Przejdź do treści

11 najgłupszych porad, jak zajść w ciążę

jak zajść w ciążę

Masz PCOS i próbujesz zajść w ciążę? A może nic Ci nie dolega, ale i tak nie możesz zostać mamą? Kiedy dzielisz się swoim problemem z innymi ludźmi, często sypie się na Ciebie deszcz złotych porad. Przedstawiamy te najdziwniejsze…

1. Potrzyj brzuch ciężarnej

Niektórzy nie potrafią się powstrzymać przed dotykaniem cudzych ciężarnych brzuchów. Dlaczego? Trudno powiedzieć… Dotykaj każdego (za zgodą właścicielki oczywiście!), ale nie licz, że dzięki temu i Twój urośnie.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

2. „Podsiądź” ciężarną

Są babcie, które uważają, że jeśli usiądziesz w fotelu, na którym przed chwilą siedziała kobieta w ciąży, to sama będziesz mogła począć. Niestety… Ciężarne nie zostawiają żadnych „prenatalnych zarazków”, które mogłyby podnieść Twoją płodność. A więc nie dość, że to mit, to chyba też trochę niegrzeczne zachowanie.

3. Pij wodę

„Coś musi być w wodzie”. Często to słyszysz? Powtarzają to niemal wszyscy, koleżanki w pracy, koleżanki w ciąży, kuzynki… Jednak uwierz, w wodzie nie ma nic, co sprawia, że jesteś bardziej płodna. Gdyby to było takie proste…

4. Za pierwszym razem się nie uda

Mit stary jak świat – nie możesz zajść w ciążę podczas pierwszego swojego stosunku. Czy kogoś jeszcze zaskoczę, jeśli powiem, że istnieje wiele dzieci urodzonych po 9 miesiącach od pierwszego razu ich mamy? Popytaj, prawdopodobnie spotkasz dużo osób, które to potwierdzą. Jeden plemnik, jedno jajeczko i jeden (nawet pierwszy) raz – tyle wystarczy w niektórych przypadkach.

5. Jak zajść w ciążę ? Więcej seksu!

Niektóre „koleżanki–dobre rady” walczącym z problemem niepłodności podpowiadają szczerze, żeby te uprawiały więcej seksu. Ot co! Jakie to proste! Są przekonane, że codzienny seks pomoże szybciej zajść w ciążę. Niestety, często okazuje się to nieprawdziwe. Każda kobieta, nawet ta, która współżyje pięć(!) razy dziennie ma tylko kilka dni płodnych w miesiącu. Naturalnie, seks jest kluczową czynnością, dzięki której można począć. Jednak cykle bywają zaburzone, np. panie z PCOS nie mają pewności, kiedy nastąpi ich owulacja, a więc kiedy będą płodne.

6. Tik tak zegara biologicznego

„Twój zegar biologiczny tyka!” Założę się, że każda kobieta, która przekroczyła 30-tkę i wciąż nie ma dziecka, na pewno usłyszała to już kilka razy. Faktycznie, nasza płodność zmniejsza się wraz z wiekiem, ale to nie znaczy, że traci się ją bezpowrotnie po 35 roku życia. Największe szanse na ciążę ma kobieta miedzy 24-26 lat. W dzisiejszym społeczeństwie jest wiele kobiet, którym wybiło 35 na biologicznym zegarze i nadal nawet nie myślą o dziecku. Ale równie dużo jest kobiet, które mają 40 lat i dopiero rodzą swoje pierwsze i zdrowe(!) dzieci.

7. Nie zajdziesz w ciąże, jeśli karmisz piersią

Teoretycznie powinna to być prawda, ale nie zawsze tak jest. Zwykle karmienie piersią zaburza cykl miesiączkowy i możliwość zajścia w ciążę jest znikoma. Jednak np. cykle kobiet z zespołem policystycznych jajników są tak nieprzewidywalne, że niemożliwe staje się kontrolowanie za ich pomocą płodności.

8. Kup bokserki swojemu partnerowi

Bokserki czy slipy? Wpływ bielizny na męską płodność dyskutowany jest od dłuższego czasu. Istnieje przekonanie, że slipy są zbyt obcisłe i zmniejszają liczbę i ruchliwość plemników. Czy faktycznie tak jest? Trudno powiedzieć…

9. A po seksie… nogi w górę!

Albo w ogóle stań na głowie! Cóż… Być może dzięki temu plemnik szybciej znajdzie drogę do jajeczka, ale nie ma żadnej gwarancji. Możesz próbować też wielu innych alpejskich pozycji, ale zwykle decyduje czysty przypadek.

10. Adoptuj, ciąża sama przyjdzie

Zapewne sama słyszałaś o kilku takich przypadkach. Jednak nie jest to sprawdzona teoria. Cała tajemnica polega na stresie towarzyszącym staraniom, który często mija wraz z adoptowaniem. Relaks dla Ciebie i Twojego partnera może przynieść niespodziankę w postaci ciąży. Nie ma stuprocentowej gwarancji, ale warto czasem trochę zwolnić.

11. Noś koszulę ciążową

Rada zasłyszana od pewnej starszej pani. Podobno się sprawdza.

Bez względu na to czy starasz się o pierwsze dziecko, drugie czy dziesiąte potrzebujesz czasu, żeby zajść w ciążę. Co para to inne metody, więc nie traktuj wszystkich porad zbyt poważnie. Szczególnie przy PCOS lub innych schorzeniach poczęcie dziecka bywa trudne. Tutaj nie ma złotych rad, zawsze konieczna jest cierpliwość, nadzieja i oczywiście opieka lekarza.
Zobacz także:

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Historia medyczna i recepta za jednym kliknięciem? To nie przyszłość, ten system właśnie wchodzi w życie

Dokumentacja medyczna na komputerze, obok: stetoskop, kontrakt medyczny /Ilustracja do tekstu: Internetowe Konto Pacjenta umożliwi dostęp do historii medycznej i recept za jednym kliknięciem?
Fot.: rawpixel/ Unsplash.com

Od lat mówi się, że zintegrowane rozwiązania informatyczne to przyszłość systemu ochrony zdrowia. Niestety, wykorzystywane dotąd w Polsce narzędzia pozwalały jedynie na uzyskanie niepełnych, wyrywkowych danych medycznych. Teraz ma się to zmienić – parlament przyjął bowiem ustawę wprowadzającą Internetowe Konto Pacjenta. Co zyskają pacjenci?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zgodnie z przyjętą nowelizacją Ustawy o systemie informacji w ochronie zdrowia oraz niektórych innych ustaw, już niedługo pacjenci otrzymają dostęp do dwóch nowoczesnych systemów: Internetowego Konta Pacjenta (IKP) oraz Zintegrowanego Informatora Pacjenta (ZIP).

Rozwiązania te są krokiem milowym w informatyzacji służby zdrowia. Umożliwią każdemu z nas dostęp on-line do informacji na temat:

  • wystawionych nam recept,
  • skierowań,
  • zleceń na wyroby medyczne,
  • udzielonych świadczeń i ich kosztach, wyborów lekarza, pielęgniarki i położnej podstawowej opieki zdrowotnej,
  • e-zwolnień.

Co istotne, IKP pozwoli nam też upoważnić inną osobę do dostępu do naszych danych medycznych lub/i informacji o stanie zdrowia. Resort zdrowia zapowiada, że poszczególne funkcjonalności będą udostępniane stopniowo.

Dodatkowo nowe przepisy wprowadzają możliwość wystawiania recept przez pielęgniarki i położne. Będą one mogły, tak jak lekarze, dokonać tego za pośrednictwem systemów teleinformatycznych. Wystawienie recepty albo zlecenia na zaopatrzenie w wyroby medyczne będzie mogło nastąpić też bez badania pacjenta, jeżeli zostaną spełnione dwa warunki:

  • recepta lub zlecenie związane są z kontynuacją leczenia (lub realizacją zaopatrzenia w wyroby),
  • wydanie tych dokumentów jest uzasadnione stanem zdrowia pacjenta, znajdującym odzwierciedlenie w dokumentacji.

ZOBACZ TAKŻE: Jak zadbać o zdrowie, gdy starania nie przynoszą rezultatu? Posłuchaj, co radzą eksperci

Internetowe Konto Pacjenta: sprawdź, jak uzyskać do niego dostęp

Internetowe Konto Pacjenta dostępne będzie na stronie pacjent.gov.pl. Aby się zalogować, niezbędne jest posiadanie Profilu Zaufanego.

Jak zapewniają przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia i Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia, nowoczesne rozwiązania gwarantują użytkownikom pełne bezpieczeństwo. Dane będą dostępne jedynie w systemie zarządzanym przez resort zdrowia. W przyszłości ma również funkcjonować tzw. węzeł krajowy, który umożliwi integrację z ponad 10-milionową grupą klientów bankowości elektronicznej.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Ministerstwo Zdrowia nie zna wyników programu prokreacyjnego. Znają za to dziennikarze

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

25 afirmacji na płodność. Te słowa mają niezwykłą MOC!

Ilustracja do tekstu: Afirmacje na płodność. Na zdjęciu: Młoda kobieta na łonie przyrody; z rękami złożonymi do modlitwy
Fot.: Ben White /Unsplash.com

Afirmacje to zestawienie słów, które mają moc kojenia duszy, wewnętrznego wzmocnienia i zmieniania rzeczywistości. Choć brzmi banalnie, badania potwierdzają, że to rzeczywiście działa – wielokrotne powtarzanie pozytywnych komunikatów stymuluje aktywność neuronalną w obszarach mózgu odpowiedzialnych za przetwarzanie informacji związanych z obrazem samych siebie. Czemu by więc nie spróbować afirmacji na płodność?

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Afirmacje na płodność – czym właściwie są?

Afirmacja (łac. affirmare – potwierdzać, zapewniać) to krótkie zdanie (pomyślane lub wypowiedziane na głos), którego celem jest zapisanie w naszej podświadomości pozytywnego komunikatu i konstruktywnych wzorców działania. To swoista autosugestia, które pozwala nam zmienić utarte schematy myślenia i działania, umożliwiając skuteczną realizację własnych potrzeb.

Warto uzmysłowić sobie, że nasza podświadomość to magazyn, w którym znajduje się głęboko ukryty obraz świata, stworzony na podstawie najwcześniejszych doświadczeń: z domu rodzinnego, szkoły, grup rówieśniczych i związków. Często decyduje on o tym, jak postrzegamy samych siebie: w kontekście naszych zdolności i możliwości. Negatywne wzorce myślowe mogą też wpływać na nasz organizm, utrudniając mu prawidłowa pracę – także na polu płodności. Dzięki „przeprogramowaniu” umysłu na pozytywne myśli i nawyki, łatwiej nam otworzyć się na nowe życie – dosłownie i w przenośni.

Afirmacje na płodność: jak to działa?

Afirmacja powinna być możliwie najprostsza, optymistyczna, skoncentrowana na jednym, wybranym temacie (np. płodności) i wyrażona w pierwszej osobie. Należy formułować ją w czasie teraźniejszym jakby zmiana, której oczekujemy, dokonała się już w danym aspekcie rzeczywistości. Jeśli naszym celem jest pokonanie niekorzystnych okoliczności, przeformułujmy komunikat tak, by był on pozytywny. To bardzo istotne – podświadomość przyswaja wszystkie negatywne stwierdzenia , nawet jeśli poprzedza je przeczenie. Zamiast mówić: „Chcę się wyleczyć z niepłodności”, warto użyć słów: „Jestem zdrowa i płodna”.

Afirmacje to nie magiczne zaklęcia. Wymagają pracy

Pamiętajmy jednak, że afirmacje to nie magiczne zaklęcia. Aby skutecznie pełniły swoją rolę, muszą wpisywać się w inne nasze działania i dążenia. Kluczowa jest też wiara, że uda nam się osiągnąć zamierzony cel.

Ponieważ afirmacje to zdania, które mają trafić do podświadomości, należy wypowiadać je tak, by nie zostały poddane krytycznej ocenie świadomości. Najlepiej zatem powtarzać je tuż przed snem lub w czasie odpoczynku. Spróbujmy też formułować je przed lustrem – pozwoli nam to lepiej identyfikować się z przekazem.

Potrzebujecie pomocy? Przykładowe afirmacje na płodność – dla kobiet i mężczyzn – znajdziecie poniżej.

CZYTAJ TEŻ: Tajemnice podświadomości. Gdzie przyczyn niepłodności upatruje totalna biologia?

Afirmacje na płodność dla kobiet

Jestem wdzięczna mojemu ciało za to, co dla mnie robi, i kocham je za to.

Moje życie jest darem.

Leczę swoje ciało, a ono każdego dnia jest coraz zdrowsze.

Moja macica jest silna i płodna.

Moje komórki jajowe są zdrowe i rozwijają się prawidłowo.

Mam zdolność do leczenia samej siebie.

Czuję się bezpieczna, wspierana i kochana podczas mojej drogi do płodności.

Moje myśli są spokojne i pełne harmonii.

Mam siłę, by urzeczywistnić swoje marzenia.

Jestem wdzięczna za to, że jestem kobietą.

Kocham mojego męża (partnera) i wspieram go podczas naszej drogi do płodności.

Pracuję z moim ciałem w pełni miłości.

Zasługuję na miłość, życie i szczęście.

Moja macica jest bezpiecznym miejscem, które zaopiekuje się moim dzieckiem.

Afirmacje na płodność dla mężczyzn

Kocham i wspieram moją żonę (partnerkę) w naszej drodze do płodności.

Jestem godny szczęścia, bez względu na okoliczności.

Wierzę, że mogę wpłynąć na moją płodność.

Leczę swoje ciało, a ono każdego dnia jest coraz zdrowsze.

Jestem cierpliwy dla samego siebie i okazuję sobie wsparcie.

Doceniam wszystko, na co pozwala mi moje ciało.

Mam siłę i moc, by zmieniać rzeczywistość.

To ja kształtuję moją przyszłość.

Szczęśliwe zdarzenia przydarzają mi się każdego dnia.

Mam kontrolę nad swoimi myślami.

Mam odwagę i pewność siebie, by prosić o pomoc i otrzymywać ją, gdy jej potrzebuję.

 


Źródło: natural-fertility-info.com, psychologia.edu.pl, Medytacje z Moniką Zauerman

POLECAMY RÓWNIEŻ: Kobiecość i pasja, które dają siłę! Grażyna Wrona: „Chcę, by ludzie zrozumieli, że duchowość kreuje fizyczność”

Weronika Tylicka

dziennikarka, związana od początku z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Co wpływa na twoje hormony? Te przedmioty stosujesz na co dzień!

Współczesny świat składa się z coraz większej ilości substancji, które mogą w szkodliwy sposób oddziaływać na nasze zdrowie. O ile jesteśmy już w miarę świadomi wpływu słynnych „E” w jedzeniu, to wciąż mało kto zwraca uwagę np. na otaczające nas przedmioty codziennego użytku. Oto kilka z nich, które mogą niszczyć nasz układ hormonalny – wiedziałaś?!

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Dlaczego jest się czym martwić?

Toksyczne chemikalia w naszym codziennym życiu zwane „ksenoestrogenami”, znajdujące się m.in. w tworzywach sztucznych, kosmetykach, podpaskach, a nawet wodzie, mogą naśladować estrogeny. Wykazują one bowiem zdolność do wchodzenia w interakcje z układem hormonalnym i wpływ na jego funkcjonowanie. Może powodować to np. problem z płodnością, trudności w koncentracji, czy nawet zwiększone ryzyko nowotworów.

Największe ryzyko wiąże się z Bisfenolem-A (BPA), który znajduje się w składzie m.in. plastikowych pojemników, butelek wody, czy puszek. Jest też składnikiem niektórych kosmetyków lub sprzętów codziennego użytku, takich jak szczoteczki do zębów. Jedne z badań przeprowadzonych w USA wykazało, iż ponad 90 proc. populacji ma w sobie mierzalne ilości właśnie BPA!

Jeśli weźmiemy więc pod uwagę, iż BPA ma budowę zbliżoną do estrogenów, to nic dziwnego, że oddziaływać może np. na mniejszą aktywność jajników, czy na gorszą jakość spermy i obniżoną aktywność seksualną u mężczyzn. Eksperci wskazują też na korelację BPA z takimi problemami, jak przyrost wagi, endometrioza, czy też rak piersi.

Niewiele wiemy na temat chemikaliów modyfikujących hormony, ale nasza rosnąca ekspozycja na nie stanowi powód do niepokoju” – słowa dr Channa Jayasena, wykładowczyni i konsultantki endokrynologii reprodukcyjnej w Imperial College London, cytuje „Daily Mail”

1.Woda w plastikowych butelkach

Badania dowiodły, że ten jakże wygodny codzienny wybór, trzeba dobrze przemyśleć. Okazuje się bowiem, że nawet „90 proc. najpopularniejszych na świecie marek wody w butelkach, zawiera kawałki mikroplastiku, które są na tyle małe, iż mogą być przyswojone i wchłonięte przez ludzki organizm” – opisuje najnowsze doniesienia „Daily Mail”.

Testy, na prośbę jednej z organizacji dziennikarskich, przeprowadzili naukowcy ze State University of New York in Fredonia. Stwierdzili oni, iż wyniki stężenia sięgają nawet 10 000 kawałków plastiku na każdy litr wody!

Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła niedawno, że przeprowadzi przegląd potencjalnego ryzyka związanego z tworzywami sztucznymi w wodzie pitnej i chociaż skontaktowano się z firmami produkującymi butelki z wodą, utrzymują one, iż stoją na straży wysokiej jakości i bezpieczeństwa swoich produktów” – czytamy.

Jak z tym walczyć?

Jeśli weźmiemy pod uwagę plastikowe pojemniki na żywność, należy zwrócić uwagę, czy znajduje się na nich napis „wolne od BPA”. Należy także unikać umieszczania w plastikowych pojemnikach gorących potraw, podgrzewania ich w mikrofalówce, mycia w zmywarce, czy też pozostawiania plastikowych butelek na słońcu. Wszystko to może uwalniać szkodliwe chemikalia. Zamiast tego, jeśli tylko mamy okazję, używajmy szklanych butelek, a gotujmy oraz przechowujmy pożywienie w szklanych, ceramicznych, lub wykonanych ze stali nierdzewnej, pojemnikach.

2. „Plastikowy” papier

Lśniąca powłoka na paragonach, produkty sanitarne, takie jak wkładki higieniczne, czy podpaski, a nawet serwetki… to wszystko może dostarczać nam kolejnych dawek BPA. Tym bardziej, że skóra bardzo skutecznie pochłania chemikalia, co tylko zwiększa obciążenie naszego organizmu toksynami.

Co może pomóc?

Należy wybierać produkty organiczne i takie, które oznaczone są, jako niezawierające dioksyn – dotyczy to np. podpasek, które nie są ani wybielone, ani zafarbowane. Jeśli zaś chodzi o serwetki, może warto postawić na te wykonane z naturalnych materiałów? Dodatkowo są wielorazowego użytku, za co przy okazji podziękuje nam środowisko.

3. Wypełnienia dentystyczne

Okazuje się, że możemy mieć BPA nawet w… zębach! Jedne z badań wskazują, iż substancja ta może wpływać m.in. na problemy behawioralne wśród dzieci. Te, które posiadały wypełnienia wykonane właśnie z substancji zawierającej BPA, wykazywały większe problemy w porównaniu do swoich rówieśników, które takich wypełnień nie miały. Na szczęście jednak coraz więcej stomatologów stawia na środki, które są „BPA free” (wolne od BPA).

Co robić?

Przy kolejnym leczeniu, zapytaj dentystę o to, jakie wypełnienia stosuje. Świadome podejście jest podstawą!

4. Kosmetyki

Często pojawiającymi się w kontekście kosmetyków substancjami są parabeny. Już w latach 90-tych zostały one zidentyfikowane właśnie jako ksenoestrogeny, a „w 2004 roku brytyjska badaczka znalazła je w komórkach raka piersi” – podaje „Daily Mail”. Gdzie możemy je znaleźć? Są to np. kremy, balsamy do ciała, pomadki, czy szampony do włosów.

Nie jest to jednak jedyna substancja wykorzystywana w kosmetykach, która ma działanie estrogenopodobne. Jest to także np. laurylosiarczan sodu (SDS, SLS), który powoduje spienianie produktów, takich jak żele pod prysznic, mydła, czy szampony właśnie. Używanie tego typu kosmetyków może powodować nie tylko zaburzenia hormonalne, ale też podrażnienia skóry, oczu, czy generalnie zwiększenie poziomu toksyn w organizmie.

Ftalany i parabeny działają też niekorzystnie na produkcję testosteronu, który jest niezbędny do wykształcenia się męskich cech płciowych. Parabeny wpływają także na zmniejszoną ruchliwość plemników oraz podwyższony testosteron. Ftalany również niekorzystanie wpływają na ruchliwość plemników, ale także potwierdzono ich skutek antyandrogenny. Naruszają równowagę hormonalną kobiety i niszczą DNA w nasieniu” – pisaliśmy w naszym portalu >>KLIK<<

Jak sobie z tym radzić?

Trzeba sprawdzać na etykietach, czy produkty są „wolne od parabenów” lub „wolne od siarczanów”. Jest ich coraz więcej na rynku i tylko od naszej świadomości oraz nieco większego wysiłku – przeczytanie etykiety! – zależy, czy będziemy z nich korzystać.

 

Pomocne wskazówki:

Jedzmy brokuły – warzywa kapustne, takie jak kalafior, czy właśnie brokuły, pomagają w detoksykacji estrogenopodobnych substancji z wątroby.

Siemię lniane – dołączmy je do naszej diety! Pomoże ono w walce z zaparciami, które mogą zaburzać równowagę hormonalną. Spowolniona jest bowiem praca jelit, a tym samym także wydalanie hormonów pochodzących z pożywienia.

Źródło: „Daily Mail”

 

Zobacz też:

Używasz kosmetyków z drogerii? Uważaj, to może szkodzić płodności!

Jedzenie a zaburzenia gospodarki hormonalnej

Woda dla chorych na Hashimoto? Sprzedają ją w Polsce!

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.