Przejdź do treści

4 rady – jak ocalić związek w walce z niepłodnością

przyczyny i objawy niepłodności

Diagnoza „niepłodność” zawsze uderza w dwie osoby. Bezdzietność, choć nie mówi się o tym głośno, rozbija związki i małżeństwa. Przedłużające się starania o dziecko to zawsze wielka próba dla każdego związku. Przedstawiamy porady internautów, jak wyjść obronną ręką z niepłodnościowego kryzysu.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

  1. Skorzystaj z pomocy

Niepłodność jednego z partnerów to ciężka próba. Na szczęście są różne „wspomagacze”, jak np. inseminacja czy in vitro oraz oczywiście naprotechnologia – i katolicy i niekatolicy znajda cos dla siebie. Jeśli o mnie chodzi zdecydowałabym się na in vitro.

  1. Później jest „z górki”

Bezdzietność to ciężka próba dla małżeństwa. Jak ją przetrwa to potem przetrwa wszystko. Jak nie, to może rzeczywiście nie było sensu być razem

  1. Nie daj się zwariować, daj się wesprzeć

My staramy się o dziecko od 4 lat, ale chyba przy całym leczeniu i oczekiwaniu zachowaliśmy dystans. Mąż nigdy nie daje mi odczuć, że z mojego powodu nie mamy dziecka. Bardzo mnie wspiera. Nie ma kryzysu ani w związku, ani w seksie. Na pewno miłość jest o wiele dojrzalsza. O rozwodzie nie mam mowy. Chociaż ja czasem się zastanawiam czy nie odejść od męża, żeby mógł z inną kobietą stworzyć rodzinę. Tyle, że wiem, że on nawet nie chciałby o tym słyszeć.

  1. Poddać się to nie znaczy przegrać

Na długo przed spotkaniem męża dowiedziałam się, że zajście w ciążę będzie u mnie graniczyło z cudem. Gdy się zakochałam, od razu, na trzecim spotkaniu powiedziałam o tym (niby mimochodem) chłopakowi. On od razu odparł, że zawsze można przecież dziecko adoptować. Po ślubie próbowaliśmy w wielu miejscach szukać pomocy jednak zgodnie z diagnozą nic to nie dało. Na wszystko byliśmy przygotowani, nie było kryzysu, bo był plan B. Od czterech lat mamy synka, którego nie urodziłam, ale jest najbardziej nasz jak można sobie tylko wyobrazić i innego nie chcemy.

Magda Dubrawska

dziennikarka Chcemy Być Rodzicami, doktorantka socjologii.

Seks a stres w staraniach o dziecko. Co może wam pomóc?

Fot. Fotolia – Seks a zajście w ciążę

Stres może obniżyć szanse na ciążę nawet o 46%. W intymnych chwilach dopasowanych do owulacji zapomina się, że seks to przyjemność. Kiedy staje się powinnością, ma już w sobie coś z mechaniczności. A czasem wystarczy skupić się na doznaniach – ułatwiają to specjalne produkty.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jeśli ty i twój ukochany próbujecie „zrobić dziecko”, nie potrzebujesz informacji, że wszystko, co się z tym wiąże, jest po prostu inne. Mimo że chcesz, aby wasze zbliżenia były pełne momentów, w których musisz się trzymać, dostajesz: wyliczone, zaplanowane i precyzyjne współżycie. A sama liczba razy, kiedy powinniście „to” robić, sprawia, że czujesz się fatalnie. Puszczają ci nerwy.

Naukowcy też nie mają wątpliwości: stres utrudnia poczęcie. Namawiają, zwłaszcza kobiety, by nieco odpuściły przed godziną „zero”. Łatwiej jednak powiedzieć niż zrobić. Podporządkowanie wszystkiego ciąży – bo akurat może właśnie dziś się uda – odbiera radość. Spontaniczni dotąd partnerzy nie myślą ani o sobie, ani o drugiej osobie. Szybko, byle wykonać zadanie i wreszcie dotrzeć do upragnionej mety.

Lubrykanty a ciąża

A co, gdyby o tym zapomnieć? Cel wyda się bliższy z lubrykantami dostosowanymi do „owulacyjnego” seksu. Partnerzy mogą zwolnić tempo, nie odbierając sobie szansy na zwycięstwo. Pytanie teraz, jaki lubrykant wybrać. Na rynku znajdziemy takie, które pomagają w utrzymaniu żywotności i ruchliwości plemników. 

Dzięki temu szybciej dopłyną do celu. Przy wyborze zwracajcie uwagę na etykiety – zielone światło zapali się wam, gdy przeczytacie: zrównoważone pH. Właśnie takie pozwala zajść w ciążę. Niektóre lubrykanty są pod tym względem gwoździem do trumny: są plemnikobójcze – unikajcie ich. Nie zależy wam przecież na spowolnieniu „zawodników”. Jakość nasienia też wtedy spada.

Najlepiej jednak będzie, jeśli produkt ma pH zbliżone do kobiecego, bo naśladuje śluz. Takim jest np. Conceive Plus – łagodzi suchość pochwy, tak częstą przy seksie „na owulację”, zwiększa przyjemność w trakcie stosunku, a co najważniejsze, wspomaga zapłodnienie. Używając tego typu lubrykantu, piecze się dwie pieczenie przy jednym ogniu. Można go stosować zarówno przed współżyciem, jak i w jego trakcie. Jest przyjemnie, a przecież o to też powinno chodzić, prawda?

Lubrykanty są w różnych rozmiarach i wyglądem przypominają te, które kupowaliście tylko dla zabawy i fajerwerków. Teraz nie dość, że to odzyskacie, to jeszcze prawdopodobnie zyskacie więcej. Bawcie się dobrze!

Polecamy: www.fertilman.pl

Karolina Błaszkiewicz

dziennikarka. Związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami i z natemat.pl