Przejdź do treści

5 pomysłów na budowanie więzi z dzieckiem

ado.jpg

Gdy dziecko rozpoczyna swoją historię życia w rodzinie, po prostu wyrasta z niej, jak roślina wyrasta z ziarna posadzonego w danej doniczce. Ale, gdy dziecko dołącza do rodziny już z rozpoczętą swoja historią w innej doniczce, potrzeba trochę więcej specyficznej troski, aby pomóc budować w rodzinie trwałe więzi.

1. NAUCZ SIEBIE I DZIECKO KONTAKTU WZROKOWEGO
Jednym z najlepszych, a przede wszystkim pierwszych sposobów budowania relacji z dzieckiem (lub z kimkolwiek innym) jest wdrożenie kontaktu wzrokowego jako swojego nawyku. Bezpośredni kontakt wzrokowy jest korzystny dla dziecka i może pomóc zwiększyć jego koncentrację na danej chwili, rozmowie. Usprawnia jego zdolność do nawiązywania relacji także z innymi ludźmi. Kontakt wzrokowy pokazuje, że cenisz swoje dziecko. Nawiązuj kontakt wzrokowy zawsze, gdy mówisz coś do dziecka, a także gdy ono coś mówi do Ciebie. Rób to także wtedy, gdy jest jeszcze bardzo małe i jego „mówienie” jest poza werbalne. Dzieci, które nie miały w niemowlęctwie jednego stałego opiekuna, często nie są nauczone kontaktu wzrokowego w ogóle, wręcz go unikają, zwłaszcza na początku. Dzieci, które były wykorzystywane, często boją się kontaktu wzrokowego z powodu wcześniejszych urazów. Warto pamiętać, że w niektórych kulturach przedłużony kontakt wzrokowy może być postrzegany jako negatywny, arogancki. Potrzeba dużo cierpliwości, aby wypracować nawyk patrzenia sobie w oczy w każdej sytuacji, gdy jesteś z dzieckiem. W trakcie nawiązywania najdrobniejszego nawet kontaktu, wykonaj następujące ćwiczenia:
  • przesuwaj swoją głowę tak, aby dziecko mogło zobaczyć twoją twarz;
  • przestawaj mówić do dziecka co chwilę i spokojnie czekaj aż dziecko zwróci swoją uwagę na ciebie, być może popatrzy;
  • używaj zwrotu „pozwól, że spojrzę w twoje oczy”;
UWAGA: Nigdy nie używaj kontaktu wzrokowego jako wymówki, aby dać dziecku wyraz swojego zdenerwowania i milczącej reprymendy. Przysłowiowy wzrok bazyliszka nie pomoże budować więzi.
 
2. ZMNIEJSZ WSZELKIE ŹRÓDŁA STRESU W ŻYCIU RODZINNYM

Życie jest stresujące. Dodaj RAD (Reactive Attachment Disorder), FAS (Fetal Alkohol Syndrom), objawy choroby sierocej, albo po prostu problemy z zachowaniem i przystosowaniem się do nowych rodzinnych warunków, a życie rodziny może stać się chaotycznym stresującym bałaganem. A przecież niektóre z tych stresorów pochodzą od nas samych. Jako rodzice mamy tendencję do porównywania naszych dzieci do naszych oczekiwań. Na przykład oczekujemy, że 5-latek powinien grzecznie siedzieć przy stole w restauracji. Ale dr Karyn Purvis twierdzi, że dzieci nie rozwijają się równomiernie i do 40% dzieci może być młodszych rozwojowo niż wskazywałby na to wiek. Aby zmniejszyć stres w rodzinie, musimy być gotowi dostosować nasze oczekiwania do tego, jak rozwija się dziecko i ustalić niejako własne rozumienie co jest „w normie”. Bycie doskonałym rodzicem nie powinno być celem. Powinno nim być podążanie za dzieckiem i jego tempem rozwoju. W momencie, gdy zaczynamy doceniać te chwile, które są nam dane, żeby być z dzieckiem i towarzyszyć mu w zdobywaniu coraz większych umiejętności, ograniczamy dodatkowe źródła stresu. Będąc nastawionym na przyjmowanie tego, co do nas przychodzi wraz z dzieckiem, możemy łatwiej stworzyć silną więź rodzinną.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

3. WSPÓLNE POSIŁKI CAŁEJ RODZINY
Szereg badań naukowych pokazuje, że w rodzinach, które przynajmniej jeden posiłek dziennie jedzą razem, jest mniejsze prawdopodobieństwo, że dzieci w przyszłości będą sięgać po używki czy leki, zachorują na depresję lub różne typy zaburzeń odżywiania, nabawią się nadwagi, pomyślą o samobójstwie. A to dopiero początek listy korzyści ze wspólnych, rodzinnych posiłków. Czas wspólnego siadania do stołu to pora, kiedy można rozmawiać, co u kogo się wydarzyło w ciągu dnia, jakie kto ma plany na dalszą jego część lub kolejny dzień, często jest to okazja do omawiania sprawy dotyczącej całej rodziny i wspólnego decydowania o wspólnym spędzaniu czasu w wakacje czy w weekend. Takie rodzinne obiady czy kolacje są silnym elementem więziotwórczym rodziny. Dzieci przychodzące do rodziny z dysfunkcyjnych środowisk lub z opieki instytucjonalnej często w ogóle nie doświadczały takich wspólnych posiłków. Na początku dzieci mogą mieć problem z dołączaniem do rodzinnego posiłku lub będą chciały uciekać zaraz po opróżnieniu talerza. Dobrym sposobem jest zaangażowanie dziecka w przygotowywanie posiłku lub stołu, współdecydowanie jakie potrawy się pojawią na stole. Planując i przygotowując posiłki razem z dziećmi, dajemy im poczucie przynależności do rodziny na zasadach partnerskich, podnosimy ich indywidualne poczucie wartości, a przy okazji zachęca to je do jedzenia tego, co jest przygotowane. Nawet te „wstrętne”, zdrowe warzywa, smakują lepiej, gdy dziecko samodzielnie je przygotowuje. Oczywiście na miarę swoich możliwości i umiejętności. Bardzo polecam książkę Jespera Juula „Uśmiechnij się, siadamy do stołu”, z której można ściągnąć nie tylko pomysły, ale też dowiedzieć się, jak wielką wartość więziotwórczą mają wspólne posiłki.

4. WIELKIE I MAŁE RYTUAŁY

Dotychczasowe życie dziecka mogło wyglądać bardzo chaotycznie (dysfunkcyjna rodzina), a mogło mieć narzucony bardzo restrykcyjny tryb rytuałów (placówka instytucjonalna). Codzienne czynności, jakie dla danej rodziny są naturalne, dla nowego członka rodziny mogą być obce i wywoływać niepokój. Jednak to, co dziecku jest potrzebne, to stałe punkty życia rodziny, według których będzie coraz spokojniej tworzyć swój bezpieczny świat. Uporządkowany plan dnia jest dla dziecka drogowskazem, dzięki któremu wie, co za chwilę nastąpi – nie musi wtedy być w ciągłym stanie czuwania lecz może się zrelaksować dzięki świadomości, że po tej czynności na pewno nastąpi kolejna – kiedy to się dzieje, dziecko uspokaja się i wycisza. Niektóre rytuały rodzinne tworzą się w sposób naturalny i nikt się nad nimi nie zastanawia, np. mycie rąk po przyjściu do domu, czy mówienie sobie dobranoc przed zaśnięciem. Inne wymagają wdrożenia w nawyk. Do tych naturalnych nowy członek rodziny przywyknie, gdy je rozpozna i zrozumie. Rodzice mogą mu w tym pomóc, wyjaśniając i przypominając. Warto też wprowadzić nowe zwyczaje wynikające z faktu pojawienia się dziecka w rodzinie. Mogą one dotyczyć elementów pielęgnacji, czytania lub opowiadania bajek na dobranoc, spędzania wolnego czasu. Ważne, aby były dostosowane do możliwości i preferencji dziecka. Jeśli dziecko wykazuje całkowicie odmienne preferencje niż rodzice, najlepszym rozwiązaniem jest znalezienie nowych przez wspólne poszukiwania. W mojej rodzinie dzieciom zawsze śpiewaliśmy na dobranoc, jednak najmłodsze dziecko w bardzo wyraźny sposób manifestowało niezadowolenie (być może chodzi o moje umiejętności, nie zaprzeczam;)), i tak wieczorny rytuał zasypiania został zamieniony na czytanie. A czytaliśmy lektury starszych sióstr, więc wszyscy byli zadowoleni. Wolny czas spędzany całą rodziną to też ważny element więziotwórczy. Czy to będzie wspólne przygotowywanie posiłków omówione w poprzednim punkcie, czy spacery po lesie, istotne jest, żeby miały stałe pory i dotyczyły każdego członka rodziny. Angażowanie dziecka od pierwszych wspólnych chwil w aktualne rytuały rodziny i tworzenie nowych zaowocuje szybko w postaci ciepłej i dającej wsparcie atmosfery w domu.
 
5. TROSKA O KAŻDEGO CZŁONKA RODZINY
Właściwie chodzi o to, żeby każdy członek rodziny pozostawił przestrzeń na swoje indywidualne potrzeby i pamiętał o trosce o samego siebie. Nikt lepiej niż on sam nie wie, czego potrzebuje i jakie są granice jego wytrzymałości. To na rodzicu spoczywa podwójna odpowiedzialność – z jednej strony ma pomóc dziecku w regulowaniu emocji, jakie przeżywa, z drugiej zaś ma zadbać o własną kondycję emocjonalną. Rodzic, który potrafi zadbać o swoje potrzeby oraz zainteresowania jest najlepszym nauczycielem dla dziecka, tego jak powinno się ono troszczyć o siebie i innych. Naukowcy już dzisiaj udowodnili, że dziecko uczy się regulowania swoich emocji poprzez bliską relację z opiekunem. A rodzice często swoje emocje traktują jak intruzów, ganiąc się za wybuch złości, czy wymagając od siebie kontrolowania emocji w sytuacjach szczególnych wyzwań. Zadbać o siebie, to nie tylko akceptacja emocji, ale też potoczna chwila oddechu od rodzicielstwa. Zajęcie się swoimi pasjami, spotkanie z przyjaciółmi bez dzieci, czas na pielęgnowanie swojego zdrowia. To także skorzystanie ze wsparcia ekspertów, wtedy gdy czujemy się zbyt słabi na troskę o budowanie więzi w rodzinie.

—————————————————————
Magdalena Modlibowska – szefowa działu Adopcja w magazynie Chcemy Być Rodzicami, aktywistka w środowisku adopcyjnym, autorka książki „Odczarować adopcję”, „Księga Adoptowanego Dziecka”, współautorka książki „Jak tu począć”, autorka wielu artykułów adopcyjnych, menadżer, coach zdrowia, prezes Fundacji „Po adopcji”, wiceprezes Stowarzyszenia „Dobrze Urodzeni”. Prywatnie mama trójki dzieci.

Magdalena Modlibowska

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Międzynarodowa adopcja. Jak się do niej przygotować?

międzyrasowa adopcja
Fotolia

Dla zdecydowanej większości przyszłych rodziców adopcja nie polega na odnalezieniu dziecka, które będzie w sposób fizyczny do nich podobne. O wiele większe znaczenie ma natomiast proces budowania więzi rodzinnych. Niektórzy decydują się na adopcję dziecka o odmiennym kolorze skóry, co nadal budzić może w społeczeństwie kontrowersje i sensację. Jak się do tego przygotować?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

„Międzyrasowe adopcje” to skompilowana sprawa. Pod koniec XX wieku, kiedy adopcja nie była aż tak powszechna jak dziś, potencjalni rodzice zdecydowanie rzadziej rozważali opiekę nad dziećmi odmiennego pochodzenia. Pierwsza odnotowana międzyrasowa adopcja pojawiła się w Stanach Zjednoczonych dopiero po roku 1948.

Przez wiele lat również ośrodki adopcyjne zalecały adopcję dzieci tego samego pochodzenia co przyszli rodzice. Wynikało to z przeświadczenia, że tacy dorośli nie byliby w stanie wychować dziecka w zgodzie z jego spuścizną kulturowo-rasową. Wierzono wręcz, że taka relacja będzie „wypaczona” i „nienaturalna”.

Dziś, choć międzyrasowa adopcja jest już zjawiskiem o wiele bardziej powszechnym, rodzina taka może napotkać szereg trudności na swojej drodze. Jeżeli i ty rozważasz ten rodzaj adopcji, warto odpowiedzieć sobie na kilka pytań, aby jak najlepiej przygotować się do roli rodzica.

Międzynarodowa adopcja a rasizm

Pomimo ogromnych zmian i liberalizacji społeczeństwa, rasizm zawsze będzie istniał. Musisz być przygotowany na pytania ludzi, czasem zupełnie obcych, dotyczących pochodzenia twojego dziecka. Niemiłe komentarze mogą pojawić się również ze strony rodziny. Może się okazać, że dla dobra dziecka trzeba będzie zrezygnować z kontaktów z niektórymi członkami rodziny i znajomymi.

Międzynarodowa adopcja i odbiór społeczeństwa

Zapewnienie dziecku sprawnego funkcjonowania w twoim społeczeństwie jest niezwykle ważne. Warto odpowiedzieć sobie na następujące pytania:

  • czy w moim środowisku zjawisko rasizmu jest powszechne?
  • czy do szkół w mojej miejscowości uczęszczają dzieci innej narodowości?
  • czy masz przyjaciół innego pochodzenia lub znasz kogoś, kto poślubił osobę odmiennej rasy?

Kultura, z której wywodzi się dziecko

Mówi się, że kiedy decydujesz się na adoptuję dziecka innego pochodzenia, adoptujesz również jego kulturę. Nie oznacza to, że od tej pory musisz diametralnie zmienić wszystkie aspekty swojego życia. Należy jednak dziecku przybliżać jego spuściznę. Czy będziesz potrafił wychować go w poczuciu dumy ze swojego pochodzenia?

Podobieństwa i różnice

Pamiętaj, dzieci zaczynają zauważać różnice w wyglądzie zewnętrznym około 3 lub 4 roku życia. Jedną z pierwszych rzeczy, na które zwracają uwagę, jest kolor skóry.

Zjawisko coraz bardziej powszechne

Ostatnie badania przeprowadzone w Institute of Family Studies w Charlottesville w Stanach Zjednoczonych pokazują, że zjawisko międzyrasowej adopcji w USA wzrosło aż o 50 proc. w porównaniu z minioną dekadą.

Z badań wynika, że aż 44 proc. adoptowanych dzieci było wychowywanych przez rodziców innego pochodzenia. Eksperci przewidują, że liczba ta wciąż będzie rosnąć.

Zobacz także:

Adopcja w 7 krokach. Jesteś zdecydowany? Poznaj szczegóły

Niewinne dziecko żywą tarczą – adopcja na wojnie

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: americanadoptions.comthespruce.commarriage.com

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Michał Piróg o adopcji dziecka: fajnie jest mieć rodzinę

Michał Piróg o adopcji dziecka
Instagram- @michalpirog

Michał Piróg, tancerz, choreograf i osobowość telewizyjna oraz jeden z najbardziej rozpoznawalnych homoseksualistów w Polsce. Nigdy nie ukrywał, że w przyszłości chciałby założyć rodzinę. W najnowszym wywiadzie dla „Faktu” zdradził, że w przeszłości poczynił nawet pewne kroki w stronę adopcji dziecka.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

– Kiedyś poczyniłem kroki w tym kierunku, ale to było poza Polską – wspomina w „Fakcie”. Planowaliśmy wtedy z partnerem ślub w Izraelu. Tam sytuacja jest inna i byłoby dużo łatwiej – zdradził.

Z planów założenia rodziny jednak nic nie wyszło, ponieważ Michał rozstał się ze swoim ówczesnym partnerem. Jak mówi, niedoszły mąż przestraszył się obowiązków wynikających z życia rodzinnego.

„W naszym kraju w ogóle nie jest łatwo”

– Jak nie masz rodziny, to jej sobie nie powiększysz – podsumował gorzko Piróg. – Nie rezygnuję jednak, póki mam dwie ręce, dwie nogi i umysł, mogę pracować i kiedyś założyć rodzinę, bo fajnie ją mieć. Zobaczymy, co życie przyniesie, ale wierzę,ze to się spełni. Na razie nie jest to możliwe, a w naszym kraju w ogóle nie jest łatwo. Nie ma więc co kombinować, bo to bez sensu.

Już kilka lat temu na łamach „Newsweeka” tancerz opowiadał o swoich marzeniach związanych z założeniem rodziny. Mówił wówczas, że w przyszłości nie wyklucza adopcji.

– To nie jest dobry czas, by mówić o adopcji dzieci. Wiadomo, że debata o związkach partnerskich rozbija się właśnie o lęk przed homoseksualnymi małżeństwami i adopcją przez takie pary dzieci. Tylko dlaczego dzieciom z sierocińców nie dać szansy na dom, na znalezienie ludzi, którzy będą je kochali jak własne? – komentował wówczas Piróg.

Zobacz także:

Adopcja w 7 krokach. Jesteś zdecydowany? Poznaj szczegóły

Międzynarodowa adopcja. Jak się do niej przygotować?

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Pudelek

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Adopcja a niepłodność

adopcja a niepłodność
Adopcja często demaskuje niepłodność / fot. Pixabay

Po kilku latach bezskutecznych starań o ciążę u części par pojawia się myśl „chcemy adoptować dziecko”. Co mają wspólnego adopcja i niepłodność? Z jakimi stereotypami zderzają się osoby, które chcą adoptować dziecko?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Niepłodność to choroba cywilizacyjna, dotyka co piątą, a w niektórych kręgach już nawet do czwartą parę. To choroba wyjątkowa, ponieważ dotyczy dwóch osób. Jeżeli para przez 12 miesięcy bezskutecznie stara się o dziecko, można mówić o niepłodności. O niepłodności mówimy również po sześciu miesiącach bezowocnych starań w przypadku osób powyżej 35 roku życia.

Emocje związane z niepłodnością

Bardzo częstymi emocjami związanymi z doświadczeniami niepłodności jest bezradność, wstyd, poczucie porażki i poczucie wybrakowania. – To jest najczęstszy stereotyp, który dotyczy niepłodności, czyli obarczanie wstydem – wyjaśnia Magdalena Modlibowska, autorka książki „Odczarować Adopcję”, a prywatnie mama trójki dzieci.

Często na poziom poczucia wstydu bardzo duży wpływ ma społeczeństwo. Dyskomfort mogą powodować różne sytuacje, od niewinnych pytań rodziny, po rubaszne i przykre żarty kierowane do osób niepłodnych. Tego typu zdarzenia powodują chęć ukrycia porażek i życia z głęboko schowanym wstydem. Mimo starań, osoby niepłodne często czują się wybrakowane.

Emocje związane z adopcją

Pragnienie posiadania dziecka to pragnienie instynktowne, pierwotne. Kiedy para z różnych względów nie może mieć biologicznego potomstwa, często decyduje się na adopcję. Zgodnie ze słownikową definicją, jest to przysposobienie, usynowienie, czyli forma przyjęcia do rodziny osoby obcej, stwarzająca stosunek podobny do pokrewieństwa.

– To przyjęcie do serca, do rodziny dziecka, które zostało spłodzone przez inną parę rodziców – mówi Magda Modlibowska. Jak zaznacza, rozwinęłaby definicję jeszcze szerzej. – To też wychowywanie niebiologicznego dziecka – dodaje i przytacza przykład patchworkowcyh rodzin.

W procesie adopcji niezwykle ważną rolę odgrywa zrozumienie swoich emocji. Ekspertka porównuje przyjęcie dziecka do rodziny do uczuć towarzyszących przy pierwszej randce z ukochaną osobą. Odczuwamy wtedy ciekawość, radość, ekscytacja, lekkie zdenerwowanie.

Nieodłącznym elementem przy każdej adopcji będzie również moment pogodzenia się z historią dziecka. Uczucia temu towarzyszące można z kolei zestawić z emocjami związanymi z pierwszym spotkaniem rodziców ukochanej osoby. Te odczucia są już inne, będzie to lęk, niepewność, zdenerwowanie, obawa przed nieznanym. Te uczucia musimy zaakceptować, ponieważ nie mamy wpływu na sytuację. Podobnie jest z historią adoptowanego dziecka.

Dlatego niezwykle ważne jest, żeby zrozumieć, że adopcja jest przyjęciem dziecka razem z jego historią – zaznacza ekspertka.

Adopcja a stereotypy

Adopcja obudowana jest całym szeregiem stereotypów. Najbardziej powszechnym z nich jest przekonanie, że adopcja to bohaterstwo. – Oczywiście potrzebny jest altruizm, ale nie wstydzę się tego powiedzieć, że to z czym przyszłam do ośrodka adopcyjnego to był przede wszystkim egoizm – mówi Magdalena Modlibowska.

Ja przyszłam tam dlatego, że chciałam być mamą, a nie zbawiać świat i dzieci – dodaje. Takie narzucanie bohaterstwa adopcji często odbiera ludziom odwagę przysposobienia dziecka.

Kolejny stereotyp to ciężka procedura adopcyjna. – Myślę sobie, czy naprawdę ciężko było chodzić do ośrodka adopcyjnego na spotkania z psychologami, którzy pomagali nam zrozumieć samych siebie i znaleźć swoje własne motywacje po to, żebyśmy łatwiej wystartowali w rodzicielstwo? – zastanawia się. – Czy to faktycznie jest ciężka procedura?

Adopcja często obnaża niepłodność. Kolejny stereotyp łączy się z tym stwierdzeniem, bowiem niektórzy sądzą, że adopcja leczy niepłodność. – Adopcja sama w sobie jest lekiem na bezdzietność, ale nie na niepłodność – podkreśla ekspertka.

Adopcja a niepłodność – Konferencja „Siła kobiecości w macierzyństwie”

Wykładu Magdaleny Modlibowskiej Adopcja a niepłodność mogliśmy posłuchać podczas konferencji z okazji 10-lecia portalu ZapytajPolozna.pl . Impreza pod tytułem „Siła kobiecości w macierzyństwie” odbyła się 19 października w Warszawie. Podczas tego wydarzenia uczestnicy mogli wysłuchać ciekawych porad ekspertów oraz wziąć udział w tematycznych warsztatach.

Zobacz także:

Adopcja w 7 krokach. Jesteś zdecydowany? Poznaj szczegóły

Rokowania w leczeniu niepłodności – zobacz co mówią najnowsze dane udostępnione przez ESHRE

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Pierwsza adopcja dziecka przez parę gejów w Niemczech

Pierwsza adopcja przez parę gejów w Niemczech
Od 1 października 2017 r. homoseksualne pary w Niemczech mogą wstępować w związki małżeńskie / fot. Pixabay

Michael i Kai Korok adoptowali dziecko. Jest to pierwszy taki przypadek w Niemczech, ponieważ bohaterowie tej opowieści są gejami. Od tygodnia są też małżeństwem.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Panowie wcześniej żyli w związku partnerskim. Teraz są rodzicami Maximiliana. Chłopiec żyje z mężczyznami od urodzenia , małżeństwo opiekuje się również 9-letnią Janą i 6-letnim Jérome. Rodzina mieszka na przedmieściach Berlina. Kai pracuje jako lekarz rodzinny, Michael jest natomiast na urlopie rodzicielskim i zajmuje się dziećmi. Jak ujawnia Michael Korok, „żyją bardzo klasycznie”.

 Jestem tatą, mój mąż jest tatą – dodaje.

Michael i Kai Korok wraz z synem Maximilianem / fot. Twitter - @ thelocalgermany

Michael i Kai Korok / fot. Twitter – @thelocalgermany

W lato kanclerz Niemiec Angela Merkel zmieniła stanowisko w sprawie adopcji dzieci przez homoseksualistów i pozwoliła swoim posłom na głosowanie w tej sprawie zgodnie z sumieniem, bez dyscypliny partyjnej.

Pierwsza adopcja przez parę gejów w Niemczech – nowe prawo

30 czerwca tego roku Bundestag przyznał gejom i lesbijkom prawo do zawierania małżeństw, a już od 1 października 2017 roku w Niemczech weszły w życie przepisy zrównujące prawa par homoseksualnych i małżeństw heteroseksualnych. „Małżeństwo zawierają dożywotnio dwie osoby różnej lub tej samej płci” – brzmi po zmianie paragraf 1353.

Za zmianami opowiedziało się wówczas 393 posłów z partii SPD, Lewicy Zielonych i część deputowanych CDU/CSU. Przeciwnych było 226 posłów z CDU/CSU.

Zobacz także:

Michał Piróg o adopcji dziecka: fajnie jest mieć rodzinę

Adopcja w 7 krokach. Jesteś zdecydowany? Poznaj szczegóły

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: TVN24, Tysol, Viva!

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.