Przejdź do treści

5 sposobów, jak przetrwać święta z krytyczną rodziną

Święta a niepłodność z rodziną

Przed nami Święta, czas, który chociaż w części spędzimy z rodziną. Dlatego warto się do tego przygotować. Jest kilka sposobów by sobie poradzić ze zbyt opiekuńczą mamą, wścibską ciocią czy nietaktownym wujkiem.

Każdy z nas ma w rodzinie kogoś, kto pytaniami, nawet zadawanymi miłym tonem, wbija szpilę w serce. Może to być mama, która pyta z troską: „Znowu nie miałaś czasu pójść do fryzjera? Masz fatalną fryzurę.” Choć wszystko w dobrej wierze, to Twoje zadowolenie z własnego wyglądu pryska niczym bańka mydlana i w jednej chwili zaczynasz czuć się brzydka…

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Niepłodność a święta z rodziną: 5 sposobów, jak to przeżyć

Poniżej przedstawiamy pięć sposobów, jak sobie poradzić z rodzinnymi krytykami. Oczywiście możesz ich użyć nie tylko podczas zbliżających się świąt…

  1. Postaraj się spojrzeć na te krytyczne słowa jak na okazywaną troskę. Może błędnie ją okazują, ale na pewno się starają

Wszyscy znamy ten sposób wychowania, że, jeśli się o kogoś troszczysz, to go krytykujesz. Przecież chcesz, żeby był lepszy, żeby się poprawił… Jeszcze nikogo krytyka nie „naprawiła”, ale z jakiegoś powodu wszyscy uważają, że to pomaga. Zamiast: „Córeczko, świetnie sobie radzisz w pracy”, wolą mówić: „Nie dali ci podwyżki, bo straszna z ciebie bałaganiara”.

Dlatego, jeśli mama, tata, ciocia czy wujek delikatnie dają do zrozumienia – albo nawet mówią to wprost – że nie pochwalają Twoich wyborów życiowych (bezdzietności, leczenia, nieleczenia, adopcji czy in vitro) mogą to robić z troski o Ciebie i Twoje życie. Oczywiście tak wyrażana troska jest bolesna i jedynie dobre intencje ciekawskich czasem ułatwiają ich wysłuchanie.

Czytaj też: Świąteczna depresja

 

  1. Poinformuj rodzinę, jak mogą lepiej okazać swoją troskę

Pamiętając o tym, że troska i krytycyzm są często traktowane jako pomoc, nie zmienia to faktu, że trudno jest sobie poradzić z raniącymi słowami od bliskich Ci osób. Warto więc nauczyć ich, jak mogą lepiej okazywać Ci troskliwość i miłość.

Jeśli masz możliwość, poświęć kilka minut na rozmowę z krytyczną osobą. Powiedz jej szczerze, jak lepiej mogłaby wyrażać swoje opinie. Jeśli Twoja mama lub ciocia cały czas dają Ci dobre rady albo opowiadają historię innych osób, które szczęśliwie doczekały się dziecka, możesz im odpowiedzieć:

„Rozumiem, że chcecie dać mi nadzieję, na to, że i nam się uda, ale te historie są dla mnie bolesne. Wolałabym, abyście nie opowiadały ich przy mnie.”

Być może pierwszym odruchem będzie lekkie obrażenie, ale wiem z doświadczenia, że postawienie sprawy wprost utrudnia później tym osobom „doradztwo” czy krytykę.

Jeśli czujesz, że naprawdę chcą Ci pomagać możesz powiedzieć, jak mogą zrobić to lepiej, daj im jakąś wskazówkę: pomożecie mi jeśli….. (wysłuchacie mnie, zawieziecie na badania, kupicie miłą książkę). Zdecydowana większość osób chce „pomagać” tylko słowami, więc jeśli poprosicie ich o konkretne działanie, zapewne się wycofają.

  1. Poproś ich o wskazanie priorytetów

Bardzo często osoby krytykujące mają od razu kilka spraw, które chciałyby u Ciebie zmienić. Dlatego warto poprosić ich o wskazówkę, czym według nich powinnaś zająć się bardziej. Często można usłyszeć: „no tak, w waszym wieku powinniście już mieć dziecko”, a zaraz potem: „nie powinnaś tak dużo pracować” albo: „może powinniście zmienić mieszkanie”, a może: „za mało zarabiasz, nie umiesz walczyć o swoje”.

Czasem dobrze zadziała pytanie: „Jak sądzisz, czym powinnam zająć się najpierw: powiększaniem rodziny czy proszeniem o podwyżkę?” Tak ukierunkowane zainteresowanie pozwoli sprawdzić, o co naprawdę chodzi albo wręcz zakończy temat. Na ogół słowami: „no przecież ja nic nie mówię…”

Cenna wskazówka: Takim pytaniem jednocześnie dowartościujesz osobę, która ma mnóstwo zastrzeżeń i pomysłów na Twoje życie.

  1. Przypominaj swojej rodzinie i bliskim, że zasługujesz na bezwarunkową miłość

Krytyka od osób najbliższych może być bardzo bolesna. Nawet, jeśli intelektualnie korzystasz ze wskazówki numer 1 i naprawdę ROZUMIESZ, że oni starają się okazać Ci troskę, to wszystkich tych słów nie odbierasz emocjonalnie jako słów miłości. Wynika to z tego, ze krytycyzm uderza w to, jaką jesteś osobą. Jeśli ktoś atakuje nasze działania lub wybory życiowe odbieramy to zwykle jako atak na nasz charakter.

Gdy zaczynasz to w ten sposób odczuwać, to właśnie jest ten moment, by przypomnieć, że zasługujesz na bezwarunkową miłość. Przypomnij im, że jesteś czymś więcej niż swoją pracą, dużym kredytem czy bezdzietnością. Jesteś osobą, którą należy kochać bezwarunkowo.

  1. Zrozum, że są momenty, których nie możesz usprawiedliwić. Bezcelowa krytyka czasem właśnie tym jest  – bolesną i bezcelową krytyką

Pierwsze cztery wskazówki zakładają, że Twoi bliscy kochają Cię i starają się okazać Ci troskę, ale im to nie wychodzi – zamiast okazać miłość boleśnie Cię ranią.

Niestety, są różni ludzie i różne rodziny. Są i tacy, którzy nie dbają o Ciebie, Twoje uczucia,  a czasem nawet odczuwają satysfakcję, gdy gorzej Ci się wiedzie. Na ogół są to osoby po prostu złośliwe, często niepewne siebie albo posiadające obie te cechy.

Dobrze jest uświadomić sobie, że taka osoba nie zasługuje na Twój szacunek i uwagę, tylko dlatego, że jest członkiem rodziny.

Inspiracją do tego tekstu były obserwacje własne z wielu rodzinnych spotkań oraz książka Stop Being Lonely Kiry Asatryan.

Autor: Jolanta Drzewakowska
POLECAMY:

Jolanta Drzewakowska

redaktor naczelna Chcemy Być Rodzicami, jedynego pisma poradnikowego dla osób starających się o dziecko. Z wykształcenia prawnik i coach. Matka dwójki dzieci.

Grozi nam epidemia niepłodności?

epidemia niepłodności
fot. Pixabay

Upadek cywilizacji na skutek utraty zdolności reprodukcji to częsty temat powieści i filmów fantastycznych. Być może ta wizja spełni się szybciej, niż nam się wydaje. Do takiego wniosku doszli naukowcy z Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie. Czy grozi nam epidemia niepłodności?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zgodnie z wynikami badań przeprowadzonych przez naukowców w Izraelu, w ciągu ostatnich 40 lat liczba pełnowartościowych plemników u mężczyzn żyjących na Zachodzie zmniejszyła się więcej niż o połowę. Co więcej, trend spadkowy utrzymuje się na poziomie 1,4 proc. rocznie. – Ludzkość może wkrótce wyginąć – twierdzą niektórzy komentatorzy cytowani przez brytyjski dziennik „Guardian”.

Zobacz także: Dlaczego nie mogę być ojcem? Niepłodność idiopatyczna – jak radzi sobie z nią mężczyzna?

Epidemia niepłodności

Badania, w których naukowcy analizowali jakość spermy, przeprowadzono na przełomie lat 1973 – 2011. – Wyniki są szokujące – mówi Hagai Levine, epidemiolog i autor badań z Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie.

W testach wzięło udział 43 tys. mężczyzn z Australii, Nowej Zelandii, Ameryki Północnej i Europy. Po przyjrzeniu się próbkom nasienia naukowcy stwierdzili, że w roku 1973 liczba plemników wynosiła 99 mln na ml ejakulatu. W roku 2011 zmniejszyła się ona do 47 mln, co oznacza spadek o 52,4 proc.

Uczyniono postęp w kierunku leczenia niepłodności np. metodą in vitro, jednak wciąż mało zrobiono w kierunku eliminacji problemu- podkreśla dr Levine. Jak zauważa, obniżona jakość spermy może być współcześnie również powodem ogólnego pogorszenia stanu zdrowia mężczyzn.

Prognozy nie są pocieszające

Nie są to pierwsze tego typu badania. Wcześniejsze prace były jednak krytykowane. Pojawiały się zarzuty, że do analiz wykorzystywano różne metody laboratoryjne, a badania uwzględniały głównie osoby z problemami z płodnością.

Naukowcy z Jerozolimy zaznaczają jednak, że do przeprowadzenia swoich badań użyli tylko jednej metody i skupili się na zdrowych, nie mających problemow z płodnością mężczyznach.

Wyniki badań opublikowano na łamach magazynu Human Reproduction. Niestety prognozy naukowców nie są pocieszające. Według nich, tendencji spadkowej nie da się zatrzymać.

Tutaj kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

„Błona dziewicza” znika z norweskiego słownika

"Błona dziewicza" wykreślona ze słownika w Norwegii
fot. Pixabay

Sformułowanie „błona dziewicza” zostało wykreślone z Wielkiego Leksykonu Norweskiego. Jakim słowem je zastąpiono i dlaczego?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Norweskie słowo „jomfruhinnen” czyli błona dziewicza zostało zastąpione wyrażeniem „skjedekrans”, które można przetłumaczyć jako „wieniec pochwy” lub „fałdkę pochwową”. Do zmiany nazewnictwa doszło po dyskusji na temat tego, czy lekarze mają prawo sprawdzać dziewictwo na życzenie rodziców nastolatek.

Zobacz także: Utrata dziewictwa zapisana w genach

„Błona dziewicza” wykreślona ze słownika w Norwegii

Norweskie Ministerstwo Zdrowia wystosowało oficjalny komunikat, w którym poinformowało, że na podstawie badania błony dziewiczej ginekolodzy nie są w stanie ocenić, czy pacjentka rozpoczęła współżycie.

Do przerwania błony może bowiem dojść na skutek chorób, masturbacji, czy aktywności fizycznej. Ze względu na jej różnorodny kształt, może być też wyczuwalna u kobiet, które wielokrotnie odbyły stosunek seksualny. Zdarza się, że u niektórych pań występuje wrodzony brak błony dziewiczej.

Poza tym, jak zaznaczają eksperci, błona dziewicza tak naprawdę wcale nie jest błoną i powinno się ją raczej nazywać fałdką. Ministerstwo uznało zatem nazwę błona dziewicza za wprowadzającą w błąd.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Focus, O2, Rynek Zdrowia

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Gwiazda zamroziła swoje komórki jajowe – „ubezpieczenie” płodności?

Czasami kobiety mogą czuć, że to jeszcze nie jest pora na dziecko – równie ważny jest bowiem odpowiedni partner, rozwój zawodowy, edukacja, spełnianie innych marzeń. Czasami powodem może być też choroba i swego rodzaju „ubezpieczenie” swojej płodności. Zamrożenie komórek jajowych – coraz więcej kobiet podejmuje taką decyzję, mówią o tym nawet gwiazdy.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Pierwsze strony gazet

Czy w naszym kraju odważyła się powiedzieć o tym jakaś osoba z pierwszych stron gazet? Chyba nie. Jeśli jednak spojrzymy na arenę światową, o mrożeniu jajeczek jest coraz głośniej. Ostatnio opowiedział o tym piosenkarka Rita Ora, która od kilku lat jest singielką, ale nie rezygnuje z planów założenia rodziny. Postanowiła też w tym celu zadbać o swoją płodność właśnie i cztery lata temu (w wieku 22 lat) zamroziła swoje komórki jajowe.

Chcę mieć dzieci, chcę wyjść za mąż, chcę to wszystko zrobić” – powiedziała ostatnio w jednym z programów. Dodała też, że szuka „bezpiecznego mężczyzny”, ale nie jest to dla niej w tym momencie najważniejsze. O zostaniu żoną i matką mówi: „Moim marzeniem zawsze było coś w rodzaju wczesnej 30-stki, ale wielu z moich przyjaciół w tym wieku miało spore problemy z zajściem w ciążę. Poza tym jest to niezwykle młody wiek, to szaleństwo” – jej słowa cytuje „Daily Mail”.

Co więcej, piosenkarka zapytana o zdanie na temat zamrożenia jajeczek odparła: Jest to mądre, dobrze jest być świadomym swojej przyszłości. Kilka dni wcześniej opowiedziała zaś o swoim doświadczeniu i zachęcie lekarza, by właśnie takie „zabezpieczenie” uczynić:

Nigdy wcześniej nie mówiłam w telewizji o tym, że zamroziłam swoje komórki jajowe.

Mam 26 lat i wiem, że wiele osób może powiedzieć: „Wow, taki młody wiek”.

Ja chciałam być po prostu naprawdę bezpieczna. Może jestem szalona.

Wiele dróg do odkrycia

Nie jest jednak w tym osamotniona, ponieważ coraz więcej kobiet mówi o podobnych decyzjach głośno. Jedną z nich jest Lydia-Jane Saunders z Australii, która zamroziła komórki jajowe przed dwoma laty. Miała wtedy 35 lat i przeżycie rozstania z narzeczonym, którego zresztą jednym z powodów były właśnie plany dotyczące rodzicielstwa. Kobieta od zawsze chciała być matką: „Mój ówczesny narzeczony i ja zdecydowaliśmy się odwołać ślub, gdy zmienił on zdanie odnośnie chęci posiadania większej ilości dzieci, miał już bowiem cudowną córkę (…) Brak dzieci nie wchodził dla mnie w grę, rozdzieliliśmy więc nasze drogi” – opowiada i dodaje: „Zegar tyka, więc zdecydowałam się kupić trochę czasu i zamrozić jajeczka”.

Nie było to jednak dla niej łatwe doświadczenie, a sama procedura wymaga także sporych kosztów finansowych. Wydała ona na nią około $11,000, ale jak mówi, było to w stu procentach warte celu. „Proces jest ciężki, czasochłonny i bolesny (…) Fizycznie byłam spuchnięta i zmęczona. Miałam też dziwne zachcianki, zupełnie jak wtedy, gdy jest się w ciąży” – kobieta opisuje swoje przeżycia i zaznacza także, jak dużą rolę odgrywać może w podobnych przypadkach psychika: „Emocjonalna część była dla mnie najgorsza, ale jestem przekonana, że miało to więcej wspólnego z tym, dlaczego to robię, niż z samym procesem” – cytuje ją także “Daily Mail”.

Eksperci, w przytaczanym tu artykule, podkreślają rosnącą liczbę kobiet, które z takiej opcji korzystają. Co ciekawe, niektóre światowe firmy, w ramach kompleksowej opieki nad pracowniczkami, oferują im właśnie taką możliwość. Idzie za tym chęć zdjęcia z pań presji czasu i wspomnianego już „tykającego zegara”. Dzięki temu mogą mieć poczucie, że na dany moment nie tracą planów związanych z powiększeniem rodziny i swobodnie mogą rozwijać się zawodowo. Pomaga to też w wyrównaniu szans kobiet i mężczyzn na rynku pracy oraz staje się dla nich wsparciem.

Twój wybór

Niezależnie od motywacji stojącej za zamrożeniem komórek jajowych, warto by kobiety miały taki wybór. Co ważne, jest to szczególnie istotne dla pań w młodym wieku, bowiem to właśnie wtedy jajeczka są najlepszej jakości. Może ułatwić to późniejsze zapłodnienie: „Statystyki mówią, że prawie 20% jajeczek pobranych od kobiet poniżej trzydziestego roku życia, uda się zapłodnić po rozmrożeniu. W przypadku starszych kobiet (i jajeczek), szansa na macierzyństwo przy zastosowaniu tej metody maleje do 10%” – pisaliśmy w naszym portalu >>KLIK<<

A co ty sądzisz o takiej opcji? Chciałabyś z niej skorzystać? A może masz już za sobą zamrożenie komórek jajowych? Podziel się z nami swoją opinią!

Źródło: „Daily Mail

 

Zobacz też:

5 faktów o testach owulacyjnych – sprawdź, co mówi lekarz!

Komórka jajowa: poznaj 11 niesamowitych faktów!

Jak media „zwodzą” kobiety szansami na płodność – też tak czujesz?

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Dlaczego warto starać się o dziecko zimą?

Dlaczego warto starać się o dziecko zimą?
fot. Pixabay

Czy zastanawialiście się, jaki wpływ na jakość plemników ma temperatura? Okazuje się, że ta drobna zależność może odgrywać kluczową rolę w całym procesie zapłodnienia. Naukowcy zdążyli poprzeć tę tezę licznymi badaniami.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Pora roku i temperatura to dwa czynniki, które mają wpływ na powodzenie zapłodnienia. Udowodniono, że żywotność oraz jakość plemników zimą jest znacznie większa w porównaniu z miesiącami letnimi. Co ma na to wpływ i jakie jest zdanie naukowców na ten temat?

Wpływ temperatury a niepłodność męska

Niepłodność męska to poważny problem, z którym boryka się coraz więcej par. Statystyki pokazują, że zaburzenia jakości i funkcjonowania plemników są niemal tak samo częstą przyczyną kłopotów z zajściem w ciążę co czynniki kobiece.

Na szczęście naukowcy trzymają rękę na pulsie. Badania przeprowadzone w ośrodku Nurture Fertility przy Uniwersytecie Nottingham dowiodły, że długotrwałe przebywanie w wysokiej temperaturze ma negatywny wpływ na DNA plemników, dlatego apele specjalistów ds. leczenia niepłodności dotyczą zakazu noszenia przez mężczyzn obcisłej i nieprzewiewnej bielizny, nadmiernego korzystania z sauny czy pracy z komputerem na kolanach.

O negatywnym wpływie temperatury na płodność dobrze wie również sama natura, która w procesie ewolucji „zamknęła” męskie komórki rozrodcze w jądrach, czyli na zewnątrz organizmu, aby ich niepotrzebnie nie przegrzewać.

Płodność mężczyzny pod okiem naukowców

Badania, które zostały przeprowadzone w ośrodku Nurture Fertility w Nottingham, pokazują, że wystarczy zwiększyć temperaturę ciała o jeden stopień Celsjusza, aby ilość i jakość spermy spadła w skrajnych przypadkach nawet o 40%. Choć jednorazowe zwiększenie ciepłoty ciała nie jest problemem, to długotrwałe zmiany, gdzie główną rolę odgrywa wysoka temperatura, mogą okazać się zgubne dla morfologii i funkcjonowania plemników.

Mniej zmian patologicznych zimą

Takie wnioski potwierdzają również pomiary jakości nasienia przez naukowców z Uniwersytetu Ben-Guriona, opublikowane w czasopiśmie „American Journal of Obstetrics & Gynecology”. Badania wykazują, że najwyższa aktywność i jakość plemników przypada na przełom zimy i wiosny. Na przełomie 3 lat w badanej grupie 6,5 miliona mężczyzn w nasieniu w miesiącach letnich było średnio aż o 2 mln mniej plemników niż zimą. Latem komórki były również mniej ruchliwe i

jakościowo słabsze, a w okresie zimowym w nasieniu zaobserwowano znacznie mniej zmian patologicznych.

Parenton na problemy z płodnością

Testy i specjalistyczne badania nad jakością komórek rozrodczych mogą być zbawienne dla męskiej niepłodności oraz służą poznaniu niektórych jej źródeł. Jeżeli planujecie ciążę, warto już wcześniej pomyśleć o sprawdzonym wsparciu dla męskich komórek, aby były gotowe do zapłodnienia przez cały rok, a nie tylko zimą.

Idealnym rozwiązaniem, które wspiera męską płodność, jest suplement diety Parenton, oparty na naturalnych składnikach wspomagających proces spermatogenezy. Zawarte w kapsułce naturalne ekstrakty i minerały korzystnie wpływają na męską potencję i płodność, pozwalają zachować naturalną aktywność seksualną, stymulują ruchliwość plemników oraz pomagają w utrzymaniu prawidłowej płodności i funkcji rozrodczych.

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.