Przejdź do treści

12 sekretów niepłodnych kobiet – czy rozumiesz każdy punkt widzenia?

sekrety niepłodnych kobiet

Niepłodność często wiąże się z samotnością. Nie o wszystkim łatwo jest mówić otoczeniu, nawet najbliższym osobom. Poczucie pustki i odosobnienia potrafi zawładnąć całym życiem. Strach przed oceną, komentarzami, brakiem zrozumienia. Jest się czego bać?

Słuchając kobiet mówiących o niepłodności (…) można odnieść wrażenie, że ich doświadczenie jest kwintesencją samotności i izolacji” – pisała w naszym portalu psycholożka, Katarzyna Mirecka. Wiele emocji, myśli, przeżyć tłamsi się wtedy w sobie. Nie daje się przestrzeni – często się jej po prostu nie ma – na podzielenie się ze światem tym, co się w nas dzieje. Rodzi to sekrety, które często mogą znaleźć ujście tylko w anonimowych wypowiedziach. Nie zawsze są one oczywiste i wiążą się tylko z bólem. Pojawia się w nich także ulga, spokój, pogodzenie, czy wręcz radość. Każdy z nas jest w końcu inny i ma prawo przeżywać siebie na swój sposób.

Poznaj 12 sekretów niepłodnych kobiet, którymi podzieliły się ze światem:
  1. Jestem szczęśliwa z powodu bycia niepłodną. Mogę skupić się na sobie i swoim mężu.
  2. Od kiedy tylko powiedzieli mi, że mogę zmagać się z niepłodnością z powodu moich nowotworowych komplikacji… Nie chciałam nic więcej poza byciem mamą.
  3. Każdy pyta kiedy będziemy mieć dzieci, kłamię i mówię: „Gdy będziemy mieć pieniądze”. Nie wiem, jak mam im powiedzieć o naszej niepłodności.
  4. Dzieci postrzegam raczej jako obciążenie, a nie błogosławieństwo. Cieszę się, że jestem niepłodna.
  5. Lekarze właśnie powiedzieli mi, że jestem niepłodna. Nie wiem co robić, nigdy nie wyobrażałam sobie siebie bez własnych dzieci. Ta wiadomość zmienia życie.
  6. Jestem niepłodna i powoduje to, że czuję się mniej niż człowiekiem.
  7. Cieszę się z bycia niepłodną. Nie chcę sprowadzać nowego istnienia na ten straszny, bolesny świat.
  8. Moja niepłodność zaczyna czynić mnie zgorzkniałą.
  9. Jestem niepłodna. Najbardziej ze wszystkiego chcę być mamą. Czuję, że być może adoptuję, ale tak bardzo boję się wszystkich „co jeśli”.
  10. Mam endometriozę, która czyni mnie niepłodną. Kiedy byłam młodsza i ktoś pytał mnie, kim chcę być gdy dorosnę, odpowiadałam: „mamą”… Świadomość, że nigdy nie będę mogła nosić dziecka, zabija mnie.
  11. Kocham dzieci, ale czuję ulgę będąc niepłodną. Jest o wiele mniej lęku idąc przez życie bez dzieci.
  12. Jestem niepłodna i jest to najlepsza rzecz dla mojego małżeństwa. Nikt więcej nie ocenia mnie za to, że nie chcę mieć dzieci.

 

Każda z tych wypowiedzi pokazuje, jak bardzo złożony jest to temat. W każdej kobiecie może powodować zupełnie inne emocje i przemyślenia. Żadna z postaw nie jest lepsza, czy gorsza. Wszystkie kobiety mogą rozumieć niepłodność zupełnie inaczej i zupełnie inne może mieć dla nich znaczenie. Ważne by nie oceniać. W końcu nigdy nie wiemy, jaką ktoś ma za sobą drogę.

Źródło: „Buzzfeed”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Kiedy zajście w ciążę staje się dramatem…

bigstock-distressed-couple-finding-out-35806196-2244x1496.jpg

Pary, które starają się o dziecko, najpierw precyzyjnie wyznaczają dzień owulacji, potem szukają odpowiedniego momentu na zbliżenie i niecierpliwe oczekują aż do zakończenia cyklu, pojawienia się dwóch kresek na teście i pierwszych mdłości, które w 100% potwierdzą, że w końcu im się udało! Niestety, co 5. para ma problemy z zajściem w ciążę, co miesiąc przeżywając małą żałobę, opłakując dziecko, które zrodziło się tylko w ich głowach i sercach, ale do jego poczęcia w rzeczywistości znowu nie doszło…

Dziecko pękiem świata

Badania udowodniły, że osoby, które doświadczyły niepłodności, przeżywają takie same emocje, jak pacjenci cierpiący na choroby nowotworowe i kardiologiczne, uczestnicy katastrof czy wypadków komunikacyjnych. Stres związany z każdą nieudaną próbą zapłodnienia, obarczanie się winą, obawy, wszechogarniająca niepewność i bezsilność sprawia, że życie zaczyna kręcić się tylko i wyłącznie wokół jednej rzeczy, a niepłodność męska lub żeńska gra główne skrzypce. To właśnie w takich momentach seks między partnerami bardzo często traci na swojej wartości, zaczyna być mechaniczny, a spontaniczność z każdym miesiącem maleje, stając się obowiązkiem i środkiem do upragnionego celu.

Depresja na horyzoncie

Kiedy ilość prób zakończonych niepowodzeniem ciągle wzrasta, a na rodzinnych spotkaniach rodzice zadręczają powtarzającym się niczym mantra pytaniem: „Kiedy zdecydujecie się na dziecko?”, pary, które starają się o powiększenie rodziny, mają po prostu dosyć. W wielu takich przypadkach do niepłodności można śmiało dodać pierwsze oznaki depresji. Statystyki pokazują, że średnio aż 30% kobiet, które poddały się leczeniu niepłodności, mając problemy z zajściem w ciążę, obserwuje u siebie objawy depresyjne, a 40% czuje potrzebę konsultacji psychologicznej.

Męsko-damskie dramaty i pomoc specjalisty

Psychika partnerów ma ogromny wpływ na funkcjonowanie całego układu hormonalnego. U kobiet stres spowoduje zwiększone wydzielanie prolaktyny, uniemożliwiające zajście w ciążę. Działa to jednak w dwie strony. Bywa, że z pozoru silny i stanowczo stąpający po ziemi mężczyzna w starciu ze stresem związanym z niepłodnością, nie potrafi poradzić sobie z otaczającą go rzeczywistością, szczególnie kiedy problem dotyka jego komórek rozrodczych. Obniżone poczucie własnej wartości i męskości bierze górę, a perspektywa rodzicielstwa oddala się z każdym dniem. Niekiedy jest to jeden z powodów spięć partnerów, nieporozumień i kryzysu w związku, który potrzebuje pomocy specjalisty. Osoba z zewnątrz w wielu przypadkach po prostu pomaga zdystansować się do całej sytuacji i doradza, jak pozbyć się poczucia winy za każde kolejne niepowodzenie, dając psychologiczny patent na to, jak zajść w ciążę.

Niepłodność idiopatyczna – co dalej?

Statystycznie ustalenie przyczyny niepłodności udaje się w około 20% – 50% przypadków. U pozostałych par nawet wnikliwa diagnostyka nie wykazuje przyczyny starań, które kończą się niepowodzeniem. To dlatego warto mieć świadomość, co wpływa na damską i męską płodność. Być może jest to po prostu źle dobrana dieta, brak aktywności fizycznej, nadwaga albo stres.  W takiej sytuacji z pomocą przychodzą tabletki na płodność dla meżczyzn (np. Parenton) oraz suplementy diety dla kobiet. Ogromne znaczenie ma także zdrowy tryb życia. Bezcenna jest również wiedza na temat samego leczenia niepłodności. Na tym etapie kluczowe są szczere rozmowy między partnerami, obopólne zrozumienie, akceptacja sytuacji, w jakiej się znaleźli oraz nieustanne wsparcie. Dla wielu przyszłych matek i ojców jest to jeden z ważniejszych momentów w ich życiu, ponieważ przejście przez nawet kilkuletnie leczenie niepłodności potrafi mocno scementować ich relację bądź też pozostawia ją mocno nadszarpniętą…

Jak radzić sobie z niepłodnością?

Co roku niepłodność dotyka około 1,5 mln par w Polsce. Zazwyczaj to kobieta jako pierwsza zauważa problem niepłodności. To ona na bieżąco i z wielką uwagą monitoruje swój cykl menstruacyjny i każdy sygnał, który wysyła jej organizm, potwierdzający gotowość do zapłodnienia. Leczenie in vitro w wielu przypadkach jest ostatecznością. Wcześniej zawsze warto poszukać przyczyn dookoła siebie i próbować zniwelować je do minimum. Pomocna może okazać się terapia indywidualna lub terapia dla par. Rozwiązaniem dla chronicznego stresu, regularnego mierzenia temperatury, kontrolowania konsystencji śluzu i położenia szyjki macicy będzie w wielu przypadkach po prostu chwila oddechu od ciągłego napięcia i starań. Choć bywa to trudne, czasami warto zwolnić tempo, skupić się wyłącznie na partnerze i odnaleźć wewnętrzny spokój między kolejnymi owulacjami. Zamiast ciągle zastanawiać się, jak zajść w ciążę, warto dać sobie chwilę oddechu. Wiele par zaszło w ciążę dopiero po zaakceptowaniu niepłodności i sytuacji, w jakiej się znaleźli, co było dla nich ewidentnym przejściem przez syndrom akceptacji innego rozwiązania.

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Konferencja „Od niepłodności do spełnionego życia” już 13 maja

Konferencja_facebook_zdjecie-w-tle

13 maja w Audytorium Maximum na ul. Wójcickiego w Warszawie odbędzie się konferencja „Od niepłodności do spełnionego życia”.

Doświadczenie niepłodności to najczęściej bardzo bolesny i trudny czas w życiu pary marzącej o zastaniu rodzicami. Niepłodność wpływa na poczucie kobiecości i męskości, na życie intymne pary, na marzenia i plany, na poczucie spełnienia i radości. Przedłużające się starania o dziecko są dla małżonków czasem wielu niełatwych decyzji, poszukiwania przyczyn trudności i leczenia. By przejść drogę od niepłodności do spełnionego życia,  potrzebne jest fachowe wsparcie zespołu specjalistów, rzetelna wiedza, dobre słowo i zrozumienie oraz mądre wspieranie nadziei na nowe życie. O tych problemach będzie można porozmawiać podczas interdyscyplinarnej, naukowo-metodycznej konferencji. Czas wykładów i prelekcji może być dobrym przystankiem na drodze od niepłodności do spełnionego życia.

Organizatorami wydarzenia są:

Fundacja Instytut Nadziei oraz Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego (Wydział Studiów nad Rodziną).  Patronat honorowym nad konferencją objął Minister Zdrowia, dr n. med. Konstanty Radziwiłł oraz Rektor UKSW ks. prof. dr hab. Stanisław Dziekoński.

Więcej informacji na stronie: www.spelnionezycie.pl

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Singielka nie ma prawa do in vitro. Dlaczego jest traktowana gorzej niż przy adopcji?

singielka in vitro

Wiele z nas wybiera życie w pojedynkę, to już nikogo nie zaskakuje, coraz rzadziej jesteśmy postrzegane jako stare panny, na które patrzy się z politowaniem. Tak zdecydowałyśmy, to nasze prawo. Zdarza się nam przyznawać, że kochamy Kasię, Olę czy Magdę. Może nie chcemy o tym krzyczeć, ale nie tkwimy przez całe życie w zakłamaniu, w związku z facetem, bo tak jest poprawnie. Dlaczego więc nie możemy być matkami? I to dobrymi matkami, które kochają swoje dzieci, bo pragną ich ponad wszystko?

Od 1 listopada 2015 roku kobiety samotne i żyjące w związkach homoseksualnych nie mogą korzystać z zapłodnienia in vitro. W dodatku, w przypadku tej ustawy prawo zadziałało wstecz – nawet jeśli miały zamrożone komórki jajowe czy zarodki, nikt nie zdecyduje się na wykonanie zabiegu, chyba że znajdą jakiegoś uczynnego pana – tatę, niby-partnera albo szybko wyjdą za mąż. Ustawa, jak widać, dzieli kobiety na lepsze i gorsze, te żyjące poprawnie i te poza marginesem. Niedawno byliśmy nowoczesnym, wzbudzającym podziw państwem europejskim. Teraz mamy oddawać nasze zarodki do adopcji, niech skorzystają ci spełniający warunki. A ty singielko natomiast, jeśli już koniecznie chcesz zostać matką (mogłabyś to przecież jeszcze przemyśleć) musisz być albo sprytna, albo zamożna, a najlepiej jedno i drugie. Tak upragnione macierzyństwo nie może być przecież dla każdego, lepiej by było luksusem, na który trzeba zasłużyć. Kobiety, przekorne na szczęście ze swej natury, szukają rozwiązań.

Turystyka reprodukcyjna

Zgodnie z nowym prawem, kliniki mają obowiązek przechowywać komórki jajowe oraz zarodki przez 20 lat. Dopiero po upływie tego czasu będzie można je przekazać do adopcji. Coraz więcej kobiet nie dopuszcza jednak takiego rozwiązania i decyduje się na zabieg in vitro za granicą. W Europie jest kilka krajów, do których samotne Polki mogą się udać. Wybierając klinikę, warto wziąć pod uwagę dwa czynniki. Przede wszystkim jakość oferowanych usług, w drugiej kolejności (co także ważne) cenę – konkurencja jest na tyle duża, że można sporo zaoszczędzić, zwłaszcza, że zabieg in vitro niekoniecznie już za pierwszym razem musi zakończyć się sukcesem. Wiele kobiet decyduje się na skorzystanie z usług klinik w Hiszpanii, Danii, Wielkiej Brytanii. W krajach tych nie występują zakazy wykonywania in vitro samotnym pacjentkom lub pozostającym w związkach homoseksualnych. A jakość świadczonych usług spełnia wszelkie oczekiwania.

Romans – metoda na zapłodnienie

Nie mogąc skorzystać z nasienia anonimowego dawcy, kobiety decydują się na przelotny związek tylko po to, by zajść w ciążę. Najlepiej oczywiście, jeśli mężczyzna jest żonaty, ma dzieci i nie zamierza nic zmieniać w swoim życiu. Przecież nie ma być mężem, partnerem, ale ojcem, a właściwie dawcą nasienia. To dobitnie pokazuje, do jakich sytuacji doprowadza nieprzemyślana i krzywdząca ustawa, która zabiera prawo do macierzyństwa zdrowej, samotnej 30-latce, a daje je zamężnej 60-latce. Na forach internetowych wciąż pojawiają się głosy kobiet okradanych z praw i godności, nie brak niestety także komentarzy w rodzaju: prześpij się z facetem i miej dziecko za darmo; nie umiesz zrobić sobie dziecka? Ja ci pomogę.

A może zostaniesz tatą na niby?

Poproszenie przyjaciela czy kolegi o to, by został ojcem dla potrzeb in vitro, również jest jakimś rozwiązaniem. Taką decyzję należy jednak przemyśleć. Nie jest to dawca anonimowy – zna matkę, być może pozna także dziecko, które się urodzi. To tworzy często relację emocjonalną i prawną. Mówiąc wprost, może przysporzyć wiele problemów w przyszłości.

Poczekaj

Nieraz zapewne słyszysz: poczekaj, zmieni się prawo. Ale nie każda z nas czekać może. Zegar biologiczny tyka, a my nie chcemy wciąż odkładać naszych marzeń na półkę w nadziei, że coś się wydarzy, odejdą jedni starsi panowie, by mogli przyjść inni, którzy być może łaskawiej potraktują nasze potrzeby. Jesteśmy świadome i zdeterminowane. I to jest nasza przewaga. To daje nam szansę na macierzyństwo.  To, że singielka za wszelką cenę zostanie matką, jest tak samo prawdopodobne, jak to, że wyjedzie do Czech, Niemiec czy Austrii, by tego uniknąć. Po co więc ta hipokryzja? Bo przecież nie chodzi o to, że samotna kobieta nie jest w stanie wychować dziecka, skoro prawo umożliwia jej staranie się o adopcję. Motywy działania ustawodawcy są zupełnie inne.

Aneta Polak-Myszka

Dziennikarka, absolwentka polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego

Jak odzyskać poczucie sprawstwa w swoim życiu w trakcie lub po leczeniu niepłodności, czyli kto tu tak naprawdę rządzi?

utrata kontroli

Poczucie, że utraciło się kontrolę jest jednym z najsilniejszych i najbardziej dotkliwych uczuć związanych z niepłodnością. Nie musi pojawiać się od razu, może dotyczyć pojedynczych obszarów życia lub dawać poczucie, że utrata jest totalna. A czasami może przebiegać niepostrzeżenie i tylko nie wiadomo, skąd kłótnie w parze, dlaczego jedna strona sprawia wrażenie, jakby chciała zawładnąć drugą.

Uczucie utraty kontroli jest bardzo nieprzyjemne. Może się kojarzyć z sytuacją uwięzienia, kiedy ktoś inny podejmuje decyzje (na przykład lekarz), powrotu do dzieciństwa i jego nielubianych aspektów, kiedy rodzice mieli ostateczny głos czy nawet, że decyduje partner.

Utrata poczucia sprawstwa bywa również zaskakująca. Wydawać by się mogło, że decyzja o założeniu rodziny jest zbyt intymna, by mógł w niej uczestniczyć ktokolwiek spoza pary. Narasta więc poczucie frustracji, przygnębienia i desperacji. Sposoby odzyskania poczucia kontroli mogą więc być różne. Osoby, które dotychczas miały wrażenie (słuszne zwykle), że stanowią dla siebie wsparcie, w niepłodności zaczynają się obwiniać lub stawać sobie na drodze do osiągnięcia celu.

Droga do utraty

Jednak kiedy myślimy o poczuciu kontroli utraconym w procesie zbyt długich starań o dziecko pojawia się pytanie, na ile rzeczywiście mamy kontrolę nad własną płodnością. Badania pokazują, że w początkowej fazie, tuż po postawieniu diagnozy niepłodności albo nawet jeszcze przed, kiedy zaledwie przeczuwa się, że coś jest tak, pary zaczynają przyglądać się swojemu życiu seksualnego. Dochodzą do wniosku, że ciąża się nie pojawia, ponieważ nie trafiają w owulację. Że być może ich styl życia lub nawyki są nieodpowiednie, że są zbyt zestresowani, skupieni na karierze. Sądzą więc, że jeśli wprowadzą „odpowiednie” zmiany, dziecko się pojawi. Oni natomiast odzyskają kontrolę.

Żeby uratować się przed utonięciem we własnych uczuciach, ludzie robią różne rzeczy. Weźmy na przykład Janka i Alicję, obydwoje po 35 roku życiu, starają się o ciążę od 3 lat. Przeszli trzy inseminacje i jedną procedurę in vitro. Wszystkie próby były nieudane. Teraz mogą podejść do kolejnej, klinika czeka. Teraz, kiedy stoją przed kolejną próbą, przed kolejnymi nadziejami i ryzykiem porażki i przed kolejną koniecznością sięgnięcia do coraz bardziej pustego konta, sytuacja jest niewesoła.

On jednak pyta, kiedy zadzwonią do kliniki, żeby umówić się na rozpoczęcie procedury. Ona odpowiada, że właśnie złapała wiatr w żagle w pracy, że zaczęła ważny projekt, który chciałaby skończyć. On pyta, ona ciągle mówi to samo: że za chwile, że teraz jest coś innego, co zaprząta jej myśli, a chciałaby całkiem skupić na staraniach. On zaczyna się więc coraz wyraźniej niecierpliwić. W końcu dochodzi do poważnej rozmowy, podczas której okazuje się, że w ona od dawna się waha. Jest zmęczona i przestraszona. Tak naprawdę od dawna myśli o adopcji.

Rzeczywiście, rozmowy tego typu były podejmowane, ale szybko i boleśnie się kończyły. On był zdecydowanie na nie. Kiedy jednak rozmawiają po kilku latach starań i porażek okazuje, że on również inaczej patrzy na sytuację. Tym razem obydwoje zaczynają zastanawiać się, jak chcieliby widzieć swoją przyszłość. Adopcja staje się coraz bardziej realną opcją.

Schowane emocje

Zanim jednak byli w stanie usiąść i szczerze porozmawiać, Janek czuł się zraniony i wściekły. Nie rozumiał tego, co się dzieje. Miał wrażenie, że żona zaczyna go oszukiwać, bo przecież nie tak się umawiali. Ona tymczasem, wraz kolejną nieudaną próbą, wraz z kolejnym zastrzykiem, z kolejną wizytą w klinice, która nie zbliżała ich do upragnionego dziecka czuła, że traci kontrolę nad kolejnymi aspektami swojego życia. Zdrowie już dawno zostało złożone w ręce lekarzy, życie intymne poddane zostało ocenie obcych ludzi. Z czasem doszła ukochana praca, którą trzeba było podporządkowywać zabiegom, a nawet podróże czy niektóre potrawy, bo przecież w każdej chwili mogła być w ciąży.

Bardzo często poczucie utraty kontroli bywa odczuwana na gruncie finansowym. Pieniądze mogą wywoływać niezliczone kłótnie, zwłaszcza jeśli fundusze są ograniczone lub też małżonkowie mają różny stosunek do tego tematu. Koszty leczenia bywają bardzo wysokie i może być tak, że jedna ze stron używa finansów, żeby kontrolować sytuację. Bardzo łatwo wejść w tego typu spory, ponieważ wydają się one bardziej realne. Są czymś, czego można się chwycić, o co czym można porozmawiać albo nawet się pokłócić.

Niepłodność jest serią utrat. A po jej zakończeniu, jakikolwiek miałby to być koniec, procesem mozolnego odbudowywania albo też przebudowywania siebie. To, kim było się przed staraniami o dziecko już nie wróci. Tak dzieje się po każdym życiowym kryzysie lub dużej zmianie. Nie ma w tym nic dziwnego, chociaż nie jest też łatwe. Czasami trzeba rozstać się z iluzją, taką jak choćby to, że nasza płodność jest wyłącznie w naszych rękach.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami