Przejdź do treści

10 rzeczy o dawstwie, które trzeba wiedzieć

Zanim podejmiecie decyzję, dowiedzcie się wszystkiego

  1.     Dawcy badani.

Przebadanie zdrowia dawcy należy do placówki, w której podchodzicie do zabiegu. W Polsce nie ma prawodawstwa dotyczącego medycyny wspomaganego rozrodu, nie ma również wdrożonych dyrektyw europejskich, które gwarantowałyby przebadanie i bezpieczne przechowywanie ludzkich komórek rozrodczych. Dlatego bezpieczeństwo zabiegu nie jest zagwarantowane przepisami prawnymi. Tak więc to, co słyszycie w placówce, jest jedynie deklaracją stanu rzeczy. Czy prawdziwą? Nie sprawdza tego żadna zewnętrzna kontrola.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Według wytycznych Polskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu dawca nasienia powinien zostać poddany szeregowi badań, w tym badaniu genetycznemu. Zdecydowana większość polskich placówek deklaruje, że przestrzega tego zalecenia. Niewiele jednak wiadomo o badaniach wymaganych od dawczyń komórek i dawców zarodków. Ci ostatni są prawdopodobnie taką samą parą jak Wy, a więc wyjściowo niepłodną, co również powinniście uwzględnić, rozważając ryzyko zdrowotne.

ñ Jeśli chcesz mieć stuprocentową pewność dotyczącą przebadania nasienia i zgodności tych badań z zaleceniami europejskimi, korzystaj z zagranicznego banku nasienia, który podlega europejskim regulacjom i zewnętrznym kontrolom. Największe banki nasienia znajdują się w Danii, większość polskich klinik z nimi współpracuje.

ñ Upewnij się zawsze, jakim badaniom zostali poddani dawca bądź dawczyni. Nie bój się pytać lekarza. Pamiętaj, decydujesz o przyszłości swojego dziecka.

  1. Jaki dawca? Jaka dawczyni?

Istnieją w Polsce placówki, w których para nie może wybrać dawcy lub dawczyni. Dlaczego? Bo tak było od lat, bo taka jest praktyka, bo nikt o tym nie pomyślał, bo laborantka zrobi to lepiej… Powodów może być wiele i żaden z nich nie powinien Was powstrzymać. W takich placówkach doborem dawców do pary zajmują się najczęściej laboranci,  którzy biorą pod uwagę określone parametry, np. zgodność grup krwi, wzrost, kolor oczu itd.  Norma europejska głosi natomiast, że każda osoba rozważająca dawstwo gamet powinna otrzymać pełną informację o dostępnych w bazie dawcach i dawczyniach, w tym opis ich cech fenotypowych (wygląd), wyników badań, wykształcenia, bardzo często nagranie głosu dawcy/dawczyni, list do przyszłych rodziców dziecka i do samego dziecka, zdjęcia dawcy/dawczyni z dzieciństwa. Odmawianie przyszłym rodzicom możliwości zdecydowania o czymś tak ważnym, jak genetyczne dziedzictwo dziecka, jest pozbawieniem ich możliwości wpływu na jedną z najważniejszych życiowych decyzji. Dla wielu par jest to upokarzające przeżycie: raz już zostali doświadczeni przez samą naturę i biologię, która uniemożliwiła im poczęcie dziecka spokrewnionego z nimi biologicznie. Odmowa wpływu na wybór dawcy/dawczyni i zdecydowania w ten sposób o swoim przyszłym dziecku jest dla nich powtórnym upokorzeniem, tym razem ze strony kliniki.

Zastanówcie się, czy wybór dawcy/dawczyni ma dla Was znaczenie. Czy chcecie mieć na to wpływ? Podążajcie za własnymi potrzebami i intuicją.

Jeśli odpowiedź na pierwsze pytanie brzmi „tak”, poproście o katalogi dostępnych dawców. Jeśli spotkacie się z odmową, rozważcie skorzystanie z innej placówki, w której Wasze życzenie zostanie uszanowane jako zupełnie naturalne.

Pamiętajcie, że wybór dawcy/dawczyni jest rzeczą zrozumiałą i niekwestionowaną przez europejskie banki nasienia. Nie obawiajcie się prosić o to samo w Polsce.

  1. Grupa krwi.

Nieustannie stykamy się z historiami pacjentów, którzy czekają  długie miesiące na komórkę jajową, nasienie lub zarodek tylko dlatego, że starają się dopasować grupę krwi dawców do własnej.

Z medycznego punktu widzenia – poza rzadkimi przypadkami klinicznymi – dobór krwi nie ma żadnego znaczenia. Przez długi czas brano pod uwagę tylko względy społeczne: lekarze pracujący w klinikach często tłumaczyli pacjentom, że dostosowanie grup krwi jest bardzo ważne i pozwala uniknąć plotek. Kiedy dziecko na lekcji biologii dowie się o zasadach dziedziczenia, mogłoby skojarzyć, że jego grupa krwi jest różna od grupy krwi rodziców. Obecnie żyjemy jednak w XXI wieku, który jest wiekiem badań genetycznych i rozwoju medycyny indywidualnej, dobieranej do potrzeb każdego z nas. Z czasem badania genetyczne nie tylko będą coraz tańsze i lepiej dostępne, ale również coraz bardziej popularne. Ukrycie przed dzieckiem braku genetycznego pokrewieństwa z jednym lub obojgiem rodziców powoli przestaje być możliwe. Na świecie działają setki banków DNA, które umożliwiają odnalezienie swojej linii genetycznej. Od 2011 roku taki bank działa także w Polsce.

Uzależnianie swoich planów rodzicielskich od znalezienia dawców „idealnie dobranych na podstawie grupy krwi” przestaje mieć więc znaczenie praktyczne, za to wydłuża czas poszukiwania odpowiedniego dawcy, a co za tym idzie – czas naszej bezdzietności.

Jeżeli nie zależy Wam na doborze grup krwi, zaznaczcie to w formularzu wyboru dawcy lub jasno powiedzcie lekarzowi. W przeciwnym razie można domniemywać, iż jednym z kryteriów doboru dawcy ma być właśnie grupa krwi.  Rezygnacja z tego parametru wyboru znacznie przyspieszy procedury medyczne, ponieważ większa ilość dawców/dawczyń stanie się dla Was od razu dostępna.

A może spróbować na własną rękę poprzez prywatnego dawcę nasienia?

Jednym ze skutków braku prawa dotyczącego dawstwa gamet i zarodków jest kwitnący szary rynek prywatnych ogłoszeń dawców i dawczyń gamet, surogatek i komercyjnej adopcji ze wskazaniem (jej komercyjny charakter jest oczywiście oficjalnie ukrywany). W Polsce działają serwisy internetowe służące zamawianiu nasienia „stuprocentowego mężczyzny”, który chętnie spotka się z kobietą w motelu i odbędzie z nią stosunek seksualny w okresie okołoowulacyjnym lub prześle swoje nasienie w strzykawce do samodzielnej aplikacji.

UWAŻAJCIE! Ten rodzaj usług jest przede wszystkim bardzo niebezpieczny dla biorczyń gamet, ponieważ dawcy zazwyczaj nie poddali się żadnym badaniom lub dostarczają ich nieaktualne wyniki, w tym badań chorób przenoszonych drogą płciową takich jak HIV, chlamydia czy żółtaczka typu B i C. Oznacza to narażenie na ryzyko nie tylko kobiety, ale również przyszłego dziecka, które może zostać zarażone już na początku swojego życia. W przypadku banków nasienia krew i nasienie dawcy są każdorazowo badane i poddawane sześciomiesięcznej kwarantannie (lub badane technikami amplifikacji kwasów nukleinowych w kierunku obecności wirusów), aby wyeliminować ryzyko zakażenia chorobami przenoszonymi drogą płciową.

Kolejne ryzyko wiążące się z taką „inseminacją na czarno” wynika z samodzielnej inseminacji poprzez wstrzyknięcie nieoczyszczonego nasienia strzykawką bezpośrednio do macicy. Jest to tzw. nasienie natywne, bogate w prostaglandyny, których kontakt z wrażliwą jamą macicy spowoduje niezwykle bolesne skurcze i uprawdopodobni konieczność wezwania pogotowia.

Na końcu należy podkreślić, iż motywacja dawców prywatnych nie jest przez nikogo sprawdzana, bardzo często jest to motywacja wyłącznie finansowa lub – co gorsza – wynikająca z idei archetypowego samca, którego celem jest zapłodnienie maksymalnej ilości partnerek. Ponieważ stabilność psychiczna dawcy ma duże znaczenie dla większości przyszłych rodziców, stanowi to dodatkowy argument przeciwko korzystaniu z szarego rynku dawstwa gamet, których pochodzenia, jakości i bezpieczeństwa nikt nie sprawdza.

Jeżeli zdecydowaliście się na szukanie dawcy na własną rękę, nigdy nie ufajcie wynikom badań i świadectwom zdrowia dostarczonym przez dawcę. Nalegajcie na wykonanie badań we wskazanej przez Was klinice leczenia niepłodności bądź laboratorium.

Pamiętajcie, że polskie prawodawstwo przewiduje możliwość założenia sprawy o ustalenie ojcostwa w przypadku samotnych kobiet i par, które nie są małżeństwem. Jeżeli więc korzystacie z prywatnego dawcy, z którym się spotkacie i który pozna waszą tożsamość, teoretycznie zyska on możliwość wystąpienia na drodze sądowej o ustalenie ojcostwa. W przypadku korzystania z dawstwa nasienia za pośrednictwem kliniki lub banku nasienia ryzyko to przestaje istnieć, ponieważ dawca nie zyska dostępu do Waszych danych i nigdy Was nie pozna, nie będzie miał więc wobec kogo skierować ewentualnych roszczeń.

  1. Kontrolujemy ilość potomstwa dawców.

Niestety, deklaracja ta nie jest prawdziwa niezależnie od tego, z jakim przekonaniem wygłosi ją lekarz lub embriolog. Po raz kolejny przypomnimy, że w Polsce nie ma prawa dotyczącego dawstwa gamet i zarodków, co oznacza, iż ten obszar medycyny wspomaganego rozrodu nie jest monitorowany ani kontrolowany przez żadną zewnętrzną instytucję w rodzaju ministerstwa zdrowia, krajowego konsultanta ds. rozrodu wspomaganego, towarzystwa naukowego lub medycznego, komisji transplantacyjnej itd. Placówka (klinika, bank nasienia) może kontrolować jedynie tych dawców, którzy się do niej zgłoszą.  To jednak w żaden sposób nie ogranicza aktywności dawców, którzy mogą najpierw oddać nasienie w placówce X, gdzie zostanie uzyskanych np. sześć ciąż, następnie udać się do placówki Y i również tam oddać nasienie, uzyskując kolejne ciąże, po czym zrobić to samo w dwudziestu innych placówkach w całej Polsce. Ta sama uwaga odnosi się do dawczyń komórek jajowych, przy czym w przypadku dawstwa pomiędzy pacjentkami (pacjentka dzieli się komórkami z inną pacjentką) prawdopodobieństwo wielokrotnego dawstwa jest oczywiście niższe niż w przypadku dawstwa komercyjnego, w którym kobieta celowo i z powodów finansowych oddaje swoje komórki, robiąc to najczęściej wielokrotnie.

Dopóki w Polsce nie powstanie Centralny Rejestr Dawców i Biorców, w którym będzie odnotowana każda procedura skorzystania z gamet dawców, a każdy dawca będzie opatrzony unikalnym numerem identyfikacyjnym, nie będzie możliwe monitorowanie ani ilości potomstwa jednego dawcy lub dawczyni, ani stanu zdrowia dzieci. Nie będzie można również zgłaszać faktu urodzenia dziecka chorego (np. obciążonego wadą wrodzoną) w celu wycofania takiego dawcy z bazy i poinformowania biorców, którzy zapewne chcieliby przebadać profilaktycznie swoje dzieci.

Adopcja zarodka jest jedynym obszarem dawstwa, w którym ilość potomstwa jest zwyczajowo ograniczona i kontrolowana, ponieważ początkowym celem dawców nigdy nie było przekazanie zarodków do adopcji, a wykorzystanie ich we własnym zakresie. Dlatego rzadko tworzono dużą liczbę zarodków.

Jeśli ważna jest dla Was kwestia kontrolowania limitu potomstwa pochodzącego od jednego dawcy, rozważcie skorzystanie z tzw. dawcy na wyłączność. Taką możliwość oferuje większość europejskich banków nasienia. Za wyższą opłatę gwarantujecie sobie i Waszemu przyszłemu dziecku brak dziesiątek lub setek przyrodnich braci i sióstr.

Jeżeli chcielibyście, aby w przyszłości Wasze dorosłe już dzieci mogły skontaktować się ze swoim rodzeństwem przyrodnim lub poznać tożsamość dawcy (np. w celach wywiadu medycznego), ponownie rozważcie skorzystanie z europejskich banków nasienia, które oferują jawnych dawców nasienia. Kiedy dziecko skończy 18 lat, będzie mieć prawo poznać tożsamość dawcy. Dawca nie pozna danych dziecka, jeśli ono nie wyrazi na to zgody.

Dalsza część tekstu do przeczytania w 4 numerze naszego magazynu

 

Nasz Bocian

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Które kobiety mają największą szansę na urodzenie dziecka w 2018 roku?

Które kobiety mają największą szansę urodzić w 2018 roku?
fot. Pixabay

Końcówka roku to czas magiczny – w październiku wiele osób bierze udział w halloweenowych imprezach połączonych z różnego rodzaju wróżbami. Później „nasze” rodzime Andrzejki, podczas których obowiązkowo trzeba sobie powróżyć. Czy można przepowiedzieć ciążę? Tego zadania podjął się jeden z portali.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W przepowiadanie przyszłości postanowił zabawić się brytyjski portal OK!. Na serwisie opublikowano listę imion, których właścicielki mają największą szansę na zajście w ciążę w 2018 roku.

Kto urodzi w 2018 roku?

Według „przepowiedni” OK!, w przyszłym roku w Wielkiej Brytanii najwięcej świeżo upieczonych mam będzie wśród właścicielek imion Emma, Amy i Claire. W jaki sposób autor artykułu doszedł do takich wniosków?

Zobacz także: 12 przebrań na Halloween, które pokonują system – HIT czy KIT?

Na początku „wróżbita” przeanalizował, w jakim wieku Brytyjki najczęściej zachodzą w ciążę. Uzyskany wynik odjął od bieżącego roku, otrzymując tym samym rok urodzenia przyszłych matek. Następnie sprawdził, jakie imiona były wtedy najpopularniejsze.

W toku „śledztwa” autora okazało się, że Brytyjki najczęściej zachodzą w ciążę w wieku 28 lat. W roku ich urodzenia do najpopularniejszych imion nadawanych dziewczynkom należały: Emma, Amy i Claire.

Wróżba dla Polek

Jak brzmiałaby taka wróżba dla Polek? Według statystyk, w Polsce matkami najczęściej zostają 29-latki. W momencie ich urodzenia do najczęściej nadawanych imion zaliczały się: Agnieszka, Anna, Katarzyna i Magdalena.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: WP Kobieta

Weronika Tylicka

dziennikarka, związana od początku z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Biorę, piję, palę i… chcę być rodzicem! „Niestety niejednokrotnie decyzja o założeniu rodziny musi zostać odroczona”

Alkohol, narkotyki, leki, papierosy – uzależnienie niejedno ma imię. Każde jest jednak trudne i każde może nieść ze sobą cierpienie. Cierpienie zarówno osoby uzależnionej, jak i jej bliskich. Jak w tym wszystkim odnaleźć  pragnienie zostania rodzicem? Jak walczyć nie tylko z nałogiem, ale i z idącymi za nim skutkami? „Pracując w Poradni Leczenia Uzależnień coraz częściej spotykam się z tematami związanymi z płodnością. Niestety niejednokrotnie zdarza się, że decyzja o założeniu rodziny musi zostać odroczona” – mówi w rozmowie z nami dr Sandra Błędek-Andrzejak, lekarz w trakcie specjalizacji z psychiatrii.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Czym tak naprawdę jest uzależnienie?

dr Sandra Błędek-Andrzejak: Od ponad 100 lat trwają próby zdefiniowania tego problemu i jakie są mechanizmy jego powstawania. Jedna ze współczesnych koncepcji określa uzależnienie jako „kompleks zjawisk fizjologicznych, behawioralnych i poznawczych, wśród których przyjmowanie substancji lub grupy substancji dominuje nad innymi zachowaniami, które miały uprzednio dla pacjenta większą wartość” *.

Z kolei inna definicja głosi, że: „uzależnienie jest przymusem używania substancji zbędnej z medycznego punktu widzenia, która prowadzi do pogorszenia stanu zdrowia lub upośledzenia funkcjonowania społecznego” **.

Należy zaznaczyć jednak, iż powyższe definicje dotyczą uzależnienia od substancji psychoaktywnych. Zaliczamy do nich alkohol, narkotyki, leki i nikotynę. Istotny jest też fakt, iż współcześnie problem uzależnienia traktuje się szeroko, a jego mechanizmy rozpatruje się zarówno w kontekście fizycznym, psychicznym, jak i społecznym.

Jaki specjalista może zatem postawić taką właśnie diagnozę?

W Polsce stawia ją lekarz, zazwyczaj jest to lekarz psychiatra. Oczywiście również terapeuci uzależnień i psycholodzy mogą podejrzewać tego typu problem, a oceniają go na bazie kryteriów diagnostycznych. Należą do nich m.in. kryterium czasowe, kryterium tolerancji dawki, występowanie zespołów abstynencyjnych, czy też utrata kontroli nad przyjmowaniem substancji.

Z jednej strony pojawia się więc kwestia psychiki, a z drugiej biologii. Który komponent ma większe znaczenie?

W rozwoju uzależnienia rolę odgrywa zarówno komponent psychiczny, jaki biologiczny. To, który z nich jest silniejszy, zależy od indywidualnych predyspozycji, rodzaju substancji psychoaktywnej, a także czasu jej używania. Ciężko jest więc jednoznacznie stwierdzić, której składowej jest więcej u danego pacjenta.

Wiemy przykładowo, że do substancji silnie uzależniających – zarówno psychicznie jak i fizycznie – które wystarczy przyjąć zaledwie kilka razy by rozwinęły się mechanizmy uzależnienia, należą opiaty  (m.in. morfina, heroina, kodeina). Z drugiej strony, niektóre z substancji, m.in.. alkohol, pacjenci traktują jako formę „samoleczenia”. Dwie lampki wina codziennie wieczorem, by zmniejszyć napięcie po ciężkim dniu pracy, bądź poprawić sobie humor. Wówczas, jak łatwo sobie wyobrazić, szybko pojawia się psychiczny element uzależnienia – alkohol traktujemy jak „lek na niepowodzenia”, „odskocznię od stresu”, „coś bez czego trudno nam sobie wyobrazić relaks”, a komponent fizyczny podstępnie dołącza się po jakimś czasie.

A czy temat płodności jest w ogóle poruszany w gabinecie lekarza psychiatry pracującymi z osobami uzależnionymi?

Rzeczywiście w Poradni Leczenia Uzależnień coraz częściej spotykam się z tego typu tematami. Moi pacjenci to bardzo często stojący dopiero u progu dorosłości młodzi ludzie. Niektórzy planują założyć rodziny i wówczas często poruszana jest właśnie kwestia posiadania dzieci. Niestety niejednokrotnie  zdarza się, że decyzja o założeniu rodziny musi zostać odroczona. Powodem odroczenia mogą być szeroko rozumiane przyczyny społeczne wynikające bezpośrednio z uzależnienia: brak pieniędzy związany często z zadłużeniem, konflikty z prawem i grożąca kara pozbawienia wolności. Są to także zniszczone więzi rodzinne i brak wsparcia najbliższych, czy przerwana edukacja i trudności w znalezieniu stałej pracy. Zdarza się, że jest to również problem bezdomności.

Mówimy zatem na razie o warstwie społecznej problemu, a jak wygląda to od strony zdrowia somatycznego? Jak wskazują badania, palenie marihuany może powodować u kobiet przedwczesny poród. U mężczyzn regularny kontakt z tą właśnie substancją wpływa na obniżenie nie tylko ilości plemników, ale też na ich morfologię.

Owszem, zdarza się również, że powodem odroczenia decyzji o rodzicielstwie są skutki somatyczne uzależnienia. Nie sposób jest wymienić wszystkich negatywnych działań substancji psychoaktywnych na zdrowie fizyczne pacjentów.

W  skrajnych przypadkach (które wcale nie są jednak rzadkie) mamy do czynienia z wyniszczeniem organizmu, niedożywieniem, marskością wątroby, przewlekłym zapaleniem trzustki i wieloma innymi zaburzeniami. Często prowadzi to do rozregulowania się pracy układu wydzielania dokrewnego, a to z kolei znacząco obniża płodność.

Często również spotykam się z chorobami zakaźnymi u pacjentów – zakażeniami wirusami HCV, HIV, HBV, a także chorobami wenerycznymi (kiła, rzeżączka). Zakażenia wirusowe, wbrew obiegowej opinii, nie są tylko problemem osób uzależnionych przyjmujących narkotyki dożylnie. Często zdarza się bowiem, że przyjmowanie substancji sprzyja ryzykownym zachowaniom seksualnym, które również prowadzą do zakażenia. Nieleczone choroby weneryczne mogą bezpośrednio prowadzić do bezpłodności, a  choroby wirusowe jak HIV, HCV grożą ryzykiem przeniesienia wirusa na niezakażonego partnera.

A co z paleniem? Dane wskazują, że nawet bierne palenie może wpływać u kobiet na wcześniejszą menopauzę, za czym stoi spadek poziomu estrogenów. Zaś w czasie ciąży, może nawet uszkadzać wątrobę płodu.

Wpływ palenia papierosów na płodność człowieka (zarówno kobiety, jak i mężczyzny) jest zdecydowanie tematem wartym poruszenia. Jest to niezwykle powszechny problem. Prowadzi on do zaburzenia funkcjonowania układu dokrewnego i w związku z tym do zaburzeń hormonalnych utrudniających zajście w ciążę. U palących mężczyzn pogarsza się znacząco jakość nasienia.

Często omawianą substancją szkodzącą płodności jest także alkohol.

W tym wypadku warto zwrócić uwagę nie tylko na samą płodność, ale i późniejsze konsekwencje. Dzieci, których matki używały alkoholu podczas ciąży, mogą cierpieć na alkoholowy zespół płodowy (FAS). Jest to zespół zaburzeń fizycznych i umysłowych, na które składają się m.in. specyficzne anomalie w budowie twarzy dziecka, spowolniony rozwój fizyczny i umysłowy dziecka. FAS jest nieuleczalny i rzutuje na całe przyszłe życie dziecka.

Należy pamiętać, że każda substancja psychoaktywna zażyta przez matkę trafia też do organizmu płodu. Dziecko jest więc „uzależnione mimo woli”. U dzieci matek uzależnionych mogą więc występować bezpośrednio po porodzie zespoły abstynencyjne. Niejednokrotnie przebiegają one w sposób dramatyczny, często są stanem zagrożenia życia noworodka i wymagające specjalistycznego leczenia.

Odchodząc nieco w stronę „psyche” – uzależnienia często wiążą się też z innymi konsekwencjami psychicznymi. Obniżony nastrój, czy lęk nie wpływają korzystnie na płodność. Jakie są jeszcze koszty, które pojawiają się w związku z uzależnieniami?

Niewątpliwie nie można zapomnieć, że używanie substancji psychoaktywnych zwiększa ryzyko występowania psychoz, depresji, czy też zaburzeń lękowych. Bardzo często wymagają one długotrwałego leczenia farmakologicznego. Przy próbie odstawienia leków często dochodzi zaś do nawrotu objawów, niejednokrotnie gwałtownego i wymagającego hospitalizacji. Leki psychiatryczne często prowadzą do obniżenia libido, anorgazmii u mężczyzn, mogą także prowadzić do przejściowego obniżenia jakości nasienia. Nie wszystkie leki psychiatryczne można też bezpiecznie stosować w okresie ciąży. Idąc tym tropem, nieraz decyzja o macierzyństwie jest przez kobiety odkładana do zakończenia leczenia.

Automatycznie nasuwa się więc pytanie dotyczące terapii właśnie. Czy każde uzależnienie leczy się w takim sam sposób? Czy raczej jest to opieka lekarska, czy może psychoterapia?

Niejednokrotnie zdarza się, że terapię uzależnienia od środków psychoaktywnych poprzedza detoksykacja, np. w warunkach szpitalnych. Później leczenie farmakologiczne zwykle jest tylko leczeniem wspomagającym terapię, bądź uzupełniającym w przypadku współwystępowania zaburzeń psychicznych (jak zaburzenia depresyjne, lękowe, psychozy, zaburzenia snu). Podstawą leczenia każdego uzależnienia jest jednak długotrwała psychoterapia – to właśnie głównie na jej bazie pacjenci mogą budować swoje zdrowie. Swoje i być może swoich przyszłych dzieci.

*definicja za ICD-10

**definicja za DSM

 

dr Sandra Błędek-Andrzejak – lekarz w trakcie specjalizacji z psychiatrii. Na co dzień pracuje w Oddziale Psychiatrycznym Szpitala Bielańskiego w Warszawie, a także w Poradni Leczenia Uzależnień.

Zobacz też:

Palenie w ciąży a reakcje stresowe noworodków

Jak palenie w ciąży wpływa na jakość nasienia u syna?

Alkohol w diecie przyszłych ojców wpływa na płód

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Jak starać się o dziecko i nie zwariować? Z pamiętnika staraczki

z pamiętnika staraczki
fot. Pixabay

Pisarka i matka dwójki synów Clemmie Telford przez jakiś czas próbowała zajść w trzecią ciążę. Chcąc wesprzeć inne „staraczki”, stworzyła swój żartobliwy pamiętnik opisujący próby spłodzenia dziecka. „Pamiętam, jak samotna czułam się, kiedy mijały tygodnie i miesiące. Przewertowałam internet w poszukiwaniu ludzi z podobnymi doświadczeniami” – ujawnia Telford na swoim blogu.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Należy zaznaczyć, że mamy już dwójkę dzieci. Zarówno Bertie jak i Woody zostali spłodzeni za drugim podejściem. Pierwszy cykl traktowałam zawsze bardziej jako próbę, łut szczęścia. Kiedy zdecydowaliśmy się na trzecie dziecko, odpowiednio się przygotowaliśmy i powtarzaliśmy „za trzecim razem może nie pójść już tak gładko” – zaczyna opowieść Clammie. Zobaczcie, jak opisywała swoje przeżycia.

Zobacz także: Jak przeżyć ciążę (nie swoją!) i nie zwariować?

Z pamiętnika staraczki

  • Cykl pierwszy przyszedł i odszedł… Nie ma problemu.
  • Cykl drugi… Już nie jest tak fajnie.
  • Cykl trzeci i znowu nic. Ok, teraz mogę powiedzieć, że się niepokoję.
  • „Nie wpadaj w obsesję” powiedziałam sobie.
  • Nagle co druga osoba mówi „udało nam się zajść w ciążę za pierwszym podejściem!” „Tylko raz uprawialiśmy seks”, „Nawet się nie staraliśmy!”
  • Dobrze dla was. Bardzo się cieszę. Ale jestem ZAZDROSNA. Nawet bardzo.
  • Rozczarowana też jestem. I sfrustrowana. I czuję się winna.
  • Rozum podpowiada mi, że powiodło mi się przecież na tylu innych płaszczyznach.
  • Rozum również mi podpowiada, że kilkumiesięczne starania to jeszcze nie walka. Oczywiście, że nie.
  • Ale nawet po kilku miesiącach starania o dziecko, uciekło mi przecież trochę życia.

Zobacz także: „I znów nie ma drugiej kreski…”

Co ze zdrowiem psychicznym?

  • Zaczynam czuć się obojętna. Starania poddają próbie nasz związek i moje zdrowie psychiczne.
  • Myślę skrajnościami- albo szybko zajdziesz w ciążę, albo będzie powód do niepokoju. Oczywiście znowu zdawałam sobie sprawę, że to bzdury.
  • Dlaczego nikt nie mówi o „staraczkach”? O parach, które starają się o ciążę przez 5, 9, 18 miesięcy?! Statystyki mówią przecież, że tacy ludzie istnieją! Zdaje się, że nikt się do tego nie przyznaje.
  • Potrzebuję osób z podobnymi problemami! Może łatwiej będzie mi znieść moje doświadczenia?
  • Więc, cykl trzeci przeminął. Tak jak i moje racjonalne myślenie.
  • Obsesyjne analizowanie wszystkiego pomaga mi w rozładowaniu emocji.
  • Przyrzeczenie w stylu „ o nie, nigdy nie będę sikać na patyczki (czytaj: test ciążowy), to za wielka presja” zmieniło się na „ ZDECYDOWANIE chcę nasikać na ten patyczek, chcę wiedzieć co tu jest grane”.
  • Może lubrykant jest winowajcą? Dr Google mówi mi, że to może utrudniać plemnikom przedostanie się z pochwy do szyjki macicy. Ok, w takim razie zamawiam na Amazonie Pre-Seed. Skoro już tu jestem, to czemu nie kupić testów ciążowych?

Zobacz także: Czy negatywne emocje pomagają parom niepłodnym?

Media społecznościowe naszpikowane mamusiami – horror

  • Oczywiście znowu nic. Wynik negatywny. W połączeniu ze świadomością, że wydałam już fortunę na testy, jest to podwójnie dołujące.
  • Dochodzą różne dziwne zachowania: nogi do góry po seksie,żeby zatrzymać plemniki jak najdłużej.
  • Teraz to już jestem przekonana, wszystkie moje jajeczka przepadły po 35 urodzinach.
  • Okłamuję się: może to krwawienie implantacyjne?  Dobrze wiem, że nie.
  • Wyobraźnia podsuwa obrazy: dziecko, które nie pojawi się na święta Bożego Narodzenia, guz, który nigdy nie zostanie nabity podczas wakacji…
  • Nieźle, okres pojawił się podczas moich urodzin i w Dniu Matki.
  • Wszystkie media społecznościowe naszpikowane są mamusiami. Istna tortura.
  • Staram się znaleźć dobre strony: oho, mogę napić się alkoholu!
  • Głupie, głupie ciało! Nie spełnia roli, do której zostało stworzone!
  • Miałam akupunkturę, zrezygnowałam z kawy,  staram się ćwiczyć więcej i nauczyłam się WIELE na temat moich cykli.
  • Przypomniało mi się też, że regularny sex byłby w sumie przydatny w staraniach o dziecko.
  • Postanowiłam napisać tę listę. Pomogło mi to poczuć się lepiej. Mam nadzieję, że pomoże również innym ludziom z podobnym problemem.
  • Stało się! Po pięciu miesiącach jestem w ciąży!

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: motherofalllists.com

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

3 podstawowe pytania o PCOS – kto, dlaczego, jak?! Znasz odpowiedzi?

jak rozpoznać PCOS
fot. fotolia

PCOS czyli zespół policystycznych jajników w samych tylko Stanach Zjednoczonych dotyka nawet 7 milionów kobiet. Dlatego warto wiedzieć jak rozpoznać PCOS. Brak lub nieregularne miesiączki, owłosienie w nietypowych miejscach, trądzik, przybieranie na wadze i w końcu problemy z zajściem w ciążę – to tylko niektóre z symptomów PCOS. 

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Określenie zespół policystycznych jajników jest mylące” – mówi dr Amy Schutt, endokrynolog zajmująca się spawami reprodukcyjnymi w Family Fertility Center w Texas Children’s Pavilion for Women w Houston.

Skupia się ono bowiem na tym, jak wygląda jajnik – rzeczywistość jest jednak taka, że PCOS to o wiele więcej niż tylko jajniki. Może bowiem wpływać praktycznie na wszystkie aspekty zdrowia kobiety, w tym na reprodukcję, hormony i metabolizm” – słowa ekspertki cytuje „Bustle”.

1. Kto choruje na PCOS?

PCOS jest zaburzeniem hormonalnym dotykającym kobiety w wieku rozrodczym. Szacuje się, że w USA choroba może dotykać 1 na 10-20 kobiet. Dokładna przyczyna PCOS nie jest znana. Rolę mogą odgrywać jednak kwestie genetyczne, ponieważ większość dotkniętych nim kobiet ma bliskie krewne – takie jak siostrę, matkę lub ciotkę – z tą samą chorobą” – mówi dr Kecia Gaither.

Co ważne, PCOS ma duży związek nie tylko ze zdrowiem fizycznym, ale i psychicznym. Badania wskazują, że minimum „60 proc. kobiet z PCOS boryka się z co najmniej jednym rodzajem zaburzeń psychicznych, takim jak depresja, stany lękowe, czy zaburzenia odżywiania” – pisaliśmy w naszym portalu >>KLIK<<.

2. Dlaczego PCOS powinno być zdiagnozowane?

„Zdiagnozowanie PCOS konieczne jest z kilku powodów. Przede wszystkim, bardzo wysoki jest przy tym wskaźnik niepłodności. Po drugie, posiadanie PCOS może powodować takie problemy jak cukrzyca typu 2, wysokie ciśnienie krwi, zaburzenia cholesterolu i lipidów lub zespół metaboliczny (który wskazuje na zwiększone ryzyko choroby sercowo-naczyniowej). Powszechna jest także otyłość u kobiet z PCOS” – dodaje Jeanette Tomasino.

Bardzo ważne jest poprawne zdiagnozowanie PCOS, aby można było odkryć i leczyć podstawowe problemy metaboliczne oraz reprodukcyjne. Nazywam PCOS „kanarkiem w kopalni„, co jest starym powiedzeniem oznaczającym „ostrzeżenie.” Dzieje się tak, ponieważ kobiety często szukają wyjaśnienia medycznego stricte dla samych objawów PCOS. Wstępna wizyta pozwala nam więc odkryć i leczyć inne poważne stany, takie jak oporność na insulinę, stan przedcukrzycowy, otyłość, czy też nieprawidłowości w macicy – problemy, które mogą być pozornie niezwiązane z prezentowanymi objawami.

Kobiety, które nie przyjmują tabletek antykoncepcyjnych i mają okresy występujące rzadziej, niż co cztery miesiące, muszą zostać poddane ocenie. (…) Bardzo ważne jest, abyśmy rozpoznali PCOS, gdy kobiety są młode, bowiem możemy wtedy podjąć najlepsze interwencje.

dr Amy Schutt

3. Jak rozpoznać PCOS?

Poziom hormonów, głownie estrogenów i testosteronu, jest przy zespole policystycznych jajników zaburzony. Jest to przyczyną pojawiania się irytujących nieraz objawów. „Rozpoznanie PCOS odbywa się głównie na podstawie wywiadu i badania lekarskiego. Badanie krwi i USG narządów rodnych pomogą w postawieniu diagnozy” – mówi dr Sherry Ross z Providence Saint John’s Health Center w Santa Monica.

Warto przy tym wiedzieć, że nie ma jednego testu, który ostatecznie zdiagnozowałby PCOS. Przy obserwacji właśnie pod kątem tego zaburzenia, oprócz wspomnianych badań, liczy się także ocena ciśnienia krwi, masy ciała, czy też wzorca owłosienia na ciele.

Co ważne, nadmierny wzrost włosów m.in. na twarzy spowodowany jest wysokim poziomem testosteronu w organizmie. Jedną kwestią jest więc reakcja na już występujące objawy, w tym wypadku zabiegi kosmetyczne, takie jak depilacja. Drugą jest zaś działanie zapobiegawcze przed pojawieniem się dalszego wzrostu włosów. Tutaj konieczna jest konsultacja lekarska i odpowiednio dobrana farmakoterapia, do której potrzebna jest opisana wyżej szersza diagnostyka.

Źródło: „Bustle”

 

Zobacz też:

Czy zmiana diety pomoże mi radzić sobie z PCOS?

4 typy PCOS – który przypadek jest twój?

PCOS – przyczyna nie leży w jajnikach? Eksperci znaleźli inny powód!

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.