Przejdź do treści

3 największe wpadki rodziców adopcyjnych

Z wielu rozmów z dorosłymi, którzy byli adoptowani w dzieciństwie, wyłania się kilka tematów, które są zupełnie inaczej postrzegane niż ma to miejsce powszechnie. Warto poznać inny punkt widzenia, z bezpośredniego źródła. To jest bezcenna możliwość.

1. DO KOGO PODOBNE?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Rodzinne uroczystości, ciocie, wujkowie, babcie, dziadkowie. Dzieci na takich spotkaniach też nie brakuje – kuzynostwo najczęściej biologicznie poczęte w rodzinie. I zaczynają się rozmowy o tym, kto do kogo bardziej podobny. „Oczy, jak każdy w rodzinie, po Babci Jadzi, a broda to po linii męskiej poszła od Dziadka Andrzeja…” O ile malutkie dziecko nie robi sobie z tego wiele, to już kilkuletnie, kilkunastoletnie, które rozumie, czym jest adopcja i wie, że nie kontynuuje ani oczu po babci ani brody po dziadku. Jak myślisz, jak się czuje w takim momencie? Oczywiście, gdy takie krótkie porównania padają sporadycznie, nie ma co na nie zwracać uwagi, ale gdy dyskusje przy rodzinnym obiedzie toczą się w nieskończoność, to jest już problem. Wierzcie mi, wielu adoptowanych mi o tym opowiedziało.

Mama lub tata zawsze mogą przerwać takie dyskusje, warto z tego skorzystać. Mówienie, że dziecko, mimo braku genów, jest podobne do naszej rodziny, nie każdy odbiera jako pozytywny przekaz. „Gdy słyszałam, że mam przecież taką samą figurę jak wszystkie kobiety w rodzinie MIMO, że byłam adoptowana, czułam się jakbym miała szczęście, że mam taką figurę, bo gdyby było inaczej, to nie pasowałabym do tego rodzinnego obrazka.”
A można je zatrzymać na wesoło: „Słuchałam tych rozmów przy każdej wigilii, ale znalazłam coś pozytywnego w moim adopcyjnym pochodzeniu – na szczęście nie miałam nosa po dziadku jak wszyscy. Kiedy powiedziałam o tym mojej mamie, to była nasza tajna broń na takie dyskusje w rodzinie.”
2. UKRYWANIE ADOPCJI

„Moja mama nie powiedziała mi, że byłam adoptowana. Dowiedziałam się dopiero, gdy miałam 14 lat od kogoś spoza rodziny. Było mi trudno to zrozumieć i czułam się zawiedziona, chociaż wiem, że chciała mnie ochronić, chciała żeby moje rodzeństwo, które było jej biologicznymi dziećmi, nie traktowało mnie inaczej z tego powodu.”

„Rodzice powiedzieli mi, że byłam adoptowana dopiero, gdy byłam dorosła. To było okropne, nie mogłam znaleźć sobie miejsca na ziemi przez kilka miesięcy, wyprowadziłam się z domu. Dopiero, gdy opanowałam emocje, wróciłam, żeby z nimi porozmawiać. Mówili, że to dlatego, żebym nie czuła się gorsza od innych. Dobrze, że czułam ich miłość i troskę. Wybaczyłam im, ale ten dzień, kiedy mi powiedzieli, pamiętam jak jeden z najtrudniejszych dni w życiu.”

„Do dzisiaj, a mam już ponad 50 lat, zadaję sobie pytanie, dlaczego mi nie powiedzieli, że byłam adoptowana? Chciałabym usłyszeć chociaż jeden powód okłamywania mnie przez całe życie. Dowiedziałam, się gdy porządkowałam dokumenty po ich śmierci. Dlaczego mi nie powiedzieli tak ważnej rzeczy na mój temat?”

Powiedz dziecku, że było adoptowane najszybciej jak to możliwe. Jest mnóstwo podpowiedzi, w Ośrodku adopcyjnym też możesz dostać wsparcie, jak ten temat wprowadzać w świadomość dziecka od samego początku i rozwijać go w miarę dojrzewania.

3. OCHRONIĆ PRZED TRUDNĄ PRAWDĄ

Każdy rodzic chce dla swojego dziecka jak najlepiej. Każdy zmaga się z trudnością stawiania dziecka przed trudami życia i najchętniej klosza troskliwej opieki nie zdejmowałby nigdy. To naturalne. Rodzice, którzy adoptowali dziecko mają dodatkowe wyzwanie związane z funkcjonowaniem w trójkącie adopcyjnym. Nawet jeśli powiedzą dziecku o fakcie adopcji, to jeszcze pozostaje pełny obraz biologicznej rodziny. Nie zawsze szczegóły są pozytywne, nie zawsze rodzice mają ochotę przekazywać szczegóły z innych względów.

„Moja mama (przyp. red.: adopcyjna) obawiała się powiedzieć mi całą historię mojej biologicznej rodziny. Nie chciała wchodzić w szczegóły dlaczego i jak zostałam oddana. Wahała się przekazać mi prawdę, a ja tej prawdy bardzo potrzebowałam. Wiem, że mama chroniła mnie w ten sposób. Jednak chciałam sama osądzić czy to jest trudne dla mnie, czy nie. Byłam osaczona myślami o moich korzeniach, czy mam rodzeństwo, dlaczego mnie oddali, czy to było uniknięcie aborcji czy choroba psychiczna, jak wyglądali i czy jest we mnie coś podobnego do nich. A moi rówieśnicy mieli w tym czasie dylematy, na jaki film do kina pójść i co sobie kupić.”

Bez względu na to, jak bardzo trudne są informacje do przekazania swojemu przysposobionemu dziecku, te informacje są mu bardzo potrzebne. Są częścią jego tożsamości. Każdy ma swój początek i chce go znać. Dzieci mogą przyjmować dużo informacji, ale ważne jest, żeby je stopniować. Wystarczy podążać za dzieckiem i jego pytaniami. Ono wie, ile potrzebuje i w jakim tempie. Być może pozna wszystkie informacje na przestrzeni lat, ale ważne jest, żeby je poznało od osób, do których ma największe zaufanie, czyli od swoich rodziców, z którymi żyje.
 
Podsumowując: „Moja mama miała kilka wpadek. Nie jest perfekcyjną mamą, ale jest perfekcyjna dla mnie”’

Dziękuję moim rozmówczyniom: Emilii, Ani, Kasi, Bożence, Danusi, Agnieszce i Kamili.

————————————————–
Magdalena Modlibowska – szefowa działu Adopcja w magazynie Chcemy Być Rodzicami, aktywistka w środowisku adopcyjnym, autorka książki „Odczarować adopcję”, „Księga Adoptowanego Dziecka”, współautorka książki „Jak tu począć”, autorka wielu artykułów adopcyjnych, menadżer, coach zdrowia, prezes Fundacji „Po adopcji”, wiceprezes Stowarzyszenia „Dobrze Urodzeni”. Prywatnie mama trójki dzieci.

Magdalena Modlibowska

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Zaświadczenie o przyczynach bezdzietności i opinia proboszcza. Procedury adopcyjne po polsku

Procedury adopcyjne w Polsce /Na zdjęciu: tata trzyma małego chłopca na rękach, obok mama - trzyma dziecko za rękę
Fot.: Jonathan Daniels /Unsplash.com

Procedury w polskich ośrodkach adopcyjnych trwają średnio dwa lata. Nie każdy kandydat na rodzica może liczyć na ich pomyślny finał. Problemem jest zbyt mała liczba dzieci z uregulowaną sytuacją prawną, ale też liczne trudności proceduralne i brak jednolitych kryteriów kwalifikacyjnych, które byłyby stosowane we wszystkich placówkach. A to stwarza ogromne pole do nadużyć.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Procedury adopcyjne prowadzone są w Polsce przez ośrodki publiczne i niepubliczne. Kandydaci na rodziców mają możliwość samodzielnego wyboru placówki, w której będą ubiegać się o adopcję dziecka. Niestety, ośrodków, do których można się udać, jest niewiele. Po reformie, która weszła w życie w 2012 r., ich liczba spadła o ponad 30 proc. Na cały kraj mamy obecnie ok. 65 placówek adopcyjnych, ale nie rozkładają się one równomiernie na poszczególne województwa. Najwięcej znajduje się w Śląskiem (10) i Mazowieckiem (9), najmniej – w Podkarpackiem i Świętokrzyskiem (po 1).

Procedury adopcyjne w Polsce. Różne ośrodki, różne kryteria

Zgodnie z alarmującymi danymi Najwyższej Izby Kontroli, od czasu zmiany regulacji prawnych nikt kompleksowo nie badał, jak zreformowany system adopcyjny sprawdza się w praktyce. Pierwszy raport dotyczący realizacji zadań przez ośrodki zajmujące się adopcją powstał dopiero w sierpniu br. Opracowano go na podstawie kontroli NIK, którą zostało objętych 15 ośrodków adopcyjnych (¼ wszystkich działających w Polsce), w tym trzy zajmujące się adopcją zagraniczną.

Co wykazały te analizy? NIK zwrócił uwagę m.in. na to, że w przepisach regulujących procedury adopcyjne nie zawarto jednolitych kryteriów, które byłyby tożsame dla wszystkich ośrodków. To sprawia, że praktyki znacząco różnią się pomiędzy jednostkami – ich przedstawiciele nierzadko kierują się bowiem własnymi regułami. Te zaś często wykraczają poza wymogi ustawowe. Dotyczy to m.in. dokumentacji medycznej, opinii wskazanych podmiotów czy uznawalności szkoleń.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Aaaby poznać swoje korzenie… Jak w Polsce wyglądają poszukiwania biologicznej rodziny?

Opinia pana, wójta i plebana. Ponadustawowe wymagania ośrodków adopcyjnych

Z raportu NIK wynika, że część ośrodków adopcyjnych żądało, by kandydaci na rodziców przedstawili zaświadczenia o stanie zdrowia. W niektórych placówkach wymagano przedłożenia zaświadczeń lekarskich dotyczących przyczyn bezdzietności czy zdrowia psychicznego, a także dokumentów z poradni leczenia uzależnień. W kilku ośrodkach kandydaci, którzy mają za sobą nieudane małżeństwo, musieli przedstawić dane z wyroków rozwodowych.

Jeszcze więcej kuriozalnych wymogów stawiano kandydatom na rodziców adopcyjnych w ośrodkach katolickich. W dwóch skontrolowanych placówkach niezbędne było okazanie opinii parafii oraz świadectwa ślubu kościelnego. Trzy inne miały dodatkowe preferencje co do wieku potencjalnych rodziców i różnicy wiekowej pomiędzy nimi a dzieckiem.

Co więcej, we wszystkich podmiotach, które skontrolowano, weryfikacją kandydatów na rodziców zajmowały się komisje złożone wyłącznie z pracowników danego ośrodka adopcyjnego. Nie opracowano przy tym procedur odwoławczych, które pozwalałyby na ponowną ocenę niekorzystnych rozstrzygnięć wobec starających się o dziecko. Z tego powodu nikt nie odwołał się od opinii komisji kwalifikacyjnych ani nie złożył skargi na ich działalność.

NIK zauważa, że takie praktyki prowadzą do braku transparentności działania placówek adopcyjnych.

– Chociaż ich pracownicy mają w ręku ogromne kompetencje podczas całej procedury adopcyjnej, to nie istnieją metody ograniczające ich dowolność i uznaniowość w podejmowaniu decyzji – podkreśla Krzysztof Kwiatkowski, prezes Najwyższej Izby Kontroli.

ZOBACZ TEŻ: Rozmowa z psychologiem – co nas czeka w ośrodku adopcyjnym?

Niejasne procedury, a nawet korupcja. Na to skarżą się kandydaci na rodziców adopcyjnych

Na niejasności i przeszkody proceduralne wskazują także wyniki anonimowej ankiety przeprowadzonej pośród zainteresowanych adopcją dziecka. Wielu respondentów zwróciło uwagę, że w jednych ośrodkach adopcyjnych ważny był staż małżeński, a w innych nie brano go wcale pod uwagę. W różnych placówkach różnie rozpatrywano także kwestię adopcji przez osoby samotne.

Dodatkowym problemem okazała się kwestia tak podstawowa, jak dostęp do informacji.

– Kandydaci na rodziców często nie wiedzą np., ile osób oczekuje na adopcję, ile w danym momencie dzieci zgłoszono ani nawet ile adopcji ośrodek już przeprowadził – dodaje prezes NIK.

Co dziesiąty ankietowany twierdził ponadto, że istotną przeszkodą była znaczna odległość do najbliższego ośrodka adopcyjnego. Tylko o połowę mniej badanych spotkało się z poważnymi nieprawidłowościami w pracy placówek: w zakresie naruszenia poufności postępowań (4%), a nawet o charakterze korupcyjnym (5%).

CZYTAJ TAKŻE: Sandra Bullock opowiada o adopcji. Jej historia zainspirowała inne kobiety

Procedury adopcyjne w Polsce. Chętnych więcej niż dzieci z uregulowaną sytuacją prawną

W skontrolowanych ośrodkach niemal wszystkie zakwalifikowane do adopcji dzieci (98 proc.) znalazły w badanym okresie nowych rodziców. Zdaniem NIK, wynika to przede wszystkim z faktu, że liczba potencjalnych rodziców znacznie przewyższa liczbę dzieci z uregulowaną sytuacją prawną, która umożliwia skierowanie ich do adopcji. W ostatnich latach spadają jednak wskaźniki adopcji zagranicznych. Kwalifikację do nich uzyskało w 2015 r. 326 dzieci, rok później – 309, a w pierwszej połowie 2017 r. – zaledwie 75.

Jednocześnie przedstawiciele Izby zauważyli, że niewiele dzieci opuszcza pieczę zastępczą, czyli domy dziecka i rodziny zastępcze. Od 2015 r. do pierwszego półrocza 2017 r. tylko 6 tys. dzieci z ok. 75  tys. umieszczonych w pieczy zastępczej uzyskało kwalifikację do adopcji. W opinii NIK problemem są przedłużające się postępowania sądowe i niewystarczające działania powiatów na rzecz wyprowadzania dzieci z pieczy zastępczej.


Na podstawie przeprowadzonej kontroli sporządzono łącznie 75 zaleceń dla 11 z 15 analizowanych ośrodków adopcyjnych. Pełny raport dostępny jest na stronie NIK [plik PDF].

Źródło: nik.gov.pl

POLECAMY RÓWNIEŻ: Rodzina adopcyjna a rodzina zastępcza. Jakie są podobieństwa i różnice?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

„Ten dziwak nigdy nie zostanie adoptowany”. Kobieta opowiada o hejcie na jej chorego syna

Adoptowała chore dziecko, spotkał ją hejt
fot. Instagram @ nika_evil_

Rustam to niezwykle radosne dziecko. Jego adopcyjna mama walczy ze stereotypami i negatywnymi komentarzami, z którymi spotkała się po przysposobieniu syna.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Nikę Zlobinę na Instagramie śledzi niemal 85 tys. obserwatorów. Jednak jak mówi, ta liczba nie robi na niej wrażenia, a portal znalazła w sieci przez przypadek. Za jego pośrednictwem informuje teraz ludzi, z czym wiąże się adopcja chorego dziecka.

– Przygotowywałam papiery adopcyjne. Zobaczyłam bazę danych ze zdjęciami dzieci i nagle natknęłam się na zdjęcie Rustama – wspomina Nika w rozmowie z „Russia Beyond”. Dziecko nie miało nogi, a jego twarz była zdeformowana.

Aby zachęcić ludzi do adopcji, wolontariusze ośrodka adopcyjnego umieścili na stronie internetowej nagranie tańczącego chłopczyka. Wideo obiegło kraj i zobaczyła je również Nika. Komentarze, które przeczytała pod nagraniem, wywołały w niej smutek i złość.

Zobacz także: Adoptowali dziewczynkę z Ugandy. Kiedy poznali jej historię, odesłali dziecko

„Jeżeli nie ja, to kto?”

– Niektórzy pisali, że „ten dziwak nigdy nie zostanie adoptowany”. Byłam przerażona widząc multum negatywnych komentarzy. Wśród tych ludzi były młode matki z dziećmi – wspomina Nika. To ostatecznie zaważyło na decyzji o adopcji Rustama. – Jeżeli nie ja, to kto? – pomyślała. Tak też zrobiła.

Po pewnym czasie Nika zdecydowała się założyć konto na Intagramie, gdzie opisuje swoje życie z Rustamem. Jej profil to rodzaj pamiętnika, w którym dzieli się przemyśleniami oraz codziennymi troskami i radościami. Chce przede wszystkim pokazać światu, że Rustam, tak jak każde inne dziecko, rozwija się, robi postępy i nie jest dziwakiem.

Nika stara się dotrzeć przede wszystkim do osób zainteresowanych adopcją. Kobieta chce udowodnić, że przysposobienie niepełnosprawnego dziecka może być źródłem radości.

– Wszyscy pragną adoptować przede wszystkim piękne dzieci o blond włoskach, ale kolejka do takich dzieci jest długa. Tymczasem inne maluchy cierpią bez rodziców – podkreśla Nika.

Zobacz także: Aby adoptować Wiktora przejechali ponad 10 tys. km

Adoptowała chore dziecko, spotkał ją hejt

Pomimo prób uświadamiania społeczeństwa, kobieta wciąż spotyka się z falą hejtu w internecie.
– Gdyby nagle zablokowano moje konto, prawdopodobnie odetchnęłabym z ulgą, ponieważ nie musiałabym czytać masy nienawistnych komentarzy na temat mojego syna – mówi szczerze.

Siłę dają jej jednak pokrzepiające wiadomości od rodziców opiekujących się chorymi dziećmi.  – Jedna kobieta opowiedziała mi, że nie miała odwagi wyjść na zewnątrz z córką chorą na zespół Downa. Przyznała jednak, że moje wpisy dodają jej siły i teraz nie boi się wyjść z dzieckiem na spacer – opowiada Nika.

Kobieta przyznaje, że nie reaguje na natarczywe spojrzenia przechodniów. Do akcji wkracza dopiero, kiedy ktoś obraża jej syna. Pewnego dnia Nika spacerowała z Rustamem w pobliżu przedszkola.
– Zaczęli krzyczeć do niego „ty kaleko!”. Tego nie zamierzałam tolerować. Byłam w szoku – wspomina.

Rustam ma teraz pięć lat, intelektualnie rozwija się prawidłowo, aczkolwiek ma pewne problemy z mową. Czasami dzieci pytają Rustama, co się stało z jego twarzą i nogą, jednak na razie nie potrafi im tego wytłumaczyć. Kiedy chłopiec podrośnie, Nika planuje korzystać z usług psychologa, który pomoże dziecku nauczyć się radzić sobie z negatywnymi reakcjami.

fot. Instagram @nika_evil_

fot. Instagram @nika_evil_

fot. Instagram @nika_evil_

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: www.rbth.com

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Rodzina adopcyjna a rodzina zastępcza. Jakie są podobieństwa i różnice?

rodzina adopcyjna a rodzina zastępcza
fot. Pixabay

Jeśli nie możemy mieć biologicznego potomka, możemy rozważać inne formy pojawienia się dziecka w rodzinie. Możemy zostać rodzicami adopcyjnymi albo zastępczymi. Zarówno rodzina adopcyjna, jak i opiekunowie pieczy zastępczej mogą sprawować prawną opiekę nad dzieckiem innych rodziców biologicznych. Różnice między tymi dwiema instytucjami są jednak zasadnicze.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Adopcja, czyli inaczej przysposobienie, to prawne uznanie obcego biologicznie dziecka za własne. Procedurę adopcji regulują przepisy kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, a decyzja ta wiążę się z konsekwencjami prawnymi. Rodzice adopcyjni nabywają bowiem takie same prawa i obowiązki, co rodzice biologiczni. Rodzina adopcyjna a rodzina zastępcza- jakie są podobieństwa i różnice?

Zobacz także: Adopcja w 7 krokach. Jesteś zdecydowany? Poznaj szczegóły

Kto może zostać rodzicem adopcyjnym?

Rodzicem adopcyjnym może zostać osoba pełnoletnia, która ma pełną zdolność do czynności prawnych. Między przysposabiającym a przysposobionym powinna być również odpowiednia różnica wieku, nie większa niż 40 lat. O adopcję mogą się starać zarówno osoby samotne, jak i małżeństwa (bezdzietne lub posiadające już dzieci).

Adoptować można dziecko, które ma już uregulowaną sytuację prawną, czyli którego rodzice są całkowicie pozbawieni władzy rodzicielskiej lub którzy przed sądem wyrazili zgodę na adopcję.

Wbrew powszechnemu przekonaniu, że dzieci w domach dziecka czekają na kogoś, kto je pokocha, wyrażającemu się czasem w słowach: „nie możesz mieć dziecka – adoptuj”, zostanie rodzicem adopcyjnym nie jest łatwe.

Zobacz także: Pokochaj w dziecku jego korzenie. Adopcja a rodzice biologiczni

Procedura adopcyjna i co dalej?

Aby przysposobić dziecko, należy przejść procedurę adopcyjną, podczas której rodzice muszą m.in. dostarczyć do ośrodka adopcyjnego zaświadczenie o zarobkach i zatrudnieniu, zaświadczenie o niekaralności oraz zaświadczenie lekarskie o braku przeciwwskazań do adopcji. Kandydaci muszą również przejść szkolenie oraz badania psychologiczne, a w miejscu zamieszkania rodziny przeprowadzany jest wywiad środowiskowy.

Dziecko otrzymuje nazwisko po rodzicach adopcyjnych. Do aktu urodzenia w miejscu rodziców naturalnych zostają wpisani rodzice adopcyjni. Jeśli nie jest to sprzeczne z dobrem dziecka, nowi opiekunowie prawni mogą również wnieść o zmianę jego imienia, na ogół dotyczy to małych dzieci.

Wraz z adopcją władza rodzicielska biologicznych rodziców ustaje, wygasają również ich wszystkie uprawnienia wobec dziecka. Gdy adoptowane dziecko skończy 18 lat, może szukać swojej biologicznej rodziny (więcej na ten temat w CHBR nr 6/2018 „Aaaaby poznać swoje korzenie”)

Rodzina adopcyjna nie otrzymuje od państwa żadnych pieniędzy z tytułu adopcji. Mają prawo do korzystania ze świadczeń rodzinnych jak każda inna rodzina (zasiłki, 500+ itp.).

Zobacz także: Aaaby poznać swoje korzenie… Jak w Polsce wyglądają poszukiwania biologicznej rodziny?

Rodzina zastępcza

Rodzina zastępcza to forma opieki nad małoletnim, którego biologiczni rodzice są nieznani lub którym ograniczono władzę rodzicielską (lub jej ich pozbawiono). W praktyce ten pierwszy przypadek występuje niezwykle rzadko, do rodzin zastępczych zwykle trafiają dzieci, których rodzice niewłaściwie zajmowali się dziećmi i zostały im one odebrane (o proponowanych zmianach w rodzicielstwie zastępczym przeczytasz więcej na portalu www.chbr.pl w tekście Natalii Łyczko pt. „Po pierwsze: pełna rodzina. Ministerstwo stanie po stronie rodziców stosujących przemoc”: http://www.chcemybycrodzicami.pl/nowelizacja-ustawy-o-wspieraniu-rodziny-wesprze-rodzicow-przemoc).

Zgodnie z polskim prawem, rodziną zastępczą może zostać małżeństwo lub osoby samotne, które nigdy nie były pozbawione władzy rodzicielskiej i nie są ograniczone w zdolności do czynności prawnych. O ile w przypadku adopcji dziecko przyjmuje nazwisko rodziców adopcyjnych, małoletni przebywający w rodzinie zastępczej pozostaje przy swoim nazwisku.

Rodzice, decydując się na założenie rodziny zastępczej, mogą już mieć dzieci i nie stanowi to przeszkody ani ograniczenia. Tak jak w przypadku rodziców adopcyjnych, kandydaci na rodzinę zastępczą również muszą przejść szkolenie przygotowujące ich do pełnienia tej roli.

Zobacz także: Mistrzyni świata z Biłgoraju – mama SOS wychowała 19 dzieci

Prawa i obowiązki rodziny zastępczej

Obowiązek i prawo wykonania bieżącej pieczy nad dzieckiem umieszczonym w rodzinie zastępczej, jego wychowanie oraz reprezentowanie w dochodzeniu świadczeń alimentacyjnych, należą do rodziny zastępczej. Opiekunowie ponoszą również odpowiedzialność za szkody wyrządzone przez dziecko pozostające pod ich opieką. Inne obowiązki wynikające z władzy rodzicielskiej należą do rodziców dziecka.

Każde dziecko przebywające pod opieką rodziny zastępczej ma prawo do kontaktu z rodzicami biologicznymi. Częstotliwość kontaktów ustala sąd rodzinny. Biologiczni rodzice dziecka, które przebywa w rodzinie zastępczej, zazwyczaj nadal posiadają władzę rodzicielską, choć ograniczoną. Przy adopcji władza ta ustaje.

Rodzinom zastępczym przydzielany jest również koordynator wyznaczony przez organizatora pieczy zastępczej. Do jego zadań należy m.in. pomoc w realizacji zadań wynikających z pieczy zastępczej, przygotowanie – we współpracy z rodziną – planu pomocy dziecku oraz udzielenie wsparcia pełnoletnim wychowankom rodzinnych form pieczy zastępczej.

Wysokość pomocy pieniężnej dla rodzin zastępczych uzależniona jest od wieku, stanu zdrowia dziecka oraz stopnia pokrewieństwa z opiekunami. W przypadkach szczególnych (np. niepełnosprawność dziecka) świadczenie to może być wyższe.

Dla niektórych par rodzicielstwo zastępcze staje się przepustką do rodzicielstwa w ogóle, a potem czasem do rodzicielstwa adopcyjnego.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.