Przejdź do treści

3 kroki jak przejść przez czas oczekiwania

wait.jpg

Często jestem pytana o porównania ciąży adopcyjnej i biologicznej. Rozumiem to, bo przecież z narodzinami dziecka zawsze wiąże się ciąża. Rodzice adopcyjni zazwyczaj w procesie przygotowawczym przepracowali stratę tej biologicznej ciąży, są otwarci na przyjęcie dziecka „z jego ciążą” jaką ono przecież już przeżyło ze swoją biologiczną mamą. Jednak patrząc z zewnątrz, faktycznie jest tutaj pewna analogia. Procedura kwalifikacji zakończona, jest pewność, że dziecko będzie, zatem pozostało tylko czekać na jego pojawienie się w rodzinie. I to czekanie jest najbardziej zbliżone do stanu ciąży, choć wyróżnia się jednym czynnikiem – jest całkowicie nieprzewidywalne. Przyszli rodzice nie wiedzą ani kiedy się skończy, ani jakie będzie dziecko.

KROK PIERWSZY

Znajdź zajęcia dla siebie. Kobiety w ciąży najczęściej mają sporo na głowie ze zdobywaniem wiedzy, celebrowaniem swojego stanu i… podrzucaniem swojemu partnerowi wszystkich tematów, które ON ich zdaniem POWINIEN znać. Przyszli rodzice adopcyjni też mogą tak robić. Mogą poszerzać swoją wiedzę o rodzicielstwie, o pielęgnacji dziecka, mogą też zadbać o swój rozwój osobisty wcale nie pod kątem przyszłej roli rodzica. To czas, który trzeba wykorzystać na zajęcia, wyjazdy, spotkania, na które nie będzie w przyszłości czasu, bo dziecko go bardzo szybko zagospodaruje na swoje potrzeby.

Moi znajomi na czas oczekiwania spisali sobie „listę życzeń” tego, co zrobią, zanim zostaną rodzicami, i skupili się na jej realizowaniu. Były tam wypady zagraniczne, były nowe dyscypliny sportu, był kurs zdrowego odżywiania, dwie imprezy towarzyskie z dużym rozmachem i wiele innych pomysłów.

Niektóre ośrodki adopcyjne organizują dodatkowe warsztaty dla oczekujących kandydatów, warto się dowiedzieć jak można z nich skorzystać. Zawiązują się też grupy wsparcia z innymi oczekującymi, niektóre formalne prowadzone ze wsparciem psychologa, inne nieformalne jako zwykłe spotkania i kibicowanie tym, którzy jeszcze czekają.

To jest też dobry czas na zorganizowanie uroczystej kolacji lub obiadu dla tych, z którymi chcecie podzielić się waszą nowiną, że czekacie na dziecko i niebawem staniecie się rodzicami. W takich sytuacjach z praktyki podpowiem, że warto uprzedzić wszystkie osoby, które będą „czekały z wami”, że to jest bardzo nieprzewidywalny termin, i dopytywanie co tydzień czy już był telefon będzie bardzo trudne do przyjęcia. Co miesiąc też nie muszą was dopytywać. Najlepiej umówić się, żeby trzymali kciuki, wspierali ale nie dopytywali, bo tego najważniejszego newsa dostaną jako pierwsi bezpośrednio od Was.
A czy wypełniłeś już wszystko co do tej pory się wydarzyło w Księdze Adoptowanego Dziecka? Wyobraź sobie jaki to będzie wspaniały prezent dla twojego dziecka z czasu, gdy tak bardzo się o nie staraliście. Okres oczekiwania to dobry moment, żeby wypełniać album.
KROK DRUGI

Przygotowania. Nie jest tajemnicą, że metody na fizyczne przygotowanie się na dziecko są dwie. Albo wszystko mam zapięte na ostatni guzik i kompletnie urządzony pokoik, ciuszki i wszystko jest w gotowości. Albo do ostatniej chwili nie kupuję niczego, żeby nie zapeszać. W adopcyjnym czekaniu może być tak samo. Jedni rodzice urządzają pokoik, kupują mebelki, zasłonki, wyposażają go w zabawki, zbierają ubranka od znajomych, pieluchy i butelki (lub laktator jeśli mama adopcyjna planuje podjąć próbę karmienia piersią). Nawet jeśli nie było określenia płci dziecka, a spodziewany wiek dziecka to w przybliżeniu do 3 lat, to i tak są pewne rzeczy, które zawsze się przydadzą, a inne będą mogły poczekać. A jeśli mam jedno łóżeczko, a przyjdą do rodziny bliźniaki? No cóż, dokupi się drugie łóżeczko.

My nie byliśmy z mężem aż tak dokładnie przygotowani. Trudno powiedzieć, co nas powstrzymywało przed zakupami, bo w teorii mieliśmy wszystko już ustalone. Dokładnie wiedzieliśmy jakie łóżeczko, jaki wózek (w uniwersalnym kolorze), gdzie będzie stał i jaki fotel do karmienia. Nawet odwiedziliśmy sklepy dla niemowlaków. Takie teoretyczne przygotowanie też bardzo nam pomogło, bo w chwili gdy NAGLE zadzwonił telefon i po 2 tygodniach córka przyjechała z nami do domu, nie straciliśmy ani chwili na zastanawianie się co i gdzie kupić. Mąż sam wiedział gdzie jechać, co kupować i jak urządzać siedzibę przyszłej księżniczki.

W czasie przygotowań warto zwrócić uwagę na kursy dla rodziców, NA PRZYKŁAD z chustowania czy spędzania czasu z dzieckiem kreatywnie i edukacyjnie.

Nie trzeba z nich korzystać teraz, ale warto wiedzieć, gdzie i przez kogo są organizowane. A place zabaw i miejsca do spacerowania? Znasz już wszystkie w twojej okolicy?

KROK TRZECI

Oczekiwanie dziecka. Czy wiesz, że twoje dziecko też czeka? Czy masz świadomość tego, że jego historia tak samo jak twoja już się toczy? Nie wiem, czy to jest pomocne, czy raczej utrudniające w okresie oczekiwania. Wiem na pewno, że koniecznie trzeba je uwzględnić w budowaniu fundamentów szczęścia przyszłej rodziny. Dziecko, które przychodzi w drodze adopcji, nie bierze się znikąd. Ono ma swoje korzenie. Gdzieś spotkała się para ludzi, która dała życie temu konkretnemu dziecku. Para, która miała swoje rodziny, zwyczaje, pochodzenie. Może twoje dziecko jest już na świecie, już się urodziło. Gdzie teraz może być? Kto się nim opiekuje, jak buduje się jego historia? Otwartość na to, że dziecko ma swój początek poza twoją rodziną i wniesie ten początek razem ze swoim pojawieniem się, pomoże na pełną akceptację twojej roli. Kiedyś prawdopodobnie twoje dziecko będzie chciało poznać jak najwięcej szczegółów z tego swojego początku. Czy jesteś gotów, aby mu pomóc te fakty odkrywać? Teraz, gdy czekasz, możesz się nad tym spokojnie zastanowić.

To czekanie buduje ciebie jako rodzica. Czekanie buduje twoje dziecko jako człowieka, jest jego częścią.

 

Na koniec pytanie, które słyszę najczęściej: „Czy dzwonić do ośrodka, czy nie dzwonić?” – oczywiście w kwestii, czy już się wasze dziecko odnalazło. Za każdym razem, gdy spotykam się z pracownikami ośrodka przekazuję to pytanie. W odpowiedzi zawsze słyszę życzliwe słowa: „Jeśli to komuś pomoże to pewnie, niech dzwoni i co tydzień. My rozumiemy trud oczekiwania. Ale też trzeba mieć świadomość, że to nie przyspieszy momentu pojawienia się dziecka.” Tak jak dzwonienie na porodówkę, nie przyspieszy porodu.

————————————————–
Magdalena Modlibowska – szefowa działu Adopcja w magazynie Chcemy Być Rodzicami, aktywistka w środowisku adopcyjnym, autorka książki „Odczarować adopcję”, „Księga Adoptowanego Dziecka”, współautorka książki „Jak tu począć”, autorka wielu artykułów adopcyjnych, menadżer, coach zdrowia, prezes Fundacji „Po adopcji”, wiceprezes Stowarzyszenia „Dobrze Urodzeni”. Prywatnie mama trójki dzieci.

 
Magdalena Modlibowska

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Męski zegar biologiczny – 40-stka zmniejsza szansę na bycie tatą nawet o 1/3

zegar biologiczny

W kontekście płodności mówi się przede wszystkim o kobiecym, głośno tykającym zegarze biologicznym. Coraz częściej eksperci ostrzegają także mężczyzn, który przekładając ojcostwo na tzw. „później”, zmniejszają swoje szanse o nawet 1/3. Co jest wskazywane jako powód? Jednym z argumentów są pojawiające się z wiekiem uszkodzenia DNA spermy, które mogą skutkować także innymi problemami.

Amerykańskie badania wskazują, że u mężczyzn w przedziale wiekowym 40-42 lata, których partnerka nie przekroczyła 30-ego roku życia, średni współczynnik urodzeń wynosi 46 proc. Dla porównania, u mężczyzn w wieku 30-35 lat, wynosi on 73 proc. Dane wskazały też, iż w przypadku par starających się o dziecko dzięki metodzie in vitro, kobiety mają większe szanse na zostanie matkami jeśli ich partner jest w tym samym wieku lub jest od nich młodszy, o czym donosi „Daily Mail”.

Skąd takie wnioski? Naukowcy przeanalizowali dane 7,753 par, które pojawiły się w latach 2000-2014 w bostońskiej klinice. Jeden z brytyjskich profesorów skomentował wyniki: „Ze społecznego punktu widzenia, widzę w tym wartość nie tylko w doradztwie parom, które mają sięgnąć po techniki wspomagające rozród, ale może to być także pomocne kobietom w zachęceniu partnerów do podjęcia odpowiednich kroków” – czytamy.

Nawiązując do ewentualnych mutacji w plemnikach: „Wykazano, że u potomstwa mężczyzn zostających tatą po 45 roku życia, dwukrotnie wzrosło ryzyko psychoz (będących jednym z objawów schizofrenii), zauważono trzykrotnie większe ryzyko autyzmu, a także trzynastokrotnie większe ryzyko ADHD” – pisaliśmy w naszym portalu. Z drugiej jednak strony, eksperci wskazują także na działanie ochronne dla psychiki dziecka, jakie przynosi dojrzalszy wiek ojca. Warto wziąć pod uwagę napływające doniesienia. 

Więcej o wieku i płodności:

Dlaczego płodność kobiet z wiekiem maleje? Poznaj najnowsze doniesienia ekspertów!

Wiek mężczyzny a płodność – nowe badania

Płodność a wiek mężczyzny

 

Źródło: Daily Mail

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Po diagnozie, czyli najtrudniejsze decyzje i jak do nich dojść

diagnoza niepłodność

Diagnoza niepłodność, zwłaszcza formalna, wypowiedziana w gabinecie, na podstawie badań, może być przytłaczającą. Dla jest szokiem, dla innych wyzwaniem. Zawsze jest jednak początkiem dłuższej historii. Rzeczywistość jest taka, że rzadko kiedy opieramy się wyłącznie na opinii lekarza; zbieramy informacje sami, przeszukujemy Google, rozmawiamy online z innymi osobami będącymi w podobnej sytuacji.

Informacji jest wiele, wydaje się, że już prawie wszystko wiadomo, w razie wątpliwości wystarczy sięgnąć po telefon z dostępem do Internetu i w ciągu kilku minut osiągalna jest każda informacja. A jednak określenie planu działania, który będzie optymalny dla naszej rodziny z pewnością nie jest łatwe. Warto w tym celu rozważyć kilka elementów.

Research

Ilość niekoniecznie przekłada się na jakość. Dzięki powszechnej dostępności do Internetu możemy uzyskać informacje w takich ilościach, jak nigdy dotąd. Ale też często trudno mówić o dzieleniu się w Internecie rzetelną wiedzą; często są to czyjeś opinie wyrażone w pseudonaukowy sposób. Jeśli ktoś uzyskał ciąże dzięki inseminacji, a wcześniej zawiodła go stymulacja lekami, najpewniej będzie przekonany że IUI jest szczególnie skuteczna. Ktoś inny będzie przekonywał, że zdrowe żywienie i akupunktura są co najmniej tak skuteczne jak in vitro.

Osoba, która właśnie stała się pacjentem, może czuć się bardzo zagubiona. Diagnoza niepłodność sprawi, że być może będzie chwytała się każdego sposobu, żeby sobie pomóc. Na poziomie fizycznym, ale działanie ma też pomóc na cierpienie psychiczne. Dlatego warto szukać, ale w miejscach wiarygodnych. Dobra relacja z lekarzem prowadzącym jest bezcenna, może on też stać się nieocenionym źródłem informacji. Zwykle kliniki leczenia niepłodności dostarczają cennej i rzetelnej wiedzy.

Dostępne są publikacje w czasopismach naukowych. Można rozważyć konsultacje u innych specjalistów. Warto też zobaczyć, co leczeniu niepłodności mówi się w świecie. Jednym z ciekawszych i nieustannie udoskonalanych źródeł tak wiedzy, jak i wsparcia w postaci grup online jest RESOLVE. The national infertility association. Większość europejskich krajów ma własne organizacje i stowarzyszenia, te z kolei ogólnodostępne strony internetowe. Można korzystać też na co dzień z zasobów naszego portalu i magazynu Chcemy Być Rodzicami

Finanse

Większość z  nas ma jakieś ograniczenia finansowe. W związku z tym sposoby i metody leczenia niepłodności również będą uzależnione od tego czynnika. Pieniądze (lub ich brak) mogą dodatkowo pogłębiać trudności i poczucie bezsilności. Z jednej strony wiadomo, że dostępnych jest wiele skutecznych metod leczenia, z drugiej nie z każdej można skorzystać lub można po nie sięgnąć jedynie kilka razy. Właśnie ze względu na ograniczenia finansowe.

Warto więc rzetelnie przyjrzeć się swoim dochodom, zastanowić się, jakie obciążenia możemy ponieść, gdzie da się obciąć koszty, ale też jakie koszty można ponieść, tak finansowe, jak i emocjonalne.

Dla niektórych osób wzięcie kredytu na leczenie nie jest problemem. Uważają, że jeśli chodzi o ich zdrowie oraz szanse na powiększenie rodziny nie warto się ograniczać, nawet jeśli upragniony efekt nie zostanie osiągnięty. Inni będą się długo zmagali ze skutkami spłacania długów zaciągniętych na nieudane leczenie.

W przypadku finansów nie ma dobrych ani złych rozwiązań. Jest tylko to, co wpisuje się w naszą rzeczywistość. Diagnoza niepłodność może także uruchamiać naszą kreatywność w zakresie zebrania funduszy na leczenie.

Diagnoza: niepłodność

Niepłodność jest konsekwencją trudności zdrowotnych, ale też ich źródłem. Dlatego też trzeba być szczególnie uważnym i brać pod uwagę zarówno istniejący wcześniej stan zdrowia, jak i mogące się pojawić choroby i zaburzenia. Bo choć leki stosowane w leczeniu niepłodności są coraz doskonalsze i bezpieczniejsze, to jednak ciągle są źródłem obciążeń. Skutki uboczne opisane w ulotkach nie mają na celu wystraszyć pacjenta i zniechęcić go do leku, ale pomóc mu podjąć świadomą decyzję.

Warto więc uczciwie odpowiedzieć sobie na kilka przykładowych pytania:

  • W jakiej się jest kondycji psycho-fizycznej i czy można ją jakoś poprawić, jeśli jest taka potrzeba?
  • Jakie skutki mogą mieć kolejne procedury, operacje czy nawet ciąża dla naszego zdrowia?
  • Gdzie są moje granice?
  • Czy skutki leczenia mogą być długotrwałe, a jeśli tak, czy jestem na nie gotowa?
Wsparcie

Chyba nigdy dość mówienia o wadze wsparcia. I rozmowy, dobrej, prawdziwej, dającej poczucie, że zostało się wysłuchanym. Najpierw w parze, ponieważ leczenie przechodzi się wspólnie, nawet jeśli tylko jedna osoba bierze leki i jest poddawana kolejnym procedurom. W sytuacji, kiedy widzi się przyszłość jako niemal całkiem zależną od leczenia, kiedy żyje się w ciągłej niepewności, od jednego wyniku do drugiego, samotność jest wyjątkowo dotkliwa. I niepotrzebna.

Jeśli diagnoza niepłodność skłoniła nas do podjęcia decyzji o leczeniu niepłodności, to znaczy że jakoś uznało się jej istnienie w naszym życiu. Stała się faktem. Nie ma powodu jej ukrywać. Milczenie nikogo nie chroni.  Szukajmy i korzystajmy z tych możliwości, które są wokół.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Poronienie z perspektywy lekarza – dr Estera Kłosowicz: „Potrzeba wiele czasu, rozmowy i wsparcia”

dr estera kłosowicz

Poronienie to doświadczenie, o które należy zatroszczyć się holistycznie. Zarówno od strony psychologicznej, jak i medycznej. Jak z punktu widzenia lekarza wygląda opieka nad kobietą, która utraciła ciążę i co pomoże nam w prewencji poronień? Na nasze pytania odpowiedziała dr Estera Kłosowicz, ginekolog z Centrum Leczenia Niepłodności PARENS.

Czy z perspektywy lekarza inaczej pracuje się z kobietą, która doświadczyła poronienia, niż z pacjentką, która nie ma takiej historii?

Dr Estera Kłosowicz: Zdecydowanie, chociaż wiele zależy od tego, czy jest to pierwsza utrata ciąży, czy kolejna. Na pewno taka pacjentka wymaga szczególnego podejścia psychologicznego, ponieważ dla kobiety poronienie jest szokującym wydarzeniem. Przygotowuje się ona na przyjęcie nowego życia, a zderza się z nieoczekiwaną, często pozbawioną sensu stratą. Co ważne, pacjentki reagują w bardzo zróżnicowany sposób. Pojawia się szok, złość, gniew, bardzo często poczucie winy. Kobiety szukają, gdzie popełniły błąd lub też czy błąd popełnił lekarz.

Pary, które utraciły ciążę, potrafią przeżywać to w taki sam sposób, jakby straciły dziecko, z którym się już związali, zżyli, z którym wiąże ich więź emocjonalna. Dlatego też aspekt psychologiczny ma czasami początkowo większe znaczenie, niż medyczny. Takiej pacjentce na pewno trzeba poświęcić bardzo dużo czasu, rozmowy i wsparcia.

Jeśli zaś chodzi o działanie jakie obserwuję, to część pacjentek ze wzmożoną intensywnością chce starać się o kolejną ciążę i nie poddaje się. Inne zaś nie potrafią udźwignąć swoich przeżyć i rezygnują.

A jak wygląda to w takim razie od strony medycznej?

Z medycznego punktu widzenia bardzo ważne jest znalezienie przyczyny utraty ciąży i wytłumaczenie pacjentce, gdzie może znajdować się problem. Jeżeli jest to pojedyncza utrata ciąży należy wytłumaczyć, że najczęstszą przyczyną tego typu poronienia jest czynnik genetyczny – błąd w zarodku, który w naturalny sposób, jako mechanizm doboru naturalnego, jest eliminowany. Inną grupą są pacjentki, u których występują tzw. poronienia nawykowe. Jest to wąska grupa, bowiem dotyczy około 5 proc. par w wieku rozrodczym i wymaga szerokiej diagnostyki. O poronieniach nawykowych mówimy, gdy kobieta doświadcza trzech lub więcej poronień, które występują po sobie. W takim wypadku najczęstszą przyczyną jest czynnik immunologiczny. Stanowi on aż 70 proc przypadków. Należy wtedy zintensyfikować diagnostykę m.in. w kierunku zespołu antyfosfolipidowego.

Co w takim razie z przyczynami, na które zdaje się, że mamy większy wpływ – dieta, styl życia, stres?

W trakcie naszego życia materiał genetyczny ulega zmianom pod wpływem niekorzystnych czynników zewnętrznych takich jak nieprawidłowa dieta, używki czy nadmiar stresu, które prowadzą powstawania i namnażania błędów w materiale genetycznym.

Najważniejszym elementem zdrowego stylu życia jest odpowiednio zbilansowana dieta, która dostarczy składników odżywczych, zapewniając prawidłowe funkcjonowanie organizmu.

W codziennej praktyce obserwujemy dwie skrajności. Pacjentki, które popadają w nadmierne dbanie o dietę i  często niedowagę, co generuje zaburzenia hormonalne. Z drugiej strony są pacjentki z nadwagą i otyłością, u których występuje szereg zmian w organizmie, mogących prowadzić nie tylko do poronienia, ale także istotnych problemów w przebiegu ciąży. Jest to związane z występującą u otyłych pacjentek insulinoopornością. Pojawiać się u nich może także zwiększona produkcja androgenów. Część kobiet z otyłością to także pacjentki z zespołem policystycznych jajników, czy z zaburzeniami funkcji tarczycy.

W kontekście diety ryzyko poronień mogą zwiększać wszelkiego rodzaju niedobory, np. witaminy B, selenu, czy cynku. Niewątpliwie wiąże się z tym także styl życia. Bardzo istotny jest wpływ używek – takich jak alkohol, papierosy czy kofeina. Zbadano, iż wysokie dzienne spożycie kofeiny (powyżej 300mg), zwiększa prawdopodobieństwo utraty ciąży. Trzeba przy tym pamiętać, że kofeina to nie tylko kawa, ale i inne produkty, na które często pacjentki nie zwracają uwagi jak herbata, cola czy czekolada.

Jeśli zaś chodzi o stres, badania wskazują, iż występujący w pierwszych trzech tygodniach ciąży zwiększa prawdopodobieństwo utraty dziecka aż trzykrotnie. Badacze udowadniają, że jest to skutek nadmiaru kortyzolu, czyli hormonu stresu, który jest sygnałem alarmowym – pokazuje, że warunki są na tyle niekorzystne, iż organizm nie da rady utrzymać ciąży.

Coś, co jest podkreślane przez ekspertów, jako czynnik ryzyka poronień, to także wiek kobiety.

Ryzyko poronienia samoistnego zwiększa się wraz z wiekiem, co związane jest ze zmniejszającą się liczbą i jakością pozostałych w jajnikach komórek jajowych.  Szacuje się, że u pacjentek do 35. roku życia ryzyko poronienia wynosi około 5 proc. Pomiędzy 35., a 39. rokiem życia  co dziesiąta pacjentka może utracić ciążę. Powyżej 40. roku życia już co druga. Należy pamiętać, że czynnikiem ryzyka poronienia jest również zaawansowany wiek ojca – powyżej 40. roku życia. Warto w tym kontekście pamiętać, by decyzji o rodzicielstwie nie odkładać „na później”.

 

Fot. Centrum Leczenie Niepłodności PARENS

Lek. med. Estera Kłosowicz

Absolwentka Wydziału Lekarskiego Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego w zakresie medycyny oraz dietetyki.

Ginekolog z Centrum Leczenia Niepłodności PARENS.

Warto przeczytać:

Poronienie – czy jest jakiś „złoty środek”? Psychoterapeutka: „Nie ma jednego, słusznego przeżywania straty”

Strata po stracie – poronienia nawracające jako doświadczenie traumy

Poronienie i strata dziecka – fotografie, które rzucają na te trudne doświadczenia światło szczerości

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Strata po stracie – poronienia nawracające jako doświadczenie traumy

poronienia nawracające

W wielu krajach, zwłaszcza w tych, w których dostęp do prywatnej opieki medycznej jest z różnych względów mniej popularny, pierwsze USG ciążowe wykonywane jest zwykle około 12 tygodnia. Względy medyczne i ekonomiczne, z którymi też trudno dyskutować czy podważać przemawiają za tym, że kobieta czeka niemal do zakończenia pierwszego trymestru na to, żeby dowiedzieć się, jak przebiega jej ciąża. Jest jednak jeden zasadniczy kłopot – zdarza się, że wiadomość o obumarciu ciąży pojawia się po kilku tygodniach, po czasie, kiedy przyszła matka rozpoczęła proces przygotowywania się do narodzin dziecka, kiedy dalsza rodzina zaczęła snuć fantazje o mającej dołączyć osobie. Często wiadomość ta wywołuje szok, niedowierzanie, smutek, rozczarowanie, poczucie niesprawiedliwości. Dlatego też w kolejnych ciążach wiele kobiet nie pozwala już sobie na takie zaskoczenie. Nie zawsze jednak się to udaje.

Niejedna strata

Poronienia nawracające, nazywane również nawykowymi, definiowane są jako utrata trzech kolejnych ciąż przed 20 tygodniem i dotyczą około 1-2% kobiet. Spośród najczęstszych powodów wymienia się wiek matki (zwłaszcza powyżej 45 roku życia), jak również ojca oraz czynniki środowiskowe. Niestety, jest również tak, że ryzyko poronienia wzrasta wraz z kolejną stratą. Niektóre dane mówią nawet o 40% ryzyku utraty ciąży, jeśli trzy wcześniejsze zakończyły się poronieniem.

Tyle chłodne dane. I choć teoretycznie sporo wiemy na temat przyczyn utraty ciąży, pewnie równie wiele nie wiemy. Dla wielu kobiet niewiedza jest źródłem prawdziwej udręki. Jeśli nie wiadomo, co nie działa, nie można tego naprawić. Nie można też poronień nawykowych uznać za smutna statystykę. Trzeba więc zmierzyć się z bardzo trudną sytuacją, w której wiadomo, że coś należy leczyć, ale jednocześnie jest to niemożliwe.

Żałoba po utracie ciąży jest wyjątkowa. Poronienie jest brutalnym przerwaniem realnie dziejącej się historii, a jednocześnie rozgrywa się na poziomie fantazji. Opłakuje się przecież kogoś, kto nigdy się nie narodził, kogo czasami nawet nie widziało na ekranie monitora. Tak jak poronienie wywołuje poczucie pustki, tak również żałoba po nim wiąże się z pustką. Jest to doświadczenie tym trudniejsze, że często nie znajduje zrozumienia w społeczeństwa. No bo właśnie- po kim ten żal? Czy ma on jakieś uzasadnienie?

Żałoba po utraconych ciążach to również tęsknota za utratą nadziei i planów związanych z dziećmi, które nie mogą się urodzić. Jest wreszcie żałobą przeżywaną w samotności, a nawet izolacji. Dla osób, które nie zaczęły tworzyć więzi z nienarodzonym dzieckiem, dla których było ono jedynie opowieścią, zrozumienie żałoby rodziców może być bardzo trudne.

Sprzeczność goni sprzeczność

Kolejna trudność z poronieniami nawracającymi wiąże się z poczuciem winy. Zmagają się z nim kobiety, ale bywa też nieświadomie wywoływane przez otoczenie. Ponieważ rodzice nie wiedzą, jaka jest przyczyna strat, nie wiedzą też, kiedy powinni przestać starać się o dziecko. Nie mają powodów wierzyć w to, że rodzicielstwo nie jest im pisane. Jeśli nie ma wyraźnej diagnozy albo chociaż prawdopodobnego wytłumaczenia utrat, bardzo trudno zrezygnować z marzeń o dziecku. Przecież kolejna ciąża może skończyć się inaczej. Z drugiej jednak strony jest wątpliwość, niepewność, czasami wyrażana wprost przez otoczenie: „A może powinniście pomyśleć o adopcji? Lekarze naprawdę nie wiedzą, co ci jest?”

O ile medyczne skutki i przyczyny poronień nawykowych często można leczyć, na przykład na drodze testów czy zabiegów, o tyle psychiczne aspekty są często pomijane. A wiele wskazuje na to, że wsparcie psychiczne oferowane kobietom i ich partner0m w kolejnych ciążach jest nie tylko wskazane, ale konieczne. Badania przeprowadzone w King’s College w Londynie pokazuje, że nawet 33% kobiet doświadczających kilkukrotnych poronień cierpi z powodu depresji, a ponad 7% z powodu epizodu tak zwanej dużej depresji. To z kolei wiąże się z realnym ryzykiem samobójstwa. Po tak trudnych doświadczeniach można się również spodziewać, że zdrowa wreszcie ciąża nie będzie dla kobiety źródłem jedynie radości, ale również lęków i różnorodnych obsesji.

Wielu pacjentów odnosi wyraźne korzyści dzięki psychoterapii. Zyskują możliwość rozmowy w bezpiecznej i nieoceniajacej atmosferze, rozmowy, której zwykle nie można swobodnie odbyć z bliskimi. Podobną funkcję spełniają też grupy wsparcia.

I wreszcie warto pamiętać, zwłaszcza w chwilach zwątpienia, że ostatecznie większość osób doświadczających strat zostaje rodzicami. Statystyki mówią nawet o 60-65% szans na powodzenie. Ważne jednak, żeby w podczas tej zawiłej drogi do dziecka zadbać również o siebie.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami