiliły, że właśnie wtedy,  zamiast cieszyć się z wszechobecnego szczęścia, cały czas wracałam do przeszłości. Zrozumiałam, że nie mogę – ot tak – się od niej odciąć i zapomnieć. Mimo wszystko.

Wtedy, za namową przyjaciółki, powstał blog, dzięki któremu mogłam nie tylko „rozliczyć się” z tym co się stało, jak i podnieść tym samym na duchu inne mamy, które jeszcze czekają.

Moja historia jest dowodem na to, że nawet jeśli los spłata nam figla i położy na kolanach wielokrotnie, i tak warto wierzyć, że kiedyś się uda.

Blog mówi też o rodzicielstwie zastępczym, o adopcji i o wielu innych aspektach życia, które są dla mnie ważne, a które mnie bezpośrednio lub pośrednio dotknęły.

Organizuję przeróżne zbiórki odzieży, zabawek, które w efekcie trafiają do potrzebujących i co za tym idzie – sprawiają, że blog żyje.

Co daje Annie prowadzenie bloga?

„Jest prawdziwy, ma idee, ma cel, misję, jest autentyczny…” – to kilka słów dotyczących mojego bloga, które jakiś czas temu dotarły do mnie wraz z wiadomością od czytelniczki, zainteresowanej pełnieniem funkcji rodziny zastępczej. Takie było moje założenie, mój cel i moja walka o siebie.

Bo w całym tym zabieganiu, w całej obowiązkowości, która czasem bywa naprawdę trudna, miejsce, które stworzyłam jest dla mnie, nie tylko miejscem  przekazu ważnych dla mnie spraw, ale też walką o samą siebie…by na co dzień nie zapomnieć o samorealizacji, o tym co tak naprawdę zawsze  chciałam robić – o pisaniu (z wykształcenia jestem polonistką). Jestem wdzięczna za czytelnikom za każdą wiadomość, a wraz z nią za każde ciepłe słowo.

Ten blog to kolejne moje dziecko. Mocno wierzyłam w nie od początku, tak jak w każde z moich dzieci i może dlatego się udało. To nie tylko moja zasługa, ale każdego z  odbiorców moich tekstów.

Cieszę się jeszcze z jednego powodu. Tematy, o których piszę, nie należą do „łatwych” i często też „przyjemnych”, ale mimo to ludzie chcą o nich czytać, chcą o nich mówić i tym samym na co dzień dają mi przekaz, że to tematy istotne – takie, o których należy mówić.

Blog Sercem Otulone możecie czytać pod adresem: http://www.sercemotuloneblog.pl/

Zobacz także: Zdąży z zamrożeniem jajeczek przed chemioterapią dzięki publicznej zbiórce pieniędzy!

Blogerki piszące o niepłodności – Waiting4

Wchodząc na bloga autorki nie sposób przeoczyć kojących oczy obrazów i delikatnej kolorystyki. „Jak na staraczkę przystało STARAM SIĘ cieszyć życiem i tym co mam” – pisze sama o sobie. Na blogu opisuje proces leczenia, badania, wizyty u specjalistów i wiele innych wydarzeń:

Bloga zaczęłam prowadzić w sierpniu 2016 roku. Dwa miesiące wcześniej dołączyłam do forum dla staraczek. Dopiero wtedy zobaczyłam ile nas jest – kobiet pragnących zajść w ciążę, pragnących spełnić, często, swoje największe marzenie. Wcześniej nie zdawałam sobie sprawy, że niepłodność to tak duży i powszechny problem. A pewnie nie wiedziałam, bo często jest to nadal temat tabu

Blog powstał w zasadzie pod impulsem chwili, miał być dla mnie pewnego rodzaju „terapią”, miejscem, gdzie mogę napisać wprost o tym, co mnie spotyka, jak naprawdę wyglądają starania o dziecko. Na początku pisałam, że mój blog jest o „staraniach o dziecko” – bo zaczęłam pisać zaledwie po 8 miesiącach prób zachodzenia w ciążę. Dziś mogę powiedzieć: „zaledwie” – wtedy wydawało mi się to całą wiecznością. Teraz jest to już blog o niepłodności, bo nasza walka trwa 2 lata.

Blog miał być też wsparciem dla innych dziewczyn w podobnej sytuacji. Miejscem, gdzie możemy wymienić się swoimi spostrzeżeniami, wygadać, pocieszyć nawzajem. Porozmawiać o konkretnych problemach z zachodzeniem w ciążę, podzielić swoją historią. Wydaje mi się, że dziś mogę powiedzieć, że wszystkie moje założenia przemawiające za tym, by pisać bloga zostały spełnione.

Co daje prowadzenie takiego bloga?

Prowadzenie bloga stało się moją pasją. Pasją, która często mobilizuje mnie do działania i do rozwoju. W tym co robię, staram się wesprzeć swoje czytelniczki najlepiej, jak tylko potrafię.

Pisanie, mi samej, daje tą swobodę i możliwość „wygadania”. Powiedzenia o tym co mnie spotyka, co mnie boli, trapi, czy o tym co mnie cieszy. Blog stał się moją przyjaciółką, jakkolwiek to dziwnie brzmi. To jej powierzam wszystkie swe rozterki, którymi nie chce już zamęczać swoich bliskich.

Dzięki prowadzeniu bloga zyskałam mnóstwo wirtualnych znajomości, ale również tych realnych. Jest mi niezmiernie miło odczytywać komentarze i wiadomości od innych staraczek lub słowa wsparcia od kobiet, które swoją walkę już wygrały. A jeśli choć jednej osobie moje teksty pomogły w problemach występujących w często niełatwej codzienności staraczki, to jest to dla mnie największa nagroda i wielka satysfakcja.

Blog Waiting4 można znaleźć pod adresem: http://waiting4.pl/

Blogerki piszące o niepłodności – Wiewiórkowo

„Stworzyłam tego bloga, by pomóc innym i sobie” pisze Lidia, która o dziecko wraz z mężem stara się od siedmiu lat. Dlaczego rozpoczęła prowadzenie bloga?

– W początkowych latach walki o dziecko (obecnie kończymy 7. rok starań) nie było w internecie tyle form wsparcia co dziś. Jedynymi miejscami, które dodawały otuchy było forum – nasz bocian i właśnie blogi. Pamiętam ile pomocy sama czerpałam od innych starających się kobiet – mówi Lidia.

– Po jakimś czasie, trochę by wylać swoje żale, głównie za namową męża i z dużą dawką doświadczeń z własnego leczenia postanowiłam, że i ja podzielę się swoją historią. Tym bardziej, że na swojej drodze spotkałam kilka cudownych osób, które mi bardzo pomogły. Jeżeli mogę coś zrobić, by skrócić innym kobietom czas szukania np. rozwiązania na niedrożne jajowody, to właśnie po to jest ten blog. Mnie samej zajęło to ponad rok, żaden lekarz nie powiedział mi, że jest na moją niedrożność metoda – dodaje.

Co daje Lidii prowadzenie bloga?

– Ogromną satysfakcję i ciepło na sercu. Wiele kobiet skorzystało z zabiegu sHSG w Lublinie, o którym pisałam na blogu i są tak samo pozytywnie zaskoczone jak ja, że jest możliwość przywrócenia ich płodności. To cieszy, ze można się dzielić z innymi dobrymi wiadomościami.

Ale nie ukrywajmy, blog daje mi też wsparcie czytelników, a głównie czytelniczek. Jak każda niepłodna, mam słabsze dni, a wtedy nierzadko jakaś moja  internetowa kibicująca czytelniczka rozumie mnie najlepiej. Wtedy właśnie dostaję wspierający komentarz, albo niespodziewanego maila i serce rośnie 😉

Blog Wiewiórkowo możecie znaleźć pod adresem: https://wiewiorkowoblog.wordpress.com

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.